Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.11.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 6 punktów
    Witam! W dniu 100. rocznicy odzyskania niepodległości, chciałbym podzielić się z Wami moim najcenniejszym modelem w modelarskiej karierze. Model skończyłem już jakiś czas temu, ale oficjalną premierę ma właśnie dzisiaj, 11. listopada 2018r. Co prawda śmigłowce Mi-24 w Wojsku Polskim należą do Wojsk Lądowych, ale również w listopadzie 1918 zaczęto tworzyć Siły Powietrzne RP. Na koniec historycznego wstępu dodam jeszcze, że moim pierwszym modelem w życiu był AH-64 w skali 1:144, który w porównaniu z pomalowanym, ogromnym Mi-24 wygląda jak zakurzony kawałeczek plastiku. Co do modelu, jakiś tam warsztat zacząłem prowadzić 6 lat temu na Modelworku: LINK DO WARSZTATU Model to oczywiście wypust Trumpetera z 2003 roku, bądź co bądź bardzo przeciętny. Słabo zdetalowany, słabo spasowany, bardzo niewdzięczny w klejeniu. Do niego dodałem 3 zestawy blaszek Parta - kokpity, wnętrze i zewnętrze oraz karabin i sondę od Mastera. Nie kupowałem już blaszek do uzbrojenia, gdyż egzemplarz wzorcowy posiadał bardzo skromne uzbrojenie i stwierdziłem, że nie ma sensu. To wszystko pozwala zbudować wersję W modelu, natomiast śmigłowiec o numerze bocznym 209 to wersja D. W związku z tym w modelu czekało mnie bardzo dużo przeróbek związanych z zamianą wersji oraz dodatkowo polonizacją, czyli m.in. dodanie anten na belce ogonowej lub zmiana kokpitów na modernizowane, przystosowane do noktowizji. Ogółem udało mi się bardzo zbliżyć model do oryginału, nieskromnie o tym wspomnę, gdyż tak naprawdę nikt poza mną nie ma pojęcia jak bardzo model i rzeczywisty śmigłowiec są do siebie zbliżone i jak wiele pracy to wymagało. Malowanie, oliwkowe z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, pochodzące z 2012 roku z ćwiczeń pk. BORSUK 12 na poligonie w Wędrzynie. Oczywiście wszystko poza lakierem matowym nakładałem pędzlem, co przy tej wielkości było naprawdę czasochłonne i męczące. Co więcej? Nie wiem, chyba najważniejsze rzeczy wspomniałem, może o czymś zapomniałem ale bardzo chętnie odpowiem na wszystkie pytania. Pozdrawiam🖐️ Konrad
  2. 6 punktów
    Witam, model miał być prosto z pudełka ale dręczyły mnie pewne rzeczy więc kilka przerobiłem/dorobiłem. Kalkomanie firmy Syhart. Produkt całkiem niezły. Niestety dwa elementy uszkodziłem i musiałem się posiłkować drugim zestawem, w którym od razu pociąłem największe elementy kalek na mniejsze części i nakładałem je tak jak radzi producent czyli dużo wody i bez SETa. W zestawie były tylko dwa zbiorniki, a potrzebowałem trzy, i tu podziękowania dla kolegi Mates za podarowanie jednego zbiornika.
  3. 5 punktów
    Witajcie. Udało mi się zmontować drugiego Tigera do kompletu. Relacje z budowy prowadziłem tylko na moim, więc w razie czego zapraszam. facebook.com/jrminiature. Powiem tyle - umęczyły mnie te dwie sztuki. Oglądajcie. kilka detali: i fotka z bratem :) Pozdro!
