Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/13/2020 in all areas

  1. 6 points
    Samolocik A-4F Skyhawk z VA-164 "Ghostriders" , stacjonujący na USS "Hancock" w 1971 roku. Dla zainteresowanych warsztat , Zapraszamy wszelkich maniaków do działu 144.
  2. 3 points
    Pierwszy od kilkudziesięciu lat (jak te lata lecą) samolot pasażerski (ostatnim była bodaj Caravelle albo Tu-144 w początku lat osiemdziesiątych). Miła odskocznia od wojskowych malowań. Barwy okolicznościowe promujące niegdyś Wielki Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zatem dzisiaj jakby znowu aktualne :). Kalkomania Revaro, nakładałem je wg instrukcji, a dopiero potem popatrzyłem na fotografie... błąd. Wyszło tak: Pozdrawiam Hubert
  3. 2 points
    Galeria końcowa, warsztat jest tutaj. 😉 Ogółem: ciekawy model, wymaga jednak dość dużego nakładu pracy. Najtrudniejszym elementem były kalki - bardzo kruche, a jednocześnie dość grube. Gdybym sklejał jeszcze raz, chyba poszukałbym jakichś "aftermarketowych". No to miłego oglądania. 😉
  4. 1 point
    Na warsztat wjeżdża T-34/76 z fabryki nr 112. Do modelu dokupiłem zestaw blaszek i lufę, wykorzystam również liny z Eureki. Niestety z konieczności muszę zastosować zestawowe gąsienice. Dotychczas na rynku nie pojawiły się gąski ogniwkowe w tej skali do tak popularnego czołgu. Wiem, że coś tam kiedyś w żywicy robił Komplekt Zip i WWII Productions, ale oba zestawy są nie do dostania. Natomiast OKB Grigorov produkuje gąski w żywicy ale nie ogniwkowe tylko paski. Model zamiaruję wykonać z wnętrzem z wyłączeniem części silnikowej (silnik i cała reszta zostały swego czasu przeszczepione do KW-2) Nie ma się co spodziewać jakiegoś oszałamiającego tempa budowy, jak to u mnie bywa warsztat potrwa pewnie kilka lat. Poniżej kilka fotek startowych. Pierwsze zdjęcia warsztatowe, wkrótce.
  5. 1 point
    Witam Coś nietypowego. Na stronie cgtrader znalazłem model RoboCop'a Cain do 3D druku. Model wyskalowany jest do skali 1:6. Zaprojektowany jest jako pacynka do zdjęć poklatkowych (inspirowany oryginalnymi modelami wykorzystywanymi do efektów FX w czasie kręcenia filmu). Model zawiera instrukcje w formacie PDF. Poszedłem trochę na skróty. Będzie to model statyczny i zmniejszony do skali 1:8 (czyli około 32 cm wysokości). To ułatwi trochę montaż, a po drugie moja drukarka nie wydrukuje tak dużych elementów. Kilka zdjęć początku projektu:
  6. 1 point
  7. 1 point
    W sobotę skończyłem wreszcie model, który zaszedł mi mocno za skórę. Miał to być szybki projekt, Weekend Edition, jak sama nazwa wskazuje, a trwał prawie pół roku, w tym kilka tygodni leżenia na warsztacie, gdyż całkowicie utraciłem do niego cierpliwość. Myślałem, że podobnie do FW-190 Eduarda, który składał się niemal bez kleju, będzie to szybki spacerek, jednak okazało się, że model ma dużo mankamentów, niektóre udało mi się naprawić, z innymi nie poszło tak dobrze. Niektórzy koledzy zapewne będą się pastwić, zapraszam, do woli. Ostatecznie jakoś to wygląda, stoi już na półce w towarzystwie innych węgierskich maszyn, w tym Me-210. Malowałem go farbami Mr Hobby, zarówno C jak i H. Kalkomanie pochodzą z zestawu węgierskiej firmy HAD. Warsztat modelu jest również dostępny na Forum.
  8. 1 point
    Fajny szkrabik Manekiny skąd?
  9. 1 point
    Bardzo przyjemny dla oka Messerek. Podobają mi się delikatne ślady eksploatacji. Mam ten sam zestaw aktualnie w produkcji, tylko inne malowanie no i nieco mocniej styranego.
  10. 1 point
    Bardzo ładny a na podstawce prezentuje się super.
  11. 1 point
  12. 1 point
    Łoo Panie, ale to pieje... Ale w wersji MK4 Trophy też nie jest różowo niestety....
  13. 1 point
    Fajne maleństwo! Podobają mi się zwłaszcza smaczki takie jak otwarte sloty oraz numery wewnątrz otwartych klap. Świetne są też fotki. Gratulacje! Pozdrawiam, Marek
  14. 1 point
    Pięknie wyszedł. Nawet w 1:72 byłby porządny, a co dopiero takie małe dzieło sztuki. Chyba też go sobie kupię.
  15. 1 point
    Nie, poszły do druku 10-go, powinny być w ciągu ok. 2-3 tygodni. Rhyl był drukowany wcześniej. Np. w Martoli - polecam zwłaszcza spasowane zestawy czterech średnic: parzysty i nieparzysty. Rurki da się łatwo ciąć np. nożykiem Olfy. Pozdrawiam, Marek
  16. 1 point
    Plus za skalę, wkład własny, wykonanie i figurki. Schludnie, estetycznie. Gratuluję! Pokład sprawia wrażenie drewnianego i troszkę mi się to gryzie ze zdjęciami "z epoki" .
  17. 1 point
    Bardzo przyjemnie się ogląda. "Łapka w górę" 😉
  18. 1 point
    w takim malowaniu byly 2 szt - SP-SUA oraz SP-PSL, SP-SSL obecnie EC-KSQ
  19. 1 point
    eLCe - jest to zrobione na podstawie metody omawianej wiele lat temu w Aeroplanie przez Andrzeja Ziobra, choć z pewnymi zmianami. Otóż po wycięciu płytek, przeszorowałem je nieregularnymi ruchami bardzo grubym papierem ściernym, dzięki czemu powstały dość głębokie ryski. Później powierzchnia została wygładzona pilnikiem gąbkowym i pomalowana kolorem "drewnianym". Potem brązowy wash na kilka podejść - musi być wycierany z wyczuciem, żeby powstały różne zakresy wytarć, co ułatwia imitację drewna. Skoro się podoba, to się cieszę. Swoją drogą ciekawi mnie jak to działa na większych powierzchniach i jak wiara radzi sobie np z Fokkerowym płatem, jeśli nie chce korzystać z kalkomanii.. Temat do zbadania..
