Jump to content

Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL


Recommended Posts

1 minutę temu, myszaty napisał:

Chcecie zabronić sprzedaży czy jak?

 

 

Czy ja gdzieś piszę o zabranianiu czegokolwiek? Moim zdaniem to jest kwestia modelu biznesowego - czy myślisz o budowie rynku w perspektywie lat, czy wystarczy doraźny zysk ze sprzedaży jakiejś bryłki plastiku nazwanej modelem za 10 zł, a że zrażony klient już nic więcej nie kupi, to obojętne.   I jest jeszcze tzw. społeczna odpowiedzialność biznesu, ale to także jest kwestia wyboru, do którego nikogo zmusić nie można.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Nie wiem, czy w tym wątku jestem najstarszy, ale z pewnością tamtą epokę znam i pamiętam bardzo dokładnie. Oczywiście zaczynałem od sklejania NRD-dowskich modeli, ale już w końcówce lat 1970-tych zacz

To i ja się dołączę do dyskuji dotyczącej farb do malowania modeli. Połowa lat 80 tych. Mój Ojciec pracowł w biurze konstrukcyjny PKP i kiedys byłem z nim na delegacji w fabryce wagonów w Św

Dawne lata, kiedy cytując klasyka ,,Nie było niczego'' stanęły jak żywe przed oczami ! Większość Tych modeli miałem w ręku i skleiłem. O kupieniu czegoś lepszego ,czy choćby farb mowy nie było ! Taśma

Posted Images

Jak nie zabronić to co?

Akcja bilbordowa uświadamiająca że zts to guano?

A budowa rynku w perspektywie czasu na przykładzie ZTS- u...dobre😂.

Zachodnie firmy odgrzewające non stop kotlety są ok, tylko dlatego że w latach 60 mieli lepszą technologię...też dobre.

Zabronić hellerowi odsprzedażý ramek...

Społeczna odpowiedzialnośc biznesu na przykładzie samolociku za 10 czy 15 zł...

Poradnie psycho są pełne załamanych dzieci którym nie udało się skleić czapli...

Przesadzacie... i to bardzo.

Jesteście ( jesteśmy?) pasjonatami, a to delikatnie mówiąc wyklucza zdroworosądkowe podejście...

 Mina mojego teścia jak zobaczył pudełko z anatrą  i spytał: 

-to dla Bartusia???

- nie, to dla mnie...

Widok bezcenny...

 

ZTS gdyby ta ,,odpowiedzialność biznesu "  działała to by się sam zamknął jakieś 20 lat temu...

 

Edited by myszaty
Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, myszaty napisał:

A budowa rynku w perspektywie czasu na przykładzie ZTS- u...dobre😂.

 

 

No właśnie moim zdaniem to jest przykład  podejścia do biznesu "na teraz" i bez celu rozwojowego. Heller? No chyba podobnie tyle że w nieco lepszym wydaniu.

A że można inaczej, bo można, pokazuje np. Airfix, KP.

 

7 minut temu, myszaty napisał:

Społeczna odpowiedzialnośc biznesu na przykładzie samolociku za 10 czy 15 zł...

 

 

Myślę, że jak najbardziej. Nie mówimy  o produkcji spinaczy do papieru czy klamerek do bielizny, tylko czegoś, co dla dzieciaków stanowić może twórczą i rozwijająca alternatywę dla smartfonu lub konsoli. A dla starszych np.  miły i nieszkodliwy dla innych sposób na zmniejszenie napięcia związanego z tempem życia.  

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

KP?

to poziom zts-u... tylko lepiej sprzedany.

 

Chcesz modelami walczyć z konsolami czy internetem???

Niestety, to se ne vrati...

To będzie coraz bardziej hobby elitarno - ekskluzywne. I coraz droższe...

Tak sobie policzyłem, bo byłem w księgarni gdzie jest kącik modelarski: zestawik pod choinkę:

model - ( z tych fajnych, nie mistercraft) 40 - 70

pędzelki 12, farbki 28, klej 15, zakładam że nożyk czy pęsetkę w domu każdy ma...

Masz wydatek  150 zł za ,,niestresujący" zestaw... 

ale to księgarnia gdzie są modele i dodatki.

W sklepie zabawkowym: pasaż w centrum handlowym już tylko zestawy,  nawet kleju nie mają luzem, i co schodzi?

bo się dziewczyny spytałem: zestawy z mc bo w środku mają wszystko...a trumpki i haski leżą. 

A o czaple jestem spokojny że zdechnie sama,  bo coraz mniej zts-u ( w ogóle modeli) w marketach..

