-
Liczba zawartości
27 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez MVS_Works
-
Pozwól że cię uświadomię w jednej kwestii: dla mnie motywacją jest samo ukończenie modelu i bez różnicy czy dostanię pozytywne komentarze, chodź takie dodatkowo podbudowywują bo człowiek wie że komuś jeszcze się podoba to co się zrobiło, czy ktoś pojedzie po moich pracach jak masłem po chlebie jak to miało miejsce w dziale pancernym pomimo iż wyraźnie w opisie zaznaczałem pewne rzeczy ale niestety niektórym ciężko było to przeczytać i wyciągnąć wniosek. Mikolaj75- co było a nie jest nie pisze się w rejestr. zaruk- spokojnie, nie wszyscy odrazu łapią to i tamto. Ja mam taki styl tworzenia prac i nie zawsze idę tą samą drogą co reszta gdyż w przeciwnym wypadku byłbym kolejnym nudnym modelarzem który powtarza te same schematy. A tak przynajmniej jest jakaś odmienność.
-
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Analizując wszystkie za i przeciw, a uściślając poprzez przeglądanie forum, stwierdziłem że muszę dać wam czas na przyzwyczajenie się do tego w jaki sposób robię modele jak i swoimi reakcjami na komentarze niektórych osób które mierzą wszystkich swoją miarą (nie mam nic przeciwko ocenie ale głośno sprzeciwiam się krytykanctwu) dlatego postanowiłem zaprezentować wam kolejny model z mojej kolekcji i jest nim Nakajima B5N2 Kate z hasegawy w skali 1/72. Model ten zrobiłem w roku 2018 i w tym samym roku miał swój debiut na wystawie militarno-historycznej na targach lublin. Generalnie o samym modelu nie powiem złego słowa bo pomimo nieustannej produkcji jest on naprawdę fajnie spasowany i nie miałem z nim większych problemów poza jednym wyjątkiem mianowicie czoło owiewki nie zabardzo chce się stykać z kadłubem (nie wiem czy tak było w starszych wydaniach tego modelu ale raczej nie będę tego sprawdzał bo nie chce mi się wywalać bajońskiej sumy na pierwsze wydanie z roku 1978). Ponieważ nie miałem pomysłu jak zatkać te dziurę stwierdziłem że już ją zostawię, wszak najważniejsze w tym modelu jest jego malowanie które w całości, poza oczywiście przodem, zrobiłem odręcznie z użyciem starego chińskiego aerografu z dyszą 0,3 mm. Nie pamiętam dokładnie jakie stosowałem tu kolory ale liczy się sam efekt końcowy. Kalkomania nakładała się całkiem przyjemnie chodź miałem pewne obawy bo jedna z nich prawie mi się porwała ale udało mi się ją jakoś nakleić w taki sposób że tego defektu nie widać. Całość wykończyłem na matowo a miejsca gdzie był goły metal potraktowałem lakierem błyszczącym położony pędzlem. Ogółem bardzo polecam ten model bo warto go sobie skleić. Tym czasem ja się z wami żegnam i do następnego.
-
Witam wszystkich bardzo serdecznie. W dzisiejszej galerii padło na najbardziej znany samolot z czasów drugiej wojny czyli Spitfire Mk.Ia z airfixu w skali 1/72. Model to wydanie z roku 2011 jako starter set aczkolwiek został pozyskany z drugiej ręki i na całe szczęście nie było w tym zestawie dodatków w formie farb, kleju i pędzla (bądźmy szczerzy te farby dodawane do tych zestawów są nic nie warte, że nie napisać Gie warte). Ogółem jest dobrze spasowany acz trzeba zwrócić uwagę na połączenie kadłub-skrzydło. W momencie sklejenia połówek płatów i późniejszego przyklejenia ich do kadłuba trzeba mocno spiłować miejsca styku oprofilowania kadłubowo-skrzydłowego żeby płat wszedł. Z detali kokpitowych warto pominąć butle z tlenem których i tak nie widać po przyklejeniu owiewki. Kalkomanie zaraz po nałożeniu warto przycisnąć do podłoża a potem posmarować płynem zmiękczającym gdyż w przeciwnym wypadku nie wkniknie ona należycie w linie podziałowe blach. Model zrobiłem w wykończeniu półmatowym i dlatego taki połysk (zresztą samoloty muzealne czy nawet współczesne odrzutowce też się świecą więc nie ma w tym nic złego). A teraz pozwólcie że się z wami pożegnam i tym razem nie zaproszę do kolejnych galerii gdyż z uwagi na moderatora Greifa postanowiłem zakończyć swoją przygodę z tym forum. Bardzo wszystkim dziękuje za komentowanie a przewrażliwionym życzę wszystkiego najlepszego.
