Jump to content
quidamcorvus

[Galeria] by qc (figurki i makiety do gier bitewnych)

Recommended Posts

Warsztatowy system modułowy od HobbyZone.pl

Temat, który Bahior zaproponował na luty po części zmobilizował mnie do zrealizowania planu, który odwlekałem od kilku miesięcy: na 10 rocznicę istnienia DansE MacabrE chciałem poddać swoje stanowisko malarskie głębokiej renowacji.

I tak zdemontowałem długi stół, który zajmował znaczną część nieustawnego poddasza i zastąpiłem go dwoma biurkami, które po złożeniu dały powierzchnię o jakże symbolicznych wymiarach 120x120 cm, na których ustawiłem sobie warsztatowy system modułowy od HobbyZone.pl oraz dodałem kolejną lampę warsztatową Velleman VTLAMP6.

Przy okazji wyciąłem rozpraszającą światło posrebrzaną kratkę osłaniającą świetlówki, dzięki czemu stanowisko pracy zostało oświetlone jak murawa na Stadionie Narodowym w czasie meczu reprezentacji Polski.

Jak pisałem temat wymyślony przez Bahiora na lutową edycję FKB, był jednym z motywatorów, drugim był designer od HobbyZone.pl pozwalający na samodzielne zaprojektowanie stanowiska.

Program, który niebawem będzie dostępny na stronie HZ pozwala na dowolne ustawianie modułów na zadanej powierzchni roboczej, dzięki czemu w końcu w prosty sposób mogłem sobie skonfigurować miejsce pracy, a kilka kliknięć później pozostało tylko czekać na kuriera z zamówieniem.

Składanie modułów zajęło mi dwa wieczory i nie sprawiło większych trudności, ale podobno po walce z kuchnią od IKEA żadne meble nie są wyzwaniem. 

Tak czy inaczej proces sklejania modułów jest sam w sobie dobrą zabawą, zaś te łączą się ze sobą za pomocą magnesów neodymowych, więc w czasie sklejania warto pamiętać o odpowiednim ustawieniu biegunów, ale także o tym przypomina czytelna dwujęzyczna instrukcja dołączona do każdego modułu.

Co tu pisać więcej, jestem zadowolony z renowacji warsztatu i jedyne czego żałuję, to fakt, że odwlekałem to tak długo.

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem warsztatowego systemu modułowego to ja polecam.

Bardziej szczegółowe zdjęcia, włącznie z zawartością szuflad opublikuję przy innej okazji. Muszę się najpierw na dobre wprowadzić do nowego warsztatu i rozpakować poupychane po różnych kartonach narzędzia, dodatki i akcesoria.

A jak wygląda Wasz warsztat?

4iyySQ.jpg
lMEisA.jpg
nx94ra.jpg
8c2Bhp.jpg
wkwFqF.jpg

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Niziołki z Krainy Zgromadzenia.

Niziołki są rasą niewielką, zarówno liczebnie, jak i pod względem wzrostu. Te z nich, które nie stały się integralną częścią ludzkiego społeczeństwa zamieszkują niezależny kraj pasterski, leżący w całości na terenie Imperium i żyjący pod jego osłoną. Pochodzenie Niziołków jest równie starożytne, co ludzi. Obecnie jednak liczebność Niziołków maleje, co jest częściowo spowodowane ich spokojną, pokojową naturą. Niziołki to syty i spokojny lud, bardziej zainteresowany urodzajem na polach i pastwiskach czy porą następnego posiłku niż wojskowością. Są wspaniałymi, serdecznymi i ufnymi gospodarzami, szczęśliwymi, jeżeli mogą zaproponować podróżnym posiłek i schronienie. Pomimo to, są upartą, a nawet zaciętą rasą i będą bronić swoich domów, majątków i obiadu z dużym wigorem, choć nie są najlepszymi wojownikami. W obliczu niebezpieczeństwa mogą szybko organizować oddziały do obrony i wykazują dużą odwagę osobistą, lecz ich wzrost i łagodne usposobienie na pewno nie ułatwiają im tego zadania.

To jednak nie znaczy, że Niziołki są tylko biernymi obserwatorami uczepionymi poły Imperium. Wprost przeciwnie, mają swój udział w jego życiu - jako kusznicy i procarze w Armii Imperialnej, kucharze u możnych, niańki dla dzieci elit lub twórcy najsłynniejszych ogrodów w Starym Świecie. Niziołki odegrały kluczową rolę w zapewnieniu dobrobytu państwa. Jeśli wystarczająco zezłościć Niziołka, ten przypomni (a potem jeszcze raz… i jeszcze raz), że od nich pochodzi jedyny nie-ludzki elektor w Imperium oraz że zasłużyły na ten zaszczyt za całe dobrodziejstwo, jakie wyświadczyły ludziom. Z drugiej strony, ludzie lekceważą Elektora Krainy Zgromadzenia jako kolejny z dziwacznych dekretów Imperatora Ludwiga Grubego.

Jednakże Niziołki żyjące w Imperium mają także swoją mroczniejszą stronę. Ze względu na popularne nieporozumienie związane z ich dziecięcym wyglądem, który sprawia, że ludzie traktują przedstawicieli tej rasy jako całkiem nieszkodliwych, Niziołki mogą skutecznie służyć różnym frakcjom (czasami kilku jednocześnie) jako szpiedzy, szarlatani, a nawet skrytobójcy. Bardziej chciwe Niziołki często wykorzystują łatwowierność głupców, działając jako zręczni kieszonkowcy lub naciągacze.

Niziołki są bardzo odporne na magię, co stanowi dla nich dużą przeszkodę przy praktykowaniu sztuki magicznej. Wciąż jednak jest ona dla nich czymś fascynującym, więc każdy Magister Magii przebywający wśród Niziołków będzie męczony przez ich dzieci, dopóki nie zaprezentuje swych umiejętności.

