Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 04/09/2019 in all areas

  1. 28 points
    Cześć, Wreszcie! Chciałbym się z Wami podzielić zdjęciami ukończonego już Hellcata. M18 Hellcat AFV Club Gąsienice Friul Koła Trakz i Italeri Lufy km i armaty RB Model Całe MNÓSTWO własnych przeróbek... (lista gdzieś na warsztacie – będzie ponad 30 pozycji…) Model przedstawia rzeczywisty pojazd o bardzo ciekawej historii. A data publikacji galerii nie jest przypadkowa, choć wyszło to zupełnie niechcący - to właśnie dziś jest rocznica zarejestrowania nagrania, które było moją inspiracją - 22 grudnia 1992 roku. Co wiemy o wozie? 1. Wyprodukowany jeszcze w czasie II Wojny Światowej - być może wziął w niej udział. 2. Na początku lat 50-tych sprzedany do Jugosławii i przez 40 lat służył w Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. 3. W 1992 raz z rozpadem Jugosławii i początkiem wojny w Bośni wszedł w skład wojsk bośniackich Serbów walczących w okolicach miast Foca i Gorażde. 4. 22 grudnia 1992 zdobyty przez siły bośniackich muzułmanów . 5. Po kilku dniach odbity przez Serbów 6. Przez kolejne 2 lata służy Serbom m.in. w walkach o Gorażde w 1994 roku. 7. Po wojnie odkupiony przez Brytyjczyka handlującego starym sprzętem z terenu Bałkanów. 8. Przez jakiś czas znajdował się w Imperial Museum w Duxford 9. Sprzedany(prawdopodobnie) do prywatnego kolekcjonera, odrestaurowany i cieszący oko do dzisiaj w innym, drugowojennym malowaniu. Po drodze powstała też figurka, która od biedy mogła by pasować na bośniackiego żołnierza, ale kałach się urwał temu figurku w czasie fotosesji, więc zdjęć więcej nie ma, póki co. 😉 I na koniec inspiracja-adaptacja… 😉 Na zupełny już koniec wielkie podziękowania dla wszystkich, wspierających podczas budowy radą, częściami i dobrym słowem. I wesołych świąt dla wszystkich pozostałych. Pozdrowienia!
  2. 20 points
    Witam wszystkich Model rozpocząłem na początku 2016 roku .Z powodu zawirowań życiowych porzuciłem projekt na długie miesiące. Wiem że to dział warsztatowy a to co zrobię będzie praktycznie monologiem ,ale nie wiedziałem gdzie go wam pokazać. Nad modelem spędziłem puki co mnóstwo czasu ,a i tak chyba jestem dopiero w połowie drogi . Może kogoś zainteresuje to co do tej pory zrobiłem , taka ciekawostka bo wujek google nie znalazł żadnej dobrej relacji z budowy tego modelu. Oczywiście jeśli powrócę do dłubania to będę co jakiś czas zamieszczał zdjęcia . Starałem się wybrać najciekawsze puki co , a i tak dużo ich wyszło. Są dwa zestawy na rynku „Anigrand” - żywica i kopia żywicy „wacu” Combat Models dokładnie z tymi samymi błędami. Według mnie użyli „Anigranda” jako kopyta. Najważniejsze przeróbki to : · zbyt bulwiasty i złych kształtów przódStarałem się wybrać najciekawsze a i tak dużo ich wyszło. · okna w złych miejscach i o złych kształtach · złe osadzenie skrzydeł, całość za bardzo do przodu · złe AOA skrzydeł, studnie złe kształty i wymiary · korekta przekroju kadłuba · korekta skrzydeł · zły kształt pylonów i silników · złe rozmieszczenie goleni podwozia · statecznik pionowy zły kształt · brak kokpitu · brak ładowni · model posiada pełne oświetlenie ( z rozdzieleniem na barwę światła ) Oprócz tego wszystko wymaga z wymiarowania i osadzenia we właściwym miejscu, ale już wyglądem przypomina C-17 . Musiałem obrać jakieś złożenia odnośnie planów ,których i tak praktycznie nie ma, a jak są to złe. Nawet sam Boeing wypuścił kilka rysunków na których są błędy . Plany po przeskalowaniu które posłużyły do wymiarowania znalazłem na ironie w Modelarzu z 1999 roku, reszta to zdjęcia. C-17- tka o nr 0006 z 315 AW której model buduje na co dzień stacjonuje w bazie Charleston (Południowa Karolina). Samolot brał udział w latach 1995- 1996 w operacji Joint Endeavor związanej z wkroczeniem międzynarodowych Si ł wojskowych do byłej Jugosławii . W czasie tej operacji 12 samolotów przerzucono do bazy Rhein-Main w Niemczech , skąd wykonywały loty z zaopatrzeniem wojskowym i humanitarnym. C -17 w ciągu 60 dni operacji powietrznych wykonały 1025 lotów przy nie zawodności 97,8%. Latem 1998 roku samolot o nr 0006 otrzymał nazwę „Spirit of Berlin” (duch Berlina) z okazji uczczenia 50 rocznicy operacji zwanej „Berlin Airlift” (most powietrzny) nadaną przez ówczesnego prezydenta Billa Clintona . Z ciekawostek ,w 1998 roku transportował słynną orkę KEIKO , bohaterkę filmu „Uwolnić orkę „. Operacja polegała na przewiezieniu zwierzęcia ze Stanów Zjednoczonych do Islandii i tam wypuszczenie orki do Oceanu Atlantyckiego. Oprócz KEIKO ładunek składał się z wielkiego zbiornika wypełnionego wodą . C-17 został wybrany dzięki możliwości wylądowania z ładunkiem 32 ton na pasie startowym o długości niespełna 1300 metrów. Pozdrawiam
  3. 18 points
    Witam. Kończy się rok, więc przydałoby się skończyć jakiś model - żeby tradycji 1 rok - 1 model stało się zadość ;o) Jakoś się udało. Sam zestaw świetny - sklejanie go to sama przyjemność. Do tego merytorycznie niemal idealny. Malowany Tamiya, Gunze, Hataka. Oprócz foteli (Eduard) i rurki Pitota (Master) - wszystko zestaw, z odrobinką swojego wkładu.
  4. 18 points
    Poniżej kolejny SBLimek z tworzonej niespiesznie "kolekcji siemirowickiej". Baza - Eduard; dodatki - fabryczne Edka - klapy, hamulce, trochę blaszek w kokpicie; własne - korekta niektórych paneli, strefa lawety uzbrojenia, nitowanie, brzechwy na skrzydłach, antenki, światła, drabinka, sporo w kokpicie, wewnętrzne strony osłon kabiny, luki i wzierniki silnika, luk awioniki, dekle,trochę w podwoziu itp. Malowanie na biało - samolocik jako oryginał dość słynny i niezbędny element kolekcji z Siemirowic. Fotki ukazują go jako całkiem dobrze utrzymany, nawet był czysty, kiedy dotarł do przechowalni w Mierzęcicach. Stąd eksploatacja umiarkowana, mam nadzieję, że w miarę przekonująca i wiarygodna, mocne brudzenie nie mogło wchodzić w grę. A na koniec z kumplami z jednostki: Pozdrówka 🙂
  5. 17 points
    Ot taki forumowy żart.. Jest minigaleria w warsztacie więc po namowach załogi w stoczni wstawiam zdjęcia także w odpowiedni dział. Wodnopłaty z pokładu ciężkiego krążownika Tone:
  6. 17 points
    Rzeczywistość widziana od środka branży w roku 2020 wygląda kompletnie inaczej i po tym wątku widać, jak niewiele osób ma jakikolwiek związek z tą rzeczywistością. Jeśli kogoś ten wstęp zabolał, to niech daruje sobie bardzo długą lekturę reszty - bo tam będzie boleć dużo bardziej. Ale będzie też dużo faktów. Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, bo "wie lepiej, gdyż mu się wydaje", to bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Natomiast jeśli ktoś chce się dowiedzieć, jak to faktycznie wygląda od wewnątrz, nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie (bo nie pracuję dla żadnej polskiej firmy), to zapraszam do lektury. Przykro mi, praktycznie nikt w całej branży nie patrzy w ten sposób, bo nikogo to nie obchodzi. Producenci modeli zadają sobie zupełnie inne pytania: ile różnych wersji (czytaj: różnych pudełek) z tego tematu zrobię, ile malowań mogę do nich mieć (bo to kolejne pudełka), czy te wersje i malowania przyciągną odbiorców, czy tych odbiorców będzie wystarczająco wielu, żeby pokryć koszt całego projektu. Jaka świadomość tego wszystkiego jest w tym wątku? No cóż, patrząc na komentarze w stylu "U nas jak zawsze liczy się tylko kasa i opłacalność", śmiało można powiedzieć, że zerowa. A nawet jeszcze gorsza, gdy widzi się kompletny brak ogarnięcia różnic między formami stalowymi, w jakich robią IBG czy AH, a różnymi formami żywicznymi, w jakich robią Czesi. Zatem trzymając się konwencji tego pytania: i mając podane wyżej informacje, każdy może śmiało udzielić właściwej odpowiedzi i wybrać bramkę numer 3. W zasadzie smutne jest to, że minęło 12 lat od tego wywiadu z szefową - nieistniejącej już - firmy Accurate Miniatures: https://www.agapemodels.com/2007/09/05/accurate-miniatures-a-behind-the-scenes-look/ a nie widać żeby najgłośniej tutaj dyskutujący nie tylko znali ten wywiad, ale też znali fakty, o których tam mowa. Różnice między 2007 i 2020 są takie, że co prawda formy są ciut tańsze i mamy ciut nowsze technologie, ale jednocześnie sprzedaje się mniej modeli. Całą resztę można przełożyć niemal 1:1 na polskie realia, drobnymi różnicami można się nie przejmować. Większość wypowiadających się w tym wątku żyje jakimiś złudzeniami i ma wizje godne supermocarstwa. Czyli polskie samoloty są znane wszędzie bardziej, niż F-16. Ich kształtom, piękniejszym od kształtów supermodelek, nie może się oprzeć żaden modelarz na świecie. Czyli w zasadzie wystarczy model zrobić, a nie sposób na nim stracić. Nie wiem, może by tak blacha w czoło i kubeł zimnej wody na łeb za każdym razem, gdy komuś tego typu bzdury przyjdą do głowy? Za dwudziestym razem powinno się jakoś wdrukować, że poza kilkoma już wyprodukowanymi typami z biznesowego punktu widzenia polskie samoloty są interesujące wyłącznie dla modelarzy polskich, a polski rynek nie jest aż tak wielki, żeby gwarantować 100% zwrot kosztów. Tak, tak, oczywiście, już nawet w wątku padło nieśmiertelne stwierdzenie: No i mówiący te słowa przed laty mieli rację - wtedy to się kompletnie nie opłacało. Musiał powstać silny chiński przemysł okołomodelarski, musiały zostać wdrożone nowe technologie, musiało wreszcie powstać szereg firm produkujących formy, żeby cena wejścia na rynek z nowym produktem spadła. Gdy to się dokonało, można było się zabrać za modele, które kilka lat wcześniej były nieopłacalne. Ale to nie jest tak, że ta cena będzie wiecznie spadać i za 5 lat ktoś zrobi na formach stalowych ten czy inny prototyp. Nie zrobi. Zrobili. I narzekaniom na te modele nie było końca, bo przecież nie wystarczyło, że wreszcie się pokazały i były dobre. Dla różnych forumowych marud nie były dość dobre, bo przecież to powinna być Tamiya za cenę Mastercrafta. No i same modele były takim hitem światowej sprzedaży, że od 2018 ciągle można je kupić za pół ceny: https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-24a-c-turkisch-af.