Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/10/2018 in Posts

  1. Ekranoplany zawsze mnie intrygowały. Otoczone były jakąś aurą tajemniczości, a przy tym ich ogrom przytłaczał. Czas zimnej wojny, nie szczędzono wtedy ani pieniędzy, ani drogich materiałów na śmiałe projekty. Dla mnie najpiękniejszy okres rozwoju lotnictwa i nie tylko. Mocarstwa prześcigały się w coraz to nowszych i śmielszych projektach. W tym właśnie okresie pewien konstruktor w ZSRR Rościsław Aleksiejew wpadł na pomysł zbudowania hybrydy samolotu i statku. Obiekt wykorzystywał napięcie przypowierzchniowe wody i poruszał się na ograniczonej wysokości. Aleksiejew nazwał go ekranoplanem. Wszystkie prace i próby odbywały się w mieście BAKU nad morzem Kaspijskim. Południe centrala CIA do dyrektora docierają zdjęcia zrobione przez satelity szpiegowskie z potężnym obiektem o długości 100 m poruszającym się z dużą prędkością na Morzu Kaspijskim. Mimo wysiłków przez dłuższy czas nikt nie potrafi powiedzieć co to jest. Amerykanie nazywali go „KASPIJSKIM POTWOREM”, jak się potem okazało, był to największy ekranoplan KM. Nie jego model postanowiłem zbudować. O wiele ciekawszy jest projekt 903 łun. Jest trochę mniejszy od KM, ale ciekawszy konstrukcyjnie. Informacje na temat KM i ŁUŃ ujrzały światło dzienne dopiero po rozpadzie ZSRR, do tego czasu było to ściśle tajne. ŁUŃ był ekranoplanem rakietowym. Jedną salwą z sześciu rakiet naprowadzanych Moskit mógł puścić na dno każdy obiekt na wodzie w tym również lotniskowce. Ponadto niski lot nad wodą pozwalał pozostać mu niewidzialnym dla radarów. Jaki był strach amerykańskich generałów, gdy ci dowiedzieli się, że sowieci mają maszyny podobne do łodzi pędzące z prędkością 550 km/h zdolne do zniszczenia ich lotniskowców. Między innymi z tego powodu w USA ŁUŃ zyskał przydomek jako „zabójca lotniskowców”. Mankamentem projektu 903 była możliwość operowania tylko przy niskich falach. Oprócz tego ekranoplan trapiło szereg usterek technicznych. Rozpad ZSRR sprawił, że zakończono przygodę z tymi unikatowymi statkami powietrznymi. ŁUŃ straszył również rozmiarami. Rozpiętość skrzydeł 44 m, długość 74 m, wysokość 19 m, waga 286 ton, dystans 2000 km bez lądowania. Załoga składała się z 15 osób. Napęd 8 silników Kuzniecow NK-87 pozwalające rozwinąć prędkość 550 km/h. Uzbrojenie 2x działko P1-23 kal 23 mm w dwóch wieżyczkach, 6 wyrzutni rakiet naprowadzanych P-270 Moskit. Warsztat tego modelu postanowiłem zamieścić w dziale lotnictwo, ponieważ większość zjawisk towarzyszących poruszaniu się ekranoplanu opartych jest na aerodynamice, a nie hydrodynamice. „Łunia „w skali 1/72 nie ma. Anigrand robi żywice w skali 1/144, ale ma sporo błędów. Planów też brak. Niedawno pojawiło się w necie trochę szczegółowych zdjęć tego ekranoplanu. To one przede wszystkim służą mi jako dokumentacja. Do tego na jednym z zagranicznych forów znalazłem model kartonowy w skali 1/100 opracowany przez Maxima miłośnika nietypowych rosyjskich konstrukcji. Postanowiłem, że po poprawkach i przeskalowaniu do 1/72 wykorzystam szkielet jako bazę. Model budowany jest w większości z hipsu, kilka elementów zamierzam odlać też z żywicy. Łuń ma strasznie skomplikowany kształt dna zwłaszcza przy wysuwanej płetwie dlatego był to najtrudniejszy etap budowy z całej bryły. To co do tej pory zrobiłem może nie jest efektowne ale zajęło mi pół roku. W miarę postępu prac jak czas pozwoli będę wrzucał zdjęcia . pozdrawiam
    32 points
  2. Witam Mała galeria mojego najnowszego ulepu. Jest to U-boot VIIc/41 od Revell w byczej skali 1:72. Postarałem się w niego wpakować niemal wszystkie dostępne dodatki. Zapraszam do galerii. Pozdrawiam
    28 points
  3. Czołem Wspomnień czar, chciałoby się powiedzieć. Niespełniony model z mojego dzieciństwa- sklejony i oblepiony kalkomanią w godzinę. Po latach wziąłem się za niego z ciekawości czy uda mi się dobrnąć do końca, jak widać z trudem ale jest. Co do samego zestawu , to nie będę się rozpisywał. Dodałem blachy Parta, doposażyłem kabinę, dorobiłem atrapę silniczka. Od nowa wykonałem golenie podwozia ( z metalowych pręcików), nieco zmodyfikowałem nos oraz także od nowa statecznik poziomy ( seria III produ.) Trochę pokombinowałem z pokryciem, no i ogólnie tyle. Malowany AK/ Alcad.
    28 points
  4. Grumman F6F-5 Hellcat 1:72 z zestawu Matchbox 40018 wybór pał na zwłoki Hellcat'a: po filmie "Midway" i znalezieniu arcyciekawego zdjęcia oraz niezwykłej jego historii , SPA w krecie: z założenia do "nieboszczyków" nie dokładam blach, żywić itp jednak tu.... żywiczny silnik Quick Boost (72405) był konieczny po otwarciu wnętrzności - metryczka jedyny sposób na figurkę... Magic Sculp "ozdrowieniec" synteza:
    28 points
  5. Cześć, Wreszcie! Chciałbym się z Wami podzielić zdjęciami ukończonego już Hellcata. M18 Hellcat AFV Club Gąsienice Friul Koła Trakz i Italeri Lufy km i armaty RB Model Całe MNÓSTWO własnych przeróbek... (lista gdzieś na warsztacie – będzie ponad 30 pozycji…) Model przedstawia rzeczywisty pojazd o bardzo ciekawej historii. A data publikacji galerii nie jest przypadkowa, choć wyszło to zupełnie niechcący - to właśnie dziś jest rocznica zarejestrowania nagrania, które było moją inspiracją - 22 grudnia 1992 roku. Co wiemy o wozie? 1. Wyprodukowany jeszcze w czasie II Wojny Światowej - być może wziął w niej udział. 2. Na początku lat 50-tych sprzedany do Jugosławii i przez 40 lat służył w Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. 3. W 1992 raz z rozpadem Jugosławii i początkiem wojny w Bośni wszedł w skład wojsk bośniackich Serbów walczących w okolicach miast Foca i Gorażde. 4. 22 grudnia 1992 zdobyty przez siły bośniackich muzułmanów . 5. Po kilku dniach odbity przez Serbów 6. Przez kolejne 2 lata służy Serbom m.in. w walkach o Gorażde w 1994 roku. 7. Po wojnie odkupiony przez Brytyjczyka handlującego starym sprzętem z terenu Bałkanów. 8. Przez jakiś czas znajdował się w Imperial Museum w Duxford 9. Sprzedany(prawdopodobnie) do prywatnego kolekcjonera, odrestaurowany i cieszący oko do dzisiaj w innym, drugowojennym malowaniu. Po drodze powstała też figurka, która od biedy mogła by pasować na bośniackiego żołnierza, ale kałach się urwał temu figurku w czasie fotosesji, więc zdjęć więcej nie ma, póki co. ? I na koniec inspiracja-adaptacja… ? Na zupełny już koniec wielkie podziękowania dla wszystkich, wspierających podczas budowy radą, częściami i dobrym słowem. I wesołych świąt dla wszystkich pozostałych. Pozdrowienia!
    28 points
  6. W lutym 1943 roku wojska niemiecko-włoskie w północnej Afryce zostały okrążone w - jak nazywali to sami Niemcy - twierdzy Tunezja. Od wschodu ścigani przez 8 Armię nacierającą z większym lub mniejszym zapałem po bitwie po El-Alamein. Od zachodu naciskani przez anglo-amerykańskie oddziały desantowane w operacji Torch. Pobicie oddziałów Osi i zajęcie Tunezji dawało Aliantom doskonały przyczółek do zajęcia Sycylii i południowych Włoch. Dlatego do Afryki płynęły (właściwie leciały) uzupełnienia, żeby móc jak najdłużej utrzymać ten rejon. Aby opóźnić ofensywę z zachodu, dowództwo niemieckie zaplanowało uderzenie na niedoświadczone i źle dowodzone oddziały amerykańskiego II Korpusu, zajmujące zachodnią Tunezję. Grupa dowodzona przez generała von Arnima kierowała się na zachód idąc w kierunku przełęczy Kasserine. Grupa marszałka Rommla, w skład której wchodziła między innymi 15 Dywizja Pancerna, maszerowała od południa poprzez El Guettar, Gafsę, w kierunku na Ferianę. Uderzenia oby tych grup spowodowały chaos w wojskach amerykańskich, które – ponosząc duże straty – cofały się w nieładzie. Oprócz braku doświadczenia bojowego i przewagi sprzętu niemieckiego, przeciwko Aliantom działała niekompetencja głównodowodzącego II Korpusem – generała Fredendalla oraz brak wsparcia alianckiego lotnictwa nie mogącego startować z rozmokłych pasów startowych swoich lotnisk polowych. Między 14, a 22 lutego wojska niemieckie i włoskie wdarły się daleko wgłąb obrony amerykańskiej, początkowo planując zajęcie Tebessy z jej olbrzymimi składami zapasów i sprzętu. Jednak w miarę rosnącego oporu stawianego przez reorganizowanych i wzmacnianych Amerykanów, dowództwo wojsk Osi zaczęło powątpiewać w możliwość odniesienia takiego sukcesu, jednocześnie obawiając się o losy oddziałów włoskich, pozostawionych na linii Mareth dla powstrzymania 8 Armii. Rozpoczęto więc odwrót, decydując się na oddanie zdobytych w walce terenów. Operacja „Wiosenny wiatr” nie zakończyła się spodziewanym sukcesem i już wkrótce armie Aliantów przeszły do natarcia, kończąc dwuletnią przygodę niemiecką na Czarnym Lądzie. Wśród oddziałów Rommla uderzających przez Gafsę, Ferianę i Kasserine w kierunku Tebessy, znajdowały się pojazdy 8 Pułku Pancernego będącego trzonem 15 Dywizji Pancernej. Jednym z nich był Panzer IVG z numerem 7 PIK, najpewniej biorący udział w walkach z Amerykanami. Jego losy bojowe nie są mi dokładnie znane pewne jest natomiast, że został zdobyty przez oddziały amerykańskie. Dowodem na to jest seria zdjęć przedstawiających żołnierzy jankeskich oglądających zdobyty i uszkodzony czołg. Jako datę jego zniszczenia źródła najczęściej wymieniają 26 lutego, a więc okres gdy Niemcy cofali się już w kierunku linii Mareth. Wzmiankuje się, że czołg wpadł na minę i został opuszczony przez załogę. Ciężko jest mi powiedzieć, czy taki był rzeczywiście przebieg wydarzeń – na zdjęciach widać wyraźnie mocno uszkodzoną lufę, co trudno połączyć w wybuchem miny. Pewne jest natomiast, że zdobycie wozu 7 PIK stanowiło nie lada gratkę propagandową dla Amerykanów, próbujących otrząsnąć się po niedawnych batach zebranych od wojsk Osi. Liczne zdjęcia tego czołgu, publikowane w ówczesnej prasie amerykańskiej zdają się to potwierdzać. Poniżej kilka zdjęć ukończonego przeze mnie pojazdu - jest to drugi model prezentowany na forum. Postanowiłem dorobić do niego małą, debiutancką podstawkę aby lepiej mu się stało. Dziękuję wszystkim kibicującym tej budowie. Szczególne podziękowania składam Meserowi262 oraz Spotterowi, którzy poświęcili swój czas, aby mi pomóc. Poniżej link do warsztatu:
    27 points
  7. Witajcie. W połowie ubiegłego roku zacząłem dłubanie modelu Mig 29 od GWH w skali 1/48, w nowym camo jasno szarym. Merytorycznie gdzieniegdzie kuleje, ale jakoś z tym idzie żyć Anteny dziobowe i te na garbie to wydruki 3D żywiczne. Model mimo nitowania seryjnego przenitowałem i przeryłem - bo lubię mieć nad tym wszystkim kontrolę. Z dodatków niewiele, odgromniki i pitot od Mastera, siodełko od Pavla, I dysze od Eduarda. Godło, popiersia numery i insygnia malowane od masek. Reszta to takie sobie stencile od Model maker. Stylizacja to już moja interpretacja, gdyż nasze migacze w tym kamo nie zdążyły się jeszcze ubrudzić - tak mi się zdaje Możliwe że model zagości w Hangar No 2 Oglądajcie. Pozdro!
