Jump to content
bart207skw

Narodowy producent modeli

Recommended Posts

Aż dziw, nie walą nam w drzwi gliniarze za każdym razem, gdy w okolicy ktoś kogoś okradnie albo kogoś napadnie Bo mają nas w kartotece zaraz obok recydywistów i pedofili

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podziwiam "Mariucha" Twoje pozytywne podejście.Niestety spotkałem się u ludzi z podejściem do naszego hobby zbliżonym do opisanego przez Solo .W najlepszym przypadku jesteśmy uznawani za nieszkodliwie zakręconych lekko oderwanych od rzeczywistości .No bo jak dorosły człowiek może bawić się w sklejanie plastikowych zabawek.Dla większości ludzi jest to nie do ogarnięcia.

Pozdrawiam

PS.Ja przestałem się przyznawać do uprawnionego hobby.Mialem dosyć wymownych spojrzeń i komentarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale właśnie o tym mówię. Ludzie reagują lekceważąco, lub zwyczajnie wcale. Jeśli z całej czeluści internetu wyłonił się jeden idiota pisząc to, o czym wspomniał Solo, świadczy to tylko o tym, że jest idiotą i zauważyliby to także Ci, którzy z tego drwią. Olać to. Ja się z tym nie obnoszę, nie mam koszulki z napisem "Jestem modelarzem i sie p.........", ale jeśli podczas jakiejś rozmowy pojawi się taki wątek, to oczywiście o tym wspominam i czasem rozmowa przechodzi na inny temat, a czasem nie i nigdy jakoś nie odczułem, że ktoś ze mnie drwi, naśmiewa się i potem pokazuje na ulicy palcem Bez przesady.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wy to macie problemy... jak Boga kocham.

 

Ja w ... nosie mam co ludzie myślą o moim hobby. Sklejam modele, bo lubię i sprawia mi to frajdę. I wyjątkowo zdarza się, żeby ktoś powiedział coś negatywnego po obejrzeniu moich modeli. Jeśli coś słyszę, to raczej podziw. Modelarzy znam sporo i raczej nikt mi nie zgłaszał podobnych kompleksów jakie są Waszym udziałem. To dziwne bardzo. Może to dlatego, że mieszkam raczej w dużym mieście? Tu można znaleźć ludzi zajmujących się rozmaitymi hobby - od malarstwa po szydełkowanie. I nikogo to jakoś nie dziwi. Może ludzie w mniejszych miastach po prostu nie rozumieją czym jest hobby?

 

A odnośnie wciągania w modelarstwo - mój 7 letni bratanek, nie może się doczekać kiedy przyjdzie do mnie i skleimy coś razem. I to jest najlepszy sposób wprowadzenia młodego do hobby, ale czy się wciągnie... nie mam pojęcia. Nie każdemu dziecku to pasuje.

 

Pozdrawiam

Krzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

krzy65siek, wyjaśnijmy - nie jest to żaden dla mnie problem i nie mam też z tym związanych żadnych kompleksów. To nie jest skomlenie, bo mam to gdzieś, tylko przedstawienie czyichś reakcji, a nie moich odczuć.

W drugiej części piszesz już z sensem, bo właśnie o tym tu mówimy, żeby młodzi mieli z tym tematem jakąś styczność, podobnie jak ma ją Twój bratanek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...

 

A odnośnie wciągania w modelarstwo - mój 7 letni bratanek, nie może się doczekać kiedy przyjdzie do mnie i skleimy coś razem. I to jest najlepszy sposób wprowadzenia młodego do hobby, ale czy się wciągnie... nie mam pojęcia. Nie każdemu dziecku to pasuje.

 

Pozdrawiam

Krzysiek

 

Hm... To chyba zacznę namawiać córkę żeby się pospieszyła z wnukiem (spoko, pełnoletnia jest ) żebym się jeszcze miał z kim pobawić bo w mojej rodzinie jestem jedynym "wariatem" (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu)

Share this post


Link to post
Share on other sites
skoro moje hobby to modelarstwo (w moim profilu na stronie była taka informacja), to jestem skończonym kretynem i w zasadzie to mnie dyskwalifikuje jako człowieka.

