Jump to content

dewertus

Members
  • Content Count

    250
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

Personal Information

  • Location
    Warszawa
  • Interests
    Lotnictwo
  1. Witam, Oto kolejny model z serii maltańskiej, który zbudowałem w ramach akcji "Call to Arms to Fight Cancer" (prowadzonej przez brać modelarską na innym forum) poświęconej pamięci kolegi, który niestety zmarł na raka kilka dni przez oficjalnym rozpoczęciem akcji pierwotnie mającej na celu zbiórkę funduszy na jego dalsze leczenie... Spitfire jest w kolekcji maltańskiej pierwszym z trio "Siciliana Mafiozi", pozostała dwójka to Reggiane Re-2002 jako Don Macaroni i Curtis P-40M jako Sir Teatime. Model przestawia Spitfire Mk.IXC "QP-N" pilotowany przez por. Freda Ohra. 2 FS / 52 FG / 12 AF USAAF; Malta / Sycylia, czerwiec / sierpień 1943. Rys historyczny Fred Ohr urodził się w 1919 roku w Portland. Jego rodzicie byli imigrantami z Korei - Wanda i Wan Ju poznali się i pobrali w Korei z której następnie uciekli nie godząc się z działaniami marionetkowego rządu utworzonego przez Japończyków. Pasję związaną z lotnictwem obudził w nim we wczesnym dzieciństwie widok pierwszych samolotów pocztowych jakie lądowały w Boise, Idaho gdzie ostatecznie osiadła rodzina Ohra. Lata trzydzieste nie były sprzyjającym dla nie białych Amerykanów czasem do rozpoczęcia kariery lotniczej, jednak determinacja i łut szczęścia pomogły mu w końcu przypiąć upragnione skrzydełka… W 1938 roku po skończeniu liceum młody Ohr wstępuje do 116 pułku kawalerii Gwardii Narodowej stanu Idaho. Ze względu na duże zdolności techniczne w 1940 roku zostaje wysłany na studia (kurs) łączności w Fort Chayenne. W trakcie drugiego roku studiów uzyskuje stopień sierżanta i … nieoczekiwanie rozpoczyna realizację sowich marzeń – jeden z jego kolegów chce zdać do szkoły kadetów lotnictwa i prosi Ohra o „moralne wsparcie” w trakcie zdawania egzaminu. Ohr zgadza się i razem udają się do Fort Warren. Nie wierząc, że ktoś o azjatyckim pochodzeniu może zostać dopuszczony do egzaminu Ohr „rozsiada” się w poczekalni i zatapia w lekturze folderów opisujących program szkolenia. Po pewnym czasie słyszy, że ktoś wzywa „sierżanta”, ale zignorował je będąc przekonanym, że owe wezwanie nie jest kierowane do niego. Przy trzecim wezwaniu zdał sobie sprawę że osoba wołająca stoi dość blisko, podniósł wzrok i okazało się, że to nieco zirytowany pułkownik – Ohr stanął na baczność a ów pułkownik tylko wrzasną „NEXT!” – i zanim się zorientował już zdawał egzamin… Egzamin ukończył wynikiem pozytywnym, a gdy wychodził ten sam pułkownik złapał go za ramię i powiedział: „Synu, uporządkuj swoje sprawy osobiste bo we wrześniu otrzymasz rozkaz stawienia się na szkolenie lotnicze”. Raz jeszcze jego zmysł techniczny przeszkodził mu w zostaniu pilotem – doskonałe wyniki z zakresu inżynierii lotniczej spowodowały, że przełożeni skierowali go do 68 Eskadry Obsługi Technicznej (i tu pierwsza niezgodność w źródłach - część z nich podaje, że była to 62 Eskadra Wsparcia Technicznego) Daniel Field w Augusta, Georgia. Chcąc nie chcąc marzenia o zostaniu pilotem musiał tymczasowo zawiesić. W 1942 roku Ohr ląduje w Afryce Północnej, w wyniku ofensywy Niemców i klęski na przełęczy Kasserine lotnisko na którym stacjonowała jednostka Ohra znalazło się na kierunku natarcia Niemców. Skuteczność i szybkość niemieckiego ataku spowodowała, że rozkaz opuszczenia lotniska dotarł w momencie gdy pierwsze pociski artyleryjskie eksplodowały na terenie lotniska. Na lotnisku pozostały jeszcze dwa sprawne P-40 - przełożony Ohra (jako jeden z niewielu nie miał zastrzeżeń co do jego umiejętności i możliwości latania) zaproponował mu wspólny lot ewakuacyjny – Ohr miał lecieć jako skrzydłowy. Czasu na zastanawianie nie było dużo – pociski upadały coraz częściej i z coraz większą precyzją. Zgodnie z planem startowali razem, a Ohr miał trzymać się prowadzącego w drodze na zapasowe lotnisko (Ohr nie miał mapy i nie był „oblatany” z