  4. 4 punkty
    Zakładam sobie nowy warsztat. Tym razem będę przynudzał tutaj. Bo tak. Wymyśliłem, że skala będzie taka jak w temacie - dziwna, ni przypiął, ni przyłatał. Jakoś tak, choć coś mi brzęczy, że w tym powiedzeniu to coś z okiem było, ale mogło mi się pomylić. 1:72 kompletnie mi się znudziła i chyba nie mam już w niej nic mądrego do wymyślenia, przynajmniej na jakiś czas, za to 1:16 to ulubiona skala Szatana. Ponieważ nie bardzo mam czas i chęć na budowę od podstaw, to tym razem będzie "z pudełka" i po linii najmniejszego oporu. Na początek in-box: Póki co stan zaawansowania wygląda tak: Nie przewiduję jakiegoś szczególnie imponującego tempa prac, postaram się wrzucić coś od czasu do czasu 😁
  5. 4 punkty
    Naturalnie skończyłem z kupowaniem modeli dawno temu (mocne postanowienie człowieka silnej woli), no ale… Dziś mój Bielik przyszedł, rozpakowałem - więc podzielę się wrażeniami. Kinetic wypuścił swój najnowszy zestaw M-346 już dobre ponad dwa miesiące temu, jednak początkowo można to było kupić chyba wyłącznie w sklepie (ten sam właściciel) LuckyModel, nie licząc eBaya. Kilka dni temu zestaw pojawił się w polskich sklepach modelarskich i chyba musi cieszyć się sporym popytem, bo po jednym dniu sprzedaży Moje Hobby podniósł cenę ze 185 na 199.99 zł. Mimo że to 1:48 to jednak cena na mój gust jest dość wysoka, bo model malutki i stosunkowo prosty. Bardziej bym tu widział cenę z dnia premiery (wraz z rabatem jaki tego dnia się dostawało przy zakupie zestawu), czyli. ok. 163 zł. No ale rynek, panie… Ok, co dostajemy za nasze eleganckie, niepomięte banknoty? Zestaw zapakowany jest w bardzo ładne i solidne pudełko z elegancką grafiką prezentującą 3 włoskie Mastery w 3 różnych kolorach kamuflażu. Jest i nasza szachownica, więc w takim dniu jak dzisiaj robi się trochę milej na sercu. Zestaw umożliwia wykonanie nie tylko naszego Bielika, ale też maszyny włoskie (wraz z prototypami), izraelskie i singapurskie, czyli według mojej wiedzy wszystkie jakie w tej chwili latają po świecie. Pudło jest sygnowane logiem „Kinetic Gold”, co ma oznaczać (wedle zapowiedzi producenta) nową erę modeli Chińczyków, charakteryzującą się wysoką jakością wyprasek i składalnością. Od razu powiem, że co prawda zestaw oceniam pozytywnie, to jednak jakiejś wielkiej przewagi jakościowej nad ich F/A-18 nie widzę (o Su-33 nie ma co wspominać bo oni praktycznie tego zestawu nie projektowali, tylko odkupili), choć całość na pewno sprawia bardziej estetyczne wrażenie. W pudle znajdziemy 6 wyprasek, w tym 1 z przezroczystego plastiku, 2 połówki kadłuba luzem, 3 arkusze kalkomanii, małą blaszkę fototrawioną i czarnobiałą instrukcję montażu i malowania. Brak kolorowych schematów malowania - trochę szkoda. Co do tych 5 wyprasek z szarego plastiku, to warto nadmienić że 2 z nich to stare wypraski z uzbrojeniem, pochodzące chyba jeszcze z pierwszych zestawów F-16 Kinetica. Oni wypchają to wszędzie gdzie się da, ostatnio nawet takie wypraski trafiły do zestawu F-15E Great Wall Hobby. Innymi słowy to zestaw obowiązkowy jeśli chodzi o kinetikowe uzbrojenie. Komu nie pasuje ten stołuje się u Eduarda albo grzebie w swoim złomie modelarskim w poszukiwaniu podwieszeń. Kadłub. Pierwsze co się rzuca w oczy (i na usta) to „rety, jakie to malutkie”. I faktycznie, Bielik to bardzo mały samolot, znacznie mniejszy choćby