Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/23/2020 in all areas

  1. 4 points
    Kalkomanie nałożone, trochę się zeszło bo Phantomy miały ogromna ilość stencili. Kalkomanie Cartografa idealnie reagowały na płyny Set i Sol od Microscale'a, natomiast kompletnie nie chciały współpracować z Tamiya Markfit Strong. Teraz powoli kompletuje resztę częsci.
  2. 2 points
    Prawdziwa perełka mojej kolekcji SCUD DRAGON 3520: Samobieżna wyrzutnia rakiet balistycznych krótkiego zasięgu SS-1c 'SCUD B' w/MAZ-543 TEL, skala 1: 35, Dragon 3520. + Zestaw blach fototrawionych Eduard 35540 SCUD B interior DRAGON, + Zestaw blach fototrawionych Eduard 35539 SCUD B exterior DRAGON, + Zestaw masek Eduard XT061 SCUD wheel mask DRAGON, + Poradnik modelarski WOZY BOJOWE 10 z opisem wykonania waloryzowanego modelu Scuda. Cena zestawu to tylko 329 PLN! Do ceny proszę doliczyć koszty wysyłki (paczkomat 11,99 PLN).
  3. 2 points
    W czasach gdy bizony latały po niebie nie istniał ani FS, ani BS. Buffalo malowali amerykanie. Używano farb zgodnie ze standardem DuPonta, co nie znaczy koniecznie, że użyto produktu tej firmy. Dotyczyło to zarówno kamuflażu jak i oznaczeń państwowych. DuPonty na kokardy to: Dull Blue 70-012, Dull Red 70-007 i Yellow 70-010. Odcienie były bardzo zbliżone do standardów MAP i w zasadzie, jeżeli nie chce się w swojej kolekcji podkreślać takich niuansów, można je uznać za tożsame. Jednak FS nie oferuje tych konkretnych kolorów, a zamienniki są jedynie mniej lub więcej zbliżone. Najbliższe odcienie to 30109 dla czerwono brązowego i 25053 dla granatu. Tu w grę wchodzi też 35048. Popularny 35044 jest mocno niezgodny z wzorem. Model pozwala jednak na pewne odstępstwa. Warto tylko zachować konsekwencję w stosowaniu powtarzalnych kolorów w kolekcji i poznać je nieco, by nie były rażąco nieprawidłowe. Np pamiętać, że czerwony w kokardach RAF jest bardziej brązowy niż czerwony, a żółty jest silnie nasycony w kierunku pomarańczowego. Dobrym punktem odniesienia będą tu kalkomanie, które, na tyle na ile miałem okazję poznać temat, trzymają ogólny poziom i kolory brytyjskich oznaczeń są ogólnie prawidłowe. Edyta: To wszystko tym bardziej, że i tak nie wiadomo (dopóki się nie sprawdzi) jak blisko jest modelarska farbka deklarowanego numeru FS. Możliwe, ze bliższa jest oryginalnej farbie niż deklarowanemu popularnemu, lecz błędnemu zamiennikowi. Możliwe... .
  4. 1 point
    Jako ze już jakiś czas nie pokazywałem co psuje, Zara czeka na blachy, to dla dodania animuszu nowy projekcik powstaje - w założeniu szybki ...hehehe Na tapecie temat nietypowy bo rzeczna barka bojowa Japończyków działająca na Jangcy Model to wypust NikoModel nie miałem jak dotąd przyjemności nic ichniejszego kleić, a i z żywicą sie jakoś mega nie lubimy, to jednak po tych ostatnich 2 tyg muszę powiedzieć że jest to bardzo przyjemy wypust, a ta ilość mikro części fajnie buduje trójwymiar bryły - choć te mega maluszki wymagają mega uwagi, mi sie np udało wystrzelić jeden z wywietrzników ... no ale to już inny temat i wszystkim od 700 nie będę tu truł farmazonów Jeśli chodzi o poszukiwania materiału źródłowego to jest on ... ubogi udało mi sie znalezc de facto tylko taki plan i foty szt 4 