Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/28/2020 in all areas

  1. Ekranoplany zawsze mnie intrygowały. Otoczone były jakąś aurą tajemniczości, a przy tym ich ogrom przytłaczał. Czas zimnej wojny, nie szczędzono wtedy ani pieniędzy, ani drogich materiałów na śmiałe projekty. Dla mnie najpiękniejszy okres rozwoju lotnictwa i nie tylko. Mocarstwa prześcigały się w coraz to nowszych i śmielszych projektach. W tym właśnie okresie pewien konstruktor w ZSRR Rościsław Aleksiejew wpadł na pomysł zbudowania hybrydy samolotu i statku. Obiekt wykorzystywał napięcie przypowierzchniowe wody i poruszał się na ograniczonej wysokości. Aleksiejew nazwał go ekranoplanem. Wszystkie prace i próby odbywały się w mieście BAKU nad morzem Kaspijskim. Południe centrala CIA do dyrektora docierają zdjęcia zrobione przez satelity szpiegowskie z potężnym obiektem o długości 100 m poruszającym się z dużą prędkością na Morzu Kaspijskim. Mimo wysiłków przez dłuższy czas nikt nie potrafi powiedzieć co to jest. Amerykanie nazywali go „KASPIJSKIM POTWOREM”, jak się potem okazało, był to największy ekranoplan KM. Nie jego model postanowiłem zbudować. O wiele ciekawszy jest projekt 903 łun. Jest trochę mniejszy od KM, ale ciekawszy konstrukcyjnie. Informacje na temat KM i ŁUŃ ujrzały światło dzienne dopiero po rozpadzie ZSRR, do tego czasu było to ściśle tajne. ŁUŃ był ekranoplanem rakietowym. Jedną salwą z sześciu rakiet naprowadzanych Moskit mógł puścić na dno każdy obiekt na wodzie w tym również lotniskowce. Ponadto niski lot nad wodą pozwalał pozostać mu niewidzialnym dla radarów. Jaki był strach amerykańskich generałów, gdy ci dowiedzieli się, że sowieci mają maszyny podobne do łodzi pędzące z prędkością 550 km/h zdolne do zniszczenia ich lotniskowców. Między innymi z tego powodu w USA ŁUŃ zyskał przydomek jako „zabójca lotniskowców”. Mankamentem projektu 903 była możliwość operowania tylko przy niskich falach. Oprócz tego ekranoplan trapiło szereg usterek technicznych. Rozpad ZSRR sprawił, że zakończono przygodę z tymi unikatowymi statkami powietrznymi. ŁUŃ straszył również rozmiarami. Rozpiętość skrzydeł 44 m, długość 74 m, wysokość 19 m, waga 286 ton, dystans 2000 km bez lądowania. Załoga składała się z 15 osób. Napęd 8 silników Kuzniecow NK-87 pozwalające rozwinąć prędkość 550 km/h. Uzbrojenie 2x działko P1-23 kal 23 mm w dwóch wieżyczkach, 6 wyrzutni rakiet naprowadzanych P-270 Moskit. Warsztat tego modelu postanowiłem zamieścić w dziale lotnictwo, ponieważ większość zjawisk towarzyszących poruszaniu się ekranoplanu opartych jest na aerodynamice, a nie hydrodynamice. „Łunia „w skali 1/72 nie ma. Anigrand robi żywice w skali 1/144, ale ma sporo błędów. Planów też brak. Niedawno pojawiło się w necie trochę szczegółowych zdjęć tego ekranoplanu. To one przede wszystkim służą mi jako dokumentacja. Do tego na jednym z zagranicznych forów znalazłem model kartonowy w skali 1/100 opracowany przez Maxima miłośnika nietypowych rosyjskich konstrukcji. Postanowiłem, że po poprawkach i przeskalowaniu do 1/72 wykorzystam szkielet jako bazę. Model budowany jest w większości z hipsu, kilka elementów zamierzam odlać też z żywicy. Łuń ma strasznie skomplikowany kształt dna zwłaszcza przy wysuwanej płetwie dlatego był to najtrudniejszy etap budowy z całej bryły. To co do tej pory zrobiłem może nie jest efektowne ale zajęło mi pół roku. W miarę postępu prac jak czas pozwoli będę wrzucał zdjęcia . pozdrawiam
    32 points
  2. Witam Mała galeria mojego najnowszego ulepu. Jest to U-boot VIIc/41 od Revell w byczej skali 1:72. Postarałem się w niego wpakować niemal wszystkie dostępne dodatki. Zapraszam do galerii. Pozdrawiam
    29 points
  3. Czołem Wspomnień czar, chciałoby się powiedzieć. Niespełniony model z mojego dzieciństwa- sklejony i oblepiony kalkomanią w godzinę. Po latach wziąłem się za niego z ciekawości czy uda mi się dobrnąć do końca, jak widać z trudem ale jest. Co do samego zestawu , to nie będę się rozpisywał. Dodałem blachy Parta, doposażyłem kabinę, dorobiłem atrapę silniczka. Od nowa wykonałem golenie podwozia ( z metalowych pręcików), nieco zmodyfikowałem nos oraz także od nowa statecznik poziomy ( seria III produ.) Trochę pokombinowałem z pokryciem, no i ogólnie tyle. Malowany AK/ Alcad.
