Jump to content
kopernik

Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL

Recommended Posts

W dniu 5.02.2020 o 21:35, Baas ArK napisał:

2146155658_Obraz001.thumb.jpg.30bbab5301105cb4ba06617f54fddc6f.jpg

892242810_Obraz002.thumb.jpg.bbaa7768180e97621f726fc36badce46.jpg

184484892_Obraz003.thumb.jpg.c8c8a04862799bd4a376d55e531a80b5.jpg

1162637870_Obraz004.thumb.jpg.3a32211a914d6f557c7e81f1264ce1c7.jpg

Ten Mesio to dopiero jest dawne wspomnienie... Mama mi go kupiła jak byliśmy razem w Warszawie gdzieś około roku '88. Nigdy przedtem ani potem już nic takiego nie widziałem. Też się takie pytanie nasuwa: czy poza Warszawą coś takiego było do dostania? Ale żeby go skleić to niestety zbyt cienki w uszach byłem wtedy... A i do dziś z tego co sobie przypominam, to żadnego modelu vacu nie dokończyłem - pojedyńcze części czy też podzespoły to jak najbardziej tak, nawet sam od podstaw robiłem, ale kompletnego modelu to jeszcze nie - cóż, trzeba będzie nad tym popracować.

Przy okazji takie pytanie: ktoś może kojarzy model vacu Suma (PZL-46) w skali 1:48? Taki wynalazek też pod koniec lat osiemdziesiątych w prezencie dostałem.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Paweł

Edited by pmroczko

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, pmroczko napisał:

Nigdy przedtem ani potem już nic takiego nie widziałem.

A ja jeszcze takiego mam w stanie dziewiczym.

Przy okazji takie pytanie: ktoś może kojarzy model vacu Suma (PZL-46) w skali 1:48? Taki wynalazek też pod koniec lat osiemdziesiątych w prezencie dostałem.

Oczywiście, też go zrobiłem, startowałem nim nawet w zawodach, ale do dziś nie przetrwał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, pmroczko napisał:

ktoś może kojarzy model vacu Suma (PZL-46) w skali 1:48?

Miałem go zrobionego i pomalowanego farbami olejnymi :)
Pamiętam, że jako dzieciak (nie zwracając wówczas uwagi, że to inna skala niż moje siedemdwójki) zastanawiałem się czemu on taki duży :mrgreen:

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawne lata, kiedy cytując klasyka ,,Nie było niczego'' stanęły jak żywe przed oczami ! Większość Tych modeli miałem w ręku i skleiłem. O kupieniu czegoś lepszego ,czy choćby farb mowy nie było ! Taśma maskująca ,czy aerograf z powodu nieobecności farb były zbędne. Sklejanie modelu trwało z godzinkę i satysfakcja była gwarantowana. Dziś po kilku tygodniach pracy nad modelem stwierdzam zawsze że i tak jest do dupy .bo to czy tamto nie takie ! Mój kolega i sąsiad miał tatę stolarza i obrazki z modeli made in DDR naklejone na sklejkę i polakierowane zdobiły przedpokój .Czeskie modele czasami w Łodzi bywały , nic lepszego w sklepach nie widziałem.Były jeszcze te z NRD i Tupolew Tu 2 rządził !  W hali na Łódzkim targowisku  Górniak rozkładał czasami stoisko modelarskie antypatyczny typ. Zwykle otaczał Go wianuszek młodzieży wpatrzonej w pudełka modeli i farbki, pierwszy raz zobaczyłem ,,Karasia'' Hellera i postanowiłem że muszę Go mieć . Ceny były mocno nie na moją kieszeń i model kupiłem wiele lat później i nawet skleiłem. 

Tak sobie myślę że urodziłem się wiele lat za wcześnie ! Teraz modeli tyle że zawrót głowy i wreszcie dzięki IBG mogę budować ulubione pezetelki ,tylko chęci już nie te ,oczy jakieś słabe i ręce nie zgrabne . 

Dlatego Panowie ! Sklejajcie nie odkładajcie niczego na później ! 