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-first-shots.html https://www.specialhobby.eu/en/our-own-production/pzl-p-11c-foreign-service.html Ale owszem, firma na nich nie straciła. Przede wszystkim dlatego, że tych modeli nie zrobiła z form stalowych, tylko były to short-runy. Co było jednym z większych idiotyzmów ostatnich lat i koncertowo spieprzoną szansą na zrobienie jakiegoś modelu, którego IBG nie zrobi, a na którym Fly zarobiłby tyle, żeby chcieć robić kolejne modele polskich samolotów. Tymczasem pospolite ruszenie co prawda o mały włos nie zmarnowało tematu Łosia, ale za to dzielnie zrobiło kompletnego gniota, który jest o 30% droższy od IBG, a w bonusie dla 90% kupujących modele jest właściwie niesklejalny. Firma Fly na szczęście nie straciła, głównie dlatego że zdążyła wszystko sprzedać hurtownikom, a oni teraz bujają się z tym towarem. Wystarczy sprawdzić, w jak wielu sklepach te modele leżą i nie chcą się sprzedawać mimo promocji. Owszem. Tyle, że nie opłaca się aż tak dobrze, jak zrobienie czegoś analogicznego, co latało w Luftwaffe albo w RAF, więc każda firma wypuszczająca coś polskiego powinna być z wdzięcznością całowana w gołą dupę, bo zdecydowali się na znacznie mniejsze zyski, zamiast zachować się zgodnie z zasadami rynkowymi i zrobić coś, na czym naprawdę się zarobi. IBG zrobiłoby znacznie więcej kasy na całej rodzinie Ju 87, niż na rodzinie Karasi czy Łosi. I naprawdę, niech nikt nie wyskakuje z hasłami, że dobrych Łosi i Karasi nie było, a jakieś Stukasy są, więc zarobiliby mniej. Stukas sprzeda się zawsze i zawsze będzie się sprzedawał, a jeśli będzie na poziomie Karasia, a nie na poziomie Airfixa czy Italeri, to taka rodzina byłaby maszynką do tłuczenia kasy na parę dekad. Arma Hobby, druga polska firma robiąca w formach stalowych, wybrała Hurricane i Wildcata. Czyli co, tak bardzo dorobili się na P.7, P.11c i Fokkerze, że postanowili wejść w niszowe tematy i mało znane na świecie konstrukcje brytyjskie i amerykańskie? Czy może raczej odwrotnie, okazało się że tematy polskie nie gwarantują w dłuższej perspektywie rozwoju firmy i trzeba jednak iść w bestsellery? Wyjaśnienie o wypchnięciu z rynku przez IBG było dęte, powinni napisać wprost że polskie rzeczy sprzedają się słabiej, bo to przecież prawda. I takich kilka słów szczerości byłoby bardzo wskazanych, bo może do części kupujących coś by dotarło. Ale nie mam złudzeń, co najwyżej do części. Luftwaffe zawsze świetnie się sprzedawała, ale cała masa wczesnej Luftwaffe nie została zrobiona w ogóle, ewentualnie nie została zrobiona porządnie, albo robią ją wyłącznie firmy short-runowe. Przecież nie dlatego, że jest jakiś światowy spisek dużych producentów przeciwko Do 22, Do 23 czy He 59. Po prostu nawet Luftwaffe, sprzedająca się na całym świecie, nie jest gwarantem zwrotu z inwestycji dla producenta robiącego coś z form stalowych. Dlatego wczesne Bf 109 zrobiło AMG, dlatego Do 22 będzie z RS Models, dlatego Do 23 będzie z Marsa. Naprawdę nikt nie kojarzy tych faktów czy tylko są one starannie wypierane? Zresztą tutaj można zobaczyć, co 12 lat temu (!) pisali w wywiadzie z AM na temat doboru modeli: Czyli w skrócie: najpierw wybiera się coś, co jest dobrze udokumentowane i do tego coś, co ma dużo opcji pudełkowych, jeśli chodzi o malowania; wybiera się tematy popularne, bo tematy niszowe nie mają takiego wzięcia rynkowego, który gwarantowałby zwrot z inwestycji; kolejnym sitem jest temat, który nie było w ogóle robiony lub który można bardzo poprawić; odrzuca się tematy, które zostały zrobione dobrze i wciąż są obecne na rynku. Te zasady nadal obowiązują, dlatego jeszcze bardzo długo IBG nie wyda Karasia, Łosia czy pezetelek w 1/48. Modele z Mirage Hobby są wystarczająco dobre i wciąż są dostępne na rynku, więc produkcja tych modeli od nowa to byłoby topienie forsy. I nie ma znaczenia, jak często klejący 1/48 będą w wątkach o 1/72 marudzić, że to zła skala i że oni potrzebują nowego Łosia czy Karasia. Jak Mirage Hobby przestanie istnieć, zapas wyprasek się wyprzeda, a formy ulegną samozagładzie, będzie można zacząć dyskutować o sensowności wypuszczenia tych modeli w 1/48. Na razie te modele są wystarczająco dobre, a rynek zbyt mały, żeby ryzykować topienie szmalu (większego, niż w 1/72) na takie pomysły. No i tutaj mamy kolejny cytat: Oczywiście, że biorą pod uwagę. Jak każda profesjonalna firma, biorą pod uwagę każdą propozycję. A potem poddają ją profesjonalnej analizie i 99% przekazanych firmom propozycji leci do kosza, bo są kompletnie nieopłacalne. I teraz krótkie wyjaśnienie, jak wygląda gradacja opłacalności: samoloty bojowe, które wzięły udział w walce, samoloty bojowe, które nie wzięły udziału w walce, samoloty pomocnicze, które wzięły udział w walce, samoloty pomocnicze, które nie wzięły udziału w walce, samoloty szkolne (wojskowe) produkowane seryjnie, samoloty cywilne produkowane seryjnie, prototypy. A jaka jest świadomość opłacalności w tym wątku? O taka: Jeśli w jakiejkolwiek poważnej firmie modelarskiej ktoś zobaczy takie "poważne podejście do tematu", to prawdopodobnie strzeli facepalma. Albo wydrukuje i będzie pokazywał na imprezach firmowych, żeby inni producenci też mogli się pośmiać. Na koszt projektu biznesowego składa się masa rzeczy: etap przedprojektowy, czyli dotarcie do szeroko pojętej dokumentacji, co zajmuje czas i potrafi kosztować całkiem sporo, projekt CAD, drążenie form stalowych (trwa kilka miesięcy), poprawki (przesłanie kolejnych wyprasek testowych, analiza i wprowadzanie poprawek potrafią trwać miesiącami, a to kosztuje), projekt pudełka, projekt kalkomanii, projekt instrukcji, transport formy, koszty prowadzenia działalności w czasie tego wszystkiego, wliczając cła i podatki. Do tego wszystkiego dochodzą nieuniknione opóźnienia na praktycznie każdym etapie, których nie da się przewidzieć, nawet jeśli w planowaniu uwzględni się jakiś zapas. I to też kosztuje, a wszystko składa się na koszt całego projektu, od A do Z. Nie wliczam tutaj kosztów wtrysku, kosztów druku instrukcji i pudełka czy kosztów pakowania tego wszystkiego, bo to są koszty stałe dla każdego pudełka modelu. Żyjecie w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której "poważne podejście" to jakaś ściepa na 10 tysięcy, podczas gdy projekt biznesowy od zera do pojawienia się na półce pudełka z nowym modelem kosztuje - zwłaszcza w przypadku bardziej skomplikowanych i większych zestawów - setki tysięcy złotych. I to się musi nie tylko zwrócić, ale jeszcze musi przynieść zysk na czysto, żeby firma mogła się rozwijać. Już widzę to nawiązywanie kontaktu: - Dzień dobry, czy to firma modelarska X? - Dzień dobry. Tak, firma X, w czym możemy pomóc? - Jesteśmy grupą modelarzy-inwestorów. Tutaj jest tysionc pińcet i obiecujemy, że kupimy pisiont sztuk modelu, jak nam się spodoba. No a niżej Fine Moldsa nie bierzemy, więc wiecie, starajcie się. No i mają być wszystkie wersje oraz 20 schematów malowania, bo płacimy gotówką i wymagamy. Forów internetowych jest trochę, grup dyskusyjnych na FB również, nie wspominając o stronach firmowych (WWW i na FB). Obsługiwanie tego wszystkiego, jak słusznie stwierdzono wyżej, zajmuje czas, czyli kosztuje. Ale przede wszystkim... o jakim dialogu mowa? Z kim? Po co? Jasne. Właściciele i projektanci firm modelarskich nie mają co robić, tylko siedzieć na forach i wysłuchiwać bluzganiny albo nieustannie tego samego marudzenia, ze model nie taki, że nie w tej skali, że nie ta wersja, że ma nity, że nie ma nitów, że nie takie malowanie, że boxart się nie podoba, że firma chce zarobić, że skrzaty szczają do mleka. I z kim niby te firmy miały prowadzić rzeczowe rozmowy? Z ludźmi, którzy im nieustannie zarzucają złą wolę w dobieraniu tematów produkcyjnych oraz w realizacji projektu? Z ekspertami od geometrii uznaniowej, którzy nie mają podstawowej literatury w temacie danego modelu? Z osobnikami, którzy potrafią stwierdzić, że rysunki konstrukcyjne z wymiarami są złe, ale za to ich plany dobre? Przecież nawet ten wątek pełen jest obraźliwych wypowiedzi pod adresem producentów. Wypowiedzi uogólnionych, ale z drugiej strony nie mamy w Polsce miliona firm, żeby