    28 points
  4. Koledzy przedstawiam Wam moją ostatnią pracę czyli T-80UK na bazie T-80U od RPG. Warsztat żeby nie trzeba było szukać po forum znajdziecie tu: https://modelwork.pl/topic/39148-135-t-80-i-jego-modyfikacje-bv-uk/page/6/?tab=comments#comment-824636 T-80UK czyli wersja dowódcza T-80U. To co go odróżniało od T-80 to dodatkowy system komunikacji, system Shtora, dodatkowe wzmocnienia korpusu zresztą co ja będę się rozpisywał. Jest to po prostu lepsza wersja jednego z najlepszych czołgów swoich czasów. Kamuflaż starałem się by był zgodny ze stosowanym w latach 90tych w 4 Gwardyjskiej Kantemirowskiej Dywizji Pancernej. Wiem, że UK były z numerem bocznym 100. Sam zestaw RPG jest w porządku, jednak starałem się zrobić w miarę wierny oryginałowi model. Dodatkowo zakupiłem zestaw Voyager, zestaw konwersji T-80U-> UK od Miniarm oraz gąsienice Friula ATL-129 i w sumie reszta to blacha miedziana i drut różnej grubości ze względu na to, że często ich używałem to muszę wymienić je z nazwy w tym miejscuJ To co mogę powiedzieć to, że bardzo dużo części, które daje Voyager jest zbędna i można a czasem nawet wypada je samemu dorobić bo są najzwyczajniej poza skalą. To co jest dobre to skrzynki amunicyjne i wszelkiego rodzaju ramki optyki. A teraz jak zwykle ściana płaczu, czyli co dorobiłem: - zdetalowany dodatkowo system do przepraw wodnych, Voyager trochę mało dał detali do tej części - poprawione APU od Miniarm, dodane detale, śruby - dorobione opaski osłony termicznej - optyka dowódcy i działonowego na lustrach i z soczewkami - peryskopy z DVD - kosz z drutu - dorobione zawiasy ekranów bocznych - kompletne okablowanie elektryczne z drutu - odtworzona kompletna wieżyczka dowódcy - osłony świateł z drutu - poprawione i dodane właściwe dla T-80UK wlewy smaru - poprawiona górna przednia płyta korpusu poprawiony właz kierowcy/mechanika - przewody paliwowe z drutu, wymienione łączniki przewodów - dorobiony właściwa dla U/UK osłona filtru powietrza - poprawione zawiasy przednich błotników (RPG zrobił je za małe) - dorobione z blachy miedzianej 2 sekcje pancerza reaktywnego, te z miniarma były bardzo słabe - poprawione detale czujników opromieniowania (śruby, zapinki etc.) - poprawiony wydech - poprawione spawy, linie podziału - zdetalowane gniazdo NSVT - w wielu miejscach wymienione śruby - poprawiona powierzchnia wieży - dodane uchwyty pancerza na ekranach bocznych - anteny z igieł to chyba wszystko z tych grubszych rzeczy, ogólnie starałem się by nie iść na łatwiznę i by detale mocno były wyeksponowane dlatego sporo dodatków dorabiałem z blachy. Chemia: - MRHobby H318, H73 + H12 5:1, H12 - farby olejne - pigmenty AK, Vallejo i Ammo - wash AK, AmmoMIG, Tamiya Miłego oglądania. Kuba
    27 points
  5. Cześć. Rzadko coś wstawiam, ale czasami uda się jakiś model skończyć. Tym razem zmęczyłem leciwy zestaw Hasegawy (prawdę powiedziawszy mój pierwszy model od tego producenta) - słabo spasowany, zanikające linie i nity... Z dodatków to wnęki żywiczne, kokpit i radar, oraz AN/ALQ-28. Tradycyjnie trochę dodałem też od siebie. Malowany Gunze, MRP i Hataka. Kalkomanie zestawowe + Caracal Decals. Wyszło jak wyszło...
    27 points
  6. W lutym 1943 roku wojska niemiecko-włoskie w północnej Afryce zostały okrążone w - jak nazywali to sami Niemcy - twierdzy Tunezja. Od wschodu ścigani przez 8 Armię nacierającą z większym lub mniejszym zapałem po bitwie po El-Alamein. Od zachodu naciskani przez anglo-amerykańskie oddziały desantowane w operacji Torch. Pobicie oddziałów Osi i zajęcie Tunezji dawało Aliantom doskonały przyczółek do zajęcia Sycylii i południowych Włoch. Dlatego do Afryki płynęły (właściwie leciały) uzupełnienia, żeby móc jak najdłużej utrzymać ten rejon. Aby opóźnić ofensywę z zachodu, dowództwo niemieckie zaplanowało uderzenie na niedoświadczone i źle dowodzone oddziały amerykańskiego II Korpusu, zajmujące zachodnią Tunezję. Grupa dowodzona przez generała von Arnima kierowała się na zachód idąc w kierunku przełęczy Kasserine. Grupa marszałka Rommla, w skład której wchodziła między innymi 15 Dywizja Pancerna, maszerowała od południa poprzez El Guettar, Gafsę, w kierunku na Ferianę. Uderzenia oby tych grup spowodowały chaos w wojskach amerykańskich, które – ponosząc duże straty – cofały się w nieładzie. Oprócz braku doświadczenia bojowego i przewagi sprzętu niemieckiego, przeciwko Aliantom działała niekompetencja głównodowodzącego II Korpusem – generała Fredendalla oraz brak wsparcia alianckiego lotnictwa nie mogącego startować z rozmokłych pasów startowych swoich lotnisk polowych. Między 14, a 22 lutego wojska niemieckie i włoskie wdarły się daleko wgłąb obrony amerykańskiej, początkowo planując zajęcie Tebessy z jej olbrzymimi składami zapasów i sprzętu. Jednak w miarę rosnącego oporu stawianego przez reorganizowanych i wzmacnianych Amerykanów, dowództwo wojsk Osi zaczęło powątpiewać w możliwość odniesienia takiego sukcesu, jednocześnie obawiając się o losy oddziałów włoskich, pozostawionych na linii Mareth dla powstrzymania 8 Armii. Rozpoczęto więc odwrót, decydując się na oddanie zdobytych w walce terenów. Operacja „Wiosenny wiatr” nie zakończyła się spodziewanym sukcesem i już wkrótce armie Aliantów przeszły do natarcia, kończąc dwuletnią przygodę niemiecką na Czarnym Lądzie. Wśród oddziałów Rommla uderzających przez Gafsę, Ferianę i Kasserine w kierunku Tebessy, znajdowały się pojazdy 8 Pułku Pancernego będącego trzonem 15 Dywizji Pancernej. Jednym z nich był Panzer IVG z numerem 7 PIK, najpewniej biorący udział w walkach z Amerykanami. Jego losy bojowe nie są mi dokładnie znane pewne jest natomiast, że został zdobyty przez oddziały amerykańskie. Dowodem na to jest seria zdjęć przedstawiających żołnierzy jankeskich oglądających zdobyty i uszkodzony czołg. Jako datę jego zniszczenia źródła najczęściej wymieniają 26 lutego, a więc okres gdy Niemcy cofali się już w kierunku linii Mareth. Wzmiankuje się, że czołg wpadł na minę i został opuszczony przez załogę. Ciężko jest mi powiedzieć, czy taki był rzeczywiście przebieg wydarzeń – na zdjęciach widać wyraźnie mocno uszkodzoną lufę, co trudno połączyć w wybuchem miny. Pewne jest natomiast, że zdobycie wozu 7 PIK stanowiło nie lada gratkę propagandową dla Amerykanów, próbujących otrząsnąć się po niedawnych batach zebranych od wojsk Osi. Liczne zdjęcia tego czołgu, publikowane w ówczesnej prasie amerykańskiej zdają się to potwierdzać. Poniżej kilka zdjęć ukończonego przeze mnie pojazdu - jest to drugi model prezentowany na forum. Postanowiłem dorobić do niego małą, debiutancką podstawkę aby lepiej mu się stało. Dziękuję wszystkim kibicującym tej budowie. Szczególne podziękowania składam Meserowi262 oraz Spotterowi, którzy poświęcili swój czas, aby mi pomóc. Poniżej link do warsztatu:
    27 points
  7. Witajcie. W połowie ubiegłego roku zacząłem dłubanie modelu Mig 29 od GWH w skali 1/48, w nowym camo jasno szarym. Merytorycznie gdzieniegdzie kuleje, ale jakoś z tym idzie żyć Anteny dziobowe i te na garbie to wydruki 3D żywiczne. Model mimo nitowania seryjnego przenitowałem i przeryłem - bo lubię mieć nad tym wszystkim kontrolę. Z dodatków niewiele, odgromniki i pitot od Mastera, siodełko od Pavla, I dysze od Eduarda. Godło, popiersia numery i insygnia malowane od masek. Reszta to takie sobie stencile od Model maker. Stylizacja to już moja interpretacja, gdyż nasze migacze w tym kamo nie zdążyły się jeszcze ubrudzić - tak mi się zdaje Możliwe że model zagości w Hangar No 2 Oglądajcie. Pozdro!