Obraz może zawierać: tabela

Edited by radoslaw6363
  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karaś Hellera wrócił w połowie lat 90-tych. I to było wydarzenie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozdrawiam Kolegę radoslaw6363 świetnie napisane. Najlepszy post od BARDZO dawna jaki czytałem. Z puentą zawartą w ostatnim zdaniu zgadzam się w 100%. Szacunek. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Dokumentacja" to przede wszystkim zdjęcia i rysunki pozyskane ze Skrzydlatej Polski. Pod koniec lat 80-tych wydawca wprowadził obok cyklu "Godło i Barwa" cykl "Klub 1:72" oraz "Lamus 39-45". Kto miał blisko do empiku miał też dostęp do czeskiego "Letectvi i kosmonautika". edytorsko bijącego na głowę SP. Ach Ci Czesi, zawsze lepsi ... DLACZEGO ?

dok mod sp .jpg

dok mod barw .jpg

dok mod klub .jpg

let mal okł jpg.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, radoslaw6363 napisał:

 Sklejanie modelu trwało z godzinkę i satysfakcja była gwarantowana.

To były czasy gdy wszystko było "łykend edyszyn" :lol:
Modele kupowało się wtedy (mam na myśli lata '80-te XX wieku) głównie w "Składnicach Harcerskich" . Oczywiście przeważnie były to demoludy: ZTS Plastyk, KP, VEB Plasticard i radzieckie. Matchbox pojawił się później. W Krakowie raz w miesiącu była "Giełda Modeli Kolejowych" organizowana w Domu Kultury Kolejarza (ul. Św.Filipa 6), gdzie oprócz kolejek można było kupić również inne modele i akcesoria/farby z prywatnego importu "ze zgniłego zachodu". Ale ceny były zaporowe...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Gerd napisał:

Pozdrawiam Kolegę radoslaw6363 świetnie napisane. Najlepszy post od BARDZO dawna jaki czytałem. Z puentą zawartą w ostatnim zdaniu zgadzam się w 100%. Szacunek. 

Dziękuję ! Mam od dawna zamiar zrobić podsumowanie i pokazać wszystkie posiadane modele ,te sprzed lat i całkiem nowe .np. Karaś Hellera i 3 kolejne IBG .Niestety większość danego mi czasu to były przerwy w działalności modelarskiej. Wojsko ,dzieci ,rodzina ,praca ,własna firma ,wyjazd za granicę .Minęły lata zanim powróciłem do hobby ,modele sklejałem w Danii na północy Niemiec,na Słowacji , od 6 lat sklejam w Bawarii. Nikt chyba nie przebije kolegi ,który będąc kierowcą TIRa wozi ze sobą spore pudło i buduje modele stojąc na parkingach codziennie w innym kraju ! 

Pozdrawiam i dziękuję za dobre słowo .

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, radoslaw6363 napisał:

Nikt chyba nie przebije kolegi ,który będąc kierowcą TIRa wozi ze sobą spore pudło i buduje modele stojąc na parkingach codziennie w innym kraju ! 

Pozdrawiam i dziękuję za dobre słowo .

to on ma najlepszy relaks w czasie podróży jaki tylko może mieć! A w TIRze sporo miejsca, nawet bombowce może robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fragment  artykułu z  "Bajtka" nie dotyczy wprawdzie modelarstwa, ale można zrozumieć dlaczego nic tam nie było : Pierwsze stronice naszego pisma zawierają bardzo ciekawy wywiad z Wojciechem Szanterem - dyrektorem Centralnej Składnicy Harcerskiej (CSH). Z wywiadu nie dowiemy się wprawdzie, dlaczego w połowie lat 80-tych gościom z CSH nagle odbiło i zamiast  finek i lilijek, zaczęli sprzedawać komputery. Dowiemy się natomiast, dlaczego były to Timexy 2048, których nikt nie chciał kupować w USA oraz Spectravideo  SVI-738 -  bardzo drogi sprzęt (cena - 440 tys. złotych przy ówczesnych średnich zarobkach 30-40 tys. zł/m-c), który sprowadzono praktycznie bez oprogramowania. Na studiach wybitni ekonomiści tłukli zawsze Fulko do głowy, że aby coś sprzedać, musi poznać oczekiwania klienta. Ale pan Szatner prezentował inne podejście: "...albo kupuje się to, na co nas stać,  to co oferują inni lub... nie kupuje się nic". Tyle w temacie. Niestety, kiedyś tak było. A ci, co tęsknią za PRL-em, niech tęsknią dalej. - Ostatnie zdanie też pochodzi z tej publikacji. 

centralna skadnica harcerska 1984.jpg

baj.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj perełków troszku było. A miszczem świata była bezbarwna wilbra. Dodawałem do niej plakatówkę z tubki i mogłem mieć wszystkie kolory świata.

