Jump to content
Marwaw

W zimnych wodach Zatoki Gdańskiej

Recommended Posts

Ptaka by sobie odmroził ten niewychowany pajac szczający za burtę Wtedy zimy były konkretne

 

I to pisze autor modelu gdzie marynarz pali w trakcie ładowania torpedy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze nie pali, to była sugestia jednego z kolegów ( bardzo dobra nawet tylko szluga mi się nie chciało mu dorabiać ), a po drugie torpeda jest ćwiczebna

Sam szczający marynarz jest extra, jakbym takiego miał tez, bym postawił Tylko pora roku trochę na takie manewry niezazbytnia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcedzanie ziemniaczków na okręcie podwodnym nie jest czynnością bezproblemową, więc każdą okazję by zrobić to na luzie trzeba wykorzystać. Pierwszą rzeczą po zaokrętowaniu jest zapoznanie się z instrukcją użytkowania "wygódki". Czynność ta polegała na otwieraniu i zamykaniu kilku zaworów w odpowiedniej kolejności. W tej sytuacji skorzystanie z wolności jest jak najbardziej wytłumaczone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak... tylko dlaczego założyliście że "niewychowany pajac" odmraża ptaka lejąc za burtę? On trzyma rzutkę Przyjrzyjcie się zdjęciu lina jest dość ciemna i może słabo widać

Figurka pochodzi z zestawu Revella i po obcięciu rzeczonej rzutki żyletką, można przerobić gościa jak sugerowaliście. wybaczcie ale sam omal nie posikałem się ze śmiechu czytając Wasze posty.

Skoro jednak temat klozetowy został podjęty, uzupełnię, że początkowo był zakaz korzystania z toalety na głębokości większej niż 25 metrów. Ciśnienie zewnętrzne było większe niż w pompie toaletowej i przez to jej zawartość mogła z dosyć dużą siłą opryskać całe pomieszczenie i oczywiście korzystającego. Wtedy pozostawały wiaderka. Pod koniec wojny wprowadzono toalety wysokociśnieniowe i rzeczywiście trzeba było przejść przeszkolenie w obsłudze zaworów, można było zostać opryskanym tym, czego próbowano się pozbyć. Jeden z okrętów U-1206 został utracony właśnie przez nieodpowiednie obchodzenie się z toaletą. Poza kloacznym prysznicem powstał silny przeciek i zalanie baterii akumulatorów, U-boot przestał słuchać sterów, a jak już udało się opanować sytuację wynurzył się awaryjnie - prosto pod alianckie bomby. Zginęło trzech marynarzy.

Co do załatwiania potrzeb za burtę, był to powszechny sposób a nie przywilej dowódcy. Korzystali z niego wszyscy. Za burtę szły również cięższe ładunki jak na zdjęciu poniżej:

10426858_632658816811209_8398905187393726681_n.jpg

zdjęcie z facebookowego profilu Das U-Boot in Farbe

Okręt podwodny U-6 i wszystkie jednostki typu II był wyposażony w jedną toaletę. Jako jednostka szkolna pełnił służbę do sierpnia 1944r. kiedy to wycofano go ze służby. Oczekiwał na złomowanie w porcie w Gdyni, lecz do tego nie doszło z uwagi na zajęcie miasta przez jednostki Armii Czerwonej i LWP. Nie oznacza to jednak, że na tym skończyła się historia tego okrętu. Po przejęciu przez Rosjan okręt mógł zostać wyholowany na Zatokę Gdańską i tam zatopiony, mógł równie dobrze zostać odholowany do Ustki przez Niemców i tam zatopiony. Są bowiem informacje, że trzy okręty typu "U-6" zostały zdobyte przez Rosjan w Ustce. Mogły to równie dobrze być dwa inne U-booty typu II, U-2 i U-21, które pozbawione maszyn holowano z Piławy do Niemiec. Co ciekawe jeden z nich mógł również zatonąć niedaleko Rozewia. Opowieści na ten temat słyszałem jako mały chłopak podczas wakacji w Jastrzębiej Górze. Podobno okręt przeholowano do brzegu, bo podejrzewano, że może mieć ołowiany balast, ale kiedy okazało się że balastem jest cement, wrak pozostawiono przy brzegu. Istotnie wtedy przy brzegu z wody wystawały jakieś metalowe elementy, które widziałem i to miał być podobano wrak U-boota. Bardzie przypominało to jednak kontener na gruz. Nie jestem pewien, ale chyba w archiwum mojego ojca zachowały się jakieś zdjęcia z tego wyjazdu. Może kiedyś poznamy rozwiązanie tej zagadki...

u141_2d.jpg

Wrak U-141 (zdjęcie: Internet).

