Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/12/2021 in all areas

  1. W lutym 1943 roku wojska niemiecko-włoskie w północnej Afryce zostały okrążone w - jak nazywali to sami Niemcy - twierdzy Tunezja. Od wschodu ścigani przez 8 Armię nacierającą z większym lub mniejszym zapałem po bitwie po El-Alamein. Od zachodu naciskani przez anglo-amerykańskie oddziały desantowane w operacji Torch. Pobicie oddziałów Osi i zajęcie Tunezji dawało Aliantom doskonały przyczółek do zajęcia Sycylii i południowych Włoch. Dlatego do Afryki płynęły (właściwie leciały) uzupełnienia, żeby móc jak najdłużej utrzymać ten rejon. Aby opóźnić ofensywę z zachodu, dowództwo niemieckie zaplanowało uderzenie na niedoświadczone i źle dowodzone oddziały amerykańskiego II Korpusu, zajmujące zachodnią Tunezję. Grupa dowodzona przez generała von Arnima kierowała się na zachód idąc w kierunku przełęczy Kasserine. Grupa marszałka Rommla, w skład której wchodziła między innymi 15 Dywizja Pancerna, maszerowała od południa poprzez El Guettar, Gafsę, w kierunku na Ferianę. Uderzenia oby tych grup spowodowały chaos w wojskach amerykańskich, które – ponosząc duże straty – cofały się w nieładzie. Oprócz braku doświadczenia bojowego i przewagi sprzętu niemieckiego, przeciwko Aliantom działała niekompetencja głównodowodzącego II Korpusem – generała Fredendalla oraz brak wsparcia alianckiego lotnictwa nie mogącego startować z rozmokłych pasów startowych swoich lotnisk polowych. Między 14, a 22 lutego wojska niemieckie i włoskie wdarły się daleko wgłąb obrony amerykańskiej, początkowo planując zajęcie Tebessy z jej olbrzymimi składami zapasów i sprzętu. Jednak w miarę rosnącego oporu stawianego przez reorganizowanych i wzmacnianych Amerykanów, dowództwo wojsk Osi zaczęło powątpiewać w możliwość odniesienia takiego sukcesu, jednocześnie obawiając się o losy oddziałów włoskich, pozostawionych na linii Mareth dla powstrzymania 8 Armii. Rozpoczęto więc odwrót, decydując się na oddanie zdobytych w walce terenów. Operacja „Wiosenny wiatr” nie zakończyła się spodziewanym sukcesem i już wkrótce armie Aliantów przeszły do natarcia, kończąc dwuletnią przygodę niemiecką na Czarnym Lądzie. Wśród oddziałów Rommla uderzających przez Gafsę, Ferianę i Kasserine w kierunku Tebessy, znajdowały się pojazdy 8 Pułku Pancernego będącego trzonem 15 Dywizji Pancernej. Jednym z nich był Panzer IVG z numerem 7 PIK, najpewniej biorący udział w walkach z Amerykanami. Jego losy bojowe nie są mi dokładnie znane pewne jest natomiast, że został zdobyty przez oddziały amerykańskie. Dowodem na to jest seria zdjęć przedstawiających żołnierzy jankeskich oglądających zdobyty i uszkodzony czołg. Jako datę jego zniszczenia źródła najczęściej wymieniają 26 lutego, a więc okres gdy Niemcy cofali się już w kierunku linii Mareth. Wzmiankuje się, że czołg wpadł na minę i został opuszczony przez załogę. Ciężko jest mi powiedzieć, czy taki był rzeczywiście przebieg wydarzeń – na zdjęciach widać wyraźnie mocno uszkodzoną lufę, co trudno połączyć w wybuchem miny. Pewne jest natomiast, że zdobycie wozu 7 PIK stanowiło nie lada gratkę propagandową dla Amerykanów, próbujących otrząsnąć się po niedawnych batach zebranych od wojsk Osi. Liczne zdjęcia tego czołgu, publikowane w ówczesnej prasie amerykańskiej zdają się to potwierdzać. Poniżej kilka zdjęć ukończonego przeze mnie pojazdu - jest to drugi model prezentowany na forum. Postanowiłem dorobić do niego małą, debiutancką podstawkę aby lepiej mu się stało. Dziękuję wszystkim kibicującym tej budowie. Szczególne podziękowania składam Meserowi262 oraz Spotterowi, którzy poświęcili swój czas, aby mi pomóc. Poniżej link do warsztatu:
    12 points
  2. 4 points
  3. Sz6bka wrzuta, Conrad dostala kolorki od AK Real Color. Nie wiem czy ten brąz jest real, na każdym zdjęciu wyglądał inaczej. Do tegokalkomanie HiDecal Line Teraz łoszyk, delikatne brudzenie, galanteria od mastera i finito.
