Cześć. To mój pierwszy model czołgu, równolegle kleiłem uh-1, ale to czołg zacząłem wcześniej. Wszystko właściwie robiłem pierwszy raz.
Mój plan był taki, aby pokazać Abramsa, który dopiero co zjechał z ćwiczeń na poligonie. W pudełku od Tamiya było malowanie USA w wersji pustynnej, jednak ja postanowiłem je spolonizować.
Ten model to poligon doświadczalny dla mnie i wiele mnie nauczył:
- estetyka, tu mam wiele do nauki, ale jeśli będę cierpliwy to uda się,
- aerograf - pierwszy raz w ręku i od razu Polski camo z ręki (następny będzie już maskowaniem) w dodatku na czerwonych hatakach, co jak przeczytałem na forum i obejrzałem na YT było karkołomną decyzją. Farby mam już pomarańczowe.
- lakiery bezbarwne- kupiłem vallejo w puszce - długo schnął, był klejący i zostawiał gruba warstwę mimo lekkiego psiknięcia. W dodatku pienił się jak coca Cola. Abrams w mat poszedł już na hatace z aerografu i to zdecydowanie inna liga.
- kalkomanie - kiedyś swój rower salto ozdabialem za komuny i od tamtej pory nie miałem doczynienia. Okazuje się, że jedne muszą być dłużej w wodzie a inne krócej bo same schodziły z papierka. Płyn Mark fit na vallejo gloss zostawiał biały nalot.
- brudzenie - kiedy zmyć panel liner od Tamiya, kiedy dać fixer na pigment, jak bardzo pobrudzić i czym. Kombinowałem z vallejo gloss varnish wymieszanym z pigmentem w kieliszku dla uzyskania efektu świeżego błota.
- coś od siebie - anteny zrobione z ramki i świeczki.
Wnioski - błędy uczą i jest to fajna przygoda w wieku 44 wiosen skleić pierwszy model w życiu.
Proszę o dużo rad, odnośników, na co zwrócić uwagę w tej nauce.
Z góry dziękuję za krytykę konstruktywną, i za przeczytanie tego postu.