od naszych F-16. Jest mały, ale fajny. Porównanie z F/A-18A w 72. Można pomylić się co do skali. Wspomniane dwie połówki kadłuba (górna i dolna) tworzą prawie cały korpus maszyny, za wyjątkiem części przedniej, która składa się z dodatkowych dwóch bocznych połówek. Jak widać spasowanie tych połówek jest całkiem przyzwoite, choć okolice LEXów i ogona sprawiają trochę gorsze wrażenie, ale możliwe że po usunięciu wszystkich pozostałości ramek będzie lepiej. Linie podziału są wąskie i dość płytkie, za to nie zanikają i trzymają szerokość. Detal jest ładny, na kadłubie odtworzono sporo szczegółów, notowanie bardzo delikatne – no ładnie jest po prostu. Plastik jest odrobinę porowaty (to raczej coś jak skórka pomarańczowa, ale prawie niewidoczna, niemniej to jest), co jest raczej normalne u Kinetica, który chyba nigdy nie polerował form jak Tamiya czy Hasegawa, ale to naturalnie nie powinno mieć dużego znaczenia po położeniu podkładu i farb. Ślady po wypychaczach są symboliczne, a jamek skurczowych nie zauważyłem. Powyższe uwagi dotyczą naturalnie całego zestawu, żeby nie było. Mówiąc krótko kadłub sprawia dobre pierwsze wrażenie i chce się model wziąć do ręki. Wypraska B. Czyli dopełnienie kadłuba, zawiera przedni połówki kadłuba, skrzydła, powierzchnie sterowe, statecznik i wloty powietrza. Oraz parę drobiazgów. Model można wykonać ze wszystkimi sterami wychylonymi, wszystko się rusza: klapy i sloty na skrzydłach, stery wysokości i kierunku, model można ładnie skonfigurować po uważaniu. Dodatkowo można wykonać hamulec aerodynamiczny w pozycji otwartej (i zamkniętej naturalnie też), oraz otworzyć owiewkę, jeśli mowa o wszystkich opcjach konfiguracyjnych. Co ciekawe to w instrukcji nie ma opcji wykonania schowanego podwozia, ale jest to do wykonania bez problemu. Aha, część powierzchni sterowych trzeba sklejać z dwóch połówek, co nie jest fajne. Wracając jednak do wypraski B – model zawiera w pełni odtworzone kanały dolotowe powietrza które montuje się z dwóch bocznych polówek. Minimalne ślady po wypychaczach łatwo dadzą się zeszlifować (pewnie nie będzie potrzebne nawet szpachlowanie), za to łatwo powinno dać się zaszpachlować miejsca łączenia połówek, bo kanały są dość krótkie. Wypraska B zawiera tylko jeden komplet wspomnianych kanałów, drugi znajduje się na wyprasce A. Wypraska A. Czyli wszystkie drobiazgi i to co znajdzie się w środku modelu. Zacznę od kabiny, która jest najsłabszym elementem zestawu. Jest uproszczona, panele boczne i tablice przyrządów są co prawda ładnie wykonane, ale wszystko to sprawia wrażenie mniej więcej jak przeciętny model Hobby Bossa. Oba fotele także są dość proste (ale nie są identyczne, tak jak w oryginale, to miłe że Kinetic pooglądał zdjęcia), choć nie tak bardzo jak wanna kabiny. Producent wykonał także boczne burty jako oddzielne części, oraz dołożył pasy uprzęży w postaci blaszek PE, z blaszek należy także wykonać uchwyty wyświetlaczy HUD i lusterka. Trochę skromnie jak na 2018 rok, choć trzeba oddać uczciwie Kinetikowi, że to wszystko choć stosunkowo proste, to jednak wykonane jest czyściutko i schludnie, tak więc ewentualne waloryzacje powinny być przyjemne, mimo że wskazane. No ale to Kinetic, więc niech się nikt nie dziwi że nie jest idealnie. Acha, do tablic przyrządów pilotów nie ma kalkomanii, tak że… Kinetic, po prostu. Znacznie lepiej, ale