Jump to content
Solo

Helikopter czy śmigłowiec

Recommended Posts

A może wiropłat?

 

wiroplat.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
...A może wiropłat?...
Jak widać w cytowanym fragmencie, wiropłat to nazwa szersza.

PS. U mnie w domu mówiło się zawsze zosikopter - na cześć babci Zosi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
giphy.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites
giphy.gif

 

trudno nie zgodzić się z przedmówcą, po przeczytaniu (chyba ze zrozumieniem ) niniejszego wątku

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja tam bym wolal o pipetach pogadac ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamiętam jak jeden z wykładowców powiedział: "kiedy w tzw. helikopterach zespołem nośnym będą śmigła, będę je nazywał śmigłowcami...". Skoro samochód posiada hak holowniczy to nazywajmy go holownikiem. Gdzieś przewinęło się tłumaczenie helikoptera z francuskiego na polski. Idąc tym tropem: gr. héliks, D. hélikos – skręcony; pterón – skrzydło - brać to dosłownie czy w przenośni, jako dwa osobne człony, czy razem? Osobiście uważam, że skoro helikopter posiada wirnik to powinien być nazywany wirnikowcem. Śmigła występują w samolotach. polonista swoje, a technolog swoje...

 

To jest problematyka języka potocznego. Podobny przykład: "widziałem TIR'a na drodze" - widziałeś Transport International Routier, no toś zaimponił. To tak jak nazywanie crossover'ów samochodami terenowymi.

 

Widzę też, że temat jest odpięty od tematu o Mil Mi-14, a ten nie jest ani śmigłowcem, ani helikopterem. To jest 12 ton czystej rosyjskiej myśli technicznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
polonista swoje, a technolog swoje...

A w zasadzie to gdzie dwóch polaków, tam trzy opinie.

 

 

Temat się rozwija, tu już prawie wykłady lecą, naukowo i w ogóle, a jeszcze listy lektur obowiązkowych nie było

 

Wprowadzenie%20do%20wiedzy%20o%20%C5%9Bmig%C5%82owcach%20Ryszard%20Witkowski%208390436779.jpg

 

Żeby w życiu tylko takie problemy były, to byłby raj na ziemi

 

Jeszcze się można pożreć o to, czy się wychodzi na dwór czy na pole - to też wdzięczny temat do kłótni o nic

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta dyskusja przypomniała mi Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas Wojny Światowej Jaroslava Haška, szczególnie ten moment, w którym opisuje poniekąd swoje własne dokonania, jako redaktora naczelnego Świata Zwierząt.

Całość znaleźć można i przeczytać tu, ale gdyby ktoś nie chciał czytać całości, to mały fragment wklejam poniżej:

 

"[...]Przerzuciłem się na ptaki polne i leśne i jeszcze dzisiaj pamiętam szczegóły mojej afery z redaktorem „Przeglądu Wiejskiego”, klerykalnym posłem i dyrektorem, Józefem M. Kadlczakiem.

Z czasopisma angielskiego „Country Life” wyciąłem obrazek jakiegoś ptaszka siedzącego na leszczynie. Nazwałem go orzechówką, tak samo, jak byłbym nazwał ptaszka siedzącego na jałowcu — jałowcówką albo nawet jałówką.

I masz tobie! Pan Kadlczak przysłał do mnie zwyczajną pocztówkę, w której zaatakował mnie, że ten ptak to sójka, a nie żadna orzechówka, i że nazwa moja to kiepski przekład niemieckiej nazwy Eichelhäher.

Napisałem list do niego, w którym to liście wyłożyłem mu całą teorię o orzechówce przeplatając zdania licznymi inwektywami i zmyślonymi zdaniami z dzieła Brehma.

Poseł Kadlczak odpowiedział w „Przeglądzie Wiejskim” artykułem wstępnym.

Mój wydawca, pan Fuchs, siedział, jak zwykle, w kawiarni i czytał gazety prowincjonalne, ponieważ ostatnimi czasy bardzo dużo pisywano o moich interesujących artykułach zamieszczanych w „Świecie Zwierząt”. Kiedym podszedł do niego, wskazał mi bez słowa „Przegląd Wiejski” leżący na stole i spojrzał na mnie swymi smutnymi oczyma. Ostatnimi czasy oczy jego miały stale wyraz smutny.

Czytałem na głos przed całą publicznością kawiarnianą:

„Szanowna Redakcjo!

Zwracałem już uwagę, że wasz "Świat Zwierząt" wprowadza terminologię niezwykłą i nieuzasadnioną, że nie troszczy się o czystość języka czeskiego i zmyśla różne nowe zwierzęta. Jako przykład przytoczyłem, że zamiast powszechnie używanej i starodawnej nazwy "sójka", co ma niezawodnie uzasadnienie w tłumaczeniu z niemieckiego Eichelhäher, redaktor używa nazwy "orzechówka".”

— Sójka — powtórzył za mną zrozpaczony właściciel czasopisma.

