Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 04/26/2020 in Posts

  1. 15 points
  2. 14 points
    Witam Taki mały samolocik ostatnio popełniłem, częściowo z zestawu leciwego Airfixa i trochę samoróbki (kadłub, podwozie). Maszynę wykonałem w malowaniu treningowej eskadry, a konkretnie wykorzystałem kalki Blue Raider (dały radę).
  3. 14 points
    Dzięki. Pomalutku dalej, bo tematyka z tych uciążliwych czyli szkło... Po wytłoczeniu wiatrochron został doklejony i zaczęło się knucie jak go oramkować. Poszło na pla-paper. Niżej widać, że do roboty trzeba zaprząc geometrię - koliste wybrzuszenia powodują, że ramka licuje się z płaskim szkłem leżąc na obłym kadłubie: I potem ramka po ramce okleił się wiatrochron - wszystkie były malowane od wewnętrznej strony, żeby nie były białe w środku, co zresztą jest dodatkowym utrudnieniem. Ale jako że wiatrochron był najtrudniejszy, to już pójdzie łatwiej:
  4. 12 points
    Witam serdecznie . Środkowa część sufitu z wyposażeniem. Pozdrawiam
  5. 11 points
    Ostatnie ze skończonych modeli - Su-25 i Gaz-66. Su-25 wymagający i czasami kłopotliwy model. Dodałem dysze Aires, Pitota Mastera, maski DN models, do tego pylony, wloty powietrza i wentulatory Quickboost. Do Gaza doszły koła Def. Reszta samoróbki. Podstawka jaka jest każdy widzi. Zapraszam: . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
  6. 11 points
    F-4J Phantom II VF-151 Tamiya 1:32 Tym razem jeden z najlepszych moim skromnym zdaniem modeli w skali 1:32. Jeżeli poszukujecie wyjątkowej urody jeta w skali 1:32 który nie wymaga mnóstwa pracy przy składaniu i poprawianiu tego co popsuł producent będzie to idealny wybór. Model wykonany jak zwykle w wersji pudełkowej
  7. 11 points
    Fajnie, że się komuś mój ulep podoba 😉 Za bardzo nie miałem pomysłu na modulację, a ponieważ u mnie proces decyzyjny długo trwa, to tylko rozjaśnienia porobiłem, bo bym się zastanawiał z pół miesiąca 😉 . Będą tam jakieś plamy, osmalenia po wybuchu, myślę, że wrzucę skrzynkę z narzędziami i może linę. Ale to taka raczej odleglejsza przyszłość. Dzięki panowie za pomoc Rozwialiście moje wątpliwości. W książce MacDougalla nie ma takiej kombinacji oznaczeń. i dlatego nie byłem pewien poprawności oznaczeń. Mucha naniósł krzyże wg. relacji Krzysztofa Bartnickiego. Ten sam Bartnicki twierdził, że zostały one później zamalowane, co jak wiadomo, na podstawie najnowszych zdjęć, prawdą być nie mogło. No właśnie, nawet bardzo nie w porę 😈. Bo z jednej strony jest już pomalowany, ale z drugiej jeszcze prace nie są zbyt mocno zaawansowane. No i zawsze mogę linę tam zawiesić w celu ukrycia jakichś niedoskonałości. Muszę pomyśleć nad tym. Sugerowałem się egzemplarzem zachowanym w Kubince, on ma własnie tak umieszczony ten wieszak, wydawało mi się, że musi to być jakiś wczesny egzemplarz bo ma trapezowe podcięcie w przedniej płycie na peryskop kierowcy. No i oczywiście tak było u Muchy, w instrukcji modelu, zimmericie Ataku i instrukcji Abera. Skoro przy takich detalach jesteśmy, to jeszcze nad takim drobiazgiem się zastanawiałem. Uchwyt na gaśnicę często był montowany zaworem gaśnicy do tyłu pojazdu, ale czasami widać na zdjęciach, że robiono to odwrotnie. Czy była na to jakaś reguła? Model aktualnie wygląda tak Jeżeli macie jakieś sugestie to piszcie śmiało
  8. 10 points
    Witam, Po raz pierwszy zdecydowałem się na pokazanie mojego modelu na forum. Prezentowany model to śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Eurocopter EC135 P2+, przedstawiony na dioramie jako Ratownik 10 z bazy w Sanoku. Model złożony z zestawu śmigłowca ADAC Revella, przerobiony na naszą rodzimą wersję. Od siebie dodałem noże do kabli, nartę do ratownictwa górskiego dla GOPR, nadajnik pod ogonem oraz przerobiłem wnętrze. Zrobiłem szafkę, półki w bagażniku wraz ze sprzętem, deskę ortopedyczną, plecak, ssak, respirator, kołnierze ortopedyczne oraz defibrylator Lifepak 15. Wszystkie elementy z kartonu, modeliny, drucików i materiału, brakuje otworów z szybkami w przednich drzwiach. Żeby bardziej uwidocznić wnętrze wyciąłem prawe tylne drzwi. Beton na dioramie to klej do płytek, ratownik trzymający pilot od platformy pochodzi z zestawu Shermana Tamiya 35250. Nie wiem kogo są kalkomanie, kupiłem je wraz z modelem. Kalki na ratowniku i napisy HEMS są od MF-zone. Wiem, że model nie jest idealny. Część rzeczy na pewno mogła zostać zrobiona schludniej, namalowane linie podziału są za mocne, gdzieniegdzie spasowanie mogłoby być lepsze. Dopasowanie kolorów też nie jest idealne, ale niestety nie posiadałem jeszcze aerografu i musiałem malować sprayami Tamiyi. Mimo to jestem zadowolony, mam nadal niewielkie doświadczenie, a zestaw jest trudny.