- 6 odpowiedzi
-
- 12
-
-
Hypnos- napiszę ci tak: jeżeli ktoś mi pisze że jestem początkujący albo że model jest nieskończony albo jeszcze że model nie ma oznaczeń pomimo że przedstawia egzemplarz który w rzeczywistości takowych nie posiadał to nie ma co się dziwić że jedyną odpowiedzią z jaką z mojej strony można się spotkać jest kpina bo takie elaboraty są bez żadnej wartości i nie wnoszą one nic do mojego warsztatu. Wiele technik modelarskich podpatrzyłem na jutubie i wdrażam je w życie w sposób systematyczny jednocześnie unikając przesady którą ce:bip:e większość pokazanych tu modeli i nic dziwnego że to co pokazuje kłuje stałych bywalców tego forum w oczy wszak standardem tu jest robienie modeli maksymalnie brudnych a każde odstępstwo od reguły jest traktowane jak herezja. Czyż nie tak? No ale grunt to robić swoje i ja właśnie to robię.
-
W dzisiejszej galerii postanowiłem pokazać coś z trochę innego działu niż lotnictwo czy broń "pącerna". Jedi starfighter z revella w skali 1/58 to model który dostałem na urodziny gdzieś koło roku 2018 i w tym samym roku został zrobiony. Budowa tego modelu nie przyspożyła mi problemów jeśli chodzi o sklejanie poszczególnych elementów ze sobą. Jedyny problem jaki miałem z tym to było szpachlowanie tych wielkątnych otworów znajdujących się we wnękach tych skrzydełek/stateczników (proszę o wybaczenie gdyż nie znam aż tak świata gwiezdnych wojen i nie wiem jak nazywają się te elementy). Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że do szpachlowania użyłem producenkiej szpalówki a ta niestety podczas szlifowania potrafiła się ukruszyć przez co musiałem znów ją kłaść i tak kilka razy. Ostatecznie udało mi się coś tam zrobić i potem proces malowania odbył się bez większych przeszkód. Za brudzenie tego myśliwca odpowiadają suche pastele które rozcierałem za pomocą twardego pędzla. Podstawkę zrobiłem z drutu przyklejonego do podstawy wziętej z jakiegoś modelu od starego KP. Kalkomania naklejała się w miarę ok za wyjątkiem tej na czubku kopuły tego droida. Ta konkretna z jakiegoś powodu nie chciała współpracować mimo iż potraktowałem ją wielokrotnie płynem zmiękczającym zarówno tym revella jak i wamodu. Generalnie nie było aż tak źle chodź na resztę modeli z tego uniwersum raczej się nie połaszczę bo fanem gwiezdnych wojen nie jestem. Ja tym czasem żegnam się z wami i zapraszam do kolejnej galerii.
-
- 2
-
-
FAHR - w przeciwieństwie do ciebie czy innych podobnych, nie przeginam z brudzeniem.
-
Właśnie tak zauważyłem że grubość tworzywa, szczególnie w centropłacie, jest tak duża że zrobienie otwartych komór bombowych mija się z celem a co za tym idzie praktycznie szlifowanie tego wszystkiego będzie koniecznie do w miarę małobolesnego sklejenia tego ustrojstwa.