    27 points
  8. Witajcie. Trafił w moje ręce dosyć egzotyczny jak dla mnie model. Alfa Romeo 8C 2300 Roadster od Italeri w skali 1/12. To nowy wypust z 2021 roku, jednak jak to w Italeri, było co dłubać, żeby wyszło co nieco. Kolor to mieszanka Mr Color C Red Vine + Tamiya Red. Lakier to 2K Diamont Ultra Gloss, metalizery od AK, chromy Uschi i Mołotow oraz Metal bare foil. Dodałem garść nakrętek, śrub, nitów ( nity z łbem przelotowym to druk 3D) , trochę okablowania etc. Generalnie to fajna w budowie miniatura - chodź w tej skali ma ponad 30 cm długości Pozdro!
    26 points
  9. Hej, Miała być galeria w dioramach, ale niech to będzie moja pierwsza galeria w cywilach. Skończyłem, skala 1/72. Mam nadzieję, że się podoba Warsztat tutaj.
    26 points
  10. Cześć 2K6 Łuna – radziecki taktyczny zestaw rakietowy, w skład którego wchodziła wyrzutnia 2P16 wraz z pociskiem balistycznym typu 3R10 z głowicą 3N14. Model Trumpeter, prosto z pudła, dodałem tylko znaki priorytetu od Toro Model. Kalkomanie Toro Model Całość malowana Hataką Orange (ochra i czarna 5:5). Pozdrawiam
    25 points
  11. Cześć. Rzadko coś wstawiam, ale czasami uda się jakiś model skończyć. Tym razem zmęczyłem leciwy zestaw Hasegawy (prawdę powiedziawszy mój pierwszy model od tego producenta) - słabo spasowany, zanikające linie i nity... Z dodatków to wnęki żywiczne, kokpit i radar, oraz AN/ALQ-28. Tradycyjnie trochę dodałem też od siebie. Malowany Gunze, MRP i Hataka. Kalkomanie zestawowe + Caracal Decals. Wyszło jak wyszło...
    25 points
  12. Witam. Galeria Soya w skali 1:250 od Pontos Models.
    24 points
  13. Witam wszystkich Model rozpocząłem na początku 2016 roku .Z powodu zawirowań życiowych porzuciłem projekt na długie miesiące. Wiem że to dział warsztatowy a to co zrobię będzie praktycznie monologiem ,ale nie wiedziałem gdzie go wam pokazać. Nad modelem spędziłem puki co mnóstwo czasu ,a i tak chyba jestem dopiero w połowie drogi . Może kogoś zainteresuje to co do tej pory zrobiłem , taka ciekawostka bo wujek google nie znalazł żadnej dobrej relacji z budowy tego modelu. Oczywiście jeśli powrócę do dłubania to będę co jakiś czas zamieszczał zdjęcia . Starałem się wybrać najciekawsze puki co , a i tak dużo ich wyszło. Są dwa zestawy na rynku „Anigrand” - żywica i kopia żywicy „wacu” Combat Models dokładnie z tymi samymi błędami. Według mnie użyli „Anigranda” jako kopyta. Najważniejsze przeróbki to : · zbyt bulwiasty i złych kształtów przód · okna w złych miejscach i o złych kształtach · złe osadzenie skrzydeł, całość za bardzo do przodu · zły kąt zaklinowania skrzydeł , studnie złe kształty i wymiary · korekta przekroju kadłuba · korekta skrzydeł · zły kształt pylonów i silników · złe rozmieszczenie goleni podwozia · statecznik pionowy zły kształt · brak kokpitu · brak ładowni · model posiada pełne oświetlenie ( z rozdzieleniem na barwę światła ) Oprócz tego wszystko wymaga z wymiarowania i osadzenia we właściwym miejscu, ale już wyglądem przypomina C-17 . Musiałem obrać jakieś złożenia odnośnie planów ,których i tak praktycznie nie ma, a jak są to złe. Nawet sam Boeing wypuścił kilka rysunków na których są błędy . Plany po przeskalowaniu które posłużyły do wymiarowania znalazłem na ironie w Modelarzu z 1999 roku, reszta to zdjęcia. C-17- tka o nr 0006 z 315 AW której model buduje na co dzień stacjonuje w bazie Charleston (Południowa Karolina). Samolot brał udział w latach 1995- 1996 w operacji Joint Endeavor związanej z wkroczeniem międzynarodowych Si ł wojskowych do byłej Jugosławii . W czasie tej operacji 12 samolotów przerzucono do bazy Rhein-Main w Niemczech , skąd wykonywały loty z zaopatrzeniem wojskowym i humanitarnym. C -17 w ciągu 60 dni operacji powietrznych wykonały 1025 lotów przy nie zawodności 97,8%. Latem 1998 roku samolot o nr 0006 otrzymał nazwę „Spirit of Berlin” (duch Berlina) z okazji uczczenia 50 rocznicy operacji zwanej „Berlin Airlift” (most powietrzny) nadaną przez ówczesnego prezydenta Billa Clintona . Z ciekawostek ,w 1998 roku transportował słynną orkę KEIKO , bohaterkę filmu „Uwolnić orkę „. Operacja polegała na przewiezieniu zwierzęcia ze Stanów Zjednoczonych do Islandii i tam wypuszczenie orki do Oceanu Atlantyckiego. Oprócz KEIKO ładunek składał się z wielkiego zbiornika wypełnionego wodą . C-17 został wybrany dzięki możliwości wylądowania z ładunkiem 32 ton na pasie startowym o długości niespełna 1300 metrów. Pozdrawiam
    24 points
  14. Kolejny model ukończony. Torchę pokrak, ale mało spotykany. Ogólnie zeszły rok to strasznie szarpany był, ucierpiał na tym warsztat ale mam nadzieję że model nie za bardzo.
    23 points
  15. Zdaje się, że po ponad roku prowadzonej z przerwami budowy, właśnie zdążyłem na 100-lecie polskiego lotnictwa morskiego. Lublin R.XIIIG nr 714 z początkowego okresu służby (1935-1939) - bo z dużym białym numerem burtowym, Z wielkim podziękowaniem dla Dziadka Jacka i całej ekipy Lukgraphu!
    23 points
  16. 23 czerwca - z lekkim przymrużeniem oka - wydaje się bardzo adekwatnym dniem na prezentację modelu prototypu Karasia. Czyli Tata na Dzień Taty i nawet mamy dwie "23" W warsztacie w zasadzie wszystko jest. Czyli bardzo mocno przebudowany zestaw IBG z szeregiem koniecznych dodatków własnych. Z premedytacją wybór dyskusyjnej szaty graficznej, ale khaki zakryłoby całą przebudowę... Pozdrówka - zwłaszcza dla Tatów
    23 points
  17. Taki oto srebrny samolocik.
    22 points
  18. Fotki ukończonego modelu koparki Jak w tytule-klasyczny "Waryński" K611 czyli średniej wielkości polska koparka z okresu PRL. Skala 1/35.
    21 points
  19. Kolejny duńczyk tym razem F-100.
    21 points
  20. Cześć, Koniec, dość, finito. Model jaki jest, każdy widzi - opuszczony albański złom o chińskim rodowodzie. Pierwszy w mojej karierze wrost, z którego jestem umiarkowanie zadowolony. Pozdrowienia!