 

 

 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jostein napisał:

I otóż to właśnie! Dzisiejsze wcielenia leciwej Czapli ZTS-u mogą spowodować już tylko zniechętę, a nie zachętę. Bez co najmniej kilkunastoletniego stażu modelarskiego nic sensownego się z tego nie sklei, niestety.

Troche w temacie, troche nie.

Może trzeba by psychologa dziecięcego spytać czy faktycznie takie modele zniechęcają dzieci do zabawy w lepienie modeli. Jak byłem mały to nie kręciło mnie to czy model jest super sklejalny czy nie. Nie malowałem go farbami, nikt nie mówił mi ,że są szpary między skrzydłami i że powinienem używać szpachli, bardziej jarało mnie to że: miał wieżyczki, miał bomby, miał zamykaną, ruchomą komorę bombową (Tu-2), miał otwieraną kabinę i ruchome lotki (Su-7), był wielki (Tu-20), kółka się kręciły, śmigło się kręciło itp. itd. Czaple skleiłem w ciągu jednego dnia, ze skrzydłami miałem problem, postawiłem na półce i pobiegłem bawić się w coś innego. A za miesiąc skleiłem coś nowego. Pewnie jakby mi ktoś wytykał co kilka dni, że to i to muszę poprawić, że ten model to gniot i powinienem wybrać inny, podejrzewam, że to by mnie bardziej zniechęciło. A teraz jak jest z dziećmi? Chcą odrazu skleić piękny model na wystawę w konkursie?

 

 

Temat nr 2 - Jak 3 w Jaku 23.

Faktycznie wpadka taka, że wypadałoby aby konfekcjoner(Mistercraft) pomyślał o kontroli na linii pakowniczej.  W tym momencie, że tak powiem - żenada:)

 

BTW. Krytyka słabych modeli poprzez przywoływanie dzieci i młodzieży brzmi śmiesznie. Coś jak w filmie Miś "A gdyby tu przedszkole było w przyszłości, i matka z dziećmi przechodziła...." . Są bardziej merytoryczne argumenty. 

 

Pzdr.

Jaro

Edited by pepociufakers
  • Like 3
Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, pepociufakers napisał:

Troche w temacie, troche nie.

Może trzebaby psychologa dziecięcego spytać czy faktycznie takie modele zniechęcają dzieci do zabawy w lepienie modeli. Jak byłem mały to nie kręciło mnie to czy model jest super sklejany czy nie. Nie malowałem go farbami, nikt nie mówił mi ,że są szpary między skrzydłami i że powinienem używać szpachli, bardziej jarało mnie to że: miał wieżyczki, miał bomby, miał zamykaną, ruchomą komorę bombową (Tu-2), miał otwieraną kabinę i ruchome lotki (Su-7), był wielki (Tu-20), kółka się kręciły, śmigło się kręciło itp. itd. Czaple skleiłem w ciągu jednego dnia, ze skrzydłami miałem problem, postawiłem na półce i pobiegłem bawić się w coś innego. A za miesiąc skleiłem coś nowego. Pewnie jakby mi ktoś wytykał co kilka dni, że to i to muszę poprawić, że ten model to gniot i powinienem wybrać inny, podejrzewam, że to by mnie bardziej zniechęciło. A teraz jak jest z dziećmi? Chcą odrazu skleić piękny model na wystawę w konkursie?

 

 

Temat nr 2 - Jak 3 w Jaku 23.

Faktycznie wpadka taka, że wypadałoby aby konfekcjoner(Mistercraft) pomyślał o kontroli na linii pakowniczej.  W tym momencie, że tak powiem - żenada:)

 

BTW. Krytyka słabych modeli poprzez przywoływanie dzieci i młodzieży brzmi śmiesznie. Coś jak w filmie Miś "A gdyby tu przedszkole było w przyszłości, i matka z dziećmi przechodziła...." . Są bardziej merytoryczne argumenty. 

 

Pzdr.

Jaro

I nie wątpię, że 30 lat temu Czaplę dało się skleić z pudła. Tym bardziej, że był to mój pierwszy model. Ale dziś, przy wyesploatowanych do imentu formach, gdzie części zwyczajnie do siebie nie pasują - jakoś wątpię, by ktoś uznał to za zachętę. Raczej ciepnie to do kosza i więcej do modeli juz nie podejdzie,

 

Co do krytyki przywołującej et cetera, et cetera. Otóż pojawiła się ona właśnie w odpowiedzi na klasyfikację jako "modeli na zachętę dla dzieciaka/początkującego (niepotrzebne skreśić). 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
37 minut temu, pepociufakers napisał:

Faktycznie wpadka taka, że wypadałoby aby konfekcjoner(Mistercraft) pomyślał o kontroli na linii pakowniczej.  W tym momencie, że tak powiem - żenada:)

 

Trochę tak, z tym że szat z tego powodu nie rozdzierałem, a przynajmniej mam fajnego  ,,wintydżowego"  jaka 3 z hellera ( miałem dać młodemu ale mi trochę szkoda 🤣🤣🤣)   i jakim cudem oni utrzymali tą jakość????