 

Solo, przeczytaj co napisałem kilka wypowiedzi wcześniej.

Byłem w podobnej sytuacji. Podstawówka - koszmar. Liceum jakoś mnie oszczędziło. Większość tych ludzi, która się ze mnie śmiała skończyła dość miernie. Jakaś słaba praca, rozwody, problemy z alkoholem. Kilku kolegów już nawet na tym świecie nie ma... Na studiach raz powiedziałem czym się interesuję. Kilka osób było nawet zainteresowane tym co robię. Jedna z koleżanek, już mama, wypytała się o co się da i znalazła hobby dla syna. Oczywiście byłem pośmiewiskiem dla jakiegoś typa, który wabił "suczki" na kluczyki od auta - odpadł po pierwszym roku. Było jeszcze kilka innych przypadków. Skończyłem studia, mam pracę i jakoś człowiek żyje. Wczoraj widziałem kolegę z podstawówki - narkotyki wchodzą tak mocno.

 

Gdybym miał patrzeć na to jak oceniają mnie inni to musiałbym chodzić po mieście w różowych koszulkach polo, w spodniach rurkach, jeździć rozklekotanym golfem, może robić "męski makijaż", kupić jakiś motorek, zamontować tłumik przelotowy i wk... całe miasto hałasem, albo przejawiać setkę innych kretyńskich zachowań.

 

Starszy syn chodzi do przedszkola. Obserwuję zachowania rodziców. Większość zachowuje się jak banda neandertalczyków. Dlatego też, nie dziwi mnie zachowanie ich dzieci. Fani spajdermenów, karate, majnkraftów i innego badziewia. Oczywiście ująłem to ogólnie bo pewne jednostki mogą być opisywane w obszernych elaboratach. Na tle tego wszystkiego mój syn, który uwielbia coś budować, chwali się klejeniem modeli oraz lubi czytać książki pt. "jak to działa". W tym tym wszystkim są też panie, które wspierają i pochwalają to co robi syn.

 

Z powodu tych wszystkich głupich uwag i niepoważnych ludzi miałbym zrezygnować z hobby czy też zrażać do tego moje dziecko?

 

Oczywiście wszyscy w tej dyskusji bronimy swojego hobby. Nie zmienia to jednak faktu, że jest ono dziwne. Zaczynamy bawić się w budowanie samolotów i czołgów mając jeszcze mleko pod nosem, a kończymy na emeryturze śliniąc się na widok kolejnego modelu w katalogu.

 

...

 

A odnośnie wciągania w modelarstwo - mój 7 letni bratanek, nie może się doczekać kiedy przyjdzie do mnie i skleimy coś razem. I to jest najlepszy sposób wprowadzenia młodego do hobby, ale czy się wciągnie... nie mam pojęcia. Nie każdemu dziecku to pasuje.

 

Pozdrawiam

Krzysiek

 

Hm... To chyba zacznę namawiać córkę żeby się pospieszyła z wnukiem (spoko, pełnoletnia jest ) żebym się jeszcze miał z kim pobawić bo w mojej rodzinie jestem jedynym "wariatem" (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu)

Sklejaliście już kiedyś z małolatami? Radzę zażyć sporą ilość nerwosolu czy innego specyfiku. Zawsze im się śpieszy, chcą jak najszybciej zbudować model. Potem zaczyna się otwieranie kolejnego opakowania. Wygląda to tak, jakby chcieli hurtem skleić wszystkie modele, które przechowuje się w szafie. Oj, cierpliwość...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podstawówka - koszmar. Liceum jakoś mnie oszczędziło. Większość tych ludzi, która się ze mnie śmiała skończyła dość miernie.

