Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/12/2021 in all areas

  1. Cześć, Jak już wiele razy czytałem, również na tym forum, Foczek nigdy nie za wiele Moja jest prosto z pudła bez dodatków, pilotowana przez Oblt. Walter Nowotny 1/JG 54, lato 1943 Związek Radziecki. Zapewne kilka nitów zgubiłem i jest jeszcze parę innych błędów ale praca przy tym modelu sprawiła mi wiele przyjemności, a to w moim przypadku najważniejszy aspekt modelarstwa
    4 points
  2. Skończywszy Chieftaina chciałem zabrać się za jakieś latadło dla odmiany, ale wpadł w me ręce okazyjnie kupiony PzIVF. Model spodobał mi się na tyle, że postanowiłem od razu wziąć go na warsztat jako model relaksacyjny, bez blach ani innych dodatków. Ale wyszło jak zwykle – zupełnie przypadkiem znalazłem w pewnym niemieckim sklepie dedykowane blachy Voyagera za połowę ceny „polskiej”. Potem już poszło szybko, bo jak miałem blachy, to dokupiłem sobie błotniki. Skoro są blachy i błotniki to jeszcze potrzeba metalowych gęsi – przecież widać je na całej długości. No i wyszedł z tego standardowy projekt na kilka miesięcy Sam model jest bardzo sympatyczny w sklejaniu. Spasowanie było bardzo, więc wszystkie widoczne babole to moje niedoróbki. A już pomysł z 2 wersjami narzędzi (z klamrami i bez) był strzałem w dziesiątkę. Oszczędziło mi to mnóstwo czyszczenia, drapania i wygładzania pod montaż PE. Chociaż wiele razy udowodniłem sam sobie, że figurki zupełnie mi nie wychodzą, to zdecydowałem się na użycie zestawu 35278 Mini-Art. Jak zwykle umordowałem się z ich malowaniem, szczególnie facjat. Wybrałem jednak 2 załogantów, którzy mają pochylone głowy, tak więc rozmiary mojej klęski nie rzucają się w oczy. Dołożyłem też antenę z RB Model, wiaderka PE z E.T. J35-005, kanistry Bronco AB 3576, ekwipunek niemiecki z Mini-Art 35-247, wkładki hełmów niemieckich Abera 35-A069, skrzynki amunicyjne do KwK37 z Eureki, lufy km z Mastera oraz różne brezenty z Legend i Eureki. Model pomalowałem Hatakami z serii C. Użyłem dedykowanego zestawu DAK. Analizując farbki w pojemnikach nie byłem zbytnio zachwycony kolorystyką. Na bazie wcześniejszych doświadczeń wiedziałem jednak, że trzeba je BARDZO dobrze wymieszać. Zdecydowałem się na schemat malowania z instrukcji, tym bardziej, że ten sam pojazd znalazłem też w tablicach barwnych publikacji wyd. Militaria pt. „Afryka 1942”. Zasadniczo użyłem RAL 7027, ale nie jestem chromatycznym purystą, więc farbę z pojemnika rozjaśniałem lub przyciemniałem wedle potrzeb i uznania. Na bazie swoich zawodowych doświadczeń wielokrotnie obserwowałem co dzieje się z farbą w warunkach pustynnych, więc nie przywiązywałem zbyt dużej wagi do tego czy kolor wygląda jak na wzorniku RAL. Pojazd został ubrudzony i postarzony chemią Ammo i AK, w szczególnie washami, olejami i pigmentami. Już po zrobieniu zdjęć zorientowałem się, że prawa gąsienica ma zbyt duży zwis. Zostało to poprawione, ale nie zmusiłem się do kolejnej sesji zdjęciowej. Model gorąca polecam – nadaj się zarówno do budowy prosto z pudła jak i do głębokiej waloryzacji. Na pewno na warsztat trafi jeszcze jakiś Pz. IV, ale na pewno z długą lufą i chyba też wnętrzem