okolicą). Zajmując miejsce w kabinie Ohr zapytał mechanika, czy samolot jest sprawny i da radę dolecieć do nowego lotniska – mechanik po chwili wahania odrzekł, że jedyne co wie, to że samolot wystartuje. Ohr opowiedział: „to mi wystarczy – dajmy mu szansę”. Chwilę po starcie samolotem wstrząsnęła eksplozja – z silnika zaczęły buchać płomienie, a olej całkowicie zachlapał wiatrochron. Ohr wykonał zwrot o 180 stopni i awaryjnie wylądował na starym lotnisku blisko miejsca tankowania samolotów Nie chcąc aby pozostawiony sprzęt i paliwo wpadły w ręce Niemców podejmuje próby jego zniszczenia. Strzelając w zbiorniki z paliwem próbował podpalić stojące samoloty, niestety wyciekające paliwo za nic nie chciało się zapalić. W tej sytuacji urwał kilka gałęzi z pobliskich krzaków, namoczył je w paliwie, podpalił w wrzucił pod samoloty – które natychmiast zajęły się ogniem. Gdy podpalał trzeci P-40 nadjechała ciężarówka w około 10 żołnierzami, którzy ryzykując życie zawrócili aby go uratować. Zdołał podpalić jeszcze kilka remontowanych samolotów i w niemal ostatniej chwili opuścił lotnisko (ostrzał wzmógł się gdy Niemcy zobaczyli dym z płonących samolotów). O świcie dojechał na nowe lotnisko, a zaskoczony dowódca zapytał: „Freddie, co ty tu robisz?” „złap mnie” (dzień wcześniej zaraportował, że Ohr został zestrzelony i zginął), – Ohr odpowiedział: „żyję”. To był początek kariery pilota. W kwietniu 1943 Ohr (w stopniu porucznika) uzyskuje pierwsze zwycięstwo (i jedyne na Spitfire) – jego ofiarą jest Ju-88, kolejne (już jako kapitan i dowódca eskadry) uzyskuje w 1944 latając na P-51. W trakcie służby otrzymuje wiele odznaczeń i wyróżnień/ał, w tym ponoć za prowadzenie eskorty podczas słynnego nalotu na Ploiesti z sierpnia 1943, w trakcie którego miał zestrzelić jeden samolot nieprzyjaciela (wg mnie jest to błąd – w tym nalocie eskortę stanowiły P-38, Spitfire miały za mały zasięg, a P-51 przybyły na MTO dopiero w 1944; sądzę, że ałę otrzymał za lot z 1944 podczas którego dowodzona przez niego eskadra zniszczyła 11 samolotów (w tym Ohr 6 sztuk) na ziemi i uzyskała 3 zestrzelenia, a on sam zdołał uratować innego P-51 osaczonego i przez Bf-109 i pomimo niskiego stanu paliwa i amunicji eskortował uszkodzonego Mustanga w locie powrotnym). Daty zwycięstw uzyskanych przez Freda F. Ohra: Stopień------Jednostka-----Data 1st Lt--------2FS/52FG-----04-09-1943 Captain-----2FS/52FG------05-31-1944 Captain-----2FS/52FG------06-11-1944 Captain-----2FS/52FG------06-16-1944 Captain-----2FS/52FG------07-09-1944 Captain-----2FS/52FG------07-27-1944 Na Boże Narodzenie 1944 zostaje zwolniony ze służby (w stopniu majora) – po powrocie do cywila kończy studia jako chirurg dentystyczny. W czasie służby wykonał 155 misji (inne źródło podaje 241), zestrzelił 6 samolotów wroga, 17 zniszczył na ziemi, odznaczony został m.in.: Silver Star, Distinguished Flying Cross, Bronze Star, Air Medal (18 razy). Major Fred Ohr jest pierwszym Koreańczykiem (i pierwszym Amerykaninem-Azjatą), który uzyskał tytuł asa. Model Model zbudowany prosto z pudła z zestawu Italeri. Malowanie wykonane aerografem z zastosowaniem akryli i lakierów Agamy. Wash zrobiłem olejną miksturą Dark Wash MIG'a, okopcenia od wydechu to mix olei vanGhoga (Vandyke Brown i Payne's Gray) naniesiony miękkim i szerokim pędzlem. Okopcenia od kaemów to olej vanGhoga Payne's Gray również naniesiony miękkim, ale bardzo wąskim pędzlem. Ogólne brudzenie to mix Dark i Neutral Wash'a MIG'a wykonane szerokim i szorstkim pędzlem. Odrapania (z których nie jestem zadowolony) to Humbrol 11 położony bardzo cieniutkim pędzlem. Kalkomanie to mix oryginalnych kalek (oznaczenia kodowe) podarowanych mi przez kolegę oraz własnych (gwiazdy). Galeria - widok ogólny modelu... ... i trochę zbliżeń do popastwienia się ;o)