    4 points
  4. Witam Zapraszam do galerii małego samolotu w moich ulubionych czechosłowackich barwach. Dziś do konsumpcji serwuję MiG-a 15 z odlewni Eduarda. Zmagania warsztatowe pokazałem w warsztacie, więc tu skupię się na pokazaniu fotek gotowego wyrobu. A zatem: - jest niedziela - jest kawa - jest galeria MiG 15, 2 eskadra 5 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego, lotnisko Plzen - Line, koniec marca 1953, Czechosłowacja. Samolot ten należał do porucznika Jaroslava Sramka, który w dniu 10 marca 1953 roku zestrzelił amerykańskiego F-84, który to naruszył czechosłowacką przestrzeń powietrzną koło miejscowości Merklin Bohater: i jego maszyna w skali 1/72 I coś na deser: Można pif-pafać P.s. Fotki takie sobie , ale jakoś tak dziś wyszło
    3 points
  5. Udało mi się wyprowadzić na prostą temat kołnierzy kryjących przejście z kadłuba na dysze. Mosiężne elementy przed przyklejeniem wstępnie pomalowałem, tak by łatwiej było wykończyć je w miejscu zakończenia kadłuba między dyszami. Swoją drogą ten element, który w zestawie był "zlany" z kołnierzami, zrobiłem jak super hornetowa natura nakazała. Też z mosiądzu. Kołnierze kleiłem etapami, przyklejając taśmą klejącą by licowały z poszyciem kadłuba, a następnie aplikując CA od wewnątrz. Na sam koniec elementy usztywniłem klejem dwuskładnikowym na bazie żywicy. Z zewnątrz wyszło niemal bez śladów klejenia i tym samym uszkodzenia już pomalowanej powierzchni. Kołnierze, jak już pisałem wcześniej, wykonałem z folii mosiężnej 0,075mm, więc mimo solidnego klejenia i tak były narażone na przypadkowe uszkodzenie. Najłatwiej było je zabezpieczyć wklejając do kadłuba komory dopalaczy z turbinami. Wykorzystałem doskonałe (przynajmniej w tym zakresie) żywice Aires. Z malowaniem elementów turbin jest prosta sprawa, z komorami dopalaczy - przy ich średnicy 14,5mm, siłą rzeczy nieco trudniej. Głównie ze względu na maskowanie. Zewnętrzną średnicę rur dopalacza musiałem powiększyć, tak by wystając spod kołnierza idealnie pasowała do niego, a także do czekających na swoją kolej dysz silników. Nawinąłem więc mosiężną blachę 0,2mm. Samo wklejenie było o tyle utrudnione, że cienkie kołnierze nie stawiały oporu dla rur, wiec dokleiłem po trzy druty, dzięki którym mogłem kontrolować głębokość i pozycję. Kleiłem znów w z wykorzystaniem gęstego kleju żywicznego. A na koniec symulacja tego jak będą wyglądały zainstalowane dysze. Będę je przyklejał dopiero na samym końcu, mniej więcej na etapie instalowania owiewki, drabinki, czy uzbrojenia.
    3 points
  6. Zwycięzca jest Mistercrap przez absolutny nokaut techniczny!
    3 points
  7. Biały podkład alclada.
    2 points
  8. Lubuskie Muzeum Wojskowe Drzonòw 54 http://www.muzeum.drzonow.eu/
    2 points
  9. Udało się skończyć marmurek na wierzchu kadłuba. Dodatkowo pomalowałem na biały kolor nos. Całość zabezpieczyłem, żeby się przypadkiem nie zarysowała. Zamaskowałem silniki i pomalowałem wyrzutnie flar.
    2 points
  10. Produkcja seryjna B-2: jeszcze tylko polać czekoladą i będzie full stealth ach, ta moda F-104 sprawdza się w każdych warunkach
    2 points
  11. Dalsze prace. Kokpit poprawiony i będą lekkie przetarcia na podłodze.
    2 points
  12. Wash starty patyczkami kosmetycznym. Początkowo na sucho, potem lekko nasączone white spirytem. Tak to wyszło.
    2 points
  13. Witajcie. Zmontowałem kolejny motocykl. Tym razem z dedykacja dla mojej żony Zestaw to stary jak węgiel Protar z początku lat 90 pakowany do pudełka IMEX. Jakość elementów nie powala. Na ramkach z dość ładnym chromem wielkie szwy! Dlatego oryginalny chrom został usunięty i zastąpiony jego imitacją - mix Alclad z pudrem Uschi. Oryginalny został tylko na kołach. Malowany Mr color C - Matt to GX smooht flat - a błysk to lakier 2K. Z dodatków to linki, przewody i nity na tylnym błotniku. Oglądajcie. Pozdro!