  20. 1 point
    Pamiętam dyskusję sprzed lat na tym i na bratnim forum ,gdzie spora część kolegów stanowczo twierdziła że modeli samolotów IIRP nikt nie wyda i dziś słyszę to samo. W międzyczasie skleiłem wydane w Czechach P11c i P24 , a dzięki AH i IBG mam już kilka modeli i zapewnioną robotę na cały rok. Formy są tańsze, technologia poszła do przodu i koszta będą maleć. Robi to nadzieję na ciąg dalszy . Modele IBG są w Polskich sklepach w czołówce pod względem sprzedaży i to też dobrze rokuje na przyszłość. Kontakt z ww firmami to żaden problem dla każdego użytkownika FB . Jakiś czas temu zapytałem o PZL 43 i 46 i uzyskałem odpowiedź że biorą pod uwagę, to też dobrze rokuje. Jest popyt i jest podaż ,ale jest też masa modeli na rynku i tutaj znowu kwestia, czy wydać kolejny model Me-109 ,czy może P50 ,,Jastrząb''Ardpol pokazał że pomimo braku dokumentacji jednak można. Podobnie inne P-48 czy LWS 3 . Można wydać ,,Suma'' można Fairey Battle ja chciałbym obydwa . Jest dobrze ,może być jeszcze lepiej ! Modelarze są jak filateliści na wymarciu ? Pamiętam że w moim bloku znaczki zbierało kilku chłopaków ,kto z młodych ludzi dziś się tym zajmuje ? Nie znam nikogo takiego ! Z modelarstwem jest inaczej ,ja i wielu kolegów powróciło do hobby z dzieciństwa ,ale są i młodzi. Gdyby było więcej takich ludzi jak Tomek z firmy Agtom to i modelarzy by przybywało ,jego filmiki ,,werbują'' młodych i przywracają starych. Byłem w Krakowie w maju i rozmawiałem . Nie jest z młodzieżą źle, zaczynają często od figurek i dalej idą w kierunku modeli. Agtom otworzył w budynku w którym ma siedzibę modelarnię ,o ile wiem jest to jedyne takie miejsce w PL .Trzymam kciuki ,jeżeli będzie sukces to znaczy że rokowania dla przyszłości modelarstwa są dobre !
  21. 1 point
    To zalezy czy grupa otwarta czy zamknięta. Jak otwarta to klikasz i jestes. Jak zamknieta to odpowiedasz na jakies 2-3 pytania i cie dołaczają potem możesz swe oczy delektować wybitnymi modelami. Z zasady są tam setki ludzi, którzy na forach bywaja ale nie pokazują, bo tam nie chwalą i mówią ze beznadziejne modele budują. I tak wyglada 99% produkcji na fejsie. Można tylko chwalić, jeśli zwrócisz na cokolwiek uwagę to ostrzeżenie i wypad z grupy a nawet karczemna awantura jak ostatnio w brupie Barracudy Roya Sutherlanda. Myślałem, że tylko u nas jest ostro ale to co tam wypisywał jeden niedopieszczony to powiem wam tyle , nie wiecie co to hejt!🤣 A przeciętny model wygląda mniej więcej tak ( nie nie jestem złośliwy), wszystko jedno czy na polskiej czy na zagranicznej grupie. Dobrałem pod temat tego wątku.
  22. 1 point
    Czyli model jest dobry ( 2A5 ) , tylko instrukcja myląca wersję ? Mówimy o tym ? Zdecydowanie ten zestaw dobry na naszego Leoparda tym bardziej, że polskie kalki masz w pudle. Robisz po prostu wersję A5 z układem granatów dymnych 6-2 i jedyne o czym musisz pamiętać to, że czołg o nr 1053 (malowanie z pudła) miał w odróżnieniu od większości naszych A5 inne fartuchy, które w instrukcji opisane są jako A6 early (stad pewnie pomyłka Chińczyków i przypisanie naszemu wojsku wersji A6). W razie czego w necie są zdjęcia tego wozu podczas defilady. Mam ten zestaw i już nie mogę się doczekać kiedy się za niego wezmę
  23. 1 point
    Nie mam z monetą , ale mam na dłoni.
  24. 1 point
    Bardzo ładny Sztukas Heh miło mi że jeszcze ktoś pamięta o moim, to już prawie 10 lat temu, sporo się wtedy doktoryzowalem nad kolorystyką. Jedna uwaga - tam na kalkach po lewej str kadłuba krzyż jest częściowo zasłonięty zieloną plamą - radził bym to przemalować kolorem kamuflażu, to nie było żadne dodatkowe oznaczenie tylko poprawka po jakimś uszkodzeniu, a italeri dało tam taką plastelinową zieleń. Pozdrawiam! ww
  25. 1 point
    Czas coś pokazać w nowym roku. Prace przy fotelu mogę uznać za skończone choć pozostało coś co można by jeszcze dodać. Jest jednak jedno ale, element ten jest dość mały i nie bardzo też wiem gdzie i jak powinna być ta część umocowana. No dobra, mam podejrzenia gdzie powinna być zamocowana więc może jeszcze do tego wrócę przed finalnym montażem. Fotelik po dodaniu kątowników i uchwytów mocujących prezentuje się tak. I z pręcikami na których będzie sobie wisiał. Biorę się teraz za uzbrojenie. Cała ta instalacja magazynków, podajników i łuskozbieraczy jest dość skomplikowana i mało czytelna ale nie ma wyjścia i trzeba to zrobić.
  26. 1 point
    Bardzo ładna linia kadłuba a koncept z bulajami zakrawa na ... No właśnie kiedyś napisałbym ... Na Oskara... Ale po opinkolu dot tonalności wypowiedzi rzeknę ... Zakrawa na oklaski ,😄 Zasiadam i patrząc dalej
  27. 1 point
    Cacy robótka! Patent z bulajami świetny. To powiedz jeszce tylko gdzie takie rurki można zdobyć.