nie wiedzieć pod czyim adresem te teksty lecą. Tyle, że piszący takie obraźliwe komentarze nawet nie ogarniają poziomu własnej ignorancji, więc nawet nie wiedzą, że nikt z nimi nie będzie prowadził jakiegoś dialogu. I nie dlatego, że firmy mają muchy w nosie i nie rozmawiają z modelarzami. Rozmawiają i to chętnie, o ile ktoś jest partnerem do rozmowy. Ale najczęściej po prostu nie mają z kim prowadzić tego dialogu, bo większość piszących na forach czy na FB nie zamierza przyjmować faktów do wiadomości, nawet jak im się je powtórzy kilka razy. No właśnie, to jest kolejny problem - żyjecie w banieczce. Uważacie, że firmę modelarską musi prowadzić modelarz, że potrzebne są jakieś konsultacje na forach (WTF?), że na tym czy innym forum znacie rynek lepiej od ludzi, którzy na nim funkcjonują biznesowo często trzecią dekadę. A na dodatek uważacie, że kupionych przez was kilkanaście modeli albo zbojkotowanie zakupów, dla któregokolwiek producenta modeli plastikowych coś znaczy. Tymczasem prowadzenie firmy modelarskiej to biznes, a nie misja. Jeśli ktoś robi z tego misję, to prędzej czy później firmę zamknie. Na ogół prędzej, niż później, bo jeśli chce się zarobić, firmę trzeba prowadzić bez sentymentów. A prowadzenie bez sentymentów oznacza, że modele trzeba projektować dla szerokiego grona odbiorców, którzy zapewnią zwrot z inwestycji, a nie dla spełnienia mokrych snów kilkunastu osób z tego czy innego forum. Do rzadkości należą tak przytomne wypowiedzi: I to jest święta prawda, którą niektórzy powinni sobie wypalić na czole, żeby czytać to codziennie przy myciu zębów. O ile myją. Klienci, dzięki którym firmy zarabiają na chleb, to nie są internetowi krzykacze. Ta grupa odbiorców jest nieliczna, niereprezentatywna i tak realnie mało kogo obchodzi. Modele są kierowane do tysięcy przeciętnych ludzi, którzy nie są obecni na forach modelarskich, którzy nie zaglądają na grupy modelarskie na FB, którzy nawet niespecjalnie śledzą kanały na Youtube czy blogaski modelarskie. Ale to dzięki tym ludziom, którzy przychodzą do sklepu, patrzą na półkę i coś z niej biorą, firmy modelarskie istnieją, bo to oni kupują 95% produkcji. Więc jeśli ktoś pogardliwie się wyraża na temat tych, którym "to wystarcza", to powinien mieć świadomość, że to w ogóle dzięki takim kupującym model jest na rynku, a nie dzięki jego "byciu pr0". No właśnie, znowu strzał w dziesiątkę. Tymczasem wystarczy spojrzeć na listę tych modeli - do większości nie ma żadnej dokumentacji fabrycznej, a do części jest raptem kilka fotek na krzyż. Owszem, firmy od czasu do czasu biorą się za trudny temat, jeśli ich zespół analityczny będzie w stanie to ogarnąć. Ale robią to mało chętnie, bo co to za atrakcja zbierać materiały pół roku, rok czy nawet jeszcze dłużej, kontaktować się z historykami, kolekcjonerami i muzeami, czekać tygodniami na odpowiedź i wydawać na to masę kasy? A potem, w trakcie projektowania, praktycznie odtwarzać połowę samolotu, bo zapiski historyczne nijak nie chcą pasować do projektu, chociaż w porządnych firmach na stanowiskach projektantów często pracują inżynierowie, którzy rozumieją rysunki techniczne oraz zasady projektowania i działania mechanizmów. Na koniec, jak już model zostanie wypuszczony, to cały zespół ma okazję do czytania wypocin sfrustrowanych ekspierdów, którzy w ogóle nie wiedzą, o czym piszą, ale uważają że firma nie przyłożyła się do tematu. Bo model nie zgadza się z TBiU sprzed pół wieku oraz z tym, co im Zenek, znany okoliczny lotnik pilotujący drzwi od stodoły, naopowiadał przy wódce i narysował na waflu od piwa. Najlepszym i świeżym przykładem idiotyczne teksty na temat Kobuza z IBG, że nie wygląda tak jak powinien, bo przecież wszyscy wiedzą, jak Kobuz wyglądał. Gdy czytam takie wypociny, to współczuję projektantom takiej lektury oraz podziwiam ich anielską cierpliwość. Zresztą Kobuz nie jest jedyny, wcześniej były przygłupie uwagi na temat uzbrojenia strzeleckiego w Łosiu. Ekspierdom nie tylko nie chciało się zajrzeć do monografii AJ-Pressu, ale dostając cytatami z książki w twarz nadal bredzili, uważając że wiedzą lepiej od autorów tej monografii - Cynka, Glassa i Kopańskiego. Serio, o taki brak pokory i przekonanie o własnej zajebistości, to nawet w Sejmie ciężko. Albo PZL.42 - powinien mieć kołyskę. Jaką? Nikt nie wie, jaką powinien mieć, bo testowano na nim różne rozwiązania, a nigdzie nie ma planów czy choćby szkicu, w oparciu o który dałoby się jakąś narysować. Ale te biedne ameby intelektualne o tym nie wiedzą, za to wiedzą że w producenta należy napier... bo nie dał kołyski. Odchodząc od IBG - szczecińskiemu Masterowi jacyś debile zarzucali złe wymiary elementów do SR-71. Tymczasem to jest firma znana na całym świecie z legendarnej wręcz dbałości o detale, które są mierzone na oryginalnym sprzęcie. No ale przecież jakiś Ziutek wie lepiej, chociaż SR-71 widział na Youtube przez 5 sekund, jak się pomylił przy wpisywaniu adresu Porntube. Faktycznie, liczne dowody na potrzebę dialogu z modelarzami na forum, bo przecież w razie czego wkroczy moderator. I jakoś nigdy żaden z takich ekspierdów nie wyciągnął dokumentacji fabrycznej, albumu nieznanych zdjęć firmowych czy kompletnego samolotu, który od 1939 trzymał w szopie u dziadka. Jakoś też tak się głupio składa, że jak krytyk dostaje na twarz konkretne pytania "no to wyjaśnij, co konkretnie jest nie tak", to albo znika, albo odpowiada "poszukaj w literaturze", albo udaje że pytanie dotyczyło czego innego i zostało zadane komu innemu. Większość ekspierdów zdziwiłaby się, do jakich dokumentów docierają firmy na całym świecie, jak często dostają unikalne materiały do wykorzystania przy budowie modelu, ale bez prawa do publikowania. Większość też nie ma pojęcia, do pomocy jak różnych specjalistów firmy sięgają. A często ten cały wysiłek, kupa forsy i rok czy dwa zbierania materiałów idą na marne, bo po prostu nie da się przeskoczyć kompletnego braku informacji. I to nawet w przypadku sprzętu produkowanego przez III Rzeszę, a co dopiero mówić o II RP. Może nie do końca, ale generalnie to jest doskonałe podsumowanie. Dlatego rzućmy okiem na całą tę listę propozycji, z biznesowego punktu widzenia. Bartel BM-4 / BM-5 Kompletna nisza, z nudnymi malowaniami. Oczywiście pudełek można natłuc, ale między kolejnymi wersjami nie ma zauważalnych różnic czy to w wyglądzie, czy w malowaniu. Temat co najwyżej dla formy robiącej short-runy, jak AZ Model, Fly, RS Models czy Sword. Ale na cuda bym nie liczył, to latało tylko w Polsce i nawet u nas nie będzie hitem sprzedaży. Szczególnie, że modele są niewielkie, a będą kosztować 60-70 złotych. Bielik EM-10 Bielik? Tego nawet firma short-run nie zrobi, bo im się nie zwróci w żaden sposób. Być może zrobiłby to Amodel, bo w ostatnim czasie robią różne jednostkowe cuda. Ale zestaw wydany przez Amodel spotkałby się z takim marudzeniem, że byłby to ostatni model, jaki ta firma by zrobiła dla Polaków. Prędzej ktoś wyrzeźbi ręcznie w żywicy, ewentualnie zaprojektuje w 3D i sobie wydrukuje. Zresztą być może warto byłoby się odezwać do producenta samolotu, możliwe że dałoby się ich namówić do opracowania projektu do drukarek 3D na bazie ich oryginalnego projektu. M-346 Bielik? Jest żywiczny: https://jbegines22.wixsite.com/scratchaeronautics/nueva-paginaalenia-m-346-master-1-7 Produkcja wtryskowego, pomijając opłacalność takiego pomysłu i kwestię ewentualnej licencji udzielonej przez producenta samolotu, byłaby mocno ryzykowna. Amodel i Zvezda mają w swoich katalogach wtryskowe Jaki-130, więc w każdej chwili mogą zrobić ramkę z dodatkowymi elementami. Jeśli w tej sprawie lobbować, to właśnie tam. Breguet XIV Bardzo dobry zestaw wyprodukował AZ Model, AZS7206 i AZS7207 miały nawet polskie malowania. Wciąż da się go kupić, więc produkcja tego zestawu od nowa nie ma sensu. Breguet XIX Pierwszy zestaw, którego faktycznie brakuje na rynku. Tyle, że to jest temat dla firmy takiej, jak Special Hobby, która ma całą serię tego typu niszowych samolotów produkcji francuskiej, wydawanych pod marką Azur FR.ROM. Jeśli lobbować, to właśnie tam, bo oni mają już ustaloną renomę oraz rynki zbytu na tematykę francusko-rumuńską. A jak Special Hobby będzie robić ten model, to zrobią też polskie malowania i to z przyjemnością. Fokker F.VII Jest model Valoma i bez względu na kręcenie nosem robienie kolejnego nie ma sensu. Rynek na tego typu maszyny jest niewielki i właśnie został zapełniony, więc do tematu radziłbym wrócić za jakieś 5 lat. Chociaż nawet wtedy nie sądzę, żeby był jakiś wybitny entuzjazm u producentów. Przy czym przez "wrócić do tematu" rozumiem: zgromadzić odpowiednią porcję materiału źródłowego, dobrze usystematyzowanego i w takiej formie zacząć namawiać producenta. Jęczenie, jak bardzo tego modelu nie ma na rynku i jak bardzo dobrze by się sprzedawał, nie zrobi na nikim wrażenia. Porządna dokumentacja projektowa jest zawsze dobrym argumentem, szczególnie w przypadku większych, a więc droższych modeli. Lublin R.VIII Bądźmy poważni, tego samolotu nikt na świecie nie zna. Na dodatek jest olbrzymi, jak na przedwojenną 1/72. IBG na