 

 A wciąganie dzieci  w modelarstwo? z perspektywy ojca, 

tak z przymrużeniem oka : mój ma 6 lat,  jak go to wciągnie, za 3 lata przyjdzie i zacznie się domagać: modeli ( tych prawdziwych porządnych) do nich blaszek i żywic, warsztatu,  dobrego aerografu, proxxon, aparatu i oprogramowania do zdjęć by kaszany nie było, chemii od miga zestwów farb , no kurcze nie wiem czy nie poczekać aż zacznie zarabiać...

Edited by myszaty
Link to post
Share on other sites
47 minut temu, pepociufakers napisał:

Jak byłem mały to nie kręciło mnie to czy model jest super sklejalny czy nie. Nie malowałem go farbami, nikt nie mówił mi ,że są szpary między skrzydłami i że powinienem używać szpachli, bardziej jarało mnie to że: miał wieżyczki, miał bomby, miał zamykaną, ruchomą komorę bombową (Tu-2), miał otwieraną kabinę i ruchome lotki (Su-7), był wielki (Tu-20), kółka się kręciły, śmigło się kręciło itp. itd. Czaple skleiłem w ciągu jednego dnia, ze skrzydłami miałem problem, postawiłem na półce i pobiegłem bawić się w coś innego.

 

Tak, ja miałem podobnie, tyle że te 40 lat temu wybór dla dzieciaków był zupełnie inny.

 

Moich rodziców nie było stać na zachodnie modele, dostawałem je czasami od rodziny pod choinkę (Bf-109E z Matchboxa był chyba pierwszym moim modelem z Zachodu, przemalowywałem go kilka razy, bo nie było nic nowego do sklejania, był potem jakiś Phantom 2, Mig-15 chyba od Tamiyi w 1:48, dziwiłem się co on taki wielki). Poza tym kleiłem ZTSy i KP. Malowałem je pędzlem, farbami olejnymi ojca rozcieńczanymi terpentyną.  Nie zraziło mnie to wszystko, bo nie znałem praktycznie niczego lepszego.  Rozrywek innych dla dzieciaka w wieku lat 10 wiele nie było. 

 

Teraz cóż, alternatywy są tak łatwo dostępne, bez wysiłkowe i kuszące, że zachęcić dzieciaka do hobby wymagającego cierpliwości i odrobiny skupienia jest prawdziwym wyzwaniem.

 

To co piszę, nie jest podyktowane przeświadczeniem, że mam rację, to mój sposób widzenia rzeczywistości,  a przyznać muszę że mam trochę idealistyczne skłonności. Każda bylejakość w profesjonalnym działaniu mnie kłuje i nie przekonuje mnie, że komuś to wystarczy. Gdyby dalej produkowano Polonezy lub Lanosy, pewnie miałyby klientów, jak nieśmiertelne Łady 2107 w Rosji. Czy to oznacza, że powinno się je produkować, po dodaniu obowiązkowej poduszki, ABS, kamerki cofania i tak dalej? Moim zdaniem nie, bo to jest działanie bez perspektywy rozwoju. 

 

 

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Hubert Kendziorek napisał:

Czy to oznacza, że powinno się je produkować, po dodaniu obowiązkowej poduszki, ABS, kamerki cofania i tak dalej?

Dlaczego nie? 

Piszesz o utopii.

Doskonale wiesz ile rzeczy tak się produkuje.

 Sporo...

Niestety nie wszyscy mogą sobie pozwolić na najnowszy model z najnowszymi rozwiązaniami technologicznymi, to jest zarezerwowane dla tych wybranych...

 

Link to post
Share on other sites

Czy to  jest  aż takie oczywiste?

Dla mnie nie, bo skutki niektórych działań ciężko przewidzieć...

Chcesz odciągnąć dzieciaki od ekranów, a to właśnie skutki takiej rewolucji...

Modelarstwo jeszcze się trzyma, a taka filatelistyka???

My znaczki zbieraliśmy prawie wszyscy w klasie, teraz jak mówisz list = email...

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, myszaty napisał:

...To będzie coraz bardziej hobby elitarno - ekskluzywne. I coraz droższe...