    27 points
  8. Witajcie. Trafił w moje ręce dosyć egzotyczny jak dla mnie model. Alfa Romeo 8C 2300 Roadster od Italeri w skali 1/12. To nowy wypust z 2021 roku, jednak jak to w Italeri, było co dłubać, żeby wyszło co nieco. Kolor to mieszanka Mr Color C Red Vine + Tamiya Red. Lakier to 2K Diamont Ultra Gloss, metalizery od AK, chromy Uschi i Mołotow oraz Metal bare foil. Dodałem garść nakrętek, śrub, nitów ( nity z łbem przelotowym to druk 3D) , trochę okablowania etc. Generalnie to fajna w budowie miniatura - chodź w tej skali ma ponad 30 cm długości Pozdro!
    26 points
  9. Cześć Dawno mnie tu nie było, pora coś pokazać. Zapraszam na wideo z budowy i zdjęcia :)
    25 points
  10. Cześć 2K6 Łuna – radziecki taktyczny zestaw rakietowy, w skład którego wchodziła wyrzutnia 2P16 wraz z pociskiem balistycznym typu 3R10 z głowicą 3N14. Model Trumpeter, prosto z pudła, dodałem tylko znaki priorytetu od Toro Model. Kalkomanie Toro Model Całość malowana Hataką Orange (ochra i czarna 5:5). Pozdrawiam
    25 points
  11. Od początku miał to być czołg z konfliktu na Ukrainie. Szukając pomysłu znalazłem modele pokazujące tę drugą stronę. I w końcu to zdjęcie: Więcej na temat zdjęcia tutaj: https://informnapalm.org/en/dec21-donbas-teleportation/ I model, pierwsza koncepcja była taka żeby usunąć kawałek prawego błotnika i to taka największa różnica do oryginału. Brak zdjęć z prawej strony, więc tam trochę kombinowałem co się może dziać. W roli najemnika rosyjski czołgista, co niewiele odbiega od prawdy.
    24 points
  12. Witam. Galeria Soya w skali 1:250 od Pontos Models.
    24 points
  13. Cześć, No i zmęczyłem dziada... i oby nigdy więcej. Model jaki jest, każdy widzi, żeby to miało ręce i nogi, to najlepiej byłoby chyba strugnąć wszystko od podstaw, także... Na szczęście znalazłem fajnie zabudowaną ciężarówkę i większość baboli w ten sposób ukryłem. Jakość jedynego nagrania dokumentującego pojazd jest taka, że cała jego konstrukcja to w dużej mierze moje widzimisię. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa wóz mógł należeć do znanej jednostki Garda Panteri... ale nie musiał. Także nie ma się co rozpisywać, zapraszam do galerii: Pozdrowienia!
    23 points
  14. Kolejny model ukończony. Torchę pokrak, ale mało spotykany. Ogólnie zeszły rok to strasznie szarpany był, ucierpiał na tym warsztat ale mam nadzieję że model nie za bardzo.
    23 points
  15. Tygrys sam w sobie skończony. Jeszcze dokładniesze brudzenie gąsienic wykonam na etapie scalania z podstawką zimową już niebawem. Na koniec fotki prawdziwej maszyny dla porównania:
    22 points
  16. Model skończony.Jest to pierwsze podejście o modelu odrzutowca ( Mirage nie liczę) po blisko piętnastu latach sklejania tylko samolotów ze śmigłem.Wyszło jak wyszło.proszę o łagodny wymiar kary. Według kalkomanii Model Maker model przestawia samolot Syryjskich Sił Powietrznych z Damaszku w 1957 roku. Można szczelać.
    22 points
  17. Udało się ukończyć amerykańskiego Ju-88. Muszę powiedzieć, że był to najbardziej ambitny kamuflaż jaki malowałem, od czarnych elementów dolnej powierzchni, przez jasny żółty, aż po kiszki. Sam model, to Hasegawa, kalki z exito decals, zaś z dodatków to wewnętrzne blachy eduarda oraz pitot quickboost'a. Sam model jest bardzo przyjemny w montażu, z uwag - trzeba było zmienić linie przy gondolach silników oraz na końcówkach skrzydeł. Całą relację z budowy, więcej o historii samolotu można poczytać w warsztacie: Zdjęcie robiłem eksperymentalnie na słońcu, na podwórku i na części zdjęć jest widoczny biały pyłek z któregoś drzewa.
    22 points
  18. Taki oto srebrny samolocik.
    22 points
  19. Fotki ukończonego modelu koparki Jak w tytule-klasyczny "Waryński" K611 czyli średniej wielkości polska koparka z okresu PRL. Skala 1/35.
    22 points
  20. Grumman F9F-2 Panther - pierwszy odrzutowy samolot myśliwski wyprodukowany w zakładach Grummana, a drugi myśliwiec odrzutowy w służbie US Navy, swój pierwszy lot odbył w 1947. Samoloty tego typu zostały bojowo użyte w czasie wojny koreańskiej. Piloci latający na nich łącznie zestrzelili sześć MiG-ów 15, dzięki dobremu wyszkoleniu tracąc tylko jedną maszynę, pomimo przewagi MiG-ów w walce powietrznej nad Pantherami. Podczas wojny utracono z przyczyn bojowych 64 samoloty F9F lotnictwa Marynarki i Marines, przede wszystkim od ognia przeciwlotniczego, ponadto pewną liczbę utracono z przyczyn niebojowych. "Pantery" zostały wycofane ze służby czynnej w Stanach Zjednoczonych w 1956, ale w roli samolotów szkoleniowych służyły do 1958. 24 samoloty tego typu zostały zakupione w 1958 przez marynarkę wojenną Argentyny. Planowano ich użycie na lotniskowcu ARA "Independecia", ale z powodu zbyt słabych katapult na tym okręcie wszystkie argentyńskie "Pantery" używały wyłącznie lotnisk lądowych. Zostały wycofane ze służby w 1969 z powodu braku części zamiennych. Na temat modelu można sobie poczytać w warsztacie: A oto i on: Można pifpafać
    21 points
  21. Cześć, Koniec, dość, finito. Model jaki jest, każdy widzi - opuszczony albański złom o chińskim rodowodzie. Pierwszy w mojej karierze wrost, z którego jestem umiarkowanie zadowolony. Pozdrowienia!
