Jump to content
adek26

Musashi 1/350

Recommended Posts

Witam wszystkich pasjonatów modelarstwa.

Po 25-letniej przerwie postanowiłem z powrotem rzucić się w wir modelarstwa.

Ostatnie modele, sklejane na początku lat 90-ych, to głównie samoloty: RWD5, JAK2M3 czy nasz słynny ŁOŚ. No i oczywiście kilka czeskich

O okrętach z plastiku można było pomarzyć...

 

Po długich przemyśleniach zaplanowałem kupno Zvezdowskiego pancernika "Gangut", jednakże te zamierzenie nie zostało zrealizowane.

Szanowni Państwo, jakież było moje zdziwienie, gdy z piwnicznych otchłani, po 12 latach od chwili zakupu(już wcześnie planowałem powrót do modelarstwa, jednakże różne aspekty życiowe nie pozwoliły mi na to... ) wyłonił się okręt Japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej.

"9 dział kalibru 460mm o donośności ponad 30 km, 6 dział kalibru 155mm, wyporność 72800 ton" - to mówi samo za siebie.

Zakupiony w 2005 roku model to prawdopodobnie przepak popularnej Tamiyi.

 

54f02c7b0826f1b6.jpg

 

Niestety, od tego czasu instrukcja gdzieś przepadła.

Nie wiedząc od czego zacząć, przeanalizowałem cały warsztat kolegi Wallaca (w tym samym temacie).

Udało mi się znaleźć na sieci oryginalną instrukcję z Tamki.

 

v2017010809183983918190.jpg

 

Mam nadzieję, że będzie pasować do mojego przepaka. Nawiasem mówiąc, z niecierpliwością czekam na kontynuację relacji przez Wallaca, albowiem naprawdę zaczerpnąłem mnóstwo informacji z Jego relacji na temat przedmiotowego modelu. Jeżeli ktoś by był zainteresowany, zapraszam pod poniższy adres.

http://modelwork.pl/viewtopic.php?t=14708

 

Po otwarciu pudełeczka, oczkom ukazuje się prawie pół tysiąca elementów.

v2017010809183917845161.jpg

 

Kadłubek nieco zniekształcony (jakoś dziwnie się rozszerzył...) tak więc i szpachli trzeba będzie sporo zapodać.

v2017010809183913141322.jpg

 

Jest także miejsce na bateryjki i silniczek, jednakże ja skupię się na modelu statycznym.

 

v2017010809183968349466.jpg

 

Będzie z czym się bawić... Zamówione zostały już farbki akrylowe z Tamki (robię pierwszy raz, więc jak na razie nie eksperymentuję i wszystko zgodnie z instrukcją). Z niecierpliwością czekam także na aerografik, którym po raz pierwszy będę próbował coś zdziałać. Myślę, że w tym tygodniu będzie już u mnie

Żeby było ciekawiej, czekam jeszcze na blaszki z Edka oraz metalowe lufki.

Relację będę prowadził, na ile to możliwe (praca, dom, dzieciaki... no i Musashi ), tak więc nie liczcie na codzienne wpisy...

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

No toś mi teraz prezent sprawił!!!

Pacholęciem nieco większym będąc, w 8 klasie szkoły podstawowej, lat temu już 17, popełniłem jego bliźniaka, Yamato Przepak tego samego "producenta" Z tego, co pamiętam, to z "pasownością" niektórych elementów było różnie. Prawdopodobnie, po odświeżeniu form przez Tamiyę, stare pierwowzory (nie mylić z nowym modelem wypuszczonym niedawno) poszły pod młotek do jakiegoś Chińczyka W każdym razie zasiadam w pierwszym rzędzie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam Kolegę, chętnie popatrzę,pokibicuję zapowiada się ciekawie Swoją drogą to Wallace mógłby dać znak życia

Share this post


Link to post
Share on other sites
Swoją drogą to Wallace mógłby dać znak życia

A pojawia się, ostatnio logował się 1 stycznia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powitać kolegę, siadam i kibicuję

Swoją drogą to Wallace mógłby dać znak życia

Dał ostatnio znak i pewnie znowu będzie cisza, od dawna to u niego norma...

 

Pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites
No toś mi teraz prezent sprawił!!!

Pacholęciem nieco większym będąc, w 8 klasie szkoły podstawowej, lat temu już 17, popełniłem jego bliźniaka, Yamato Przepak tego samego "producenta"

A czy po tych 17 latach ostał się Yamato czy też poszedł na dno wraz z biegiem czasu...?