  28. 1 point
    Rzeczywistość widziana od środka branży w roku 2020 wygląda kompletnie inaczej i po tym wątku widać, jak niewiele osób ma jakikolwiek związek z tą rzeczywistością. Jeśli kogoś ten wstęp zabolał, to niech daruje sobie bardzo długą lekturę reszty - bo tam będzie boleć dużo bardziej. Ale będzie też dużo faktów. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, bo "wie lepiej, gdyż mu się wydaje", to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Natomiast jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak to faktycznie wygląda od wewnątrz, nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie (bo nie pracuję dla żadnej polskiej firmy), to zapraszam do lektury. Przykro mi, praktycznie nikt w całej branży nie patrzy w ten sposób, bo nikogo to nie obchodzi. Producenci modeli zadają sobie zupełnie inne pytania: ile różnych wersji (czytaj: różnych pudełek) z tego tematu zrobię, ile malowań mogę do nich mieć (bo to kolejne pudełka), czy te wersje i malowania przyciągną odbiorców, czy tych odbiorców będzie wystarczająco wielu, żeby pokryć koszt całego projektu. Jaka świadomość tego wszystkiego jest w tym wątku? No cóż, patrząc na komentarze w stylu "U nas jak zawsze liczy się tylko kasa i opłacalność", śmiało można powiedzieć, że zerowa. A nawet jeszcze gorsza, gdy widzi się kompletny brak ogarnięcia różnic między formami stalowymi, w jakich robią IBG czy AH, a różnymi formami żywicznymi, w jakich robią Czesi. Zatem trzymając się konwencji tego pytania: i mając podane wyżej informacje, każdy może śmiało udzielić właściwej odpowiedzi i wybrać bramkę numer 3. W zasadzie smutne jest to, że minęło 12 lat od tego wywiadu z szefową - nieistniejącej już - firmy Accurate Miniatures: https://www.agapemodels.com/2007/09/05/accurate-miniatures-a-behind-the-scenes-look/ a nie widać żeby najgłośniej tutaj dyskutujący nie tylko znali ten wywiad, ale też znali fakty, o których tam mowa. Różnice między 2007 i 2020 są takie, że co prawda formy są ciut tańsze i mamy ciut nowsze technologie, ale jednocześnie sprzedaje się mniej modeli. Całą resztę można przełożyć niemal 1:1 na polskie realia, drobnymi różnicami można się nie przejmować. Większość wypowiadających się w tym wątku żyje jakimiś złudzeniami i ma wizje godne supermocarstwa. Czyli polskie samoloty są znane wszędzie bardziej, niż F-16. Ich kształtom, piękniejszym od kształtów supermodelek, nie może się oprzeć żaden modelarz na świecie. Czyli w zasadzie wystarczy model zrobić, a nie sposób na nim stracić. Nie wiem, może by tak blacha w czoło i kubeł zimnej wody na łeb za każdym razem, gdy komuś tego typu bzdury przyjdą do głowy? Za dwudziestym razem powinno się jakoś wdrukować, że poza kilkoma już wyprodukowanymi typami z biznesowego punktu widzenia polskie samoloty są interesujące wyłącznie dla modelarzy polskich, a polski rynek nie jest aż tak wielki, żeby gwarantować 100% zwrot kosztów. Tak, tak, oczywiście, już nawet w wątku padło nieśmiertelne stwierdzenie: No i mówiący te słowa przed laty mieli rację - wtedy to się kompletnie nie opłacało. Musiał powstać silny chiński przemysł okołomodelarski, musiały zostać wdrożone nowe technologie, musiało wreszcie powstać szereg firm produkujących formy, żeby cena wejścia na rynek z nowym produktem spadła. Gdy to się dokonało, można było się zabrać za modele, które kilka lat wcześniej były nieopłacalne. Ale to nie jest tak, że ta cena będzie wiecznie spadać i za 5 lat ktoś zrobi na formach stalowych ten czy inny prototyp. Nie zrobi. Zrobili. I narzekaniom na te modele nie było końca, bo przecież nie wystarczyło, że wreszcie się pokazały i były dobre. Dla różnych forumowych marud nie były dość dobre, bo przecież to powinna być Tamiya za cenę Mastercrafta. No i same modele były takim hitem światowej sprzedaży, że od 2018 ciągle można je kupić za pół ceny: https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-24a-c-turkisch-af.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-first-shots.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-foreign-service.html Ale owszem, firma na nich nie straciła. Przede wszystkim dlatego, że tych modeli nie zrobiła z form stalowych, tylko były to short-runy. Co było jednym z większych idiotyzmów ostatnich lat i koncertowo spieprzoną szansą na zrobienie jakiegoś modelu, którego IBG nie zrobi, a na którym Fly zarobiłby tyle, żeby chcieć robić kolejne modele polskich samolotów. Tymczasem pospolite ruszenie co prawda o mały włos nie zmarnowało tematu Łosia, ale za to dzielnie zrobiło kompletnego gniota, który jest o 30% droższy od IBG, a w bonusie dla 90% kupujących modele jest właściwie niesklejalny. Firma Fly na szczęście nie straciła, głównie dlatego że zdążyła wszystko sprzedać hurtownikom, a oni teraz bujają się z tym towarem. Wystarczy sprawdzić, w jak wielu sklepach te modele leżą i nie chcą się sprzedawać mimo promocji. Owszem. Tyle, że nie opłaca się aż tak dobrze, jak zrobienie czegoś analogicznego, co latało w Luftwaffe albo w RAF, więc każda firma wypuszczająca coś polskiego powinna być z wdzięcznością całowana w gołą dupę, bo zdecydowali się na znacznie mniejsze zyski, zamiast zachować się zgodnie z zasadami rynkowymi i zrobić coś, na czym naprawdę się zarobi. IBG zrobiłoby znacznie więcej kasy na całej rodzinie Ju 87, niż na rodzinie Karasi czy Łosi. I naprawdę, niech nikt nie wyskakuje z hasłami, że dobrych Łosi i Karasi nie było, a jakieś Stukasy są, więc zarobiliby mniej. Stukas sprzeda się zawsze i zawsze będzie się sprzedawał, a jeśli będzie na poziomie Karasia, a nie na poziomie Airfixa czy Italeri, to taka rodzina byłaby maszynką do tłuczenia kasy na parę dekad. Arma Hobby, druga polska firma robiąca w formach stalowych, wybrała Hurricane i Wildcata. Czyli co, tak bardzo dorobili się na P.7, P.11c i Fokkerze, że postanowili wejść w niszowe tematy i mało znane na świecie konstrukcje brytyjskie i amerykańskie? Czy może raczej odwrotnie, okazało się że tematy polskie nie gwarantują w dłuższej perspektywie rozwoju firmy i trzeba jednak iść w