 

Na dobrą sprawę skończyłem budowę. Ostatnie czynności to akcenty zimowe - śnieg wykonany z sody spożywczej oraz lód, do wykonania którego posłużył mi Still Water z Vallejo. Sople lodu to kawałki przezroczystego tworzywa wyciągnięte nad ogniem, przyklejone w odpowiednich miejscach i pokryte Still Waterem:

U6GALERIA_026.jpg

U6GALERIA_032.jpg

U6GALERIA_033.jpg

O, tu powinno być widać, że to nie cedzenie ziemniaczków

U6GALERIA_047.jpg

Teraz to już tylko galeria...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pieknie go zrobiles. Bardzo mi sie podoba. I fajny wstepik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od razu widać jaka ze mnie sprośna świnia Jak zobaczyłem typa w takiej pozycji to mu się już nawet nie przyglądałem bardziej, wniosek był zbyt oczywisty Szkoda że nie ma takich w 1:144, zaraz bym go przerobił i jeszcze strugę "ciepłego moczu" dodał.

Marwaw fajna łajba i sorry za kiblowy offtop

Swoja drogą zamyślałem sobie kiedyś ten model przerobić na Vesikko, najlepiej jeszcze ze zrzutnią bomb głębinowych na rufie Może zrobię to z ICM-owym dłubankiem. 1:144 zdecydowanie bardziej mi leży....

Share this post


Link to post
Share on other sites

No fakt, szkoda, że nie ma figurek w 1/144. Podobnie jak Ty na własny użytek kleję U-booty w tej skali. Klozetowy offtop dodał smaczku całej relacji, całkiem fajnie to wyszło

Swego czasu myślałem o przeróbkach zestawów ICM-u na typ IIC i IID, ale zbyt duże zmiany w kadłubie i dałem spokój. Vessiko, cóż można pomyśleć.

Galeria też już jest:

viewtopic.php?f=189&t=51691

Share this post


Link to post
Share on other sites
… Jak zobaczyłem typa w takiej pozycji to mu się już nawet nie przyglądałem bardziej, wniosek był zbyt oczywisty …
Ja miałem dokładnie takie same skojarzenia.
… Klozetowy offtop dodał smaczku całej relacji' date=' całkiem fajnie to wyszło …[/quote']Dodatkowo uważałem, że lać zimą na nawietrzną to moim zdaniem bardzo zły pomysł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swoją drogą ten gościu jest tak zrobiony że nie wierzę że rzeźbiarz o tym nie pomyślał, myślę że tą rzutkę to mu dali tylko dla picu. W sumie Niemcy mają bardzo pokrętne poczucie humoru... przynajmniej ci których znam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i tak. Rzutkę wystarczy obciąć żyletką, dorobić to i owo i może lać na nawietrzną. Swoją drogą przypomniała mi się taka historia opisywana w książce "Okręt".

Pewien pan marynarz miał doręczyć list przyjaciela dla rodziny. Udał się pod wskazany adres a tam otwiera "aniołek o blond włosach" i mówi, że mama wyszła na pocztę. Jak ten to usłyszał to od razu przystąpił do akcji na kanapie, tym bardziej, ze Aniołek nie miała nic przeciwko. Już było całkiem miło a tu zgrzyt klucza w zamku - Mama wróciła!!! Dziewczyna zdążyła schować majtki pod poduszkę, a marynarz zapiąć rozporek. Niestety zapomniał o gumce... Przypomniał sobie w publicznym szalecie kiedy gumka zaczęła przypominać "wielkiego żółtego ogórka" a pewien facet obok popłakał się ze śmiechu jak nasz marynarz oświnił sobie mundur.

nie wiem ile w tym prawdy, ale "Okręt" to w dużej mierze wspomnienia Lothara-Günthera Buchheima.

 

M.A.V. , artykuł o Usteckich arakach chętnie bym przeczytał, jeśli masz skan daj znać, albo chociaż wskaż numer w którym to było

Share this post


Link to post
Share on other sites
...artykuł o Usteckich arakach chętnie bym przeczytał, jeśli masz skan daj znać, albo chociaż wskaż numer w którym to było

Marwaw - sorry że dopiero teraz, ale nie zaglądałem ostatnio na forum. Więc tak: artykuł jest w dwóch częściach: OW nr 118 (2013-2) oraz OW nr 119 (2013-3).

Skany chcesz? Następnym razem uderzaj na PW - będzie szybciej odzew

Share this post


Link to post
Share on other sites

M.A.V. podesłał mi arcyciekawy artykuł o którym pisał. Jeszcze raz serdeczne dzięki. Zacząłem trochę drążyć temat i trafiłem na coś takiego:

file.php?id=122287&sid=a2e221c9eccdbc9d1b65ab774b70a110

Moim zdaniem petarda!

Już teraz wiadomo - po wojnie pozbawiony napędu U-6 przeholowano z Gdyni do Ustki i tam pozostawiono w porcie. Po jakimś czasie zatonął i po weilu perturbacjach z Rosjanami w końcu go wydobyto i złomowano.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marwaw - polecam się (co do tematyki ogólnopodwodniackiej)

Cóż... petarda w rzeczy samej.

