Jump to content
Bartas89

Słomiany zapał

Recommended Posts

U mnie tydzień bez zakupu nowego modelu jest tygodniem straconym. Problem rozgrzebanych modeli nie występuje, ponieważ ich nie zaczynam.

Modelarstwo w moim przypadku polega na wyciąganiu ich z pudełek, macaniu, obwąchiwaniu i ślinieniu się do instrukcji.

W sytuacjach kryzysowych sprzedaję nadmiar i po powrocie do normalności zaczynam kupować od nowa.

 

Haha rozwaliłeś mnie tym wyznaniem Warto było założyć ten wątek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też mam rozgrzebanych kilka a nawet kilkanaście modeli. Głownie wstrzymuje mnie malowanie albo kalkomanie albo brak pomysłu na podstawkę.

A gdzie je trzymasz ? Złożone w pudełkach czy gdzieś nie wiem, biurko regał czy coś ?

Złożone to za dużo powiedziane, zazwyczaj do malowania, to są w większych częściach (rama, kabina albo kadłub wieża, gąsienice) i takie trzymam w pudełkach, po prostu trafiają na regał. Gorzej z tymi co pomalowane czekaja na dokończenie - zazwyczaj leżą na biurku i wzbudzają wyrzuty sumienia ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja robię jeden model od początku do końca, chociaż czasami zdarzało się, ze miałem rozgrzebanych kilka. Kiedyś robiłem 3 naraz, ale to lekkie szaleństwo. Zdarzały się też dwa modele na warsztacie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wam zazdroszczę tylu rozgrzebanych modeli. U mnie w szczycie to jeden na etapie malowania a drugi w fazie składania żeby sobie przerwy robić od jednego czy drugiego. A to wszystko z powodu braku miejsca.

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam mieszanie.

Jak mam dłuższą perspektywę czasu wolnego bez dziecka (rzadko) to dłubię to na czym się zafiksuję. Dlatego potrzebuję historii do danego modelu/dioramy.

 

Ale jak mam chwilkę to logistyka wymusza robienie kilku rzeczy, np. zrobię jedno a mam jeszcze chwilę (za mało na wyschnięcie, za dużo żeby skończyć na dziś) to zaczynam kolejny projekt albo robię inny etap w innym projekcie. To faktycznie trochę rozprasza.

 

No i kwestia wypadków losowych - na skutek spadnięcia mi na model czegoś ciężkiego zwyczajnie straciłem jakąkolwiek wenę do dłubanego Autosana z US-71. Nie mam ochoty na to patrzeć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z zasady kończąc model mam kupiony kolejny. Przy końcu prac nad modelem zaczynam szperanie za materiałami do kolejnego. Chociaż czasami mam "na składzie" kilka kupionych "bo promocja" itp. Najczęściej kończę model zanim zacznę następny - no chyba że coś (brak dostępności przez dłuższy czas jakiegoś potrzebnego dodatku np.) zablokuje mi prace, wtedy zaczynam kolejny model. Jedyny poważniejszy jak dotąd wyjątek - od ponad 2 lat nie mogę się zabrać za dorobienie paru elementów do M-113 w 1:72 od Trumpetera niezbędnych żeby wyszedł polski WEM. Ale kiedyś na pewno skończę!

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie tydzień bez zakupu nowego modelu jest tygodniem straconym. Problem rozgrzebanych modeli nie występuje, ponieważ ich nie zaczynam.

Modelarstwo w moim przypadku polega na wyciąganiu ich z pudełek, macaniu, obwąchiwaniu i ślinieniu się do instrukcji.

No mniej więcej tak to u mnie na razie wygląda , chociaż nie do końca, jako że nie jestem PZPR (Prosto z Pudła Robiący ) muszę najpierw zgromadzić niezbędną, dokumentację, następnie sprawdzić , czy są dostępne dodatki, lufy ,blaszki,konwersje,wnętrza , żywiczne kółka, kalki, i ludziki (ew. czy jest coś z czego by można przerobić), następnie kupuję model też pod kątem żeby go przerobić (takich w wersji pudełkowej robię b.mało), czas jaki zabiera mi ogarnięcie w/w rzeczy to ok. roku-dwóch lat . Nigdy nie robię więcej niż dwóch modeli naraz nie licząc remontów i modyfikacji, którym podlegają wszystkie moje modele które sukcesywnie przerabiam do standardu BŻL czyli blaszki, żywice ,lufy, które posiadają obecnie wszystkie moje modele te nowe i te po remontach.Buduję tylko dioramy w 1/35 głownie ODS , Normandię (US Army) i nietypowe pojazdy LWP. Pozdr. A.

Share this post


Link to post
Share on other sites
.... na skutek spadnięcia mi na model czegoś ciężkiego zwyczajnie straciłem jakąkolwiek wenę do dłubanego Autosana z US-71. Nie mam ochoty na to patrzeć.

Cholercia - szkoda, lukałem na Twój warsztat...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skończę inne warsztaty, zacznę coś nowego i może wiatr w żagle trochę wróci. Dziękuję za pamięć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skończę inne warsztaty, zacznę coś nowego i może wiatr w żagle trochę wróci. Dziękuję za pamięć.