Ja też złapałem bakcyla w podstawówce, ale na każdym etapie edukacji udawało mi się znaleźć kolegę o podobnych zainteresowaniach. Było mi o tyle łatwiej, że średnią szkołę i studia wybrałem o profilu lotniczym, więc były to miejsca przyciągające hobbystów. Nawet się dziwiłem, że jest ich tak mało. Opinią "zwykłych śmiertelników' nigdy się nie przejmowałem - zawsze uważałem, że rozwijanie hobby (a oprócz modelarstwa mam jeszcze drugie dziwne - astronomię) jest powodem do dumy i ceniłem ludzi, którzy uważają podobnie. Dużo później trafiłem na sentencję: "Człowiek bez pasji jest producentem g$#&a" i się z nią zgadzam. Czasem owi producenci muszą się pochwalić swoją tfurczością i obrzucają nią innych - stąd nasze problemy z nimi, ale można się tym nie przejmować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanówcie się, ile osób z Waszego otoczenia, interesuje się czymkolwiek. Ilu ma jakiekolwiek hobby, któremu poświęca czas w wolnych chwilach.

Spore grono z nas pamięta czasy słusznie minione, kiedy to pracowało się do 15-tej i wracało do domu. Dzisiaj? Dzisiaj ludzie nierzadko zapieprzają po kilkanaście godzin i potem myślą tylko o tym, żeby walnąć sie na fotelu przed telewizorem z piwkiem, obejrzeć jakiś meczyk, filmik. Tylko naprawdę zatwardziali zapaleńcy znajdą czas na cokolwiek innego. A i oczywiście wszechobecna tendencja prasowania mózgu robi swoje. Mrożona pizza, serialik, piwko z kumplami, to wszystko, na co stać.

Nie piszę oczywiście o nas, piszę o nich

Share this post


Link to post
Share on other sites
Było mi o tyle łatwiej, że średnią szkołę i studia wybrałem o profilu lotniczym, więc były to miejsca przyciągające hobbystów. Nawet się dziwiłem, że jest ich tak mało.

Hmmm... ja też i wprost przeciwnie, było ich od groma na badania lekarskie trafiło w cholerę ludzi, bo dość szczegółowych badaniach (a wywalali za byle co) i tak zostało około 8 osób na jedno miejsce. Więc hobbystów (jeżeli chodzi o lotnictwo jest mnóstwo).

Fani spajdermenów, karate, majnkraftów i innego badziewia.

Widzę, że klepiesz w klawiaturę, żeby klepać, nie bardzo masz pojęcie o czym piszesz.

Jakie Ty masz pojęcie o karate i czym Ci ono przeszkadza w modelarstwie i byciu normalnym człowiekiem?

Czy znasz może choćby jedną osobę, która ma związek z karate? Dlaczego zaliczasz karate do badziewia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dużo później trafiłem na sentencję: "Człowiek bez pasji jest producentem g$#&a" i się z nią zgadzam. Czasem owi producenci muszą się pochwalić swoją tfurczością i obrzucają nią innych - stąd nasze problemy z nimi, ale można się tym nie przejmować.

 

Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Niestety ja mojego hobby nikomu nie narzucam. Gardzę jednak ludźmi, którzy tak robią. Nienawidzę piłki nożnej, wręcz womituję jak o tym słyszę. Irytują mnie ludzie, którzy się ekscytują życiem jakiegoś piłkarzyny. OK, jego pasja, podniecać się czyimś kontem w banku, autem, itd. Ale irytuje mnie jak ktoś w pracy, czy w życiu prywatnym przychodzi z tym do mnie i trajkocze nad głową, czy widziałem ostatni mecz. Pamiętam sytuację z taksówki gdzie pan kierowca omal nie wypadł z drogi na wieść o tym, że nie wiem nic o jakimś tam bokserzynie i jego osiągnięciach i o tym, że następnego dnia ma się odbyć jego walka. Niestety takich ludzi jest mnóstwo. Koledzy z pracy wiedzą czym się interesuję. Nie muszę co dzień im o tym komunikować.

 

Fani spajdermenów, karate, majnkraftów i innego badziewia.

Widzę, że klepiesz w klawiaturę, żeby klepać, nie bardzo masz pojęcie o czym piszesz.

Jakie Ty masz pojęcie o karate i czym Ci ono przeszkadza w modelarstwie i byciu normalnym człowiekiem?

Czy znasz może choćby jedną osobę, która ma związek z karate? Dlaczego zaliczasz karate do badziewia?