    4 points
  3. Data produkcji styczeń 1964. Bitelsi zaczynali dopiero swoją karierę.
    4 points
  4. Witam, pracuję nad dioramą z lufcikiem i flak 88. Chciałbym pokazać kilka fotek stuga firmy Dragon jaki rozpocząłem dawno temu. W międzyczasie kupiłem dom, przeprowadzka. Gdzieś zgubiłem trochę elementów do niego : nadbudówkę, jedną ramkę z klapami do silnika i blaszkę PE. Postanowiłem nie porzucać tego złomu i coś z nim zrobić. Kupiłem stuga das werk skąd pozyskałem klapy silnika, zimmerit ataku i nadbudówkę Panzerart z siatką brytyjską. Mamy tam jednak późniejszy strop co wymusiło na mnie pojazd z połowy 44 roku. Muszę jeszcze parę elementów z das werka skopiować z żywicy i parę elementów podorabiać by wszystko było cacy. Dojdą jeszcze anteny, skrzynia z tyłu. W komplecie były wczesne gąsienice, dam jednak późne z wirbelwinda dragona z szewronem a te dam wspomnianemu wirblowi. Finalnie będzie stug z połowy 44 z okresu operacji market garden.
    3 points
  5. Siemka,najnowszy "umęczony" model czyli Tiger I w skali 1:35 firmy Dragon, malowany farbami Tamiya, brudzony chemią AK interactive .
    3 points
  6. King Tiger z Abt. 503, wschodnia Francja, początek sierpnia 1944 r. Stare Kino:
    2 points
  7. Moim zdaniem sens jest - dla tych co oglądają, aby zwrócili uwagę na brak tego elementu jeśli będą budować swój model. Ten błąd zdarza się bardzo często na Tygrysach z granatami dymnymi niezależnie od producenta modelu. "Zapinki" - tak Masz racje - że niekompletne, ale jednak są i oglądający może w swoim modelu ten błąd zweryfikować. Podobnie nożyce co prawda też są, ale w zupełnie innej konfiguracji. Szkoda że to nie "Warsztat" bo można by było poprawić te i inne niedopatrzenia/niedociągnięcia, a tak to jest już "pozamiatane". W lipcu 2020 roku - na "Warsztacie" pojawiło się - wprowadzenie - i szkoda że dalej nie było kontynuowane. Michał jeśli to ten sam model z tamtego warsztatu to gąski wybrałeś prawidłowe . Pozdrawiam Krzysztof
    2 points
  8. Witam Jakiś czas temu przerwałem modelarstwo, nie skończyłem żadnego warsztatu, co drugi model lądował w śmietniku. Minęło trochę czasu, dojrzałem ... i postanowiłem wrócić do hobby. Na początek chcę zrobić model o którym zawsze marzyłem, czyli F-4 czarny jak noc z najsławniejszym króliczkiem na świecie na ogonie... Model to stara, ale jara Tamiya w skali 1:32 z dodatków tylko blaszki Edka do kokpitu (nie chcę pakować kasy w ten model, mam nadzieję, że nadrobi to malowaniem). Dodatkowo suche kalki Hobby Decal - będę je kładł pierwszy raz, więc wszelkie porady mile widziane. Fotki na razie lepsze nie będą, musze dozbierać na oświetlenie. (choć nadal będą robione telefonem. Na razie nie planuje zakupu aparatu, bo skarbonka została wyczyszczona przez drona... Ponieważ mam rezerwowe części, na razie na brudno zacząłem próby z osłoną, z efektu metalicznego jestem zadowolony, ale zastanawiam się, jak zrobić przepalenia i jakie, bo różne wersje na tym samolocie występowały.