  9. 10 points
    Zamiar z jakim zacząłem budowę tego modelu to dość szybkie i sprawne połączenie zestawu i kilku dodatków. Bez otwierania, paneli (co bardzo lubię), czy maksymalnego trzymania się dostępnej dokumentacji. W trakcie wyszło miejscami lekko inaczej, ale do końca będzie to model, który traktuję jako budowany nieco na "pół gwizdka". Zestaw Hasegawy, który jest najlepszym z dostępnych w tej skali nie jest jednym z tych modeli, o których mówi się, że składają się jak klocki LEGO. Do dzisiejszych standardów zdecydowanie nie przystaje. Sporo trzeba poprawiać, albo przyjąć, że taki jego urok i z tym jakoś żyć akceptując wiele niedokładności. Zacząłem od wlotów, których łączone z połówek kanały znacząco nie pasują do przedniej części wlotów. Jest na czym zużyć spore ilości szpachlówki. Już na tym etapie złamałem się i coś tam dorobiłem. Od podstaw powstały charakterystyczne dla Super Horneta ekrany pochłaniające fale radarowe, które przypominają wentylatory pierwszego stopnia sprężarki. W rzeczywistości są to elementy nierotujące, zamontowane w płatowcu na stałe i dopiero za nimi są silniki. Wykonałem je z miedzi i mosiądzu. W samych kanałach dolotowych zrobiłem też otwory przeciwpompażowe. Kanały zalałem białym podkładem, wypolerowałem, a na koniec zalałem filtrem z mocno rozrzedzonej transparentnej żółtej farby. W dalszej kolejności postanowiłem wkleić elementy żywiczne cockpitu i wnęk podwozia. Przyjąłem, że cockpit pomaluję po wklejeniu. Wnęki podwozia głównego to dość prosta podmianka części wypraski. Z wnęką przednią teoretycznie jest podobnie, ale zainstalowanie jej tak jak sugeruje instrukcja oznacza, że nie da się zamknąć kadłuba bez usunięcia podłogi cockpitu i tym samym spłycenia go o nawet kilka milimetrów. Wstawiłem więc wnękę nie pod plastikowe poszycie, a jego kosztem. Brakujące poszycie odtworzyłem z blachy mosiężnej. Kadłub udało się skleić, ale sufit wnęki podwozia i podłoga cockpitu musiała być zeszlifowana do minimalnej grubości. Wklejenie żywicznej kabiny także wymagało sporej ingerencji tak w żywicę jak i plastik zestawu. Omawiane wcześniej kanały wlotów powietrza przy instalacji w kadłubie również wymagały dużej ingerencji w plastik, a w przypadku bezpośrednio sąsiadujących z nimi wnęk podwozia głównego, w żywicę. W modelu wyszło więc tak jak w rzeczywistości, gdzie sufit wnęki jest jednocześnie dolną częścią wlotu. Składanie kadłuba w sekcji dziobowej warunkowały żywice, z tyłu problemy sprawiał sam zestaw. Jeszcze przed zamknięciem kadłuba wkleiłem też żywiczne elementy wymienników ciepła ECS. Z folii aluminiowej wykonałem też "koce termiczne" umieszczone za nimi. Także przed złożeniem zasadniczej bryły modelu zdecydowałem się na coś czego kompletnie nie planowałem na starcie, czyli drabinka załogi i wnęka na nią w napływie, które zaprojektowałem i wytrawiłem we własnym zakresie. Tyle tytułem wstępu do relacji.
  10. 9 points
    A witam, trochę mnie tutaj nie było. Przeglądałem sobie leniwie giełdę na Facebooku kiedy zobaczyłem że ktoś sprzedaje Mi-24W ze Zvezdy. W dodatku z pełnym zestawem dodatków i w fajnej cenie. I w moim mieście 😃 . Decyzja była szybka, wiadomość do sprzedającego, zapakowałem się w samochód i po pół godziny miałem już pudełko w ręku. To dobry start, miałem tylko model i dodatki, bez absolutnie żadnych narzędzi ani chemii modelarskiej, ale miałem model Mi-24 - a to własnie ten śmigłowiec był moim pierwszym modelem jakieś 15 lat temu. Co prawda wtedy była to wersja A z inną kabiną, ale to był wybór z dwóch wersji w pudełku i Mi-24 w tej wersji też kiedyś wleci. Być może pootwierany Model to Mi-24W Zvezdy, wzbogacony o podstawowe elementy fototrawione oraz maski Eduarda a także toczone odbiorniki ciśnień oraz działko mastera. Kalkomanie techmodu od kolegi Puskal. Pomalowany farbami Gunze C. Standardowo dla mnie brak śladów eksploatacji, model przedstawia maszynę nową lub świeżo po remoncie. Sam model jest najlepszą repliką Mi-24 na rynku, nie jest jednak idealny. Bardzo trudne jest złapanie geometrii kadłuba, praktycznie konieczne jest złożenie modelu na sucho, sklejenie go na taśmę po czym podklejanie poszycia oraz elementów wnętrza od wewnątrz klejem extra thin. Miejscami spasowanie jest dziwne, pylony nie pasują do kadłuba, konieczne jest lekkie zeszlifowanie ich po obwodzie, wtedy pasują idealnie. Podwozie jest koszmarem, a oszklenie pocięte na tak wiele nie ustalających się wspólnie elementów tak że wyzwaniem jest je skleić. Mi się to udało i pasuje idealnie. Model doczekał się drobnych przeróbek potrzebnych by przestawiał maszynę o n.b 741, to jest przygotowanie osłony za silnikiem od nowa, przeniesienie kilku anten, przerobienie wyrzutnika flar. Model przeszedł bardzo ciekawą metamorfozę podczas sklejania, od relaksującej zabawki po godzinach którą sklejałem bez praktycznie żadnych narzędzi po całkiem satysfakcjonującą i dobrze prezentującą się miniaturę. Zdjęcia są laurką dla modelu, dlatego zdjęcia skupiają się na samym śmigłowcu i jego malowaniu, a nie detalach. Jednocześnie nie mają nic ukrywać Zdjęcie referencyjne: Galeria właściwa: W bonusie parę fot z warsztatu: Jestem ciekawy waszych opinii. Powrót się udał? 😛
  11. 9 points
    Witam. Nowe dzieło sztuki nowoŻytniej. "Penknięta owiewka i kalki" van Lipy Może następny będzie lepszy
  12. 9 points
    Tymczasem - pierwszy krok (pomijając podkład) - baza z Xtreme polished aluminium:
  13. 9 points
    No to kolejny model skończony. Była to moja pierwsza przygoda z AFV i nie powiem abym był jakoś zachwycony. Plastik obrabiało mi się znacznie gorzej niż Tamkę czy Dragona. Do tego kwestia instrukcji i kompletnego pominięcia etapu montowania reflektorów! Sam musiałem się domyślać jak je zamontować i gdzie dorobić druty. Co do efektu końcowego - TAK, jest trochę ciemna. Zastosowałem tutaj po raz pierwszy technikę Black&White i ogólnie uważam, że jak na pierwszy raz jest dobrze. Kładąc kolory nie zamalowałem wcześniejszych efektów. Błąd jaki zrobiłem, ale to głównie z winy braku doświadczenia, to źle dobrałem kolory. Są za ciemne, przez co wygląda jak wygląda. A wszystko dlatego, że jasna zieleń wydała mi się za jasna i doszedłem do wniosku, że skoro kładę cienką transparentną warstwę, to musi być ciemniejszy odcień, aby to było widoczne. Niestety przy ciemniejszym kolorze kamo zrobiłem tak samo i jest jak jest. I tutaj moja rada dla kogoś, kto by chciał w przyszłości się pokusić o taką technikę (a jest świetna dla pojazdów w takie kamo), żeby równocześnie z modelem robić sobie płytkę hipsu i tam sprawdzić odcienie kolorów przed nałożeniem na model. Niestety, ale na tym etapie nie ma już możliwości poprawek.