  2. Po kilku miesiącach udało mi się ukończyć drugi model w skali 1/48 noszący barwy lotnictwa Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Jak dla mnie model łatwy nie był ale cieszę, się że go mam w kolekcji - Ił-10 z 57 Pułku Szturmowego, 1(5) Dywizji Lotniczej, Korea czerwiec-sierpień 1950. Rys historyczny Ił-10 w służbie Lotnictwa Korei Północnej miał dość dynamiczną aczkolwiek niezbyt długą karierę bojową. Jak to zwykle bywa w przypadku danych dotyczących Korei Północnej żadne dane nie są pewne ani spójne – już samo ustalenie liczby samolotów będących w służbie jest utrudnione: wg Rosjan północni Koreańczycy mieli ich 93, zaś wg źródeł amerykańskich 43. Na szczęście zarówno źródła rosyjskie, amerykańskie jak i chińskie podają identyczną liczbę wysokich samolotów będących na wyposażeniu Sił Powietrznych KRLD w dniu wybuchu wojny – 239 sztuk. Niewiadoma pozostaje numeracja poszczególnych jednostek lotniczych. Jedyne co jest pewne, to że tak zwana 1 Dywizja Lotnicza (przemianowana później na 5 Dywizję) składała się z pięciu pułków: dwóch szturmowych (Ił-10), dwóch myśliwskich (Jak-9U/P, Ła-7/9) oraz Mieszanego Pułku Lotniczego złożonego z eskadry łącznikowej (Jak-16?) i dwóch eskadr bombowców nocnych (Po-2, Jak-18). Każdy pułk szturmowy i myśliwski złożony był z trzech eskadr. Część materiałów wskazuje, że jeden z pułków szturmowych miał oznaczenie „57”. 26 czerwca 1950 roku Iły-10 wchodzą do walki – w tym dniu para Iłów w eskorcie Jaków-9 skutecznie zaatakowała stację towarową w Seulu (zniszczyły pociąg z amunicją). W tym samym dniu brały także udział w ataku na lotnisko Kimpo, gdzie zniszczyły 6 południowokoreańskich T-6 Texan oraz uszkodziły C-54. W dniu 27 czerwca 8 Iłów atakowało bez eskorty lotnisko Suwon, w walce jaka rozegrała się chwilę potem piloci 35 FBS, 8 FBW latający na F-80C zestrzelili 4 Iły (Robert E. Wayne – dwa Iły, Raymond E. Schillereff i Robert H. Dewald po jednym). W trakcie kolejnych tygodni Iły były intensywnie wykorzystywane do atakowania lotnisk, baz zaopatrzenia i magazynów co oprócz sukcesów przynosiło również straty. 29 czerwca dwa Iły na swoje konto zapisał Orrin R. Fox z 80 FBS, 8 FBW latający na P-51 a jednego Roy W. Marsh z 39 FIS, 51 FIW na F-80C. Ostatniego Iła-10 w pierwszym etapie wojny Koreańczycy utracili w dniu 28 lipca za sprawą Burtona E. Thayera z 80 FBS, 8 FBW zasiadającego za sterami F-80C. Iły-10 nie tylko wspierały własne oddziały lądowe (zdobycie Teczon) ale walczyły również nad morzem – 22 sierpnia 1950 roku w okolicy wyspy Munchan na Morzu Żółtym zaatakowały i ponoć zatopiły okręt klasy niszczyciel/trałowiec. Najbardziej skutecznym i aktywnym pilotem szturmowym był An Chon Zune, który zgłosił zatopienie okrętu i zniszczenie dwóch samolotów. Intensywność i skuteczność ataków wykonywanych przez lotnictwo KRLD (zwłaszcza w rejonie Suwon i Teagu) spowodowały zmianę priorytetów w lotnictwie ONZ – teraz głównym celem było wyeliminowanie przeciwnika w powietrzu i na zamieni oraz odcięcie go od dostaw. Do końca sierpnia Północnej Korei pozostało mniej niż 60 samolotów (wszystkich!), z całkowitej liczby utraconych samolotów prawie 70% przypada na samoloty zniszczone na ziemi. Z początkiem września 1950 to co przetrwało pogrom zostało wycofane na lotniska w rejonie rzeki Yalu lub do Mandżurii. Tym samym ilość lotów wykonywana przez Koreańczyków gwałtowanie spada, zaś ich charakter zmienia się z ofensywnego na defensywny (przechwytywanie wypraw bombowych przez Jaki-9 i Ła-7/9) i nękający (loty nocne na Po-2 i później na Jakach-18). We wrześniu 1950 na lotnisku w Seulu Amerykanie (USMC) zdobywają dwa sprawne Iły-10 oraz kilka wraków. Źródło: http://en.wikipedia.org Źródło: http://vvs.hobbyvista.com Źródło: http://airwar.hihome.com Źródło: http://forum.keypublishing.co.uk Oba Iły w styczniu 1951 zostają wysłane do Stanów w celu przebadania. Źródło: http://arizonawrecks.com W trakcie dalszych działań wojennych jeszcze kilka razy w ręce Amerykanów trafią wraki Iłów (w tym dość zagadkowy „nocny” Ił w bazie Wonsan). Źródło: http://forum.keypublishing.com Od 1951 roku Iły pojawiają się niezwykle rzadko, mimo że Sowieci i Chińczycy dość szybko zaczęli odtwarzać lotnictwo KRLD. W