pewno go nie wyda, bo oni jednak mają kontakt z rzeczywistością. To jest wyłącznie temat dla projektu w 3D, który zostanie wydrukowany z żywicy. Zresztą możliwe, że realne zapotrzebowanie w Polsce na ten model będzie tak "olbrzymie", że autor nie będzie musiał niczego odlewać, bo łatwiej i szybciej będzie puścić druk kilka razy dla tych wszystkich pięciu zainteresowanych, z których tylko trzech zdecyduje się na zakup modelu za kilka stów. Lublin R.XIII Model zapowiedziało IBG, ale biorąc pod uwagę kompletny brak dokumentacji fabrycznej tego samolotu, nie spodziewałbym się szybkiego wydania. To jest projekt duży, na wiele wersji, które często udokumentowane są jedynie paroma zdjęciami na krzyż, z czego część na drugim planie. Prawdę mówiąc już samo podjęcie się zbierania kwitów na ten samolot świadczy o sporej odwadze firmy, bo będzie tam masa odtworzeniówki. Odwaga tym większa, że można w ciemno zakładać pojawienie się całej masy wiedzących lepiej, którzy tego Lublina to z dziadkiem na podwórku z Młodego Technika stawiali. Lublin R.XVIbis Wydał go Broplan i łatwiej będzie przeprosić się z modelami vacu, niż liczyć na to, że ktoś go wyda w dobrym jakościowo wtrysku. To jest temat co najwyżej na model żywiczny, chociaż żywica w 1/72 jest w Polsce nieopłacalna dla producenta, bo trzeba byłoby to lać ręcznie, a więcej sensu jest w ręcznym laniu żywicy 1/48 czy 1/32. Oczywiście mógłby go wydać Amodel, bo to temat dla nich idealny, ale znowu - takiego modelu nikt nie kupi, bo przecież to musi być Tamigawa. LWS-2 Latał jeden prototyp. Wydała go z żywicy Manufaktura Modelarska i jeśli ktokolwiek go zrobi, to ponownie gdzieś chałupniczo. Projekt 3D i drukarka 3D. LWS-3 Mewa Wspaniała, cudowna, piękna... i kompletnie nieopłacalna. Model wydany przez Ardpol nie należał do najłatwiejszych i zrobiony przez kogokolwiek innego też łatwy nie będzie. Na dodatek jest kompletnie nieatrakcyjny, bo to jest tylko jedna wersja i zero zróżnicowanych malowań, czyli góra jedno pudełko. Temat dla jakiejś firmy short-runowej w stylu Sworda, która potrafi zrobić dobry model. Oczywiście jeśli uda się ją przekonać, najlepiej dobrą dokumentacją i wysoką zaliczką, bo i technologicznie to nie będzie model łatwy do wykonania. LWS-6 Żubr Ilu zapłaci za ten model 150-200 złotych? No właśnie, las rąk w górze. Dlatego nikt go nie zrobi z form stalowych, a i większość firm short-runowych niekoniecznie będzie chciało się pchać w coś, do czego nie ma dobrej dokumentacji. Istniejące plany są kiepskie i mieszają ze sobą różne warianty samolotu na różnych etapach życia. Kupa niewdzięcznej roboty odtworzeniowej, za którą nikt nie podziękuje, bo znowu to nie będzie to, co sobie Seba z Wackiem wyobrażali. Na dodatek malowania na jedno kopyto, zwłaszcza że wbrew krążącym mitom, na ślad Żubrów w Luftwaffe nikt jeszcze nie trafił, więc wersja niemiecka odpada. To był idealny temat dla firmy Fly, która ma doświadczenie w budowie większych modeli i mogła go zrobić, zamiast pośpiesznie kończyć i tak kiepskiego Łosia. Teraz już wiecie, jakie efekty dają działania pospolitego ruszenia - gównianego Łosia robionego na szybko, zamiast może i przeciętnego, ale jednak wtryskowego Żubra zrobionego na spokojnie. Potez XV Znowu: jak w przypadku Bregueta XIX należy lobbować w Special Hobby i jest spora szansa na jego realizację. Niekoniecznie w tej pięciolatce, ale możliwe że do końca lat dwudziestych. Potez XXV Kompletnie nie rozumiem tej propozycji, przecież ten Potez jest właśnie produkowany przez Special Hobby i jeden z wariantów używanych w Polsce już się ukazał (Potez 25 A2/B2 Lorraine, FR0037) z Azur FR.ROM, a kolejne mają się pojawić. Jeśli dobrze pamiętam, to ma być nawet wersja z silnikiem Jupiter. Potez XXVII I jeszcze raz temat dla Special Hobby, zwłaszcza gdy się będzie lobbować razem z Potezem XV i się dogada z firmą na przekazanie dokumentacji dotyczącej egzemplarze polskie. Oczywiście takiej, na podstawie której da się zrobić model i przynajmniej ze dwa pudełka z różnymi malowaniami. Bez dokumentacji nie ma co startować, bo to nie Special Hobby ma odwalić trudną robotę, tylko ludzie którzy chcieliby mieć taki model. PWS-A Avia BH-33 była robiona przez Czech Master Resin w żywicy i na tej podstawie AZ Model zrobił swój zestaw. Czyli wiadomo, gdzie lobbować, żeby dorobili brakującą wersję. PWS-10 Bardzo dobry temat dla RS Models i to tam bym radził lobbować. Jest zbyt niszowy, jak na produkcję z form stalowych, ale jako short-run będzie dobry jako pudełko polskie i hiszpańskie. Tym bardziej, że RS Models robił już kilka samolotów w malowaniach z wojny domowej, więc byłaby to kontynuacja serii. PWS-16+26 Wciąż w sprzedaży jest model RPM, który co prawda jest kiepskiej jakości, ale za to jest bardzo tani. Jest to jednak zdecydowany kandydat do lobbowania w IBG w perspektywie kilku lat, bo tylko IBG będzie w stanie zrobić całą rodzinę, z różnymi wariantami. Jeśli za ten model weźmie się jakaś mniejsza firma, na 99% kompletnie zepsuje temat, bo wyda prawdopodobnie tylko PWS-26. PWS-33 Wyżeł Prototyp. Idealny na drukarkę lub dla Amodelu. Ewentualnie Karaya, jeśli w ogóle będzie rozwijać po Dromaderze coś przedwojennego. To rzeczywiście jest temat do lobbowania, bo samolot jest nieduży i ma proste kształty. PZL.38 Wilk Prototyp. O przepraszam, całe dwa. Jak wyżej. PZL.42 Zakładam, że ta propozycja to czeski błąd, bo przecież PZL.42 już jest wydany i to właśnie przez IBG. PZL.43 Jest szansa, że w perspektywie kilku lat wyda go IBG. Ale tylko szansa, bo dla IBG ten model będzie na granicy opłacalności. Samoloty używane w Bułgarii to nie jest jakiś światowy rarytas, a jedno malowanie polskie i jedno niemieckie to trochę mało jak na osobne pudełka. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby opracować jakiś żywiczny zestaw do konwersji Karasia - to na pewno będzie metoda szybsza. Być może warto byłoby porozmawiać z IBG na temat współpracy przy takiej konwersji, rozmowa nic nie kosztuje. PZL.46 Sum Bądźmy poważni, to jest pojedynczy prototyp, który jest znany z kilku zdjęć. To jest jedna wersja i jedno pudełko, z takimi perspektywami to nawet firmy short-runowe mocno by się zastanawiały nad sensem produkcji. I znowu - być może temat dźwignąłby Amodel, ale to nie Tamiya, więc radziłbym zapomnieć. PZL.50 Jastrząb Temat Jastrzębia wraca, jak zły sen. Materiały pozwalają na zrobienie prototypów oraz kadłubów, które wywieziono na Czerniaków. Nie pozwalają na nic więcej, bo do tych kadłubów miało powstać nowe skrzydło, o którym wiemy tylko tyle, że miało mieć dużo większą rozpiętość. Nikt nie wie, jak to skrzydło miało wyglądać, jakie miało mieć profile, jaki kształt, więc nie ma jak zrobić takiego modelu. Jeśli ktoś się dokopie do wiarygodnych rysunków tego nowego skrzydła, to IBG pewnie dałoby się namówić. Bez tego skrzydła nawet nie ma co próbować, bo nikt nie będzie robić modelu jednego biednego prototypu w formach stalowych, a i nikt nie będzie się bawił w aż takie science fiction, jak samodzielne projektowanie skrzydeł o rozpiętości zwiększonej z 9,7 do 12,5 metra. PZL-130 Orlik Z Orlikiem jest problem związany z licencją na produkcję modelu. Oraz problem z wieloma wariantami samolotu. Oraz problem ze sprzedażą czegoś aż tak bardzo niszowego, zakładając nawet, że licencja na produkcję byłaby za darmo. PZL I-22 Iryda Powstaje model żywiczny w 1/48, lobbujcie czy nie zmniejszą do 1/72. Szanse niewielkie, ale nie ma sensu zawracać tym głowy IBG, AH czy czeskim firmom short-runowym. Być może Karaya zrobi ten model na Ukrainie, tak jak powstał tam Sokół Answera w 1/48, producentem form jest chyba ta sama firma. Ale najpierw Karaya musi bardzo dobrze sprzedać Dromadera, żeby zaryzykować Irydę. RWD-13S Warto lobbować w IBG nie tylko za S, ale za zrobieniem całej rodziny. To jedyna firma, która jest w stanie uwzględnić wszystkie warianty, bo trochę ich było. Natomiast czy się na to zdecydują, to osobna sprawa. I na pewno nie nastąpi to jutro. RWD-14 Czapla IBG Czapli nie zrobi na pewno. Szanse są niewielkie, ale być może udałoby się przekonać Arma Hobby, dla nich to temat idealny na pudełko polskie i rumuńskie. Ewentualnie, w przyszłości, Karaya, jeśli nadal będą chcieli coś robić po Dromaderze. RWD-17 Jak wyżej. Schreck FB-17 Jeszcze raz: Special Hobby. SPAD 51 Zrobił go AZ Model, zestaw AZ7212 ma polskie malowanie. Jeśli jest niedostępny, to trzeba lobbować u producenta, żeby go wznowił. Jak będzie widział w tym interes, to wznowi. SPAD 61 Jeszcze raz: Special Hobby. Albo AZ Model, bo może zrobiliby do kompletu z 51. Wibault 70 Jak wyżej: Special Hobby albo AZ Model. Skrzydła w obu samolotach różniły się. Co prawda minimalnie, ale jednak to nie jest dokładnie to samo skrzydło. Biorąc pod uwagę poziom jęczenia przy Kobuzie, to zainstalowanie na kadłubie P.7 skrzydeł od P.11b wywołałoby falę narzekania porównywalną do biblijnego potopu, a raczej do awarii warszawskiego kolektora ściekowego. Jeśli IBG w ogóle zrobi P.7, to całość od podstaw, choć wprowadzanie nowego modelu tak niszowej maszyny jeszcze przez kilka lat nie będzie mieć sensu.
