Jump to content
Marcin Rogoza

IJN Mikasa 1:350 by Hasegawa

Recommended Posts

o tak, ja też jestem ciekaw podziel się odkryciem

...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak sobie pomyślałem że wynik i tak będzie bez znaczenia bo kluczowym elementem jest przygotowanie powierzchni, rodzaj farby i sposób krycia.

No ale w moich warunkach wygląda to tak:

Powierzchnia kadłuba przetarta papierem 800, dokładnie odtłuszczona i umyta w 15 minutowej kąpieli z płynem ludwik i osuszona.

Podkładem była cienka warstwa primera vallejo.

Potem kilka warstw (trudno określić ile bo kładłem cienkie aero aż do uzyskania koloru).

Na koniec jedna warstwa satin coat humbrola.

Taśma maskująca tamiya osłabiona kilkukrotnym przyklejeniem do blatu stołu szerokość przylegania do kadłuba około 5mm. Wg mojej relacji maskowany 25 maja.

Test:

No więc odrywam z jednej burty delikatnie około 10cm taśmy- brak uszkodzeń

Odrywam w ten sam sposób 15cm taśmy z drugiej strony - pojawił się 1 ubytek o średnicy 1mm... Wątpie że to wina taśmy - najprawdopodobniej przeoczyłem jakiś punkt podczas przygotowania kadłuba bo inaczej oderwałby się większy pasek (tą lekcję dostałem przy klejeniu oyodo/kagero).

Dziurką w poszyciu się nie martwię, zamaluje się pędzelkiem i zrobi delikatny weathering, jest w dobrym miejscu

To tyle informacji które mogłem podać podałem.

Drogi Marcinie oraz śledzący wątek sami musi dojść do wniosku czy odrywanie taśmy wywoła jakieś komplikacje ale wydaje mi się że czas jaki spędza ona na modelu nie gra większej roli.

Żadnego "trudnousuwalnego" kleju nie zauważyłem.

Pozdrowienia

Konrad

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za szczegółowy opis. Informacje o dobrej jakości taśmy Tamiya potwierdzają się. Oczywiście zgadzam się, że poprawne przygotowanie powierzchni do malowania jest równie ważne.

 

Pozdrawiam,

Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za info

...

ja dodatkowo przykleję na Tamkę taśmę papierową, sklejoną z papierem. W ten sposób mam nadzieję ochronic okręt przed zadrapaniami, etc.

...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powróciłem do dłubaniny nad duperelami wyposażenia pokładu. Do szlifowania poszły żurawie szalup i kotwice - praktycznie tylko one zostały do wykonania (nie licząc drobnej artylerii oraz elementów PE tj. relingi pokładu dziobowego, rufowego, pomosty wzdłuż burt i galeria na rufie)... No i olinowanie

 

Poniżej dwie fotki (żeby nie było, że tylko suchym tekstem częstuję ) z konwersji kotwic głównych... objaśniać raczej nie trzeba. Ze zdjęć nie widać, więc dodam jedynie, że kotwice mają długość 10 mm...

th_mikasa_170.jpg th_mikasa_171.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co ja mam pisać, dobrze wiesz co sądzę o Twoim modelu ;)

...

zniecierpliwiony czekam na olinowanie

...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielu z was czeka na moment montażu olinowania. Szykuję się do niego pomału - póki co olinowanie powstało w teorii, potrzebne by wiedzieć, w których miejscach wykonać mocowania do want, etc. Poniżej kilka fotek - bardzo trudne (a właściwie prawie niemożliwe) jest wyznaczenie olinowania zgodnego ze stanem faktycznym. Nie martwi mnie to jednak - mam nadzieję, że udało mi się uzyskać zadowalający kompromis pomiędzy różnymi źródłami...

th_mikasa_172.jpg th_mikasa_173.jpg th_mikasa_174.jpg th_mikasa_175.jpg

 

Prace idą opornie, ale najważniejsze, że do przodu

 

PS. Dla przejrzystości fotek, na poszczególnych z nich, nie są umieszczone wszystkie liny. Jak się złoży fotki do kupy to powinien ukazać się obraz całości olinowania (z fragmentami olinowania na prawej burcie bo jest ono identyczne jak po lewej stronie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wielu z was czeka na moment montażu olinowania.

Ja sie nie moge doczekać aż ściągniesz maskowanie pokładów

 

Pięknie ci to wychodzi śledze tą relacje od dawna !!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja sie nie moge doczekać aż ściągniesz maskowanie pokładów
Ja tak już się przyzwyczaiłem do widoku szarych powierzchni pokładu, że już zapomniałem, że jest on w kolorze drewna

 

Pięknie ci to wychodzi śledze tą relacje od dawna !!
Fajnie, że jesteś na widowni Przyjemniej się lepi jak ma się komu pokazać swoje "wypociny"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszoklaśnie!

Wielu z was czeka na moment montażu olinowania.

Ja sie nie moge doczekać aż ściągniesz maskowanie pokładów

Ja czekam, aż pokażesz to z podwodziem kadłuba i wieżami działowymi.