ale rarytas, zbliżenie na dziób jest jeszcze książka Ospray, ale ona o rzeczonej jednostce mówi słownie 2 zdania wiec do tematu mało wnosi jako ze model jest do linii wodnej to oczywiście musi stanąć na jakiejś winietce - co mnie raduje bo będę mógł popsuć kolejną wodę Marzy mi się by pływał po takich rejonach kontrolował / był w towarzystwie czegoś takowego a jak wyjdzie to sie jak zwykle okaże 😂 na teraz mam taki stan rzeczy ponieważ aby mury mogły piąć się do góry muszę zamknąć mostek, poszedł wiec na pierwszy ogień - dużo to tam nie będzie widać ale jednak fakt że dali szpargały zobowiązuje Miałem mega problem z odtworzeniem kolorystyki i wyglądu ale ostatecznie padło na połączenie mosiądzu i biało szarych powierzchni, kompas i lornetki dostały po szkiełkach z cleara ale nie wiem czy to widać będzie :)) Stanie tam jeszcze kapitan w czarnym uniformie i jakichś 2 delikwentów na biało zaczęła się także tworzyć winietka, z kory i gipsu ulepiłem takowe coś i po pryśnięciu podkładem daje nadzieje
  5. 1 point
    Po pobieżnym przejrzeniu niniejszego działu widzę, że jestem w typowej grupie użytkowników: starszy (40+) pan, który po dłuuuugich latach przerwy wraca do hobby z młodości. Różnice zasadniczo są dwie, ale za to kluczowe: nieporównanie większy wybór modeli, akcesoriów, etc. i nieporównanie inne (no, bez przesady...) możliwości finansowe. No nie, przepraszam, jest jeszcze trzecia różnica: technologie. Zanim w ogóle zacząłem się ponownie w modelarstwo bawić, długo obwąchiwałem wszystkie techniki brudzingów, żywic, fototrawień, metalizerów... Apetyczne to bardzo, ale i lekka obawa jest, bo i oczy już nie te i łapki nie tak pewne ;). Ale, jak to mówił jeden mój klient, domagając się na następny tydzień gotowej kampanii reklamowej: Stary, to jest k***a CZELENDŻ! I tego się będę trzymał :) Kiedy jeszcze po ziemi biegały dinozaury, kleiłem, co oczywiste, wszystko co było, czyli jaki, czaple, szturmowiki i łosie, malując tym, co było, czyli wilbrą i Reno. Jak dinozaury wyzdychały i zaczęły biegać mamuty, pojawiły się straszliwe polonijne modele spitfire'ów i Hurricane'ów (te ostatnie o kadłubie tak wąskim, że w realu nie zmieściłby się w ich kabinie nawet charcik włoski), potem straszliwe inaczej wakuformy. To była epoka klejenia wszystkiego, co popadnie. Specjalizacja nadeszła z modelami Novo, kupowanymi na ś.p. giełdzie w warszawskim Muzeum techniki (polskie maszyny na zachodzie), a potem, samobójczo dla portfela, przeniosła się (taż specjalizacja) na Daleki Wschód, do Japonii. W ramach oszczędności zacząłem kanibalizować wcześniejsze modele, np. P-40B na P-36, (przy pomocy paru kilo szpachlówki); niedokończonym szczytowym osiągnięciem była przeróbka P-47D na N1K1-J... Wszystko już było gotowe, ale poprzychodziły różne tam matury i takie tam płcie przeciwne, więc zabrakło i motywacji, a i finanse przeszły na inne cele... Z dawnej epoki zachowały się tylko B5N2 i Ki-47... No i na starość uznałem, że czemu, do cholery, nie przeprosić się z tym wszystkim...? Zaczęło się od modelu "Kubusia" 1:35, który dostał syn i którego, ku rozpaczy tatusia, jakoś nie miał melodii robić. A teraz na warsztacie jest Defiant Mk. I Airfixa 1:48. Ale to wątek już na Warsztat...