  7. 16 points
    Ukonczony model Air Force 497th Tactical Fighter Squadron - Night Owls nocnych bombowców, gdzie warsztat jest tu WARSZTAT. Samolot, który zawsze mi się podobał szczególnie w malowaniu S.E.A. czyli klasyczny trzy kolorowy schemat z Wietnamu -malowany hatakami orange.
  8. 15 points
    Dawno nic tu nie wrzucałem, ale efekt pracy mi się podoba więc poddaję go pod krytykę. Model tamki, z blaszkami i żywicą Eduarda, figurki ICM, całość na ramce z Ikei
  9. 15 points
    Dunski F-104G drugi z kolei Duńczyk na warsztacie i kolejne w zabawie kroki żeby było ciekawiej.
  10. 15 points
    Nadejszła wiekopomna chwila - skończyłem i poddaję pod osąd. O modelu już wystarczająco dużo napisano więc oszczędzę wam elaboratu :-) Ogólnie jak to w każdym modelu jest kilka rzeczy, które można było zrobić lepiej, ale na dzień dzisiejszy na tyle mnie stać. Może jeszcze coś poprawię przed Bytomiem ale na razie emocjoalnie jestem już zaangażowany w Tomcata więc jest jak jest. Czyli tak:
  11. 15 points
    Każdy ma swojego Łosia. Jedni wrześniowego, inni rumuńskiego Postanowiłem i ja zrobić owego mitycznego mieszkańca bagien i mokradeł. Tylko że mój jest trochę dziwny bo ani wrześniowy, ani rumuński, nawet nie jest zielony Model został całkowicie przeryty i przenitowany wg planów zawartych w książce "Samoloty bombowe września 1939" A zatem: PZL 37B Łoś, lotnisko zakładów PZL, Okęcie, lato 1938r () i na całkiem gustownej podstawce: I tyle. Można "szczelać"
  12. 14 points
    Przedstawiam model ciężkiego krążownika japońskiego "Tone". Zestaw to bardzo przyjemna w sklejaniu Tamiya wzbogacona o sporo dodatków, przeróbek oraz scratchu z tego co akurat było pod ręką. Szczegóły dla zainteresowanych w warsztacie.
  13. 14 points
    Witam wszelkich miłośników wiatraków Moja Kuźnia Helikopterów ponownie zaprasza w swe skromne progi, a że nowy warsztat trzeba sprawdzić w boju... Więc pozwolę sobie przedstawić szanownej publiczności jej najnowszy wypust. Mi-8MTV-1 potocznie nazwany "Błękitkiem" wydzierżawiony od firmy Petro Baltic, jeden z dwóch mi-8mtv-1 (Drugim był "Big Brother") służących swego czasu w lotnictwie Marynarki Wojennej RP. Niestety, to już czasy zamierzchłe, więc jedyne co można począć, to powzdychać do starych fotografii... i zrobić model. A oto efekty mojej wariacji na temat . Najpierw kilka fotek oryginału i następnie moje wypociny Życzę miłego oglądania.
  14. 14 points
    Stary model Airfixa, uzupełniony o kabinkę z Valoma. Kabinka kompletnie nie pasowała ,do o wiele za wąskiego kadłuba. Trzeba było kadłub poszerzyć, o prawie 3 mm. Przestał pasować silnik, to trzeba było zrobić nowy i tak dalej. Znacie to.ale jakoś się udało.
  15. 14 points
    KittyHawk... mam mieszane uczucia. Z jednej strony całkiem przyzwoity model, z drugiej całkiem sporo uproszczeń. Najbardziej efekt psuje mi ta owiewka z potężną dystorsją i skąpe wnętrza wlotów (na szczęście mało widać). Co mi się w budowie nie podobało? Pal licho klapy podwozia, te pewnie prawie wszędzie trzeba dopasowywać. Najbardziej irytujące były te cholerne stateczniki pionowe, które przykleić trzeba przed malowaniem, o wiele bardziej pasuje mi rozwiązanie GWH. Flankery mają potężne te stateczniki, więc dostęp dla aero, zwłaszcza z zaworkiem MAC jest badziewny, malowanie tych okolic potrafi doprowadzić do szewskiej pasji. Może nie byłoby problemu, gdybym malował go w kolor Eggplant, ale malowanie kamo z ręki od wewnętrznej strony, i na dodatek jakąś lipną farbą to droga przez mękę. Montaż dysz też pozostawia wiele do życzenia, teoretycznie powinien nastąpić w trakcie budowy, na szczęście spiłowałem te piny lokujące do minimum a potem solidnie nasmarowałem kleju, niemniej w środku jest tyle miejsca, że te dysze nie są niczym innym ściśnięte, wiszą swobodnie na tym jednym pinie na dole i na łączeniu z krawędzią modelu. Ale jest to model, który kupiłem za $45 czyli €40 czyli ~180zł, połowa ceny GWH. Uważam, że za te pieniądze to świetna jakość. Zestaw dał mi sporo frajdy i co ważne, nie przyprawił mnie o ból głowy (w porównaniu z poprzednimi modelami, gdzie każdy miał jakieś takie etapy, że człowieka opuszczała wena). Gdybym miał znowu stanąć przed tym wyborem to jeszcze raz kupiłbym KH, ciągle uczę się w materii i ciągle popełniam błędy. KH jest do tego lepszym poligonem, który koniec końców wygląda w moim mniemaniu dobrze. Koniec gadania, czas na zdjęcia. Jak zwykle, polecam naduszać na zdjęcia, linki są bezpośrednio do fotek. Słaby ze mnie fotoszopista, ale dorzucam jeszcze jedno przerobione zdjęcie bez drutów, tak zrobiłem z ciekawości
  16. 13 points
    Udało mi się zakończyć kolejny temat z Pacyfiku. Samolot pilotowany przez Howarda Packarda, USS Enterprise, 1942. Model uzupełniony blaszką Eduarda, kołami True details i owieką ze Squadrona (tylna część). Przenitowany, dorobiona namiastka płyty przed kabiną i mocowania zbiorników. Malowany Vallejo. Gwiazdy malowane z szablonów. Kalki Techmod. Jak w przypadku trzech samurajów z Akagi mam nadzieję, że uda mi się zebrać trzech hamburgerów z Enterprise Zapraszam do galerii i ze swoim pacyficznym oponentem
  17. 13 points
    Powitać. Długo mnie tu nie było :) W tym roku trochę się opierdzielałem ale ostatnio wziąłem się za dokończenie modelu Tornado ECR od Revella w skali 1/32. To dość stary model (1994) zapakowany w nowe pudełko. Podziałałem trochę z powierzchnią modelu - trasowanie linii i nitowanie, dodałem żywiczny pełny kokpit od Airsa oraz żywiczne dysze tez od Airsa. Model przedstawia maszynę w nowym malowaniu jednokolorowym z jednostki JBG 32 Lechfeld 46+34 w Niemczech. Całość budowy do zobaczenia na moim FB. Malowany Gunzakami C. Oglądajcie. oraz kilka detali: Pozdro!
  18. 13 points
    Dzięki, fajnie, że się podoba. Wszystko ładnie weszło, nic się nie połamało:
  19. 12 points
  20. 12 points
    رنجة في الصحراء من المفرق W dniu 14.02.2020 o 13:06, Tap-chan napisał: "Mogłeś przetłumaczyć, nie każdy zna niemiecki." A zatem tłumaczę z niemieckiego na polski "Śledź pustynny z Mafrak" czyli F-104A, 9 Eskadra Królewskich Sił Powietrznych Jordanii, lotnisko im. Księcia Hssana, Mafrak, 1970r, Jordania I na koniec fotka rodzinna (trochę słaba, ale namiocik już stanowczo za mały )
  21. 12 points
    Projekt został zakończony, więc pora na galerię. Model został wykonany z prototypowych wyprasek. Dzięki współpracy z firmami Yahu i Master mogłem model wyposażyć w dodatki jakie te firmy będą oferowały do waloryzacji tego samolotu (tablice, karabiny, zwężka Venturiego). Dorobiłem kilka elementów własnoręcznie : przewody, łopaty śmigła, podstawa pod fotokarabin,zasobnik skrzydłowy na amunicję i elementy wnętrza skrzydła). Malowałem model farbami Bilmodel Makers i Hataka. Oznaczenia zostały wykonane z użyciem masek własnej produkcji (dzięki Marco). Oczywiście jak każdy model nie jest wolny od baboli ale jakoś będę musiał z tym żyć 😉 Zapraszam do oglądania.