Wiem, że może nie w temacie, ale zapytam:

Możesz podać przykład jakiegokolwiek hobby (w Naszych warunkach ) które nie jest drogie i z czasem coraz droższe??:hmmm:

Link to post
Share on other sites

Ja uważam że nie ma takiego hobby, i raczej nigdy coś robione dla przyjemności takie nie będzie bo tego na dobrą sprawę wycenić się nie da...

(W jednym z wątków jest masakra bo jednoramkowy nowy model 1/48 wyceniono na  coś ok. 130 zeta,

ja za orlika  z ardpolu w 72 dałem ponad 150...

hansę z a-z  przegrałem w licytacji na 130...)

A pogląd że modelarstwo może wrócić do poziomu lat 70/80 w ilości adeptów to pobożne życzenia, zresztą czym to weryfikować???

Jedynym wskaźnikiem że nie jest tak źle jest to że cały czas te nieszczęsne ,,czaple" się sprzedają...

Następna rzecz że samo modelarstwo nie ma sensu...za tym musi iść zainteresowanie  techniką, historią, ludźmi, literaturą ... a to wymaga już sporego wysiłku...

 

Edited by myszaty
Link to post
Share on other sites
28 minut temu, myszaty napisał:

Czy to  jest  aż takie oczywiste?

Dla mnie nie, bo skutki niektórych działań ciężko przewidzieć...

 

Masz rację - ale zaznaczyłem wyraźnie, że to tylko moje zdanie, nie prawda objawiona.

 

29 minut temu, myszaty napisał:

Chcesz odciągnąć dzieciaki od ekranów, a to właśnie skutki takiej rewolucji...

 

 

O nie, to jest też potrzebne, ale niech to będzie jedna z wielu aktywności, a nie jedyna. To samo zresztą dotyczy dzieciaków trochę starszych i całkiem już dużych. 

 

Odszedłem zdaję się daleko od tematu wspomnieniowego, zatem ode mnie tyle w temacie Czapli z ZTS.

 

Pozdrawiam

Hubert

 

 

Link to post
Share on other sites

Ciąg dalszy tematu Czapli.

Na Scalemates

https://www.scalemates.com/kits/zts-plastyk-so-1-lws-czapla-1-72--1279281

Chyba pomylili kolejność wydania. Wg mnie pierwsza edycja to okładka na tle żółtym z 1977r. a ta pokazana jako 1976r. była późniejsza.

Może się mylę ale chyba jednak nie.

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, barszczo napisał:

...propozycja wykonania drążka sterowego. Ze szpilki.

Cieszyć się, ze nikt wtedy nie rzucił hasła typu: drążek sterowy zrobić samodzielnie z kawałka ramki wyciągniętego nad ogniem, bo chyba wtedy jeszcze nikt nie znał takich metod. No nie sorki, gorącym śrubokrętem "spęczało się" końcówkę osi śmigła żeby nie wypadło albo sklejało gumowe gąsienice w ruskich czołgach:model:

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, barszczo napisał:

... propozycja wykonania drążka sterowego. Ze szpilki.

Albo wycięcia tablicy zegarów z instrukcji ( jak wszyscy pamiętają w jaku).

Godzinę temu, jmx62 napisał:

... gorącym śrubokrętem "spęczało się" końcówkę osi śmigła żeby nie wypadło ...

Przecież nawet w instrukcji był symbol "spęczyć gorącym nożem".

Link to post
Share on other sites

To jest próba zrobienia kadłuba Czapli, jak się okazało że w nowych wypustach ramek  jest tylko bezkształtne coś...projekt nie został zarzucony tylko odroczony...kształtki z hipsu okazały się zbyt miękkie.

Cały czas myślę nad materiałem który by mi pomógł to przeskoczyć.

 

16084141943038378703194832847730.jpg

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Trzeba by połówki kadłuba zrobić w technice vacu - ja nawet taką maszynę sobie 20 lat temu zbudowałem. Teraz tylko kopyto i możemy jechać!

 

Pozdrawiam

 

Paweł

Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, jmx62 napisał:

Ciąg dalszy tematu Czapli.

Na Scalemates

https://www.scalemates.com/kits/zts-plastyk-so-1-lws-czapla-1-72--1279281

Chyba pomylili kolejność wydania. Wg mnie pierwsza edycja to okładka na tle żółtym z 1977r. a ta pokazana jako 1976r. była późniejsza.

Może się mylę ale chyba jednak nie.

Scalemates dopuszcza edytowanie przez użytkowników. Można też zglaszać dublety. Zglosilem i powinni usunąć ten źle datowany. 

