Jump to content

Reklamacje w przypadku różnych firm modelarskich


Recommended Posts

Chciałbym poruszyć w niniejszym wątku temat obsługi klienta przez różne formy modelarskie w ramach reklamacji.

Osobiście podjąłem niedawno próbę reklamacji modelu czołgu Pz IV w wersji H Revell'a w skali 1/72 - w moim egzemplarzu instrukcja została źle wydrukowana (zamiast ostatniej strony ze schematami kamuflażu była pusta, biała kartka). Jako że Polacy nie mogą składać reklamacji bezpośrednio do Revell'a, a jedynie poprzez dystrybutora na Polskę - firmę Cobi, to zwróciłem się do tej ostatniej firmy. Jedyne, co mi odpisano, to iż mogę się skontaktować ze sprzedawcą u którego model kupiłem, a także przesłano mi link do instrukcji na stronie Revell'a. Według mnie powinno się to skończyć przesłaniem mi pocztą prawidłowo wydrukowanej instrukcji (przede wszystkim dziwię się, że w fabryce nie wyłapała tego błędu kontrola jakości). Jestem więc mocno rozczarowany, szczególnie, że modele Revell'a do najtańszych nie należą.

Zupełnie inny przypadek miałem z - często odsądzaną od czci i wiary - firmą Mistercraft. Zdarzyło mi się, że brakowało kalkomanii w jednym modelu i po telefonie do miłej Pani, otrzymałem wkrótce przesyłkę z brakującymi kalkami. Słyszałem, że podobnie bywało w sytuacji, gdy komuś brakowało jakichś elementów lub gdy były one uszkodzone.

W takim razie wszystko chyba zależy od firmy - widać te wielkie mają klientów gdzieś, zaś te mniejsze się starają.

A jakie są Wasze doświadczenia z reklamacjami towarów w kontekście modelarskim?

Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Wanad napisał:

przesłano mi link do instrukcji na stronie Revell'a. Według mnie powinno się to skończyć przesłaniem mi pocztą prawidłowo wydrukowanej instrukcji

Dlaczego? Firma wybrała rozwiązanie pragmatyczne - instrukcja jest po to, żebyś mógł ukończyć model i instrukcja z linku rozwiazuje problem (nawet jeśli nie masz drukarki). Przesyłanie oryginalnej instrukcji to kłopot  dla firmy, i dla Ciebie (musiałbyś czekać), a zysk jest żaden. Chyba że uważasz ten model za obiekt kolekcjonerski, który musi być w idealnym stanie, ale czy poinformowałeś firmę o tym?

52 minuty temu, Wanad napisał:

brakowało kalkomanii w jednym modelu i po telefonie do miłej Pani, otrzymałem wkrótce przesyłkę z brakującymi kalkami. Słyszałem, że podobnie bywało w sytuacji, gdy komuś brakowało jakichś elementów lub gdy były one uszkodzone.

To już całkiem inny problem, więc i rozwiązanie jest inne. Nie ma sensu porównywać tych dwóch przypadków.

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Wanad napisał:

Jako że Polacy nie mogą składać reklamacji bezpośrednio do Revell'a,

no popatrz.. a ja o tym nie wiedziałem, złożyłem reklamację i mi przysłali brakującą część

co prawda problem był z wadliwą owiewką bo miała sporą jamę skurczową, a przysłali drugą, z jeszcze większym babolem.. ale przysłali :D

Link to post
Share on other sites

W instrukcji Revell'a wyraźnie było napisane, że reklamacje bezpośrednio do Revell AG mogą przesyłać mieszkańcy kilku krajów Europy Zachodniej (są wymienione nazwy tych krajów), zaś w przypadku pozostałych krajów należy się kontaktować z lokalnym dystrybutorem.

Może i przesłanie samego skanu instrukcji jest wygodniejsze dla dystrybutora/producenta, ale ja podchodzę do tego tak - zapłaciłem za model, więc liczę, że wszystko będzie w najlepszym porządku (jeżeli dana firma ma problem z kontrolą jakości, to ich problem), a skoro nie zakupiłem modelu na promocji, to zawartość opakowania powinna być w stanie idealnym. Moje pieniądze, które były autentyczne, w jakimś tam sensie trafiły do producenta i mają dzięki mnie zysk, więc w zamian oczekuję odpowiedniej jakości.