  22. 12 points
    Także tego : i z bratem mniejszym : i z najmniejszym
  23. 12 points
    North American F-86F Sabre "Mike's Bird", 39th Fighter Interceptor Squadron, Suwon, lato 1953, pilot kapitan Charles McSwain. Model Academy, trochę nierówny - pierwsze wrażenie jest bardzo dobre, ale spasowanie niektórych elementów, jak i detale, podczas montażu szybko pokazują swoje słabe strony. Beznadziejne okazały się kalkomanie Academy (grube, z dziwną kolorystyką), w większości użyłem zatem kalkomanii z zestawu Print Scale, niestety te również są bardzo słabe i niewdzięczne w użyciu (rwą się, widoczny raster, też dziwne kolory i rozmiary oznaczeń USAF, słabo przyczepne, oporne w odchodzeniu od papieru). Oznaczenia USAF to Techmod. Żałuję, że tych żółto czarnych pasów nie wymalowałem. Jeżeli chodzi o użyte farby, to na podkład MECHA COLOR PRIMER Black od Vallejo, lekko przepolerowany, odkurzony, pokryty akrylowym połyskiem Gunze poszedł Super Fine Silver od Gunze. Inne odcienie metalu to Vallejo Metal Color. Koła żywiczne i w kokpicie blaszki - od Eduarda. Reszta - prosto z pudła. Do tej maszyny mam słabość i mimo, że model nie wyszedł idealnie, cieszę się że go zrobiłem. Pozdrawiam Hubert
  24. 12 points
    Samolocik A-4F Skyhawk z VA-164 "Ghostriders" , stacjonujący na USS "Hancock" w 1971 roku. Dla zainteresowanych warsztat , Zapraszamy wszelkich maniaków do działu 144.
  25. 12 points
    To nie wiem czy sie w kadrze zmieści ... :-) . Ale komplet serii pokraków z lemieszami jak najbardziej . Tymczasem ciąK dalszy . Na sponsony i gąsienice trzepię pędzlem jakkolwiek to brzmi :-) pigmentami : po czym ze strzykawki zapuszczam fixer . W ten sposób nie rozmaźgluje mi się pigment i nie ma plam : po wyschnięciu miękkim ołówkiem trę krawędzie ogniw Przymiarka :-) :-) Czas na lemiesz . Podkład z mieszanki nato black i nato braun : Tamijunie rozcieńczoną wodą położyłem na lakier do włosów : Zwilżywszy wodą pędzlem dziadem wyleniałym obdarłem farbę : Popstrykałem z pędzla łoszem rdzawym , nie wiedzieć po co , bo na potem i tak nic nie widać : Roztarłem , zmyłem pędzlem nasączonym łajtspirytem : Ta sama czynność z dustefektem -> niepotrzebna robota nikomu :-) : I na koniec wtarłem "stalowy" proszek od Uszjego palcem grzebalcem : I znowu trochę miękkiego ołówka : Teraz będę nakładał wyschnięte resztki błota itp itd . Oczywiscie po tym jak dorobię lemieszowi uchwyty które rozprysły się i poszły w czipcy po tym jak mi upadł i dywanowy potwór te czipsy zeżarł mimo że nie mam dywanu . Także tego ....
  26. 12 points
    Dragon German Z-32 Destroyer - Smart Kit numer 1065 w skali 1:350 Z dodatków to: Dedykowany zestaw Eduarda 1351 i 1552 Reje i maszty / master Działa / Aber Flakvierlingi / Veteran Parawany, pontony, bębny oraz załoga to / NorthStarModel Olinowani / Infini Kolory / moja fantazja z mieszanek Tamiyi Relacja z budowy Wyszło jak wyszło bez zbędnego przynudzania kilka obrazków poniżej:
  27. 12 points
    Witam Wreszcie Galeria długo oczekiwanego modelu W-3 Sokół firmy Answer w skali 1:48 stan na 2011 r. z lotniska Gdynia Babie-Doły. O modelu napisano już sporo i zachwytów i tak samo zarzutów. Wiem że jest pierwszy model plastikowy firmy Answer, ale sam mam sporo zarzutów co do niego. Po pierwsze dając na okładce pudełka malowanie takie jak które wykonałem - nie ma możliwości wykonania jego z tego co jest w pudełku. Brakuje sporo elementów o których pisałem w warsztacie i zwracali uwagę inni w dyskusji. Kalkomanie nie pozwalają wykonać prawidłowo żadnego malowania z zamieszczonych w modelu - błąd w szachownicach - dołączone są za duże do malowania 0304 a do malowania 0209 maja czerwone obwódki. Rozwiązaniem było by aby była możliwość wykonania maszyny 0304 w malowaniu z roku 2016 (z części które pozostały) jest wszystko w pudełku i w ramkach plastikowych, a także w blaszkach. Przejdźmy do Galerii cz.1 cdn.
  28. 12 points
    Cześć wszystkim, Model skończyłem na początku czerwca w ramach konkursu na sąsiednim forum, jednak w celu uniknięcia pomówień o próby agitacji i namawianie do oddawania głosów na mój model prezentuję go dopiero teraz 😃 Pod tajemniczym oznaczeniem FG-1D kryje się dobrze znany F4U-1D Corsair, który podczas wojny był produkowany przez zakłady Goodyear. Model przedstawia maszynę z pierwszej partii 20 Korsarzy kupionych przez Salwador w 1957 roku. Egzemplarz "201" ( prawdopodobnie BuNo 67087 ) jest jedynym tak dobrze obfotografowanym samolotem w barwach FAS a dla modelarza jest to idealny materiał referencyjny: Zdjęcia te zostały wykonane na lotnisku w El Paso w stanie Teksas. W maju 1957r. podczas lądowania po zakończonym locie odbiorczym pilot Lt. Sanchez zaliczył kraksę. Uszkodzenia powstałe podczas wypadku uniemożliwiły maszynie przelot o własnych siłach do Salwadoru więc samolot został odholowany na skraj lotniska i stał dłuższy czas pod chmurką. I tutaj zaczynają się pewne niejasności co do dalszego losu tej maszyny. Różne źródła podają często sprzeczne ze sobą informacje. Część z nich podaje informacje, że samolot w ogóle nie opuścił Stanów Zjednoczonych a jego części, odnalezione po latach w szopie jakiegoś prywatnego kolekcjonera, posłużyły do odbudowy tego latającego egzemplarza: Jednak najbardziej prawdopodobną wersją jest to, że samolot jednak dotarł do Salwadoru. Co prawda z opóźnieniem ale dotarł W marcu 1958r. FAS borykając się z trudnościami z utrzymaniem swoich Korsarzy wynikających głównie z braku części zamiennych zamówił w USA partię dodatkowych 5-6 samolotów-dawców. Podobno w tej partii znalazła się właśnie owa "201", która została rozmontowana, zapakowana w skrzynie, przewieziona ciężarówkami do jednego z portów w Kalifornii i drogą morską, razem z innymi samolotami, dotarła do Salwadoru. Na forum keypublishing.com ktoś opublikował zdjęcie wykonane podobno na lotnisku gdzieś w okolicach jeziora Ilopango w centralnym Salwadorze, gdzie widać właśnie partię tychże dawców Widać na nim szarą plamę zaznaczoną na zielono, którą ktoś z internetowych archeologów zidentyfikował jako naprawioną dwieściejedynkę . Jednak trudno powiedzieć czy naprawy dokonano jeszcze w Stanach czy już na miejscu w Salwadorze. Natomiast pewne jest to, że owe naprawy polegały po prostu na wymianie uszkodzonych elementów na "nowe" pochodzące z innego samolotu. Podobno ktoś, gdzieś widział lub ma dostęp do tego zdjęcia w większej rozdzielczości i dokładniej widać, że wymienione części (w oryginalnym lub zbliżonym do koloru "Navy Blue") pokrywają się z uszkodzeniami doznanymi podczas pechowego lądowania w Teksasie (wymieniono część ogonową oraz skrzydła samolotu). Jak widać wszystkie teorie opierają się na ogólnie pojętym prawdopodobnie 😃 Bazowy zestaw Tamki wzbogaciłem o: Tablicę Yahoo Pasy Eduarda Zestaw żywicznych anten QuickBoost i komplet kół Attack Squardon Oznaczenia malowałem wykorzystując maski zaprojektowane i wycięte na zamówienie. I na koniec kilka zdjęć gotowego modelu: Pozdrawiam serdecznie 😃
  29. 11 points
    Witam. Model to Tamiya, kalki Fightertown Decals. W sumie dwa miesiące pracy, ale przyjemnej pracy . Dorzucone tylko fotele żywiczne z Eduarda oraz ECM i Gun Vent z Quickboost . Model przedstawia maszynę Gypsy 207 z dywizjonu VF-32 która to w dniu 4 stycznia 1989r zestrzeliła Libijskiego Mig-23, drugim strzelcem był Gypsy 202 który tez zaliczył przyłożenie.
  30. 11 points
    Witam Kilka fotek z kwarantanny. Pozdrawiam
  31. 11 points
    No to wreszcie kadłub sklejony: I kilka zbliżeń: CDN...
  32. 11 points
    Witam, przedstawiam ostatnio ukończony model. Malowany głównie MrHobby seria H i na to lakier bezbarwny Microscale. Dodałem blaszki Eduarda do kokpitu i komór podwozia oraz żywiczną dyszę silnika. ACMI z przerobionego Sidewindera. Od siebie kilka elementów dodatkowych w kokpicie i komorach podwozia. Kalkomanie Twobobs. Travel pod i drabinka "pożyczone" z zestawu Hasegawy. Oryginał był bardzo czysty i wszelkie wykonane przeze mnie brudzenie jest bardzo oszczędne (być może nawet za mocne). Na zdjęciach tego samolotu owiewka ma niebieskawy odcień i chciałem coś podobnego uzyskać, choć na zdjęciach modelu efekt wygląda na przesadzony. Zapraszam do oglądania i komentowania.