  14. 9 points
    Dodałem trochę roślinności za płotem: I ostatnia warstwa smoły: W końcu na własnych kołach: Pomalowałem siłowniki: Moment of truth - zdjęcie masek z owiewki - na szczęście jest ok: I z uzbrojeniem:
  15. 8 points
    Kolejny "śledzik" do niedzielnego obiadu. Tym razem wersja C w hamburgerowym mundurku F-104C, "Smoke II", baza lotnicza Udorn, Tajlandia, 27.07.1966r. - testowanie podwieszeń () I takie tam "stadko" Zdjęcia takie sobie, ale jakoś tak mi wyszło. W razie "W" przy następnej "śledziowej" galerii cyknie się lepsze (może) Tradycyjnie już zapraszam do pisania szczerej prawdy
  16. 8 points
    Chcialem przedstawic Wam moja ostatnia prace, miniature rajdowego Forda Fiesty WRC z rajdu Monte Carlo z 2017 roku. Kit jest produkcji Belkitsa i jest w skali 1/24. Nadwozie jest w 99% pokryte kalkami, jednak ich nakladanie nie stanowilo wiekszego problemu, sa doskonalej jakosci. Kasta zostala pokryta klarem i odrobine przepolerowana. Pozniej czesc nadwozia zostala zamaskowana tasma lakiernicza a reszta pokryta satynowa bezbarwna farba, dla uzyskania wygladu jak na aucie 1:1. Efekt 100% . Model wykonany jest prosto z pudla, jedynie wymienilem zapinki na masce i tylej klapie, poniewaz te z zestawu wygladaly malo atrakcyjnie. Mimo braku modyfikacji Fiesta wyglada pieknie i bardzo cieszy moje oczy. Milego ogladania, pozdrawiam!!!
  17. 8 points
    Pany... mam czasami taką ochotę, żeby poświęcić się (swój czas głównie) i wyedukować kogoś, kto zaczyna przygodę z modelarstwem, kto już coś tam liznął i wie, że go to wciąga... Bardzo chciałbym się podzielić swoją wiedzą, przekazać swoje tajniki (moi synowie niestety nie poszli za mną... stąd więc może chęć podzielenia się z kimś innym). Próbowałem już kilkakrotnie ale ... jakoś pechowo trafiam Kiedyś z którymś z kolegów na forum (nie pamiętam czy tu, czy na sąsiednim) "zaopiekowaliśmy" się młodym, uboższym... modelarzem, pokierowaliśmy, pouczyliśmy, przekazaliśmy kilka narzędzi, materiałów i... ślad po człowieku zaginął. Może nawet jest wśród nas ale pod innym nickiem... kto wie. Cóż takie życie.... A, że człowiek stary i ufny, to i głupi, po drugi raz też podobnie wyszło. Szkoda gadać... Mimo wszystko co jakiś czas rodzi się nadzieja, że oto pojawia się nowa, "młoda" osoba (młoda, niekoniecznie wiekiem) która wkracza w nasz świat i rodzi się chęć pomocy, wsparcia, a potem.... no właśnie... a potem człowiek zanim się obejrzy brnie przez 15 stron steku bzdur i zamiast rezultatu w postaci modelarza który powoli się usamodzielnia, ciągle trzeba sięgać po śliniaczek bo mu się ulewa.... Cóż... świat się zmienia i chyba wartości mojego pokolenia powoli przestają przystawać do dzisiejszych realiów... Bartas89, na moje oko i z naszą skromną pomocą powinieneś już być co najmniej w połowie budowy drugiego modelu, a Ty... ciągle szlifujesz te same części... a nie, przepraszam, Ty już zdążyłeś drugi zestaw dokupić. Przecież piszesz i pytasz o każdy prawie krok, my Ci tu odpowiadamy więc skąd u Ciebie te niepowodzenia ??? Powiem Ci, chcesz za dobrze ! Chcesz od razu sklejać tak, jak Ci , których modele oglądałeś może na forum. Chcesz zastosować techniki zaawansowane, materiały dla zaawansowanych... To troszkę tak, nie przymierzając, jakbyś wczoraj zdał na prawo jazdy i dzisiaj chciał wystartować w rajdzie polski, zakładając, że wcześniej nigdy nie jeździłeś autem. Kupiłeś model motocykla - OK, to nie jest specjalnie trudny model do budowy. Wytnij części z ramek, skup się, żeby nie było nadlewek plastiku, żeby nie było widać miejsc odcięcia z ramki. Na początku nie przejmuj się jamami skurczowymi, ich szpachlowaniem... Potem posklejaj co potrzeba, naucz się odpowiedniego dozowania kleju, tak aby nie wypływał z miejsc łączenia elementów i aby nie zanieczyszczał modelu. Jeśli potrzeba przeszlifuj co trzeba. Nie musisz od razu stosować dziesiątków papierów o różnej gradacji, na początek UWIERZ MI wystarczy.... nożyk do tapet. Tym narzędziem MOŻNA również szlifować i to naprawdę z dobrym efektem. Elektronarzędzia póki co zrobią Ci większą demolkę niż byś myślał... Przygotuj model do malowania - wyczyść, odtłuść - na początek wystarczy WODA Z MYDŁEM lub PŁYNEM DO MYCIA NACZYŃ. Pomaluj... ale na początek użyj jakiś "łatwiejszych" farb (Vallejo, ModelMaster, Pactra). Jeśli chcesz pluć aerografem, psiknij podkładem ze spraya - łatwo, szybko. Jeśli użyjesz farb w spraju możesz nawet pominąć podkład (na początek) - szczególnie jeśli używasz farb serii TS, PS Tamiya. Na koniec lakier i gotowe... Robiąc tak jak napisałem, praktycznie złożyłbyś ten motor w tym samym czasie co napisałem ten tekst ... Dziwne jest tylko to, że praktycznie od początku wielu Ci o tym pisało, a jakoś nie poszło... Dlatego proponuję RESTART. Zacznij od początku, krok po kroku. Nie piszę tego żeby się naśmiewać, wyśmiewać Ciebie, żeby Cię zniechęcić... wręcz przeciwnie. Ciągle wierzę w Ciebie. Jeśli naprawdę cieszy Cię ten "sport", działaj dalej, słuchaj, stosuj się, a sam zobaczysz że za 2 -3 modele będzie inaczej, łatwiej... a kiedyś to Ty będziesz komuś pisał to co ja Tobie. I tego z całego serca Ci życzę....
  18. 8 points
    Tym razem szparka z naszego podwórka. MiG-29UB Trumpeter 1:32 + kalki od Model Maker Kilka słów o samym zestawie jak zawsze zestaw wykonałem prosto z pudła, zestaw nie jest wymagający w budowie a elementy pasują do siebie całkiem przyzwoicie. Niestety zestaw Trumpka ma pewien problem związany z jakością form jak mniemam. Kupiłem takie zestawy dwa i oba dość mocno się różnią jakością wykonania choć w obu jakość powierzchni plastiku na elementach kadłuba jest słaba i mocno porowata. Dodatkowo jeden z zestawów obarczony jest dodatkową wadą w postaci zanikających linii podziału i nitów. Musiałem przy budowie tego modelu przeryć wszystkie linie podziału i nity od nowa po wcześniejszym przeszlifowaniu kadłuba. Proponuję więc przed zakupem tego modelu przyjrzeć się czy nie traficie na podobny problem jak ja. Oglądałem model u swojego znajomego który kupił go jak tylko się pokazał i jego zestaw nie ma tych problemów z którymi borykałem się przy swoich zestawach. Tyle w materii modelu reszta widoczna jest na fotkach.