20200208_002405.jpg

20200208_002647.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat ten p.11 to juz koncowka lat 90tych jest... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W 1977 widziałem camela z revella w CSH. Cena zaporowa 70 zł. Ale MamoTato kupili mi avię b534 z KP za 45zł. Co ja się namęczyłem,żeby górny płat dolepić. A potem był spitfire z włoskiego Polistil(ktoś to jeszcze pamięta?). No i czapla. W żółtym pudełku. Z zielonymi wypraskami. Dostałem na Mikołaja

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.02.2020 o 00:49, pmroczko napisał:

 

Przy okazji takie pytanie: ktoś może kojarzy model vacu Suma (PZL-46) w skali 1:48? Taki wynalazek też pod koniec lat osiemdziesiątych w prezencie dostałem.

 

Paweł

Oto Twój prezent

sum.jpg

Edited by kopernik
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A Fokker FVII w vacu to też były lata 80-te? bo jeszcze nawet coś takiego gdzieś mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Księgi wiedzy. Pomimo upływu czasu nie oddają łatwo pola dzisiejszym wydawnictwom.

tbu.jpg

samoloty na k.jpg

morgała.jpg

polskie kon.jpg

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

kopernik - dzięki, wracają wspomnienia... Patrząc na zdjęcia, to nawet dziś nie jestem pewien, czy dałbym rade to poskładać...

Pozdrawiam

Paweł

Share this post


Link to post
Share on other sites

A pamięta ktoś z Was , kto był producentem modelu Su-24 vaku ? To chyba był początek lat 90-tych 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.02.2020 o 17:29, radoslaw6363 napisał:

Dawne lata, kiedy cytując klasyka ,,Nie było niczego'' stanęły jak żywe przed oczami ! Większość Tych modeli miałem w ręku i skleiłem. O kupieniu czegoś lepszego ,czy choćby farb mowy nie było ! 

Tak sobie myślę że urodziłem się wiele lat za wcześnie !

Z Twojego nicka mniemam, że jesteśmy w podobnym wieku. Jęśli chodzi o dostępność modeli, to lata 70-te nie były takie złe. Pierwszego Revell-a dostałem w prezencie w 1972 r. W 1974 pojawiły się w CSH Heller-y, Matchbox-y i Airfixy. W dużym wyborze. Farby Humbrola też były dostępne (10 zł sztuka). Oczywiście ceny były wysokie a ciekawsze tematy szybko znikały z półek. Ale np. międzywojenne dwupłaty i mniej polularne kolory farb były dostępne przez długi czas. Potem (1975-76) pojawiły się czołgi z Tamiyi, które też można było kupić bez kolejki, bo ceny były kosmiczne. Co jakiś czas były dostawy Polistil-i, Revell-a i Matchboxa albo Monogram-u (rzadziej). KP i NRD-owskie modele w zasadzie były dostępne cały czas. Posucha zaczęła się w latach 80-tych. Ale w tym samym czasie dostaliśmy całkiem przyzwoitego Łosia i 7TP. Oba były w miarę łatwo dostępne, chociaż wtedy to kolejki ustawiały się niemal po wszystko.

W tych latach z dwoma kolegami, założyliśmy modelarską "spółdzielnię". Wszystkie swoje farby, akcesoria i narzędzia wrzuciliśmy do wspólnego "wora" i jak któryś z nas robił model, to brał sobie co mu było potrzebne.
Druga połowa lat 80-tych to znowu dostawy Matchbox-ów do CSH. Ale już szału nie było. Pojawiły się sklepy w których można było kupić modele z prywatnego importu. Drogie, ale dostępne w dużym wyborze. Hasegawa, Tamiya, Monogram - proszę bardzo. No i giełdy modelarskie. Tam można było dostać wszystko.