Spokojnie czytałem dalej:

„Prócz tego od redaktora otrzymałem list wyjątkowo ordynarny, pełen osobistych napaści i grubiaństw, w którym to liście zostałem karygodnie nazwany ignoranckim bydlakiem, co zasługuje na doraźną naganę. Tak nie odpowiada się na rzeczowe uwagi w polemice toczonej przez ludzi przyzwoitych. Pragnąłbym tylko wiedzieć, który z nas obu jest większym bydlakiem. Prawda, że nie należało może wszczynać polemiki na pocztówce, ale napisać list, lecz z braku czasu nie zwróciłem uwagi na ten drobiazg, obecnie wszakże po ordynarnej napaści redaktora "Świata Zwierząt" stawiam go pod pręgierz opinii publicznej.

Pan redaktor myli się ogromnie, przypuszczając, że jestem niedouczonym osłem, który nawet pojęcia nie ma o tym, jak się który ptak nazywa. Ornitologię uprawiam już od szeregu lat, i to nie po książkowemu, ale przez osobiste obserwowanie przyrody, bo w klatce mam więcej ptaków, niż redaktor "Świata Zwierząt" widział ich w ciągu całego swego życia, będąc niezawodnie stałym gościem praskich szynków i spelunek.

Atoli sprawy te są uboczne, aczkolwiek nie zaszkodziłoby takiemu redaktorowi, aby się najpierw przekonał, kogo wyzywa od bydlaków, zanim sięgnie po pióro i zacznie pisać takie grubiaństwa. Nie trzeba lekceważyć czytelników, choćby nawet mieszkali na Morawach we Frydlandzie pod Mistkiem, gdzie przed pojawieniem się tego artykułu też prenumerowano "Świat Zwierząt".

Nie chodzi tu zresztą o polemikę osobistą z pierwszym lepszym idiotą, lecz o sprawę ogólną, i dlatego jeszcze raz powtarzam, że zmyślanie nazw podług języków obcych jest niedopuszczalne, kiedy mamy piękne słowo ojczyste, znane powszechnie: "sójka".”

— Tak jest, sójka — jeszcze smutniejszym głosem przemówił mój pracodawca.

Czytam wszakże spokojnie dalej i nie pozwalam sobie przerywać:

„Rzecz prosta, że takie wycieczki osobiste są gałgaństwem, gdy się ich dopuszczają niefachowcy i brutale. Któż bowiem kiedykolwiek mówił o jakiejś tam orzechówce? W dziele Nasze ptaki na stronicy sto czterdziestej i ósmej jest nazwa łacińska: Ganulus glandarius B. A.

I to jest właśnie mój ptak: sójka.

Redaktor "Świata Zwierząt" przyzna chyba, że lepiej znam swego ptaka, niż znać go może niefachowiec. Orzechówka nazywa się według dra Bayera Mucifraga carycatectes B., a ta litera nie znaczy bynajmniej, jak pan redaktor raczył do mnie napisać, iż jest to początkowa litera słowa bałwan. Czescy ornitolodzy znają w ogóle tylko sójkę zwyczajną, a nie jakąś tam orzechówkę zmyśloną właśnie przez tego pana, którego można by określić słowem zaczynającym się na "b", według jego własnej teorii. Jest to łobuzerska napaść osobista, która w niczym nie zmienia istoty rzeczy.

Sójka pozostanie sójką, choćby redaktor "Świata Zwierząt" z tego wszystkiego zesrał się w portki. Mamy tu jedynie dowód, jak lekkomyślnie pisuje się niekiedy, chociaż i on powołuje się na Brehma, czyniąc to oczywiście bardzo wulgarnie. Ten brutal pisze, że sójka należy do podgatunku krokodylowatych, i powołuje się na stronicę czterysta pięćdziesiąt dwa, chociaż na tej stronicy jest mowa o srokoszu zwyczajnym (Lanius minor L.), i jeszcze ten ignorant, że tak go delikatnie nazwę, powołuje się ponownie na Brehma, że sójka należy do grupy piętnastej, a tymczasem krukowate Brehm zalicza do siedemnastej, należą do niej kruki i kawki. Taki jest ordynarny, że i mnie nazwał gawronem (colacus) z wytartym dziobem, wroną niebieską, podgatunkiem srok cymbałowatych, aczkolwiek na wspomnianej stronicy jest mowa o sójkach gajówkach i o srokach pstrych...”

— O sójkach gajówkach — westchnął mój wydawca łapiąc się za głowę — ja sam doczytam do końca. Niech pan da.

Wystraszyłem się słysząc jego zachrypły głos, gdy czytał dalej: „Drozd, czyli kos turecki, będzie i nadal w języku naszym nazywany drozdem, a kwiczoł pozostanie zawsze kwiczołem...”

— Co do kwiczoła — wtrąciłem — to należy nazywać go jałowczykiem albo jałowiczką, proszę pana, ponieważ żywi się jałowcem.[...]"

 

 

Pozdrawiam

Hubert

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyglądam się temu tematowi i mimo, że założony w dziale gdzie wszystko można (teoretycznie). Temat i dyskusja jest co najmniej dziwna a osoby dyskutujące mogły by lepiej może zająć się modelarstwem a nie tak pustym dyskusją - wzbiera się tylko do was niechęć - ciągłe przepychanki kto ma rację i kto się nie myli zaczynają naszej społeczności wychodzić już bokiem. Basta panowie!

 

temat zamykam

Admin

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.