U mnie także z pasownością części zapewne cudów nie będzie, bo już sam kadłubek dziwnie się odkształcił (miejscami się rozszerzył... )

Zamierzam zrobić dwa otwory w podstawie kadłuba, a jutro w robocie zaprojektuję podstawki i spróbuję je wytoczyć na tokarce.

Myślę, że za dwa dni będę mógł wstawić zdjątka.

Dzisiaj otrzymałem farbki. Przy pomyślnych wiatrach koło środy zacznie się cosik dziać z pancernikiem.

t2017010919323252554050.jpg

 

Mam do Was zapytanie: czy ktoś miał do czynienia z takowym kleikiem ? Jak się kleik zachowuje?

t2017010919323354352413.jpg

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kleik revella z igłą stosowałem zanim nie przesiadłem się na tamiya extra tjin wspominam go miło. Jedynie co to zapalniczka cały czas pod ręką- co igła zaschła to ją ogniem (samą końcówkę)

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy po tych 17 latach ostał się Yamato czy też poszedł na dno wraz z biegiem czasu...?

Niestety już dobre 10 lat nie ma go na tym padole łez, przegrał z kilkoma przeprowadzkami

 

czy ktoś miał do czynienia z takowym kleikiem ? Jak się kleik zachowuje?

Używałem go już jakiś czas temu, jedyne, co mnie w nim wkurzało, to zasychająca igła. Poza tym, jakościowo świetny

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajny klej, jak odstawiasz to delikatnie naciśnij opakowanie. powietrze z wnętrza wypchnie zawartość igły/przeczyści/. Jeśli chodzi o kadłub to złóż wszystko zepnij gumką recepturką, taśmą itp. i dopiero sprawdź czy na pewno będzie potrzeba 1kg szpachli a może wystarczy 100g Jeśli będzie wszystko OK. to kłania się Tamiya extra thin. Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakupiony w 2005 roku model to prawdopodobnie przepak popularnej Tamiyi.

 

To nie jest przepak tylko podróbka. Niestety dość nieudolna i Tamce nie dorasta do pięt.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie jest przepak tylko podróbka. Niestety dość nieudolna i Tamce nie dorasta do pięt.

 

Skąd kolega posiada takowe informacje ? Czyzby mial kolega do czynienia z takim samym modelem ?

 

Chcialem się pochwalić, dzisiaj przyszedł mój pierwszy aerograf.

v2017011116263132602884.jpg

 

Zakupilem na allegro, razem z kompresorkiem. Całość 149 PLN (dużo czy mało ??) Dysza 0,3mm - jak na pierwsze moje poczyniania z pewnoscia wystarczy. Tym bardziej, ze wczesniej sie nie bawilem czyms takim. Probowałem troszkę swych sił tym aerografem, ale miałem problem z rozcienczeniem moich farbek (ich zdjecie w uprzednim poscie). Probowalem je rozcienczac woda, wódką i zmywaczem do paznokci, ale szału nie ma. Teraz czekam na dedykowany rozcieńczalnik do nich (zamówiony nieco wcześniej).

Co do podstawek pod model już są przetoczone, jutro jeszcze pójdą na poler i do pokrycia (mam tą piękną możliwość zrobienia tego w pracy ) i najpóźniej w piąteczek je tutaj ujrzycie.

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całość kiedyś się przyda DROGO. Trzeba było rzucić temat w wątku o planach zakupowych, to co masz można było kupić dużo taniej. Tym czymś co ma zasilać aerograf długo nie popsikasz i szału nie będzie mam Pari Boyka /do zbycia za ...zł/ i takie urządzenia nadają się do psiknięcia SIDO... Dobrze, że aerek zasilany z góry więc da radę wypuścić farbę ale szału nie będzie. Jak masz możliwość podłączenia do tego aerka butle z gazem pędnym do aerografów to sam zobaczysz różnice. Jak butla jest już troszkę używana to dajesz ja do cieplej wody i wio. Każdy od czegoś zaczyna wiec jest dobrze a czas sam zweryfikuje i podpowie co dalej i jaki sprzęt

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Skąd kolega posiada takowe informacje ? Czyzby mial kolega do czynienia z takim samym modelem ?