-
Słyszałem taką historię, nie wiem czy to prawda czy nie, ale zaraz na początku jak ten Heinkel się pojawił to był jakości tamiyi lub hasegawy. Później ktoś mundry wziął i wystawił te formy na zewnątrz przez co warunki atmosferyczne doprowadziły do pewnej ich degradacji co objawia się ciężką sklejalnością. Tak jak piszę, nie wiem czy to prawda czy nie ale wcale bym się nie zdziwił gdyby tak było. Co do pokazanych modeli to napiszę że mi się podobają, wyglądają tak jak powinny, nie mają przesadnego burdzenia.
-
chorąży- a wiesz że to dobry pomysł. Rack- no widzisz i po co było zarzucać mi trolling? Pokazuję modele które zrobiłem lata wcześniej więc nie ma powodu do pisania mi że to trolling albo jakieś początkowanie, wszak kleję już od lat.
-
Rack- pozwól że zacytuję ci mój własny wpis: "Modelarstwem zajmuję się od przeszło wielu lat, nie pomnę ilu gdyż trudno mi określić dokładną datę kiedy poraz pierwszy zetknąłem się z tym hobby jak i samodzielne sklejanie [...] Modelarstwo dzielę je na dwie ery: Starożytną i Nowożytną. Ta pierwsza odnosi się do tego że w dawnych latach kleiłem wszystko jak leci jednocześnie idąc w ilość i trwała ona do roku 2021 kiedy to podjąłem nieśmiałe próby preshadingu na pewnym samolocie. Ta druga odnosi się do już do czasów obecnych czyli roku 2023 kiedy to ukończyłem pierwszy model z zastosowanym preshadingiem ale jeśli myślicie że tylko na tym się skończyło to muszę was zmartwić bowiem prócz preshadingu zacząłem także odchodzić od farb humbrola i revella na rzecz tamiyi, gunze i hataki (emalie oraz celulozki). [...]"
-
To samo jest w hasegawie w B5N2 i nie mam na to za bardzo wpływu także wiesz.
-
Piątek, piąteczek, piątunio prawie za pasem więc wypadało by coś pokazać. Miałem wrzucić galerię z tematyki lotniczej ale uznałem że nie mogę zawieść waszego poczucia estetyki (z tym kotletem na drewnianej podstawce to mnie chłopie rozbroiłeś) i musiałem zmienić swój plan. Bohaterem dzisiejszej galerii będzie Jagdpanther z tamiyi w skali 1/35. Model ten stanowił eksponat w modelarni do której chodziłem w latach 2005-2007 i w momencie jej likwidacji trafił w moje ręce. Przez długie lata nie robiłem z nim nic aż wreszcie tak koło 2017 postanowiłem całkowicie go wyremontować. Właściwie to remont ograniczał się do oszlifowania spodu armaty, usunięcia starych kalkomanii i pomalowania całości w nowy schemat malowania. Kalki to pochodna różnych zestawów które wpadły mi wręce a że moim zamysłem było nie przedstawienie konkretnego pojazdu zatem nadałem modelowi indywidualny charakter. Gąsienice co prawda są gumowe ale zostanie to z czasem zmienione na ogniwowe tylko wpierw muszę się rozglądnąć za zestawem który będzie do tego konkretnego modelu pasował, wszak to klasyk z 1969 ale wydany chyba w latach 90tych, nie wiem bo nie mam ani pudełka ani instrukcji. W kwestii różnego rodzaju śladów zużycia to ograniczyłem się tylko do jego przykurzenia. Ogółem polecam ten model a ja tym czasem żegnam się z wami i zapraszam do kolejnych moich galerii.
-
barszczo- a więc tak to z tym było. Przyznam się że nie wiedziałem że tak robili.
-
-
WujekAlice- praktycznie samosklej. O podobieństwie do hasegawy to nawet niewiedziałem.