bez fajerwerków, wypadają wnęki podwozia, bo zawierają sporo przewodów i detali, co jednak nie ma wielkiego znaczenia, bo wnęki głównego podwozia są w czasie postoju i tak praktycznie w całości zamknięte i dużo tam widać nie będzie. Wnęka przedniego podwozia jest zaś wąska i też tam dużo się nie zobaczy. Ale drutować można, jeśli ktoś lubi i chce. Podwozie: co prawda golenie są ładnie odtworzone (ale każda z kilku części) i zawierają chyba wszystkie potrzebne detale (nie ma tu na szczęście odtworzonego okablowania; ja wolę samemu to wykonać z drutu), za to koła na mój gust są zbyt uproszczone, do tego odlane w jednym kawałku z felgami. Gorzej wypadają dysze silników, które Kinetic wykonał w postaci gładkich, zwężonych ku końcowi rur. Nie wiem jak te dysze wyglądają w prawdziwym samolocie, więc nie będę się wymądrzać, możliwe że tak właśnie jak w tym zestawie, ale póki co to wygląda to biednie. Ale jakby co to mogę odszczekać. Wypraska C to wypraska bez historii, zawiera po prostu zbiorniki paliwa, pylony i wyrzutnie rakiet. Wszystko jest ładne, czyste, schludne i dwuczęściowe. Tak, nawet proste wyrzutnie do Sidewinderów Kientic zrobił z dwóch bocznych części, zbiorniki naturalnie także. Nie jest to jakiś dramat, ale dziś takie części jak pylony można zrobić w jednym kawałku. No ale za to można na pudełku napisać że zestaw zawiera ponad 270 części. Historia szarego plastiku kończy się na wypraskach M (dwie sztuki), czyli wspomnianych importów ze starych zestawów producenta. Mamy tu sporo uzbrojenia stosunkowo przyzwoitej jakości: AIM-9M i X, AIM-120A i C, GBU-38, GBU-12 i jakaś bomba kasetowa. Fajnie, tylko że to nie za bardzo nadaje się do Bielika. Brakuje jakiegokolwiek zasobnika celowniczego, za to można wykorzystać AIM-9M i GBU-12 (naturalnie w wersjach treningowych) , które Mastery przenoszą, przynajmniej według niektórych zdjęć. Nie wiem co będzie podpinane pod nasze Bieliki (na zdjęciach widziałem je wyłącznie bez podwieszeń), w każdym razie tak czy inaczej prawdopodobnie nie obejdzie się bez dodatków Eduarda lub z innych zestawów. Trochę dziwię się Kineticowi, że w kolejnym zestawie kwestię podwieszeń traktuje na odwal. Szkło, czyli wypraska D. Tutaj producent się już postarał. Przede wszystkim dostajemy dwie wersje owiewki, z i bez przewodu detonującego (czy jak to się u nas nazywa), do tego cały komplet szybek HUD, wizjerów i tak miłych memu sercu światełek i reflektorów.  Owiewki są pozbawione szwów i są dość cienkie (trochę soczewkują), z daleka robią bardzo dobre wrażenie, szczególnie ta z przewodem detonującym. Do tego mamy komplet lusterek w postaci blaszek PE, więc w przypadku otwartej kabiny będzie to ładnie wyglądać. Blaszki PE: zestaw jest niewielki ale ma wszystko co trzeba: pasy, HUDy i lusterka do kabiny, kratki wywietrzników a nawet montowane u nasady skrzydeł powierzchnie sterowe. Miło że to nie jest zrobione na odwal, tylko jest tam to wszystko co powinno być z blachy, a nie z grubego plastiku. Kalkomanie. Mamy tu 3 arkusze wyprodukowane przez Cartografa, więc jakość jest najlepsza z możliwych. Główny, największy arkusz zawiera wszystkie oznakowania i konieczne malowania dla wspomnianych wcześniej użytkowników maszyny. Druk jest wyraźny i ostry, kolory soczyste, brak ich przesunięcia – no po prostu Cartograf. Drugi, mniejszy arkusz to standardowy arkusz