    2 points
  9. Z tym zmywaniem to już u Bartasa uzależnienie jest
    2 points
  10. Parę godzin na przywrócenie modelu za 100 zł do stanu mocno wątpliwego, co do dalszych prac, to dla mnie przesada. Moja godz. pracy to 350 zł, więc mi się nie kalkuluje
    2 points
  11. G.W.H. zapowiada na Q1 2021 Z jedno się kupi Teraz tylko oby do Su-30SM
    2 points
  12. Witam, kilka fotek mojego mi-24 wzbogaconego o chyba wszystko co było dostepne:)To pierwszy w sumie śmigłowiec skonczony i jestem zadowolony, tylny wirnik już przemalowany:)
    1 point
  13. Witam kolejny projekt ukończony cieszy oko w gablotce
    1 point
  14. Podziałałem z gąskami wyszły trochę rdzawe, ale jeszcze przyjdzie na to kurz itp. Z resztą po analizie kilku zdjęć to w sumie wyszły całkiem realistycznie. Poza tym postarzyłem trochę kostki gumowe. Skorzystałem z tej techniki: Tutaj kilka zdjęć poglądowych. Oczywiście wszystkie wykorzystane tylko w celach dyskusji No i tutaj efekt
    1 point
  15. Kupilem ostatnio F/A-18 i Harriera GR.3 z Kinetica i zaczynam się łamać Ale spoko - F-16 się zrobi, Tomcat z Academy tez zaczęty wiec to nie zmiana skali
    1 point
  16. ZA GRUBO... nawet zalałeś antenę Generalnie - jeśli mogę Ci cokolwiek doradzić: Malowanie w tej skali jedną grubą czy dwoma cieńszymi warstwami farby to grzech... Spróbuj - gdzieś na boku pomalować sobie jaki mały ale skomplikowany element 6--10 warstwami ale nie farby tylko mgiełki. Zobaczyć ogromną różnicę ja generalnie maluję min 10 warstw - przy czym pierwszych czterech nie widać - one delikatnie matują obiekt. Dopiero kolejne "pokazują" kolor. Maluję bardzo rozcieńczoną farbą tak pewnie 1:25 lub nawet lepiej i praktycznie aero skręconym na min (to czy farba leci obserwuję na białym kawałku plastiku ponieważ strugi nie widać) i przy niskim ciśnieniu. Proces jest czasochłonny ale daje Ci niesamowita kontrolę nad malowaniem. To samo dotyczy lakieru - bardzo ale to bardzo rzadki, bardzo niewiele i dużo razy. jeśli spróbujesz się w to pobawić i opanujesz - będziesz mógł nakładać naprawdę bardzo cienkie warstwy poprawnego kolory, bez jakichkolwiek zalań czy zacieków. Dodatkowy plus z takiego sposobu to fakt, iż bawiąc się odległością i ciśnieniem możesz nakładać farbę satynową jako silny mat lub jako praktycznie błyszcząca. Tu masz przykład (testowałem farbę akrylową do karoserii samochodów, mieszana wg mojej receptury do koloru Kure Grey) tej samej farby satynowej (doprecyzuję - coby uniknąć serii pytań speców - półbłyszczącej) nakładanej różną techniką. Regulacją ciśnienia, ilości farby i odległości - generalnie większe ciśnienie pozwala na większą odległość malowania i w czasie dolotu do obiektu farba nieco podsycha poprzez co "kładzie się" matowa. Malowanie z niewielkiej odległości małą ilością farby daje powłokę bardzo płynna i gładką - farba jest bardzo "mokra" i ładnie się rozkłada. Ale ma ryzyko - jak za dużo poleci - to się robi kleks.... . Ważne jest więc regulowanie jej ilości. Malowanie jedną warstwą niweczy cały Twój trud włożony w detalizacje modelu. Oczywiście ma też plus - zalewa i ukrywa niedociągnięcia - ale ja mam wrażenie, że Tobie nie o ukrywanie chodzi a wręcz przeciwnie ... Stąd mój nieco przydługi wywód powodzenia !
    1 point
  17. Ale czemu nie DOTem? Kilka razy używałem i nigdy nic się nie stało. Nawet lakiery samochodowe żarło. Są jakieś przeciwwskazania, o których nie wiem?