-
Bengal-Ja wiem że tą galerią popsułem panujące w tym dziale standardy odnośnie jakości prezentowanych pojazdów ale mogę ciebie jak użytkownika powyżej zapewnić że z pewnością nie będzie to ostatnia galeria jaką pokażę w tym dziale i będzie ich więcej wszak ja uwielbiam się chwalić swoimi modelami pojazdów.
-
-
Bengal- gąsienic nie malowałem bo tworzywo było w takim kolorze że nie było sensu ich malować.
-
No witam witam wszystkich bardzo serdecznie. Dziś dla odmiany postanowiłem pokazać coś z działów pancernych i bohaterem dzisiejszej galerii jest Pz.Kpfw V Panther z italeri w skali 1/35. Model został wydany w roku 2015 w edycji "łorld of tanks roll ałt" i w tamtym czasie można było go nabyć centralnie w empiku wraz z paroma innymi wydanymi w tej serii modelami. Pamiętam jak pierwszy raz to zobaczyłem to byłem zaskoczony gdyż nie spodziewałem się zastać plastików w tejże sieci sklepów ale po nieco dłuższym namyśle stwierdziłem że wezmę coś. Wybór padł na panterę chodź orbitowałem też wokół elefanta na którego też miałem ochotę ale z racji ograniczonego funduszu zdecydowałem się na tę pierwszą pozycję czego nie żałuję. Model sklejał się bardzo przyzwoicie, nie wymagał przeróbek większych bądź mniejszych, szpachlowania z tego co pamiętam nie było aż tak dużo i głównie w obrębie spodu wieży. Zestawowe gumiaki zastąpiłem ogniwowymi gąsienicami z tamiyowego zestawu i o dziwo pasowały bez większych problemów. Kalkomanie z racji tego iż ten zestaw posiadał jakieś godła i znaki pochodzące z gry zatem musiałem poszukać innego malowania i początkowo wybór padł na malowanie francuskie powojenne jednak w miarę upływu czasu zorientowałem się że francuzi używali wersję A a nie G więc musiałem szukać malowania tylko dla tej wersji i wybór padł na zimowe łamańce z frontu zachodniego. Całość była robiona aerografem. Generalnie polecam ten zestaw acz tylko w wersji normalnej bo tego z WOT nie opłaca się brać gdyż, szczególnie w obecnych czasach, przepłacicie. Tym czasem ja się z wami żegnam i do następnego.
-
A w sumie wrzucę wam jeszcze jedną galerię. Grumman F6F-5 z academy w 1/72. Model zrobiłem w erze starożytnej ale w którym dokładnie roku to tego wam nie napiszę bo zwyczajnie nie pamiętam. W mojej kolekcji jest to drugi model tego samolotu, pierwszym był italeri przepakowany przez revella a trzeciem eduard. Praca nad tym hellcatem to była sama przyjemność. Części pasowały do siebie bardzo dobrze, nie wymagały przeróbek czy nadmiernego szpachlowania. Jedynymi przeróbkami jakie sam zrobiłem było odcięcie "pylonów" od rakiet, usunięcie tego oprofilowania na zbiorniku paliwa i zastąpienia go kawałkiem drutu. Kroplową antenę wziąłem z B-25. Malowałem go testorsami, revellem i humbrolem. Wbrew pozorom zarówno spód samolotu jak i zbiornik były ochlapane jednym kolorem, 147ką jednak z jakiegoś powodu kolor na spodzie samolotu zżółkł (przez lata zastanawiałem się czemu tak się stało i początkowo sądziłem że to lakier nieco zmienił barwę ale jak się okazało później ta farba zostawiona w zamknięciu żółknieje, co było jeszcze bardziej niezrozumiałe gdyż ten Hellcat praktycznie od początku stał w gablocie więc ostatecznie nie wiem czemu się tak stało). Sam zbiornik dokleiłem nieco później. Ogółem polecam ten zestaw bo naprawdę warto go skleić. Tym czasem żegnam się z wami i do następnego.