z kalkomaniami do uzbrojenia dołączany przez Kinetica do standardowej wypraski z uzbrojeniem. Wypraskę można wyrzucić do złomu, za to piękne kalkomanie na uzbrojenie wykorzystać choćby do podwieszeń Eduarda. Trzeci arkusz to wąski i długi pasek wyłącznie ze stencilami. Kaleczki palce lizać. Co do malowania naszych maszyn, to kalkomanie pozwalają wykonać samoloty z numerami 7701, 7702 i 7705. I na koniec instrukcja. Kinetic zyskał zasłużoną sławę producenta który robi koszmarne instrukcje, kiepsko wydrukowane i rojące się od merytorycznych błędów. Instrukcja do Mastera jest lepsza. Co do błędów to na razie takich nie znalazłem, ale też ich raczej nie szukałem. Może tym razem ktoś tę instrukcję przeczytał przed wypuszczeniem do druku. Należy za to pochwalić ich za jakość rysunków: są czytelne i schludne, nie powinny raczej sprawiać żadnych wątpliwości co do montażu. Niestety, czarnobiałe schematy malowania to już jednak przegięcie. Powtórzę po raz kolejny: mamy XXI wiek i ja jednak bym oczekiwał kolorowych planszy z malowaniami, taki rozpuszczany już jestem. Jest tu jeszcze jedna wada, która mnie u Kinetica drażni: podają tylko kolory farb Jimeneza. Błota do aerografu nie wlewam, więc trzeba będzie szukać odpowiedników normalnych farb. Na szczęście podają numery FS. Reasumując. Nie wypowiem się jak ten model wypada merytorycznie, bo Bielika znam tylko ze zdjęć i to słabo. Dla mnie kadłub wygląda jak kadłub Bielika i to wystarczy, czas pokaże czy Kinetic coś tam skopał. A sam model: bardzo ładny, schludnie i starannie wykonany, detal – poza kabiną – jest na bardzo wysokim poziomie i cieszy mnogość opcji konfiguracyjnych. Spasowanie też, z tego co czytałem, jest dobre. Plusem jest też duży wybór malowań, bardzo ładne i liczne kalkomanie. To jeden z tych zestawów, który po otwarciu pudełka chce się od razu wyciągnąć i sklejać. Wady są, pisałem, ale ważne żeby te wady nie przysłaniały zalet, które przeważają i tu nie ma co dyskutować. Kwestią osobną jest cena: ja kupiłem ten model za ok. 163 zł i to jest dobra cena za takiego malucha, 200 zł to jednak trochę dużo. Szczególnie że mówimy o modelu, który robi się z dwóch połówek kadłuba i dwóch wyprasek, bo reszta to podwieszenia, pylony i szkło. Brakuje mi też specyficznych podwieszeń jakie przenoszą treningowe maszyny, aczkolwiek nie wiem czy także Bielik: zasobników ACMI, CATM-9, czy choćby Litening lub Sniper. Choć jeśli M-346 ich nie przenosi to powyższe słowa należy uznać za niebyłe. Dodam jeszcze jedno. Kinetic M-346 zainicjował swoją serię „Kinetic Gold”. Ten zestaw na pewno nie jest przełomem jakościowym producenta, ale wyznacza dobry trend. Widać że Chińczycy małymi krokami prą do przodu i ich modele powoli, ale zauważalnie są coraz lepsze. Wciąż im sporo brakuje do najlepszych zestawów jetów w skali, jak F-14 Tamki czy ostatni Su-35 Great Wall Hobby, ale kierunek wydaje się być dobry, chyba wyciągają wnioski z wcześniejszych błędów i ciągle się uczą. Bielik im naprawdę nieźle wyszedł.
  6. 4 punkty
    Witam. Skończyłem Zipa, model składał się bardzo dobrze, nie jest to może poziom MiGa od Eduarda, ale Japończycy ewidentnie wiedzieli co robią przy projektowaniu. Budowany tu: Malowany Vallejo, brudzony olejami. Z perspektywy żabiej, zdecydowanie mojej ulubionej. Porównanie rozmiaru. I z sąsiadem zza żelaznej kurtyny. Pozdrawiam.