    1 point
  14. Zarzucone mi zostało ostatnio, że tylko sklejam i niczym się nie chwalę więc postanowiłem wrzucić mój ostatni ulepek Model ICMu jest naprawdę sympatyczny i praktycznie nie wymaga dodatków - sam dodałem jedynie pitota mastera i żywiczne krzesło. Trochę uwagi wymaga przy sklejaniu wlotów powietrza i łączeniu nosa z dolną częścią kadłuba, ale poza tym skleja się bezproblemowo. Kalki dość sztywne, nawet płyn super strong tamiyi nie bardzo chciał mi je chwycić. Malowany pędzlem
    1 point
  15. Tym razem padło na zestaw od Hobby 2000, czyli walka ze smokiem, bo w środku są wypraski Dragona. Na początku, jak zazwyczaj, historia i inbox. Zapraszam!
    1 point
  16. Jako, że modelarstwo nie znosi próżni, rozpoczynam kolejny warsztat. Tym razem będzie to model działa samobieżnego SU-100 firmy Zvezda nr katalogowy 3688, skala 1/35. Jestem sklejaczem wyprasek-modelarzem pisanym przez małe "m", ale nie daję się opornej materii. Zvezda wchodzi na rynek z ciekawymi modelami, ich jakość jest naprawdę wysoka. Nie ma jeszcze w ich pudełkach metalowych luf i blaszek, ale cena jest naprawdę OK. Planuję wykonać model w malowaniu Ludowego Wojska Polskiego, używanego u nas po drugiej wojnie światowej. Do dnia dzisiejszego w Polsce, zachowało się tylko jedno SU-100- pojazd jest w zasobach Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. W modelu planuję wymienić koła, z tłoczonych na odlewane oraz błotniki, z półokrągłych na kanciate. Oczywiście standardem będzie wymiana lufy ma metalową firmy RbModel oraz lin holowniczych na metalowe plecione firmy EUREKA XXL. Kalkomanie zestaw Toro Model 35D35 Wojsko Polskie 1945-65 część 1, zawierają potrzebne oznaczenia. Tyle marudzenia- czas na robotę.
    1 point
  17. Witajcie. W połowie ubiegłego roku zacząłem dłubanie modelu Mig 29 od GWH w skali 1/48, w nowym camo jasno szarym. Merytorycznie gdzieniegdzie kuleje, ale jakoś z tym idzie żyć Anteny dziobowe i te na garbie to wydruki 3D żywiczne. Model mimo nitowania seryjnego przenitowałem i przeryłem - bo lubię mieć nad tym wszystkim kontrolę. Z dodatków niewiele, odgromniki i pitot od Mastera, siodełko od Pavla, I dysze od Eduarda. Godło, popiersia numery i insygnia malowane od masek. Reszta to takie sobie stencile od Model maker. Stylizacja to już moja interpretacja, gdyż nasze migacze w tym kamo nie zdążyły się jeszcze ubrudzić - tak mi się zdaje Możliwe że model zagości w Hangar No 2 Oglądajcie. Pozdro!
    1 point
  18. Kolejny Kamaz 4310 od ICM zmalowany. Teraz Washa kolej. Pozdrawiam
    1 point
  19. Całość została pokryta lakierem błyszczącym tamki x22. Następnie przyrządziłam sobie łosza z farb olejnych Van Gogh. Niestety nie mam szarego, więc zrobiłem mieszanke z czarnego i białego, która rozcieńczyłem white spirytem AK. Na kadłub naniosłem filtrołosza, dałem mu podeschnąć 20 min i przy pomocy płaskiego pedzla zwilżonego w White spirycie AK zacząłem ścierać od góry do dołu. Na pozostałych elementach wykonałem po prostu łosza.
    1 point
  20. Wybrałeś dość trudny model do sklejania więc i masz z nim sporo roboty. Ja ten model potraktowałem jako poligon doświadczalny i ukończyłem go i teraz stoi na półce. Jest to model faktycznie fatalnie spasowany ale da się z niego wycisnąć niezły model ale widać wymaga to doświadczenia i wytrwałości co nie znaczy, że jeśli się i Ty wykażesz jakimiś umiejętnościami i wytrwałością to zrobisz z niego cacuszko. Nie poddawaj się i walcz !
    1 point
  21. Ok te samoloty są matowe, ale czy były matowe w czasie swojej świetności. jak będę robił mojego Lim 2 to będę robił połysk na maksa, chociaż teraz robię tylko full mat.