    21 points
  22. Cześć, tym razem chciałbym zaprezentować wam ukończony model Hawkera w wersji II C. Wybrałem wersję tropikalną w schemacie malowania DG/DE. O samym zestawie już bardzo dużo napisano, więc nie wiem czy jest cokolwiek do dodania. Napiszę jedynie, że bardzo dobrze się bawiłem podczas budowy tej miniatury. Mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem zadowolony z efektu jaki osiągnąłem jeśli chodzi o malowanie i waethering. Oczywiście znajdzie się coś do poprawy, ale zauważam widoczny postęp w porównaniu z poprzednim modelem. ,,
    21 points
  23. Powitać, mój pierwszy lądowy cywilny. Baza - IBG, wzbogacony Partem i dużym zakresem dodatków własnych.Kalki MrDecal. Oryginał wiekowy, ale wedle przekazów prawie współczesny - jeszcze przynajmniej w 2007 r. jeździł w Brescii (Włochy). Pozdrówka
    21 points
  24. Edycja: zgodnie z sugestiami w komentarzach malowanie kamuflażu zostało poprawione, a nowe zdjęcia znajdują się tutaj: Co do samego modelu i weatheringu to nie chciałem go bardzo styrać. W związku z tym ograniczyłem się jedynie do lekkich okopceń przy karabinach i wydechach. Pierwszy raz zdecydowałem się na malowanie okopceń aerografem i jest to według mnie metoda dające dobre rokowania :). Przy okazji zrobiłem podstawkę z kawałkiem betonowego lotniska, na której zmieszczą się wszystkie trzy Hurasie obok siebie. I całość kolekcji na swoim miejscu:
    20 points
  25. Przyjemny modelik prosto z pudła, usunąłem jedynie antenę ramową i przeniosłem narzędzia z tyłu na bok pojazdu. Zestaw ma kilka uproszczeń do których należy przede wszystkim zaliczyć słabą (czy wręcz brak) struktury gąsienic w widoku z przodu/tyłu oraz brak charakterystycznego dystansu pokryw silnika nad błotnikami. Niemniej uważam zestaw za bardzo przyjazny. Skupiłem się na szacie graficznej, jako że czołgutek słowacki jawił się bardzo atrakcyjnie. Jak wyszło oceńcie:
    20 points
  26. No i udało się po osiemnastu miesiącach skończyć Model wiekowy. Kolejny z moich powrotów do dzieciństwa Wzbogacony blaszką Eduarda, hamulcem i skopiowanymi kołami, za które jestem serdecznie wdzięczny Rektorowi. Brak tych elementów skutecznie wstrzymywał mi prace. Dorobiłem celownik i rurkę pitota. Miniatura przenitowana, wyryte kilka klapek inspekcyjnych, malowana Vallejo. Numer na ogonie i spiralki na kołpakach malowane od szablonu. Maszyna w domniemanym malowaniu 14(Pz)./SG9. W internecie znalazłem wzmiankę iż samolot został utracony na Węgrzech nieopodal Nagyigmand w wyniku awarii silnika 3 stycznia 1945. Wszystko to jednak domniemania. Zdjęć maszyny brak. Warsztat Dziękuję wszystkim za pomoc w warsztacie. No i kilka fot
    20 points
  27. Czas na prezentację kolejnego modelu, skończonego jakiś miesiąc temu: F-4N Phantom z VF-111 Sundowners w barwach na dwóchsetlecie Konstytucji USA w skali 1:48. Po skończonym F-14 trzeba było zabrać się za kolejny projekt. Po kilku wieczorach przeglądania modeli z szafy (jakie to przyjemne :D) wybór padł na największe i najdłużej leżące pudło w mojej kolekcji: zestaw Eduarda „Bicentennial Phantoms”. Największy problem miałem z wyborem malowania, bo wszystkie 5 są bardzo atrakcyjne. Na szczęście mogłem zacząć dłubać bez tego wyboru po tylko jedna maszyna była w wersji B a reszta N. A obie wersje z zewnątrz różnią się obecnością anten ECM po bokach wlotów powietrza, więc na wybór miałem czas. Gdzieś w okolicy skończonej kabiny zdecydowałem się na VF-111 tylko dlatego że to dywizjon latający później na F-14 (drugie malowanie VF latającego później na Tomcatach: Screaming Eagles już nie było tak atrakcyjne). Jak kiedyś zrobię F-14A z Sundownersów to będą fajnie obok siebie wyglądały Sam zestaw Eduarda to chyba najlepszy Phantom na rynku (póki nie pojawi się Tamiya) czyli zestaw Academy i masa dodatków Eduarda: żywiczne fotele, dysze i koła a do tego blachy i pasy HGW. Od siebie dorzuciłem jedynie wloty DMold’a (pasują bez większych problemów). Miałem też jeszcze jednego żywicznego MER’a z zestawu uzbrojenia do A-4 i 12 sztuk MK81 więc dokupiłem TER’e aby za bardzo nie wyróżniały się brakiem detali . Ukradłem też Woit’owi kalki do rakiet (dzięki!). W zestawie nie ma żadnych (!). Miałem też sondę AoA z Mastera to też dorzuciłem. Chemia użyta to: - Podkłady Ultimate - Farby Hataka Orange (+blue mini do poprawek) / Tamiya do kokpitu i detali - Metalizery to AK Extreme Metal kładzione na czarny Gunze GX zabezpieczone Gauzy Agent’em. - bezbarwne Gunze UV Cut - Pasta Ammo of MiG AntiSlip do wykonania chodników antypoślizgowych - Markery Molotowa do chromu (niestety się chyba zestarzały bo strasznie mi się zważyły pod bezbarwnym) - Wash to glinkowy od Flory Models po całości do tego miejscami olejny Modellers World (np. kabina) i Tamiya (z szarego na podwoziu zrobił mi się prawie czarny :shock: ) - Pobrudzenia to oleje (zacieki), kredki akwarelowe AK (plamy, przebarwienia), pigmenty Tamiya - płyny na kalki to Microscale Set i Sol W czasie budowy wspomagałem się Daco od Octana (thx!) - dzięki temu dorobiłem trochę kabelków w kabinie i detali na podwoziu. Sam model składa się bezproblemowo choć czuć już lekkie zużycie form i trzeba czasem coś dopieścić. Ale za to detal naprawdę daje radę. Jedyny moment, który mnie zaskoczył, to sonda do tankowania paliwa – osłona i wspornik opierają się na części siłownika która się chowa (sic!). Ja to zauważyłem jak już miałem wszystko pomalowane więc skleiłem jak było. Z montażem największy problem to było spasowanie dołu skrzydła z przodem i musiałem dodać kilka wzmocnień, aby się ładnie to zeszło. Ludzie skarzą się też na wloty w środku, ale ja miałem seamless’y. Niepotrzebnie użyłem barwionych blach z Eduarda: kolor jakiś taki fioletowy, musiałem zmieszać trzy tamki aby coś podobnego uzyskać, raster też nieciekawy. O wiele ładniejszy detal jest w standardzie. Drugi raz tego błędu nie popełnię. Żywice za to pasowały idealnie a dysze to naprawdę fajna rzecz, szkoda że je tak słabo widać. Pierwszy raz robiłem pasy z HGW, namęczyłem się a końcowy efekt niezbyt mi się podoba. Już chyba wolę je malować na żywicach. Wycisk też mi dały żywiczne bomby od Eduarda: nie umiem ich robić dobrze, zawsze jest coś nierówno. Na szczęście już chyba żadne nie zostały a więcej ich nie kupię. Samo malowanie chciałem zrobić trochę inaczej niż na F-14. Aby uniknąć tak mocnego ściemnienia się kolorów zamiast czarnego użyłem szarego podkładu na który naniosłem plamy z szablonów w różnych odcieniach szarości i białego. Ale kupa roboty poszła w piach bo i tak schowało się to wszystko pod kalkami i brudzeniem. Następnym razem, jak będę robił coś w Gull Gray’u, mniej skoncentruję się na blackbasingu a bardziej na efektach na położonym już kolorze bazowym. Fajnie wyszły mi zabrudzenia z akwarel AK ale mam z nimi problem: W miejscach gdzie zostało ciut więcej akwareli nie chciał mi siąść równo bezbarwny zabezpieczający całość. Przez to pod słońce widać smugi pędzla. Po rozmowach z Giuseppe, Octanem i Woitem chyba wiem gdzie jest