Jump to content

Mój romans z vintage


Recommended Posts

Dobry wieczór. Modelarski vintage ma tylez przeciwników, co zwolenników. Dla mnie nie jest to "wycieczka w przeszłość", lecz bardziej poznawanie nieznanego. Moje raczkowanie modelarskie przypadało na najlepsze lata Academy czy Revella. Jednak nieodparty czar prostych modeli, nadlewek, szpar, nienaklejalnych kalkomanii i innych "atrakcji" przyciągnął mnie dość skutecznie. Obecnie oddaje sie chętnie urokowi tego rodzaju modelarstwa. Poza tym szczupłość czasu ( skończyło się studenckie nieróbstwo, zaczęła się praca ) spowodowała, że mniej czasu poświęcam na klejenie. A taki powiedzmy FROG nie jest wymagający, a do tego efekty są widoczne niemalże natychmiast- podczas gdy zabawa z blachami, żywicami i innymi ulepszaczami powoduje że po powiedzmy tygodniu mamy jeszcze wciąż nie wyglądającą na nic konkretnego kupę sklejonych części. Jednym słowem- po paru dniach mamy sklejony i pomalowany samolocik na półce

 

Pierwszy z brzegu- Skyraider, Airfix.

P1460616_zps146b19bb.jpg

P1460613_zpsc474ca11.jpg

P1460614_zpscd404cc7.jpg

P1460610_zpsba36c033.jpg

 

Kupiony hurtem (23 modele za równą stówkę) od starszego modelarza z Leska. Ten akurat kosztował dychę o ile pamiętam. Malowany Humbrolami ( a jakże!) 64 od góry, 34 spód. Bez charakterystycznych okopceń- lubie modele czyste, a do tego Vintage ma swoje prawa... Ale kusi mnie, kusi...

 

Hawker Typhoon Mk.Ib, FROG, 1:72.

P1460590_zps5837618f.jpg

P1460593_zpsde15ebc1.jpg

 

Malowanie Humbrolami (nie pamiętam numerów: oczywiście zieleń to 30, ale reszta...? spód to nie 64) Przepak firmy Chematic-Gomix ze świetnymi kalkomaniami. Pilot z airfixa. Dodałem od siebie wnętrze chłodnicy ( pilotowi wiało w stopy) i anteny z włosów od miotły

 

Caudron-Ranault CR-714C1 Cyclone, RUCH, 1:72.

P1460596_zpsc6ae30cd.jpg

Model- legenda. W połowie sklejony, otrzymałem go za darmolca i dokończyłem. Oryginalne, żółte bodajże (?) wypraski. Jedynie nawiercone lufki i dodane pasy w kabinie (chyba niepotrzebnie )

 

General Aircraft Hotspur, FROG, 1:72.

P1400070_zpsbad96ce8.jpg

P1400062_zps0d4b149f.jpg

 

Malutki szybowczyk z genialnym kolorem spodu. Kupiony za 5 złotych w pakiecie z 23 innymi zabytkami. Przepak NOVO, kalki oryginalne, nałożyły się nadspodziewanie dobrze!

 

Fieseler Fi-156 Storch, Heller, 1:72.

P1460669_zpsc1bd3e46.jpg

 

czy zaliczyc go do vintage..? Przepak Plastyka, opłaca się, bo tańszy niz oryginał. Kalkomanie wzięte z Academy. Malowanie: góra Humbrol 63, prążki 64, spód 65.

 

Bristol Blenheim Mk. IV, Airfix.

P1460644_zps2a328660.jpg

 

Urocza bestia. Podwozie się składa, wieżyczka się kręci, załoga zalega w fotelach. Kupiony razem ze złomem modelarskim na alledrogo, nawet nie zaczęty przez poprzedniego właściciela. Jedynie koła są ze złomu (Firefly).

 

Bristol Blenheim Mk.I, FROG.