Chociaż Niziołki są często przedstawiane jako leniwe przez ignoranckich obcych, w rzeczywistości są oni zdeterminowani i nieustępliwi. Jako że ich społeczność jest oparta na rolnictwie i hodowli, muszą pracować ciężko i nieustannie. Niziołek z przyjemnością będzie tyrał od świtu do zmierzchu, korzystając jedynie z kilku krótkich przerw na jedzenie, po czym wróci uśmiechnięty do domu. Ciężka praca poprawia apetyt i gwarantuje dobry sen. Najlepiej podsumowuje to stare przysłowie: Najlepiej smakuje jedzenie będące owocem własnych rąk. Niziołki są najlepszymi istniejącymi kucharzami, i wszyscy uczą się gotować jeszcze jako dzieci.

Kontrastami od GW maluje się bardzo szybko, podobnie jak nakłada chemię od MiGa oraz AK Interactive. Gdzieś pomiędzy pomalowałem metaliki.

Z połączenie powyższych składników powstała kompania Niziołków z Krainy Zgromadzenia do Warheim FS, o samych modelach możecie przeczytać więcej TUTAJ oraz TUTAJ.

I była to moja druga przygoda z malowaniem kompanii farbami z linii kontrast.

Ponadto od lektury Władcy Pierścieni zaczęła się także moja przygoda z fantasy, a jak Śródziemie to Niziołki, a jak wiadomo Niziołki nie lubią przygód.

No, chyba, że trzeba uratować świat...    

Gg8HDF.jpg 
m4SymZ.jpg 
XJ5xtQ.jpg 
awZ3g7.jpg 
uiLUyn.jpg 
iGSicQ.jpg 
ly97ui.jpg 
t6EcfX.jpg 
4zHeQT.jpg 
ulDB8Y.jpg 
fbVAmw.jpg 
RANkXM.jpg 
6WJaEU.jpg 
G6eAD7.jpg 
IHap0g.jpg 
EAiYMy.jpg 
8eIRGB.jpg 

Niziołki są jedną z mniejszych ras Starego Świata. Przeciętny niziołek nie przekracza 110 centymetrów i często wyposażony jest w wydatny brzuszek, znane są bowiem ze skłonności do obżarstwa. Ich zmysły są równie rozwinięte jak u reszty Ras Mniejszych, ale najczulszy jest zmysł smaku, dlatego wiele niziołków pracuje w kuchni - dla własnych zysków i ku przyjemności innych. Prawie wszyscy sławni szefowie kuchni to niziołki, najniższa z cywilizowanych ras produkuje także cenione wina, piwa i jabłeczniki.

Zewnętrznie niziołki można odróżnić od innych Ras Mniejszych po kilku szczegółach: są niższe niż krasnoludowie i nie noszą gęstych bród, choć inne części ich ciał pokryte są włoskami przypominającymi zwierzęcą sierść (szczególnie dotyczy to nóg i stóp). Nie mają dużych i mięsistych nosów jak gnomy i są nieco od niż tęższe. Najbardziej widoczną częścią ciała niziołków są stopy - nieproporcjonalnie duże i bardzo owłosione, o grubej i elastycznej skórze na podeszwach, co zapewnia im wygodę chodzenia. Zwykle nie noszą obuwia, ponieważ uważają je za niewygodne i niezgrabne, a do tego hałaśliwe.

Oprócz powierzchownych różnic w wyglądzie istnieją głębsze, bardziej skomplikowane rozbieżności między niziołkami, a przedstawicielami innych Ras Mniejszych. W przeciwieństwie do krasnoludów i gnomów, wytworów selekcji naturalnej, ewolucja niziołków została wywołana przez Magię. Można to zaobserwować, poddając tkankę niziołka badaniom alchemicznym: po wyeliminowaniu w procesie destylacji innych wibracji, każda jego tkanka i kość będzie rezonować z pewną tajemniczą częstotliwością. Jest ona właściwa tylko tej rasie, nie wykryto jej u przedstawicieli innych gatunków, a wszystkie niziołki rezonują z tą częstotliwością nawet długo po śmierci (badaliśmy wielowiekowe szczątki i wykazywały one identyczny rezonans rasowy).

Pierwsze niziołki pojawiły się niedługo po przybyciu Slannów, na łagodnych wzgórzach Krainy Zgromadzenia. Prawdopodobnie ich przodkami byli ludzie, chociaż - jak we wszystkim, co dotyczy selekcji nadnaturalnej - nie możemy tego stwierdzić na pewno. Nie się również określić czynnika magicznego, który spowodował ich oderwanie od ludzkiej rasy, nie wiadomo też w jakim celu się pojawiły. Rezultatem działania magii było wydłużenie długości ich życia do 400 lat (w porównaniu z 80-100 latami życia ludzi). Może to także wyjaśniać różnice fizyczne między niziołkami, a gnomami i krasnoludami oraz wiele unikalnych cech charakteru tych pierwszych.

Mimo, że emanują magicznym rezonansem, niziołki nie wykazują predyspozycji do bycia czarodziejami; ich magiczna natura objawia się bardziej subtelnie, bo w głębszym połączeniu tej rasy z Naturą, szczególnie ze zwierzętami i roślinami domowymi. Większość niziołków zamieszkuje tereny wiejskie i nie wykazuje poważniejszych ambicji nad proste i spokojne życie w domowym ognisku - są dobrymi rolnikami i winiarzami, są też o wiele cierpliwsze, pasywniejsze (oraz uprzejmiejsze) niż gnomy i krasnoludowie, kochają wygodę i spokój, nie lubią angażować się w sprawy innych ras. Niezależnie od profesji, niziołka zawsze ciągnie do spokojnych i zielonych miejsc; nawet gdy mieszka w miastach, odczuwa potrzebę posiadania ogrodu, a podwórko jego domu często zdobi wiele ziół i kwiatów, uli i grządek z warzywami.