Jeżeli nieporównywalnie mniejsza firma - jak Mistercraft - potrafi się zachować i przysyła kalki i brakujące części za darmo, to co to za problem dla Revell'a/Cobi, aby przesłać prawidłowo wydrukowaną instrukcję zwykłym listem? Ja nie mam obowiązku drukowania sobie instrukcji we własnym zakresie - chyba, że model kosztowałby odpowiednio mniej. Skoro cena była normalna, to i zawartość powinna być standardowa.

Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Wanad napisał:

W instrukcji Revell'a wyraźnie było napisane, że reklamacje bezpośrednio do Revell AG mogą przesyłać mieszkańcy kilku krajów Europy Zachodniej (są wymienione nazwy tych krajów), zaś w przypadku pozostałych krajów należy się kontaktować z lokalnym dystrybutorem.

No popatrz. Nie dość, że instrukcja wybrakowana to jeszcze w niej oszukują. :haha:

Link to post
Share on other sites
Cytat

Spróbuj ogarnąć coś brakującego z GWH wtedy możesz wywalić żale na forum

A GWH to co oznacza, bo jeszcze się z tym skrótem nie spotkałem.

Cytat

No popatrz. Nie dość, że instrukcja wybrakowana to jeszcze w niej oszukują.

Nie wiem, po co ta ironia - w instrukcji "stoi jak byk" to co napisałem - wystarczy umieć czytać i rozumieć tekst w języku obcym (w tym przypadku akurat język niemiecki lub angielski). Nie rozumiem, co jest złego lub dziwnego w tym, co wcześniej napisałem - jestem wrogiem bylejakości, a jeżeli płacę za jakiś produkt, to po prostu wymagam - gdyby ten model kosztował 15 zł, to nie byłoby tematu (zresztą jakoś Mistercraft tyle kosztuje i daje radę...), zaś ogromna, europejska firma modelarska nie jest w stanie zadbać o kontrolę jakości na tyle, aby takie sytuacje się nie zdarzały. Instrukcję sobie pewnie wcześniej czy później wydrukuję, ale w przeciwieństwie do innych mam co robić, więc dymanie przez pół miasta do punktu ksero i drukowanie, to dla mnie w pewnym sensie strata czasu (może niektórzy obecni na tym forum wydrukowaliby to sobie w pracy, ale nie każdy chce okradać swojego pracodawcę z toneru - pewnie znowu będą jakieś głupie komentarze...).

Rozumiem, że większość prześmiewców uważa, iż producent może sprzedawać nawet najgorsze g**no i wszystko w takiej sytuacji jest ok - koszt modelu to w rzeczywistości grosze, bo ani plastik nie kosztuje dużo, a formy po tłuczeniu przez 20 lat też się amortyzują - tym samym jeżeli produkt kosztuje stosunkowo dużo, to i zysk producenta jest niemały - w takim razie i jakość powinna być adekwatna do ceny. Każde szanujące się przedsiębiorstwo ma rygorystyczną kontrolę jakości, a nie jak w PRL - wszystko można pchnąć do sprzedaży, bo frajerzy i tak kupią, a jak już kupili, to niech się gonią.

Link to post
Share on other sites

Widzę, że Ty po prostu czujesz się głęboko urażony, a na to żadne rzeczowe argumenty nic nie poradzą.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Revell absolutnie nie ma klientów gdzieś, sam też u nich prosiłem o poprawione kalkomanie i niemal z dnia na dzień dostałem drugi arkusz. 

 

Teoretycznie jak najbardziej masz rację że model był niekompletny, ale w praktyce... mi by było wstyd robić aferę o łatwo dostępną w sieci instrukcję do zabawki 😉

Link to post
Share on other sites

Na prawdę wydrukowanie jednej strony lub użycie wyświetlacza , to taki wielki problem ?  Może  powinni podejść do tego bardziej  empatycznie i chociaż zwrócić koszty wydrukowania. 😉

 

Edited by Campana
lit.
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Wanad napisał:

zaś ogromna, europejska firma modelarska nie jest w stanie zadbać o kontrolę jakości na tyle, aby takie sytuacje się nie zdarzały.

A jednak się zdarzają. Pracują tam tylko ludzie. Dwukrotnie brakowało mi ramek i tyle razy po moim mailu byli mi je w stanie dosłać w ciągu tygodnia-dwóch. Instrukcja dostępna w internecie, dodatkowo dosłali Ci ją na maila, warto robić burzę na forum za coś co można wydrukować w ciągu kilku chwil? To nie ramka z częściami.

Cytat

A GWH to co oznacza, bo jeszcze się z tym skrótem nie spotkałem

Great Wall Hobby.