problem: przed satyną muszę delikatnie przeszlifować powierzchnię (gradacjami 2000-3000) i użyć ciut gęstszej farby (teraz maluję ok 1:3 1:4). Chciałem wykonać model samolotu lekko zmęczonego, co jest dosyć trudne w przypadku maszyn w kolorze Light Gull Gray ale chyba mi nawet wyszło. Pomimo powyższych wad, efekt całościowo mi się podoba i jest to droga na kolejne maszyny ze złotej ery US Navy (a w kolejce czai się F-8, A-7 i kilka F-14A). Bardzo zadowolony jestem z metalizerów AK. W F-4 dysze o ogon to ważny element dający sporo do efektu końcowego. A mi to wyszło co najmniej dobrze :D. Ciężko to oddać na zdjęciach, ale udał mi się efekt zróżnicowanych przepaleń i blach pod spodem. W rzeczywistości są bardziej matowe, ale ja zostawiłem bardziej błyszczące właśnie po to, aby zostawić ten efekt opalizowania. W dodatku z rozpędu pomalowałem o jedną blachę za dużo, przez co potem musiałem z powrotem przemalowywać ją na szary. Kalki to oprócz ich chorej ilości (ponad 200 samych eksploatacyjnych!) to też braki w instrukcji (musiałem umiejscowienie kilkunastu szukać po zdjęciach). Do tego kalki w czerwonym kolorze nie chciały za cholerę się układać w zagłębieniach, mimo że je nawet nacinałem – widać to niestety na stateczniku pionowym. Wszystkie inne kolory siadły dobrze. W dodatku niektóre zaczęły się srebrzyć (jak na F-16 z Tamiyi) i musiałem je nacinać i traktować sporą ilością Sol’a. Na szczęście wyprowadziłem wszystkie. To był ten moment, który mnie wymęczył najbardziej. W montażu udało mi się jeszcze popsuć szczękę na dziobie (dotknąłem niechcący paluchem mokrej farby bezbarwnej) przez co musiałem część jej odmalowywać z ręki. Z samego pracy nad modelem jestem średnio zadowolony, to jest ten projekt który trwał o 2 miesiące za długo. Końcówka to już była walka co niestety widać. Powinienem go odłożyć na kilka tygodni i zabrać się za coś innego a skończyć go ze spokojną głową. Z większych odległości model wygląda fajnie ale jak się przyjrzy niektórym detalom z odległości mniejszej niż 20cm to niestety w kilku miejscach można dojrzeć pośpiech w końcowym montażu (szczególnie MER i bomby na nim). Na zdjęciach widać że jeden statecznik jest za bardzo skierowany w dół, musiał się przestawić jak pakowałem model dla Woit’a, będzie poprawione jak go odbiorę. (w pośpiechu urwałem też MER’a i kilka bomb co na szybko naprawiłem superglue co niestety widać, jak się spojrzy z odpowiedniej strony ). Jeszcze raz dzięki Woit za kalki do rakiet i rewelacyjne zdjęcia (schowałeś wszystko co się nie udało a wyeksponowałeś mocne strony) & Octan za Daco. Enjoy! Poniżej kilka zdjęć z budowy: Wstępnie złożony przed podkładem. Po szpachlowaniu, podkładzie i pierwszych plamkach: Kolejne plamki: I jeszcze kolejne: W takim chaosie zaginęły linie podziału, do odnalezienia przydał się czarny klej gunze Jak już mamy linie podziału to można jeszcze dodać kolorki na panelach (wtedy byłem optymistą i myślałem że to będzie widać ) Pierwsza warstwa koloru bazowego Docelowa warstwa koloru bazowego Czas na chodnik Czas na metalizery Pierwsza kalka I 250 kalek + wash później
    20 points
  28. T-90M wersja poligonowa. Warsztat trochę trwa, więc w skrócie co zostało zmienione względem podstawki Zvezdy. Zmiany: - zmienione koła właściwe dla T-90M – zapas z zestawu Tiger Model - zrobiony prawidłowy lemiesz - powłoka antypoślizgowa na korpusie i wieży - kompletne okablowanie elektryczne na korpusie i wieży - prawidłowe osłony świateł wykonane z drutu - poprawione detale świateł obrysowych (przód/tył) - dodane brakujące śruby (zamknięcia kasetek ładunków) na pancerzu reaktywnym korpusa - poprawione błotniki. Geometria, płyty antypoślizgowe, klamry zapinające, śrubunek. - dodany wyższy niż w T-90MC pierścień wokół kosza wieży - dodane klamry zasobników na półkach nadgąsienicowych (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC) - wymienione uchwyty baków (drut) - powiększony prawy tylny bak paliwa- zgodny z wersją T-90. Dodatkowo poprawione umiejscowienie wlewów paliwa oraz wyżłobień w bakach. - wymienione ośrubowanie fartuchów bocznych, dodane uchwyty z drutu, zmienona geometra przedniej części fartuchów bocznych (elementy pancerza reaktywnego oraz fartuchy gumowe) - zrobiony z metalu prawy tylny błotnik + śrubunek - siatki friltrów powietrza komory silnika (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC) - detale tylnej części korpusa (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC), slat (Microdisign z zestawu dedykowanego do T-72B3M mod. 2016) wymagał korekty niektórych elementów (długość, rozstawienie mocowań i ich rodzaju), ale ogólnie był ok. - APU wykonane od zera - wykonany właściwy dla T-90M, pojemnik oleju wraz pokrywą, wlewem i śrubunkiem - zrobiona kamera cofania z całą kabelkologią - wymieniona osłona złącza elektrycznego (prawy tył) - dodane spawy gdzie tylko to było możliwe - slat plus kosz wieży (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC), szkielet z drutu - zmieniony klimatyzator na zgodny z wersją T-90M (Tiger Model/Zvezda), pokrywa filtra wykonałem z blachy, dodane klamry z Mikrodisign, - Pancerz reaktywny boczny wieży wykonany z polistyrenu i blachy, podobnie zasobniki wieży, osłony przednie wieży blaszane - siatka przeciwkumulacyjna wieży z zestawu Rosomak IBG – tutaj szczere podziękowania dla kolegi Chorążego za siatkę - wieża Korda wykonana od zera - blacha, Kord hybryda LiveResin/Zvezda - właz dowódcy wykonany od zera - poprawiony wierzchni pancerz reaktywny wieży- dodana spodnia warstwa (drut) pod każdym z elementów - poprawiona większość linii podziału elementów/detali. Niektóre z nich detale całkowicie rozdzielałem. - peryskopy DVD plus czyli płyta z dvd podmalowana z ramką białą - optyka działonowego i dowódcy (Microdisign z zestawu dedykowanego do MC). Zmienione drzwiczki optyki działonowego, wymieniony śrubunek. - wykonane pełne okablowanie elektryczne - wymieniony śrubunek wieży - wymienione rączki zasobnika amunicyjnego wieży - wymienione gniazdo mocowania anteny GPS/Glonass. Sama antena to zestaw Voyager - antena główna z igieł. Gniazdo anteny wykonane od zera. - poprawiony detal czujników opromieniowania wiązką laserową, wymieniony śrubunek - poprawiony detal czujnika wiatru, kabelkologia + śrubunek, dodane pokrywy ochronne kabli - lufa Voyager do T-90MC- wymagała kilku modyfikacji i poprawnego śrubunku - gąsienice Masterclub do T-14 Armata - liny holownicze Eureka Więcej grzechów nie pamiętam Malowanie, jak już pisałem, poligonowe. Chemia: - AmmoMig 0053 - farby olejne - pigmenty AK, Vallejo i Ammo - wash AK, AmmoMIG, Tamiya Miłego oglądania. Kuba
    20 points
  29. Zapraszam do oglądania
    20 points
  30. Witam! Model bardzo miły w klejeniu, tylko gąsienice mnie nie przekonały i zdecydowałem się na friule. Dodane jest też kilka blaszek od Voyager. W modelu były plastikowe uchwyty na zapasowe gąsienice, nie najlepiej to wyglądało. Grile od menga też wymagały wymiany, cała reszta zestawowa. Miłego oglądania!