bestsellery? Wyjaśnienie o wypchnięciu z rynku przez IBG było dęte, powinni napisać wprost że polskie rzeczy sprzedają się słabiej, bo to przecież prawda. I takich kilka słów szczerości byłoby bardzo wskazanych, bo może do części kupujących coś by dotarło. Ale nie mam złudzeń, co najwyżej do części. Luftwaffe zawsze świetnie się sprzedawała, ale cała masa wczesnej Luftwaffe nie została zrobiona w ogóle, ewentualnie nie została zrobiona porządnie, albo robią ją wyłącznie firmy short-runowe. Przecież nie dlatego, że jest jakiś światowy spisek dużych producentów przeciwko Do 22, Do 23 czy He 59. Po prostu nawet Luftwaffe, sprzedająca się na całym świecie, nie jest gwarantem zwrotu z inwestycji dla producenta robiącego coś z form stalowych. Dlatego wczesne Bf 109 zrobiło AMG, dlatego Do 22 będzie z RS Models, dlatego Do 23 będzie z Marsa. Naprawdę nikt nie kojarzy tych faktów czy tylko są one starannie wypierane? Zresztą tutaj można zobaczyć, co 12 lat temu (!) pisali w wywiadzie z AM na temat doboru modeli: Czyli w skrócie: najpierw wybiera się coś, co jest dobrze udokumentowane i do tego coś, co ma dużo opcji pudełkowych, jeśli chodzi o malowania; wybiera się tematy popularne, bo tematy niszowe nie mają takiego wzięcia rynkowego, który gwarantowałby zwrot z inwestycji; kolejnym sitem jest temat, który nie było w ogóle robiony lub który można bardzo poprawić; odrzuca się tematy, które zostały zrobione dobrze i wciąż są obecne na rynku. Te zasady nadal obowiązują, dlatego jeszcze bardzo długo IBG nie wyda Karasia, Łosia czy pezetelek w 1/48. Modele z Mirage Hobby są wystarczająco dobre i wciąż są dostępne na rynku, więc produkcja tych modeli od nowa to byłoby topienie forsy. I nie ma znaczenia, jak często klejący 1/48 będą w wątkach o 1/72 marudzić, że to zła skala i że oni potrzebują nowego Łosia czy Karasia. Jak Mirage Hobby przestanie istnieć, zapas wyprasek się wyprzeda, a formy ulegną samozagładzie, będzie można zacząć dyskutować o sensowności wypuszczenia tych modeli w 1/48. Na razie te modele są wystarczająco dobre, a rynek zbyt mały, żeby ryzykować topienie szmalu (większego, niż w 1/72) na takie pomysły. No i tutaj mamy kolejny cytat: Oczywiście, że biorą pod uwagę. Jak każda profesjonalna firma, biorą pod uwagę każdą propozycję. A potem poddają ją profesjonalnej analizie i 99% przekazanych firmom propozycji leci do kosza, bo są kompletnie nieopłacalne. I teraz krótkie wyjaśnienie, jak wygląda gradacja opłacalności: samoloty bojowe, które wzięły udział w walce, samoloty bojowe, które nie wzięły udziału w walce, samoloty pomocnicze, które wzięły udział w walce, samoloty pomocnicze, które nie wzięły udziału w walce, samoloty szkolne (wojskowe) produkowane seryjnie, samoloty cywilne produkowane seryjnie, prototypy. A jaka jest świadomość opłacalności w tym wątku? O taka: Jeśli w jakiejkolwiek poważnej firmie modelarskiej ktoś zobaczy takie "poważne podejście do tematu", to prawdopodobnie strzeli facepalma. Albo wydrukuje i będzie pokazywał na imprezach firmowych, żeby inni producenci też mogli się pośmiać. Na koszt projektu biznesowego składa się masa rzeczy: etap przedprojektowy, czyli dotarcie do szeroko pojętej dokumentacji, co zajmuje czas i potrafi kosztować całkiem sporo, projekt CAD, drążenie form stalowych (trwa kilka miesięcy), poprawki (przesłanie kolejnych wyprasek testowych, analiza i wprowadzanie poprawek potrafią trwać miesiącami, a to kosztuje), projekt pudełka, projekt kalkomanii, projekt instrukcji, transport formy, koszty prowadzenia działalności w czasie tego wszystkiego, wliczając cła i podatki. Do tego wszystkiego dochodzą nieuniknione opóźnienia na praktycznie każdym etapie, których nie da się przewidzieć, nawet jeśli w planowaniu uwzględni się jakiś zapas. I to też kosztuje, a wszystko składa się na koszt całego projektu, od A do Z. Nie wliczam tutaj kosztów wtrysku, kosztów druku instrukcji i pudełka czy kosztów pakowania tego wszystkiego, bo to są koszty stałe dla każdego pudełka modelu. Żyjecie w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której "poważne podejście" to jakaś ściepa na 10 tysięcy, podczas gdy projekt biznesowy od zera do pojawienia się na półce pudełka z nowym modelem kosztuje - zwłaszcza w przypadku bardziej skomplikowanych i większych zestawów - setki tysięcy złotych. I to się musi nie tylko zwrócić, ale jeszcze musi przynieść zysk na czysto, żeby firma mogła się rozwijać. Już widzę to nawiązywanie kontaktu: - Dzień dobry, czy to firma modelarska X? - Dzień dobry. Tak, firma X, w czym możemy pomóc? - Jesteśmy grupą modelarzy-inwestorów. Tutaj jest tysionc pińcet i obiecujemy, że kupimy pisiont sztuk modelu, jak nam się spodoba. No a niżej Fine Moldsa nie bierzemy, więc wiecie, starajcie się. No i mają być wszystkie wersje oraz 20 schematów malowania, bo płacimy gotówką i wymagamy. Forów internetowych jest trochę, grup dyskusyjnych na FB również, nie wspominając o stronach firmowych (WWW i na FB). Obsługiwanie tego wszystkiego, jak słusznie stwierdzono wyżej, zajmuje czas, czyli kosztuje. Ale przede wszystkim... o jakim dialogu mowa? Z kim? Po co? Jasne. Właściciele i projektanci firm modelarskich nie mają co robić, tylko siedzieć na forach i wysłuchiwać bluzganiny albo nieustannie tego samego marudzenia, ze model nie taki, że nie w tej skali, że nie ta wersja, że ma nity, że nie ma nitów, że nie takie malowanie, że boxart się nie podoba, że firma chce zarobić, że skrzaty szczają do mleka. I z kim niby te firmy miały prowadzić rzeczowe rozmowy? Z ludźmi, którzy im nieustannie zarzucają złą wolę w dobieraniu tematów produkcyjnych oraz w realizacji projektu? Z ekspertami od geometrii uznaniowej, którzy nie mają podstawowej literatury w temacie danego modelu? Z osobnikami, którzy potrafią stwierdzić, że rysunki konstrukcyjne z wymiarami są złe, ale za to ich plany dobre? Przecież nawet ten wątek pełen jest obraźliwych wypowiedzi pod adresem producentów. Wypowiedzi uogólnionych, ale z drugiej strony nie mamy w Polsce miliona firm, żeby nie wiedzieć pod czyim adresem te