  6. 1 point
    koparka z papieru GPM laserem wycieta malowana z podstawkom w skali Hazero
  7. 1 point
    Cześć, Dzisiaj przedstawiam kolejny skończony model. Jest to żywica Modell Trans z kilkoma własnymi dodatkami. Docelowo przyczepka podpięta będzie po polski ciągnik C7P. Skala 1/72. Pozdrawiam
  8. 1 point
    Cześć, mam na imię Paweł i do zawitania tutaj namówił mnie kolega blacman z innego nie-modelarskiego forum. Sklejam już kilka lat aczkolwiek z dużymi przerwami spowodowanymi życiem prywatnym. Generalnie jestem ogromnym fanem okrętów podwodnych, których już kilka mam w swej kolekcji aczkolwiek czasem przejdę do innej tematyki jak figurki w 1:16 czy czołgi Yugoslavian People Army. Ogromną sympatią darzę konstrukcje okrętów podwodnych IJN z których same typy B i C uważam, za jedne z najładniejszych konstrukcji okrętów podwodnych w dziejach zaraz obok Oscarów i 033G. Kilka ich już popełniłem bo to niemożliwie ciekawa dla mnie podróż przez często bardzo dziwne warianty. Skleiłem kadłub i zapodkładowałem go przy użyciu podkładu Tamiya Primer w sprayu. Nawierciłem kilka otworów w części dziobowej oraz otwory hydrofonów szumonamiernika. Może wyjdę na oszołoma ale nie lubię zestawów przedstawiających typ B od AFV Club. Przez łączenie robione wyraźnie pod modele do linii wodnej potem trzeba się urobić po łokcie przy tym by łączenie wyglądało po ludzku a i tak nigdy tak nie jest. W tym wypadku zestawy firmy Aoshima są dużo przyjemniejsze, na dodatek w zestawach I-58 oraz I-52 odpada główny mankament zestawów Aoshimy czyli horrendalnie drogie zestawy blaszek fototrawionych. Niestety zestawy Aoshimy są także trudniej dostępne a czasem na Ebayu osiągają chore ceny. Zestaw to I-27 jednak nie jestem jeszcze pewien, jako który okręt go zbuduję. Prywatnie od jakiegoś czasu posiadam kalkomanie do kilku różnych okrętów typu B1/2/3/C3 C1/2 a najbardziej optuję za I-29 z wizyty w Okupowanej Francji bo ten czarny kadłub w części nadwodnej jest po prostu ładny, I-27 mam już popełnionego lata temu a ten Kohyoteki zawsze się przyda bo jest prześlicznie odlany. Minus to obecność działek przeciwlotniczych DKM, ale ebay nie jest mi straszny więc może jakieś dodatki wykombinuję. Czekam na drewniany pokład z Artwoxa, który leci bądź płynie mi z Australii a przez aktualną histerię obawiam się kiedy to nastąpi. Żeby nie było, że wchodzę na krzywy ryj to postarałem się obfocić kilka moich 350-tek i nie tylko. USS Gato od AFV Club ( kalkomanie Techmod USAF serials bo oryginalne się popsuły ), T101 okręt desantowy czołgów IJN od Pit Roada oraz Flettner Kolibri. Wszystkie są przyklejone do jednej gablotki, stąd nie ma ich osobno. Sam lubię niewielkie okręty, są łatwe w przechowywaniu. Orieł, Cesariewicz i Wariag - różne lata, Wariag pamiętam, że powstał dawno temu. Biedny przeszedł trochę ale nadal trzymam go w zbiorach.
  9. 1 point
    Czas na galerię modelu - prawdopodobnie powstanie do niego mała winietka jeszcze.
  10. 1 point
    Zrób go w trakcie przeprawy przez głęboką, błotnistą przeszkodę wodną - temat kół i gąsienic odpada Zasiadam i podziwiam
  11. 1 point
    Jakby nie koła i gąsienice, to resztę byś z pudła w tydzień ogarnął 😉
  12. 1 point
    Bezbarwny ZeroPaints 2K siadł ślicznie. Zostawię na dzień, dwa do porządnego wyschnięcia. Następnie szlif i polerka tam gdzie to konieczne bo mimo uwagi przy lakierowaniu jest kilka drobniutkich paproszków. No a potem już można wszystko składać w całość.
  13. 1 point
  14. 1 point
    W latach 75-78 ukazywał się taki album pt "Hobby" wklejało się do niego obrazki z czekolad Wedla ( zdaje się że można było kupić też same naklejki). W czasach kiedy takie przeglądy konstrukcji lotniczych były rarytasem, zbierałem jak szalony te obrazki, oczywiście wymienialiśmy się z kumplami duplikatami, co bardziej przedsiębiorczy sprzedawali je.