  19. 8 points
  20. 8 points
    MiG-29 GWH, skala 1:48 Generalnie model skończyłem ze dwa miesiące temu, ale też czekałem na dodatki, jak pilota i osłony na dysze, wloty i drabinę. W międzyczasie zacząłem też MiG 29 UB,on też już praktycznie skończony. Nie wiem czy pamiętacie ile było pytań na początku, bo zaczynałem od zera, z zerowym warsztatem, i wiedzą. No coś tam kojarzyłem bo modele kleiłem ostatni raz kilkanaście lat temu jak nie więcej. W międzyczasie przesiadłem się na modelarstwo RC. W lato odwiedziłem muzeum sił powietrznych w Dęblinie, zobaczyłem tam modele, między innymi MiGa-29, i tak mi się spodobał,że od razu zastanawiałem się jak on powstał. Temat wrócił po reklamie deagostini, choć ten model akurat mało przypominał oryginał, ale zacząłem szukać informacji jak zbudować i pomalować model i tak trafiłem na to forum. Reszta to już dużo pytań. Dzięki Wam, Waszej wiedzy, udało się i mi, zaznaczam że to pierwszy model po kilkunastu latach przerwy, pierwszy model który malowałem aero, i pierwszy na którym poznawałem obecne techniki, m.in. nakładania kalek, Washa, dodatkowe brudzenie itd. Model przedstawia samolot, który już nie lata z uwagi na to że uległ katastrofie. Oto on.
  21. 8 points
    Model skończony prawie rok temu, w końcu doczekał się jako takiej galerii. Jeden z niewielu ostatnio moich ulepków stojący samotnie na podstawce ale zdjęcia tego czołgu z Bovington nie pozwalały na inne umiejscowienie go. Model Takoma, całkiem przyjemny. Do tego Friule, lina Eureka, światełka Voyager i gwintowana końcówka lufy z RB Model. Podstawka prosta, model nie brudzony za bardzo. Zapraszam do oglądania: . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
  22. 7 points
  23. 7 points
    Dobra panowie, koniec z renderami z gry! Więcej fotek nie będzie Woda musi dostać jeszcze trochę połysku i piany, a także muszę wykończyć całą podstawkę. Przy okręcie zostało jeszcze trochę roboty, ale już nie będę zawracał wam głowy fotami. Do zobaczenia, za jakiś czas w galerii
  24. 7 points
    Jest mały postęp. Na całość poszedł połysk i łosz, teraz pora zacząć zabawę z rdzą i glonami
  25. 7 points
    Witam! Jakiś czas temu skleiłem model sto dziewiątki od Tamiya i jako że nie mam Aerografu musiałem kombinować pędzelkiem i wyszło mi to dosyć oryginalnie myślę. Od kiedy zobaczyłem wyczyny kolegi alienus: zastanawiam się czy dobrze zrobiłem. Wiem że Niemieccy piloci potrafili być bardzo kreatywni jeżeli chodzi o ich maszyny ale mimo wszystko siedzi mi z tyłu głowy myśl że być może spieprzyłem sprawę. Chciałbym poznać wasze opinie na temat takiego jak moje podejścia do tego schematu malowania.
  26. 7 points
    Zaczęty w pażdzierniku 2019 w końcu skończony.Zapraszam.
  27. 7 points
    A7M Reppu miał być następcą słynnego Mitsubishi Zero, ale późne rozpoczęcie prac, problemy z silnikiem, kryzys surowcowy i naloty amerykańskie spowodowały, że samolot ten nie miał okazji sprawdzić się w walce. Wyprodukowano kilka prototypów i bodajże jeden egzemplarz seryjny. Prezentowany model to prototyp A7M1, latający w Yokosuka Kokutai. Sam model jest duży (oryginał liczył 14 metrów rozpiętości) i cieszy oko na półce. Kleiło sie go dobrze, Fine Molds nie dał ciała jak przy J8M Shusui czy Nakajima Kikka, gdzie spasowanie niektórych elementów wołało o pomstę do nieba. Drobne problemy były przy łączniu kadłuba z płatem, ale nic poważnego. Kokpit jest dobrze zdetalizowany, kalki siadły ładnie. Model pomalowałem Tamiya X-6 Orange (przedtem położyłem Mr Surfacer 1000 White, aby ładnie eksponował pomarańczowy kolor), na to pin-up wash, aby zaznaczyć linie podziału blach i nity. Oznaczenia kodowe pomalowałem za pomocą masek, które sam skompletowałem z innych modeli a co brakowało - wyciąłem (i to była najtrudniejsza część klejenia). Zdjęcia może nie powalają, ale dawno nic nie wrzucałem: Zachęcam do komentowania
  28. 6 points
    Używam piwa i tak się zastanawiam czym się różni od wódki. Tym i tym można się upić.Skład mają inny -np. więcej lub mniej alkoholu i innych składników? Dużo zależy od konkretnego gatunku ale może jest jakaś generalna zasada.
  29. 6 points
    Guess who's back 😎 Nie pokona mnie byle motorek. Nie dawało mi to spokoju i przysiadłem do niego raz jeszcze. Jak wyjdzie tak wyjdzie, najwyżej Dorotka i reszta wygnają mnie na banicję 😛 Położony lakier i czekam aż wyschnie, żeby go zrobić papierem wodnym. Tak, wiem widać łącznie na moim ukochanym błotniku. Położyłem Mr. Surfecera 1200 i tak szlifowałem i tak pieściłem ten błotnik, że jak był położony sam podkład to nic nie było widać i zdawało się, że jest idealnie. Oczywiście po nałożeniu koloru Silver od ZP łączenie się pojawiło. Według mnie to jest nie do zrobienia i dziękuję do widzenia Parę pierdółek też przygotowanych do klejenia.
  30. 6 points
    Przedostania galeria. Modele z dwóch różnych epok. Faun SLT-56 to jeden z pierwszysch modeli Trumpetera. Zaskakująco dobry jak na swoje lata. I spasowanie i ilość części oraz na duży plus schematy olinowania i okablowania. Miał być Leo 2A7 ale za ciężki, stanęło więc na SPz Puma. Baaaardzo przyjemny model, jakościowo blisko Menga czy Tamki, na pewno z przyjemnością sięgne po ich produkty w przyszłości. Do modelu doszły koła Real Model - Tragedia!, nidgy więcej bez obejrzenia. Krzywe, pełno bąbli, po prostu żywiczny odlew kół zestawowych. Dołożyłem jeszcze zestawy Edka i ichnie maski. Do tego jeszcze jakieś gniazda anten, trochę drutów i łańcuszków od siebie i drukowane haki. Na podstawce kilka krzaków Freon, śmieci samoróbki, podobnie jak słupki. Na ostatnią chwilę dorobiony szlaban, częściowo drukowany. Zapraszam: . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
  31. 6 points
    Renderów z gry ciąg dalszy Muszę jeszcze popracować nad fotkami, bo coś słabo wychodzą.
