Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/18/2021 in all areas

  1. Najważniejsze jest wyrobienie nawyków. Czyli rozrzedzamy farbę kilkukrotnie - kluczem jest rozcieńczalnik, który musi pozwolić upłynnić farbę, zmniejszyć napięcie powierzchniowe, przedłużyć schnięcie. Jeśli kombinacja farby i rozpuszczalnika spełnia te założenia - rozcieńczamy farbę 4:1 lub więcej - czyli więcej rozcieńczalnika i mniej farby. Następnie po zalaniu aero taką mieszanką zamykamy dopływ powietrza z kompresora. Zabieramy kartkę papieru - przybliżamy aerograf na odległość około 5 cm i wciskamy spust aerografu po czym sięgamy do zaworu i minimalnie otwieramy dopływ powietrza. Aerograf w pierwszych sekundach będzie mocno pluł dużymi plamami farby. Następnie kontynuujemy zwiększanie ciśnienia - zaczynamy otrzymywać delikatne plucie (zwłaszcza przydatne przy wszelkiego rodzaju efektach weatheringowych), następnie nadal zwiększając ciśnienie zauważymy, że nagle aerograf przestał pluć i zaczął malować równą kreską bez wyraźnego odkurzu (czyli plucia mniej zwartą wiązką farby). Przestajemy dodawać ciśnienia. Powinniśmy bez problemu być na poziomie 0,5 atm. Jeśli aerograf jest sprawny, nie powinniśmy otrzymywać charakterystycznego odkurzu - nasz instrument będzie malował bardzo cieniutkie linie (nawet 0,5 igłą da się osiągnąć bardzo delikatne kreski). Mocno rozrzedzona farba, bardzo niskie ciśnienie i dobry aerograf z odpowiednio dobraną dyszą - prowadzony w miarę blisko obiektu po którym malujemy. Reszta to praktyka i dobór chemii. pozdrawiam P.S. Ja na przykład ostatnio malowałem żywiczne figury. Na odtłuszczoną powierzchnię nie nałożyłem podkładu - upłynniłem farbę Citadel Base około 10:1 po 3 warstwach malowanych na mokro, nie trzeba było poprawiać. Oczywiście każda farba będzie zachowywać się inaczej ale pryncypia sią takie same za każdym razem.
    3 points
  2. Pokazany tu artykuł Pawła Elsteina ( „pokoleniu seniorów” dobrze znany autor m.in. kultowej książki „Młody modelarz rakiet” z 1963 roku, i „Modelarstwo lotnicze w Polsce: od zarania do 1944 roku”, znakomity człowiek i wspaniały popularyzator modelarstwa, zmarł w kwietniu ubiegłego roku w wieku 98 lat), jest bardzo ważnym etapem historii modelarstwa redukcyjnego, bo jest pierwszym szczegółowo omawiającym te modele w Skrzydlatej Polsce, jedynej wówczas gazecie lotniczej. Warto zwrócić uwagę, jakich wtedy określeń używano w opisie naszego modelarstwa: „budowa, a ściślej składanie modeli”, zaś ich wykonawcy wtedy jeszcze formalnie nie byli uznawani za modelarzy lecz tylko za „zbieraczy-kolekcjonerów”. Musiało upłynąć kilka lat, żeby w Skrzydlatej, pełniącej wtedy ważną opiniotwórczą rolę w polskim lotnictwie, pojawiło się najpierw określenie „modelarstwo plastikowe” (w czym spory udział miała m.in. wspominana tu wcześniej książka Krzysztofa Wagnera). Pierwsze ogólnopolskie konkursy organizowane we Wrocławiu też najpierw nazywały się „konkursami modeli plastikowych”. Dopiero po pierwszych aeroklubowych (ówczesnego APRL) Mistrzostwach Polski modeli lotniczych klasy F4IC w 1984 roku wprowadzono oficjalną nazwę „modelarstwo redukcyjne”.