    20 points
  21. Cześć, tym razem chciałbym zaprezentować wam ukończony model Hawkera w wersji II C. Wybrałem wersję tropikalną w schemacie malowania DG/DE. O samym zestawie już bardzo dużo napisano, więc nie wiem czy jest cokolwiek do dodania. Napiszę jedynie, że bardzo dobrze się bawiłem podczas budowy tej miniatury. Mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem zadowolony z efektu jaki osiągnąłem jeśli chodzi o malowanie i waethering. Oczywiście znajdzie się coś do poprawy, ale zauważam widoczny postęp w porównaniu z poprzednim modelem. ,,
    20 points
  22. Czas na prezentację kolejnego modelu, skończonego jakiś miesiąc temu: F-4N Phantom z VF-111 Sundowners w barwach na dwóchsetlecie Konstytucji USA w skali 1:48. Po skończonym F-14 trzeba było zabrać się za kolejny projekt. Po kilku wieczorach przeglądania modeli z szafy (jakie to przyjemne :D) wybór padł na największe i najdłużej leżące pudło w mojej kolekcji: zestaw Eduarda „Bicentennial Phantoms”. Największy problem miałem z wyborem malowania, bo wszystkie 5 są bardzo atrakcyjne. Na szczęście mogłem zacząć dłubać bez tego wyboru po tylko jedna maszyna była w wersji B a reszta N. A obie wersje z zewnątrz różnią się obecnością anten ECM po bokach wlotów powietrza, więc na wybór miałem czas. Gdzieś w okolicy skończonej kabiny zdecydowałem się na VF-111 tylko dlatego że to dywizjon latający później na F-14 (drugie malowanie VF latającego później na Tomcatach: Screaming Eagles już nie było tak atrakcyjne). Jak kiedyś zrobię F-14A z Sundownersów to będą fajnie obok siebie wyglądały Sam zestaw Eduarda to chyba najlepszy Phantom na rynku (póki nie pojawi się Tamiya) czyli zestaw Academy i masa dodatków Eduarda: żywiczne fotele, dysze i koła a do tego blachy i pasy HGW. Od siebie dorzuciłem jedynie wloty DMold’a (pasują bez większych problemów). Miałem też jeszcze jednego żywicznego MER’a z zestawu uzbrojenia do A-4 i 12 sztuk MK81 więc dokupiłem TER’e aby za bardzo nie wyróżniały się brakiem detali . Ukradłem też Woit’owi kalki do rakiet (dzięki!). W zestawie nie ma żadnych (!). Miałem też sondę AoA z Mastera to też dorzuciłem. Chemia użyta to: - Podkłady Ultimate - Farby Hataka Orange (+blue mini do poprawek) / Tamiya do kokpitu i detali - Metalizery to AK Extreme Metal kładzione na czarny Gunze GX zabezpieczone Gauzy Agent’em. - bezbarwne Gunze UV Cut - Pasta Ammo of MiG AntiSlip do wykonania chodników antypoślizgowych - Markery Molotowa do chromu (niestety się chyba zestarzały bo strasznie mi się zważyły pod bezbarwnym) - Wash to glinkowy od Flory Models po całości do tego miejscami olejny Modellers World (np. kabina) i Tamiya (z szarego na podwoziu zrobił mi się prawie czarny :shock: ) - Pobrudzenia to oleje (zacieki), kredki akwarelowe AK (plamy, przebarwienia), pigmenty Tamiya - płyny na kalki to Microscale Set i Sol W czasie budowy wspomagałem się Daco od Octana (thx!) - dzięki temu dorobiłem trochę kabelków w kabinie i detali na podwoziu. Sam model składa się bezproblemowo choć czuć już lekkie zużycie form i trzeba czasem coś dopieścić. Ale za to detal naprawdę daje radę. Jedyny moment, który mnie zaskoczył, to sonda do tankowania paliwa – osłona i wspornik opierają się na części siłownika która się chowa (sic!). Ja to zauważyłem jak już miałem wszystko pomalowane więc skleiłem jak było. Z montażem największy problem to było spasowanie dołu skrzydła z przodem i musiałem dodać kilka wzmocnień, aby się ładnie to zeszło. Ludzie skarzą się też na wloty w środku, ale ja miałem seamless’y. Niepotrzebnie użyłem barwionych blach z Eduarda: kolor jakiś taki fioletowy, musiałem zmieszać trzy tamki aby coś podobnego uzyskać, raster też nieciekawy. O wiele ładniejszy detal jest w standardzie. Drugi raz tego błędu nie popełnię. Żywice za to pasowały idealnie a dysze to naprawdę fajna rzecz, szkoda że je tak słabo widać. Pierwszy raz robiłem pasy z HGW, namęczyłem się a końcowy efekt niezbyt mi się podoba. Już chyba wolę je malować na żywicach. Wycisk też mi dały żywiczne bomby od Eduarda: nie umiem ich robić dobrze, zawsze jest coś nierówno. Na szczęście już chyba żadne nie zostały a więcej ich nie kupię. Samo malowanie chciałem zrobić trochę inaczej niż na F-14. Aby uniknąć tak mocnego ściemnienia się kolorów zamiast czarnego użyłem szarego podkładu na który naniosłem plamy z szablonów w różnych odcieniach szarości i białego. Ale kupa roboty poszła w piach bo i tak schowało się to wszystko pod kalkami i brudzeniem. Następnym razem, jak będę robił coś w Gull Gray’u, mniej skoncentruję się na blackbasingu a bardziej na efektach na położonym już kolorze bazowym. Fajnie wyszły mi zabrudzenia z akwarel AK ale mam z nimi problem: W miejscach gdzie zostało ciut więcej akwareli nie chciał mi siąść równo bezbarwny zabezpieczający całość. Przez to pod słońce widać smugi pędzla. Po rozmowach z Giuseppe, Octanem i Woitem chyba wiem gdzie jest problem: przed satyną muszę delikatnie przeszlifować powierzchnię (gradacjami 2000-3000) i użyć ciut gęstszej farby (teraz maluję ok 1:3 1:4). Chciałem wykonać model samolotu lekko zmęczonego, co jest dosyć trudne w przypadku maszyn w kolorze Light Gull Gray ale chyba mi nawet wyszło. Pomimo powyższych wad, efekt całościowo mi się podoba i jest to droga na kolejne maszyny ze złotej ery US Navy (a w kolejce czai się F-8, A-7 i kilka F-14A). Bardzo zadowolony jestem z metalizerów AK. W F-4 dysze o ogon to ważny element dający sporo do efektu końcowego. A mi to wyszło co najmniej dobrze :D. Ciężko to oddać na zdjęciach, ale udał mi się efekt zróżnicowanych przepaleń i blach pod spodem. W rzeczywistości są bardziej matowe, ale ja zostawiłem bardziej błyszczące właśnie po to, aby zostawić ten efekt opalizowania. W dodatku z rozpędu pomalowałem o jedną blachę za dużo, przez co potem musiałem z powrotem przemalowywać ją na szary. Kalki to oprócz ich chorej ilości (ponad 200 samych eksploatacyjnych!) to też braki w instrukcji (musiałem umiejscowienie kilkunastu szukać po zdjęciach). Do tego kalki w czerwonym kolorze nie chciały za cholerę się układać w zagłębieniach, mimo że je nawet nacinałem – widać to niestety na stateczniku pionowym. Wszystkie inne kolory siadły dobrze. W dodatku niektóre zaczęły się srebrzyć (jak na F-16 z Tamiyi) i musiałem je nacinać i traktować sporą ilością Sol’a. Na szczęście wyprowadziłem wszystkie. To był ten moment, który mnie wymęczył najbardziej. W montażu udało mi się jeszcze popsuć szczękę na dziobie (dotknąłem niechcący paluchem mokrej farby bezbarwnej) przez co musiałem część jej odmalowywać z ręki. Z samego pracy nad modelem jestem średnio zadowolony, to jest ten projekt który trwał o 2 miesiące za długo. Końcówka to już była walka co niestety widać. Powinienem go odłożyć na kilka tygodni i zabrać się za coś innego a skończyć go ze spokojną głową. Z większych odległości model wygląda fajnie ale jak się przyjrzy niektórym detalom z odległości mniejszej niż 20cm to niestety w kilku miejscach można dojrzeć pośpiech w końcowym montażu (szczególnie MER i bomby na nim). Na zdjęciach widać że jeden statecznik jest za bardzo skierowany w dół, musiał się przestawić jak pakowałem model dla Woit’a, będzie poprawione jak go odbiorę. (w pośpiechu urwałem też MER’a i kilka bomb co na szybko naprawiłem superglue co niestety widać, jak się spojrzy z odpowiedniej strony ). Jeszcze raz dzięki Woit za kalki do rakiet i rewelacyjne zdjęcia (schowałeś wszystko co się nie udało a wyeksponowałeś mocne strony) & Octan za Daco. Enjoy! Poniżej kilka zdjęć z budowy: Wstępnie złożony przed podkładem. Po szpachlowaniu, podkładzie i pierwszych plamkach: Kolejne plamki: I jeszcze kolejne: W takim chaosie zaginęły linie podziału, do odnalezienia przydał się czarny klej gunze Jak już mamy linie podziału to można jeszcze dodać kolorki na panelach (wtedy byłem optymistą i myślałem że to będzie widać ) Pierwsza warstwa koloru bazowego Docelowa warstwa koloru bazowego Czas na chodnik Czas na metalizery Pierwsza kalka I 250 kalek + wash później
    20 points
  23. Powitać, mój pierwszy lądowy cywilny. Baza - IBG, wzbogacony Partem i dużym zakresem dodatków własnych.Kalki MrDecal. Oryginał wiekowy, ale wedle przekazów prawie współczesny - jeszcze przynajmniej w 2007 r. jeździł w Brescii (Włochy). Pozdrówka
    20 points
  24. Zapraszam do oglądania
    20 points
  25. Witam! Model bardzo miły w klejeniu, tylko gąsienice mnie nie przekonały i zdecydowałem się na friule. Dodane jest też kilka blaszek od Voyager. W modelu były plastikowe uchwyty na zapasowe gąsienice, nie najlepiej to wyglądało. Grile od menga też wymagały wymiany, cała reszta zestawowa. Miłego oglądania!
    20 points
  26. Su-35 w skali 1/72 całkiem fajny samolot i bardzo fajny model to składania. silniki zywiczne reszta z pudła.
    20 points
  27. I tak oto szanowni oglądacze dotarliśmy do kresu Kresu kolekcji prezentującej różne wersje i malowania samolotu Lockheed F-104 "Starfghter". Kolekcja nie mała bo składająca się aż z 16 sztuk modeli - jest to jak na razie największy zbiór modeli jednego samolotu jaki posiadam. Początki miały być raczej skromne - raptem trzy sztuki. Bo tyle posiadałem na "składzie" w szafie. Ale przy pomocy różnych forumowych "naciskaczy" i "nalegaczy" kolekcja zaczęła się rozrastać aż osiągnęła obecny stan. W tworzeniu kolekcji wykorzystałem modele trzech firm - Esci/Italeri, Hasegawa i Revell. Każda z firm podeszła do tworzenia modelu inaczej i na swój sposób. Każdy model ma też swoje zalety i wady. Esci ma bardzo ładne i delikatne linie podziału oraz najlepsze belki do sidewinderów, prawidłowo odwzorowane hamulce aerodynamiczne. Za to całkowicie puste komory podwozia i beznadziejny fotel, Hasegawa ma ładne nitowanie, wnętrze i ogólnie jest przyjazna dla modelarza ale belki do sidewinderów ma już z toporną prowadnicą. Revell jak to Revell - pokrojony i podzielony. Nos o trochę dziwnym kształcie który trzeba "podlizać" papierem ściernym, ładne nitowanie steru ale za to bez nitowania osłony silnika. Największą porażką Revella są zewnętrzne zbiorniki paliwa (na końcach skrzydeł) które z marszu najlepiej zastąpić baniakami z Hasy. W sumie Hasegawa i Revell wywodzą się z modelu Monogramu. Mają identyczny podział i takie same elementy. Tylko Japończycy swój "wyrób" dopieścili i poprawili za co należy im się butla sake. Tyle o modelach. Pora na podziękowania A wielkie podziękowania należą się koledze "rudy0007" który to wniósł bardzo dużo do stworzonej kolekcji - od podzielenia się wiedzą, poprzez zakupy w kraju kwitnącej wiśni aż po podzielenie się różnymi aftermarketami. Kamil - WIELKIE DZIĘKI za pomoc i dyskusje Dziękuję też koledze "Matys-owi" który podzielił się kalkami i dzięki któremu powstały ciekawe malowania. WIELKIE DZIĘKI I pora na podsumowanie fotograficzne Na początek kilka uwag technicznych - zdjęcia powstały w okresie od 10.luty 2019 do 20 czerwca 2021, tak więc różnią się jakością i doskonałością - taki mamy klimat, a poza tym marny ze mnie fotograf Po drugie nie ma co pisać że mam ładny dywan, ładne meble i ładne panele bo wiem że mam ładny dywan, ładne meble i ładne panele. Po prostu cyknięcie fotki dla 16- tu sztuk jest odrobinkę problematyczne A teraz lecimy: "Haring" uit Leeuwarden - F 104G "Aringhe mediterranee" di Gioia del Colle - F-104S "Baltischer hering" von Eggebek - F-104G "Ranjat fi alsahara' min al Mafraq" - F-104A "Smoked herring" from Udorn - F-104C "Arenque de toro de Torrejón de Ardoz" - F-104G "Naha no samurai nishin"- F-104J "Hyakuri no mori no nishin" - F-104DJ "Herring from the land of maple leaves" - CF-104 "Aringa italiana" di Verona - Villafranca - F-104S "Canadian herring" from Baden - Soellingen, CF-104 "Herring" from Arizona - TF 104G Naha no `nishin'- F-104J "سرگوٹا کے ساتھ ہیرنگ" - czyli F-104A "Herring with a red tail from Cold Lake" - CF-104 "Haring" uit Leeuwarden - F-104G Tak to wygląda "pojedynczo" a tak "w grupie" i takie coś można "napisać" tymi modelami: I tyle szanowni koledzy.