P1460651_zps4249f3d0.jpg

 

Jeden z lepszych moim zdaniem modeli FROGa. Nabyty za piątkę. Podobnie jak przy Storchu, nie musiałem nawet patrzeć w stronę tubki ze szpachlą. Magia lat minionych... Malowany Humbrolami. Warto zwrócić uwage na kolor kolektorów: na "mosiądz" też była kiedyś moda...

 

Fairey Barracuda Mk. II, FROG.

P1460631_zps6f1f278d.jpg

P1460656_zps59d48147.jpg

 

Łączenie skrzydeł z kadłubem to nieporozumienie, ale to w końcu są smaczki... Kupiłem dwie Barracudy, obie na pewno zrobię (trzecia jest już w gablocie). Przepak NOVO. Dodałem trzeciego załoganta i wnętrze chłodnicy, a do tego linke antenową z rajstopy. malowanymi Humbrolami i (niestety...) Pactrą. Za to kalki (jak widać) oryginalne. Położyły się bajecznie.

 

Supermarine Spitfire Mk.VIII, Kovozavody Prostejov

P1400016_zps6f0b39fd.jpg

P1400019_zpsa3c3ef50.jpg

 

Moim zdaniem najpiekniejsza wersja w najpiekniejszym malowaniu. Białe pasy i małe rondle dodają smukłości, której tej maszynie i tak nie brakuje... Przepak Mastercraft, wyciągnięty (dosłownie) zza szafy i kupiony za 5 złotych od niemającego pojęcia o modelarstwie znajomego. malowanie 100 procent humbrole, 29/30/64. Wnętrze 86.

 

Jak-18, OBR Vacu

P1460604_zps935f3686.jpg

Model nie posiadał niestety kalkomanii... Jeden z wspomnianych dwudziestu trzech. Warto było dac piątkę. Srebro to nieschnący Model Master, ale pokryty werniksem Pactry nie lepi sie do palców. Najszybciej zrobiona przeze mnie vacuforma (5 dni!)

 

Hawker Hurricane Mk.I, Airfix, 1:48

P1440215_zps4d19ac03.jpg

P1440216_zps60b5d350.jpg

P1440213_zps0a0ad61f.jpg

P1440223_zps88d5de1a.jpg

 

nagroda na wystawie modelarskiej. Współcześnie pakowany, acz ładny, staroć. Jedynie kolor rondli jest skopany... Jedyna ingerencja w zestaw była linka antenowa. W kabinie zasiada wąsaty Arthur Cloves ( na zdjęciu widac było, że ma na sobie jasny mundur: tutaj tez sportretowałem go w takim aby stało się zadość historii). Szczerze powiedziawszy chciałem oddać też widoczne na zdjęciu oryginału okopcenia i potężnie odrapana blachę pod kabiną, ale zwyciężyła miłość do czystych modeli... malowanymi Pactrą od góry, Humrolem od dołu.

 

Gloster Meteor Mk. IV, FROG

P1460654_zpsf15740e3.jpg

 

Model jest w takim stanie i w takim pozostanie, bo nie sprawdziłem czy w zestawie jest kabina. Niestety... kalkomanii także nie ma, ale z tym bym sobie poradzę. Podobnie z Dewoitinem D.520, diabli zabrali mu osłonę... Elegancki samolot, całkiem niezły model, ale plastik koszmarny. Firma, która go produkowała, to jakis radziecki no-name, ze szpetnym rysunkiem w folii... Malowany oczywiście Humbrolami.

 

W kolejce do roboty czekają takie smaczki, jak RE.8 z Airfixa, Swordfish i Firefly z FROGa, S.6B pakowany przez Chematic, Jak-6 radzieckiej formy, trzy Orliki-dwa tłokowe i turbo, Ta-152H FROGa w wydaniu Revellowskim, L-60 Brigadyr z Plasticarda i wiele innych....