    20 points
  31. Mi-24W Zwiezdy w 1:48. Kalkomanie blachy wnętrza i koła z Edka. główny kolor od Bilmodela. Karabin jak i sonda od Mastera. Model Zwiezdy jest całkiem dobrze spasowany ale niestety ma dość sporą wadę z liniami podziału blach. Model pomalowany jest farbą bilmodela która została wycieniowana i rozjaśniona czarną i białą farbą Tamiya. Efekty brudu uzyskałem za pomocą farb olejnych i specyfików od AK.
    19 points
  32. I tak oto szanowni oglądacze dotarliśmy do kresu Kresu kolekcji prezentującej różne wersje i malowania samolotu Lockheed F-104 "Starfighter". Kolekcja nie mała bo składająca się aż z 16 sztuk modeli - jest to jak na razie największy zbiór modeli jednego samolotu jaki posiadam. Początki miały być raczej skromne - raptem trzy sztuki. Bo tyle posiadałem na "składzie" w szafie. Ale przy pomocy różnych forumowych "naciskaczy" i "nalegaczy" kolekcja zaczęła się rozrastać aż osiągnęła obecny stan. W tworzeniu kolekcji wykorzystałem modele trzech firm - Esci/Italeri, Hasegawa i Revell. Każda z firm podeszła do tworzenia modelu inaczej i na swój sposób. Każdy model ma też swoje zalety i wady. Esci ma bardzo ładne i delikatne linie podziału oraz najlepsze belki do sidewinderów, prawidłowo odwzorowane hamulce aerodynamiczne. Za to całkowicie puste komory podwozia i beznadziejny fotel, Hasegawa ma ładne nitowanie, wnętrze i ogólnie jest przyjazna dla modelarza ale belki do sidewinderów ma już z toporną prowadnicą. Revell jak to Revell - pokrojony i podzielony. Nos o trochę dziwnym kształcie który trzeba "podlizać" papierem ściernym, ładne nitowanie steru ale za to bez nitowania osłony silnika. Największą porażką Revella są zewnętrzne zbiorniki paliwa (na końcach skrzydeł) które z marszu najlepiej zastąpić baniakami z Hasy. W sumie Hasegawa i Revell wywodzą się z modelu Monogramu. Mają identyczny podział i takie same elementy. Tylko Japończycy swój "wyrób" dopieścili i poprawili za co należy im się butla sake. Tyle o modelach. Pora na podziękowania A wielkie podziękowania należą się koledze "rudy0007" który to wniósł bardzo dużo do stworzonej kolekcji - od podzielenia się wiedzą, poprzez zakupy w kraju kwitnącej wiśni aż po podzielenie się różnymi aftermarketami. Kamil - WIELKIE DZIĘKI za pomoc i dyskusje Dziękuję też koledze "Matys-owi" który podzielił się kalkami i dzięki któremu powstały ciekawe malowania. WIELKIE DZIĘKI I pora na podsumowanie fotograficzne Na początek kilka uwag technicznych - zdjęcia powstały w okresie od 10.luty 2019 do 20 czerwca 2021, tak więc różnią się jakością i doskonałością - taki mamy klimat, a poza tym marny ze mnie fotograf Po drugie nie ma co pisać że mam ładny dywan, ładne meble i ładne panele bo wiem że mam ładny dywan, ładne meble i ładne panele. Po prostu cyknięcie fotki dla 16- tu sztuk jest odrobinkę problematyczne A teraz lecimy: "Haring" uit Leeuwarden - F 104G "Aringhe mediterranee" di Gioia del Colle - F-104S "Baltischer hering" von Eggebek - F-104G "Ranjat fi alsahara' min al Mafraq" - F-104A "Smoked herring" from Udorn - F-104C "Arenque de toro de Torrejón de Ardoz" - F-104G "Naha no samurai nishin"- F-104J "Hyakuri no mori no nishin" - F-104DJ "Herring from the land of maple leaves" - CF-104 "Aringa italiana" di Verona - Villafranca - F-104S "Canadian herring" from Baden - Soellingen, CF-104 "Herring" from Arizona - TF 104G Naha no `nishin'- F-104J "سرگوٹا کے ساتھ ہیرنگ" - czyli F-104A "Herring with a red tail from Cold Lake" - CF-104 "Haring" uit Leeuwarden - F-104G Tak to wygląda "pojedynczo" a tak "w grupie" i takie coś można "napisać" tymi modelami: I tyle szanowni koledzy.