    19 points
  28. T-90M wersja poligonowa. Warsztat trochę trwa, więc w skrócie co zostało zmienione względem podstawki Zvezdy. Zmiany: - zmienione koła właściwe dla T-90M – zapas z zestawu Tiger Model - zrobiony prawidłowy lemiesz - powłoka antypoślizgowa na korpusie i wieży - kompletne okablowanie elektryczne na korpusie i wieży - prawidłowe osłony świateł wykonane z drutu - poprawione detale świateł obrysowych (przód/tył) - dodane brakujące śruby (zamknięcia kasetek ładunków) na pancerzu reaktywnym korpusa - poprawione błotniki. Geometria, płyty antypoślizgowe, klamry zapinające, śrubunek. - dodany wyższy niż w T-90MC pierścień wokół kosza wieży - dodane klamry zasobników na półkach nadgąsienicowych (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC) - wymienione uchwyty baków (drut) - powiększony prawy tylny bak paliwa- zgodny z wersją T-90. Dodatkowo poprawione umiejscowienie wlewów paliwa oraz wyżłobień w bakach. - wymienione ośrubowanie fartuchów bocznych, dodane uchwyty z drutu, zmienona geometra przedniej części fartuchów bocznych (elementy pancerza reaktywnego oraz fartuchy gumowe) - zrobiony z metalu prawy tylny błotnik + śrubunek - siatki friltrów powietrza komory silnika (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC) - detale tylnej części korpusa (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC), slat (Microdisign z zestawu dedykowanego do T-72B3M mod. 2016) wymagał korekty niektórych elementów (długość, rozstawienie mocowań i ich rodzaju), ale ogólnie był ok. - APU wykonane od zera - wykonany właściwy dla T-90M, pojemnik oleju wraz pokrywą, wlewem i śrubunkiem - zrobiona kamera cofania z całą kabelkologią - wymieniona osłona złącza elektrycznego (prawy tył) - dodane spawy gdzie tylko to było możliwe - slat plus kosz wieży (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC), szkielet z drutu - zmieniony klimatyzator na zgodny z wersją T-90M (Tiger Model/Zvezda), pokrywa filtra wykonałem z blachy, dodane klamry z Mikrodisign, - Pancerz reaktywny boczny wieży wykonany z polistyrenu i blachy, podobnie zasobniki wieży, osłony przednie wieży blaszane - siatka przeciwkumulacyjna wieży z zestawu Rosomak IBG – tutaj szczere podziękowania dla kolegi Chorążego za siatkę - wieża Korda wykonana od zera - blacha, Kord hybryda LiveResin/Zvezda - właz dowódcy wykonany od zera - poprawiony wierzchni pancerz reaktywny wieży- dodana spodnia warstwa (drut) pod każdym z elementów - poprawiona większość linii podziału elementów/detali. Niektóre z nich detale całkowicie rozdzielałem. - peryskopy DVD plus czyli płyta z dvd podmalowana z ramką białą - optyka działonowego i dowódcy (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC). Zmienione drzwiczki optyki działonowego, wymieniony śrubunek. - wykonane pełne okablowanie elektryczne - wymieniony śrubunek wieży - wymienione rączki zasobnika amunicyjnego wieży - wymienione gniazdo mocowania anteny GPS/Glonass. Sama antena to zestaw Voyager - antena główna z igieł. Gniazdo anteny wykonane od zera. - poprawiony detal czujników opromieniowania wiązką laserową, wymieniony śrubunek - poprawiony detal czujnika wiatru, kabelkologia + śrubunek, dodane pokrywy ochronne kabli - lufa Voyager do T-90MC- wymagała kilku modyfikacji i poprawnego śrubunku - gąsienice Masterclub do T-14 Armata - liny holownicze Eureka Więcej grzechów nie pamiętam Malowanie, jak już pisałem, poligonowe. Chemia: - AmmoMig 0053 - farby olejne - pigmenty AK, Vallejo i Ammo - wash AK, AmmoMIG, Tamiya Miłego oglądania. Kuba
    19 points
  29. Witam! Model zasadniczo prosto z pudełka z pewnymi korektami widocznymi na fotkach.
    19 points
  30. Chciałem zaprezentować skończony jakiś czas temu model. Został wzbogacony blaszkami Yahu, celownikami do japońskiej broni maszynowej z Shelf Oddity (postanowiłem ich użyć gdyż są o wiele bardziej dokładne i "lekkie" w porównaniu z tymi zestawowymi) i przenitowany. Malowany farbami Vallejo i Hataka. Model w malowaniu maszyny z 17. Eskadry Bombowej, litera kodowa N. 5 września samolot wjechał do rowu podczas kołowania na lotnisku koło Starej Wsi. Tak pozostawiony został bardzo dokładnie sfotografowany. Zapraszam do galerii. Jeszcze fotka wnętrza z warsztatu. IBG odwaliło kawał dobrej roboty, aż żal było je zamykać Z modelem miał miejsce mój debiut na łamach Super Modelu, gdzie została też zamieszczona relacja z warsztatu
    19 points
  31. Przedstawiam model ciężkiego krążownika japońskiego "Tone". Zestaw to bardzo przyjemna w sklejaniu Tamiya wzbogacona o sporo dodatków, przeróbek oraz scratchu z tego co akurat było pod ręką. Szczegóły dla zainteresowanych w warsztacie.
    19 points
  32. Witam Skończony, wakacyjny modelik Hansy w rodzimych barwach, czyli "Z" jak... no znak krakowski. Sam model toporny, na szczęście zestawowa mała blaszka nieco ożywiła ten samolocik. Model malowany Valleyo i olejami.
    19 points
  33. Witam Dziś, zgodnie z obietnicą coś na poprawę trawienia po śledziach czyli "setka" lub jak kto woli "The Hun" Model w 96% zrobiony prosto z pudła pozostałe 4% to: 1% - rurka pitota wytoczona przez Mastera 1% - bomby M117 od Edka 1% - sonda do tankowania - wyrób własny z drutu 1% - końcówka sondy do tankowania wytoczona przez Mastera Malowany Gunziakami C, H i Pactrą Sumując wszystko do kupy: North American F-100D Super Sabre. 481 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego USAF, lotnisko Tan Son Nhut, Wietnam Południowy 1966/67r. Jak by fotki były słabe to alarmować i pisać, spróbuję zrobić powtórkę przy innym oświetleniu Aha, jeszcze preorder na 23.08
    19 points
  34. Mój pierwszy pasażer Model troszkę eksperymentalny ale uważam za udany... i na koniec 2 ruchome obrazki https://i.imgur.com/3GKPZME.mp4 https://i.imgur.com/snTdGb4.mp4
    18 points
  35. Długo zeszło, ale udało się, dla przypomnienia jest to mój piąty model i pierwszy na którym wypróbowałem sporo nowych technik malowania i zużycia. Ogromne podziękowania dla kolegi @Semtex za olbrzymią encyklopedie dotycząca F-18, dzięki tym materiałom miałem sporo latwiej. Model Kinetic postanowiłem zrobić pootwierany w trybie serwisowym. Ponadto dorobiłem trochę hydrauliki na podwoziu głównym i przednim, hydraulikę hamulca aerodynamicznego, brakujący uchwyt pokrywy przedniej podwozia łączący się z drugą pokrywą i inne duperele. Model wymagał sporo przeróbek by upchać elektronikę i radar, miałem z tym sporo problemów bo elektronika była trochę za duża i nie mieściła się z wnęka podwozia, ale o tym było przy budowie. Zdjecia robiłem jeszcze przed malowaniem wnętrza dysz spaloną bielą.Zapraszam do oglądania
    18 points
  36. Wreszcie koniec !!! DSCF1490 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1493 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1495 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1498 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1499 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1500 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1523 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1501 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1508 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1509 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1516 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1520 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1523 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1524 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1525 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1526 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1530 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1531 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1532 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1534 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1535 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1535 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1537 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1538 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1541 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1543 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1545 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1547 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1549 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1551 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1553 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1555 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1558 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1559 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1560 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1562 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1564 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1565 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1566 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1568 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1570 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1571 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1572 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1573 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1574 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1575 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1576 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1577 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1578 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1579 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1580 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1581 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1582 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1583 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1584 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1585 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1586 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1587 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1588 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1589 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1590 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1591 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1593 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1597 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1601 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1603 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1604 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1605 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1606 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1607 by Adam Juszczak, on Flickr DSCF1608 by Adam Juszczak, on Flickr
    18 points
  37. Po latach w boju ukończyłem w końcu mój ulubiony statek powietrzny. Zdaję sobie sprawę z niezgodności merytorycznych, z tego, że brudzenie jest dla wielu z Was niewystarczające. W zasadzie to nie ma go za wiele Jestem z wykonania zadowolony, zwłaszcza, że wracałem do budowy modelu czasami po miesiącu a czasami po pół roku. Tak więc, czasami ciężko było wejść w rytm i nie pogubić się. Model ma być ozdobą na półce a nie wierną kopią realnej maszyny. Pozdrawiam ps. admin jeśli źle formaty i wielkości zdjęć wstawiłem to proszę o wyrozumiałość. Dawno nie upload'owałem zdjęć na forum a widzę, że coś się pozmieniało
    18 points
  38. Dziękuję serdecznie za opinie Teraz OSTRZEŻENIE - będzie długo i nudno... Dornier zaproponował ciekawe rozwiązanie dostępu do silników - schodki-trapiki chowające się w obrys gondol. Widać to ładnie na poniższym zdjęciu pod środkowym silnikiem (przypomnienie zdjęcia z wcześniejszego postu): Element w zasadzie nie jest trudny, tyle że tu ma być ich sześć.. Zacząłem od wytrasowania większych kół dla wiercenia otworków ulżeniowych - wiercenie zawsze staram się robić na większym obszarze, aby nie doprowadzić do zniekształcenia elementu: Następnie wyciąłem otworki wzorcowe i rozrysowałem je na jednym z kół: Wycięte z naddatkiem koło przykładałem centrując szpikulcem do pozostałych i igłą spozycjonowałem środki wszystkich otworków: Rozwierciłem je i wyciąłem i obrobiłem łukowe boki: Koła skleiłem, wykałaczkami pozycjonowałem otwory aby miały identyczne położenie, po czym ciachnąłem żyletką otrzymując 12 identycznych boczków: Przygotowałem osłony kształtując je we wrzątku i rozpocząłem sklejanie: Tu już ogólnie zmontowane z progami pod schodki i naddatkami które odetnę dopiero po całkowitym wyschnięciu: Każdy schodek miał zakończenie z półkolistym wcięciem - na płytce wyciąłem otwór, który był cięty na paski o szerokości schodka, ciachany na wąsko i wklejany w schodki - i tak x 18.... Finalnie dokleiłem krawędzie z pla-paper z wąsikami pod zawiasy i prysnąłem alu: Oraz przymierzyłem do gondol: Liczba kwadrasów poświęconych na powyższe pozwoliłaby spokojnie zbudować z pudła któryś z nowoczesnych jednosilnikowych airfixów. Także naśladownictwo na własną odpowiedzialność ;o) Ale o dziwo - nie było spiny, był luz, relaks i zadowolenie z hobby.