maju jedna taka maszyna zostaje zniszczona na lotnisku Sinuiju. Jedyne odnotowane spotkanie w powietrzu Iłów-10 ma miejsce 20 czerwca 1951 – w tym dniu dwa samoloty zostają zestrzelone, a trzy kolejne uszkodzone (zestrzelenia uzyskali Ralph H. Saltsman i John Coleman pilotujący P-51). Ostatni Ił utracony w powietrzu został w dniu 4 maja 1952, a dokonał tego Richard H. Schoeneman z 16 FIS, 51 FIW na F-86E. Jest wysoce prawdopodobne, że wszystkie Iły zestrzelone po grudniu 1950 w rzeczywistości należały do chińskiej 11 Dywizji Lotniczej. Chińczycy sporadycznie wykorzystywali swoje Iły do ataków wspierających działania własnych sił lądowych, lecz nie były to liczne wyprawy – zwykle nie więcej niż 2-3 klucze. Model Model zbudowałem z zestawu Special Hobby (nr kat. SH48109). Model malowany akrylami i lakierami Agamy, wash wykonany miksturami Dark i Neutral Wash firmy MIG. Odrapania wykonałem metodą suchego pędzla Humbrolem 56 przed nałożeniem wash’a – uzyskany efekt jest coraz bliższy temu co chciałbym osiągnąć. Kalki to mix tego co udało mi się z różnych źródeł pozyskać – a że tematyka KRLD nie jest popularna łatwe to nie było. Numer „99” domniemany – tylko taki numer udało mi się sklecić z tego co miałem, za wzór posłużyły mi zdjęcia wraków z numerami „80”, „98” i „101”. Na koniec całość potraktowałem czymś „ala” filtr wykonany suchym, szerokim i dość twardym pędzlem i odrobiną Neutral Wash’a firmy MIG. Zadrapania na łopatach śmigła to lekkie przetarcie szmatką polerską „000” czarnego akrylu położonego na podkład z Humbrola 11. Działka zrobiłem z igły do strzykawki. Ukończenie tego modelu kosztowało mnie kilka wiązek i irytacji - Iłek uparcie przez dwa dni odmawiał współpracy: pierwszego dnia na zakończenie prac z doklejaniem podwozia, śmigła, działek i anten; w momencie odstawiania na półkę był mi się wymsknął i twardo wylądował na podłodze po przebyciu około 170 cm :( . Oczywiście wszystko co zamontowałem poszło w …… Następnego dnia naprawiałem powstałe szkody i w chwili kończenia retuszy malarskich po dokonanych naprawach znów był się wymknął, lecz tym razem tylko z około 90 cm, więc straty ograniczyły się do jednego działka i anteny… :-/ I kilka zbliżeń dla tych co chcą się „popastwić”
  3. Model powstał "przez przypadek" ze szczątków (dosłownie) Smerowego "Krogulca" w skali 1/50. Otóż nabywając drogą kupna od znajomego inny model jako "bonus" trafiły w moje ręce marne szczątki SM.79. Model pierwotnie był sklejony przez młodocianą latorośl owego kolegi kilkanaście lat temu w ramach zajęć praktyczno-technicznych w szkole. Po spełnieniu obowiązku szkolnego model trafił "na szafę", potem za szafę a w końcu po zmianie wystroju wnętrza w stanie agonalnym wylądował w pudle w piwnicy. Na światło dzienne powrócił przy zamianie lokum i związaną z tym koniecznością opróżnienia owej piwnicy. Model Smera nawet w stanie firmowo nienaruszonym nie prezentuje sobą niczego specjalnego a ten egzemplarz miał za sobą jeszcze nieudolne sklejenie, lata poniewierania i na koniec nieumiejętne "rozczłonkowanie" - jednym słowem gdy trafił w moje ręce przedstawiał sobą obraz nędzy i rozpaczy. Brak wielu części (garb, boczne oszklenie, kilka łopat śmigieł, zastrzały, kokpit, wydechy) oraz mocne uszkodzenia pozostałych elementów sprawiły, że postanowiłem skleić bez specjalnej staranności tylko bryłę modelu, która miała posłużyć mi jako poligon do nauki malowania "włoskich wężyków i ciapek". W kolejce czekają MC.200, MC.202 i Trumpeterowa SM.79 - więc taki darmowy tester wydał mi się w sam raz. W trakcie relaksacyjnego składania towarzyszył mi mój szkrab, któremu od samego początku bardzo przypadł do gustu rozmiar i kształt "Krogulca" - w niedługim czasie zadał pytanie, które miało kolosalny wpływ na los modelu - "czy ten model jest dla ciebie, czy może być dla mnie?" i oczywiście strzelił mi cielęce spojrzenie W takiej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak zgodzić się na odstąpienie Savoi. Tym sposobem zostałem zmuszony do