    3 points
  3. Jak w małżeństwie normalnie.... Dobranoc
    2 points
  4. Nie dość, że stary to jeszcze ślepy
    2 points
  5. Teraz tylko nie wiem, czy powinienem w ogóle słuchać jego rad
    2 points
  6. Wszystko posklejane co mogłem - czas na lakiernię. Najpierw jakiś preshading: . I malujemy:
    2 points
  7. A ja w sobotę z dzieciakami zaszalałem i zaliczyliśmy kulig i ognicho z kiełbaską. Ale była frajda
    2 points
  8. Nighthawk skończony więc czas wrzucić coś następnego na warsztat. Miałem działać dalej przy Harierze, ale po walce z kabiną chwilowo straciłem do niego serce. Wybór padł na piękny model Vipera od Tamki. Skala oczywiście jak to u mnie 1/72 choć nie wiem czy powoli nie przesiądę się na ćwiartki Ten model jest tak piękny, że robię go prosto z pudła - możliwe jakieś małe własne przeróbki/dodatki. Jedynie malowanie nie będzie pudełkowe. Na początku miało być, ale potem wpadł mi w ręce zestaw Autenthic Decals i postanowiłem zrobić maszynę jak w temacie wątku. Czyli Have Glass 5 - bardzo mi się podoba Uzbrojenie takie jak na fotce powyżej, tylko bez zasobnika na ćwiczenia a raczej AIM-9X w tym miejscu Jak na razie skleiłem sobie zbiorniki, wyciąłem pozostałe uzbrojenie i generalnie je oczyściłem ze szwów i tego typu rzeczy. Uważam, że wygląda super jak na tą skalę i nie zamierzam inwestować w żywiczne. .. Pociągnąłęm też białym surfacerem komory podwozia ... Wiem, że w prawdziwym samolocie w komorach podwozia jest niezła kotłownia, ale nie zamierzam się z tego doktoryzować. Naturalnie kilka przewodów dojdzie, ale nie zamierzam odzwierciedlać tego 1:1. Pomalowałem również kabinę na szaro a do fotelu pilota dodałem charakterystyczną butlę i przewodzik Na razie tyle, ale, że w modelu wszystko pasuje jak na razie idealnie to sądzę, że postępy będą szybkie Pozdrawiam !
    1 point
  9. Tak sobie w nowym roku niezobowiązująco postanowiłem, że skończę wszystkie samoloty w 1:32 - znaczy się te co mam. Na liście życzeń mam jakieś tam spady typy Hawker Hunter albo Saab Gripen, ale to tak dodatkowo. Plan jest w miarę ambitny bo pozycji mam jeszcze kilka(naście): Mirage 2000, EA-18G Growler, A-6E TRAM Intruder, F-8E Crusader, SU-27 Flanker, F-104A Starfighter, F-14D Tomcat I F-100D Super Sabre nie licząc zaczętego MiG-21 i F-16 Tak więc żeby nie tracić czasu, dłubiemy. Sam model ciężko zdefiniować, z jednej strony merytoryczność bryły prościej maciory jest wielkim znakiem zapytanie i schodzi na plan dalszy. Z drugiej strony konstrukcja, ilość części i spasowanie na razie są ok. Z dodatków to nie mam jeszcze nic, czekam na blaszki do kokpitu, bo zestawowy to straszna "nyndza", jakieś maski do oszklenia i pewnie uzbrojenie. W zestawie z uzbrojenia są: - 2 x AIM-9X Sidewinder - 2 x AIM-120 AMRAAM (w instrukcji jest ARAM) - 2 x GBU-31 JDAM Część wymienię na Eduarda, reszta na Wolfpacka. Generalnie jest 6 miejsc na bomby - 2 wewnętrzne, 4 na pylonach. Na niewidzialności mi nie zależy tylko na maksymalnym obładowaniu, więc może dam 6 JDAMów. I tu szukam zdjęć albo informacji, co może F-35A przenosić w jakiej konfiguracji, bo przenosić może od groma tylko jak to łączyć. Ale ku brzegu, wspomniany kokpit: Są też inne kwiatki, element dyszy z najgorzej umiejscowionymi "supportami" z wyprasek: Ślady po wypychaczach na większości klap od komór uzbrojenia, wnęk podwozia i innych: . Część dało się ładnie usunąć ale niektóre to na razie czekają na decyzję co dalej
    1 point
  10. Zapraszam do oglądania
    1 point
  11. No to kolejny. Wyzwaniem będzie wymalować jak najwięcej tych przebarwień. Jak zawsze przy modelach Platza jest potrzebna własna inwencja. Mam mieszane odczucia w stosunku do figurek. Finalnie przy zamkniętej osłonie kabiny to ich prawie nie będzie widać ale... Postanowiłem powalczyć z oryginalną osłoną kabiny ...vacku jednak wygrywa.
