Z zainteresowaniem obejrzałem Twój model i dyskusję, która się wokół niego wywiązała. Nie traktuj poniższych uwag jako zbytniej krytyki, bo wobec ubóstwa zachowanej dokumentacji, modelu Suma tak czy owak nie da się wykonać bez użycia dużej dozy wyobraźni i autorskiej licentia poetica, podpowiadającej wykonanie nieudokumentowanych detali. Niemniej jednak, to i owo o tym samolocie wiadomo, zatem może poniższe uwagi przydadzą się Tobie (lub komuś innemu) przy wykonywaniu następnego modelu PZL-46?
Dlaczego w kadłubie nie było komór na bomby burzące, a tylko na małe bomby oświetlające, tłumaczyłem już kiedyś w dyskusji na forum DWS. To, że wizja komór bombowych, utrwalona przez obrazki z "Modelarza" (owoc fantazji i ignorancji rysownika, jawnie niezgodny z technicznymi realiami*), może wygrać ze słowami konstruktora kadłuba tego samolotu, który jasno stwierdził, iż komory bombowej w nim nie_było - to musi być "one of these things", jak mawia Terry Pratchett...
Przy okazji zabudowy wnętrza kadłuba w Twoim modelu, zaszło jeszcze jedno nieporozumienie. Podłogę kabiny obserwatora zabudowałeś ponad górną krawędzią dźwigarów centropłata przechodzących przez kadłub. W ten sposób istotnie spłyciłeś jej przestrzeń. A ponieważ kabina obserwatora w Sumie zachowała tę samą wysokość, co w Karasiu, po takiej modyfikacji podłogi, trudno byłoby się nie tylko w niej poruszać i przemieszczać, ale wręcz siedzieć. Dlatego kratownicowe dźwigary centropłata - podobnie jak w Karasiu - musiały przechodzić przez wnętrze kabiny, a podłoga stanowiska obserwatora znajdować się na poziomie ich dolnej krawędzi.
Wobec braku dokumentacji ikonograficznej wnętrz kabin Suma, jedyną pewną różnicą względem Karasia były dwa stałe karabiny pilota wz. 36 (tj. umieszczone po obu stronach).
Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to ten nieszczęsny (i nieśmiertelny niestety...) lazurowy błękit. Farba, którą malowano spody polskich przedwojennych samolotów wojskowych, zawierała biały pigment z niewielkim dodatkiem sadzy. Ta sadza - sama w sobie czarna - dawała w efekcie kolor bardzo jasnoszary, o najwyżej lekko błękitnawym odcieniu.
Podobnie jak i we wszystkich instrukcjach modeli i publikowanych rekonstrukcjach rysunkowych, brakuje tu jednego detalu. Niestety, nie jest on udokumentowany fotograficznie. PZL-46 na prawej burcie kabiny miał żeberkową chłodnicę oleju. Na przełomie 1938/39 było to już rozwiązanie anachroniczne i zapewne dlatego - najwyraźniej się go wstydząc (!) - pruderyjnie publikowano wyłącznie fotografie lewego profilu samolotu. Tak, jak z gwiazdami i modelkami, które zawsze wiedzą, który profil mają "lepszy" i tylko nim się ustawiają do obiektywów...
___________
* bomby o kształtach w niczym niepodobnych ani do starych, ani do nowych wzorów bomb przedwojennego lotnictwa, w dodatku swobodnie "przenikające" przez dźwigary centropłata...