naprawienia kilku elementów, dorobienia głównych braków (garb, boczne oszklenie, zastrzały, częściowo podwozie), poszpachlowanie (niemałe!) całego modelu i przerycie kilku linii. Mimo to model nadal traktowałem luźno, a głównym celem (oprócz sprawienia frajdy synkowi) była chęć potrenowania "wężykowania aerografem". Model malowany akrylami i lakierami Agamy oraz akrylami Pacrty (biały, żółty). Muszę przyznać, że kolory podstawowe Pactry są lepsze od Agamy - znacznie lepiej kryją i trzymają się powierzchni. Pierwszy kładłem ciemny brązowy - miałem wrażenie, że farba była za gęsta do wężykowania (rozrobiłem ją tak samo jak do "zwykłego" malowania), przy zmniejszonym skoku spustu i głębiej wsuniętej iglicy (tylko taką regulację posiadam) dość szybko aero się przytykało, przez co częściej niż zwykle musiałem oczyszczać wylot dyszy. Przy zielonym postanowiłem nieco bardziej rozcieńczyć farbę, ale jak widać nie była to chyba najlepsza decyzja - farby "szło" więcej, przez co trudniej mi było zachować delikatność wężyków. Próbowałem to kontrować ustawieniem iglicy, ale nie bardzo mi to szło. Może macie jakiś patent na tego typu malunki wykonywane aero ze stałym wydatkiem powietrza? Wash wykonany Dark Wash'em MIG'a, Niewielkie filtrowanie i brudzenie to z kolei Neutral Wash MiG'a, okopcenia wykonane pędzlem i olejami VanGhoga. Ostatecznie, po sprawdzeniu posiadanych kalkomanii, których nie będę używał okazało się że mogę "wykończyć" model w barwach 11 Squadriglia BT, 26 Gruppo BT, 9 Stormo BT, operującej z lotniska Viterbo w kampanii francuskiej 1940. Dla 11 Squadriglia BT udział w kampanii francuskiej 1940 był chrztem bojowym. W trakcie tej kampanii głównym celem jej działania były akcje przeciw instalacjom i jednostkom francuskim na Korsyce. Po upadku Francji jednostka została przeniesiona na Sardynię, skąd operowała przeciw celom na Balearach, skąd następnie trafiła do Libii wspierając wojska lądowe w zdobyciu Sidi Barrani. Wykorzystanie jednostki do zadań, do którego posiadany sprzęt jak i umiejętności załóg się nie nadawały (bezpośrednie wsparcie wojsk i ataki "szturmowe" na cele w Egipcie) spowodowało duże straty w sprzęcie i personelu. W efekcie już w styczniu 1941 11 Squadriglia BT zostaje odesłana do Włoch i rozwiązana. Jednostka zostaje reaktywowana we wrześniu tego samego roku, lecz jej wyposażenie stanowią teraz samoloty Cant Z.1007. Z nowym personelem i sprzętem 11 Squadriglia BT zostaje skierowana na Sycylię, gdzie do sierpnia 1942 bierze udział w nocnych nalotach na Maltę.
  4. Zupełnie niepotrzebnie - otóż wiosną 1944 DN-64 przeszedł "kurację odmładzającą" po wyjątkowo intensywnej zimie 1943/44. Usunięte zostało malowanie zimowe, samolot został odświeżony i otrzymał nowe oznaczenia. Na zdjęciach bardzo ładnie to widać. Generalnie na dostępnych zdjęciach finskich Dornierów i Junkersów widać wyjątkową dbałość o te samoloty (to samo dotyczy Pe-2). Szukając jakiś wyraźnych śladów eksploatacji byłem zaskoczony prawie całkowitym brakiem odrapań a i przybrudzenia nie występowały nagminnie. Sam model jest matowy, zaś wrażenie lekkiego połysku na niektórych zdjęciach to efekt optyczny
  5. Masz całkowitą rację, owych "kwiatków" w tym zestawie jest znacznie więcej. Najciekawsze jest to, że kilku dość oczywistych (jak chociażby gniazdo anteny) nie wychwyciłem od razu, a dopiero w monecie gdy na wprowadzenie poprawek było już za późno. Dla mnie największym "zongiem" (odkrytym dopiero przy nanoszeniu kalkomanii) jest brak bocznego okienka z prawej strony kadłub ana stanowisku bombardiera... Co do silników to dopiero teraz zwróciłem na to uwagę