    1 point
  12. Zgodnie z deklaracją przedstawiam F-117 w 30 rocznicę rozpoczęcia Operacji Pustynna Burza Model rozpocząłem daaawno temu (a będzie ze 20 lat). Długo leżakował w pudle i tak jak napisałem w relacji do dokończenia nakłoniła mnie lektura specjalnego numeru lotnictwa jak i projekt grupowy (szkoda, że tak mało uczestników ). Ponieważ zacząłem go w innej epoce mojego modelarstwa to i model ma swoje mankamenty - w kabinie bida, więc zamknąłem, jest trochę niedoróbek (osłony FLIR i DRIL były już wklejone i to dosyć nieudolnie, więc już tego nie poprawiałem) ale ogólnie chyba nie wyszedł źle. Modelu nie brudziłem za mocno. Prawdę mówiąc nie lubię strasznie styranych Nighthawków - wolę takie mniej ściorane Wprawne oko wychwyci brak kalkomanii oznaczającej fotel wyrzucany - zaginęła w akcji niessstety - nic nie poradzę. Dobra - starczy marudzenia. Oto fotki:
    1 point
  13. NARESZCIE go skończyłem. Był to jeden z tych modeli które nie chcą być skończone i dają o tym znać na każdym kroku. Rozpoczęty był jako Kittyhawk Mk.Ia, potem dwa razy przemalowany ostatecznie skończył jako P-40E Texas Longhorn Johna Landersa. Model to klasyczna Hasegawa, która wymaga sporo szpachlowania ze względu na podział technologiczny i unifikację z innymi wersjami. Dodana duża blacha Eduarda i żywiczne rury Quickboosta. Malowany farbami Gunze H i C oraz Tamiya przy pomocy szablonów AML, na to poszły specyfiki AK, Miga, pastele i kredki. Kalki Tally Ho, zdecydowanie najsłabszy element tego modelu. Dyskusyjne kolory i dziwny film który najpierw zniknął, a potem jak duch pojawił się ponownie po nałożeniu matu. Mimo to miłego odbioru jak zwykle życzę:
    1 point
  14. Witam, wrzucam kilka fotek mojego bmp-1, model prosto z pudła:)Malowanie to luźna interpretacja pojazdu znalezionego w sieci.
    1 point
  15. Witam, od samego początku skrupulatnie skupuję FtF-y i w miarę możliwości składam te fajniutkie szkraby, a że robie je dla relaksu z pudła to zwykle się nie chwalę bo i nie specjalnie jest czym. Dziś postanowiłem zrobić wyjątek. Otóż przedstawiam maluszka Renault R-35 w pudełkowym wrześniowym malowaniu. Modelik moim zdaniem kapitalny jeli chodzi o detal, zważywszy cenę i gamingowe przeznaczenie, na moje potrzeby super. Malowany Pactrami, czarne obwódki, koła - olejny Revell, gąski przetarte metalizerem MM, przykurzony pigmentem AK. (ogólnie z tymi obwódkami to trochę wyszło grubiej niż planowałem - na Somua poszło jakoś lepiej, na takim maluchu jest to troche karkołomne). Czołgutek ze względu na swoje gabaryty nie jest zbyt wdzięczny do fotografowania - każdy babol jest ogromny, nie mniej jednak dał mi sporo frajdy i cieszy oko na półce pozdrawiam! ww
    1 point
  16. Drogi Administratorze za posrednictwem Naszego fromu sprzedałem Panu Krzysztofowi nick Crimson King model su-24 . Do dnia dzisiejszego brak kasy i jakiegokolwiek kontaktu z jego strony > Prosze o zawieszenie jego , a ja ze swojej strony uruchomie organ Policja
    1 point
  17. Jeżeli o to chodzi jest bardzo ok!
    1 point
  18. Postanowiłem popracować nad podstawką. Może podniesie nieco wrażenia estetyczne w galerii końcowej, która mam nadzieję niebawem
    1 point
  19. 1 point
  20. Złote, a skromne... Cytując klasyka. Podoba się! I pierwsza galeria w projekcie.
    1 point
  21. Mój rzecznik prasowy w postaci Caymana już Ci odpowiedział
    1 point
  22. Może nieco oczyścić gąski szczoteczką i psiknąć farbką?... Na 3 zdjęciu osłona lampy jakby "cofła się" - wg zdjęć powinna trzymać bardziej pion. Chyba, że to tylko tak na zdjęciu wygląda ... Generalnie świetna robota .