    18 points
  39. Witam Jak zauważyłem, trochę się w portfolio zakotłowało. A z tego wynika prosty wniosek - nie ma co zwlekać z galerią końcową, bo nikt tu nie zajrzy i "serduszka" nie wlepi Ale lećmy po kolei: Model - model Hasegawy z dwupaka Hasegawy. Prosto z pudła zrobić się nie da. A się nie da bo w pudle jest wersja "D" Ale na szczęście przeróbek jest niewiele i wszystko co do tego potrzebne trzeba poszukać w innych pudłach Hasegawy. Wersja TF-104G powstała w oparciu o płatowiec "G" a więc ma wzmocnioną konstrukcję i należało dać szersze opony, pokrywy podwozia z przetłoczeniami oraz dyszę o właściwych rozmiarach. Plus oczywiście właściwe fotele dla załogantów Malowanie - Kalki użyte do oznaczenia latawca pochodzą z trzech modeli: oznaczenia indywidualne pochodzą z zestawu Matchboxa TF-104G rocznik 1986 bodajże - o dziwo bardzo dobre i ładnie reagujące na płyny. Jedyna wada to trochę gruby film. Oznaczenia przynależności państwowej to kalki Italeri made by Cartograf z zestawu F-104A/C a "eksploatacja" to z kolei kalki Revella z zestawu F-104C "Uzbrojenie" to zasobniki szkolne/szkoleniowe SUU-20 z zestawu uzbrojenia Hasegawy cz. III Podsumowując: TF-104G z 418 Eskadry Szkolnej Myśliwców Szkolnych, 58 Skrzydło Szkoleniowe Myśliwców Taktycznych, Baza Sił Powietrznych w Luke, Arizona, 1976r. Tradycyjnie już , fotki mi nie wyszły ale trudno, takie są uroki mojej "fotografii" I tradycyjnie już napiszę, że można pif pafać
    18 points
  40. 18 points
  41. Dragon German Z-32 Destroyer - Smart Kit numer 1065 w skali 1:350 Z dodatków to: Dedykowany zestaw Eduarda 1351 i 1552 Reje i maszty / master Działa / Aber Flakvierlingi / Veteran Parawany, pontony, bębny oraz załoga to / NorthStarModel Olinowani / Infini Kolory / moja fantazja z mieszanek Tamiyi Relacja z budowy Wyszło jak wyszło bez zbędnego przynudzania kilka obrazków poniżej:
    18 points
  42. Wyprowadzenie kadłuba na ludzi było cięższe niż płata. Same krzywizny. Dużo czasu i pracy zajęło,ale jest. Italeri dało ładną bryłę. Wszystko wyszlifowałem i zaszpachlowałem. Poza prezentowaną dawniej ingerencją w strefę kabiny, doszło: - liniowanie; - nitowanie; - wzmocnienia, przetłoczenia, prowadnice; - obramówki otworów wież; - trochę części foto i drobnicy Spód łódki dostał też nieco "taśm" i konturowania z pasków. Skuteczność tej operacji ujawni się po podkładzie, ale mam przekonanie o słuszności obranego kierunku, zwłaszcza, że będzie na spodzie z natury słabiej widocznym dla przyszłego widza: Na górze jest tak: Spójrz mi w oczy: I struktura w innym oświetleniu: Teraz stery.... CDN
    18 points
  43. Po skrótowym warsztacie poświęconym głównie kolorowaniu, modelik gotowy:
    18 points
  44. Witajcie, Chciałem przedstawić niedawno ukończony projekt F4F Phantom Luftwaffe - 1/32 Revell. Nie ukrywam, że trochę leniuchowałem i budowałem go w przerwach ponad rok. Model to leciwy już zestaw Revella z 1994 roku. Do modelu troszkę powsadzałem szpargałów: Kokpit żywiczny od Legends models, fotele od quickboosta, blaszki interior, exterior, engine nozzles od eduarda, metalowa konwersja zawieszenia, żywiczne koła, pitoty rurki etc od Mastera. Kalki to mix zestawowych oraz dość trudnych kalek od niemieckiego HaHen. Zwyczajowo juz całośc przeryłem, dodałem trochę nowych linii, oraz wszystko ponownie przenitowałem. Malowałem to farbami Hataka orange line oraz Tamiya gunzy i AK extremme metal. Malowałem między innymi przy użyciu moich masek do marblingu. Model zwyciężył w konkursie organizowanym przez AK Interactiwe Oglądajcie. I kilka detali: i zdjęcie ze starszym bratem:) Pozdro
    18 points
  45. Witam. Model to Tamiya, kalki Fightertown Decals. W sumie dwa miesiące pracy, ale przyjemnej pracy . Dorzucone tylko fotele żywiczne z Eduarda oraz ECM i Gun Vent z Quickboost . Model przedstawia maszynę Gypsy 207 z dywizjonu VF-32 która to w dniu 4 stycznia 1989r zestrzeliła Libijskiego Mig-23, drugim strzelcem był Gypsy 202 który tez zaliczył przyłożenie.
    18 points
  46. Ot taki forumowy żart.. Jest minigaleria w warsztacie więc po namowach załogi w stoczni wstawiam zdjęcia także w odpowiedni dział. Wodnopłaty z pokładu ciężkiego krążownika Tone:
    18 points
  47. Witam. Kończy się rok, więc przydałoby się skończyć jakiś model - żeby tradycji 1 rok - 1 model stało się zadość ;o) Jakoś się udało. Sam zestaw świetny - sklejanie go to sama przyjemność. Do tego merytorycznie niemal idealny. Malowany Tamiya, Gunze, Hataka. Oprócz foteli (Eduard) i rurki Pitota (Master) - wszystko zestaw, z odrobinką swojego wkładu.
    18 points
  48. Rzeczywistość widziana od środka branży w roku 2020 wygląda kompletnie inaczej i po tym wątku widać, jak niewiele osób ma jakikolwiek związek z tą rzeczywistością. Jeśli kogoś ten wstęp zabolał, to niech daruje sobie bardzo długą lekturę reszty - bo tam będzie boleć dużo bardziej. Ale będzie też dużo faktów. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, bo "wie lepiej, gdyż mu się wydaje", to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Natomiast jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak to faktycznie wygląda od wewnątrz, nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie (bo nie pracuję dla żadnej polskiej firmy), to zapraszam do lektury. Przykro mi, praktycznie nikt w całej branży nie patrzy w ten sposób, bo nikogo to nie obchodzi. Producenci modeli zadają sobie zupełnie inne pytania: ile różnych wersji (czytaj: różnych pudełek) z tego tematu zrobię, ile malowań mogę do nich mieć (bo to kolejne pudełka), czy te wersje i malowania przyciągną odbiorców, czy tych odbiorców będzie wystarczająco wielu, żeby pokryć koszt całego projektu. Jaka świadomość tego wszystkiego jest w tym wątku? No cóż, patrząc na komentarze w stylu "U nas jak zawsze liczy się tylko kasa i opłacalność", śmiało można powiedzieć, że zerowa. A nawet jeszcze gorsza, gdy widzi się kompletny brak ogarnięcia różnic między formami stalowymi, w jakich robią IBG czy AH, a różnymi formami żywicznymi, w jakich robią Czesi. Zatem trzymając się konwencji tego pytania: i mając podane wyżej informacje, każdy może śmiało udzielić właściwej odpowiedzi i wybrać bramkę numer 3. W zasadzie smutne jest to, że minęło 12 lat od tego wywiadu z szefową - nieistniejącej już - firmy Accurate Miniatures: https://www.agapemodels.com/2007/09/05/accurate-miniatures-a-behind-the-scenes-look/ a nie widać żeby najgłośniej tutaj dyskutujący nie tylko znali ten wywiad, ale też znali fakty, o których tam mowa. Różnice między 2007 i 2020 są takie, że co prawda formy są ciut tańsze i mamy ciut nowsze technologie, ale jednocześnie sprzedaje się mniej modeli. Całą resztę można przełożyć niemal 1:1 na polskie realia, drobnymi różnicami można się nie przejmować. Większość wypowiadających się w tym wątku żyje jakimiś złudzeniami i ma wizje godne supermocarstwa. Czyli polskie samoloty są znane wszędzie bardziej, niż F-16. Ich kształtom, piękniejszym od kształtów supermodelek, nie może się oprzeć żaden modelarz na świecie. Czyli w zasadzie wystarczy model zrobić, a nie sposób na nim stracić. Nie wiem, może by tak blacha w czoło i kubeł zimnej wody na łeb za każdym razem, gdy komuś tego typu bzdury przyjdą do głowy? Za dwudziestym razem powinno się jakoś wdrukować, że poza kilkoma już wyprodukowanymi typami z biznesowego punktu widzenia polskie samoloty są interesujące wyłącznie dla modelarzy polskich, a polski rynek nie jest aż tak wielki, żeby gwarantować 100% zwrot kosztów. Tak, tak, oczywiście, już nawet w wątku padło nieśmiertelne stwierdzenie: No i mówiący te słowa przed laty mieli rację - wtedy to się kompletnie nie opłacało. Musiał powstać silny chiński przemysł okołomodelarski, musiały zostać wdrożone nowe technologie, musiało wreszcie powstać szereg firm produkujących formy, żeby cena wejścia na rynek z nowym produktem spadła. Gdy to się dokonało, można było się zabrać za modele, które kilka lat wcześniej były nieopłacalne. Ale to nie jest tak, że ta cena będzie wiecznie spadać i za 5 lat ktoś zrobi na formach stalowych ten czy inny prototyp. Nie zrobi. Zrobili. I narzekaniom na te modele nie było końca, bo przecież nie wystarczyło, że wreszcie się pokazały i były dobre. Dla różnych forumowych marud nie były dość dobre, bo przecież to powinna być Tamiya za cenę Mastercrafta. No i same modele były takim hitem światowej sprzedaży, że od 2018 ciągle można je kupić za pół ceny: https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-24a-c-turkisch-af.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-first-shots.