- 4 odpowiedzi
-
- 10
-
-
JWM- Mnie u czechów już nic nie zdziwi, jak oni potrafią napisać początkującemu że "ja to bym się wstydził coś takiego pokazać" to nic dziwnego że toczą bezsensowne wojny o wymiarologię a z tymi planami to ja mam takie podejście: najlepsze będą te które są prosto od producenta danej maszyny bo każde inne zawarte w monografiach są obarczone mniejszymi bądź większymi błędami merytorycznymi a że do tych producenckich nie mam dostępu więc odpada mi zabawa w przeróbki i z tego jestem zadwolony.
-
Cześć, witam wszystkich bardzo serdecznie w kolejnej galerii. Dziś postanowiłem pokazać kolejny ze świeżo ukończonych modeli Ery Nowożytnej i bohaterem dzisiejszej galerii będzie Miles Hawk Major z KP w skali 1/72. Model ten był nowością na rok 2022 i nieukrywam że był przezemnie wyczekiwany z utęsknieniem głównie ze względu na jedno z malowań zawartych w tym zestawie: a mianowicie republikańskie z wojny domowej w Hiszpanii, jednak jak pokazał czas moje pozytywne nastawienie zostało bardzo szybko obrócone w rozczarowanie którego się nie spodziewałem. Części na jednej ramce, do tego wiatrochrony zrobionie w formie nadruku na folii, arkusz kalkomani oraz instrukcja. i to wszystko zapakowane do pudełka gdzie resztę wypełniało powietrze. No, byłem naprawdę mocno zachwycony tym widokiem (a tak po prawdzie to sporo przepłaciłem za ten model). Model kleił się jak typowy zestaw z roku 2001, czyli pasowanie/piłowanie/szpachlowanie/szlifowanie i tak w kółko. Do tego jeszcze skrzydła/stery na styk co czyni je najbardziej podatnymi na odpadnięcie elementami (ja to nigdy czechów nie zrozumiem. Dlaczego oni z uporem maniaka dają te elementy bez jakiegokolwiek mocowania? Czy oni chcą tym uprzykszać życie czy zwyczajnie chcą sprawić że małokto będzie kupował ich produkty?). Wiatrochrony wycinało się ciężko, skalpel praktycznie się po tej folii ślizgał i dopiero nożyczkami coś się udało zrobić. Niestety producent znów wykazał się geniuszem i wyskalował te elementy tak że są za duże a ponieważ ja nie mam wymiarów oryginalnych elementów zatem nie mógłbym tego przyciąć do stosownego rozmiaru. Kalkomanie to jakaś kpina i nie tylko chodzi mi o to że w momencie wycinania potrafią się kruszyć, tak było podczas wycinania flagi republikańskiej, to jeszcze nieścisłości między wydrukiem a schematem. Przed przednią kabiną znajduje się godło jednostki w formie ptaszyska natomiast kalka była w formie krzyżyka który normalnie stosuje się do wyznaczania rozmiaru arkusza. Cóż, moje zapotrzebowanie na ekstremalne wrażenia zostało zaspokojone i to conajmniej na kilkanaście lat w przód ale spiąłem się i skleiłem tego przykurcza. Był to mój pierwszy i ostatni model z nowego KP a kilka starych które miałem w swojej kolekcji pozbyłem się bez żalu zostawiając sobie tylko Avię B.35/ S.199 oraz przepakowanego przez plastyk Miga-15UTI i definitywnie postanowiłem zaprzestać kupowania czeskich modeli. Osobiście nie polecam tego modelu nikomu bo za 50 czy 60 złotych jest on nie warty tych pieniędzy. Tym czasem ja się z wami żegnam i do następnego. Trzymajcie się, bęc!
-
Kolekcjoner WP- Tak było. Farba ta, którą zresztą jest celulozową, z natury jest niemożliwa do położenia w mniejszej liczbie warstw niż ta którą napisałem. Początkowo nie byłem z tego tytułu zachwycony ale z biegiem czasu musiałem to zaakceptować i doprowadzić całość prac do końca.