 

Na moje dziecko nie było skarg z powodu hobby. Niestety na dzieci uczestniczące w karate były... Powód? Biły inne dzieci. Udawały sceny z filmów prezentując je na innych dzieciach. Przypomniała mi się też historia z podstawówki. Mieliśmy takiego kolegę. Chodził tam na jakieś karate. Machał do dzieci nogami. Kumpel dość mocno mu przydzwonił. Kilka dni później przyszedł jakiś tam jego sensej - w każdym razie tak się przedstawił. Przyjął dziwną pozę z wyprostowanymi rękoma i wylewał żale, że pobiliśmy jego ucznia. Tak się kończy narzucanie komuś swojego hobby. Łapiesz już o co mi chodzi?

 

Idziemy dalej. Mieliśmy ostatnio pogadankę, że pewna grupa dzieci izoluje się bo mają problem z adaptacją. Stoją z boku i mają odruchy grania na tabletach. Albo płaczą, że nie mogą mieć telefonu, itd. Inna grupka biła się, bo jeden chciał być jakimś spajdermonem a inny jakimś tam jakimś x-menem.

 

Stąd moja niechęć do pewnych hobby. Ale o tym rozmawiam z kolegami z Modelwork, w temacie o modelarstwie. Nie latam i nie biję nikogo z tego powodu, że nie lubi modeli.

 

Jeżeli moja uwaga cię uraziła, to przepraszam. Ale z tego powodu zdania nie zmienię.

 

Zastanówcie się, ile osób z Waszego otoczenia, interesuje się czymkolwiek. Ilu ma jakiekolwiek hobby, któremu poświęca czas w wolnych chwilach.

Mariucha, masz po części rację. Sam wracam po pracy i padam na pysk. Zaczęte modele czekają i się kurzą. Ja w tym czasie oglądam coś na YT, albo na "discovery".

Z mojego otoczenia mało kto ma jakieś zainteresowania. Tak jak wspomniałeś, meczyk i pifko. Ale z tego powodu się nie wywyższam. Cieszę się, że coś umiem i mogę to robić.

W temacie poruszyłem kwestię karate. Może i to hobby, ten sport zaowocuje w przyszłości medalami - może. Ale czy dziecko tłukące cały dzień kanały typu XD czy inne odmóżdżacze dadzą jakieś owoce? Już mamy pokolenia brajanków żyjących z zasiłków.

 

Panowie, jakikolwiek hobby, byleby dziecko coś z tego czerpało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...

 

Kurczę. Bywałem w Świnoujściu i nie zauważyłem jakichś specjalnych różnic w stosunku do innych miejsc.

Musisz mieć straszliwego pecha do ludzi, że tak cię potrafi zdołować ich zachowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...

 

Kurczę. Bywałem w Świnoujściu i nie zauważyłem jakichś specjalnych różnic w stosunku do innych miejsc.

Musisz mieć straszliwego pecha do ludzi, że tak cię potrafi zdołować ich zachowanie.

Mało widziałeś, bo tylko bywałeś. Z perspektywy turysty to miasto jest takie piękne... nie z perspektywy mieszkańca.

Tyle, że w moich wypowiedziach pisałem o bliskim otoczeniu, a nie o 38000 mieszkańców. Piszę to co widzę i co mnie spotkało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bliskie otoczenie to właśnie część z tych 38000.

Wychowywałem się i dorastałem w jednym mieście, ale w różnych środowiskach. Teraz krążę po całym kraju i jak się przytrafi to opowiadam o modelarstwie. Spotykam się co najwyżej z obojętnością.

Rodzeństwo, kuzynostwo, znajomi, ze swoimi nowymi rodzinami rozpełzli się po całym świecie. Zdarzają się przypadki agresji, czy nękania, ale mają inne przyczyny niż hobby.

Nie neguję twoich odczuć.

Po prostu mówię, że masz pecha.

Share this post


Link to post
Share on other sites

kwiatektatek, może to i pech. Może to ludzka głupota. Dlatego nauczyłem się unikać takich ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety ja mojego hobby nikomu nie narzucam. Gardzę jednak ludźmi, którzy tak robią. Nienawidzę piłki nożnej, wręcz womituję jak o tym słyszę.