    1 point
  23. Cyt: Andrzeju - mówiąc o czasie mam na myśli czas faktycznie przeznaczony rozumiejąc to tak: jeśli wezmę 21bis w skali 144 i 48 i założę identyczny zakres otwarć (kabina, panele itp.) to jednak mam przeczucie, że 144 zbuduje się szybciej. Nie to, żebym na siłę się sprzeczał, bo wszystko w dużym stopniu zapewne zależy także od indywidualnej sprawności manualnej człowieka. Ja już sobie przećwiczyłem to, co mnie sprawia w 1/144 trudności powodujące zaskakująco duże zwiększenie czasu na wykonywanie detali w tej skali. Wiem, że to brzmi paradoksalnie, ale czas w tej skali bardzo przedłużał mi się z różnych nietypowych powodów. Taki jeden przykład: w momencie łączenia tych prawie mikroskopijnych części to już samo nałożenie kleju na taki mikro detal często kończyło się niepowodzeniem, gdy detalik przyklejał mi się do aplikatura z klejem i proces jego robienia trzeba było powtarzać (nawet kilka razy), bo nie nadawał się on do ponownego użycia (a chyba bez jakiegoś zarozumialstwa mogę powiedzieć, że do prac z maleńkimi detalami mam bardzo dużą wprawę i mogę również powiedzieć, że na razie raczej nie odczuwam typowych „problemów wiekowych” typu słaby wzrok i trzęsące się ręce ). Dlatego moim zdaniem lotnicza skala 1/144 to „trochę inne modelarstwo”, niż budowa większych modeli, jeśli chce się robić je na naprawdę wysokim poziomie samodzielnego detalowania. Suma summarum nabrałem pokory do tych prac i cały czas ćwiczę cierpliwość I tej cierpliwości życzę Tobie i każdemu, kto będzie chciał się z takimi problemami zmierzyć.
    1 point
  24. +1;P Nie trzeba uważać na rączki zbytnio
    1 point
  25. jeszcze parę takich popisów i szczękę mi urwie
    1 point
  26. 1 point
  27. Pigment rozrabiaj z white spirytem od Szmala dobry bardzo jest.Potem w zależności jaki ma być rzadszy czy gęstszy rób tam łewering.Po wyschnięciu poprawki rozcieńczalnikiem jak będzie potrzeba a potem jak przyschnie prysnąć to z aerka delikatnie fixerem.Można dawać po kropelce z pipety.Ale kto co woli.
    1 point
  28. Nie - absolutnie nie. Wash to mieszanina farby (emalii) i jakiegoś medium w stylu white spirit, enamel thinner, benzyna do zapalniczek itp. Wszystko zależy jaki lakier błyszczący położyłeś. Jak akryl to wash olejny i na odwrót.
    1 point
  29. Pozdrowienia ze STREFY 51.
    1 point
  30. Witam noworocznie Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest -17 stopni i śniegu tyle, że można ulepić bałwana. Pierwszy raz od ładnych kilku lat. Mój młodszy kot przeszedł swój chrzest zimowy - poleciał łukiem w zaspę, w którą zapadł się po czubek ogona. Starszy kontrolował sytuację z wysokości parapetu „wielkie mi halo… jak mnie wrzucali to były zaspy, nie to co teraz”. Młody był wybitnie zdegustowany ale miseczka mleka wyjątkowo skutecznie leczy zranioną kocią dumę. Ale do rzeczy. Miał być wagon artyleryjski to i jest. Co prawda też bez drutologii ale – jak wspomniałem wcześniej – elementy łatwoobrywalne zostawiam na koniec. No i wreszcie nadszedł czas na samowar. Kiedy męczyłem się z kołami przy wagonie szturmowym jeden z kolegów zapytał mnie dlaczego nie skorzystam z gotowców. Fakt – koła w rozmiarze pasującym do wagonów można kupić. Ale takiej do lokomotywy już nie. I dzięki temu, że przeszło rok temu zmierzyłem się kołami do wagonów, teraz wiedziałem jakie pułapki mnie czekają. Faktem jest że konstrukcja podwozia jest mocno uproszczona. Ale faktem też jest że pancerne fartuchy zasłonią prawie wszystko. I nie zmienią tego klapy rewizyjne, które postaram się zostawić otwarte. Na koniec pierwsze zdjęcie wspólne całego składu. Znaczy … stacja końcowa coraz bliżej. Pozdrowionka ZzB P.S. Dzięki za zdjęcie koła hamulcowego. Dużo łatwiej coś ulepić kiedy wiadomo jak działał oryginał.