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-foreign-service.html Ale owszem, firma na nich nie straciła. Przede wszystkim dlatego, że tych modeli nie zrobiła z form stalowych, tylko były to short-runy. Co było jednym z większych idiotyzmów ostatnich lat i koncertowo spieprzoną szansą na zrobienie jakiegoś modelu, którego IBG nie zrobi, a na którym Fly zarobiłby tyle, żeby chcieć robić kolejne modele polskich samolotów. Tymczasem pospolite ruszenie co prawda o mały włos nie zmarnowało tematu Łosia, ale za to dzielnie zrobiło kompletnego gniota, który jest o 30% droższy od IBG, a w bonusie dla 90% kupujących modele jest właściwie niesklejalny. Firma Fly na szczęście nie straciła, głównie dlatego że zdążyła wszystko sprzedać hurtownikom, a oni teraz bujają się z tym towarem. Wystarczy sprawdzić, w jak wielu sklepach te modele leżą i nie chcą się sprzedawać mimo promocji. Owszem. Tyle, że nie opłaca się aż tak dobrze, jak zrobienie czegoś analogicznego, co latało w Luftwaffe albo w RAF, więc każda firma wypuszczająca coś polskiego powinna być z wdzięcznością całowana w gołą dupę, bo zdecydowali się na znacznie mniejsze zyski, zamiast zachować się zgodnie z zasadami rynkowymi i zrobić coś, na czym naprawdę się zarobi. IBG zrobiłoby znacznie więcej kasy na całej rodzinie Ju 87, niż na rodzinie Karasi czy Łosi. I naprawdę, niech nikt nie wyskakuje z hasłami, że dobrych Łosi i Karasi nie było, a jakieś Stukasy są, więc zarobiliby mniej. Stukas sprzeda się zawsze i zawsze będzie się sprzedawał, a jeśli będzie na poziomie Karasia, a nie na poziomie Airfixa czy Italeri, to taka rodzina byłaby maszynką do tłuczenia kasy na parę dekad. Arma Hobby, druga polska firma robiąca w formach stalowych, wybrała Hurricane i Wildcata. Czyli co, tak bardzo dorobili się na P.7, P.11c i Fokkerze, że postanowili wejść w niszowe tematy i mało znane na świecie konstrukcje brytyjskie i amerykańskie? Czy może raczej odwrotnie, okazało się że tematy polskie nie gwarantują w dłuższej perspektywie rozwoju firmy i trzeba jednak iść w bestsellery? Wyjaśnienie o wypchnięciu z rynku przez IBG było dęte, powinni napisać wprost że polskie rzeczy sprzedają się słabiej, bo to przecież prawda. I takich kilka słów szczerości byłoby bardzo wskazanych, bo może do części kupujących coś by dotarło. Ale nie mam złudzeń, co najwyżej do części. Luftwaffe zawsze świetnie się sprzedawała, ale cała masa wczesnej Luftwaffe nie została zrobiona w ogóle, ewentualnie nie została zrobiona porządnie, albo robią ją wyłącznie firmy short-runowe. Przecież nie dlatego, że jest jakiś światowy spisek dużych producentów przeciwko Do 22, Do 23 czy He 59. Po prostu nawet Luftwaffe, sprzedająca się na całym świecie, nie jest gwarantem zwrotu z inwestycji dla producenta robiącego coś z form stalowych. Dlatego wczesne Bf 109 zrobiło AMG, dlatego Do 22 będzie z RS Models, dlatego Do 23 będzie z Marsa. Naprawdę nikt nie kojarzy tych faktów czy tylko są one starannie wypierane? Zresztą tutaj można zobaczyć, co 12 lat temu (!) pisali w wywiadzie z AM na temat doboru modeli: Czyli w skrócie: najpierw wybiera się coś, co jest dobrze udokumentowane i do tego coś, co ma dużo opcji pudełkowych, jeśli chodzi o malowania; wybiera się tematy popularne, bo tematy niszowe nie mają takiego wzięcia rynkowego, który gwarantowałby zwrot z inwestycji; kolejnym sitem jest temat, który nie było w ogóle robiony lub który można bardzo poprawić; odrzuca się tematy, które zostały zrobione dobrze i wciąż są obecne na rynku. Te zasady nadal obowiązują, dlatego jeszcze bardzo długo IBG nie wyda Karasia, Łosia czy pezetelek w 1/48. Modele z Mirage Hobby są wystarczająco dobre i wciąż są dostępne na rynku, więc produkcja tych modeli od nowa to byłoby topienie forsy. I nie ma znaczenia, jak często klejący 1/48 będą w wątkach o 1/72 marudzić, że to zła skala i że oni potrzebują nowego Łosia czy Karasia. Jak Mirage Hobby przestanie istnieć, zapas wyprasek się wyprzeda, a formy ulegną samozagładzie, będzie można zacząć dyskutować o sensowności wypuszczenia tych modeli w 1/48. Na razie te modele są wystarczająco dobre, a rynek zbyt mały, żeby ryzykować topienie szmalu (większego, niż w 1/72) na takie pomysły. No i tutaj mamy kolejny cytat: Oczywiście, że biorą pod uwagę. Jak każda profesjonalna firma, biorą pod uwagę każdą propozycję. A potem poddają ją profesjonalnej analizie i 99% przekazanych firmom propozycji leci do kosza, bo są kompletnie nieopłacalne. I teraz krótkie wyjaśnienie, jak wygląda gradacja opłacalności: samoloty bojowe, które wzięły udział w walce, samoloty bojowe, które nie wzięły udziału w walce, samoloty pomocnicze, które wzięły udział w walce, samoloty pomocnicze, które nie wzięły udziału w walce, samoloty szkolne (wojskowe) produkowane seryjnie, samoloty cywilne produkowane seryjnie, prototypy. A jaka jest świadomość opłacalności w tym wątku? O taka: Jeśli w jakiejkolwiek poważnej firmie modelarskiej ktoś zobaczy takie "poważne podejście do tematu", to prawdopodobnie strzeli facepalma. Albo wydrukuje i będzie pokazywał na imprezach firmowych, żeby inni producenci też mogli się pośmiać. Na koszt projektu biznesowego składa się masa rzeczy: etap przedprojektowy, czyli dotarcie do szeroko pojętej dokumentacji, co zajmuje czas i potrafi kosztować całkiem sporo, projekt CAD, drążenie form stalowych (trwa kilka miesięcy), poprawki (przesłanie kolejnych wyprasek testowych, analiza i wprowadzanie poprawek potrafią trwać miesiącami, a to kosztuje), projekt pudełka, projekt kalkomanii, projekt instrukcji, transport formy, koszty prowadzenia działalności w czasie tego wszystkiego, wliczając cła i podatki. Do tego wszystkiego dochodzą nieuniknione opóźnienia na praktycznie każdym etapie, których nie da się przewidzieć, nawet jeśli w planowaniu uwzględni się jakiś zapas. I to też kosztuje, a wszystko składa się na koszt całego projektu, od A do Z. Nie wliczam tutaj kosztów wtrysku, kosztów druku instrukcji i pudełka czy kosztów pakowania tego wszystkiego, bo to są koszty stałe dla każdego pudełka modelu. Żyjecie w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której "poważne podejście" to jakaś ściepa na 10 tysięcy, podczas gdy projekt biznesowy od zera do pojawienia się na półce pudełka z nowym modelem kosztuje - zwłaszcza w przypadku bardziej skomplikowanych i większych zestawów - setki tysięcy złotych. I to się musi nie tylko zwrócić, ale jeszcze musi przynieść zysk na czysto, żeby firma mogła się rozwijać. Już widzę to nawiązywanie kontaktu: - Dzień dobry, czy to firma modelarska X? - Dzień dobry. Tak, firma X, w czym możemy pomóc? - Jesteśmy grupą modelarzy-inwestorów. Tutaj jest tysionc pińcet i obiecujemy, że kupimy pisiont sztuk modelu, jak nam się spodoba. No a niżej Fine Moldsa nie bierzemy, więc wiecie, starajcie się. No i mają być wszystkie wersje oraz 20 schematów malowania, bo płacimy gotówką i wymagamy. Forów internetowych jest trochę, grup dyskusyjnych na FB również, nie wspominając o stronach firmowych (WWW i na FB). Obsługiwanie tego wszystkiego, jak słusznie stwierdzono wyżej, zajmuje czas, czyli kosztuje. Ale przede wszystkim... o jakim dialogu mowa? Z kim? Po co? Jasne. Właściciele i projektanci firm modelarskich nie mają co robić, tylko siedzieć na forach i wysłuchiwać bluzganiny albo nieustannie tego samego marudzenia, ze model nie taki, że nie w tej skali, że nie ta wersja, że ma nity, że nie ma nitów, że nie takie malowanie, że boxart się nie podoba, że firma chce zarobić, że skrzaty szczają do mleka. I z kim niby te firmy miały prowadzić rzeczowe rozmowy? Z ludźmi, którzy im nieustannie zarzucają złą wolę w dobieraniu tematów produkcyjnych oraz w realizacji projektu? Z ekspertami od geometrii uznaniowej, którzy nie mają podstawowej literatury w temacie danego modelu? Z osobnikami, którzy potrafią stwierdzić, że rysunki konstrukcyjne z wymiarami są złe, ale za to ich plany dobre? Przecież nawet ten wątek pełen jest obraźliwych wypowiedzi pod adresem producentów. Wypowiedzi uogólnionych, ale z drugiej strony nie mamy w Polsce miliona firm, żeby nie wiedzieć pod czyim adresem te teksty lecą. Tyle, że piszący takie obraźliwe komentarze nawet nie ogarniają poziomu własnej ignorancji, więc nawet nie wiedzą, że nikt z nimi nie będzie prowadził jakiegoś dialogu. I nie dlatego, że firmy mają muchy w nosie i nie rozmawiają z modelarzami. Rozmawiają i to chętnie, o ile ktoś jest partnerem do rozmowy. Ale najczęściej po prostu nie mają z kim prowadzić tego dialogu, bo większość piszących na forach czy na FB nie zamierza przyjmować faktów do wiadomości, nawet jak im się je powtórzy kilka razy. No właśnie, to jest kolejny problem - żyjecie w banieczce. Uważacie, że firmę modelarską musi prowadzić modelarz, że potrzebne są jakieś konsultacje na forach (WTF?), że na tym czy innym forum znacie rynek lepiej od ludzi, którzy na nim funkcjonują biznesowo często trzecią dekadę. A na dodatek uważacie, że kupionych przez was kilkanaście modeli albo zbojkotowanie zakupów, dla któregokolwiek producenta modeli plastikowych coś znaczy. Tymczasem prowadzenie firmy modelarskiej to biznes, a nie misja. Jeśli ktoś robi z tego misję, to prędzej czy później firmę zamknie. Na ogół prędzej, niż później, bo jeśli chce się zarobić, firmę trzeba prowadzić bez sentymentów. A prowadzenie bez sentymentów oznacza, że modele trzeba projektować dla szerokiego grona odbiorców, którzy zapewnią zwrot z inwestycji, a