  33. 11 points
    Witam, zapraszam do galerii ostatnio skończonego modelu. Z modelu jestem dość zadowolony; zestaw znany i lubiany i składało się dosyć przyjemnie i bez niespodzianek. Zrobiony praktycznie z pudła plus żywiczne rakiety. Malowany alcladami (white alu) plus Mr.color super stainless i silver c8. Trochę pocieniowany Tamiya smoke. Na całość lakier Microscale mieszanka satin i gloss. Nie chciałem go bardzo "brudzić", także ślady eksploatacji raczej dość ograniczone (wash z palety MIGa blue black i AK rust sreaks). Oryginał był w srebrzance, mimo to zdecydowałem się na delikatne zróżnicowanie paneli, które potem "gasiłem" white alu. Zapraszam do oglądania i komentowania .
  34. 11 points
    Po sporej walce wrzucam Su 22 ze Świdwina. Samolot prawie skończony ale juz nie daje rady i muszę odpocząć, na pewno do poprawy m.in kola, podwieszenie, podwozie, model musi miec stale umiejscowienie w podstawie inaczej kola nie trzymają osi. Moim zdaniem piękny samolot aczkolwiek widać ze sama bryła przechodziła ogromne ilości zmian, ulepszen a sam model jak myślę jest bardzo trudno zaprojektować dobrze, co zresztą ma potwierdzenie bo w sumie żadna wielka firma go nie robi. Skrzydła, podwozie z inżynieryjnego punktu widzenia to masakra wiec nie zamierzam sie marudzić na KH. Czarne kamo no nie wiem oddaje się do ocen.
  35. 11 points
    Model ukończony. Koła: Attack Squadron 72103 Kolor : HTK-C031 Gunship Grey Kalkomanie :Model Maker D72111 Model: Italeri 0015 Dorobiłem pare rzeczy jak wycieraczki, systemy w dolnych okienkach z przodu, linie na "nosie' i "dziubek" oraz światła w klapach podwozia. WARSZTAT : Nasz 1504 to 70-1263, potwierdzone info. Kolega pisał artykuł do Skrzydlatej Polski nr 04/2019 O naszych herkach, był w Powidzu, polecam artykuł. numer seryjny : 382-4415 numer USAF: 70-1263 historia służby : 777th TAS, 464th TAW, 1971-73; 317th TAW, 1975-82 1504 noszący imię Charlene Dostarczony : 16.09.2011 Baza w Powidzu : 33.BLTr Model Lockheed C-130E Hercules okolicznościowe malowanie: https://www.defence24.pl/okolicznosciowe-malowanie-herculesa-na-100-lecie-sil-powietrznych nasz na "komisie" w USA zanim dotarł do nas
  36. 11 points
    Taaa…. a ja chciałem tylko pochwalić się swoim ostatnim ulepkiem, a tu takie rzeczy.... 😞 Modelarstwo jest niewątpliwie sztuką samą w sobie, która ciągle ewoluuje. W latach '70 (moja młodość) człowiek się cieszył jak udało mu się kupić jakiś model z DDR lub ZSRR w Składnicy Harcerskej, wystarczyło go skleić i już była radocha, stał dumnie na półce. Jeszcze jak udało się "nakleić" kalkomanię to już była bajka... :D. Dzisiaj jest jak wszyscy wiedzą, ktoś kto dopiero zaczyna wsiąkać w tą pasję łatwo może się zgubić w tych wszystkich dodatkach i specyfikach. Do tego dołożyć wszelkie trendy, mody i ból głowy gotowy. Specjalnie nie wspominam tu o kosztach. Któryś z Kolegów napisał tu, że model plastikowy zawsze będzie modelem - i to prawda. Ile dodatków by w niego nie włożyć, jakkolwiek by go nie wymalować, podrapać, utytłać... to ciągle model.... i zawsze ktoś czegoś się dopatrzy i powie, że nie odzwierciedla oryginału. Uważam osobiście, że przy takich opiniach należy pamiętać o jednym - zbudowany jakikolwiek model należy oglądać jak zdjęcie. Pokazuje on "stopklatkę" konkretnej chwili czasu. Godzinę, tydzień, miesiąc później w tym czy innym miejscu będzie plama oleju, większy lub mniejszy wyciek, odprysk farby, a może nawet oryginał już nie będzie istniał bo się rozbije, ulegnie zezłomowaniu... Osobiście (zaznaczam - osobiście) uważam, że jeśli własnoręcznie sklejony model innym przypomina oryginał to już należy to uznać za sukces. Przypomina oryginał - czyli jeśli model to F-14A, to inni widzą go i rozpoznają właśnie jako F-14A, a nie np. u-bota... Gdybym natomiast pokazał Wam tutaj F-14A TOMCAT i powiedział "zrobiłem replikę tego samolotu", to wtedy uznałbym Wasze prawo do krytykowania, doszukiwania się błędów w stosunku do oryginału itd. Słowem kluczowym jest tu REPLIKA, bo ona powinna oddawać model w 100% wierności z oryginałem, z zachowaniem wszelkich proporcji konstrukcji, prawidłowej skali wszystkich elementów składowych oraz odwzorowania wizualnego na DANY MOMENT. Ja takiego modelu jeszcze tu nie widziałem... Są zwolennicy modeli "czyściochów", są zwolennicy modeli "zmęczonych" - wszyscy oni zasługują na szacunek, bo każdy z nich robi swoje modele tak jak umie i dla każdego własnoręcznie zrobiony model jest jego dziełem i dumą (zazwyczaj). Osobiście oglądając warsztaty i galerie innych modelarzy zwracam przede wszystkim uwagę na jakość ich pracy. To czy model jest przed sklejeniem dobrze przygotowany, czy nie jest upaćkany klejem, powykrzywiany... To można krytykować i komuś wytykać, aby wiedział jakie błędy popełnia i poprawił je. Wykończenie modelu to inna sprawa - pędzel, spray, aerograf... zależy kogo na co stać i co potrafi, ważne aby to było dokładne, estetyczne, a czasami ze smakiem. Zgodność z oryginałem ? Tak, ale w granicach rozsądku. Spieranie się o kształt plamy kamo, odcień farby (jeśli nie rażąca niezgodność) to kwestia drugoplanowa... Druga sprawa to jakość prezentacji - czyli tzw. kultura forumowa czy może po prostu osobista. Zdjęcia zrobione nawet komórką na chociażby białej kartce zawsze będą lepiej oceniane i będzie się je lepiej oglądać niż super-duper aparatem ale w tle będzie cały bałagan warsztatowy. Opis - w miarę spójny i czytelny ale PRZEDE WSZYSTKIM po POLSKU - bez błędów ortograficznych, stylistycznych (mówię, tu o rażących błędach, a nie tzw. literówkach), no chyba, że ktoś ma stosowne zaświadczenie, to niech uprzedzi - nie ma czego się wstydzić. Zaczynam powoli odbiegać od tematu... W kwestii modelarstwa jeszcze... niektórzy producenci i sklepy modelarskie (szczególnie internetowe) lubią pokazywać pewne modele (szczególnie nowości) oprócz zawartości pudełka w postaci sklejonej, często z dodatkiem elementów PE. Sklejone ale w ogóle nie pomalowane. Ciekawe ilu z Was potrafiłoby skleić taki model właśnie tak czyściutko - myślę, że to właśnie może być sztuka i wyzwanie. Pomalować model i upaćkać to nie sztuka, można wtedy zamaskować dużo błędów modelarza. Oczywiście nie mam tu na myśli technik modelarskich typu wathering, żeby nie było... Może warto usiąść w spokoju i zastanowić się nad tym wszystkim.... Póki co dziękuję wszystkim za osobiste zaangażowanie i żywą dyskusję w wątku mojej galerii. Cieszę się, że niektórym moje dokonanie się spodobało ale też nie ubolewam na tymi którym się nie spodobał. I żeby nie było wątpliwości, powtórzę jeszcze raz: na nikogo zbiorowo i indywidualnie się nie obraziłem, nikt nie zniszczył mojego ego itd., itp. Nie jest też prawdą, że nie przyjmuję do wiadomości krytyki, przyjmuje i szanuje zdanie każdego z Was ale to nie oznacza, że muszę się do niego stosować. Myślę, że ten i wcześniejsze wpisy wystarczająco wyjaśniają moją filozofię modelarstwa, która pozostaje niezmienna. W tym miejscu warto już zakończyć tą jałową dyskusję, a czas na nią zmarnowany można było poświęcić na modelarstwo... Pozdrawiam bardzo serdecznie
  37. 11 points
    Witam! Model Tamiya z elementami Dragona (koła napędowe, napinające) + własne przeróbki, scratch, dodane spawy. Blaszki/lufy Aber/RB, gąsienice Friul. Malowany farbami Tamiya, białe łaty na lakier do włosów, brudzenie AK/AMig/Tamiya.
  38. 11 points
    Mimo że model F4U-1A Corsair to samolot nie z mojej bajki wolę cośik z napędem odrzutowym to jednak muszę przyznać jedno. Nie pamiętam bym w swojej krótkiej acz intensywnej modelarskiej karierze składał lepszy model, ilość elementów jest bardzo duża ale wszystko pasuje jakby na kliknięcie. Przykładasz element a on pasuje - szok! Ilość szpachli jaką użyłem określiłbym na symboliczną, model wykonałem prosto z pudła + tablica od yahu. Model dotarł do mnie od osoby zamawiającej w pełnym fabrycznym zestawie + dodatkowe kalkomanie które jednak nie zostały użyte i komplet farb MRP oraz podkład od Mr.Hobby. Fajnie miałem okazję użyć produktów stosowanych na co dzień przez większość modelarzy a to dla mnie nowe doświadczenie. W kwestii malowania i wykończenia padło jedno MA BYĆ ZWIETRZAŁY cokolwiek to oznacza. Jak już wspominałem na początku praca z tym modelem to czysta przyjemność więc na pewno taki model pojawi się na moim składziku bo i sam samolot mimo że posiada śmigło prezentuję się fajnie z tymi wygiętymi skrzydłami.