Niziołki zwykle mieszkają w małych, zamkniętych społecznościach. Żyjące na wsi budują wioski, a domy wznoszą pod kopcami ziemi, które następnie pokrywają darnią i kwiatami - taka izolacja czyni ich domostwa wygodnymi, ciepłymi w czasie zimy, a chłodnymi w lecie. Jeśli idzie o niziołki zamieszkujące miasta, to mogą one tworzyć więcej niż jedną społeczność, grupy te utrzymują przyjazne stosunki, chociaż każda z podtrzymuje własne obyczaje i tradycje.

W przeciwieństwie do kobiet gnomów i krasnoludów kobiety-niziołki mają dużą swobodę działania i przemieszczania się. Żaden żonaty niziołek nie poważyłby się trzymać małżonki w domu! Prawdopodobnie nie zniosłaby tego, chociaż małe kobiety-niziołki mają ognisty temperament i dużo mówią. Często pracują ze swymi mężami w polu lub pomagają im w prowadzeniu interesów, czasem są nawet właścicielkami farm i małych zajazdów. Opuszczają jednak domy tylko wtedy, gdy jest to absolutnie niezbędne. Mężczyźni niezbyt lubią podróże, kobiety lubią je jeszcze mniej. Rzadko widzi się więc podróżujące niziołki.
-fragment Rasy Starego Świata. Teoria ewolucji, pióra doktora Balthasara von Schreibera dzieło potępione i zakazane przez Świątynię Sigmara

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rekrutacja: Grasanci Chaosu.

Położona za Pustkowiami Chaosu kraina znana jest pod wieloma nazwami - Oko Chaosu, Wrota Chaosu, Ziemia Zmian, Domena Chaosu czy Umbra Chaotica. Nazwy te dobrze oddają grozę tego miejsca. Posępna panorama krainy rozpościerającej się wokół bieguna, przywodzi na myśl obrazy szalonego malarza Albrechta Bosha, przedstawiające księżycowe krajobrazy Morrslieba. Jałowa, zmarznięta ziemia pokryta białym całunem śniegu. Nieskończona połać wiecznej zmarzliny sięgająca aż po kres horyzontu. Widok ten nie jest jednak tak przerażający, jak świadomość bluźnierczych, mrocznych tajemnic, które skrywa od eonów ta zbrukana mocą Chaosu kraina. Nie ma wyraźnej granicy między Pustkowiami a Domeną Chaosu, lecz samo wyruszenie w kierunku północy zbliża podróżnego do Pustki, wywierając szkodliwy wpływ na ciało i umysł. Krucha natura śmiertelnika nie jest w stanie oprzeć się potężnym zmianom, jakie wywołuje wędrówka po tej krainie. Zupełnie inaczej zachowują się stworzenia Chaosu, czerpiąc wielką siłę z bliskości Eteru, ale nawet one bywają czasem rozdzierane na strzępy lub zmutowane nie do poznania przez wydobywającą się z niego ogromną moc. Niektóre monstra nie potrafią egzystować bez życiodajnej mocy Wrót Chaosu, inne natomiast są przez nie spychane w głąb Starego Świata, dokąd niosą zamęt i śmierć.

Wrota Chaosu potrafi przyjmować różne formy i każda istota postrzega ją pod inną postacią. Niektórzy widzą masywną bramę, inni kłębiący się wir mrocznej energii, jeszcze inni pojedyncze, nienawistne oko, wielkie na wiele kilometrów - dla każdego nieszczęśnika oglądającego Domenę Chaosu będzie ona wyglądała inaczej. Nie trzeba dodawać, że świadectwa naocznych świadków zdarzają się niezwykle rzadko, gdyż Wrota Chaosu nie wypuszcza swych ofiar żywych, a przynajmniej w niezmienionej postaci.

W centrum Umbra Chaotica, w sąsiedztwie zniszczonych w kosmicznym kataklizmie Gwiezdnych Wrót pozostał jedynie posępny, wypalony ugór, przesycony na wskroś Czarcim Pyłem. Naznaczone magicznymi symbolami, dwa gigantyczne filary z czarnego kamienia wznoszą się ku szaremu nieboskłonowi niczym kły jakiejś pradawnej bestii. Czas i przestrzeń poddane są tam odmiennym prawom. Materia przybiera niewiarygodne, surrealistyczne formy, stale ulegając fantastycznym, nieprzewidywalnym zmianom. To przeklęte miejsce nawiedzane jedynie przez czcicieli Chaosu, demony i duchy umarłych… Ktokolwiek z żyjących ośmieli się wkroczyć w strefę cienia, nigdy już nie powraca w swej śmiertelnej postaci. Armie Mrocznych Bogów gromadzą się na biegunie w wielkiej sile. Pod sztandarami Khorna, Slaanesha Tzeentcha i Nurgla, niezliczone zastępy Zwierzoludzi, Mutantów i dzikich nomadów wyruszają stamtąd niosąc Staremu Światu śmierć i pożogę.

Potwory zamieszkujące Pustkowia Chaosu to tylko blade odbicie koszmarów czających się zaraz za ich granicami.
- fragment dzieła Liber Chaotica, spisanego 
przez Prezbitera Richtera Klessa z Zakonu Pochodni, 
zamkniętego w Hospicjum dla Obłąkanych 
we Frederheim, w AS2500.