nie dla spełnienia mokrych snów kilkunastu osób z tego czy innego forum. Do rzadkości należą tak przytomne wypowiedzi: I to jest święta prawda, którą niektórzy powinni sobie wypalić na czole, żeby czytać to codziennie przy myciu zębów. O ile myją. Klienci, dzięki którym firmy zarabiają na chleb, to nie są internetowi krzykacze. Ta grupa odbiorców jest nieliczna, niereprezentatywna i tak realnie mało kogo obchodzi. Modele są kierowane do tysięcy przeciętnych ludzi, którzy nie są obecni na forach modelarskich, którzy nie zaglądają na grupy modelarskie na FB, którzy nawet niespecjalnie śledzą kanały na Youtube czy blogaski modelarskie. Ale to dzięki tym ludziom, którzy przychodzą do sklepu, patrzą na półkę i coś z niej biorą, firmy modelarskie istnieją, bo to oni kupują 95% produkcji. Więc jeśli ktoś pogardliwie się wyraża na temat tych, którym "to wystarcza", to powinien mieć świadomość, że to w ogóle dzięki takim kupującym model jest na rynku, a nie dzięki jego "byciu pr0". No właśnie, znowu strzał w dziesiątkę. Tymczasem wystarczy spojrzeć na listę tych modeli - do większości nie ma żadnej dokumentacji fabrycznej, a do części jest raptem kilka fotek na krzyż. Owszem, firmy od czasu do czasu biorą się za trudny temat, jeśli ich zespół analityczny będzie w stanie to ogarnąć. Ale robią to mało chętnie, bo co to za atrakcja zbierać materiały pół roku, rok czy nawet jeszcze dłużej, kontaktować się z historykami, kolekcjonerami i muzeami, czekać tygodniami na odpowiedź i wydawać na to masę kasy? A potem, w trakcie projektowania, praktycznie odtwarzać połowę samolotu, bo zapiski historyczne nijak nie chcą pasować do projektu, chociaż w porządnych firmach na stanowiskach projektantów często pracują inżynierowie, którzy rozumieją rysunki techniczne oraz zasady projektowania i działania mechanizmów. Na koniec, jak już model zostanie wypuszczony, to cały zespół ma okazję do czytania wypocin sfrustrowanych ekspierdów, którzy w ogóle nie wiedzą, o czym piszą, ale uważają że firma nie przyłożyła się do tematu. Bo model nie zgadza się z TBiU sprzed pół wieku oraz z tym, co im Zenek, znany okoliczny lotnik pilotujący drzwi od stodoły, naopowiadał przy wódce i narysował na waflu od piwa. Najlepszym i świeżym przykładem idiotyczne teksty na temat Kobuza z IBG, że nie wygląda tak jak powinien, bo przecież wszyscy wiedzą, jak Kobuz wyglądał. Gdy czytam takie wypociny, to współczuję projektantom takiej lektury oraz podziwiam ich anielską cierpliwość. Zresztą Kobuz nie jest jedyny, wcześniej były przygłupie uwagi na temat uzbrojenia strzeleckiego w Łosiu. Ekspierdom nie tylko nie chciało się zajrzeć do monografii AJ-Pressu, ale dostając cytatami z książki w twarz nadal bredzili, uważając że wiedzą lepiej od autorów tej monografii - Cynka, Glassa i Kopańskiego. Serio, o taki brak pokory i przekonanie o własnej zajebistości, to nawet w Sejmie ciężko. Albo PZL.42 - powinien mieć kołyskę. Jaką? Nikt nie wie, jaką powinien mieć, bo testowano na nim różne rozwiązania, a nigdzie nie ma planów czy choćby szkicu, w oparciu o który dałoby się jakąś narysować. Ale te biedne ameby intelektualne o tym nie wiedzą, za to wiedzą że w producenta należy napier... bo nie dał kołyski. Odchodząc od IBG - szczecińskiemu Masterowi jacyś debile zarzucali złe wymiary elementów do SR-71. Tymczasem to jest firma znana na całym świecie z legendarnej wręcz dbałości o detale, które są mierzone na oryginalnym sprzęcie. No ale przecież jakiś Ziutek wie lepiej, chociaż SR-71 widział na Youtube przez 5 sekund, jak się pomylił przy wpisywaniu adresu Porntube. Faktycznie, liczne dowody na potrzebę dialogu z modelarzami na forum, bo przecież w razie czego wkroczy moderator. I jakoś nigdy żaden z takich ekspierdów nie wyciągnął dokumentacji fabrycznej, albumu nieznanych zdjęć firmowych czy kompletnego samolotu, który od 1939 trzymał w szopie u dziadka. Jakoś też tak się głupio składa, że jak krytyk dostaje na twarz konkretne pytania "no to wyjaśnij, co konkretnie jest nie tak", to albo znika, albo odpowiada "poszukaj w literaturze", albo udaje że pytanie dotyczyło czego innego i zostało zadane komu innemu. Większość ekspierdów zdziwiłaby się, do jakich dokumentów docierają firmy na całym świecie, jak często dostają unikalne materiały do wykorzystania przy budowie modelu, ale bez prawa do publikowania. Większość też nie ma pojęcia, do pomocy jak różnych specjalistów firmy sięgają. A często ten cały wysiłek, kupa forsy i rok czy dwa zbierania materiałów idą na marne, bo po prostu nie da się przeskoczyć kompletnego braku informacji. I to nawet w przypadku sprzętu produkowanego przez III Rzeszę, a co dopiero mówić o II RP. Może nie do końca, ale generalnie to jest doskonałe podsumowanie. Dlatego rzućmy okiem na całą tę listę propozycji, z biznesowego punktu widzenia. Bartel BM-4 / BM-5 Kompletna nisza, z nudnymi malowaniami. Oczywiście pudełek można natłuc, ale między kolejnymi wersjami nie ma zauważalnych różnic czy to w wyglądzie, czy w malowaniu. Temat co najwyżej dla formy robiącej short-runy, jak AZ Model, Fly, RS Models czy Sword. Ale na cuda bym nie liczył, to latało tylko w Polsce i nawet u nas nie będzie hitem sprzedaży. Szczególnie, że modele są niewielkie, a będą kosztować 60-70 złotych. Bielik EM-10 Bielik? Tego nawet firma short-run nie zrobi, bo im się nie zwróci w żaden sposób. Być może zrobiłby to Amodel, bo w ostatnim czasie robią różne jednostkowe cuda. Ale zestaw wydany przez Amodel spotkałby się z takim marudzeniem, że byłby to ostatni model, jaki ta firma by zrobiła dla Polaków. Prędzej ktoś wyrzeźbi ręcznie w żywicy, ewentualnie zaprojektuje w 3D i sobie wydrukuje. Zresztą być może warto byłoby się odezwać do producenta samolotu, możliwe że dałoby się ich namówić do opracowania projektu do drukarek 3D na bazie ich oryginalnego projektu. M-346 Bielik? Jest żywiczny: https://jbegines22.wixsite.com/scratchaeronautics/nueva-paginaalenia-m-346-master-1-7 Produkcja wtryskowego, pomijając opłacalność takiego pomysłu i kwestię ewentualnej licencji udzielonej przez producenta samolotu, byłaby mocno ryzykowna. Amodel i Zvezda mają w swoich katalogach wtryskowe Jaki-130, więc w każdej chwili mogą zrobić ramkę z dodatkowymi elementami. Jeśli w tej sprawie lobbować, to właśnie tam. Breguet XIV Bardzo dobry zestaw wyprodukował AZ Model, AZS7206 i AZS7207 miały nawet polskie malowania. Wciąż da się go kupić, więc produkcja tego zestawu od nowa nie ma sensu. Breguet XIX Pierwszy zestaw, którego faktycznie brakuje na rynku. Tyle, że to jest temat dla firmy takiej, jak Special Hobby, która ma całą serię tego typu niszowych samolotów produkcji francuskiej, wydawanych pod marką Azur FR.ROM. Jeśli lobbować, to właśnie tam, bo oni mają już ustaloną renomę oraz rynki zbytu na tematykę francusko-rumuńską. A jak Special Hobby będzie robić ten model, to zrobią też polskie malowania i to z przyjemnością. Fokker F.VII Jest model Valoma i bez względu na kręcenie nosem robienie kolejnego nie ma sensu. Rynek na tego typu maszyny jest niewielki i właśnie został zapełniony, więc do tematu radziłbym wrócić za jakieś 5 lat. Chociaż nawet wtedy nie sądzę, żeby był jakiś wybitny entuzjazm u producentów. Przy czym przez "wrócić do tematu" rozumiem: zgromadzić odpowiednią porcję materiału źródłowego, dobrze usystematyzowanego i w takiej formie zacząć namawiać producenta. Jęczenie, jak bardzo tego modelu nie ma na rynku i jak bardzo dobrze by się sprzedawał, nie zrobi na nikim wrażenia. Porządna dokumentacja projektowa jest zawsze dobrym argumentem, szczególnie w przypadku większych, a więc droższych modeli. Lublin R.VIII Bądźmy poważni, tego samolotu nikt na świecie nie zna. Na dodatek jest olbrzymi, jak na przedwojenną 1/72. IBG na pewno go nie wyda, bo oni jednak mają kontakt z rzeczywistością. To jest wyłącznie temat dla projektu w 3D, który zostanie wydrukowany z żywicy. Zresztą możliwe, że realne zapotrzebowanie w Polsce na ten model będzie tak "olbrzymie", że autor nie będzie musiał niczego odlewać, bo łatwiej i szybciej będzie puścić druk kilka razy dla tych wszystkich pięciu zainteresowanych, z których tylko trzech zdecyduje się na zakup modelu za kilka stów. Lublin R.XIII Model zapowiedziało IBG, ale biorąc pod uwagę kompletny brak dokumentacji fabrycznej tego samolotu, nie spodziewałbym się szybkiego wydania. To jest projekt duży, na wiele wersji, które często udokumentowane są jedynie paroma zdjęciami na krzyż, z czego część na drugim planie. Prawdę mówiąc już samo podjęcie się zbierania kwitów na ten samolot świadczy o sporej odwadze firmy, bo będzie tam masa odtworzeniówki. Odwaga tym większa, że można w ciemno zakładać pojawienie się całej masy wiedzących lepiej, którzy tego Lublina to z dziadkiem na podwórku z Młodego Technika stawiali. Lublin R.XVIbis Wydał go Broplan i łatwiej będzie przeprosić się z modelami vacu, niż liczyć na to, że ktoś go wyda w dobrym jakościowo wtrysku. To jest temat co najwyżej na model żywiczny, chociaż żywica w 1/72 