Edited by maly1904
Link to post
Share on other sites
Cytat

Na prawdę wydrukowanie jednej strony lub użycie na wyświetlacza, to taki wielki problem ?  Może  powinni podejść do tego bardziej  empatycznie i chociaż zwrócić koszty wydrukowania.

Panie Kolego, zapewniam, iż kwestia 40 gr za wydrukowanie jednej strony, to dla mnie nie problem.

Nie czuję się też osobiście urażony, ale przede wszystkim negatywnie zaskoczony - Revell to moja ulubiona firma (głównie przez wznowienia Matchboxów i dobre figurki w skali 1/72) i dotychczas był to synonim jakości - przynajmniej dla mnie. Dlatego po prostu dziwi mnie, że firma z kraju o tak wysokiej kulturze technicznej jak RFN, może zaliczyć taką wpadkę. Nawet jeżeli modele te są w większości konfekcjonowane w Polsce, to firmy zagraniczne powinny przekazywać swoją kulturę organizacyjną także tam, gdzie działają i wymagać od swoich filii czy podwykonawców, odpowiedniej kontroli jakości.

W dzisiejszych czasach przy taśmie nie musi stać Pan Wiesiek czy Pani Halinka - można to załatwić za pomocą odpowiedniej technologii i sprawdzać takie instrukcje automatycznie. Podobnie z ramkami - odpowiednio dokładna waga i wiadomo, czy nie brakuje większej ilości części, a raczej pojedyncze elementy same z ramek - przy odpowiednim traktowaniu wyprasek - nie odpadają.

Podsumowując - po prostu się osobiście na Revellu zawiodłem (trochę ich modeli kupiłem i jak dotąd wszystko było ok w każdym z opakowań) i napisałem post, by sprawdzić, czy może inni też mają jakieś tego typu sytuacje. A już podejście do mojej osoby - całkowicie mnie nie znając - że jestem jakimś Januszem, który robi gównoburzę, bo poczuł się urażony lub żydzi 40 gr na wydruk - mnie obraża i wnerwia - ale każdy ocenia innych według siebie samego. Ja na przykład zawsze staram się robić wszystko najlepiej jak potrafię (choć nie zawsze mi to wychodzi w 100 %) i tego samego oczekuję od innych.

Zresztą - jeżeli Mistercraft - firma nieporównywalnie mniejsza od Revella i o wiele mniejszych zasobach finansowych - potrafi się zachować i przesyłać wszystko, czego brakuje, pocztą, a ponadto - jak dotąd - w instrukcjach Mistera wszystko było idealnie (chyba, że ktoś dostał pustą stronę instrukcji), to chyba to świadczy jedynie negatywnie o rzekomo "lepszej", "zachodniej" firmie. Dlatego, przy okazji, nie rozumiem czemu wśród modelarzy wszyscy tak jadą po Mistercrafcie - dla mnie to bardzo dobra firma, w przypadku której jakość modeli jest zadowalająca, biorąc pod uwagę koszty ich modeli, które przy obecnej inflacji są śmieszne.

Link to post
Share on other sites

Czy ktoś tu nazwał modele Revella drogimi? :D

Ja nie dostałem instrukcji i to w ogóle, tyle, że w tanim MiG-31 z AMK. Odezwałem się do sklepu, ściągnęli z Chin i mieli na dniach wysyłać, w międzyczasie Sio wysłał mi instrukcje w HD na maila i  w sumie nic w tym strasznego, że wyświetlałem ją sobie na telefonie i gdyby nie głupi pomysł na jaki wpadłem, to skleiłbym nie pół a cały model :D

 

A widzę ten Pz droga sprawa, 50pln w plastmodelu. Wysyłka instrukcji wyjdzie pewnie z €7,5 czyli coś koło 30pln, i to dla jednej strony. Jak tak bardzo Ci na niej zależy, to trzeba było reklamować model w sklepie, w którym go kupiłeś - sklep albo dostaje instrukcję wraz z najbliższą dostawą, albo zwracasz model jako wybrakowany.

Link to post
Share on other sites

Revell słynie z pakowania staroci do nowych pudełek oraz prawdopodobnie najgorszych instrukcji w branży.

https://www.instrukcjaobslugipdf.pl/revell/pzkpfw-iv-ausfh/instrukcja?p=12

W rzeczywistości te schematy malowania są na arkuszach A5? Ja bym osobiście się cieszył że tusz nie zmarnował się na coś tak "przydatnego" :D

Na pocieszenie dodam że w przykładowo modelach Dragona za ponad 200 zł często brakuje różnych części, instrukcje są pełne błędów a i w jednej czwórce trafiła mi się nie dolana do końca ramką z kadłubem. Tak więc jeśli chodzi o kontrole jakości Revell nie wypada najgorzej, może nawet taką rzeczywiście ma w przeciwieństwie do poważniejszych zawodników z Chin =P

Edited by Irgr
  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Cytat

Czy ktoś tu nazwał modele Revella drogimi?