 

Kurcze, co jest w tej krainie 200 mostów, że jest tam tak wielu (i tak dobrych) modelarzy...

 

bzzz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejne, małe posunięcie prac - tym razem ściśle związane z olinowaniem, a dokładnie dzisiaj przyszła kolej na przygotowanie punktów mocujących wanty do pokładu i burt. Zupełnie nie podoba mi się patent przyklejania żyłek, linek etc bezpośrednio do pokładu. Dlatego też zdecydowałem się na wykonanie oczek w pokładzie i przewiercenie miejsc mocowania na burtach. Nie wszędzie był dostęp (niestety nie pomyślałem o tym wcześniej), ale tam gdzie się dało to poprzewiercałem.

 

Poniżej kilka przykładowych przewierconych punktów (wiertło 0,4 mm)...

th_mikasa_176.jpg th_mikasa_177.jpg th_mikasa_178.jpg

 

Następnie z drucika wykonałem kilka oczek...

th_mikasa_179.jpg

 

... nawierciłem pokład, by w otworach zamocować w/w "oczka"...

th_mikasa_180.jpg

 

... i wkleiłem punkty mocujące do pokładu:

th_mikasa_181.jpg th_mikasa_182.jpg

 

Pozostanie wykonanie jeszcze kilku punktów, i już jutro przymierzę się do pierwszych want

 

Już widzę, jaka będzie walka z nimi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zimna krew i opanowana ręka. Patrząc na mrowie detalików wokół kominów i rozmiar uchwytu do wiertła przez moment wobraziłem sobie jakie spustoszenia mógł poczynić jeden fałszywy ruch...

Wygląda to wszystko fantastycznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zimna krew i opanowana ręka. Patrząc na mrowie detalików wokół kominów i rozmiar uchwytu do wiertła przez moment wobraziłem sobie jakie spustoszenia mógł poczynić jeden fałszywy ruch...
Oj, powiem ci, że skupienie przewyższało powszechnie stosowane normy A i tak nie obyło się bez strat: oderwany króciutki reling przy trapie wiodącym na dolny pokład oraz oderwane jedno działo na nadbudówce dziobowej. W sumie i tak, jak na taką dość niewygodną operację, to niewiele Reling juz dawno na swoim miejscu a działo poczeka aż skończę olinowanie, żeby znowu przypadkiem nie dało "nogi" ze swojego miejsca...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze idzie Marcin.

Myślę że manwer z nawiercaniem i oczkami jakkolwiek spóźniony wart ryzyka i pracy - przyklejanie olinowania byłoby złym pomysłem moim zdaniem bardziej ze wzgledów wytrzymałościowych niż też estetycznych.

Sam pomysł i wykonanie wrzucam do segregatora "pamietać jak to zrobić"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem wam, Panowie, że wypróbowałem kilka patentów na mocowanie olinowania i żadna metoda nie zdaje egzaminu Generalnie, materiałem była żyłka - jak dla mnie trudna do ujarzmienia a praca z nią to katorga, szczególnie że wbrew pozorom, bardzo się odkształca i gniecie przy wiązaniu węzłów. No i tym sposobem stoję w miejscu, szukając jakiegoś sensownego patentu. Pojawił się pomysł wyciągania nitek z ramek ale obawiam się, że nie jestem w stanie wyciągnąć ok 40 odcinków tej samej średnicy a różnice niestety będą widoczne.

 

Duży problem w mocowaniu olinowania tkwi w delikatności i dużej ilości detali typu relingi etc, które bardzo łatwo mogą zostać oderwane - teoretycznie wszystko wyglądało ładnie ale ćwiczenia praktyczne zweryfikowały to stanowisko. Utknąłem na dobre... Chyba że coś lub ktoś oświeci mnie jakimś pomysłem

Share this post


Link to post
Share on other sites

z żyłką jest metoda naciągania jej poprzez ogrzewanie np. kadzidełkiem (nie próbowałem)

nitka z pończochy? mam wrażenie, że zawiązać supełek nie byłoby ciężko (też nie próbowałem)

wyciąganie nitek z ramek - o, to próbowałem dwukrotnie jak do tej pory, zaletą jest to, że robisz sobie sesję z ramkami i wyciągnąć nitek możesz nawet setki, potem sobie dobierasz te które pasują i mam wrażenie iż różnice między 0,10 a 0,11 nie będą widoczne, natomiast na pewno łatwiej przy tej metodzie będzie zróżnicować grubość lin, gorzej z wiązaniem supełków do zrobionych oczek - tego nie próbowałem choć widząc jaką niteczki mają plastyczność nie wydaje mi się to niemożliwe

 

Jędrek

ps. swoją drogą muszą być te supełki? nie można po prostu przykleić linek do oczek?

Share this post


Link to post
Share on other sites
ps. swoją drogą muszą być te supełki? nie można po prostu przykleić linek do oczek?
Właśnie chciałbym tego uniknąć, stąd moje próby - klejenie metodą kropelki daje efekt, który nie do końca mnie satysfakcjonuje... Jeśli wszystkie próby zawiodą to będę musiał rozważyć również i tę metodę...