Przez najbliższy czas na łamach bloga DansE MacabrE będą pojawiać się zdjęcia pomalowanych modeli z kompanii Niziołków z Krainy Zgromadzenia, które pomalowałem w ramach #67 edycji FKB, którą prowadziła Paulina  z bloga Rzuć 90k6!.

Pora na kolejną kompanię do Warheim FS.

Inspiracją do złożenia Grasantów Chaosu był temat kwietniowej edycji FKB, który na swoim blogu NerdWorkshop ogłosił Wołek Zbożowy.

Wszak to przerażające Wrota Chaosu są źródłem większości nieszczęść, które spadają na Stary Świat uniwersum Warhammer Fantasy, jednocześnie są celem Wybrańców Chaosu prowadzących do boju podążających za nimi Niewolników Ciemności.

Na czele mojej kompanii stoi Lord of Wrath with paired weapons od Avatars of War, który otrzymał głowę i oręż z zestawu Slaves to Darkness od Games Workshop, zresztą z tego samego zestawu pochodzą Grasanci Chaosu, Łowca niewolników oraz korpus Smoczego Ogra, górna to w większej części model  Ogroid Thaumaturge, zaś Wojownik Chaosu, który został złożony głównie z figurki Crom the Conqueror znanego obecnie jako Exalted Hero of Chaos. 

Od Games Workshop pochodzi także reprezentujący Czarnoksiężnika Chaosu model Chaos Sorcerer, który otrzymał głowę w hełmie od swego odpowiednika z WH40k, Zwierzoludzi złożeni z modeli Bestigors, a także Rydwan Chaosu. Co więcej alternatywne zwierzę pociągowe z tego zestawu zostało Pomiotem Chaosu. Zaś Odrzuconych złożyłem z wybranych modeli Blood Warriors, Trollem Chaosu został Fomoroid Crusher, a Ogrem Chaosu model Ogor Mawtribes Tyrant, natomiast do niewoli dostały się Ungory.

Chorąży dzierży sztandar, którego podstawę stanowi Chaos Legionary Gehenna Banner od Kromlech.

Więźniarką po raz kolejny został model Cage Rager od Privateer Press.

Kolejny krok to wykończenie podstawek, położenie podkładu i pomalowanie modeli.

e2ZrmD.jpg
P9yQSf.jpg
tq6UEx.jpg
ADx5bn.jpg
HWRXmW.jpg
aQ2t44.jpg
qNjgtL.jpg
oFz5jF.jpg
4o7dbi.jpg
xpqIMl.jpg
WGwio8.jpg
GSsMIx.jpg
5nt0sQ.jpg
koEfkX.jpg
AX3z2y.jpg
1HOUNb.jpg
wKWe4x.jpg
l4Z7xc.jpg
n578lj.jpg
eGHxUk.jpg
MV4hT7.jpg
oaxA7z.jpg
8AREE3.jpg
ISOgWo.jpg
Ei0heq.jpg
K5rZv4.jpg
ulfT5f.jpg
HjuNpZ.jpg
ilrvwN.jpg
6POS8s.jpg
qYRMum.jpg
hFNInp.jpg
HrLc6T.jpg
JcsONi.jpg
qaNwNM.jpg
bq4Jgg.jpg
Cjz4O0.jpg
iJ0KcF.jpg
mJFyBo.jpg
zlyaih.jpg
uKdtyl.jpg
r9wJ6b.jpg
9eCwHO.jpg

Jestem przekonany, że coraz lepiej rozumiem charakter i motywy kultystów. W cywilizowanym Imperium pokusa zakazanego owocu jest nie do odparcia, sekretnie drążąc serce i duszę prawego obywatela. Poddając się pierwszej pieszczocie bogów Chaosu, śmiertelnik wstępuje na drogę, która prowadzi do zatracenia, lecz mimo to kroczy nią, pchany niewiedzą i ślepą żądzą. Oczywiście nie jest to żadne usprawiedliwienie ich występku i grzechu, lecz pozwala zrozumieć, dlaczego Wewnętrzny Wróg jest tak groźnym przeciwnikiem. Nie dotyczy to jednak Wybrańców Chaosu. Czyż nie dostrzegają prawdziwej natury istot, w jakie się przeistoczyli? Nawet Zwierzoludzie, obrzydliwe pomioty Chaosu, nie są tak spaczeni mutacjami. Widywałem Czempionów Nurgla, których ciała były jedynie toczonymi przez robaki, nabrzmiałymi workami tłuszczu i cuchnącego śluzu. Widywałem Czempionów Khorna, przypominających w większym stopniu bestie lub zwierzęta niż ludzi, którymi niegdyś byli. Czyż nie zauważają, jak straszliwą cenę przyszło im płacić za spełnienie bluźnierczych żądz i ambicji?

Kim są wybrańcy Chaosu? To trudne pytanie, gdyż każda odpowiedź rodzi kolejne pytania i wątpliwości. Nie wywodzą się z jednej rasy, gdyż zdarzają się wśród nich Norsmeni, ludzie z Imperium i Tilei, Zwierzoludzie, pochodzący z Północy i Wschodu Kurganie i Hungowie, Mroczni Elfowie, a nawet Krasnoludowie. Pochodzą z różnych stron świata i wywodzą się z różnych grup społecznych. Niewątpliwie, ze względu na większe nagromadzenie energii Chaosu na Pustkowiach, większość wybrańców wywodzi się z ludów tam żyjących, jednak w każdym z nas żyje potencjalny wybraniec Chaosu. Widzę jego wykrzywione wściekłością oblicze w oczach każdego kultysty palonego na stosie. Widzę, jak jego twarz zmienia się, jakby w chwili śmierci dostrzegł prawdę o Chaosie i naturze własnej wiary. Widzę nienawiść, nadzieję, a w końcu szał zrodzony z obłędu. Słyszę demoniczny śmiech płynący z jego ust. Każdy z nas może znaleźć się tam, na stosie. W każdym z nas tkwi zalążek zła, gdyż wszyscy jesteśmy zdolni do niebywałego okrucieństwa. Każde ulegnięcie pokusie i pofolgowanie własnym zachciankom to kolejny krok na drodze do zatracenia duszy. Wstąpienie na ścieżkę Chaosu wymaga zatem poddania się najbardziej prymitywnym instynktom, odrzucenia strachu przed śmiercią i głoszenia chwały Bogów Chaosu w całym ich mrocznym splendorze.