  32. 6 points
    Wpadł mi ostatnimi czasy w ręce zestaw znanej od kilku lat na rynku tajwańskiej firmy Freedom Model Kits, która kilka lat temu zasłynęła bardzo przyjemnym modelem amerykańskiego drona bojowego X-47B (w sumie w dwóch wersjach). Potem zaczęli wypuszczać zbliżone do fantastyki naukowej wersje myśliwca F-20, nieco mniej udane, po nich jakieś eggplane’y, a nawet niestety model w 1/32 zrobili. Gdy myślałem że już po nich, wypuścili zestaw (a nawet zestawy, bo wersji jest kilka) raczej mało popularnego w naszych stronach, tajwańskiego myśliwca F-CK-1C. O samej konstrukcji pisać zbyt wiele nie będę, bo łatwo o niej poczytać w sieci, natomiast warto wspomnieć że jest to oryginalnie tajwańska myśl techniczna (choć z mocnym wsparciem Amerykanów), która powołała do życia bardzo zgrabny myśliwiec wielozadaniowy, przypominający kształtem najpiękniejszy myśliwiec w historii świata, czyli F-16. Nie mogłem więc sobie odmówić przyjemności zakupu kolejnego niepotrzebnego modelu. Zestaw nie jest już taki najnowszy, pochodzi z 2017 roku i zapakowany jest w bardzo solidne, tekturowe pudełko z atrakcyjną grafiką przedstawiającą F-CK-1C (nie mogę tej nazwy przeboleć, czy tam na Tajwanie nikt nie pomyślał że wszystkim się to musi kojarzyć?) w locie ramię w ramię z tajwańskim P-40N (thx to @karambolis8 za rozszyfrowanie co to za meserszmit tam lata). Nadruk jest wysokiej jakości (Freedom ma, co by nie mówić, jedne z najładniejszych grafik jakie widziałem na pudełkach zestawów ze współczesnymi jetami), zaś na bokach opakowania producent umieścił nie tylko schematy dostępnych malowań maszyny, ale też rysunki dość bogatych dodatków jakie znajdziemy w środku. Dodatkowo metalicznie chromowana nawa maszyny na pudle sprawia bardzo eleganckie wrażenie. Warto tu wspomnieć, że inboksowany zestaw jest tzw. limited edtion, z dużą ilością multimedialnych dodatków, coś jak eduardowskie profipacki. W pudełku znajdziemy 10 wyprasek wraz z dodatkami, instrukcję montażu z tablicami malowań, czyli standard. Standardem nie jest jednak wykonanie, o czym za chwilę. Miłą niespodzianką jest eleganckie upakowanie wyprasek w pudełku, które po wyjęciu łatwo ułożyć tak, że wciąż zostaje w nim sporo wolnego miejsca. Chłopcy z GWH mogliby się sporo nauczyć. Tak więc: Zacznę od miłego gadżetu – naszywki, albo też narzepki (bo to na rzepy jest), wyglądającej jak oderwanej wprost z munduru tajwańskiego pilota, ale co tam napisali – nie wiem. Fajnie że jest, może sobie gdzieś przyczepię. Poza naszywką w pudełku jest jednak całkiem sporo innych ładnych rzeczy. Samych wyprasek z których można zbudować model tajwańskiego F-16 są raptem 3 (2 wielkie, zajmujące całą powierzchnię pudełka i 1 mała), nie licząc przezroczystej ramki z owiewką i innym szkłem, do tego zaś mamy 6 ramek z uzbrojeniem i podwieszeniami. Dodatkowo, wzorem zestawów Tamiya, dostaliśmy 2 małe wypraski z czarnego, miękkiego plastiku – to zatyczki do mocowania podwieszeń bez użycia kleju, jeśli ktoś ma takie życzenie. Model więc jakoś przesadnie skomplikowany nie jest (można go opisać jako coś zbliżonego do uproszczonej wersji tamkowego F-16), ale bynajmniej nie traci przez to na jakości. I atrakcyjności. Kto miał w ręku poprzednie modele Freedoma ten może być zaskoczony jakościowym skokiem odlanych wyprasek. Nie ma w zasadzie mowy o nieco mydlanej, podobnej do starszych zestawów Kitty Hawka jakości wykończenia wszystkich części. Linie podziału są takie jak lubię: wąskie, ostre, nie za głębokie ale zdecydowanie nie płytkie, nie zanikają ani nie „gubią” swojej szerokości – ewentualne przerycie na pewno jest zbędne. Do tego kadłub , skrzydła i powierzchnie sterowe są bardzo obficie ponitowane – nity są drobne i zdecydowanie nienachalne. To nie są tzw. chińskie nity, o co to to nie. Powierzchnia części nie jest z całą pewnością aż tak gładka jak w modelach np. Hasegawy, ale nie jest też taka szorstka jak to było w starszych zastawach producenta. Części są odlane czysto, nadlewki praktycznie nie występują. Pierwsze wrażenie po otwarciu opakowania jest bardzo pozytywne. Co do jakości samych detali, to tutaj jest trochę gorzej, ale tylko miejscami. O ile takie elementy jak kokpit, koła czy dysze silników są ładnie zdetalowane, tak wiele drobnych elementów, jak. np. siłowniki podwozia, osłona radaru czy rurka pitota potrafią sprawiać wrażenie lekkiej (a czasami większej) toporności – co ciekawe, na zrobionych zdjęciach ta toporność jakoś wzięła i zniknęła, więc możliwe że się czepiam. Na szczęście tych gorszych elementów w zestawie jest zdecydowanie mniej niż tych finezyjnych, tak więc minusy nie powinny przesłonić plusów. A tych jest trochę. Poza wspomnianą i udaną kabiną pilota, mamy też ładnie zdetalowaną (od środka) owiewkę, całkiem przyzwoite wnęki głównego podwozia, czy pełnowymiarowe kanały dolotowe. O ładnym uzbrojeniu i podwieszeniach za chwilę. Za to można teraz napisać parę słów o szkle. Wypraska z przezroczystych elementów odlana jest razem z owiewką (w wersji C samolotu jest jednoczęściowa, coś jak w F-35). Owiewka jest elegancko nitowa, dość cienka, choć odrobinę zniekształca obraz, ma też szew z form suwakowych, więc konieczne jest polerowanie. Poza tym producent podarował nam całą baterię świateł, światełek i reflektorów, nie trzeba więc kombinować jak np. zrobić światło pozycyjne z szarego plastiku, bo producent odlał je w całości z kadłubem. Model freedomskiego F-CK-1C jest dość bogaty we wszelkie opcje. Czego tu nie mamy: można otworzyć owiewkę, dowolnie skonfigurować położenie slotów i klap, podobnie jest ze sterami wysokości, otworzyć hamulce aero, czy schować podwozie. Co ciekawe niektóre elementy modelu można wykonać z plastiku, bądź z załączonych blaszek fototrawionych, jak np. anteny IFF przed owiewką – można wkleić panel z topornymi antenami, bądź zamienić je na ładne i cienkie anteny z metalu. Dodatkowo dostępna jest do zamontowania przy otwartej kabinie drabinka dla pilota i obsługi, choć figurki