 

Tymczasem muszę jeszcze spróbować, jak się sprawa potoczy z wykorzystaniem wędkarskiej plecionki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

spróbuj plastiku... nic nie kosztuje a w 10 minut będziesz miał od czorta cieniutkich niteczek, prób nie musisz przecież przeprowadzać na modelu

 

Jędrek

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może spróbuj nici termokurczliwej (polyamidowej)? Zawiążesz najwyżej trochę luźniej, a później ogrzewając, "naciągniesz" ją do żądanego naprężenia.

 

Choć przyznam się bez bicia, nie próbowałem jeszcze tego patentu - opieram się na informacjach z mojego "etatowego" sklepu modelarskiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się jeszcze zastanawiam nad tymi węzełkami, a mianowicie czy nie będą one za duże w skali 1:350? Myślę, że olinowanie w mojej wersji będzie wyłącznie klejone. Ostatnio kleję detale przy pomocy kleju CA (zwykła Kropelka lub Cyjanopan) ale do jego nanoszenia używam cieniutkiego (0,05 mm średnicy) drutu miedzianego przytrzymywanego pęsetą. Daje to spore możliwości kontroli nad wielkością kropli.

Oczywiście uszka na pokladzie do klejenia są w tej metodzie również niezbędne...

 

Pozdrawiam,

Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słuchajcie, chłopaki - zaczynam wątpić, czy ja te ramki wyciągam w sposób prawidłowy Za każdym razem mi się zrywają Robię to nad świeczką.... Ktoś może mi to jakoś objaśnić, żeby się tak nie rwały ?Wiem, że może to być również wina plastiku - ciągnę je z Hasegawy - ktoś ma doświadczenie z wyciąganiem nitek z tego plastiku ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja swoje ramki podgrzewam nad gazem - jeden koniec trzymam kombinerkami, drugi w łapie - w ten sposób mogę ramkę bez bólu wsadzić blisko ognia. Żeby wychodziły cienki nitki trzeba ramkę naprawdę dobrze rozgrzać - zacznie się mocno błyszczeć, wtedy płynnie rozciągnąć. Na początek wolniej, a potem już poczujesz że ramka idzie. Możliwe że za mocno szarpiesz i się od razu zrywa. Jak ramka już płynie, to nie potrzeba jej wcale mocno ciągnąć, sama się rozciągnie. Może ci rąk zabraknąć :)

Co innego jak chcesz wyciągnąć grubsze pręciki - wtedy trzeba rozciągać ramkę powolutku i z wyczuciem, bo lubi się zrobić nieplanowana niteczka.

 

Nie wiem czy specyficzny rodzaj plastiku ma znaczenie, nie zauważyłem szczególnych różnic między academy, icm, amodelem, hobbybossem, maquette...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Żeby wychodziły cienki nitki trzeba ramkę naprawdę dobrze rozgrzać - zacznie się mocno błyszczeć, wtedy płynnie rozciągnąć. Na początek wolniej, a potem już poczujesz że ramka idzie. Możliwe że za mocno szarpiesz i się od razu zrywa. Jak ramka już płynie, to nie potrzeba jej wcale mocno ciągnąć, sama się rozciągnie. Może ci rąk zabraknąć
Okazuje się, że za mało podgrzewalem i za słabo roziągałem. Ale z pomocą waszych rad, koledzy, już wiem "o co kaman" . Wielkie dzięki wszystkim za rady Próby uwieńczone sukcesem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej.

Testowałem metodę z "oczkami" - całkiem przyzwoicie wychodzi. Na poniższej fotce - tak powstał odciąg komina mocowany do pokładu.

6b5c396c5696b680m.jpg

Cały diabeł tkwi w sposobie zawiązywania żyłki (nie wspomniałem - na fotce jest żyłka wędkarska 0.06). Należy spokojnie zawiązać jedno "oczko", zalepić cyjanoglutem, poczekać aż wyschnie i nawlec luźno drugie oczko. Ale nie zaciskać od razu tylko naciągnąć za wolny koniec równolegle do przebiegu głównej żyłki tyle że w KIERUNKU PIERWSZEGO OCZKA. Główna żyłka się napnie, a niezaciśnięty węzełek wypadnie jakiś centymetr od drugiego oczka (tak przynajmniej u mnie wypadał - to zależy od "luzu" przy zaplataniu drugiego oczka).

I teraz cały cymes - nie zwalniając naciągu za pomocą tępej strony skalpela (lub igły) zaczynamy "zsuwać" węzełek żyłki w kierunku drugiego oczka. W efekcie otrzymujemy napiętą żyłkę zawiązaną dokładnie na drucianym oczku.

Ten sam patent można z powodzeniem zastosować w przypadku nitki z pończochy.

A'ha - jeżeli dasz sobie radę z wypleceniem nitki z pończochy (i z rozpleceniem jej na trzy osobne niteczki :P) to polecam ten materiał. Jest naprawdę przyjemny w pracy, niesamowicie elastyczny i do-wyboru-do-koloru. Na dowód:

th_UB-16_20081012_05.jpg

 

Pozdrowionka

ZzB

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.