Po upadku PRL-u to już w ogóle problemu nie było (nie licząc finansowego). Mnie osobiście w tych latach zniechęciło do modelarstwa co innego. Malowane pędzelkiem "gluty" któe robiłem do tej pory zaczęły mnie brzydzić. Dostępność planów i zdjęć pokazała mi jasno, że większość zestawów jest słaba merytorycznie i wymaga sporego skraczowania. A na to nie miałem już czasu. Uznałem ponadto, że bez aerografu będę dalej podukował trupio-matowe płaskie knoty. Ale aerograf i kompresor w tych latach były absolutnie poza moim finansowym zasięgiem. I tak zaczęła się moja długa przerwa w modelarstwie. 

Edited by HKK

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

A pamięta ktoś z Was , kto był producentem modelu Su-24 vaku ? To chyba był początek lat 90-tych 

jakaś rosyjska firma, pamiętam kilka ich waku z tamtego okresu - ka-50, jak-141, ,jak-28

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, HKK napisał:

Z Twojego nicka mniemam, że jesteśmy w podobnym wieku. Jęśli chodzi o dostępność modeli, to lata 70-te nie były takie złe. Pierwszego Revell-a dostałem w prezencie w 1972 r. W 1974 pojawiły się w CSH Heller-y, Matchbox-y i Airfixy. W dużym wyborze. Farby Humbrola też były dostępne (10 zł sztuka). Oczywiście ceny były wysokie a ciekawsze tematy szybko znikały z półek. Ale np. międzywojenne dwupłaty i mniej polularne kolory farb były dostępne przez długi czas. Potem (1975-76) pojawiły się czołgi z Tamiyi, które też można było kupić bez kolejki, bo ceny były kosmiczne. Co jakiś czas były dostawy Polistil-i, Revell-a i Matchboxa albo Monogram-u (rzadziej). KP i NRD-owskie modele w zasadzie były dostępne cały czas. Posucha zaczęła się w latach 80-tych. Ale w tym samym czasie dostaliśmy całkiem przyzwoitego Łosia i 7TP. Oba były w miarę łatwo dostępne, chociaż wtedy to kolejki ustawiały się niemal po wszystko.

Ja w latach 70-tych na początku dekady jeszcze sam nic nie sklejałem ,później nawet farb na oczy nie widziałem i zachodnich modeli również. Pierwszy raz zobaczyłem Matchboxa w 1986  we Wrocławiu ,kupiłem P-38 i okazało się że nie ma kabinki .Leży do dziś w garażu. Pod koniec lat 80-tych wyjechałem na kilka tyg .do Wiednia i to był szok ! Kiedy wracając otworzyłem okno na dworcu w Katowicach pożałowałem że wracam ,szary tłum na burym dworcu sprawiał ponure wrażenie. Wiozłem ze sobą bajecznie kolorowe katalogi firm modelarskich i kilka modeli w tym Ju 87 stuka Fijumi chyba. Później pojawiły się prywatne sklepy i już można było szaleć. Niestety liczne obowiązki odkładały plany modelarskie w bliżej nie określoną przyszłość . Dziś mam swój warsztat modelarski na wyciągnięcie ręki ,ale nie raz trudno zmusić się do robienia czegokolwiek. Internet sprawił że prace mistrzów modelarskich, zaawansowane techniki i dążenie do doskonałości zabiły zwykłą prostą przyjemność składania do kupy kawałków plastiku .

Modelu idealnie oddającego rzeczywistość nie zbuduje się nigdy, ale próbować trzeba !

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii dokumentacji trzeba wspomnieć jeszcze o dwóch ikonicznych publikacjach Tomasza J. Kowalskiego.

VkSPwPO.jpg

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, radoslaw6363 napisał:

ziś mam swój warsztat modelarski na wyciągnięcie ręki ,ale nie raz trudno zmusić się do robienia czegokolwiek. Internet sprawił że prace mistrzów modelarskich, zaawansowane techniki i dążenie do doskonałości zabiły zwykłą prostą przyjemność składania do kupy kawałków plastiku .

No i ok. Na setkę też nie pobiegniesz poniżej 10s :)

Jeśli mój model nie ma ewidentnych niedoróbek typu zapadnięcia, widoczne linie łączenia, krzywe połączenia, zacieki itp to jestem zadowolony. Przy malowaniu mocno rozcieńczoną farbą cienkimi warstwami można poprawiać niedoskonałości malowania niemal w nieskończoność. A że nie osiągnę poziomu artyzmu w efektach malarskich jaki prezentuje wielu modelarzy to trudno. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.