 

Więcej moich "wintydżów" mozna zobaczyć w galerii 90 Lat polskich skrzydeł, obok współczesnych modeli: viewtopic.php?f=64&t=9512&start=375

 

Pozdrawiam, brabazon

Link to post
Share on other sites

Świetna kolekcja ortodoksyjnych wintydżów!

czy zaliczyc go do vintage..?

 

Przepaki modeli, których formy nie zostały modernizowane należą do vintage bez wątpliwości.

Kwestią sporną zawsze pozostanie, gdzie postawimy granicę wieku tego oryginalnego zestawu.

Dla mnie jest to płynne i dlatego np. z Twojej kolekcji jedne modele są bardziej, a inne mniej vintage Powiedzmy, że tak jak alkohole, z trzema, pięcioma, lub siedmioma gwiazdkami.

Link to post
Share on other sites

Ja też lubię pędzlowanie i obecnie nawet mimo posiadania aero, częto łączę obie techniki. Jednak wiele efektów udaje się uzyskać tylko za pomocą natrysku, także nie wyobrażam sobie teraz powrotu tylko do pędzlowania.

 

Kolekcja zróźnicowana i bardzo fajna. Cieszy mnie możliwość obejrzenia vintigy w innym wykonaniu, gdyż czułem się nieco osamotniony na forum prezentując stare FROGi, Matchboxy czy Airfixy.

 

Z tym, że nie do końca mogę się zgodzić brabazon z Twoją sugestią, że te starocie są tak proste wykonaniu. Modele są proste to fakt, mają relatywnie mało części i wiele uproszczeń, ale ich złożenie do banalnych nie należy. Szczerze powiedziawszy wolę składać np. Tamiye niż FROGa. Mniej roboty a efekt lepszy. Stary zestaw wymaga więcej obróbki, opiłowania elementów, spasowania i szpachlowania. A szlifowanie powierzchni z wypukłymi liniami to dość mało przyjemna zabawa. Do tego dochodzi fakt zmęczenia starych form, wklęśnięć czy paprochów na powierzchni, co specjalnie mi dokucza we FROGach tłuczonych w milionach kopii przez sowieckie Novo. O elementach szklanych nie wspominając.

 

Także nie reklamujmy vintage jako dziedziny modelarstwa łatwej i przyjemnej, bo tak nie jest.

Link to post
Share on other sites

Także nie reklamujmy vintage jako dziedziny modelarstwa łatwej i przyjemnej, bo tak nie jest.

 

To też nie brzmi dobrze jako reklama vintage. Można z tego zrozumieć, że zabawa ze starymi modelami jest trudna i mało przyjemna, a dla mnie to jest najczystszej wody frajdolarstwo, albo fun jak wolą inni, bez obciążeń, napinki, czy schlebiania aktualnym modom i gustom.

Link to post
Share on other sites

Letalin, akurat ja wszystkie modele "frajdoluje", czyli robię bez napinki dla zabawy, niezależnie czy to FROG, Tamiya, Matchbox czy Hasegawa...

 

Ale nie myślę że luzackie traktowanie vintyge powinno służyć np jako wygodna przykrywka dla modelarskiej indolencji i braku umiejętności, na zasadzie skoro model jest primitywny to zrobię go równie prostacko, bez dbałości o podstawy modelarskiego rzemiosła.

Link to post
Share on other sites

dla mnie to jest najczystszej wody frajdolarstwo, albo fun jak wolą inni, bez obciążeń, napinki, czy schlebiania aktualnym modom i gustom.

 

Podpisuje sie pod tym obiema rekami. I to jest dobre określenie tego, jak podchodze do sprawy. Bez rozwodzenia się i ślęczenia nad planami... Po prostu model rozrywkowy. A to, że czasem trzeba załatać milion szpar w modelu... Cóż, każdy kij ma dwa końce.

 

Ciesze się że sie jednak podobają starocie.

Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.