  6. Rys historyczny Do końca 1941 podstawowym samolotem bombowym i rozpoznawczym w Suomen Ilmavoimien był Bristol Blenhaim MK I / IV. W celu zwiększenia możliwości ofensywnych i rozpoznania dalekiego zasięgu fińskiego sojusznika, Goring postanowił w listopadzie 1941 przekazać ze stanu Luftwaffe 15 samolotów Dornie Do-17Z, które były stopniowo wycofywane z jednostek pierwszoliniowych. Wraz z samolotami Niemcy przekazali do nich 300.000 kg bomb. Pierwsze samoloty trafiły do Finów w styczniu 1942, pierwsze loty bojowe wykonały w kwietniu tego samego roku. Jedna sztuka (DN-64) został przekazany do jednostki rozpoznawczej LeLv 48 gdzie był wykorzystywany do daleko dystansowych lotów rozpoznawczych i kartograficznych... Właściwie to LeLv.48 nie była jednostką typowo rozpoznawczą, raczej bardziej bombowo-rozpoznawczą bowiem w jej skład wchodziły trzy pełne eskadry wyposażone w Bristol Blenhaim MK I / IV i zdobyczne DB-3/3F oraz Pe-2. Oprócz tego w skład jednostki wchodziła eskadra rozpoznawcza, wyposażona w dwa Bristol Blenhaim MK IV, dwa Tupolewy DB-3, jednego Petlakowa Pe-2 i jednego Dorniera Do-17Z (właśnie "mojego" DN-64). Ze względu na szczupłość środków technicznych jak i osobowych eskadra rozpoznawcza praktycznie żyła swoim życiem i zdarzało się, że pojedyncze samoloty były tymczasowo przydzielane do innych jednostek wchodzących w skład 4 Pułku Lotniczego (LeLv.44 oraz LeLv.46). W eskadrze rozpoznawczej (Valokuvauslentue / Lentue Ahtiainen) służyło kilku nietuzinkowych lotników, którym wielokrotnie udawało się nie tylko wymknąć sowieckim myśliwcom i artylerii przeciwlotniczej ale pomimo ich działania wykonać zadanie. To dzięki nim, Finom udało się między innymi w porę wykryć wiosną 1944 sowieckie przygotowania do ofensywy a tym samym dać czas obrońcom na przygotowanie własnych pozycji. Wielokrotnie odbywali oni loty daleko za liną frontu realizując rozpoznanie linii kolejowej z Muramańska (często także atakowali napotkane pociągi) czy wykonując loty kartograficzne. Jednym z nich był chorąży Viljo Frithiof Salminen - pilot, który szczególnie upodobał sobie jedynego w eskadrze Dorniera: DN-64. Viljo Frithiof Salminen karierę w lotnictwie rozpoczął w 1931 roku. W walkach z Sowietami brał udział od samego początku - w Wojnie Zimowej wykonał 49 lotów (na samolotach Bristol Blenhaim MK I), następnie wziął czynny udział w Wojnie Kontynuacyjnej (197 lotów bojowych), początkowo jako pilot bombowy a następnie rozpoznawczy. Za męstwo i zasługi w Wojnie Zimowej został przedstawiony do odznaczenia Krzyżem Mannerheima, lecz Marszałek zmienił kalifikację zasług i odznaczył go Krzyżem Wolności (sierpień 1941). Wkrótce Salminen ponownie dowodzi swojej niezwykłej odwagi i wysokiego kunsztu lotniczego - od czerwca do października 1941 wykonał szereg lotów (łącznie 105) bojowych podczas których między innymi: w czerwcu: powrócił Blenhaimem z niedziałającym jednym silnikiem i przestrzelonym zbiornikiem paliwa po udanym ataku na pociąg przeciwlotniczy na linii murmańskiej, w lipcu: wymanewrował i umknął dwóm sowieckim myśliwcom oraz pomimo ich przeciwdziałania skutecznie wykonał zadanie zwiadowcze, w sierpniu: zaatakował i zatopił okręty sowieckie działające na jezierze Ładoga, w październiku samodzielnie zniszczył pociąg z transportem broni pancernej. W uznaniu zasług zostaje odznaczony (jako 33 żołnierz) w listopadzie 1941 roku Krzyżem Mannerheima. W 1943 wykonał szereg lotów rozpoznawczych nad Kerelią, a w 1944 był jednym z głównych (wraz z Kullervo "Kude" Virtanenem - mistrzem Petlakowa Pe-215) zwiadowców Suomen Ilmavoimat. O tym jak bardzo niebezpieczna była to służba najlepiej świadczy fakt, że Sowieci wyznaczyli 300 samolotowemu 275 GIAP tylko jedno zadanie - nie dopuścić aby jakikolwiek fiński samolot rozpoznawczy przekroczył linię frontu na przesmyku Karelskim... Sam DN-64 okazał się samolotem szczęśliwym dla załóg - przetrwał wojnę bez poważniejszych uszkodzeń, i... był najbardziej zapracowanym Dornierem w służbie Suomen Ilmavoimat - sfotografował ponad 35000 km2 terenu. Warsztat Model malowany akrylami i lakierami Agamy, brudzenie i wash wykonany miksturami MIG'a, okopcenia to mix olei Van Gogha - Rav Umber i Vandake Brown. Drobne zadrapania to srebrna kredka stosowana przez plastyków. Model prezentuje wygląd samolotu z wiosny 1944, PLeLv.48, lotnisko Vaasa, pilot: chorąży Viljo Frithiof Salminen.