    1 point
  22. Git, ciekawią mnie silniki
    1 point
  23. Ten marmurek na mnie robi ogromne WRAŻENIE Może nie maluj dalej, zastaw tak jak jest BRAWO !!!
    1 point
  24. W tym przypadku wielkość dyszy ma raczej drugorzędne znaczenie bo i malując z puszki można się tego ustrzec. Ważne żeby nie malować grubą mokrą warstwą na wcześniejsza niewyschniętą warstwę. Dobre rozcieńczenie też pomaga. Pomijając wpadki na etapie sklejania, o których koledzy wcześniej pisali to pojazd wygląda bardzo sympatycznie. Fajnie porozjaśniany i podkreślony washem. Można by jeszcze jakiegoś kurzu nałożyć na poziome powierzchnie błotników żeby było ciekawiej. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która razie mnie bardziej niż tamte niedoróbki a mianowicie gąsienice. Brak zróżnicowania w rdzewieniu wygląda bardziej jakby jechały po ceglanym gruzie i to bardzo lepkim. Rozważyłbym jeszcze jakieś metaliczne wytarcia żeby to przełamać. "Żelazny zapas" wyszedł bardzo dobrze. Szczególnie ten nierozmyty zaciek po lewej stronie orzełka na prawej burcie.
    1 point
  25. 1 point
  26. Linie przeryte, Jescze trochę drobnych poprawek, ale nie mam złudzeń: lepiej na tę chwilę nie będzie:Spróbujemy nitować...
    1 point
  27. Kolejne kroki wykonane. Rama podwozia sklejona, dodane osłony przekładni (?) wraz z tymi niepomalowanymi jeszcze częściami po bokach (brak pomysłu co to). Tutaj widok na ramę od góry. A tutaj przyłożone to co na te chwilę mam, razem, na sucho i krzywo
    1 point
  28. No to wieczorkiem galeryjka. Jakby jeszcze jakieś uwagi - strzelać
    1 point
  29. Podoba się bardzo !
    1 point
  30. Mi się podoba. Szczególnie że skala 1/700 sama w sobie jest wymagająca.
    1 point
  31. Fajne bo czechosłowackie, od razu stare KP staje w oczach .
    1 point
  32. dobrze ze temat nie poszedł w odstawkę bo szkoda by było
    1 point
  33. moje klimaty - więc okręcik jak najbardziej na plus Ja to bym jeszcze dodał, że to przecież pierwszy okręt lotniczy pod banderą IJN, więc tym bardziej wart uwagi - jakby nie patrzeć taki protoplasta Shinano
    1 point
  34. Nie mogłem się powstrzymać i zamieszczam wykonaną gaśnicę. Co ostatecznie zamyka temat narzędzi podstawowych na pojeździe.
    1 point
  35. Widać progres. Model mi się podoba a zwłaszcza brudzenie, które wyszło spójnie
    1 point
  36. Model prezentuje się ładnie. Tylko ta wersja - nijak nie mogę się przekonać do tych myśliwców z silnikiem od kukuruźnika :(.
    1 point
  37. Święta, święta i po świętach. Czas powrócić do obowiązków i wziąć się za robotę. Dłubię dalej przy kabinie i prawie ją już skończyłem, tylną jej część oczywiście. Na pierwszy ogień poszedł system do pozbywania się fotela z kabiny. Doszły też kolejne kabelki, przewody od klimy i podnóżki. Korekcie poddałem także spód wanny wydłużając nieco pewne elementy. Napisałem, że prawie skończyłem tą cześć kabiny ponieważ wystąpił pewien problem. Miałem napisać tu, że w GWH odwzorowali świetnie panele i tablice przyrządów, niestety przy tablicy machnęli się o nieco ponad 2 mm. Generalnie cała tablica i jej osłona idzie do przeróbki. Ile się da tyle z niej wykorzystam, a resztę trzeba będzie dorobić. Tablica przed... ...i po.