    19 points
  33. Długo zeszło, ale udało się, dla przypomnienia jest to mój piąty model i pierwszy na którym wypróbowałem sporo nowych technik malowania i zużycia. Ogromne podziękowania dla kolegi @Semtex za olbrzymią encyklopedie dotycząca F-18, dzięki tym materiałom miałem sporo latwiej. Model Kinetic postanowiłem zrobić pootwierany w trybie serwisowym. Ponadto dorobiłem trochę hydrauliki na podwoziu głównym i przednim, hydraulikę hamulca aerodynamicznego, brakujący uchwyt pokrywy przedniej podwozia łączący się z drugą pokrywą i inne duperele. Model wymagał sporo przeróbek by upchać elektronikę i radar, miałem z tym sporo problemów bo elektronika była trochę za duża i nie mieściła się z wnęka podwozia, ale o tym było przy budowie. Zdjecia robiłem jeszcze przed malowaniem wnętrza dysz spaloną bielą.Zapraszam do oglądania
    19 points
  34. I na tym koniec 1193 elementy i etażerka gotowa. Sam montaż po pomalowaniu wszystkiego zajął mi 30 godzin. Najtrudniejsze było zaplanowanie prac tak aby po kolei montować kolejne agregaty i podłączać przewody do nich. Teraz czeka mnie budowa całego wnętrza luku, do którego chowa się etażerka. Zdjęcie referencyjne Z prac nad eteżarką złożone na sucho po pomalowaniu złożone w całość Przymiarka
    19 points
  35. Witam! Model zasadniczo prosto z pudełka z pewnymi korektami widocznymi na fotkach.
    19 points
  36. Chciałem zaprezentować skończony jakiś czas temu model. Został wzbogacony blaszkami Yahu, celownikami do japońskiej broni maszynowej z Shelf Oddity (postanowiłem ich użyć gdyż są o wiele bardziej dokładne i "lekkie" w porównaniu z tymi zestawowymi) i przenitowany. Malowany farbami Vallejo i Hataka. Model w malowaniu maszyny z 17. Eskadry Bombowej, litera kodowa N. 5 września samolot wjechał do rowu podczas kołowania na lotnisku koło Starej Wsi. Tak pozostawiony został bardzo dokładnie sfotografowany. Zapraszam do galerii. Jeszcze fotka wnętrza z warsztatu. IBG odwaliło kawał dobrej roboty, aż żal było je zamykać Z modelem miał miejsce mój debiut na łamach Super Modelu, gdzie została też zamieszczona relacja z warsztatu
    19 points
  37. Witam Dotarłem do końca tego projektu, w sumie to bardzo przyjemny model, chociaż brakuje mu sporo detali. Próbowałem zrobić co się da ruchome i na początku to działało w porządku, a potem to już plastik nie wytrzymał ciężaru wyrzutni wiec musiałem dużo elementów skleić w całości i tylko wyrzutnia sie podnosi w tym momencie. Koła są żywiczne. Jeżeli chodzi o malowanie to Tamka i wash olejny, którego trochę za dużo dałem i model wyszedł brudniejszy niż chciałem. Koniec narzekania, foty
    18 points
  38. Witam wszystkich, po dosyć sporej ilości czasu udało mi się skończyć ten model. Zestaw jest dosyć przyjemny jednakże przy koszach można stracić cierpliwość. Chciałbym podziękować każdej osobie która udzielała się w warsztacie, bez was ten model na pewno nie wyglądałby tak samo jak teraz Model przedstawia leoparda 2a5 w testowym malowaniu w trakcie pobytu na poligonie, mam nadzieję, że wam się spodoba
    18 points
  39. Takiego oto olbrzyma zbudowałem sobie na boku. Pewna dobra dusza podpuszczała, namawiała "spróbuj tej skali" i jest. To mój pierwszy kontakt z 1/144, ciekawe doświadczenie szczególnie w kwestii malowania i wszelkich zabiegów upiększających. Model poza tym co z pudła (torebki foliowej) dostał ode mnie kabinę, mocno uproszczoną ale i tak lepszą niż pustka, poza fotelem, od Edka. A żeby to było choć trochę widać to rozciąłem owiewkę i wykonałem model z otwartą kabiną. Wielkie dzięki koledze greatgonzo za pomoc i wyjaśnienie pewnych niejasności. Po konsultacji z greatgonzo schemat malowania został zmieniony w porównaniu do tego co proponuje Eduard i oparty został o dokumentację zdjęciową oryginału. Z minusów tego zestawu wymienię kalki. Są dość grube, przeźroczysty film jest rozlany dość daleko poza część kolorową, na niektórych kalkach było widać dziurki, takie zapadnięcia na powierzchni. Słabo także reagowały na płyn do kalek. Ja przed ich naklejeniem odciąłem jak najwięcej zbędnych części mimo to kalka po polakierowaniu dość widocznie odcinała się od powierzchni modelu. Jako, że kalki nie siadły dobrze w liniach to postanowiłem je trochę ponacinać, po tym zabiegu okazało się, że kalkomania się zaczyna rozwarstwiać i srebrzyć. Po bliższych oględzinach okazało się, że z kalki złuszcza się wierzchnia jej warstwa wraz z naniesionym lakierem. Po zdjęciu tej warstwy kalka się mocno odchudziła więc taki sam zabieg wykonałem na wszystkich pozostałych. Tyle tytułem wstępu, zapraszam do oceniania. Akurat ten model miałem pod ręką więc takie porównanie z 1/48
    18 points
  40. Dobry wieczór Taki wymęczony modelik z moich lat dziecięcych, oczywiście pierwszy raz jak go sklejałem, robota szła ekspresowo i w jeden wieczór stał na półce. Ponownie się za niego wziąłem ok. 2 m-cy temu z wielkim zapałem, ale pod koniec budowy miałem go serdecznie dość, więc wyszedł jak widać poniżej. Waloryzacje przeprowadziłem we własnym zakresie plus blaszka Part. Od nowa wykonałem cały przód wraz z silnikiem, golenie podwozia i zastrzały (metalowe). Poprawienia wymagał statecznik poziomy, gdyż zestawowy jest zdecydowanie za krótki. Malowanie powierzchni głównych to: AMMO MIG metal acrylic i AK red
    18 points
  41. Prototyp ciągnika ewakuacyjno - artyleryjskiego AT-45 zrodził się z potrzeby zastąpienia wysłużonych I skomplikowanych w produkcji Woroszyłowców. Zdobyte doświadczenie oraz rozwiązania techniczne zastosowane w produkcji Woroszyłowca, postanowiono wykorzystać przy produkcji jego następcy, którego konstrukcja miała opierać się na podzespołach oraz komponentach seryjnie produkowanego czołgu T-34. Projekt prototypu AT-45, pierwotnie oznaczony indeksem fabrycznym A-45, został opracowany przez zakład Nr 183 i zatwierdzony w czerwcu 1942 r. Przeprojektowano jednak całe zawieszenie, które w przeciwieństwie do czołgu T-34, w konstrukcji AT-45 oparte było na drążkach skrętnych. Szoferka, rozbudowana w centralnej części tak, by mogła pomieścić 4 osoby, zaczerpnięta została z ciężarówki ZiS-5. Pierwsza eksperymentalna partia 6 sztuk ciągnika, wyprodukowana została przez zakłady Nr 75 w pierwszej połowie 1944 r., które to natychmiast poddane zostały testom. Do końca sierpnia 1944 r. wszystkie pojazdy (6 sztuk), mimo pewnych mankamentów testy przeszły pomyślnie i konstrukcja została zatwierdzona do produkcji seryjnej. Produkcję seryjną podjąć miały zakłady Nr 174, jednak ta, z powodów logistycznych, a przede wszystkim technicznych, wynikających z konieczności modyfikacji dokumentacji technicznej została zarzucona. Żaden z 6 pojazdów eksperymentalnej pierwszej serii nie przetrwał. Poniżej przedstawiam model, nie pozbawiony niestety wad i wielu niedoskonałości, który nie przedstawia żadnej konkretnej maszyny z w/w serii i jest zbudowany w oparciu o dostępne w necie zdjęcia, więc może być miksem wszystkich sześciu. Koła i ogniwa gąsienic oraz silnik z chłodnicami na pace pochodzą z zestawów Miniart, przerobiona wanna z zestawu Zwezdy, figurki Miniart, ICM, zestaw narzędzi w skrzynce Przemek Przybulewski, reszta zaś, to moja radosna twórczość. ...no i na koniec poglądowo, jak to się zaczęło.