  15. 1 point
    Czyli jest szansa, że nakładasz zbyt dużo kleju który rozlewa się gdzie się tylko da. Na takie przyklejanie się detali do pęsety jest kilka sposobów. Pierwszy to mniej kleju, jak już się elementy lekko złączą i nie przesuwają względem siebie zawsze można jeszcze dla wzmocnienia połączenia podlać kleju. Drugi sposób często Mikołaj pokazuje w swoich warsztatach. Chodzi o to aby przyklejany element był nieco większy (dłuższy). Można go wtedy łatwiej złapać, a nawet jeśli klej podejdzie pod pęsetę to nic się nie dzieje bo nadmiar, za który się trzymało idzie do odcięcia. Przy okazji tak z własnej obserwacji dodam, że szybki (Quick-Setting) klej Tamki lepiej nadaje się do klejenia drobnych detali. Klej ten błyskawicznie odparowuje przez co w mniejszym stopniu nadtapia plastik i nie rozpływa się tak bardzo po wszelkich szczelinach jak klasyczny cienki klej Tamki. Dzięki temu nawet jak wpłynie pod pęsetę to czyni tam mniejsze spustoszenie. Kilka postów wcześniej przy kratownicy pokazałem jak klasyczny klej Tamki zniekształca hips 0,1 mm, pokazałem powstałe od jego działania zapadnięcia. Przy szybkim kleju Tamki jeszcze takiego efektu nie zauważyłem. Ma on oczywiście też wady, przez małą penetrację nie nadaje się raczej do klejenia większych powierzchni, a przez to że szybko odparowuje spoina jest dość słaba. Ja często do przenoszenia (nakładania) małych detali używam ostrego nożyka. Czubkiem ostrza dotykam małą część i przenoszę na pożądane miejsce. Słowo "dotykam" jest tu kluczowe bo każdy większy nacisk kończy się zwykle uszkodzeniem elementu. Taki sposób przenoszenia ma kilka plusów. Można dzięki temu dokładnie ustawić element w żądanym miejscu, da się chwytać naprawdę małe elementy i co najważniejsze odpada problem podciekania kleju między pęsetę a przenoszony element. Uff, koniec.
  16. 1 point
    Zdjęcia z pokazów w Bydgoszczy.Zdjęcia są zrobione przeze mnie osobiście.Jakość taka sobie.
  17. 1 point
    Ja też. Byłem wtedy przedszkolakiem. Następnego dnia w przedszkolu narysowałem Gilalę, goniącą Willisa z przyczepką - w filmie była taka scena.
  18. 1 point
    Wiem do czego pijesz, teraz też to widzę, ale niestety już nie rozbiorę modelu żeby pomalować wewnętrzną stronę karoserii, 5+ za spostrzegawczość 😉
  19. 1 point
    Austriak płakał jak sprzedawał 😉
  20. 1 point
    Jak już na dokumentację i literaturę zeszło. Pewnie spora część z Kolegów wychowała się na "Budowie plastykowych modeli samolotów" Krzysztofa Wagnera. U mnie na półce leży wydanie II z 1984 roku. Publikacja w zakresie podstaw jak najbardziej aktualna do dzisiaj.
  21. 1 point
    Ufff... zdążyłem przed najciekawszym 😁 rozsiądę się wygodnie za pozwoleniem i popatrzę
  22. 1 point
    Lepiej było zrobic blackbasing i białym robić panele, jak zrobiłem w skyrayu
  23. 1 point
    Bardzo ładna, czysta robota. Z niecierpliwością czekam na pierwsze kolorki
  24. 1 point
    Dwa zeszyty Klubu 1:72 Skrzydlatej Polski. Pierwszy wydany w 1988 r., drugi w 1991 r.
  25. 1 point
    Projekt ciągnący się jak guma do żucia zakończony. Budowa bezproblemowa, dołożona duża blaszka Edka i koła ResKita. Całość malowana po raz pierwszy farbami MRP, tu i tam Gunze H i C oraz Testors. Pobrudzony chemią AK i kredkami. Nie miałem serca do tego modelu co widać tu i tam, ale efekt końcowy jest dla mnie ok. Do bicia zapraszam :
  26. 1 point
    Temat nie umarł - w międzyczasie dłubało się (i dłubie nadal) coś takiego: Co do VK - nie byłem zadowolony z malowania wanny, a ponieważ nazbierało się już trochę warstw farby, całość została zmyta i zaczynam od nowa. Niestety przy zmywaniu parę mniejszych elementów ucierpiało, ale nie ma tragedii, się przyklei. Przy okazji zrobiłem nowe spawy, ślady cięcia i fakturę stali - może trochę za mocno, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak to wygląda póki co: Powoli robią się też gąski.