    1 point
  38. Robert. T-34/57 w pierwszym wypuście ( były dwa wypusty tego pojazdu) był produkowany w zakładzie nr 183 w Charkowie na bazie T-34 modelu 1941 (Charkowskiego), który był produkowany od maja 1941 do października 1941. Różnił się zewnętrznie głównie gąsienicami od model 1940. Zwróć uwagę, że T-34/57 był produkowany z wieżami odlewanymi i spawanymi. A tak w ogóle to polecam Ci poszukać Militaria nr 328 gdzie opisana jest produkcja zakładu 183 od stycznia do października 1941 czyli do ewakuacji do Niżnego Tagiłu i tam ten wóz jest chyba najlepiej opisany. Pozdrawiam Andrzej
    1 point
  39. Sprezentować żonie jacht bez jacuzzi to tak jak łazić z pochodnią w magazynie prochu - musi walnąć
    1 point
  40. Polecam tu-> https://www.recomonkey.com/Land-Platforms/Tanks/T-54-55 zajrzeć. Kibicuję projektowi
    1 point
  41. Dzięki za zainteresowanie tematem i zapraszam do śledzenia moich zmagań Psiknięta część denna, elementy nadburcia, a następnie maskowanie pod malowanie burt. Dno malowane Tamiya TS-33 Dull Red. Biały i czarny to odpowiednio Revell 34105 i 34108 - obydwa spray. Pierwszy raz używałem farb w sprayu od Revell'a i miałem pewne obawy. Teraz mogę z czystym sumieniem je polecić. Mam nawet wrażenie, że maja lepszy wydmuch niż Tamiy'a (tak jakby więcej gazu z puszce było). Krycie też bardzo dobre i rozpylenie - super mgiełka, farba nie jest za gęsta, ładnie wylewa. Jedyna wada tych farb to zapach, jadą. . . stajnią . . . Po zdjęciu taśmy kadłub w całej okazałości barw. Na szczęście obeszło się bez większych uszkodzeń powłoki malarskiej po zdjęciu masek. Dosłownie w dwóch miejscach mała korekta minią ( co ciekawe po prawej i lewej stronie w tym samym miejscu). Biały pasek na burtach jest w oryginale z kalkomanii ale miałem obawy czy czarny kolor burty nie złamie za mocno białej kalki więc postanowiłem, że paski będą malowane. Myślę, że to było dobre posunięcie. Teraz na całość bezbarwny połysk i jak wyschnie to kalki, bezbarwny mat i już...
    1 point
  42. Proces malowania felg uważam za zakończony. Zamierzony efekt osiągnięty. Dodatkowo dojdą wentyle, imitacje śrub i logotypy.
    1 point
  43. Dla MC to bez różnicy Boeing 737 MAX czy AIRBUS 320 ma długi kadłub i dwa silniki ? MA ! To nie ma problemu
    1 point
  44. 1 point
  45. Napierwszy rzut wziąłem się od rana za kadłub i kamuflaż, gdyż to wydaje mi się jest największe wyzwanie ..i tak dzionek minął a poniżej na zdjęciach efekty mojej całodziennej pracy. Malowanie oczywiście aerografem.
    1 point
  46. Albatros otrzymał pierwsze kolorki : zdecydowałem się na malowanie maszyny Hansa Joachima von Hippel. Uzyskał na tym egzemplarzu Albatrosa 2 zwycięstwa powietrzne i przetrwał I W.Ś. Później, podczas kolejnego konfliktu światowego, również dzierżył stery samolotu - tym razem Ju-52m. I tym razem udało mu się przeżyć - zmarł w 1975 r. Pierwsze elementy malowania i walka z żaluzjami chłodnicy :
    1 point
  47. Po pół roku udało mi się złożyć kadłub, no ale cóż poradzić jak czasu nie ma. Kadłub można podzielić na dwie części mniej więcej w miejscu gdzie jest tylna ściana kabiny. Od tej wręgi do ogona wszystko gra, model składa się bez grama szpachli wszystko idealnie pasuje i mamy ładny detal. Odcinek od wręgi do dziobu to jest dramat jakiś, jakby pochodziła z zupełnie innego modelu. Kokpit wygląda jak rodem z modeli Mastercrafta, linie podziału na dziobie są na różnych wysokościach, dno kadłuba nijak nie pasuje do reszty... Ale najlepsza jest wspomniana tylna ściana kabiny! Początkowo podczas przymiarek myślałem że moje przeróbki sekcji transportowej coś namieszały i jakiś detal podchodzi i nie pozwala złożyć kadłuba. Otóż nie. Między wręgą a kadłubem mamy szparę o szerokości 2mm, między połówkami kadłuba 1mm, i najlepsze jest to że tak ma być. Podłoga jest wklejona na odpowiedniej wysokości, nic w środku nie przeszkadza, a oszklenie pasuje idealnie... No prawie. Jakiś geniusz zaprojektował szklarnię tak że na jej krawędziach w części dziobowej nie ma dodanej ramki i element kończy się szybą. Oczywiście element w tym miejscu nijak nie pasuje do kadłuba i będę musiał na etapie maskowania skrócić szybę o 1mm aby zakryć miejsce szpachlowania farbą.
    1 point
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.