Też oglądałem . Dlatego zamiast robić z jakichś półśrodków (te badziewne gotowce), spróbuj zrobić tego Autosana od podstaw w jedynie królewskiej skali 1/35, zobaczysz jaka czeka Cię sława mołojecka i fotka Adminia . Pozdr. A.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakbym miał rozgrzebany więcej niż jeden model, to chyba bym zginął. Za dużo mam zazwyczaj do zapamiętania/przerobienia, etc., już teraz sprawia to problemy, bo z racji obowiązków często mam dłuższe przerwy w budowie/malowaniu.

 

Od 4 lat buduję głównie modele na podstawie fotek i od tego momentu staram się pilnować zasady, że dopóki nie skończę jednego, to nawet nie kupuję kolejnego modelu. Od wielkiego dzwonu zdarzyło mi się mieć rozgrzebane max 2 modele na raz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
(...) staram się pilnować zasady, że dopóki nie skończę jednego, to nawet nie kupuję kolejnego modelu. Od wielkiego dzwonu zdarzyło mi się mieć rozgrzebane max 2 modele na raz.

I to jest szaleństwo! Na które nie ma usprawiedliwienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja po prostu bym się pogubił w tym, co gdzie mam zrobić. :-D A poza tym dla mnie nieskończony model = porażka/strata pieniędzy.

 

Kiedyś porozgrzebywalem parę modeli i do tej pory mnie serce boli. Jakoś tak konkretnie zacząłem podchodzić do tematu - jak mam zrobić to robię i już - jeśli oczywiście wena jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej !

 

Nie łam się. Ja ma 46 lat rodzinkę i dwójkę dzieci no i żonę. Sklejam modele typowo rekreacyjnie.

Ostatnio sklejałem Miga-27 w skali 1/48. Trwało to jakieś 2 miesiące. Najpierw go skleiłem tak w 2 tygodnie, potem położyłem podkład, a potem stał chyba 3 tygodnie. I tak czas leciał.

Ja kleję wtedy kiedy mnie najdzie. Czyli tak jak ktoś napisał, jak ma się wenę. Ja mam chyba z 16 modeli nie sklejonych i nie wiem czy je wszystkie skleję. Próbuję zarazić modelarstwem mojego syna, ale on woli telefon komórkowy

Tak więc klej jak masz ochotę, a nie bo musisz. Nic na siłę

 

Pozdro

Marcin

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skończę inne warsztaty, zacznę coś nowego i może wiatr w żagle trochę wróci. Dziękuję za pamięć.

Też oglądałem . Dlatego zamiast robić z jakichś półśrodków (te badziewne gotowce), spróbuj zrobić tego Autosana od podstaw w jedynie królewskiej skali 1/35, zobaczysz jaka czeka Cię sława mołojecka i fotka Adminia . Pozdr. A.

 

Nie mogę :(

 

Wszystkie karetki zbieram w 1:72.

 

Ale nauczyłem się trochę lepiej odlewać z żywicy kadłuby - może przy okazji cały kadłub odleję i jeszcze raz zacznę od nowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje doświadczenie ze słomianym zapałem Mam obecnie rozgrzebanych duuużo modeli. Oceniam, że jest tego ok 50-60 sztuk. Do tego trzeba dodać 20 na różnym etapie malowania. Lubię budować i to sprawia mi największą satysfakcję. Malować nie lubię ale to raczej kwestia związana z koniecznością rozkładania całego majdanu, zapachów drażniących domowników itp. Modele buduję zwykle seriami czyli np.: ft-17 jakie mnie interesują, pz II, tygrysy itp. Dzięki temu zaznajamiam się z historia i wersjami danego pojazdu. Słomiany zapał...tak jeśli napotkam jakiś problem, czegoś mi brakuje, muszę poprawić malowanie itp. Czasem od danego modelu muszę odpocząć. Najgorsze jednak jest natrafienie na jakieś fajne zdjęcie i wtedy się zaczyna. Najstarszy aktualnie modelarsko gotowy ale przygotowany do malowania model czekał od 1999 roku...skleiłem go wtedy częściowo ale detale mi coś nie odpowiadały, brakowało literatury (wówczas internet nie był dla mnie dostępny) wytargałem go z kartonu jakiś czas temu i w miesiąc przygotowałem go do malowania. Dzięki tej zwłoce i nowym możliwościom będzie to model redukcyjny a nie karykatura modelu którą byłby gdybym go skleił prosto z pudełka. Kupowanie nowych modeli niestety nie powoduje zmniejszenia nowych ,,produktów''. Małżonka stwierdziła, że nie mam kupować nowych modeli a miałem ochotę posiadać jagdpanzera IV:

lgnhwebp51mBpQPaIjFRonGa8kkULlbUgh5-tci7Hb0aZVXJCqqLVH8eEq-q1_6onQFBqP5WwvfQmEaz1GuOMf9PZEBCf4B20HvORQ=w1093-h1020

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam obecnie rozgrzebanych duuużo modeli. Oceniam, że jest tego ok 50-60 sztuk. Do tego trzeba dodać 20 na różnym etapie malowania.

 

Chyba mamy zwycięzce Czy ktoś go przebije, kto da więcej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja się przyznam, że ja chyba tak nie potrafię. Mam na warsztacie dwa modele, ale nigdy nie robię ich w tym samym czasie. Ja jakoś muszę "wejść" w model, w samolot, otaczam się zdjęciami i na tym się koncentruję. Jeżeli nie kończę, to głównie z powodu jakiejś katastrofy, albo czegoś mi brakuje, a wtedy odstawiam go na półkę, robię sobie chwilę przerwy i biorę się za drugi i tylko ten drugi. I tak na zmianę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.