    1 point
  18. mała aktualizacja prac. zaczyna klać kolory. kolega Moses: poprawki na wirniku głównym w trakcie. jeszcze nie zrobiłem wnętrza cos nie mam na nie weny. kolega Mitrandir: dzięki za uwagi merytoryczne i do przekonania szpachlowania klejem CA,
    1 point
  19. Błotnik mogli wyciąć po tym jak Ty zrobiłeś swój model - to można wytłumaczyć. Pozdrawiam Krzysztof
    1 point
  20. Jak widać po widowni - odbiór POZYTYWNY. Doceniam że mimo zwątpienia i bezsilności (chwilowej) dokończyłeś tego "KOCIAKA". W swoim zwyczaju nie oceniam . . . zresztą Wiesz. Tylko takie małe - ale - dla innych robiących ten pojazd w przyszłości. No właśnie tam gdzie jest miejsce na łopatę. Pozdrawiam Krzysztof
    1 point
  21. @abtbto nie czas i miejsce na takie żarty Może się bowiem okaże, że wszystkie Hornety z Academy, w tym te zamówione, będzie trzeba odsprzedać. Potem się zastanowić, czy jednak szukać mało dostępnych Fujimi, czy zadzwonić do znajomego, który tirem zacząłby zwozić Hasegawę wraz z żywicznymi dodatkami
    1 point
  22. 35631 - TRAFFIC SIGNS. KUWAIT 1990’s https://miniart-models.com/products/35631-traffic-signs-kuwait-1990s/ Pozdrawiam Krzysztof
    1 point
  23. Dlatego ja wolę robić model tak, żeby potem go nie poprawiać
    1 point
  24. Właśnie odświeżyłem sobie wątek z 2008 rozpoczęty przez Spitona, w którym brałeś aktywny udział i... zgadzam się z tym co mówiłeś wtedy i teraz! Po prostu zmienia się perspektywa po latach. A i tak F-18A Fujimi pozostaje praktycznie jedyną (lub jedną z niewielu, opcją na zrobienie samolotu z Pustynnej Burzy. W sieci jest sporo zdjęć pięknych wykonań modelu tego samolotu z tego właśnie okresu. Wszystkie upgradowane.
    1 point
  25. Olejne świetna sprawa.Aby przyspieszyć ich schnięcie najlepiej dla mnie spryskać z aerka je lakierem matowym Tamiya.Po godzinie można kłaść dalsze warstwy I bawić się w cieniowanie.Do kamo jednak najlepsze akryle.Czasem jakieś drobne podmalówki kamo robię olejnymi ale to na prawdę znikoma ilość.
    1 point
  26. Nikt nie twierdzi ze Fujmi i jest idealnym modelem, wręcz przeciwnie, jak każdy zestaw ma swoje wady, nie mniej jest jednym z trzech zawodników obok Aca i Hase godnym rozwagi jeżeli ktoś chce robić starsze Hornety
    1 point
  27. Ten ostatni to Super Hornet jest
    1 point
  28. Proszę bardzo: składa się jak klocki LEGO, wszystko pasuje, skręcenie skrzydeł prawidłowe
    1 point
  29. Mnie osobiście model się podoba ,odbiór pozytywny. Jedynie bym go bardziej przykurzył . Nie przejmuj się opiniami, że jest źle bo pewien PAN walną by go po całości na brązowo i wtedy byłby ładny. Jak Ty sam odbierasz go pozytywnie to znaczy że idziesz w dobrą stronę, i tak naprawdę całe życie się uczymy ,pozdrawiam OLO.
    1 point
  30. Z racji tego, że wracam do malowania, przygotowałem sobie kilku nowych figurantów do zmalowania. Czarny podkład Surfacer 1500 i na to biały z MrHobby w celu zrobienia wstępnego szkicu światłocieni. Czekam na oleje i zobaczę jak będzie mi się malować.
    1 point
  31. Ja bym to wszystko zmył i zaczął jeszcze raz
    1 point
  32. @abtb w epoce szarego łupanego mydła też robili Starfajtery
    1 point
  33. Podłączyłem telewizorek i dodałem mu trochę brudu - w końcu to jednak frontowiec Myślę, że udało się nie przysłonić nim malowania. Sam czołg uważam już za skończony. Dodam tylko washa na pasek przy uchwycie na kanister kiedy będę się zajmował klamotami. Ufff... Czuję już nadchodzący koniec Dziś troszkę więcej zdjęć bo to już prawie galeria.
    1 point
  34. Dzięki, Panowie, staram się. Dałem mu jeszcze jasno cielistego glejza. Lee cierpiał na PTSD i zrobiłem go trochę bledszego od pozostałych kolegów. Dla porównania - Chris i Harry, jeden zdrowy, drugi rumiany. Chyba jest różnica. M.
    1 point
  35. Zmieniłem koncepcję podstawki. Pracuję też nad budynkiem, wymaga on jeszcze sporo pracy. Miał być cały ceglany, ale cegiełki średnio mi idą i będę go jeszcze pokrywał odpadającym tynkiem. Pozdrawiam.