  27. 1 point
    Hobby Boss wypuści "Golfa" wnet, ale jako chiński wariant: PLA Navy Type 031 Golf Class 83514
  28. 1 point
    W czasach wirusa prace trwają. Rozpocząłem uzupełnianie wnętrza. W sumie na ten moment wkleiłem w oba luki 285 elementów i jeszcze trochę pracy pozostało. Odnosząc się do uwag powstały te elementy z blaszki do druku offsetowego, rozciągniętych nad płomieniem patyczków do uszu dzięki czemu mam rurki w które wkleiłem pomarańczowe pręciki imitujące śruby, które również powstały nad płomieniem świeczki. Zawsze wklejam je dłuższe niż powinny one być -łatwość w trzymaniu w pęsecie. Dopiero po wyschnięciu kleju docinam je do żądanej długości. Przez przypadek kolor pomarańczowy strasznie ułatwił mi prace z powodu kontrastu kolorów. Imitacja spawów na podłużnych żółtych przewodach to wklejony bardzo cienki drucik. Doklejone imitację śrub wokół żółtych elementów oraz szarego zostały zapożyczone z zestawu firmy Taurus model. Pompa 32 elementy. Powstała ze sklejonych różnej wielkości prętów oraz dysków wykonanych wybijakami RO Toolz podstawy Częściowo pomalowane na swoim miejscu strona prawa na razie są tylko położone złote przewody. Dojadą jeszcze zielone strona lewa " widok góry to na razie tyle.
  29. 1 point
    Model z Revella prosty jak drut, robiony bez dokumentacji, a debaty takie jakby ktoś 250GTO z Hiro robił w 1/12, nr budy taki i taki na podstawie zdjęcia z dnia...
  30. 1 point
    No to teraz jeszcze zrużnicuj trochę wszystkie panele
  31. 1 point
    P- 47 to najlepiej Tamiya ew. Academy Spitfire Mk.V to tutaj wybór jest duży:Revell ale nowy,Tamiya lub KP/AZ Model P-51 Mustang która wersja? Jeżeli P-51B to Academy lub KP natomiast P-51D to Airfix lub Tamiya Corsair to Tamiya (najlepsza ale i najdroższa) nowy Revell i Academy. Starsze modele Revella można sobie odpuścić bo formy coraz bardziej dojechane.
  32. 1 point
    Hobby Boss to dla nieletnich dzieci. Warto zacząć od czegoś nieco bardziej złożonego. A jeśli nie jesteś strasznie ambitnym liczynitem to Revell faktycznie ma kilka ciekawych propozycji - Spitfire Mk V, Mark II, P47 też mają i to nawet fajnego, Mustanga B też mają ale ponoć "do tarcia chrzanu", Hurricane II B, Airfix robi sporo Spifire'ów i Hurricane'ów, poza tym Defianta i Typhoona - ale te to już trochę wyższa klasa trudności, nasza Arma Hobby robi dobre Jaki 1 i też dobre Hurricane'y, no i cały zestaw naszej rodziny P - do spółki z IBG, Academy robi sporo fajnych modeli - niespecjalnie skomplikowanych - np. P40B/E/M/N - efektowne modele, też Hawkera Tempesta, trochę Mustangów, ale ponoć one też są "do tarcia chrzanu", Spitfire'a Mark XIV. Hellcata i Corsaira też. No i zostali Japończycy - Tamiya, Hasegawa - głównie - tam też jest sporo alianckich myśliwców - np dosyć prosty, ale przyjemny w robocie Spitfire Mark I Tamiyi pierwszy mój model Hasegawy to był Hellcat - bardzo spokojny model, jeszcze z efektownymi kalkomaniami Kocia Morda, chociaż najlepszy Hellcat to pewnie Dragon/Cyber Hobby. Dużo fajnych modeli i to dobrze robi czeski Eduard, ale to już trochę wyższa szkoła jazdy. Wspomnę o Italeri, ale zaraz mnie tu pewnie zagdakają, bo Italeri jest zupełnie błeee, ale wysokościowego Spita Mark VI robią tylko oni, - nie licząc Hellera/Smera z wypukłymi liniami podziału blach, Mustanga I też tylko oni. Poza tym Italeri robi serię powojennych F4U w wersjach nocny myśliwiec, szturmowiec, wersja francuska. Heller ma głównie stare wypraski sprzed 40-45 lat i właściwie nie ma nic, co by Cię mogło bardzo zainteresować, ale robi Coudrona Cyclone 714, samolot o tyle ciekawy, że chociaż francuski, to loty bojowe na nich we Francji odbywali właściwie tylko Polacy, a dywizjon I/145 (Warszawski) był jedyną jednostka bojową w całości wyposażoną w CR 714. W ogóle założenie jest proste - trzymaj się dużych firm, takich gigantów na rynku, bo oni robią modele najlepsze jakościowo jeśli chodzi o sklejalność - tam wszystko pasuje, nie pracujesz jak mechanik w warsztacie samochodowym - czyli pilnik, szpachla, pilnik, szpachla. Kwestia ewentualnych odchyleń od planów - w większości tych modeli jeżeli są, to stosunkowo niewielkie.