Ja też piłką się nie interesuję (ale na ostatnich MŚ obejrzałem 2,5 meczu, żeby wiedzieć, o czym znajomi gadają, i nawet raz parsknąłem śmiechem na widok kretyńsko strzelonej/straconej trzeciej bramki). 10 lat temu też były jakieś mistrzostwa, na których nasza reprezentacja dostawała regularne lanie. Nazajutrz po meczu o honor smutny kumpel przyszedł do pracy i na mój widok stwierdził: "Rafał, ty to masz szczęście, że się piłką nie interesujesz...".

 

A z tym narzucaniem, to już zależy, jak słuchacz ma ustawioną granicę między narzucaniem, a niewinnym popularyzatorstwem, a nawet po prostu uprawianiem hobby, z konieczności na widoku innych. Np. jak ktoś lata na paralotni z napędem, to jego brzęczenie słychać na 3 km. On nawet nie chce nikomu przeszkadzać, ale brzęczeć "musi, inaczej się udusi". A ludzie na dole... Niektórzy przyjaźnie machają, a inni dzwonią na policję, że "po moim niebie lata".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dyskusja dotyczy jednak czego innego, mianowicie dlaczego ludzie nie garną się do modelarstwa.

Za wysokie progi, można rzec, a do tego wiele naturalnych barier tworzonych przez tzw. środowisko.

Dla mnie to w sumie dość proste: modelarstwo wymaga czasu, cierpliwości, wytrwałości i pracowitości, a to raczej niezbyt modne dziś cechy charakteru, szczególnie u młodzieży.

Musisz zainwestować w model, narzędzia i chemię, potem narobić się jak osioł, a nie masz żadnych gwarancji że to co wyjdzie będzie fajne. Z reguły na początku nie jest fajne.

A ludzie dziś chcą mieć fun natychmiast, a nie odroczony o ile w ogóle. No i ludzie omijają takie hobby szerokim łukiem, bo nie dość że jacyś niesympatyczni dziwacy siedzą w tej branży, to jeszcze w sumie nie wiadomo po co w to inwestować.

A na koniec, gdy ktoś się przełamie i jednak zainteresuje, to spotyka się z falą niechęci na forach, która jest już chyba legendarna.

No i dlatego nowych modelarzy jak na lekarstwo, więc i biznesy modelarskie kokosów raczej u nas nie zarabiają.

No to czemu się dziwimy, że nie ma u nas polskiej Tamki (napisałbym Tamiya w odpowiednim przypadku, ale nie jestem pewien jak to się odeminia ).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dyskusja dotyczy jednak czego innego, mianowicie dlaczego ludzie nie garną się do modelarstwa.

Za wysokie progi, można rzec, a do tego wiele naturalnych barier tworzonych przez tzw. środowisko.

Zacznę od końca: nie sądzę, żeby ktoś, zaczynając tę zabawę, przejmował się "środowiskiem". A i potem, to od niego zależy, czy będzie się denerwował i zniechęcał tym, co mu się nie podoba, czy czerpał z tego, co dla niego dobre.

 

Kiedy my zaczynaliśmy, nie było wielu rozrywek, które teraz są dostępne dla najmłodszych. My też często nie bawiliśmy się w zabawy naszych ojców (ja np. nigdy nie turlałem fajerki po ulicy, poganiając ją patykiem, ani nie strzelałem do wróbli z procy). Moje dzieci przeszły modelarską inicjację, wiedzą o co chodzi, a teraz wpadły w Internet i czekam, aż się wynurzą i dokonają wyboru, jak dzielić swój wolny czas. Na razie wolę, żeby wychodziły na rower, niż siedziały w domowej modelarni. Na to przyjdzie czas zimą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zacznę od końca: nie sądzę, żeby ktoś, zaczynając tę zabawę, przejmował się "środowiskiem".

 

Ale szybko zacznie gdy wejdzie na jakieś forum i zada banalne i niepotrzebne pytanie o jakieś podstawy.

Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak to zniechęca do tej zabawy.