Wśród plemion barbarzyńców wiara w Mroczne Potęgi nie jest wyborem, lecz stanowi raczej nieuniknioną konsekwencję dojrzewania najmężniejszych i najlepszych w boju wojowników. Brama Chaosu przyciąga ich z niezwykłą siłą, codziennie kształtując ich myśli, kusząc obietnicami potęgi i sławy. Biorąc pod uwagę brutalny świat, w jakim się wychowali, oraz brak dobrych wzorców moralnych, nie można się dziwić, że każda wyprawa na Północ jest dla nich powodem do wielkiej radości. Sami wojownicy postrzegają pchający ich impuls jako obowiązek wobec bogów, a jednocześnie jako zaszczyt i oznakę bożej łaski. Każda taka wyprawa jest odpowiednio uświęcana przez heretyckie i krwawe ceremonie, podczas których obłąkani szamani okaleczają i mordują setki niewolników. Rozpusta, mord, zło i zatracenie się w rytualnym tańcu towarzyszą wojownikowi, który wyrusza, aby szukać chwały na bitewnych polach Umbry.

Dla pozostałych mieszkańców Starego Świata tego rodzaju wyprawy i decyzje ich dotychczasowych bliskich lub kompanów zawsze są zaskoczeniem, co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu o powszechnej ignorancji, świadomie narzuconej sobie przez ludzkość.

Nie spodziewają się, że ciężko doświadczony przez życie wojownik, który widział zbyt wiele śmierci i zła, może porzucić rodzinę i towarzyszy, a następnie wyruszyć poza granice Kisleva, wiedziony nieodpartym zewem wojny. Inni, nieświadomi zagrożenia, zdzierają pancerze z ciał zabitych kultystów albo zabierają oręż wydarty z rąk poległych wojowników Chaosu, naiwnie wierząc, iż w ten sposób wzrośnie ich pozycja społeczna oraz autorytet wśród towarzyszy. Dla takich głupców droga do zatracenia właśnie stanęła otworem. Wkrótce przekonują się, że tylko zajęli miejsce pokonanego przez siebie wroga, a jedyną drogą ucieczki jest wyprawa na Północ i walka pod przeklętymi sztandarami.

Najczęściej taką walkę podejmują mutanci. Zamiast postąpić słusznie i z godnością oraz honorem zawierzyć swe życie opiekuńczemu ramieniu Inkwizycji, kurczowo chwytają się każdej możliwości, by opóźnić nieuchronne zatracenie. Wierzą, że na Pustkowiach Chaosu zyskają sławę i władzę, unikając kary, która przecież słusznie im się należy za grzechy. Tchórze! Odwracają się od światłą i uciekają w mrok, nie mając odwagi, by oczyścić swe dusze w ogniu.

Niczym chwasty, nasiona Chaosu szybko się rozwijają, zabijając wszelkie dobre i rozsądne myśli. Człowiek fałszywie wzdraga się przed nienawiścią, mutacją i obłędem, wynajduje wymówki, usprawiedliwia czyny, jakich się dopuszcza, koniecznością czynienia ‘mniejszego zła’ lub jako poświęcenie ‘w imię lepszej sprawy’. W ten sposób rodzi się przyszły Wojownik Chaosu i sługa Ciemności, który akceptuje zatracenie duszy i powolną śmierć ciała. Przyjęcie takiego przeznaczenia stanowi symboliczny początek upadku w mrok, gdyż jedynie wypaczona złem dusza potrafi zgodzić się na bluźnierczą przemianę ciała.

Wielu pretendentów do chwały Wojowników Chaosu ginie bez wieści na Północnych Pustkowiach. Padają ofiarą nienasyconych bestii, które zamieszkują krainy poza cywilizowanym światem, okrutnych barbarzyńców i Zwierzoludzi, albo giną z ręki prawych i mężnych Kislevitów, którzy trzymają straż na północnych rubieżach swej ojczyzny.

Nawet jeśli przeżyją wędrówkę, ich trud dopiero się zaczyna. Na Pustkowiach Chaosu nie można zaznać przyjaźni, honoru ani spokoju. Jest tylko ból, cierpienie i strach. Każdy dzień rozpoczyna się krwawym świtem i kończy krwawoczerwoną poświatą zachodzącego słońca. Bandy Grasantów Chaosu oraz armie mutantów grasują po całym obszarze, tocząc niekończącą się wojnę, w której liczba umarłych dawno już przekroczyła liczebność żywych. Lecz nie brakuje głupców, gotowych na wszystko, aby dowieść swego męstwa. Następnego dnia czeka ich nowa bitwa i kolejna rzeź. Na Pustkowiach wre wieczna wojna, dopóki spośród wodzów nie wyłoni się ten najpotężniejszy, który zdoła zjednoczyć wszystkie plemiona pod sztandarem Chaosu. A wtedy naznaczony Piętnem Chaosu wybraniec poprowadzi Hordę na południe, niosąc śmierć i zniszczenie słabym mieszkańcom Starego Świata.