samego pilota naturalnie brak. Podobnie jak pasów do fotela, bo mimo że zestaw zawiera wspomnianą blaszkę fototrawioną, to już o pasach zapomniano. A w zasadzie nie tak do końca zapomniano. Bo tutaj warto wspomnieć o dość licznych dodatkach, jakimi ubogacono zestaw. Wersja specjalna zawiera (poza wspomnianą naszywką), także małą fototrawioną i koloryzowaną blaszkę (produkcji Dream Modela) do upiększenia kabiny (są też pasy do fotela) wraz z kompletem kliszy i nadruków do podłożenia pod otwory na zegary i ekrany. Do tego producent dorzucił komplet toczonych sensorów AOA oraz rurkę pitota (jakość zbliżona do produktów Mastera) oraz blaszki z których można samodzielnie złożyć kompletne dysze silników. O ile blaszki do kabiny, poza pasami do fotela, prezentują sobą poziom eduardowskich malowanych blach, czyli niski (i raczej nadają się do wywalenia, bo plastikowa kabinka jest zbyt ładna na montaż takiego paskudztwa), tak już elementy toczone i blaszki do dyszy stanowią ciekawe dodatki które warto użyć. Spore wrażenie zrobiły na mnie owe blaszane dysze, do których producent dorzucił całostronicową instrukcję montażu. Nie są to po prostu listki które należy ze sobą skleić, zwinąć i zamontować zamiast plastikowych elementów. Najpierw z wybranych blaszek trzeba złożyć coś na kształt szkieletu 3D dyszy, a potem obudować to pozostałymi elementami. Nie wygląda to prosto, ale jeśli zrobi się to starannie, może to bardzo dobrze wyglądać w gotowym modelu. Plus za pomysł i że im się chciało. Tajwański F-CK-1C ma za zadanie przede wszystkim bronić wyspy przed braterskim wyzwoleniem przez czerwonego sąsiada, tak więc musi przenosić bogate wyposażenie, nie tylko A2A ale także A2S. Szczerze mówiąc nie wiem jakie dokładnie środki wyrazu potrafi przenosić ten samolot, jednak warto podkreślić że republikańscy Chińczycy nie korzystają wyłącznie z amerykańskiego uzbrojenia, ale wyprodukowali sporo własnego. I to jest w zestawie, począwszy od amerykańskich rakiet AIM-9P Sidewinder, przez rodzime wersje podobnych pocisków o nazwie Sky Sword I, odpowiedniki amerykańskich AIM-7 (albo AIM-120, trudno się połapać na oko) o oryginalnej nazwie Sky Sword II, na pociskach przeciwskrętowych skończywszy. Zatrzymam się jeszcze przy pierwszej, dużej wyprasce z uzbrojeniem. Freedom dał nam w zasadzie dwie takie wypraski, ale żeby na skutek obfitości podwieszeń nie zrobić czegoś głupiego, po prostu z jednej wypraski wyciął dublujące się części CFT plus pylony. Ja bym na ich miejscu nie stosował półśrodków i te zbiorniki CFT wyciął w obu wypraskach, w końcu powinny one być montowane tylko w wersji D myśliwca... Do tego wszystkiego są tu także zwykłe bomby Mk.82 oraz znowu tajwańskiej produkcji pociski JSOW o dźwięcznej nazwie Wan Chien. Gdyby komuś brakowało jeszcze wyboru to mamy opcjonalne zbiorniki 275 galonowe, oraz wspomniane zbiorniki konforemne, choć te według instrukcji mogą być mocowane tylko na dwumiejscowych wersjach F-CK-1D a i to nie wszystkich. Podwieszenia, podobnie jak sam model, są wykonane ładnie i starannie, detal jest niczego sobie, podobnie jak linie podziału i nitowanie. Zbiorniki paliwa mają wypukłe ślady spawów, które niestety trzeba będzie popsuć szpachlując łączenia połówek, z których należy je skleić. Zresztą pociski przeciwskrętowe i JSOW także zlepić trzeba z połówek, więc trochę roboty z tym będzie przy odtwarzaniu detali. Pociski AIM-9P (oraz nieużywane do budowy tego modelu AIM-9L) oraz bomby Mk.82 znajdują się na oddzielnych wypraskach i są to dokładnie te same wypraski jakich użyto w zestawie F/A-20C tego samego producenta, tak więc siłą rzeczy odrobinę odstają jakościowo. Na szczęście jest Eduard, gdyby ktoś koniecznie musiał uzbroić się po amerykańsku. Piguł jest więc w opór i jest co konfigurować. Kalkomanie. Są ładne i jest ich dużo, nawet bardzo. I znowu w porównaniu z kalkomaniami z poprzednich zestawów Freedom Model Kits te tutaj prezentują się w zasadzie znakomicie. Druk jest bardzo szczegółowy, brak przesunięć kolorów (z małym wyjątkiem kalek do świateł do lotu w formacji), napisy eksploatacyjne nie są zbitymi kreskami i kropkami tylko da się je odczytać (jeśli ktoś ma oczy na szypułkach albo mikroskop). Zgrzytem jest jednak mizerna ilość napisów eksploatacyjnych, co szczególnie widoczne będzie na uzbrojeniu, do którego najczęściej przygotowane tylko kolorowe paski. Szkoda. Cartograf może to nie jest (co ciekawe w materiałach promocyjnych tu i tam pojawia się logo Cartografa, ale widać że jednak zrezygnowano z usług Włochów), ale mimo tego jakość kalkomanii prezentuje bardzo wysoki poziom. Coś jakby GWH, albo o oczko wyżej. Kończąc warto kilka słów napisać o instrukcji, bo jest dość nietypowa. Producent ewidentnie tnąc koszty przygotował manuala uniwersalnego, który można zapakować z wersją maszyny zarówno C jak i D. Odpowiednimi kolorami zaznaczono co należy zamontować w wersji jedno i dwumiejscowej, podobnie jest z kartami malowań, które prezentują wszystkie wersje C i D jakie są w ofercie producenta. Tak więc nie należy cieszyć się z możliwości zmalowania kamuflażu efektownego Solo Demo 2016 z czerwonym ogonem, bo do tego w tym zestawie kalkomanii po prostu nie ma. Stratę rekompensuje za to dodatkowy arkusik kalkomanii do malowania wersji maszyny z pudełka, czyli z efektownymi szczękami rekina. Poza tym instrukcja jest schludna, przejrzysta, instrukcje są czytelne i szczegółowe, do tego wydrukowano ją na bogato: papier kredowy i wszystko w kolorze. Warto docenić też obecność numeracji farb Gunze i AK, choć jak to u Chińczyków, kolorów większości elementów trzeba się domyślać albo sobie samemu wyszukać w Internetach. O dziwo zestaw nie zawiera erraty, jak to u Chińczyków, więc ewentualne błędy kolejności montażu trzeba znaleźć samemu. I wszystko byłoby fajnie, bo zestaw udany, gdyby nie cena w polskich sklepach, zbliżona do 300 zł plus transport. Cenią się chłopcy z Freedom Model Kits. Na szczęście zestawy w zwykłej edycji są o 30% tańsze.