  7. 4 punkty
    Na wstepie chcialbym sie przywitac poniewaz dopiero sie zarejestrowalem na tym forum. To ja janusz olx mirek (czy jak tam na mnie mowicie) to moje ogloszenie z kompresorami jest na olx. Nie mam zielonego pojecia o modelarstwie czy aerografii. Jednak potrafie budowac kompresory i to w sumie dzieki wskazówkom moich klientów kompresory spełniaja ich oczekiwania. Jezeli chodzi o tzw firmowe kompresory olejowe. To tez miałem doczynienia z takimi i przeprowadzalem renowacje takich maszyn. Najstarsza chyba z 87r. Moim zdaniem ( nie wszyscy musza sie z nim zgadzac ) kompresory takich firm jak np. jun air sa minimalnie głośniejsze od moich konstrukcji. Prosze nie odebrac tego posta jako reklamy. To moje hobby a nie zrodło dochodu. Gdyby ktoś chcial samemu zbudowac swojego lodówkowca to również służe pomoca chetnie podpowiem co i jak. Dziekuje za uwage i pozdrawiam
  8. 4 punkty
    Dołożyłby połówki cegieł albo pustaków.
  9. 3 punkty
    Witajcie.Wiekowy już można powiedzieć model Tamki ciachnięty prosto z pudła dla relaksu.Malowanie Tamka,Ammo.
  10. 3 punkty
    Tak na marginesie dyskusji: trochę przykro patrzeć, jak niektórzy postrzegają dyskusję nie przez pryzmat tego co zostało powiedziane, tylko przez pryzmat tego kto to powiedział. A już to co powiedział, to i tak nie ma znaczenia, bo osoba dyskutanta warunkuje to czy ma rację czy nie. Dużo fajniej byłoby w naszym forumowym światku, gdybyśmy przychodzili tutaj pogadać, a nie udowadniać swoją supremację, bez względu na realia. Ale to tak na marginesie. Wracając do tematu: argumentacja że autor filmu (i wątku poniekąd także) chciał pomóc nowicjuszom modelarskim stawiać pierwsze kroki w rozcieńczaniu farby jest niestety pozbawiona większego sensu. Jak pisałem, można i gęstszą farbę wlewać do aerka i da się nią zostawić potem ślady na plastiku. Sęk w tym, że jeśli już ktoś chce kogoś czegoś nauczyć, to powinien uczyć go od razu tego co najlepsze a nie najgorsze. A gęsta farba w aerografie to najgorszy wybór. Skoro chce się kogoś czegoś nauczyć to warto dawać mu pożyteczne rady zamiast szkodliwych, szczególnie że temat rozcieńczania farb to nie jest fizyka kwantowa i naprawdę po kilku godzinach pracy z aerekiem można samemu nauczyć się dobierać właściwe mieszanki farby i rozcieńczalnika, czasami nawet na oko, bez jakiejś specjalnej filozofii. Zbyt gęsta farba to zło: odkurz, pryskanie, zatykanie dyszy, co tylko chcecie. Zbyt rzadka farba to w zasadzie coś co w przyrodzie nie istnieje, można nią robić fajne efekty i nigdy w pracy nie zaszkodzi. Zbyt gęstą jest już gorzej zrobić cokolwiek. Dlatego nie polecałbym początkującym modelarzom takich porad.
  11. 3 punkty
    Zasada jest taka. Oleje na akryl, akryl na oleje. Filtr kładzie się na matową powierzchnię, od razu na farbę ale matową, albo na lakier matowy. Wtedy on wnika w farbę. Natomiast wash na połysk, np Sido. Ty dałeś filtr na sido, więc olej nie miał się czego trzymać. Ja maluję tak (oczywiście żaden mus). Farba i rozjaśnienia, filtr, lakier połysk (sido), kalki, sido zabezpieczające kalki, obicia, wash, lakier matowy, biedronka i inne oleje, lakier matowy potem pigmenty.