teksty lecą. Tyle, że piszący takie obraźliwe komentarze nawet nie ogarniają poziomu własnej ignorancji, więc nawet nie wiedzą, że nikt z nimi nie będzie prowadził jakiegoś dialogu. I nie dlatego, że firmy mają muchy w nosie i nie rozmawiają z modelarzami. Rozmawiają i to chętnie, o ile ktoś jest partnerem do rozmowy. Ale najczęściej po prostu nie mają z kim prowadzić tego dialogu, bo większość piszących na forach czy na FB nie zamierza przyjmować faktów do wiadomości, nawet jak im się je powtórzy kilka razy. No właśnie, to jest kolejny problem - żyjecie w banieczce. Uważacie, że firmę modelarską musi prowadzić modelarz, że potrzebne są jakieś konsultacje na forach (WTF?), że na tym czy innym forum znacie rynek lepiej od ludzi, którzy na nim funkcjonują biznesowo często trzecią dekadę. A na dodatek uważacie, że kupionych przez was kilkanaście modeli albo zbojkotowanie zakupów, dla któregokolwiek producenta modeli plastikowych coś znaczy. Tymczasem prowadzenie firmy modelarskiej to biznes, a nie misja. Jeśli ktoś robi z tego misję, to prędzej czy później firmę zamknie. Na ogół prędzej, niż później, bo jeśli chce się zarobić, firmę trzeba prowadzić bez sentymentów. A prowadzenie bez sentymentów oznacza, że modele trzeba projektować dla szerokiego grona odbiorców, którzy zapewnią zwrot z inwestycji, a nie dla spełnienia mokrych snów kilkunastu osób z tego czy innego forum. Do rzadkości należą tak przytomne wypowiedzi: I to jest święta prawda, którą niektórzy powinni sobie wypalić na czole, żeby czytać to codziennie przy myciu zębów. O ile myją. Klienci, dzięki którym firmy zarabiają na chleb, to nie są internetowi krzykacze. Ta grupa odbiorców jest nieliczna, niereprezentatywna i tak realnie mało kogo obchodzi. Modele są kierowane do tysięcy przeciętnych ludzi, którzy nie są obecni na forach modelarskich, którzy nie zaglądają na grupy modelarskie na FB, którzy nawet niespecjalnie śledzą kanały na Youtube czy blogaski modelarskie. Ale to dzięki tym ludziom, którzy przychodzą do sklepu, patrzą na półkę i coś z niej biorą, firmy modelarskie istnieją, bo to oni kupują 95% produkcji. Więc jeśli ktoś pogardliwie się wyraża na temat tych, którym "to wystarcza", to powinien mieć świadomość, że to w ogóle dzięki takim kupującym model jest na rynku, a nie dzięki jego "byciu pr0". No właśnie, znowu strzał w dziesiątkę. Tymczasem wystarczy spojrzeć na listę tych modeli - do większości nie ma żadnej dokumentacji fabrycznej, a do części jest raptem kilka fotek na krzyż. Owszem, firmy od czasu do czasu biorą się za trudny temat, jeśli ich zespół analityczny będzie w stanie to ogarnąć. Ale robią to mało chętnie, bo co to za atrakcja zbierać materiały pół roku, rok czy nawet jeszcze dłużej, kontaktować się z historykami, kolekcjonerami i muzeami, czekać tygodniami na odpowiedź i wydawać na to masę kasy? A potem, w trakcie projektowania, praktycznie odtwarzać połowę samolotu, bo zapiski historyczne nijak nie chcą pasować do projektu, chociaż w porządnych firmach na stanowiskach projektantów często pracują inżynierowie, którzy rozumieją rysunki techniczne oraz zasady projektowania i działania mechanizmów. Na koniec, jak już model zostanie wypuszczony, to cały zespół ma okazję do czytania wypocin sfrustrowanych ekspierdów, którzy w ogóle nie wiedzą, o czym piszą, ale uważają że firma nie przyłożyła się do tematu. Bo model nie zgadza się z TBiU sprzed pół wieku oraz z tym, co im Zenek, znany okoliczny lotnik pilotujący drzwi od stodoły, naopowiadał przy wódce i narysował na waflu od piwa. Najlepszym i świeżym przykładem idiotyczne teksty na temat Kobuza z IBG, że nie wygląda tak jak powinien, bo przecież wszyscy wiedzą, jak Kobuz wyglądał. Gdy czytam takie wypociny, to współczuję projektantom takiej lektury oraz podziwiam ich anielską cierpliwość. Zresztą Kobuz nie jest jedyny, wcześniej były przygłupie uwagi na temat uzbrojenia strzeleckiego w Łosiu. Ekspierdom nie tylko nie chciało się zajrzeć do monografii AJ-Pressu, ale dostając cytatami z książki w twarz nadal bredzili, uważając że wiedzą lepiej od autorów tej monografii - Cynka, Glassa i Kopańskiego. Serio, o taki brak pokory i przekonanie o własnej zajebistości, to nawet w Sejmie ciężko. Albo PZL.42 - powinien mieć kołyskę. Jaką? Nikt nie wie, jaką powinien mieć, bo testowano na nim różne rozwiązania, a nigdzie nie ma planów czy choćby szkicu, w oparciu o który dałoby się jakąś narysować. Ale te biedne ameby intelektualne o tym nie wiedzą, za to wiedzą że w producenta należy napier... bo nie dał kołyski. Odchodząc od IBG - szczecińskiemu Masterowi jacyś debile zarzucali złe wymiary elementów do SR-71. Tymczasem to jest firma znana na całym świecie z legendarnej wręcz dbałości o detale, które są mierzone na oryginalnym sprzęcie. No ale przecież jakiś Ziutek wie lepiej, chociaż SR-71 widział na Youtube przez 5 sekund, jak się pomylił przy wpisywaniu adresu Porntube. Faktycznie, liczne dowody na potrzebę dialogu z modelarzami na forum, bo przecież w razie czego wkroczy moderator. I jakoś nigdy żaden z takich ekspierdów nie wyciągnął dokumentacji fabrycznej, albumu nieznanych zdjęć firmowych czy kompletnego samolotu, który od 1939 trzymał w szopie u dziadka. Jakoś też tak się głupio składa, że jak krytyk dostaje na twarz konkretne pytania "no to wyjaśnij, co konkretnie jest nie tak", to albo znika, albo odpowiada "poszukaj w literaturze", albo udaje że pytanie dotyczyło czego innego i zostało zadane komu innemu. Większość ekspierdów zdziwiłaby się, do jakich dokumentów docierają firmy na całym świecie, jak często dostają unikalne materiały do wykorzystania przy budowie modelu, ale bez prawa do publikowania. Większość też nie ma pojęcia, do pomocy jak różnych specjalistów firmy sięgają. A często ten cały wysiłek, kupa forsy i rok czy dwa zbierania materiałów idą na marne, bo po prostu nie da się przeskoczyć kompletnego braku informacji. I to nawet w przypadku sprzętu produkowanego przez III Rzeszę, a co dopiero mówić o II RP. Może nie do końca, ale generalnie to jest doskonałe