  33. 1 point
    Takie tam małe uzupełnienie zbiorów.
  34. 1 point
    Pogrzebałem trochę w kabinie.
  35. 1 point
    No i się pomalowało Po zdjęciu maskowania standardowo coś trzeba było poprawić zaczęły się poprawki i wtedy stało się to tak jak sobie kiedyś obiecałem, że malować będę w rękawiczkach to teraz całkowicie zapomniałem o tym... Albo będę zmywał skrzydło, albo zostanie tak jak teraz hmm
  36. 1 point
    Cześć, dawno nic nie zamieszczałem i chyba nikt mnie już tutaj nie pamięta Mój ostatni skończony projekt. Jagdtiger w skali 1/35 z zestawu Takom Blitz Inspiracją do budowy był pojazd Otto Cariusa z 2. Schwere Panzerjager Abteilung 512. Ten pojazd działał w kwietniu 1945 r., a cały weathering jest moją próbą odtworzenia wiosennych warunków pogodowych, dlatego ograniczyłem efekty kurzu itp. Model budowany praktycznie prosto z pudła, dodałem tylko klamry narzędziowe Voyager i łuski Master.
  37. 1 point
    Meblościanka dostała kolorek.
  38. 1 point
    Witam. Dziś mój debiut na współczesnym polu walki. Do tej pory kleiłem czołgi z drugiej wojny, ale ta konstrukcja tak mi się podobała, że postanowiłem zrobić sobie takiego współcześniaka na próbę. Muszę przyznać, że wciągnął mnie ten model i zainteresował nowszymi konstrukcjami, także będzie pierwszym ale na pewno nie ostatnim. Sam model Zvezdy przyjemny w składaniu, lecz niestety nie pozbawiony błędów merytorycznych, które starałem się choć trochę zniwelować. Z dodatkowej biżuterii Vladimir dostał blaszki Eduarda, liny Eureki i antenę z RB Model. Zapraszam zatem do oglądania co z tego wyszło . A tutaj link do warsztatu.
  39. 1 point
    Meblowanie kabiny: ścianki działowe, podłoga, fotele załogi z podstawami.
  40. 1 point
    Dopiero nad tym myślę. Przypuszczalnie rurki w skrzydłach i kadłubie oraz odpowiednio wygięty stalowy drut. Zależy mi na tym, żeby skrzydła były wolnonośne i nie musiały wspierać się na zastrzałach. A na razie efekt dzisiejszej pracy: obicia kabin załogi, obramowania stopni wejściowych i wyloty linek steru kierunku.
  41. 1 point
    Przypadkiem trafilem na to forum www.histomil.com. Jest tam masa zdjec z roznych okresow i wojen i roznego rodzaju sprzetu niektore w wysokiej jakosci jak i kolorze http://histomil.com/viewtopic.php?f=338&t=3918&start=420
  42. 1 point
    Metodą prób i błędów - na początku jakieś maziaje odcieniami szarości (XF-63, XF-54 i XF-19), potem dwa ciemniejsze odcienie rdzy z zestawu LifeColor nakładane gąbką i na koniec najjaśniejszy z aero. Czynność powtórzyć bo wyszło do kitu Ciąg dalszy - jednak ten odcień fioletowego na wieży mnie dręczył, kupiłem farbę bardziej zbliżoną do czerwieni i trochę podziałałem. Tu i tam poprawiłem rdzę, spawy poprawię później. Kiedy nie patrzyliście, pomalowałem koła: Zastanawiam się co zrobić z działem - myślę, że w kolorze minii byłoby zbyt monotonnie. Na razie psiknąłem "deserowym żółtym" 😉 żeby sprawdzić jak to się będzie komponować. W sumie sam nie wiem:
  43. 1 point
    Kolejne podejście, chyba wyszło lepiej:
  44. 1 point
    Część warsztatu poświęcona sposobowi zaprezentowania, modeliku. Masz jakieś sugestie?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.