Większość wybrańców Chaosu, prawdziwie zaprzedanych złu i Ciemności, ginie na pobojowiskach Pustkowi, dołączając do ogromnej rzeszy dawno poległych towarzyszy. Inni, zbyt silnie dotknięci wypaczającą mocą Chaosu, zatracają resztki rozumu i człowieczeństwa, zmieniając się w istoty, które wzbudzają odrazę samym wyglądem. Lecz nielicznych wybrańców, prawdziwie obdarzonych łaską bogów Chaosu, czeka los, którego pragnie każdy z nich - przemiana w demona.
- Matthias Thulmann, łowca czarownic

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warsztat: Teufelsberg - Beczki, skrzynie, kufry.

Choć od ostatniego wpisu relacjonującego prace nad wsią Teufelsberg do Warheim FS opublikowanego na blogu DansE MacabrE minęły już dwa miesiąca, to we wsi wciąż coś się dzieje.

W tym czasie pomalowałem beczki, skrzynie, kufry i inne dodatki, które umieściłem już na makietach, a efekty możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej.

Jeszcze trochę pracy przede mną, ale każdy postęp cieszy i motywuje do wykonania kolejnych kroków.

GBVmfs.jpg
NmvyXx.jpg
mydcrz.jpg
IylWuH.jpg
iEEUNH.jpg
SRXpAz.jpg
Quukzr.jpg
5FOLYg.jpg
xE9rAM.jpg
TIcyY1.jpg
8iUQe9.jpg
zKsk9H.jpg
r75U3G.jpg
QQWTEg.jpg
xGhMUg.jpg

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Posłaniec Nocy.

Do złożenia kompanii wykorzystałem zestaw Screaming Bell od GW z którego złożyłem Więźniarkę oraz częściowo Rydwan i Zaklinacza. Model Deathmaster Snikch został dowódcą kompanii, a Czarnoszczurem został model Skaven assassin z gry The Silver Tower, a Łowcą niewolników został Packmaster Skweel Gnawtooth.

Stronnicy to Posłańcy nocy oraz Rynsztokowcy, a także Niewolnicy, których zdjęcia będziecie mogli oglądać na blogu w najbliższych tygodniach.    

QURxbK.jpg 5BRWAg.jpg 
Jzaueg.jpg 
KR7HyB.jpg 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Grasanci Chaosu (Niepodzielonego).

Przybywali z zachodu i ze wschodu, z południa i z północy. 
Przybywali ze wszystkich zakątków Imperium, 
z każdej krainy Starego Świata i z poza jego granic.
Wielu z nich było ludźmi, albo było nimi kiedyś; wielu nigdy ludźmi nie było.
Niemal wszyscy byli śmiertelnymi wrogami. W każdych innych okolicznościach spotkanie takie 
przemieniło by się natychmiast w krwawą rzeź, każdy Wojownik instynktownie skoczyłby do 
gardła swoim odwiecznym nieprzyjaciołom i zaciekłym rywalom.
Lecz nie ściągali tu bynajmniej w pokojowych zamiarach. Nikt tu nie znał takiego pojęcia. 
Za nim noc zapadnie, zaspokoją swoją rządzę krwi. Ale to nie wśród tych, 
którzy łączyli się teraz w tak nienaturalnym przymierzu, 
śmierć i zniszczenie będzie zbierać żniwo. Przynajmniej do czasu. 
To oni wkrótce staną się siewcami śmierci, krzewicielami destrukcji.
Łączyło ich jedno: Wszyscy, i każdy z osobna, byli sługami Chaosu. 
Swoich czcicieli miała wśród nich każda siła Chaosu: Khorne i Slaanesh, 
Tzeentch i Nurgle, i wszelkie inne demoniczne bóstwa.
Zjednoczyli się dla tej jednej bezecnej misji. Misji grabieży i mordu, destrukcji i masakry.
Po raz pierwszy w dziejach sprzymierzeni… Wypadki tego dnia powinny znaleźć swoje 
odzwierciedlenie w annałach historii gdyby tylko żyw pozostał, ktoś, kto mógłby je spisać.
Kiedy nad podłościami tego dnia zajdzie w końcu słońce, słońce czerwone jak krew plamiąca pola i uprawy, 
gumna i chaty we wsi, kiedy długie cienie nocy wpełzną na zwęgloną ziemię i dymiące ruiny, 
w dolinie nie pozostanie ślad życia.
Będzie tak, jakby to miejsce nigdy nie istniało, a jego mieszkańcy nigdy się nie narodzili i nigdy nie żyli. 
Pokonani nigdy nie rozpowiedzą, co tu się wydarzyło, 
zwycięzcy również tego nie uczynią bowiem nawet oni nie dotrwają świtu.
Po wycięciu w pień wspólnego wroga, wiedzeni zaciekłą nienawiścią nieuchronnie zwrócą się przeciwko sobie. 
A wtedy krew popłynie jeszcze większą rzeką, jeszcze bardziej szkarłatną, 
kładąc się mrocznym cieniem na nocny krajobraz, 
oni zaś będą się wyżynać i poświęcać jeden drugiego, każdy swemu panu Chaosu.
I tak prawda o tym, co tu się stanie, nigdy nie wyjdzie na jaw, wiedza o wydarzeniach tego dnia 
zostanie wytarta w powierzchni ziemi tak skrupulatnie, jak ta wioska.
Nikt się nigdy nie dowie, co zaszło ani co mogło zajść.
Przyszłość całego świata to kombinacja mało znaczących składników, z których wszystkie,
 jeśli porównać je z całością, wydają się jeszcze bardziej trywialne.
Ale każdy z tych drobnych elementów wnosi swój niewielki wkład w 
kształtowanie ogólnej kolei rzeczy, a trudno przewidzieć,
który z nich w nadchodzących stuleciach okaże się bardziej od innych znaczący.
Kiedy w przeszłość odejdzie ten dzień, świat podążać będzie dalej wytyczoną mu drogą,
 ku ostatecznemu tryumfowi Chaosu. Kolejna przeszkoda na tym chlubnym szlaku usunięta zostanie 
tak samo skrupulatnie, jak skrupulatnie starta zostanie z ziemi wioska.
Większość napastników ani nie zdawała sobie sprawy, jakie będą konsekwencje ich najazdu 
i czemu ma on służyć, ani ich to obchodziło. Dla ogromnej większości liczył się 
tylko sam udział w konflikcie nadciągająca bitwa. 
Nie robiło im różnicy, że nie miała to być bitwa w ścisłym tego słowa znaczeniu, 
lecz coś bardziej przypominającego krwawą robotę rzeźnika w ubojni. 
Wszak sprowadzało się to do tego samego: do orgii bólu i cierpienia, męki i śmierci. 
Śmierć wrogów, sprzymierzeńców, własna, 
wszystko to były aspekty tej samej odwiecznej wojny.
Jedynym pewnikiem życia jest śmierć, i tu brutalni najeźdźcy się nie zawiodą. Żyli, by umrzeć - i muszą 
umrzeć. Dzisiaj umrzeć musi każdy i wszystko. Sprzymierzeniec obróci się przeciwko sprzymierzeńcowi, 
i zwycięscy staną się ofiarami.
Nie wolno dopuścić do błędu, który został popełniony dwa i pół tysiąca lat wcześniej.
Tamtego dnia ostał się jeden niedobitek, i przeoczenie owo opóźniło nastanie zbliżającego się nieuchronnie 
Chaosu. Ten jedyny, który uszedł wówczas z życiem, zwał się Sigmar Młotodzierżca, 
późniejszy założyciel Imperium.
Pod koniec tego dnia pole bitwy również opuści tylko jeden jedyny pozostały przy życiu, 
nawet niedraśnięty jej uczestnik.
I tym razem stanie się tak, jak stać się powinno.
Owym jedynym ocalałym będzie ten, który kontemplował teraz scenerię nadciągającej rzezi, ten, 
który intrygował i knuł, by doprowadzić do nadejście tego prześwietnego dnia, ten, 
którego krecia robota skończy się dopiero wówczas, kiedy jego dotychczasowi sprzymierzeńcy, 
co do jednego legną trupem na krwawym pobojowisku pośród swoich niedawnych przeciwników, 
których pokonali i wyrżnęli w pień.
Nie był już człowiekiem, ale nie stał się jeszcze demonem, 
choć przewodził jednym i drugim a po dzisiejszym nieuchronnym tryumfie nagrodzony zostanie 
najwyższą godnością w panteonie Chaosu.
Delektując się myślą o absolutnym zwycięstwie i całkowitym unicestwieniu, patrząc na wioskę, 
rozpostartą u jego stóp niczym gotowa do złożenia ofiara, uśmiechał się.
W uśmiechu tym nie było śladu zatraconego dawno człowieczeństwa.
Ludzie z wioski w dolinie czcili Sigmara jak boga i w tym dniu obchodzili jego święto.
Mogą zanosić modły do swojego Sigmara. On ich nie ocali. Nic ich nie ocali.