  7. Banny, Korsarz z twojej fotografii przedstawia ostatnią maszyną utraconą w Korei przez VF-53. Pilot Lt.Jr F.G. Gergen rozbił się w trakcie silnej śnieżycy podczas eskorty uszkodzonego AD-4. Kraksa miała miejsce w okolicy bazy K-50 w dniu 21.02.1952 (na kilka dni przed wycofaniem jednostki z działań bojowych). BTW. Korsarza także budowałem równolegle do F-51 i Jaka-9 , a końcowe "wykańczanie" trwało rzeczywiście w miarę szybko bo tylko dwa tygodnie. Teraz wezmę się za tryptyk fiński lub maltański...
  8. Witam, Mam przyjemność zaprezentować ostatni z modeli, który powstał w ramach tryptyku koreańskiego – jest nim przedstawiciel USN: F4U-4B Corsair w barwach VF-53, USS Essex (CV-9), Korea 1952. Rys historyczny VF-53 to jednostka, która jako pierwsza (w ramach grupy lotniskowej USS Valley Forge (CV-45)) trafiła do Korei już w lipcu 1950 roku. Jednostka operowała nad Koreą w dwóch turach: lipiec – grudzień 1950 z pokładu USS Valley Forge (CV-45) i lipiec 1951 – marzec 1952 z pokładu USS Essex (CV-9). Za każdym razem jednostka operowała w ramach tzw Jet-Free-Task Force 77. W trakcie obu tur bojowych VF-53 utraciła w walce 17 samolotów, z tego 8 pilotów zostało uratowanych, jeden trafił do niewoli (POW), jeden został uznany za zaginionego w akcji (MIA), a siedmiu zginęło (KIA). W walkach nad Koreą pilotom VF-53 przypadło w udziale jedno z bardziej nietypowych zestrzeleń (jedyne dla całej jednostki): We wrześniu 1950 roku część sił USN zostało skierowane do akcji nękająco-dezinformującej przeciwnika przed planowanym lądowaniem pod Inchon. W ramach tej akcji działa także grupa lotniskowca USS Valley Forge i stacjonujący na nim VF-53. 4 września na patrol CAP (Combat Air Patrol) została wysłana czwórka F4U-4B z VF-53. W odległości 40 mil morskich od wybrzeża Chin (na południowy wschód od Port Artur) Korsarze przechwyciły dwa sowieckie Douglasy A-20 Boston z 36 MTAB Lotnictwa Floty Pacyfiku wykonujące lot rozpoznawczy. Początkowo piloci USN nie strzelali do Sowietów, jeden z Sowietów niemal natychmiast zawrócił w kierunku Chin, ale drugi dalej kontynuował lot po nie zmienionej trasie. Sytuacja uległa zmianie gdy strzelec drugiego Bostona zaczął mierzyć w kierunku por. Dicka Downsa. Downs nie czekał dłużej i odskoczył ustępując mającemu lepszą pozycję do strzału ppor. Edwardowi V. Laneyowi. Chwilę potem Boston rozstrzaskł się o powierzchnię morza. Po paru dniach patrolujący niszczyciel wyłowił z wody ciało nawigatora (czasem podaję się że był to drugi pilot(?!?)) Gienadyja Mishina. Ciał pilota (por. Karpola) i strzelca (sierż. Makagonowa) nigdy nie odnaleziono. Ciało Mishina zostało przekazane do ZSRR w 1956 roku. Laney zestrzeloną maszyną zgłosił jako Ił-4. Wokół tego incydentu w niektórych publikacjach podawane są inne, sprzeczne informacje (m.in. w publikacji Kagero): jako samoloty po stronie sowieckiej podane są Tu-2, zaś jako zwycięzca wymieniony jest por. Dick Downs. Ppor Edward V. Laney na kartach historii VF-53 zapisał się powtórnie w styczniu 1952 za sprawą bardzo nietypowego incydentu, który o mały włos nie zakończył się dla niego tragicznie… 22 stycznia 1952 VF-53 wysłało grupę F4U-4B z misją szturmową nad Hangnum. Korsarz jednego z jej uczestników (por. John Abbot) został trafiony przez artylerię przeciwlotniczą. Uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że powrót na lotniskowiec operujący w okolicy Wonsan był niemożliwy. Pilot bezpiecznie wyskoczył i wodował w pobliżu odcinka wybrzeża zajętego przez wroga. Chwilę potem z USS Rochester (CA-124) został wysłany z misją ratunkową śmigłowiec HO3S-1. Po dwudziestu minutach był na miejscu, ale pilot był bardzo wyziębiony (podczas wodowania zaplątał się w linki spadochrony i nie zdołał wdrapać się na tratwę, która po pewnym czasie zdryfowała) i nie mógł samodzielnie podpiąć się do wyciągu. W tej sytuacji ratownik wyskoczył ze śmigłowca aby pomóc pilotowi, niestety zanim ratownik do niego dopłynął stracił on przytomność. Ratownik podpiął Abbota do liny i dał znać pilotowi śmigłowca – niestety pierwsze śmigłowce nie były w stanie unieść na linie równocześnie dwóch osób. Wprawdzie pilot