Wiem, bo przez to przechodziłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do niezbędnych cech, pełna zgoda, dzisiaj o to u dzieciaków trudno. Ale chyba odrobinę inaczej rozumiem zalążki zainteresowania, które potem z czasem mogłoby rozwinąć się w pasję. Na początku nikt się nie zastanawia nad tym, ile to roboty, że jakaś chemia (litości ) czy jakiekolwiek specjalistyczne narzędzia. Ta pasja zaczyna się sklejaniem czegokolwiek, pewnie spitfire'a przyklejeniem kalkomanii i "wrrrrrr" wykręcając dłonią zwrot bojowy Leży sobie na półce wśród książek, cieszy oko, a młody już rozgląda się po sklepach za czymś następnym, za kieszonkowe.

Jak spowodować, żeby jakiś młody w ogóle zechciał ulepić sobie takiego spitfire'a? Dobrze wiecie, wystarczy przypomnieć sobie, jak to się stało kiedyś z nami

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale ja mówię o uprawianiu modelarstwa na serio (to właśnie generuje przychody dla firm modelarskich), a nie przypadkowych początkach gdzie w wieku 7 czy 12 lat ktoś coś sklei i ma z tego radość.

Chodzi o sytuację gdy potencjalny modelarz chce zrobić coś lepszego niż sklejenie Łosia z Plastyka za 15 zł, bo gdzieś tam widział różne modelarskie perełki i on by chciał może nie tak samo, ale podobnie, bo czuje miętę do tego wszystkiego, tylko nie ma pojęcia jak się za to z sensem zabrać.

I wtedy często-gęsto zderza się ze ścianą, bo jego droga z reguły wiedzie przez Internet i fora, oczekując że tam najłatwiej będzie mu znaleźć potrzebne informacje o podstawach. I to pierwszy błąd jaki popełnia.

To wtedy zaczyna rozumieć, że modelarstwo na serio trochę kosztuje, bo samymi chęciami dobrego modelu nie zlepi, że jednak narzędzia i chemia są potrzebne, a wiedza niby dostępna, bywa przekazywana w sposób niejednoznaczny i czasami w dość nieprzyjemnej formie.

To właśnie wtedy, na tym etapie modelarskiego rozwoju najłatwiej dać sobie spokój, z powodów wcześniej opisanych.

Ja miałem podobne etapy.

W latach 80 kleiłem te paskudne zielone Łosie i jakieś tam RWD w małych skalach, ze szczerą pasją.

Potem jakoś tak wyszło, że w latach 90 na studiach wróciło to do mnie i zacząłem lepić trochę bardziej na serio, z malowaniem modeli, co było znacznie ciekawsze. Ale potem doszło do kolejnej, kilkunastoletniej przerwy. I znowu kolejna próba, z pierwszym aerografem który okazał się totalnym szajsem, więc się odbiłem i znowu dałem spokój na parę lat.

Aż wreszcie kilka lat temu wróciłem i już jakoś tak zostałem, tym razem przebijając się przez barierę braku wiedzy i braku sprzętu, i wszystkiego co do przyjemnego modelowania jest potrzebne.

Tylko że nie każdemu się tak chce i ma tyle silnej woli. Dlatego ja bym sugerował jednak, żeby tego nie lekceważyć i bariery początkującym usuwać zamiast je mnożyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale szybko zacznie gdy wejdzie na jakieś forum i zada banalne i niepotrzebne pytanie o jakieś podstawy.

Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak to zniechęca do tej zabawy.

Wiem, bo przez to przechodziłem.

Oceniasz według swoich odczuć. Pamiętam Twoje początki na forach i Twoją roszczeniową postawę, która spotkała się z oporem niektórych. Możesz uważać, że ludzie na forach są po to, żeby kolejny raz pisać to, co już wiele razy było napisane, ale nie wszyscy (starzy i nowi) podzielają ten pogląd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zasada jest prosta: nie chcesz to nie pomagasz, ale nie przeszkadzasz ani nie zniechęcasz innych gdy chcą pomagać.

Wielu tego nie potrafi zrozumieć.

Przytyki osobiste pozostawię bez komentarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.