  39. 10 points
    Dzięki wszystkim, na pewno trochę problemów będzie, ale na spokojnie się to jakoś zbuduje. Uspokajam - Dornier się liniuje i nituje, czyli nuda.... Tymczasem, Ważną cechą prototypu był daszek kadłuba. Na początek ścianki zewnętrzna i wewnętrzna - mają inne szerokości dzięki czemu utworzą mi wygodną podstawę pod okno dachowe oraz zewnętrzną część nakładki na szynę kadłubową: Ogólnie sklejone i ustrukturalniane - na zbliżeniu widać jak ścianka zewnętrzna i wręga tworzą "łapkę", w którą wsunie się szyna - czyli po prostu wąski pasek hipsu - już wklejona w boki kadłuba: Strukturka jest i ogólnie daszek pasuje na styk: CDN
  40. 10 points
    Witam. Dziś mój debiut na współczesnym polu walki. Do tej pory kleiłem czołgi z drugiej wojny, ale ta konstrukcja tak mi się podobała, że postanowiłem zrobić sobie takiego współcześniaka na próbę. Muszę przyznać, że wciągnął mnie ten model i zainteresował nowszymi konstrukcjami, także będzie pierwszym ale na pewno nie ostatnim. Sam model Zvezdy przyjemny w składaniu, lecz niestety nie pozbawiony błędów merytorycznych, które starałem się choć trochę zniwelować. Z dodatkowej biżuterii Vladimir dostał blaszki Eduarda, liny Eureki i antenę z RB Model. Zapraszam zatem do oglądania co z tego wyszło . A tutaj link do warsztatu.
  41. 10 points
    Skleiłem sobie taką "karykaturę" meśka.Model przedstawia samolot włoskiego asa.Giulio Reiner zakończył wojnę z wynikiem 10 zwycięstw pewnych iw stopniu kapitana.Całkowicie przypadkiem model Macchi Mc 202 który pokazywałem wcześniej też jest tego pilota.W modelu z dodatków to dodałem pasy w kabinie i uzbrojenie Mastera.Kalkomanie z zestawu firmy DP Casper natomiast napisy eksploatacyjne to kalkomanie firmy H-Model Decals.Malowany farbami AK Real colors.Kołpak jest żle pomalowany ale przy następnym się wymieni.Zapraszam.
  42. 10 points
    Skończony w ostatnim czasie Kobuz w konwencji "co by było..." , w barwach Polskiego Ochotniczego Legionu Lotniczego, Finlandia, wiosna 1942.
  43. 10 points
    A więc . Post będzie długi i miał duuużo fotek . Żadna rewelacja , ale bożo lubi sobie ułatwiać życie . Czas skracam łederingując głownie w 90 procentach akrylowymi farbkami . Wysychają w minutę . Zwilżam zmywaczem do akryli vallejo barokowaną powierzchnię i gąbką nanoszę rdzawe kolory : i tym samym zmywaczem usuwam nadmiar : nanoszę ciemniejsze zabrudzenia farbą olejną , wcześniej zwilżam powierzchnię łajtspirytem : następnie turlam patykiem od ucha celem rozmazania zabrudzeń : Teraz czas na jaśniejsze przebarwienia farbką akrykową : zmiękczone zmywaczem : a teraz jaśniejsze plamy : i tłumię łajtspirytem To samo podziałałem przy podwoziu : te same bajery z rozmazywaniem farbek akrylowych : Tymczasem podłoga szoferki . Taki spychacz to nie jest wersal w środku i na błotnikach po których drajwer włazi do szoferki :-) . Samą podłogę obdarłem na lakier do włosów malując na niego tamijunią rozcieńczoną ... wodą . To nie jest fajne .... Na błotnikach odarcia i rdzę namalowałem farbkami akrylowymi. Zwilżyłem powierzchnię łajtspirytem i posypałem z pędzla pigmentami . I zafiksowałem fixerem : po czym wszystko wyschło , potem przyjdzie fotel drajwera i pierdoły : Silnik pokolorowałem farbkami gunze i akrylowymi lajfkolor , smary i oleje to olejny siuwaks i czarny pigment : Krótka przymiareczka , bożo lubi przymiarki :-) : Wracam do ciurania podwozia , obrzucam błotem ( wszystkimi kolorami pigmentów zmieszanych z gipsem i łajtspiryrem ) strzelając z pędzla : pomału wysycha -> na kaloryferze szybciej -> zima sprzyja Obszary przekładni gdzie w radzieckim spychaczu jest jeden wielki syfilis na skutek wycieków oleju -> wydmuchałem starym aerografem czarny pigment : i jak wysechłbył to go załatwiłem wetefectem też wydmuchanym ze starego aerka : Tam gdzie nachlapałem błotem poprawiam małym japońskim :-) patykiem do ucha wcierając proszek uszjego : I to byłoby na tyle :-) na tenże wieczór
  44. 10 points
    Draken duńskich sil powietrznych w służbie 1970-1993, pierwsza próba zabawy z kamo, wymyśliłem ze zrobię cały zestaw samolotów z wytartym, zwietrzałym kamuflażem, następne f-104 i f-100 i jeszcze jeden darken ale w wersji RF-35. Tyle info miłego oglądania, aha poprawiłem na matowe wykończenie jakby co bo były takie sugestie.
  45. 10 points
    Cześć. Przedstawiam ostatnio wykonany przeze mnie model samolotu F-16C Block 52+. Jest to model polskiego F-16 firmy Kinetic w skali 1/48 uzupełniony o kilka dodatków: - dyszę silnika Aires - rurki pitota i odgromniki elektrostatyczne Master - AGM-154 i BRU-57 Eduard - kalki Techmod Model został wykonany tak, że na węzłach 3 i 7 pod skrzydłami można wymieniać uzbrojenie 😁 Model prezentuje się tak:
  46. 10 points
    Cześć, Moja ostatnia praca, którą ukończyłem na warsztacie. Warsztat znajdziecie tutaj. Inspiracją było to zdjęcie:
  47. 10 points
    Trzy dni świąt pozwoliły na kokretne przysiądniecie i pomalowie kolorami bazowaymi modelu. Do namalowania kamuflażu charakterystycznego dla maszyn marynarki wojennej z przłomu lat 60tych i 70tych użyłem farb Gunze H. Na dole malowałem po całości kolorem H316 White (FS17875) na górze natomaist górę pomalowałem kolorem H315 Gray (FS16440). Postanowiłem nie robić walwaysów oraz panelu przciw słonecznego przed wiatrochronem nakładanych z kalkomanii, tylko je malować. Zrobiłem to kolorem Aircraft Gray H57. Osłonę radaru oraz osłonę antyny na szczycie usterzenia pionowego, pomalowałem Tamiyowskim Nato Black . Srebrne krawędzie natarcia to Matte Aluminium z Serii Extremem Metal od AK. Na koniec czerwonym od Humbrola (H90) namalowałem ostrzeżenie na wlotach powietrza (obawiam się że kalkomania nie da rady się tam dobrze ułożyć, przez co efekt końcowy będzie nie zadowalający)
  48. 10 points
    Witam! Model w końcu zdecydowałem się skończyć i schować do pudła po butach, tam przynajmniej nie dosięgnie go kurz. Budowałem go ok.roku z przerwami na inne "szybkie" modeliki. Z ciekawostek dodam, że oryginalny typ tego samolotu znajdował się w zbiorach krakowskiego muzeum, ale został zamieniony o ile pamiętam na Spitfajera, dla mnie szkoda no cóż oryginał bym sobie chętnie na żywo pooglądał
  49. 10 points
    Model ukończony. Z warsztatu wiadomo, że użyłem 3 zestawów: Intech, Bilek, Zvezda. Dodatki: Quickboost - chwyty powietrza, Master - OCP, własne: płyty, klapy, anteny, sporo w podwoziu, drabinka, światełka, cały kokpit od zera (ponad 600 części) oraz sporo innych drobiazgów. Kalkomanie - opracowane w ramach nagrody specjalnej "Czarna Gwiazda" przyznanej na Wrocław Model Show, wydrukowane przez Mr Decal - serdecznie dziękuję. Malowanie głównie Gunze H, eksploatacja - oleje i pigmenty AK, farby olejne artystyczne, położyłem nacisk na umiar, jak wyszło oceńcie. Ogólnie jestem zadowolony i to tym bardziej, że mam wersję samolotu nieosiągalną na rynku modelarskim 😀 I takie ujęcia może bardziej klimatyczne: Miłego (mam nadzieję) oglądania...
  50. 10 points
    Witam, oto skromna galeria modelu, którego budowę rozpocząłem 5 lat temu a zakończyłem blisko rok temu Przy pomocy zestawu Hobby Bossa w skali 1:48 próbowałem odwzorować F-14A Tomcat użytkowany przez Siły Powietrzne Islamskiej Republiki Iranu, czyli tzw. Alicata. Materialnie przy budowie wsparli mnie Rizzi (żywiczne fotele, deski zegarów), Moralezz (koła), Eduard (zestaw blach i rakiety R-27) oraz Aires (dysze żywiczne) i HiDecal (kalkomanie). Oprócz aftermarketów od siebie dodałem szpachlowanie nitów na skrzydłach i rowów na statecznikach poziomych, cynową instalację hydrauliczną w komorach podwozia i na goleniach, pierdoły pod wiatrochronem i w kabinie (m.in. uchwyty na zagłówkach), oraz kilka detali w komorze sondy tankowania w powietrzu. Nieocenioną pomoc merytoryczną w temacie Alicatów udzielił mi Babak Taghvaee a ogólnie Tomcata chłopaki z Grupy Tomcatsky a zwłaszcza Air (tona zdjęć i porad). Wszystkim bardzo dziękuję!!! Model przedstawia samolot F-14A Tomcat o numerze bocznym 3-6041 (BuNo 160339) z okresu gdy Iran próbował zintegrować (bezskutecznie) radar AN/AWG-9 z rakietami AA konstrukcji radzieckiej - R-27.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.