Tak 50 zł za kilka kawałków plastiku, to moim zdaniem drogo. Mistercraft kosztuje 10-40 (zależnie od modelu). Już pisałem o tym - koszt produkcji jednego modelu, przy skali (liczby odlanych sztuk) to grosze. Wiem, że są modele hiperdrogie - jak Antonov Mrija za bodajże dwa i pół kafla, ale żeby tyle płacić za kilka kawałków plastiku, to już trzeba mieć coś z głową  - taką kwotę można w o wiele bardziej pożyteczny sposób (choćby w sensie społecznym) wykorzystać.

Oczywiście, temat wydaje się błahy -

Cytat

Ja cierpiędolę, ściana tekstu bo gościowi brakowało jednej strony w instrukcji dostępnej bez problemu w sieci...

- ale chodzi mi o ogólne podejście do klienta. Podejrzewam, że na tzw. "Zachodzie", gdyby ktoś miał taki problemik jak ja, to zostałoby to inaczej załatwione, ale w Polsce to jeszcze niestety dalej PRL - może dopiero kiedy wymrze pokolenie, które w jakikolwiek sposób pamięta życie w PRL, to się to zmieni. Rozumiem, że w przypadku na przykład pralki czy samochodu, to ewentualne braki o wiele więcej kosztują zachodu oraz materialnie, ale wszystko zaczyna się od rzeczy małych - najpierw jest "g**niana" instrukcja od modelu, potem pralka się psuje po miesiącu, dalej nowy samochód z salonu ma np. usterkę silnika, a na końcu budowlańcy odwalają taką fuchę, że komuś się wali dom albo przynajmniej dach mu przecieka w wielu miejscach.

Jeżeli nie będzie przyzwolenia społecznego na gorsze traktowanie klienta - i to już w przypadku błahych spraw - to rzeczywistość będzie się zmieniać na lepsze. W przeciwnym wypadku, każdy będzie myślał, iż Polacy to gorszy sort Europejczyków i wyznawał zasadę - kupiłeś frajerze, to się goń.

Wszyscy zaś, którzy się wymądrzają i mnie krytykują - czy na obecnym poziomie rozwoju technicznego nie da się tak rozwinąć kontroli jakości, aby braki się nie zdarzały?

Czy firma, która ma pewnie zyski idące w miliony (a może nawet miliardy - choć może aż tak to nie, bo modelarstwo już tak popularne jak kiedyś nie jest) nie może rozwinąć kontroli jakości tak, aby wyeliminować podobne sytuacje? Rozumiem, że w MIstercrafcie nie mają kasy na kontrolę jakości i zdarzają się braki w kalkach, a i tak je błyskawicznie dosyłają. Zaś firma - w dodatku z kraju, gdzie ludzie lubią być szowinistami i uważają się (podobnie jak pewien naród wiecznych tułaczy) za Uebermenschen i który jest rzekomo znacznie bardziej rozwinięty technicznie niż Polska, nie da się zaostrzyć kontroli jakości (bo jedna kamera i odpowiedni program komputerowy z nią połączony, to ogromne koszta dla firmy mającej zapewne własne biuro projektowe do form).

Gdyby większość ludzi w tym kraju miała takie stanowisko jak ja, to może różne koncerny zachodnie nie produkowałyby na przykład gorszej jakości produktów na polski rynek, zaś lepszych na swój (np. niemiecki). A tak - frajer i tak kupi i - w przypadku żywności - zeżre g**no. I tak kupi "nowy" samochód, który po dwóch miesiącach będzie gasł na wyższych obrotach i tak dalej.

Link to post
Share on other sites

A propos jakości z RFN, znam Niemca, który jeździ wypasionym Mercedem G-klasą... ale auto ma jakiś durny feler w elektronice którego nie mogli naprawić nawet w centrali Mercedesa, przez który co kilkaset kilometrów ma przymusową przerwę w jeździe 😉 i to jest dopiero problem z jakością...

Nie rozumiem też tego upartego porównywania Revella z Mastercraftem - obie firmy zrobiły bubel z pakowaniem, z jedną skontaktowałeś się bezpośrednio i poszło idealnie, z Revellem też pewnie poszłoby bez problemu, ale skierowałeś się do Polaków z Cobi i podmiotem do którego powinieneś ewentualnie kierować jakiekolwiek żale jest Cobi, bo ewidentnie odbiło problem od siebie. Nie wiem skąd taka adnotacja w instrukcji Revella, ale stoi w sprzeczności z tym jak firma bezpośrednio pomogła mi i paru innym osobom na forum, niezależnie od bycia Polakami.

