Wash wykonałem suchymi pastelami. Starłem je papierem ściernym i pędzelkiem delikatnie nanosiłem na skrzydła, później papier wodny i lekkie przetarcie.
Z nimi miałem niezłe utrapienie. 3 razy próbowałem wkleić i ani razu nie dało mi się ich dobrze spasować w dodatku latały. Za ostatnim razem też nie spasowałem ale przynajmniej udało mi się je porządnie utwierdzić.
Oprócz nowicjuszowskich umiejętności w maskowaniu winę ponosi również zbyt gruba taśma maskująca, która nie chciała dokładnie przylegać na krzywiznach.
A no pewnie, że nie ostatni, po takich recenzjach już mam ochotę lecieć po kolejne pudełko z wypraskami Następny dla odmiany któryś z 737.
Dodam, że wielkim utrapieniem, które mi towarzyszyło robiąc ten model to kurz wszędobylski