Już jakiś czas minął od ostatniego wpisu w tym temacie, chciałbym przedstawić Wam kilka fotek z moich dwudniowych "prac" przy tym modelu (mam nadzieję, że Salva nie będzie miał nic przeciwko temu, iż skorzystałem z jego tematu).
Jako, że ostatni model skleiłem ponad 20 lat temu i na dzień dzisiejszy nie dysponuję bogatym zapleczem warsztatowym, tak więc proszę o łagodny wymiar kary.
Model nie będzie waloryzowany, co wiąże się z moimi znikomymi umiejętnościami.
Jako farb używam akryli Pactry, jako nośnika - pędzli.
Całość składa się nawet przyjemnie i poszczególne elementy pasują do siebie bez większego szpachlowania.
Pierwszy raz pomalowałem wnętrze. Nie wiem co to za kalki, ale nie chcą się trzymać podłoża.
Dopiero zdjęcia w powiększeniu ukazały wszelkie niedoróbki.
Z oparciem i siedziskiem fotela poszedłem na łatwiznę i przykleiłem takie tam "wiklinowe" coś.
Wnętrze praktycznie będzie niewidoczne, tak więc nie przejmuję się tym za bardzo.
Szpachlowanie (niestety) musiało zostać wykonane, przy łączeniu połówek kadłuba i na całej długości płata.
Warstwa, szlifowanie, warstwa, szlifowanie, warstwa, szlifowanie... i tak to mniej więcej wygląda.
Przy okazji zeszlifowałem prawie do zera tak drażniące wszystkich "kreseczki". Jednak nic więcej nie będę z nimi robił - na zdjęciach oryginału też praktycznie są niewidoczne.
Przyszła kolej na dziób. Jako, że model wykonuję prosto z pudła, również i tu wykorzystałem to, co dał mi Revell. Efekt taki sobie, kalki nakładałem z godzinę (i tak się nie trzymały), całość pokryta bezbarwnym półmatem.
W górnej części trochę stracił blask, ale już tak musi zostać.
Kołpak pomalowałem (zgodnie ze zdjęciem oryginału), choć Revell i tam proponuje swoje cud-kalki.
Na razie tyle. Całości nie będę malował pędzlem, a z aerografem jeszcze muszę się trochę wstrzymać. Zmuszony będę zastosować spray.