  33. 6 points
    Model skończony ponad rok temu (jeszcze przed M911 HET) - zleciało nie wiadomo kiedy. Udało mi sie przy okazji innych, obfotografować i jego, choć już toszkę zdążył pokryć się kurzem. Model duży, ale prosty w budowie, trudny za to w malowaniu. Zrobiony praktycznie prosto z pudła. Dodałem tylko koła Eduard. Podstawka inspirowana pudełkiem Last Flight Academy. Zapraszam: . . . . . . . . . . . . . . . . .
  34. 6 points
    Jak w tytule, spycharka Bat w małej skali. Żywiczno-blaszkowy model z wieloma własnymi modyfikacjami. Zrobiłem całą hydraulikę. Malowanko będzie współczesne polskie z 34bkpanc z Żagania 😉
  35. 5 points
    Z okazji konkursu na sąsiednim, niebieskim forum ruszam z kolejnym warsztatem. Tło Misja Apollo 9 wystartowała 3 Marca 1969 roku ze słynnej platformy startowej LC39A. Była to druga misja załogowa programu Apollo, a jej celem było sprawdzenie poprawności działania systemów lądownika księżycowego. Podczas pobytu na orbicie sprawdzano m.in. poprawność działania silników lądownika, systemu podtrzymywania życia, nawigacji i dokowania. Po 10 dniach, 1 godzinie i 54 sekundach trwania misji, kapsuła wylądowała w Oceanie Atlantyckim, 300km na wschód od Bahamów. Do momentu testu SpaceX Dragon w 2019 roku, kapsuła misji Apollo 9 była ostatnim załogowym statkiem kosmicznym który lądował w tym oceanie. Ciekawostką jest iż start rakiety SpaceX odbył się z tej samej platformy startowej, a lądowanie odbyło się dokładnie w 50-tą rocznicę misji Apollo 9. Członkowie misji, od lewej : - James A. McDvitt - Dowódca - David R. Scott - Pilot modułu dowodzenia CSM - Russell L. Schweickart - Pilot modułu księżycowego LM Model Śmigłowiec chcę wykonać w zawisie podczas akcji wydobywania kapsuły misji Apollo 9. Po wylądowaniu kapsuły śmigłowiec podlatywał w pobliże kapsuły i zrzucał ekipę nurków wraz z pontonami i sprzętem. Nurkowie zabezpieczali kapsułę przypinając na jej obwodzie dmuchany pływak oraz ponton na który mogli wyjść astronauci. Kapsuła miała co prawda swoje pływaki, okrągłe, dmuchane, wyglądające jak piłka i umieszczone na górze, ale służyły one tylko i wyłącznie do tego by obrócić kapsułę jeśli wylądowałaby na plecach. Astronauci po ubraniu się w szczelne kombinezony z maskami, wychodzili na ponton i byli następie wciągani w koszu na pokład śmigłowca, jeden po drugim. Śmigło zawoziło ich następnie na lotniskowiec gdzie byli poddawani kwarantannie - stąd te kombinezony. (choć w przypadku tej misji kwarantanny nie było, bo nie było lądowania na księżycu) Ja chcę zrobić dioramę gdy śmigłowiec jest w trakcie zrzucania pakunków. Kapsuła miałaby się unosić na wodzie a do niej przypięty byłby ponton z obsługą która jest w trakcie jej zabezpieczania. Będzie małe odstępstwo od realizmu, mianowicie ze śmigłowca spuszczona zostanie lina wyciągarki ponieważ jeszcze nie wymyśliłem jak robić lewitujące modele Model będzie waloryzowany następującymi dodatkami : - Kalkomanie Starfighter decals, numer boczny 54 - Figurki PJ productions 721126 - SAR HELICOPTER CREW - Figurki PJ productions 721134 - GROUND CREW - Maski oszklenia od Edka Figurki z zestawu Ground Crew chcę przerobić na nurków, co biorąc pod uwagę że śmigają w obcisłych, gładkich piankach nie powinno stanowić większego problemu. Wnętrza nie będę waloryzował bo kokpit jest wystarczająco ładny, a kabiny cargo nie będzie praktycznie widać bo w wejściu będą stać dwie figurki i wnętrze będzie zawalone gratami.
  36. 5 points
    M.A.V - w moim zestawie nie ma kapsuły, dorobiłem sobie sam Model kapsuły stworzyłem w komputerze na podstawie skanu 3D z instytutu Smithsonian. Skany 3D nie nadają się do druku i wykorzystania w programach CAD i należy je poddać tzw. inżynierii odwrotnej. Zacząłem od pobrania modelu i przeskalowania do 1:72. Następnie model ten posłużył mi jako "dokumentacja 3D" w której mogłem sobie zmierzyć dowolny wymiar i kąt, a następnie narysować swoją kapsułę. Ponieważ kapsuła jest spora dorysowałem jej moje własne podpory zamiast generowanych automatycznie i całość poleciała na drukarkę. Wydrukowałem też ponton (ten już na automatycznych, pręcikowych podporach) i kilka detali które będę wklejał na górę kapsuły tj. system odcinania spadochronów i ich wyrzutnie oraz silniczki RCS. Kapsuła ma 53mm średnicy, dla skali postawiłem słoiczek Tamiya 10ml. Kapsuła jest pusta w środku, ma ścianki grubości +- 2.5mm a na jej dnie znajduje się otwór fi10mm.
  37. 5 points
    Cześć, kolejna garść aktualizacji. Doszedł dźwig. Kilka dodatków: ta piękna pajęczynka przy marsach i dodatkowe nitki przy wantach Teraz pora zabrać się za hamulce do mojej łupinki ⚓, ale to już w następnym odcinku... Pozdro
  38. 5 points
    Dzień dobry, Tym razem Łoś A - 72511. Jak wspomniałem w temacie: modele były budowane równolegle. W tym egzemplarzu zdecydowałem się na otwarcie kokpitu, luków bombowych oraz klap. Generalnie opis technik tu wykorzystanych wygląda tak samo jak w przypadku Łosia B, poza wspomnianymi klapami oraz pokrywami luków bombowych, które wykonane są z kartonu. A tutaj oba ptaszki razem: Pozdrawiam.