  12. 3 punkty
    Bartas89 nie chodzi o to ,że tygrysy oryginalne były w tym kolorze BO BYŁY tylko model jest 35 razy mniejszy.I aby uwypuklić detal należy go zrobić jaśniejszym.W niektórych miejscach na płaszczyznach.To samo dotyczy Wehrmacht olive.Oryginalnie farba jest ciemna .Dobra do skali 1:1.Wielu uważa ,że dobór jak najbardziej oryginalnego odcienia to dobra droga.A jest trochę na odwrót.Im mniejszy pojazd zrobić trzeba bazę jaśniejszą.Jak na drugi model ładnie pomalowany.Co do świecącej powierzchni delikatną satynę farba bojowa miała.Matowiała jak lakier samochodowy od brudu ,kurzu i promieni UV.Ogólne na pińcset +
  13. 3 punkty
    Nie widać pierwszego zdjęcia, Ja znawcą nie jestem i chcalem tylko zapytać czy to ten model?
  14. 3 punkty
    Zgadzam się z przedmowcą w 100%. Dobry aerek + Gunze/Tamiya/MrPaint i mamy system bezobsługowy, idiotoodporny. Od zakupu Procona ok półtora roku temu, dyszę i iglicę wyciągałem tylko raz - w dzień zakupu, z ciekawości.
  15. 3 punkty
  16. 3 punkty
    Budowę Rafale C uważam za zakończoną. Ostatecznie model uważam, że nie wyszedł jakoś tragicznie. Wypraski tego modelu są znane od lat, w tym roku Revell wydał ich reedycję do budowy wersji C. Zestaw oferuje dwa malowania, tradycyjne szare, oraz okazjonalne z Tiger Meet. Cały zestaw oceniam bardzo dobrze, detal jest na bardzo przyzwoitym poziomie, spasowanie także jest bardzo dobre. Mankament tego zestawu, ale nie największy, to łączenie lewe skrzydło-kadłub, gdzie była spora szpara, ale udało mi się z tym poradzić. Większą bolączką, moim zdaniem jest kalkomania. Wcześniejsze wersje Rafale, np. M, miały wydruk od Cartografa, tutaj dostajemy bardzo kiepskie. Dziwnie reagujące z płynami, kolorystycznie w miarę poprawnie, ze sporymi nadmiarami filmu, gdzie przy drobnych kalkomaniach wygląda do bardzo źle. Nie wyobrażam sobie budowy tego zestawu w malowaniu z Tiger Meet. Wbrew pozorom najwięcej problemów sprawiło mi doklejenie sondy do tankowania, ponieważ Revell skopał jej położenie koncertowo. Doklejona jeszcze nie jest do końca idealnie, ale przynajmniej jest w miarę sensownie. Zestaw wzbogaciłem o Storm Shadowy Eduarda, przez co po ich doklejeniu model zrobił się nieco ciężki. Dodatkowo pierwszy raz wzbogacałem golenie podwozia o kable z drutu, co dodało więcej realizmu. Wyszło, jak na pierwszy raz, przyzwoicie. Kilka kabli dołożyłem też w kabinie i wnękach podwozia. Używałem też masek Eduarda dedykowanych do Rafale M, które tutaj znalazły również bardzo dobre zastosowanie. Solo z kolei wykonał dla mnie maski do namalowania chodników antypoślizgowych na górze kadłuba (dzięki!) - Revell nie pokusił się nawet o drobną kalkomanię. Pomalowane wyglądają przynajmniej lepiej. Model malowany głównie Gunze H i Tamiya, detale w kabinie z pędzla Vallejo. Brudzenie przy użyciu farb olejnych dla plastyków, cieni do powiek Tamki oraz gotowych specyfików Ammo Miga. Można też przejrzeć relację z warsztatu. Ciężko stwierdzić co będzie kolejnym projektem. Niestety, w najbliższym czasie mogę nie mieć warunków do pracy.