podsumowanie. Dlatego rzućmy okiem na całą tę listę propozycji, z biznesowego punktu widzenia. Bartel BM-4 / BM-5 Kompletna nisza, z nudnymi malowaniami. Oczywiście pudełek można natłuc, ale między kolejnymi wersjami nie ma zauważalnych różnic czy to w wyglądzie, czy w malowaniu. Temat co najwyżej dla formy robiącej short-runy, jak AZ Model, Fly, RS Models czy Sword. Ale na cuda bym nie liczył, to latało tylko w Polsce i nawet u nas nie będzie hitem sprzedaży. Szczególnie, że modele są niewielkie, a będą kosztować 60-70 złotych. Bielik EM-10 Bielik? Tego nawet firma short-run nie zrobi, bo im się nie zwróci w żaden sposób. Być może zrobiłby to Amodel, bo w ostatnim czasie robią różne jednostkowe cuda. Ale zestaw wydany przez Amodel spotkałby się z takim marudzeniem, że byłby to ostatni model, jaki ta firma by zrobiła dla Polaków. Prędzej ktoś wyrzeźbi ręcznie w żywicy, ewentualnie zaprojektuje w 3D i sobie wydrukuje. Zresztą być może warto byłoby się odezwać do producenta samolotu, możliwe że dałoby się ich namówić do opracowania projektu do drukarek 3D na bazie ich oryginalnego projektu. M-346 Bielik? Jest żywiczny: https://jbegines22.wixsite.com/scratchaeronautics/nueva-paginaalenia-m-346-master-1-7 Produkcja wtryskowego, pomijając opłacalność takiego pomysłu i kwestię ewentualnej licencji udzielonej przez producenta samolotu, byłaby mocno ryzykowna. Amodel i Zvezda mają w swoich katalogach wtryskowe Jaki-130, więc w każdej chwili mogą zrobić ramkę z dodatkowymi elementami. Jeśli w tej sprawie lobbować, to właśnie tam. Breguet XIV Bardzo dobry zestaw wyprodukował AZ Model, AZS7206 i AZS7207 miały nawet polskie malowania. Wciąż da się go kupić, więc produkcja tego zestawu od nowa nie ma sensu. Breguet XIX Pierwszy zestaw, którego faktycznie brakuje na rynku. Tyle, że to jest temat dla firmy takiej, jak Special Hobby, która ma całą serię tego typu niszowych samolotów produkcji francuskiej, wydawanych pod marką Azur FR.ROM. Jeśli lobbować, to właśnie tam, bo oni mają już ustaloną renomę oraz rynki zbytu na tematykę francusko-rumuńską. A jak Special Hobby będzie robić ten model, to zrobią też polskie malowania i to z przyjemnością. Fokker F.VII Jest model Valoma i bez względu na kręcenie nosem robienie kolejnego nie ma sensu. Rynek na tego typu maszyny jest niewielki i właśnie został zapełniony, więc do tematu radziłbym wrócić za jakieś 5 lat. Chociaż nawet wtedy nie sądzę, żeby był jakiś wybitny entuzjazm u producentów. Przy czym przez "wrócić do tematu" rozumiem: zgromadzić odpowiednią porcję materiału źródłowego, dobrze usystematyzowanego i w takiej formie zacząć namawiać producenta. Jęczenie, jak bardzo tego modelu nie ma na rynku i jak bardzo dobrze by się sprzedawał, nie zrobi na nikim wrażenia. Porządna dokumentacja projektowa jest zawsze dobrym argumentem, szczególnie w przypadku większych, a więc droższych modeli. Lublin R.VIII Bądźmy poważni, tego samolotu nikt na świecie nie zna. Na dodatek jest olbrzymi, jak na przedwojenną 1/72. IBG na pewno go nie wyda, bo oni jednak mają kontakt z rzeczywistością. To jest wyłącznie temat dla projektu w 3D, który zostanie wydrukowany z żywicy. Zresztą możliwe, że realne zapotrzebowanie w Polsce na ten model będzie tak "olbrzymie", że autor nie będzie musiał niczego odlewać, bo łatwiej i szybciej będzie puścić druk kilka razy dla tych wszystkich pięciu zainteresowanych, z których tylko trzech zdecyduje się na zakup modelu za kilka stów. Lublin R.XIII Model zapowiedziało IBG, ale biorąc pod uwagę kompletny brak dokumentacji fabrycznej tego samolotu, nie spodziewałbym się szybkiego wydania. To jest projekt duży, na wiele wersji, które często udokumentowane są jedynie paroma zdjęciami na krzyż, z czego część na drugim planie. Prawdę mówiąc już samo podjęcie się zbierania kwitów na ten samolot świadczy o sporej odwadze firmy, bo będzie tam masa odtworzeniówki. Odwaga tym większa, że można w ciemno zakładać pojawienie się całej masy wiedzących lepiej, którzy tego Lublina to z dziadkiem na podwórku z Młodego Technika stawiali. Lublin R.XVIbis Wydał go Broplan i łatwiej będzie przeprosić się z modelami vacu, niż liczyć na to, że ktoś go wyda w dobrym jakościowo wtrysku. To jest temat co najwyżej na model żywiczny, chociaż żywica w 1/72 jest w Polsce nieopłacalna dla producenta, bo trzeba byłoby to lać ręcznie, a więcej sensu jest w ręcznym laniu żywicy 1/48 czy 1/32. Oczywiście mógłby go wydać Amodel, bo to temat dla nich idealny, ale znowu - takiego modelu nikt nie kupi, bo przecież to musi być Tamigawa. LWS-2 Latał jeden prototyp. Wydała go z żywicy Manufaktura Modelarska i jeśli ktokolwiek go zrobi, to ponownie gdzieś chałupniczo. Projekt 3D i drukarka 3D. LWS-3 Mewa Wspaniała, cudowna, piękna... i kompletnie nieopłacalna. Model wydany przez Ardpol nie należał do najłatwiejszych i zrobiony przez kogokolwiek innego też łatwy nie będzie. Na dodatek jest kompletnie nieatrakcyjny, bo to jest tylko jedna wersja i zero zróżnicowanych malowań, czyli góra jedno pudełko. Temat dla jakiejś firmy short-runowej w stylu Sworda, która potrafi zrobić dobry model. Oczywiście jeśli uda się ją przekonać, najlepiej dobrą dokumentacją i wysoką zaliczką, bo i technologicznie to nie będzie model łatwy do wykonania. LWS-6 Żubr Ilu zapłaci za ten model 150-200 złotych? No właśnie, las rąk w górze. Dlatego nikt go nie zrobi z form stalowych, a i większość firm short-runowych niekoniecznie będzie chciało się pchać w coś, do czego nie ma dobrej dokumentacji. Istniejące plany są kiepskie i mieszają ze sobą różne warianty samolotu na różnych etapach życia. Kupa niewdzięcznej roboty odtworzeniowej, za którą nikt nie podziękuje, bo znowu to nie będzie to, co sobie Seba z Wackiem wyobrażali. Na dodatek malowania na jedno kopyto, zwłaszcza że wbrew krążącym mitom, na ślad Żubrów w Luftwaffe nikt jeszcze nie trafił, więc wersja niemiecka odpada. To był idealny temat dla firmy Fly, która ma doświadczenie w budowie większych modeli i mogła go zrobić, zamiast pośpiesznie kończyć i tak kiepskiego Łosia. Teraz już