  39. 5 points
    Cześć. Wkleję trochę zdjęć, bo z racji tego, że modele maluję głównie do gier mam ich sporo, bo też sporo ich potrzeba. Po malutku wracam do 1/48, dwa modele się kończą (Fw190 F-8 i P-47M), pochwalę się jak skończę (to mój jakby debiut w tej skali, nigdy nie bawiłem się dotąd w tej skali w weatheringi, różne odcienie na panelach, washe i inne cuda - był Humbrol, pędzel i krzywo pomalowane szybki). Na początke cele do gry - to takie mini dioramki, które muszą się zmieścić na podstawce o wymiarach 5cm x 6.5cm. Modele w skali 1/100 (czyli po bitewniakowemu 15mm), produkcji Battlefrontu lub Plastic Soldier Company w większości plastikow, czasem żywica+metal. Trochę Niemców - te same firmy, modele E100 są z Heer46 (żywica + metal): Troszkę Sowietów/LWP: Na koniec mały misz-masz: Na samiuteński koniec dwa trochę większe modele SF (jeden z małym kolegą w skali 1/100):
  40. 5 points
    Już od dawna chciałem zbudować model tego samolotu o ciekawej, wręcz beczułkowatej sylwetce. Niestety model Hasegawy był trudno osiągalny, i dopiero niedawno, dzięki katowickiej firmie Hobby 2000, na rynku pojawiła się reedycja, wyposażona w doskonałej jakości kalkomanie firmy Cartograf oraz maski Montex. Budowa tego modelu była czystą przyjemnością, składał się prawie jak klocki Lego. Praktycznie cały wykonany jest "z pudła", dodałem tylko pasy fototrawione oraz dorobiłem z drucików przewody hamulcowe. Model malowałem farbami Tamiya i Mr Hobby, brudzenie go wykonałem płynami AK Interactive. Na koniec położyłem warstwę matowego lakieru Tamiyi z serii LP, ale nie do końca pokrył model matem, wyszła lekka satyna, a podczas robienia zdjęć dodatkowo przebił błyszczący spod spodu. Warsztat do modelu znajduje się tutaj:
  41. 5 points
  42. 5 points
    więc końcówka, lepiej w tym momencie chyba nie umiem
  43. 5 points
    Tak wygląda gotowy model od Pavli. Warsztat jest tutaj . Ciekawy zestaw, można z niego otrzymać niezłą miniaturę (problem jest taki, że z instrukcji wynika, iż wirnik kręci się w odwrotną stronę niż w zachowanych egzemplarzach. Więc wygląda na to, że trzeba by to przerobić... 😕 ) Ale ogółem, mimo swojego wieku i trudności, model jest jak najbardziej sklejalny. 😉 Tak czy owak, zapraszam na galerię końcową. 😉
  44. 5 points
    Przedstawiam mój najnowszy model w skali 1/144 z zestawu Revell. Jest to Lockhedd CF-104D (TF-104G) Starfighter w malowaniu firmy Northernlights Aircraft, Inc. Model trafił do mnie niekompletny bez wyposażenia kokpitu, który wykonałem od podstaw. Kalkomanie Mr.Decals Bogdan Żołnierowicz. Model malowany farbami Mr.Color C8 (jako podkład),akrylowymi Mr.Hobby oraz Tamiya. Delikatny wash wykonany kredkami akwarelowymi AK.
  45. 5 points
    Model w zasadzie prosto z pudła, warsztat prowadzony !TUTAJ! McDonnell Douglas F-4J Phantom I Bu.No 153818; VMFA-232 Red Devils MCAS Iwakuni; 1974 + Eduard 73051 F-4 seatbelts grey STEEL + Eduard CX417 F-4J Academy 12515
  46. 5 points
    To z listkami to właśnie testowo - docelowo będzie tak
  47. 5 points
    F-4J Phantom II Tamiya 1:32
  48. 5 points
    Percival Proctor o numerze seryjnym H.32 został zbudowany przez firmę F. Hills and Sons jako Mk. II, a do standardu Mk. III został przebudowany, będąc jeszcze w służbie wojskowej w RAF, jako BV538. Po wojnie został w 1947 roku sprzedany w ramach demobilizacji firmie Southern Aircraft (Gatwick) Ltd. , z rejestracją cywilną G-AJTS, by dwa lata później trafić w prywatne ręce pana Charltona Higgsa z Reading. Niedługo potem pan Higgs sprzedał go za 400 funtów dwóm przyjaciołom z Nowej Zelandii – byli to Phil Lightband i Peter Hobart. Maszyna miała być w Nowe Zelandii sprzedana z zyskiem. Maszynę przemalowano, przerejestrowano na ZK-ATW i w grudniu 1949 wyruszyła w podróż do Nowej Zelandii, która trwała aż sześć tygodni, częściowo lotem, pod koniec (z Sydney do Auckland) drogą morską. Ponownie zmontowany w Auckland, ZK-ATW przeleciał do New Plymouth, gdzie odkupił go ojciec Phila, Herbert. Niestety, niespełna dwa lata później maszyna doszczętnie spłonęła w pożarze hangaru. Rys historyczny i zdjęcia z kolekcji p. Petera Lewisa zaczerpnięte ze strony: https://rnzaf.proboards.com/thread/21790/new-zealand-percival-aircraft?page=3 Zestaw Dora Wings składał się bardzo przyjemnie – dość dobrze dopasowane części, niewielkie nadlewki – ale i drobne niedolania też się zdarzyły, szczególnie na lotkach. Zbudowany prosto z pudła, z wykorzystaniem blaszek z zestawu. Świetnie sprawiły się kalkomanie (zwłaszcza srebrne paseczki). Model na pewno wart zainteresowania, ale nie poleciłbym go początkującym modelarzom. Malowanie farbami Mr.Hobby H33 i Dark Aluminium z serii Vallejo Metal Color. Ślady eksploatacji to pigmenty Dark Earth i Smoke oraz olejny Engine Oil od AK. Zapraszam do galerii. Pozdrawiam Hubert
  49. 5 points
    Dzięki za miłe słowa, bardzo się cieszę z pozytywnego odbioru modelu Trochę brudu musi być, pojazdy na misjach po pierwsze muszą jeździć, walory estetyczne schodzą na dalszy plan. Skupiam się bardziej na zaciekach, zakurzeniach itp. Grubsze efekty przewiduję na podwoziu pojazdu- zaschnięta ziemia, ślady oleju, pobawię się z resorami piórowymi ( smar, rdza ). Generalnie coraz bliżej końca, szukam inspiracji na pobocze na podstawce. IMG_20200426_113407 IMG_20200426_113544 IMG_20200426_113725 IMG_20200426_113842 IMG_20200426_113849
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.