Tak jak potsiat z bloga Gangs of Mordheim przejął prowadzenie Figurkowego Karnawału Blogowego po Wołku Zbożowym z bloga NerdWorkshop, tak obecny wpis jest bezpośrednią kontynuacją kwietniowej edycji, którą możecie przypomnieć sobie TUTAJ.

Jak pisałem wcześniej pomysł złożenia i pomalowania kompanii Grasantów Chaosu do Warheim FS chodził za mną od dłuższego czasu, ponadto chciałem pomalować kompanię w stylu grimdark, wyblakłymi, brudnymi kolorami, z dużą ilością patyny, rdzy i ogólnie rozumianego mroku. A jaka inna kompania nadaje się do tego lepiej niż Niewolnicy Ciemności?

Brudzenie poćwiczyłem na Niziołkach z Krainy Zgromadzenia, a malując Grasantów Chaosu ograniczyłem paletę kolorów do konrastów kładzionych na ciemniejszy niż zalecany podkład oraz metalików i chemii, w postaci różnych efektów ziemi, zacieków i rdzy.

I koniec końców co to ma wspólnego z tematem majowej edycji FKB?

Wybraniec Chaosu, którego przedstawia skonwertowany model Lord of Wrath with paired weapons od Avatars of War, miażdży pod swym pancernym butem koronę pokonanego króla, i tak:

Umarł król, niech żyje król!

2UCddP.jpg
Wz5LHg.jpg
lXpLM7.jpg
SsTsnB.jpg
aOOnAR.jpg
lGRtXm.jpg
Up51Om.jpg
mwG5Db.jpg
sguL9K.jpg
64VJKE.jpg
ZVZooV.jpg
og4wfD.jpg
6QCu4g.jpg
k6b1wg.jpg
Llfd3G.jpg
46lYai.jpg
jk4wE8.jpg
Fb2ORi.jpg
4W6ObA.jpg
ojx9EE.jpg
xpOVeL.jpg
pMMOMs.jpg
ucJx2t.jpg
NPjsSP.jpg
VCnmtn.jpg