Nawet p.Borowiak w swojej monografii (U-Booty typu II - dość bezbłędnej wg moich weryfikacji) podaje informację, że po wycofaniu ze służby 7.08.44 U-6 cumował w Gdyni a podczas odwrotu został prawdopodobnie wysadzony. A tu proszę...

Swoją drogą ciekawe po co je holowali, bo jak dla mnie trochę bez sensu to było. Nawet jeśli brać pod uwagę że zamierzano w nim przewozić jakiś uciekinierów czy ewakuowany sprzęt. Nie znalazłem nigdzie żadnego "logicznego" wytłumaczenia a wbrew pozorom u Niemców nawet podczas paniki czy gorączki odwrotu Ordnung muss sein.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No Niemcy różne dziwne rzeczy pod koniec wojny robili. Szkoda, że wtedy wszystko co niemieckie szło do hutniczego pieca. Jakby ten U-Boot, a właściwie U-Booty zostały w Ustce, to dziś byłaby atrakcja turystyczna i rewelacja na światową skalę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo to przekuwanie armat na lemiesze bylo, zreszta ja sie nie dziwie. Pokolenie ktore przeszlo koszmar wojny nie chcialo o niej pamietac. Tak na marginesie, w jakims miasteczku w Polsce byly (moze sa do dzis) slupy wykonano z luf armatnich. W firmie w ktorej pracowalem w Polsce wozek na butle palnika aytylenowego, mial kola od SdKfz 251, z zewnetrznego rzedu trakcji gasienicowej. Jeszcze pamietam tliczony napis "Continental" na bandazach gumowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...Szkoda, że wtedy wszystko co niemieckie szło do hutniczego pieca. Jakby ten U-Boot, a właściwie U-Booty zostały w Ustce, to dziś byłaby atrakcja turystyczna i rewelacja na światową skalę.

To nie do końca tak było... Myślę że jak ten U-6 zostałby wydobyty w 1950 roku to niewiele by z niego zostało (wcześniej się nie dało bo przypomnę, że o wszystkich takich "obiektach" decydowali towarzysze radzieccy). Żeby nie być gołosłownym podam przykład Szczecina - tam zalegały po wojnie wraki chyba 6 czy 7 U-Bootów, niektóre zatopione na równej stępce więc dostęp był bezproblemowy. W latach 1946-1955 działało tam PDW (Przedsiębiorstwo Demontażu Wraków), które te wraki sukcesywnie rozbierało, oczywiście po uzyskaniu zgody sowietów. Dlatego, bo na samym początku towarzysze radzieccy sami chcieli je wydobyć i zaholować do siebie - jako łup wojenny, ale ostatecznie zadowolili się Grafem Zeppelinem (którego i tak jak wiadomo nigdzie ostatecznie nie doholowali). Co więcej, jako ciekawostkę podam, że był pomysł by dwa najbardziej kompletne i najmniej zniszczone wraki (nie byle jakie bo chyba jeden to była bogata wersja VIII a drugi IX) wyremontować i wcielić do PMW ale ostatecznie nie było na to zgody. Skąd taki pomysł? Nie mieliśmy wtedy o.p. z prawdziwego zdarzenia bo przedwojenne, które wróciły ze Szwecji były w tak złym stanie że również poszły do gruntownych remontów które trwały wiele lat, a Malutkie dostaliśmy dopiero w 1955.

Bo to przekuwanie armat na lemiesze bylo, zreszta ja sie nie dziwie....

Te U-Booty to i tak po zezłomowaniu miały "drugie życie" bo wszystkie Diesle zostały wydobyte i jeszcze wiele, wiele lat służyły na szczecińskich kutrach rybackich (niektóre podobno nawet do początku lat 70tych)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza tym z silnikiem od VII-ki pływał Zawisza Czarny. Natomiast dwie podstawy morskie pod armaty p.lot 2cm pałętały się po warsztatach portowych w Helu jako stojaki. Do jednego nawet przyspawano metalową płytę i pomalowano ... srebrzanką (taką do kaloryferów). Oba mamy teraz w Muzeum i będą odpowiednio wyeksponowane. Ten z dospawana płyta będzie podstawą pod jeden z modeli, oczywiście po przemalowaniu na odpowiedni kolor.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będzie konkurencja zamierzam reanimować moją dłubankę niebawem. Relacji początek - w święto pracy! A jakże

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz co kalaruch, Elvis miał taka fajną piosenkę, to szło jakoś tak: "... little less conversation, little more action please..."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gała, był kiedyś taki reżyser Hitchcock, mistrz suspensu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale on "zaczynal od trzesienia ziemi a pozniej napiecie roslo" to byla jego recepta na dobry film.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.