jest w Polsce nieopłacalna dla producenta, bo trzeba byłoby to lać ręcznie, a więcej sensu jest w ręcznym laniu żywicy 1/48 czy 1/32. Oczywiście mógłby go wydać Amodel, bo to temat dla nich idealny, ale znowu - takiego modelu nikt nie kupi, bo przecież to musi być Tamigawa. LWS-2 Latał jeden prototyp. Wydała go z żywicy Manufaktura Modelarska i jeśli ktokolwiek go zrobi, to ponownie gdzieś chałupniczo. Projekt 3D i drukarka 3D. LWS-3 Mewa Wspaniała, cudowna, piękna... i kompletnie nieopłacalna. Model wydany przez Ardpol nie należał do najłatwiejszych i zrobiony przez kogokolwiek innego też łatwy nie będzie. Na dodatek jest kompletnie nieatrakcyjny, bo to jest tylko jedna wersja i zero zróżnicowanych malowań, czyli góra jedno pudełko. Temat dla jakiejś firmy short-runowej w stylu Sworda, która potrafi zrobić dobry model. Oczywiście jeśli uda się ją przekonać, najlepiej dobrą dokumentacją i wysoką zaliczką, bo i technologicznie to nie będzie model łatwy do wykonania. LWS-6 Żubr Ilu zapłaci za ten model 150-200 złotych? No właśnie, las rąk w górze. Dlatego nikt go nie zrobi z form stalowych, a i większość firm short-runowych niekoniecznie będzie chciało się pchać w coś, do czego nie ma dobrej dokumentacji. Istniejące plany są kiepskie i mieszają ze sobą różne warianty samolotu na różnych etapach życia. Kupa niewdzięcznej roboty odtworzeniowej, za którą nikt nie podziękuje, bo znowu to nie będzie to, co sobie Seba z Wackiem wyobrażali. Na dodatek malowania na jedno kopyto, zwłaszcza że wbrew krążącym mitom, na ślad Żubrów w Luftwaffe nikt jeszcze nie trafił, więc wersja niemiecka odpada. To był idealny temat dla firmy Fly, która ma doświadczenie w budowie większych modeli i mogła go zrobić, zamiast pośpiesznie kończyć i tak kiepskiego Łosia. Teraz już wiecie, jakie efekty dają działania pospolitego ruszenia - gównianego Łosia robionego na szybko, zamiast może i przeciętnego, ale jednak wtryskowego Żubra zrobionego na spokojnie. Potez XV Znowu: jak w przypadku Bregueta XIX należy lobbować w Special Hobby i jest spora szansa na jego realizację. Niekoniecznie w tej pięciolatce, ale możliwe że do końca lat dwudziestych. Potez XXV Kompletnie nie rozumiem tej propozycji, przecież ten Potez jest właśnie produkowany przez Special Hobby i jeden z wariantów używanych w Polsce już się ukazał (Potez 25 A2/B2 Lorraine, FR0037) z Azur FR.ROM, a kolejne mają się pojawić. Jeśli dobrze pamiętam, to ma być nawet wersja z silnikiem Jupiter. Potez XXVII I jeszcze raz temat dla Special Hobby, zwłaszcza gdy się będzie lobbować razem z Potezem XV i się dogada z firmą na przekazanie dokumentacji dotyczącej egzemplarze polskie. Oczywiście takiej, na podstawie której da się zrobić model i przynajmniej ze dwa pudełka z różnymi malowaniami. Bez dokumentacji nie ma co startować, bo to nie Special Hobby ma odwalić trudną robotę, tylko ludzie którzy chcieliby mieć taki model. PWS-A Avia BH-33 była robiona przez Czech Master Resin w żywicy i na tej podstawie AZ Model zrobił swój zestaw. Czyli wiadomo, gdzie lobbować, żeby dorobili brakującą wersję. PWS-10 Bardzo dobry temat dla RS Models i to tam bym radził lobbować. Jest zbyt niszowy, jak na produkcję z form stalowych, ale jako short-run będzie dobry jako pudełko polskie i hiszpańskie. Tym bardziej, że RS Models robił już kilka samolotów w malowaniach z wojny domowej, więc byłaby to kontynuacja serii. PWS-16+26 Wciąż w sprzedaży jest model RPM, który co prawda jest kiepskiej jakości, ale za to jest bardzo tani. Jest to jednak zdecydowany kandydat do lobbowania w IBG w perspektywie kilku lat, bo tylko IBG będzie w stanie zrobić całą rodzinę, z różnymi wariantami. Jeśli za ten model weźmie się jakaś mniejsza firma, na 99% kompletnie zepsuje temat, bo wyda prawdopodobnie tylko PWS-26. PWS-33 Wyżeł Prototyp. Idealny na drukarkę lub dla Amodelu. Ewentualnie Karaya, jeśli w ogóle będzie rozwijać po Dromaderze coś przedwojennego. To rzeczywiście jest temat do lobbowania, bo samolot jest nieduży i ma proste kształty. PZL.38 Wilk Prototyp. O przepraszam, całe dwa. Jak wyżej. PZL.42 Zakładam, że ta propozycja to czeski błąd, bo przecież PZL.42 już jest wydany i to właśnie przez IBG. PZL.43 Jest szansa, że w perspektywie kilku lat wyda go IBG. Ale tylko szansa, bo dla IBG ten model będzie na granicy opłacalności. Samoloty używane w Bułgarii to nie jest jakiś światowy rarytas, a jedno malowanie polskie i jedno niemieckie to trochę mało jak na osobne pudełka. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby opracować jakiś żywiczny zestaw do konwersji Karasia - to na pewno będzie metoda szybsza. Być może warto byłoby porozmawiać z IBG na temat współpracy przy takiej konwersji, rozmowa nic nie kosztuje. PZL.46 Sum Bądźmy poważni, to jest pojedynczy prototyp, który jest znany z kilku zdjęć. To jest jedna wersja i jedno pudełko, z takimi perspektywami to nawet firmy short-runowe mocno by się zastanawiały nad sensem produkcji. I znowu - być może temat dźwignąłby Amodel, ale to nie Tamiya, więc radziłbym zapomnieć. PZL.50 Jastrząb Temat Jastrzębia wraca, jak zły sen. Materiały pozwalają na zrobienie prototypów oraz kadłubów, które wywieziono na Czerniaków. Nie pozwalają na nic więcej, bo do tych kadłubów miało powstać nowe skrzydło, o którym wiemy tylko tyle, że miało mieć dużo większą rozpiętość. Nikt nie wie, jak to skrzydło miało wyglądać, jakie miało mieć profile, jaki kształt, więc nie ma jak zrobić takiego modelu. Jeśli ktoś się dokopie do wiarygodnych rysunków tego nowego skrzydła, to IBG pewnie dałoby się namówić. Bez tego skrzydła nawet nie ma co próbować, bo nikt nie będzie robić modelu jednego biednego prototypu w formach stalowych, a i nikt nie będzie się bawił w aż takie science fiction, jak samodzielne projektowanie skrzydeł o rozpiętości zwiększonej z 9,7 do 12,5 metra. PZL-130 Orlik Z Orlikiem jest problem związany z licencją na produkcję modelu. Oraz problem z wieloma wariantami samolotu. Oraz problem ze sprzedażą czegoś aż tak bardzo niszowego, zakładając nawet, że licencja na produkcję byłaby za darmo. PZL I-22 Iryda Powstaje model żywiczny w 1/48, lobbujcie czy nie zmniejszą do 1/72. Szanse niewielkie, ale nie ma sensu zawracać tym głowy IBG, AH czy czeskim firmom short-runowym. Być może Karaya zrobi ten model na Ukrainie, tak jak powstał tam Sokół Answera w 1/48, producentem form jest chyba ta sama firma. Ale najpierw Karaya musi bardzo dobrze sprzedać Dromadera, żeby zaryzykować Irydę. RWD-13S Warto lobbować w IBG nie tylko za S, ale za zrobieniem całej rodziny. To jedyna firma, która jest w stanie uwzględnić wszystkie warianty, bo trochę ich było. Natomiast czy się na to zdecydują, to osobna sprawa. I na pewno nie nastąpi to jutro. RWD-14 Czapla IBG Czapli nie zrobi na pewno. Szanse są niewielkie, ale być może udałoby się przekonać Arma Hobby, dla nich to temat idealny na pudełko polskie i rumuńskie. Ewentualnie, w przyszłości, Karaya, jeśli nadal będą chcieli coś robić po Dromaderze. RWD-17 Jak wyżej. Schreck FB-17 Jeszcze raz: Special Hobby. SPAD 51 Zrobił go AZ Model, zestaw AZ7212 ma polskie malowanie. Jeśli jest niedostępny, to trzeba lobbować u producenta, żeby go wznowił. Jak będzie widział w tym interes, to wznowi. SPAD 61 Jeszcze raz: Special Hobby. Albo AZ Model, bo może zrobiliby do kompletu z 51. Wibault 70 Jak wyżej: Special Hobby albo AZ Model. Skrzydła w obu samolotach różniły się. Co prawda minimalnie, ale jednak to nie jest dokładnie to samo skrzydło. Biorąc pod uwagę poziom jęczenia przy Kobuzie, to zainstalowanie na kadłubie P.7 skrzydeł od P.11b wywołałoby falę narzekania porównywalną do biblijnego potopu, a raczej do awarii warszawskiego kolektora ściekowego. Jeśli IBG w ogóle zrobi P.7, to całość od podstaw, choć wprowadzanie nowego modelu tak niszowej maszyny jeszcze przez kilka lat nie będzie mieć sensu.
    18 points
  49. Poniżej kolejny SBLimek z tworzonej niespiesznie "kolekcji siemirowickiej". Baza - Eduard; dodatki - fabryczne Edka - klapy, hamulce, trochę blaszek w kokpicie; własne - korekta niektórych paneli, strefa lawety uzbrojenia, nitowanie, brzechwy na skrzydłach, antenki, światła, drabinka, sporo w kokpicie, wewnętrzne strony osłon kabiny, luki i wzierniki silnika, luk awioniki, dekle,trochę w podwoziu itp. Malowanie na biało - samolocik jako oryginał dość słynny i niezbędny element kolekcji z Siemirowic. Fotki ukazują go jako całkiem dobrze utrzymany, nawet był czysty, kiedy dotarł do przechowalni w Mierzęcicach. Stąd eksploatacja umiarkowana, mam nadzieję, że w miarę przekonująca i wiarygodna, mocne brudzenie nie mogło wchodzić w grę. A na koniec z kumplami z jednostki: Pozdrówka ?
    18 points
  50. Stary model Airfixa, uzupełniony o kabinkę z Valoma. Kabinka kompletnie nie pasowała ,do o wiele za wąskiego kadłuba. Trzeba było kadłub poszerzyć, o prawie 3 mm. Przestał pasować silnik, to trzeba było zrobić nowy i tak dalej. Znacie to.ale jakoś się udało.
    17 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.