  17. 3 punkty
    F-117A Night Hawk Model F-117 brałem z półki i odkładałem na półkę kilka razy. Za każdym razem powód był ten sam brak pomysłu jak wykonać malowanie tak by czarny nie był ot tak zwykłym czarnym banalnym modelem. Kolejny raz naszło mnie na budowę F-117 po obejrzeniu dokumentu o jego powstaniu i tym razem model w pudle trafił na warsztat i na półkę wrócił jako gotowy model. Model Trumpetera nie jest wymagający w kwestii samej budowy więc nie będę się rozpisywał, problem zaczyna się w mojej opinii w momencie malowania. Myślę że głównym powodem jest kształt i kolor. Samolot wygląda jak „żelazko” do tego kanciate – więc po malowaniu na czarno model wygląda jak zabawka rodem z filmu Star Wars. Postanowiłem więc że model musi być zróżnicowany –nawet odrobinę przerysowany ponieważ to sprawi że będzie w nim więcej „życia”. Czy ten zabieg się udał czy jest przerysowany odrobinę? Czy zbyt mocno? Opinie pozostawiam każdemu z oglądających galerię. F-117 w naturze: F-117A Night Hawk Trumpeter 1:32
  18. 3 punkty
    W jubileuszowym roku, kleiłem tylko polskie samoloty, a prezentowany poniżej Oeffag jest ostatnim i zarazem najnowszym ulepkiem. Model dał mi w kość, w trakcie budowy przy niemal gotowym samolocie, ułamał mi się wewnętrzny słupek podskrzydłowy, ni jak nie mogłem go przykleić, więc niemal rozerwałem górny płat ... no dalej nie kończę. Dorobiłem podpórki z mosiężnych profili, pokleiłem co trzeba i całkiem dobrze się to kupy trzymało, więc podobnie postąpiłem z podwoziem. Teraz Albatrosowi nie straszne upadki i ewentualny transport. Kalki to zestaw Print Scale, a sam model to oczywiście Roden. To tyle. Pozdrawiam
  19. 3 punkty
    StarBourne, ja Cię proszę, oszczędź nam takich wypowiedzi, bo ja się prawie obiadem zadławiłem, a sam w domu jestem, i kto by mnie ratował. Nadal nie mogę przestać się śmiać. Przepraszam
  20. 3 punkty
    U mie na Ślunsku to się godo że jak ktoś nie umi pływać to godo że woda jest za rzodko. Ale ważne że się da, a to rodzi nadzieję na dalszą egzystencję tego warsztatu.
  21. 3 punkty
    Maus zaczął nabierać wreszcie kształtów - pomalowałem pasy kamuflażu korzystając z następujących kolorów: RAL 7028 Dunkelgelb DG III i RAL 8017 Schokobraun. Lufę pomalowałem na ciemnoszary kolor imitujący powłokę zabezpieczającą przed przegrzaniem. Osobiście jestem bardzo zadowolony z efektu chociaż wizja jest dosyć odjechana:) Teraz czas na odpryski, wash, oleje i całą resztę weatheringu.
  22. 3 punkty
    Witam. Śmigłowiec PZL SW-4 w malowaniu jedynego zarejestrowanego w Polsce prywatnego egzemplarza. Na ostatnim zdjęciu razem ze swym starszym (jeśli chodzi o model, ale młodszym w rzeczywistości) bratem.
  23. 3 punkty
    Czołg w skali 1/35, liny w 1/25 i gąsienice w 1/48. Chcę to zobaczyć.
  24. 3 punkty
    Wszedłem na forum i co widzę? Co to, ku-rwa, jest? Mam sobie ustawić jakiś widok żeby choć trochę przypominało to wersję dotychczasową? Zmiany i ułatwienia rozumiem, ale to jest jakaś pierdolona rewolucja!
  25. 2 punkty
    Będą bo waga się musi zgadzać 😂
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.