    18 points
  42. "Krokodyl" (podobnie jak jego odpowiednik w naturze) atakuje nie spodziewanie i znienacka Trochę taka podła galeria ale nie chciało mi się przeciągać i czekać na lepszy moment do robienia fotek. (nazwijmy to pół galerią albo galerią wstępną ) Mil Mi 24A , 280 Samodzielny Pułk Śmigłowców pod dowództwem pułkownika W. Bucharina. Kandahar, Afganistan 1980r O, i wszystko. Można sobie pisać co się chce
    18 points
  43. Mój pierwszy pasażer Model troszkę eksperymentalny ale uważam za udany... i na koniec 2 ruchome obrazki https://i.imgur.com/3GKPZME.mp4 https://i.imgur.com/snTdGb4.mp4
    18 points
  44. Po latach w boju ukończyłem w końcu mój ulubiony statek powietrzny. Zdaję sobie sprawę z niezgodności merytorycznych, z tego, że brudzenie jest dla wielu z Was niewystarczające. W zasadzie to nie ma go za wiele Jestem z wykonania zadowolony, zwłaszcza, że wracałem do budowy modelu czasami po miesiącu a czasami po pół roku. Tak więc, czasami ciężko było wejść w rytm i nie pogubić się. Model ma być ozdobą na półce a nie wierną kopią realnej maszyny. Pozdrawiam ps. admin jeśli źle formaty i wielkości zdjęć wstawiłem to proszę o wyrozumiałość. Dawno nie upload'owałem zdjęć na forum a widzę, że coś się pozmieniało
    18 points
  45. Dziękuję serdecznie za opinie Teraz OSTRZEŻENIE - będzie długo i nudno... Dornier zaproponował ciekawe rozwiązanie dostępu do silników - schodki-trapiki chowające się w obrys gondol. Widać to ładnie na poniższym zdjęciu pod środkowym silnikiem (przypomnienie zdjęcia z wcześniejszego postu): Element w zasadzie nie jest trudny, tyle że tu ma być ich sześć.. Zacząłem od wytrasowania większych kół dla wiercenia otworków ulżeniowych - wiercenie zawsze staram się robić na większym obszarze, aby nie doprowadzić do zniekształcenia elementu: Następnie wyciąłem otworki wzorcowe i rozrysowałem je na jednym z kół: Wycięte z naddatkiem koło przykładałem centrując szpikulcem do pozostałych i igłą spozycjonowałem środki wszystkich otworków: Rozwierciłem je i wyciąłem i obrobiłem łukowe boki: Koła skleiłem, wykałaczkami pozycjonowałem otwory aby miały identyczne położenie, po czym ciachnąłem żyletką otrzymując 12 identycznych boczków: Przygotowałem osłony kształtując je we wrzątku i rozpocząłem sklejanie: Tu już ogólnie zmontowane z progami pod schodki i naddatkami które odetnę dopiero po całkowitym wyschnięciu: Każdy schodek miał zakończenie z półkolistym wcięciem - na płytce wyciąłem otwór, który był cięty na paski o szerokości schodka, ciachany na wąsko i wklejany w schodki - i tak x 18.... Finalnie dokleiłem krawędzie z pla-paper z wąsikami pod zawiasy i prysnąłem alu: Oraz przymierzyłem do gondol: Liczba kwadrasów poświęconych na powyższe pozwoliłaby spokojnie zbudować z pudła któryś z nowoczesnych jednosilnikowych airfixów. Także naśladownictwo na własną odpowiedzialność ;o) Ale o dziwo - nie było spiny, był luz, relaks i zadowolenie z hobby.
    18 points
  46. Witam Jak zauważyłem, trochę się w portfolio zakotłowało. A z tego wynika prosty wniosek - nie ma co zwlekać z galerią końcową, bo nikt tu nie zajrzy i "serduszka" nie wlepi Ale lećmy po kolei: Model - model Hasegawy z dwupaka Hasegawy. Prosto z pudła zrobić się nie da. A się nie da bo w pudle jest wersja "D" Ale na szczęście przeróbek jest niewiele i wszystko co do tego potrzebne trzeba poszukać w innych pudłach Hasegawy. Wersja TF-104G powstała w oparciu o płatowiec "G" a więc ma wzmocnioną konstrukcję i należało dać szersze opony, pokrywy podwozia z przetłoczeniami oraz dyszę o właściwych rozmiarach. Plus oczywiście właściwe fotele dla załogantów Malowanie - Kalki użyte do oznaczenia latawca pochodzą z trzech modeli: oznaczenia indywidualne pochodzą z zestawu Matchboxa TF-104G rocznik 1986 bodajże - o dziwo bardzo dobre i ładnie reagujące na płyny. Jedyna wada to trochę gruby film. Oznaczenia przynależności państwowej to kalki Italeri made by Cartograf z zestawu F-104A/C a "eksploatacja" to z kolei kalki Revella z zestawu F-104C "Uzbrojenie" to zasobniki szkolne/szkoleniowe SUU-20 z zestawu uzbrojenia Hasegawy cz. III Podsumowując: TF-104G z 418 Eskadry Szkolnej Myśliwców Szkolnych, 58 Skrzydło Szkoleniowe Myśliwców Taktycznych, Baza Sił Powietrznych w Luke, Arizona, 1976r. Tradycyjnie już , fotki mi nie wyszły ale trudno, takie są uroki mojej "fotografii" I tradycyjnie już napiszę, że można pif pafać
    18 points
  47. 18 points
  48. Tytułowy MiG-21bis w przelocie lotem koszącym nad pojezierzem Fińskim w rok 1981.
    18 points
  49. Wyprowadzenie kadłuba na ludzi było cięższe niż płata. Same krzywizny. Dużo czasu i pracy zajęło,ale jest. Italeri dało ładną bryłę. Wszystko wyszlifowałem i zaszpachlowałem. Poza prezentowaną dawniej ingerencją w strefę kabiny, doszło: - liniowanie; - nitowanie; - wzmocnienia, przetłoczenia, prowadnice; - obramówki otworów wież; - trochę części foto i drobnicy Spód łódki dostał też nieco "taśm" i konturowania z pasków. Skuteczność tej operacji ujawni się po podkładzie, ale mam przekonanie o słuszności obranego kierunku, zwłaszcza, że będzie na spodzie z natury słabiej widocznym dla przyszłego widza: Na górze jest tak: Spójrz mi w oczy: I struktura w innym oświetleniu: Teraz stery.... CDN
    18 points
  50. Dobry wieczór. Parę fotek pomalowanego modelu... Jutro przychodzi lakier, więc będzie można przejść do etapu weatheringu. Model będzie w barwach 1WBPanc. Dlaczego? Dlatego, że spędzę tam teraz trochę czasu.
    17 points
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.