 

 

Mam Yamato z Tamiyi do którego dokupiłem zestaw z Lion Roar RS 3501 http://thumbnail.image.rakuten.co.jp/@0_mall/northport/cabinet/lr350/lrs3501.jpg i do tego drewniany pokład. A ten Musashi to Made in China. Niby te same matryce i numeracja ale plastik jakiś takiś nieprzyjemny w dotyku. I raczej wiem co mówię. Czeka Cię kupa roboty.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie kolegów i koleżanki ( o ile takowe są na tym forum... )

Nadszedł piąteczek a wraz z nim dotarly do mnie blaszki Edka (strasznie to delikatne).

v2017011318220760085754.jpg

 

Pojawil się takze rozcienczalnik do farbek z tamki. Mam nadzieje ze cos zdzialam teraz aerografem.

t2017011318220758396148.jpg

 

Zagoscily u mnie i lufki kalibru 460 mm oraz 155mm.

v2017011318220754841915.jpg

 

Ale najwazniejsze, czym się chciałem pochwalić, to że udało mi się przetoczyć (uroki tokarek numerycznych... ) i wypolerować mosiężne podstawki. Zastanawiałem się nad ich chromowaniem, ale doszedłem do wniosku, że jednak pokryję mosiądz lakierem bezbarwnym - będzie miało taki kolor jak teraz. Zrobiłem małe czopiki u góry - analogicznie zrobię otwory w spodzie kadłuba, żeby okręt za daleko mi z podstawek nie "odpłynął".

v2017011318220884577600.jpg

 

Na spodzie zrobiłem także otwór gwintowy (może kiedyś będę chciał przyczepić je do jakiejś płytki...)

v2017011318220898927404.jpg

Jako, że podstawowe rzeczy mam na miejscu, w przyszłym tygodniu zabieram się za obróbkę kadłuba.

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Nagle buch, śruby w ruch..."

Witam ponownie po krótkiej, niezamierzonej przerwie.

Na pierwszy rzut zabrałem się za kadłub okrętu

Widać bardzo linię podziałową, a co gorsza, w niektórych miejscach połówki (szczególnie tylna część) są przesunięte względem siebie.

Nadlewki z formy także są dosyć spore, zresztą nie tylko na spodzie kadłuba, ale praktycznie w każdym miejscu.

t2017021218085654429144.jpg

 

t2017021218224663636738.jpg

t2017021218224646195408.jpg

 

Najpierw drimelka, następnie papier ścierny gradacji 500 oraz 1000, czasami także troszeczkę szpachelki, albowiem powierzchnie nie są idealnie równe (dodatkowo możemy odnaleźć dziwne wgłębienia w materiale) - no i jakoś poszło.

Nie wiem, czy w oryginalnej Tamce jest tak samo, czy też części są bardziej spasowane...

 

t2017021218085725813534.jpg

t2017021218085770372873.jpg

 

Następnym kroczkiem będzie jeszcze przewiercenie otworów pod dorobione wcześniej podstawki, no i w jakiś sposób muszę "ścisnąć" kadłub, albowiem przez cały okres leżakowania w piwnicznych czeluściach - o czym już wspominałem - dziwnie się "rozszerzył". Zastanawiam się, czy ścisnąć go opaskami zaciskowymi na zewnątrz (może troszkę go "zgniecie"), czy też wkleić do wewnątrz wsporniki łączące obie burty - należy to przemyśleć. Może jakieś inne propozycje... ??

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam ponownie,

W stoczni szlifowanko, pucowanko i szpachlowanko.

Kadlub w zasadzie gotowy, jednakże nasuwa mi się pytanie, i tutaj liczę na Waszą pomoc.

Mam takie propozycje:

1. Pociągnąć kadłub podkładem i zostawić, a składać pokład z częściami i potem łączyć w jedną całość?

2. Skleić kadłub z pokładem, wyposażyć pokład co nieco i pociągnąć całość podkładem ?

Nie wiem, jaką przyjąć kolejność. Na pewno co do malowania, łatwiej robić to osobno, jednakże po malowaniu łączenie może nie być zbyt szczęśliwym pomysłem.

Zgodnie z instrukcją powinienem najpierw połączyć kadłub z połową pokładu...

v2017021518241840948943.jpg

 

Niestety, samo łączenie "połówek" pokładu także nie wygląda zbyt szczęśliwie...

 

v2017021518241845881000.jpg

 

Zresztą nie tylko łączenie części pokładu ze sobą pozostawia wiele do życzenia...

 

v2017021518241964231077.jpg

 

Jak widzicie, model zerwał się chyba z choinki, bo jak za dawnych lat kleiłem, tak nawet wtedy nie spotkałem się z takim "niedopasowaniem" części do siebie...