    1 point
  31. 1 - sikorka bogatka 2 - dzwoniec (chłopiec) 3 - dzwoniec (dziewczynka) 4, 5 - grubodziób Fotografowanie i identyfikacja karmnikowej ptaszarni za oknem to jedno z moich ulubionych zimowych zajęć.
    1 point
  32. To nie jest walka z wiatrakami. Właściwe rozcieńczenie/cisnienie i dobra dysza robi robotę. Cała zabawa sprowadza się do tego, że im lepsza atomizacja tym mniejszy odkurz i niejednorodność strumienia. Akurat malowanie modeli jest jednym z najbardziej wrednych malowań, bo podłoże niczego nie chłonie. Jesli chcecie malować ekstremalnie cieńkie kreseczki z minimalnym odkurzem, to rzeczywiście tutaj kłaniaja się wynalazki typu Custom micron czy Sotar. Ale tak naprawde to jest kwestia nabitej łapy i umiejętności. Gdzieś na YT był film jak argentyńczyk malował Iwata HP-AH miniaturowe portrety na zapalniczkach Zippo. z cieniowaniem itp. To jest juz kwestia umiejętności malarskich w którymś momencie. Nie wiem ilu z modelarzy potrafiłoby ołówkiem czy kredkami coś takiego machnąć. To jednak ma przełożenie na wyglad modelu, nawet jak najbardziej głośni modelarze temu zaprzeczają. Bo akurat słabiutko pomalowanych za to powycieniowywanych w jakichś nieprawdopodobnych konfiguracjach modeli jest od metra. Tak jakby jedna metoda była dobra na wszystko. Akurat mazianie wszystkiego w stylu głębokich cieni i wraków nie w każdym modelu sie sprawdza aczkolwiek jest bardzo efektowne.
    1 point
  33. Moim zdaniem w temacie aerografu szkodzi nawarstwianie się różnych legend i nieścisłości. Ludzie piszą niejednoznacznie, stosują skróty myślowe, zakładają oczywistości a czasem nieco naciągają rzeczywistość. W efekcie czytający odnoszą wrażenie, że dopóki nie będą w stanie natrysnąć z ręki oznaczeń zestrzeleń w 1/72 pozostaną aerografowymi leszczami. Aero ma swoje ograniczenia i choć może są ludzie, którzy są w stanie pisać powietrzem po szkle jak zaostrzonym ołówkiem po papierze, to niekoniecznie trzeba tak umieć by robić dobre modele. Przypomina mi się film, gdzie pokazywano jak w warsztacie gdzieś w Indiach koleżka maluje pędzelkiem szparunki na bakach Enfieldów. Jedno pociągnięcie dookoła zbiornika, potem jedno pociągnięcie z drugiej strony i następny bak. I tak codziennie osiem godzin przez dwadzieścia lat . Kto wie co jest możliwe... . Odkurz też nie jest jednoznaczny. To kropelki farby, które osiadły na powierzchni pojedynczo, oddzielnie od rdzenia kreski. Część z nich na mokro, część z nich już podsuszona. Czasem mówi się o jednych z nich, czasem o drugich, a czasem o wszystkich. Te suche w znacznym stopniu można usunąć ścierając w zasadzie bez strat dla wyglądu. Te drugie w pewnym stopniu też ale już z mniejszą kontrolą. Z odkurzem można też walczyć odpowiednio dobierając kolejność kładzenia kolorów. Różnica w jego widoczności może być znaczna. Generalnie jasne na ciemnym widać bardziej, ale lepiej przetestować. Można też regulować to kątem ustawienia aerografu - pod kątem ostrym odkurz będzie mniejszy. Oczywiście z drugiej strony będzie odwrotnie i trzeba to brać pod uwagę. Czasem pomaga cierpliwe powtarzanie pociągnięć na łączeniu kolorów, połączone z wycieraniem do czasu uzyskania zadowalającego efektu. Kiedy robiłem model Spitfire