    1 point
  36. Flak w trakcie olejowania, będzie też dziewczynka. Wózki jezdne uzupełnione o przewody.
    1 point
  37. Patrzy się na to z ogromną przyjemnością. Gratuluję... Chyba za jakiś czas sam się za takiego zabiorę.
    1 point
  38. Bardzo ładna robota - czyli jak zwykle u jpl-a - dokładnie, starannie, czysto, "pole operacyjne" starannie uporządkowane.... ech... Moim zdaniem jeden z Twoich lepszych modeli. Ale (tylko nie wiem, czy to będzie ale, czy początek konkretnego sporu nt. barw Luftwaffe ) - ale dla mnie jeżeli coś nie jest odpowiednikiem Humbrol 30 to nie jest to RLM71 (ekscentrycy wybierali Humbrol 149) - to co wykorzystałeś IMO jest zbyt ciemne i zbyt khaki. Niemcy to jest naród konkretny i niespecjalnie komplikujący rzeczy proste - jeśli jakiś kolor dla nich jest dunkelgrun to on jest dunkelgrun, bo gdyby miało być coś to nazwaliby to inaczej - np. dunkelfeldgrau. I jak ciemnozielony to ciemnozielony, a nie jakieś kombinacje. Przynajmniej jeszcze niedawno tak było.
    1 point
  39. Po pół roku udało mi się złożyć kadłub, no ale cóż poradzić jak czasu nie ma. Kadłub można podzielić na dwie części mniej więcej w miejscu gdzie jest tylna ściana kabiny. Od tej wręgi do ogona wszystko gra, model składa się bez grama szpachli wszystko idealnie pasuje i mamy ładny detal. Odcinek od wręgi do dziobu to jest dramat jakiś, jakby pochodziła z zupełnie innego modelu. Kokpit wygląda jak rodem z modeli Mastercrafta, linie podziału na dziobie są na różnych wysokościach, dno kadłuba nijak nie pasuje do reszty... Ale najlepsza jest wspomniana tylna ściana kabiny! Początkowo podczas przymiarek myślałem że moje przeróbki sekcji transportowej coś namieszały i jakiś detal podchodzi i nie pozwala złożyć kadłuba. Otóż nie. Między wręgą a kadłubem mamy szparę o szerokości 2mm, między połówkami kadłuba 1mm, i najlepsze jest to że tak ma być. Podłoga jest wklejona na odpowiedniej wysokości, nic w środku nie przeszkadza, a oszklenie pasuje idealnie... No prawie. Jakiś geniusz zaprojektował szklarnię tak że na jej krawędziach w części dziobowej nie ma dodanej ramki i element kończy się szybą. Oczywiście element w tym miejscu nijak nie pasuje do kadłuba i będę musiał na etapie maskowania skrócić szybę o 1mm aby zakryć miejsce szpachlowania farbą.
    1 point
  40. No i super. Zbliżenia mogły by być ciut wyraźniejsze. Jeżeli słaby aparat w telefonie to można lupę przystawić do obiektywu.
    1 point
  41. Fotki z wnętrza pojazdu i gąsienice :
    1 point
  42. Tymczasem zająłem się podstawką, z racji że same pojazdy są duże, podstawka też nie będzie najmniejsza. Robiłem porządki w garażu i znalazłem dwa stare modele które postaram się tu wykorzystać, sd kfz 251 dragona i kubelwagen tamiya. 251 jest już przycięte i wymaga renowacji. Kubelwagen też prawdopodobnie będzie trochę przecięty.
    1 point
  43. Swego czasu konwersowałem z osobą, która model wykonała. Broniła go mając koronny argument "ja go zrobiłem". No pewnie. Da się. Ale patrząc na ten inbox (rzetelnie obfotografowany) i oglądając wypraski w sklepie stwierdzam "nie chcę". Nie będę wyprowadzał tych linii i kombinował żeby nie wyglądał jak z klocków. Jest teoria ,że airfix tak robi żeby linię utrzymały się nawet po mocniejszym szlifowaniu. OK. Niech robi Mnie jednak to odstrasza.
    1 point
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.