Krzywizny, szczeliny - oto z czym mamy do czynienia Szpachli chyba potrzeba będzie ze dwie łopaty...

 

v2017021518241949342519.jpg

 

Moje pytania może i trochę naiwne, ale jak czegoś nie jestem pewien, wolę zapytać, aniżeli później żałować...

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to życzę powodzenia

A co do powodzenia, niewątpliwie będzie mi ono potrzebne, jak i cierpliwość.

Dziękuję bardzo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak widzicie, model zerwał się chyba z choinki, bo jak za dawnych lat kleiłem, tak nawet wtedy nie spotkałem się z takim "niedopasowaniem" części do siebie...

Krzywizny, szczeliny - oto z czym mamy do czynienia Szpachli chyba potrzeba będzie ze dwie łopaty...

 

A co ja napisałem kilka postów wyżej?

Powodzenia....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie,

Chęci na popełnienie swojego modelu jak najbardziej mam (sporo zainwestowałem w model i dodatki). Ale wierzcie mi - nie mam warunków ani mieszkaniowych, ani rodzinnych (dwójka małych psujów). Możliwe, że coś się zmieni na wiosnę (mieszkanie) - ale nie będę deklarować konkretnej daty powrotu do relacji. Na pewno to nastąpi, ale nie wiem kiedy. Poza tym, jest jeszcze jedna kwestia - cytując klasyka: jak mam siłę, to nie mam czasu; jak mam czas, to nie mam siły... Cytując kolejnego klasyka - na pewno I'LL BE BACK.

 

adek26--> przepraszam za brak odzewu na Twoje zapytanie. Co do modelu, mam ten sam przepak Tamki i faktycznie jest średnio-spasowany. Polecam sklejenie wpierw obu części pokładu. Dodatkowo warto też zrobić poziome wsporniki w kadłubie (gdzieś na forum był konkurs, w którym Vaught robił swojego Yamato w ten sposób).

Generalnie kibicuję !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wallace, ale chociaż pojawiaj się na forum

Share this post


Link to post
Share on other sites

OO !! Kolega Wallace się pojawił ! Bardzo miło kolegę widzieć. Nie ukrywam, że to właśnie warsztat kolegi pobudził mnie do działania i do odkurzenia zapomnianego modelu z piwnicznych czeluści...

Czekam na kontynuację warsztatu z niecierpliwością.

 

U mnie w stoczni robotnicy zaczynają się buntować, bo w koło szorują pokład i szorują... oczywiście papierem ściernym. I tu moje pytanie: oczekuję na drewniany pokład do pancernika (a ma przybyć aż z Australii ) i czy w tym celu plastikowy pokład (tak usilnie szorowany papierem) musi być gładki jak pupcia niemowlaczka ? W końcu będziemy jeden kleić na drugi.

 

v2017022020311328453137.jpg

Jak zauważyliście zapewne na zdjęciu, udało mi się złożyć obie połówki, co nie było - wbrew pozorom - rzeczą banalną, albowiem producent zadbał o to, aby różniły się między sobą na grubości o prawie 0,5 mm Zafazowałem łączenie, a następnie wypełniłem szpachlą i wyszlifowałem.

Szpachelki także wymagały fartuchy do dział artylerii głównej, albowiem z jednej strony odlew piekny i zrobiony jak powinien, natomiast z drugiej... czarna czeluść.

v2017022020311349857315.jpg

 

Następnym krokiem będzie zastąpienie lufek plastikowych metalowymi. Wiem, że to opornie idzie, ale nie liczcie na expresowe postępy w pracach stoczniowych...

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites
I tu moje pytanie: oczekuję na drewniany pokład do pancernika (a ma przybyć aż z Australii ) i czy w tym celu plastikowy pokład (tak usilnie szorowany papierem) musi być gładki jak pupcia niemowlaczka ? :

nie musi...

szorstki - ale bez jakiś poważnych nierówności powinien nawet lepiej trzymać

 

powodzenia !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Forest --> ok, będę tu zaglądał. A powiem więcej - może dziś nawet wyciągnę z szafy swoje pudło

...

adek26 --> ja zeszlifowałem - z tego względu, że pokład który przyszedł po pierwsze od spodu ma warstwę klejącą (jak taśma klejąca), po drugie pokład ma bardzo cienką fakturę i obawiałem się, że będzie pod nim widać plastikową imitację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.