Kometa płonie jasno, lecz światłość nie jest wieczna. 
Pogrążone w ciemnościach zło wysysa krew świata. 
Któż ma dość siły, by zejść tak głęboko? 
Nawet Krasnoludowie lękają się mrocznych otchłani. 
Tam kryje się źródło zła. 
Jest wszędzie i nigdzie. 
W zewie wiatru, w furii fal i w głębi umysłu człowieka.
Narody Starego Świata łudzą się wielkim zwycięstwem, lecz to ślepi głupcy. 
Rozlano wiele krwi, ale jakim kosztem? 
Czymże jest zwycięstwo? 
Gdy zetniesz łeb hydrze, czy to koniec walki? 
Nie. 
Osiem strzał sięga za materię czasu. 
Gdy nienawidzimy, lękamy się, pożądamy, a nawet gdy umieramy, zło rośnie w siłę. 
Kto ma dość woli, by walczyć z niewidzialnym wrogiem? 
Elfowie zbudowali w Ulthuanie swój własny grobowiec. 
Imperium Khazadów strzaskane i upadłe. 
Ludzie? 
To rasa słabeuszy. 
W świątyniach Sigmara modlą się do Imperatora, martwego od ponad dwóch tysiącleci. 
Kimże jest Sigmar wobec władcy na Tronie Czaszek? 
Szczenięciem, parweniuszem i prostakiem.
Niech Imperium się modli. 
Na próżno. 
Stary Świat spłynie krwią. 
Ludzie nie dostrzegą prawdy, nie poczują dotyku skazy. 
Ostatnie Dni nadchodzą i żadne z Dzieci Sigmara nie zdoła ich powstrzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Niziołki z Krainy Zgromadzenia. Magister Magii.

Dziś mam dla Was zdjęcia Magistra Magii służącego w szeregach kompanii Niziołki z Krainy Zgromadzenia do Warheim FS.

Więcej możecie przeczytać [url=https://quidamcorvus.blogspot.com/2020/03/figurkowy-karnawa-blogowy-edycja-67.html]TUTAJ[/url] oraz TUTAJ i TUTAJ.

qVjw9i.jpg 
vaefY3.jpg 
Irt5Rb.jpg 
m4SymZ.jpg 
Gg8HDF.jpg 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Posłaniec Nocy.

Do złożenia kompanii wykorzystałem zestaw Screaming Bell od GW z którego złożyłem Więźniarkę oraz częściowo Rydwan i Zaklinacza. Model Deathmaster Snikch został dowódcą kompanii, a Czarnoszczurem został model Skaven assassin z gry The Silver Tower, a Łowcą niewolników został Packmaster Skweel Gnawtooth.

Stronnicy to Posłańcy nocy oraz Rynsztokowcy, a także Niewolnicy, których zdjęcia będziecie mogli oglądać na blogu w najbliższych tygodniach.

fVtwdR.jpg 
VURz3m.jpg 
LoVLSn.jpg 
KR7HyB.jpg 
4ksIyf.jpg 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Teufelsberg - Stosy skrzyń.

Waloryzację makiet budynków od Lasercut Buildings, w większości kupionych w sklepie Tereny do Gier, można uznać za zakończone.

Nadeszła więc pora na uzupełnienie i zróżnicowanie podstawek na których stoją makiety. W kwietniu były to beczki, a dziś chcę wam pokazać pomalowany zestaw Ware Piles Boxed set od Micro Art Studio, który pomalowałem u docelowo zostanie umieszczony na makietach Teufelsbergu.

EC9tMV.jpg
2FiAR0.jpg
eWeCsX.jpg
EUcyBd.jpg
lNZsbT.jpg
mLDyfB.jpg
oX6eec.jpg
gSo2tu.jpg
Hzw0cI.jpg
RmBvfg.jpg
LoqNWI.jpg
MO8ssw.jpg
lGOvln.jpg
IsVn1c.jpg
YTI0bH.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Teufelsberg - Pomniki

Dawno nie było żadnego pomnika, co?

To dziś mam dla Was trzy kolejne, które znajdą swoje miejsce we wsi Teufelsberg do Warheim FS.

Na piedestałach zrobionych z kolumn z zestawu Arcane Ruins od Games Workshop umieściłem Valtena, Felixa Jaegera oraz Prezbitera Sigmara. Dodatki to różne bitsy i świece zrobione z przewodu elektrycznego, tak jak napisałem TUTAJ.

Z kolei kruki pochodzą z zestawu Ravens Basing Kit od HQ Resin.

Do tej pory w poradnikach związanych z Teufelbergiem pokazałem Wam jak zrobiłem:
- mur pruski
- dachówki
- strzechę
- drzewa owocowe
- sernik
- studnie
- tarcze strzeleckie

Zapraszam do lektury powyższych poradników.

rY2avW.jpg 
DWQhjL.jpg 
vkQXF4.jpg 
pfTyvA.jpg 
3Emzl0.jpg 
YHAhlx.jpg 
eHs2ot.jpg 
KmttZk.jpg 
8pYhSs.jpg 
8hhUeM.jpg 
79SFq8.jpg 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Galeria: Władca Marionetek

Co prawda zdarzyło mi się już wcześniej pomalować figurkę z Kinder Niespodzianki, ale i tym razem postanowiłem wziąć udział w Figurkowym Karnawale Blogowym, który w czerwcu prowadzi Dziadu z Lasu.

W celu pozyskania odpowiedniego modelu posprzątałem razem z córkami ich pokój, a następnie po długotrwałych pertraktacjach handlowych udało mi się pozyskać niewielką figurkę zająca lub królika, którą przygotowałem do malowania.

Aby model nie był samotny do towarzystwa otrzymał figurkę złowrogiego dzieciaka z nożem i misiem oraz Władcę Marionetek, czyli figurkę Joseph the Wanderer II od Scibor MM.    

bBexlO.jpg 
rGcdAe.jpg 
b20e79.jpg 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rewelacyjnie malujesz te figurki :brawo:

oglądam i oglądam i oglądam....   fenomenalna detalizacja :piwo:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, M.A.V. napisał:

Rewelacyjnie malujesz te figurki :brawo:

oglądam i oglądam i oglądam....   fenomenalna detalizacja :piwo:

Dzięki wielkie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.