największym wyzwaniem malarskim było przejście kamuflażu góra - dół. Chodziło o odwzorowanie różnicy między tym przejściem, a łączeniem plam na górnej powierzchni. Kamuflaż na górze malowano od mat, a to oznaczało, że teoretycznie ostre linie mogły mieć nieco odkurzu, w miejscach, gdzie maty nie dolegały idealnie, a i drobne podcieknięcia mogły się zdarzyć. Dopuszczalna tolerancja wynosiła tu pół cala. Przejście góra dół malowano z ręki dopuszczalną szerokością przejścia 2 cale. I nie chodziło mi o to by te pół cala i te dwa cale idealnie 'zmierzyły się' w skali, ale by ogólne wrażenie odpowiadało rzeczywistości. W przypadku przejścia góra dół oznaczało to właśnie wielokrotne przeciągnięcia kolorami góry i dołu na zmianę, plus mniej lub bardziej delikatne przecierki. Stresujące i dość żmudne, bo do puli niedoskonałości dochodzą błędy w oddaniu przebiegu linii przejścia; jej kształtu i przebiegu. Po uzyskaniu 'zadowalającego' efektu wracałem jeszcze do tego miejsca wielokrotnie na kolejnych etapach budowy modelu. Autokontrola jakości na końcu męczącej sesji malarskiej jest dużo bardziej tolerancyjna niż ta ze świeżym spojrzeniem po czasie. Warto to wykorzystać. Pewnie jest mistrz, który potrafiłby to osiągnąć jednym pociągnięciem jedząc jednocześnie kanapkę. Ja nie. Odkurz jest niezbędny by uzyskiwać łagodne przejścia między kolorami. Problem polega na tym, że najmniejsze jego kropeczki są niewiele mniejsze niż te w 1:1. Czasem realistyczne przejście wychodzi samo, czasem nie i trzeba powalczyć.
    1 point
  34. Ludziska jakoś sobie radzą z tym modelem ...
    1 point
  35. Śmiało można powiedzieć, że filatelistyka i radioamatorstwo już w zasadzie nie istnieje. Nikt też chyba już nie zbiera etykiet zapałczanych, pocztówek itd. Ludziska dziś zbierają magnesy na lodówkę i etykiety piwne. Co zbierają dzieciaki ? Lepiej nie wspominać. W kapsle też już nie grają. klima1 dobrze to podsumował.
    1 point
  36. Walk z gąskami trwa (każde ogniwo ma ślady po wypychaczu). Pomalowałem narzędzia saperskie, liny, peryskopy itp detale oraz naniosłem wash
    1 point
  37. Zobaczcie jaki wypas - Avro Shackelton i F-111B ze zdjętą kapsuła ratunkową!
    1 point
  38. Można gdzieś na forum zobaczyć jakiś skończony przez Ciebie, cywilny model?
    1 point
  39. Na pierwszy ogień poszło przygotowanie kasty i wstępne pasowania. Usunąłem również ślady po wypychaczach na pokrywie silnika.
    1 point
  40. samochód pancerny jest gotowy do malowania
    1 point
  41. ta sama mieszanka 5:3 na szarym podkładzie + rozjaśnienia (chociaż na zdjęciach są mniej widoczne, nie wiem czemu) na koniec suchy pędzel. JUtro sido. A z kalkami to nadal się nie zdecydowałem, poza tym Toro model w kalkach wz.55 & 76 dało za duże numery (300mm) i wg.mnie są za duże do szyłki
    1 point
  42. Gdyby do komiksu, supermodelu był jeszcze rysunek lecącego tego spita na 100% bym to wydrukował i oprawił w ramkę ✌. Super kreska!...
    1 point
  43. @AnatolPigwaTragedii nie ma bywały gorsze kasztany. A tym czasem Revell zapowiedział F-16D
    1 point
  44. B-24 Hobby Boss 1:32 w wielkim skrócie model który opisałbym jako bardzo słabej jakości
    1 point
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.