wiecie, jakie efekty dają działania pospolitego ruszenia - gównianego Łosia robionego na szybko, zamiast może i przeciętnego, ale jednak wtryskowego Żubra zrobionego na spokojnie. Potez XV Znowu: jak w przypadku Bregueta XIX należy lobbować w Special Hobby i jest spora szansa na jego realizację. Niekoniecznie w tej pięciolatce, ale możliwe że do końca lat dwudziestych. Potez XXV Kompletnie nie rozumiem tej propozycji, przecież ten Potez jest właśnie produkowany przez Special Hobby i jeden z wariantów używanych w Polsce już się ukazał (Potez 25 A2/B2 Lorraine, FR0037) z Azur FR.ROM, a kolejne mają się pojawić. Jeśli dobrze pamiętam, to ma być nawet wersja z silnikiem Jupiter. Potez XXVII I jeszcze raz temat dla Special Hobby, zwłaszcza gdy się będzie lobbować razem z Potezem XV i się dogada z firmą na przekazanie dokumentacji dotyczącej egzemplarze polskie. Oczywiście takiej, na podstawie której da się zrobić model i przynajmniej ze dwa pudełka z różnymi malowaniami. Bez dokumentacji nie ma co startować, bo to nie Special Hobby ma odwalić trudną robotę, tylko ludzie którzy chcieliby mieć taki model. PWS-A Avia BH-33 była robiona przez Czech Master Resin w żywicy i na tej podstawie AZ Model zrobił swój zestaw. Czyli wiadomo, gdzie lobbować, żeby dorobili brakującą wersję. PWS-10 Bardzo dobry temat dla RS Models i to tam bym radził lobbować. Jest zbyt niszowy, jak na produkcję z form stalowych, ale jako short-run będzie dobry jako pudełko polskie i hiszpańskie. Tym bardziej, że RS Models robił już kilka samolotów w malowaniach z wojny domowej, więc byłaby to kontynuacja serii. PWS-16+26 Wciąż w sprzedaży jest model RPM, który co prawda jest kiepskiej jakości, ale za to jest bardzo tani. Jest to jednak zdecydowany kandydat do lobbowania w IBG w perspektywie kilku lat, bo tylko IBG będzie w stanie zrobić całą rodzinę, z różnymi wariantami. Jeśli za ten model weźmie się jakaś mniejsza firma, na 99% kompletnie zepsuje temat, bo wyda prawdopodobnie tylko PWS-26. PWS-33 Wyżeł Prototyp. Idealny na drukarkę lub dla Amodelu. Ewentualnie Karaya, jeśli w ogóle będzie rozwijać po Dromaderze coś przedwojennego. To rzeczywiście jest temat do lobbowania, bo samolot jest nieduży i ma proste kształty. PZL.38 Wilk Prototyp. O przepraszam, całe dwa. Jak wyżej. PZL.42 Zakładam, że ta propozycja to czeski błąd, bo przecież PZL.42 już jest wydany i to właśnie przez IBG. PZL.43 Jest szansa, że w perspektywie kilku lat wyda go IBG. Ale tylko szansa, bo dla IBG ten model będzie na granicy opłacalności. Samoloty używane w Bułgarii to nie jest jakiś światowy rarytas, a jedno malowanie polskie i jedno niemieckie to trochę mało jak na osobne pudełka. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby opracować jakiś żywiczny zestaw do konwersji Karasia - to na pewno będzie metoda szybsza. Być może warto byłoby porozmawiać z IBG na temat współpracy przy takiej konwersji, rozmowa nic nie kosztuje. PZL.46 Sum Bądźmy poważni, to jest pojedynczy prototyp, który jest znany z kilku zdjęć. To jest jedna wersja i jedno pudełko, z takimi perspektywami to nawet firmy short-runowe mocno by się zastanawiały nad sensem produkcji. I znowu - być może temat dźwignąłby Amodel, ale to nie Tamiya, więc radziłbym zapomnieć. PZL.50 Jastrząb Temat Jastrzębia wraca, jak zły sen. Materiały pozwalają na zrobienie prototypów oraz kadłubów, które wywieziono na Czerniaków. Nie pozwalają na nic więcej, bo do tych kadłubów miało powstać nowe skrzydło, o którym wiemy tylko tyle, że miało mieć dużo większą rozpiętość. Nikt nie wie, jak to skrzydło miało wyglądać, jakie miało mieć profile, jaki kształt, więc nie ma jak zrobić takiego modelu. Jeśli ktoś się dokopie do wiarygodnych rysunków tego nowego skrzydła, to IBG pewnie dałoby się namówić. Bez tego skrzydła nawet nie ma co próbować, bo nikt nie będzie robić modelu jednego biednego prototypu w formach stalowych, a i nikt nie będzie się bawił w aż takie science fiction, jak samodzielne projektowanie skrzydeł o rozpiętości zwiększonej z 9,7 do 12,5 metra. PZL-130 Orlik Z Orlikiem jest problem związany z licencją na produkcję modelu. Oraz problem z wieloma wariantami samolotu. Oraz problem ze sprzedażą czegoś aż tak bardzo niszowego, zakładając nawet, że licencja na produkcję byłaby za darmo. PZL I-22 Iryda Powstaje model żywiczny w 1/48, lobbujcie czy nie zmniejszą do 1/72. Szanse niewielkie, ale nie ma sensu zawracać tym głowy IBG, AH czy czeskim firmom short-runowym. Być może Karaya zrobi ten model na Ukrainie, tak jak powstał tam Sokół Answera w 1/48, producentem form jest chyba ta sama firma. Ale najpierw Karaya musi bardzo dobrze sprzedać Dromadera, żeby zaryzykować Irydę. RWD-13S Warto lobbować w IBG nie tylko za S, ale za zrobieniem całej rodziny. To jedyna firma, która jest w stanie uwzględnić wszystkie warianty, bo trochę ich było. Natomiast czy się na to zdecydują, to osobna sprawa. I na pewno nie nastąpi to jutro. RWD-14 Czapla IBG Czapli nie zrobi na pewno. Szanse są niewielkie, ale być może udałoby się przekonać Arma Hobby, dla nich to temat idealny na pudełko polskie i rumuńskie. Ewentualnie, w przyszłości, Karaya, jeśli nadal będą chcieli coś robić po Dromaderze. RWD-17 Jak wyżej. Schreck FB-17 Jeszcze raz: Special Hobby. SPAD 51 Zrobił go AZ Model, zestaw AZ7212 ma polskie malowanie. Jeśli jest niedostępny, to trzeba lobbować u producenta, żeby go wznowił. Jak będzie widział w tym interes, to wznowi. SPAD 61 Jeszcze raz: Special Hobby. Albo AZ Model, bo może zrobiliby do kompletu z 51. Wibault 70 Jak wyżej: Special Hobby albo AZ Model. Skrzydła w obu samolotach różniły się. Co prawda minimalnie, ale jednak to nie jest dokładnie to samo skrzydło. Biorąc pod uwagę poziom jęczenia przy Kobuzie, to zainstalowanie na kadłubie P.7 skrzydeł od P.11b wywołałoby falę narzekania porównywalną do biblijnego potopu, a raczej do awarii warszawskiego kolektora ściekowego. Jeśli IBG w ogóle zrobi P.7, to całość od podstaw, choć wprowadzanie nowego modelu tak niszowej maszyny jeszcze przez kilka lat nie będzie mieć sensu.