Ta ostatnia tyrada o ubermenschach i gorszych produktach na polski rynek to stek bzdur. Wszyscy tu po kolei piszą o tym, że błędy i braki zdarzają się dosłownie KAŻDEJ FIRMIE W BRANŻY MODELARSKIEJ (a i zdecydowanej większości firm w każdej innej branży), nie ma to nic do rzeczy z kulturą techniczną danego kraju ani jego narodową dumą. Skoro masz takie zdanie o Niemczech i marginalny feler ich modelu odbierasz niemal jako ksenofobiczny atak, to może po prostu narzuć sobie prywatne, narodowe embargo na produkty Revella i tyle. Nie będę nawet komentował twierdzenia, że model w skali 1/72 za 50 złotych jest drogi, zwłaszcza jeśli porównuje się tę cenę do kartoflanych Mastercraftów, które klepane są od kilku dekad na tych samych formach ledwo trzymających się kupy.

  • Like 3
Link to post
Share on other sites
  • Super Moderator

A ja widzę  że temat bezsensowny, XXI wiek, model za naście pln a pretensje jak brakujaca popielniczka co najmniej Maybacha... jeszcze chwila i temat trafi do kosza... szkoda miejsca na serwerze na takie dyrdymały...

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

"Uparte" porównywanie Revella z Mistercraftem bierze się stąd, iż pierwsza firma uchodzi za "lepszą" niż ta druga, a moim zdaniem forma rozwiązania problemu jest inna.

Jeżeli piszą Szanowni Koledzy, iż do Revella należy pisać bezpośrednio, to chyba spróbuję i wtedy opiszę, jak załatwiono sprawę. Byłem jednak przekonany, że skoro w instrukcji zostało napisane, że bezpośredni kontakt z firmą tylko dla osób z określonych krajów, a pozostali mają się kontaktować z lokalnymi dystrybutorami, to podbijając do Revella bezpośrednio nic nie wskóram.

A jeżeli "model za naście złotych" to nic, to może wszyscy cwaniacy będą tak mili, iż będą co miesiąc owe naście złotych przesyłać na moje konto - można nawet przez kilka lat, nie obrażę się. Gdyby tak było, to pewnie zbierałbym w miesiąc z pół kafla. Według mnie nie jest ważne, czy model kosztuje 10 czy 1000 zł - zasada jest taka, że ja płacę za produkt i w zamian za przekazane producentowi (w sposób pośredni) środki otrzymuję produkt, jak w umowie, a więc bez wad.

Ktoś pisał, iż model mogę zwrócić do sprzedawcy - kupowałem przez internet, to przesyłka by się nie opłaciła, zresztą trudno oczekiwać, aby sprzedawca zaglądał do każdego pudełka i sprawdzał dokładnie, czy wszystko z zawartością jest w porządku. Producent - poprzez odpowiednią kontrolę jakości - ma taką możliwość. Ponadto, sprzedawca miał jeden negatywny komentarz za brak instrukcji w modelu bodajże Bismarcka - nomen omen - Revell'a i odpisał na niego, że musi wyciągać instrukcje z kolejnych modeli - tak więc nie dostaje samej instrukcji od dystrybutora/producenta. Ja nie chcę robić kłopotu sprzedawcy, gdyż to nie jego wina, a producenta.

Feleru w modelu Revella nie odbieram jako ksenofobiczny atak, a jedynie jako brak odpowiednich standardów jakości. Dziwne, że mam sporo modeli różnych firm - w tym najwięcej właśnie Revell'a - i jakoś wcześniej praktycznie mi się to nie przytrafiło. Zaś np. w modelach ZTS Plastyk zawsze wszystko było ok. W Mistercrafcie braki to - wiem z własnego doświadczenia - ok 10 %, a taka mała firma nie może sobie zainstalować kamery z algorytmem, który by sprawdzał kompletność instrukcji oraz precyzyjnych wag, które zapobiegłyby brakowi części.

Życzę wszystkim, którzy mnie krytykują, aby każdy model, który kupicie, zawierał różne braki  - wtedy może wasze podejście by się zmieniło.

W tym wszystkim chodzi po prostu o zasady - nie zaś o jakieś puste pieniactwo.

Link to post
Share on other sites
  • Greif locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.