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 19.12.2020 o 15:38, myszaty napisał:

Tak sobie policzyłem, bo byłem w księgarni gdzie jest kącik modelarski: zestawik pod choinkę:

model - ( z tych fajnych, nie mistercraft) 40 - 70

pędzelki 12, farbki 28, klej 15, zakładam że nożyk czy pęsetkę w domu każdy ma...

Masz wydatek  150 zł za ,,niestresujący" zestaw... 

 

 

Że tak pozwolę sobie się wtrącić.

Model HobbyBosa Easy:

Idealna sklejalność proste części pasujące prawie na  wcisk - 25 zł, zestaw pędzelków 5 zł, klej 4 zł, dwie farby Humbrola 17 zł = 51 zł

 

W radosnym socjaliżmie w sklepach z zabawkami były raczej modele Krugozora, Mikro w skali 1:144  czy taki np MI2  z Yunyj Technik  w którym mało co pasowało do siebie. Aby kupić model trzeba było się udać, a właściwie rodzic,  do sklepu specjalistycznego czyli Składnicy Harcerskiej.  Rodzic musiał wiedzieć co chce dziecku kupić i jak miał farta trafiał na dostawę Plasticarta w którym części już bardziej pasowały do siebie. Rodzic musiał wykonać jakiś wysiłek.

W tej chwili zrzucanie na producenta że to badziew jest śmieszne. Po pierwsze to klient wybiera a że wybiera w sklepie z badziewiem  (centra handlowe),  bo tanio (ale już na skarpety  dla siebie w Reserved za 40 zł znajdzie) bo po co w domu śmieci .

Z drugiej strony mamy sklepy modelarskie w których możemy się dowiedzieć że jedyny dobry model dla 8 latka to Trumpeter za 90 zł a reszta to badziew i dno + farby Gunze + Aerograf + kompresor - czyli tzw doić klienta na maksa.

 

Brak politechnizacji i zainteresowania czymkolwiek to wina  nas rodziców. Ciężko wymagać od malucha zainteresowania czymś oprócz telefonu i wycieczek jeżeli dla jego rodziców szczytem rozrywki jest grill nad jeziorem i Netflix a jak książka to powieść Organka.

Edited by mrdt
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Dla "młodych pancerniaków" podobnie wyjdzie w sensie kosztów - FTF-y po 25 zł na początek są dobrym wyborem.  Farby da się kupić sporo taniej - Pactry czy Hataki w małych buteleczkach po około 5-6 zł.  Czyli to nie wina kosztów tylko rodziców "tumanistów" którzy sami żadnych zainteresowań poza piwem nie posiadają. Czy moje córki (starsza ma 6 lat, młodsza 8 miesięcy) kiedykolwiek sklejać będą nie wiem - raczej mało prawdopodobne, sklejające kobiety to wielka rzadkość.  Starsza przy skręcaniu mebli chętnie pomaga więc na "analfabetkę techniczną" nie wyrośnie. We współpracy z Żoną wpędziliśmy ją w manię książek. Codziennie, ale to naprawdę codziennie ma czytane.  Jest stała pora, zarezerwowana na to.  I żeby się waliło i paliło czytanie jest. Sama już po trochu czyta (Żona z wykształcenia pedagog, nauczyła ją metodą sylabową) i bardzo ją to cieszy, przy okazji w szkole (od wrześnie 2021 pójdzie) będzie miała lżej. I to nie tylko typowe bajki, zaczęły się "powieści dla maluchów" np. fajny cykl z życia dworu Ludwika XV i Ludwika XVI. Z młodszą pewnie podobnie zrobimy.

No, musiałem się pochwalić,  wybaczcie Koledzy ale Ci z was którzy mają dzieciaki rozumieją że w obecnym zalewie bylejakości i braku zainteresowań dziecko odbijające się na plus od przeciętności chyba dobrze świadczy o Rodzicach.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

"Spęczyć gorącym nożem" - boskie - dobrze to pamiętam :D Ale gwóźdź był do tego lepszy. Zresztą do tej pory używam tego sposobu. Tylko, że teraz w domu mam indukcję i gwoździa na tym nie rozgrzejesz, ni penisa - mam "służbowe" zapalniczki.

 

A co do czytania - to ja miałem gorzej - sam wszystko musiałem opanować - jak się chciało wiedzieć co ciekawego w telewizji, to trzeba było sobie program przeczytać  samemu, bo starsi nie mieli ochoty pomóc dziecku... I jeszcze do tego na zegarku się znać - takim ze wskazówkami, a nie ten łatwy z samymi cyferkami...

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.