  29. 1 point
    Czy to znaczy że te inne kalkomanie też juz są Mareczku? Wiesz co, pomimo że to nowoczesny badziew, to musze przyznać że jest tak paskudny że nawet do mnie gada
  30. 1 point
    Spód praktycznie gotowy. A tu góra po zdjęciu maskowania. Jutro porobię zdjęcia przy lepszym świetle i z bliska. Teraz zabawa z podwoziem , kilkoma detalami i trzeba będzie zacząć myśleć o kalkach.
  31. 1 point
    Myślałem, że będę miał więcej czasu i podciągnę trochę pracę a tu jak zwykle życie z nienacka dopada i trzeba odłożyć przyjemności na bok. Położyłem ciemny kolor na małe panele i zrobiłem delikatną tonację na kadłubie (pionowe przebarwienia). Kadłub przy dyszy silnika dostał trochę spalonego metalu i niebieskiego metalizera. Pionowe wsporniki na kadłubie (element konstrukcyjny mocowania skrzydeł) dostały matowy metallic grey od tamki. Teraz dół a później (we wtorek jak przyjdzie paczka) zrobię trochę rozjaśnień white aluminium.
  32. 1 point
    Uważam że FB i YT to zuo. Nie dlatego że jestem jakims mistrzowskim modelarzom, wręcz przeciwnie uważam że jestem cienki w uszach, jednakże frum zawsze weryfikowalo człowieka. Po pierwsze wymuszalo trzymania jakiegoś poziomu, a nawet jeżeli zaluzmy że ktoś miał słaby początek po krytyce często mocno pracował i z każdym modelem był progres. Na FB i YT masz niestety sytuację że można pokazać byle co, można tylko ohac i ahac i nie można krytykować. Dlatego dziękuję za to że forum weryfikuje to kto chce cos pokazać na czym można popatrzeć coś nowego, a nie patrzeć się na oblepione glutem z farby i kleju kolejne czaple łosie i iskry
  33. 1 point
    Na dziś koniec... Staram się unikać symetrii przy malowaniu dużych elementów (lewa prawa strona). Wygląda to pstrokato ale jeśli jakiś panel był wymieniany albo mocniej sfatygowany to tylko po jednej stronie. Jutro dokończę resztę paneli, wykonczę statecznik pionowy, zrobię więcej cieniowania i postaram się zaznaczyć delikatną kreską i ciemniejszym kolorem linie podziału (te z nitami). Następnie przyjdzie czas na spód samolotu.
  34. 1 point
    no i tu ot ironia warsztatu modelarskiego - ktoś kiedyś napisał na tym forum (chyba Reggy) "ilu modelarzy tyle łoszów" - w zasadzie można to odniść do wszystkiego - ja np od dobrych kilku lat używam lakierów Microscale na wykończenie modeli i bardzo je lubię - oczywiście moja opinia dotyczy warstw wykończeniowych samolotów ponieważ pod kalki i łosza niezmiennie używam do dzisiaj sidoluxu i uważam że to rozwiązanie jest cały czas rewelacyjne Co do poziomu Twojego modelu również musze zgodzić sie z kolegą Mosesem - to forum widziało już na prawde wiele i wież mi Twój model to przyzwoita praca na drodze do niezłego poziomu modelarskiego
  35. 1 point
    Witam. Orange box Dragona + gąsienie miniartu. Miała być jeszcze lina z eureki ale szkoda jej do tego modelu. Rust in Peace Pozdrawiam!
  36. 1 point
    CAMs' box-art photo came from this photo. The turret rivets size, compared to the hull rivets, was the same size as Chinese Vickers 6 tonner. Again the rivets were not flattened. The CAMs model really match one of the Polish version Vs. It just did not match the version you want to built. https://ibb.co/tLNDZyq
  37. 1 point
    Drobny zakup od kolegi Adamka, przyjechałem w rodzinne strony i odebrałem osobiście
  38. 1 point
    To i ja na nowy rok, model skończony tuż przed świętami. Dragon 6700 przebudowany na stosując terminologię Dragona "Mid-a initiala", chociaż tej wersji nie ma jeszcze w ofercie. W budowie pomogły bajery od Atak, Friulmodel, RB Model, Eureka XXL i blachy E.T. Model. Za uwagi co należy przerobić dziękuję jak zwykle Messerowi.
  39. 1 point
    Poległem, a dokładnie pokonał mnie fotel pilota, a jeszcze dokładniej to jego siedzisko. Chciałem zrobić fotel pozbawiony tapicerki, takie było założenie od początku budowy. Obmyśliłem więc etapy jego budowy i zabrałem się do roboty. Zajęło mi to prawie dwa tygodnie w tym półtora weekendu poświęconego tylko i wyłącznie siedzisku. Nawet robiłem dokumentację fotograficzną krok po kroku jak je wykonuje żeby pokazać to na forum (skasowałem wszystkie zdjęcia aby sobie ulżyć). Ale jak zaznaczyłem na wstępie, poległem i musiałem zmienić koncepcję na fotel z tapicerką. Na zdjęciu nieudane elementy. Udało mi się natomiast zrobić oparcie. Pozwolę więc sobie pokazać etapy jego powstawania. Najpierw wyciąłem odpowiedni otwór pod przetłoczenie oparcia i wygiąłem kawałek hipsu tak aby pasował do dolnej części wycięcia. Wygiętą część przykleiłem pod odpowiednim kątem. Umieściłem to w prowizorycznym narzędziu. Żyletką ustaliłem głębokość na jaką ma wejść wyprofilowany wcześniej na gorąco kawałek hipsu. Tak wygląda surówka po sklejeniu. A tak po przycięciu i oszlifowaniu. Ostatecznie fotel wygląda tak. Gotowa jest też poducha. Zacząłem robić też pierwsze elementy, które będą mocowały fotel do kratownicy, a które są jednocześnie częścią mechanizmu podnoszenia i opuszczania fotela.
  40. 1 point
    Stan na dzisiaj, po zrobieniu zdjęć wyłapałem jeszcze kilka niedoróbek, które zaraz poprawię, dlatego część zdjęć nie nadawała się do publikacji 😁 Wprawdzie dzisiaj niedziela ale Pancyra z MENG'a można jeszcze kupić w Black Frideyowej cenie 340 PLN to dobra oferta, tylko te opony... Pozdro
  41. 1 point
  42. 0 points
    Świetnie to wygląda nawet na tą chwilę...bardzo mi się podoba te malowanie)))
  43. 0 points
    W B-17 Academy kalka to tragedia. Te stare kalki Academy lubią się rozpadać po pewnym czasie nałożone już na model pomimo zabezpieczenia kilkoma warstwami lakieru bezbarwnego. A model wyszedł Ci całkiem ładnie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.