śmigłowca miał możliwość wciągnięcia liny zdalnie z kokpitu, ale na pokładzie nie było nikogo, kto mógłby wciągnąć nieprzytomnego Abbota do środka. Pilot nie miał innego wyjścia jak zostawić ratownika i jak najszybciej dowieźć nieprzytomnego pilota F4U na pokład najbliższej jednostki. Widząc co się dzieje Laney pilotując jednego z Korsarzy eskorty postanowił zrzucić ratownikowi własną tratwę, niestety w wyniku dziwnego zdarzenia tratwa zaplątała się w statecznik i zmusiła Laneya do awaryjnego lądowania na plaży. Pilot wyszedł z tej kraksy bez szwanku, ale zaraz po opuszczeniu kokpitu dostał się pod ostrzał Koreańczyków. Nie chcąc trafić do niewoli wskoczył do wody i zaczął płynąc w kierunku ratownika za śmigłowca. Do czasu powrotu śmigłowca pozostałe F4U ostrzeliwały plażę zmuszając Koreańczyków do ukrycia, a tym samym przerwania ostrzału Amerykanów w wodzie. Niedługo potem śmigłowiec powrócił i obaj (ratownik i Laney) zostali przez niego podjęci. Budowa modelu Model zbudowałem z zestawy Academy. Pomalowany aerografem z tradycyjnym już zastosowaniem akryli Agamy. Wash wykonałem stosując gotową miksturą MIG’a: Neurtal Wash. Kalkomanie pochodzą z zestawu i z koniczności zostały potraktowane Mr. Mark Softer. Okopcenia zrobiłem pędzlem i olejem Van Ghoga (Raw Umber). Drobne odrapania to srebrna kredka przetarta wacikiem i zabezpieczona lakierem bezbarwnym (także akryl Agamy).
  9. Witam, Raczej ku przestrodze niż z chęci pochwalenia się prezentuję ostatni "nabytek" kolekcji "fińskiej" - DB-3f (Ił-4) w malowaniu 1 MTAP Lotnictwa Floty Bałtyckiej, Zatoka Fińska, lato 1942. Model nie przedstawia żadnej konkretnej (znanej mi z załogi) maszyny. Malowanie wykonane w oparciu o dostępne zdjęcia i schematy różnych maszyn z 1 MTAP Floty Bałtyckiej. Rys historyczny 1 MTAP to jedna z najbardziej zasłużonych jednostek lotniczych Floty Bałtyckiej. W walkach uczestniczyła od grudnia 1939 (Wojna Zimowa 1939-40) do zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Przez cały ten okres zachowała miano jednostki elitarnej, o tym że nie była to tylko przechwalania propagandowa świadczy częste angażowanie jednostki do realizacji najtrudniejszych (niestety często zaplanowanych i przeprowadzonych w zupełnie bezsensowny sposób) zadań. O szlaku bojowym 1 MTAB można dużo napisać, ja w tradycyjnym wstępniaku ograniczę się tylko do jednego, chyba najbardziej znanego zadania jakie wykonały załogi tego pułku – oczywiście mowa o pierwszym nalocie Sowietów na Berlin. 22 czerwca 1941 Niemcy rozpoczęły operację Barbarossa. Na całym froncie Sowieci ponosili klęskę za klęską. Morale praktycznie nie istniało, rozkazy z Moskwy często pozbawione były sensu i powodowały więcej szkód niż korzyści. W takiej sytuacji potrzebne było zrealizowanie błyskotliwej akcji, która mogła by być skutecznie wykorzystana propagandowo. Na taki pomysł w lipcu 1941 wpadł dowódca lotnictwa Floty Wojennej S.F. Żawaronkow – nalot na Berlin! Po zweryfikowaniu technicznych i logistycznych możliwości przeprowadzenia takiej operacji (aż dziw bierze, że zostało to wykonane) Żawaronkow przedstawił swój pomysł głównodowodzącemu Floty Wojennej – komisarzowi N. Kuźniecowowi. Następnie pomysł został przedstawiony Stalinowi. Do realizacji zadania wyznaczono dwie eskadry ze składu 1 MTAP (pierwotnie miała to być wspólna akcja lotników Floty Bałtyckiej i Czarnomorskiej). 30 lipca wytypowanych zostało 20 załóg i samolotów o jak najmniejszym zużyciu. Już 1 sierpnia lotnicy zaczęli przygotowania do misji. 4 sierpnia przyszedł rozkaz o przebazowaniu samolotów na lotnisko Kagul na wyspie Saarema – tylko tej bazy możliwe było osiągnięcie Berlina i bezpieczny powrót. W tym locie samoloty przenosiły ładunek bomb na pierwszą misję, gdyż baza Kagul nie miała ich na stanie. Pierwszy nalot na Berlin wykonany został w nocy 7 sierpnia 1941, wyprawę 13 samolotów prowadził dowódca 1 MTAP płk. J.N. Preobrażeński, który także jako pierwszy „zostawił” swój ładunek w Berlinie. Zaraz po zrzucie nadał słynny meldunek: „Moje miejsce – Berlin, zadanie wykonane”. W pierwszym nalocie nad cel główny doleciało 6 samolotów, pozostałe zbombardowały cele zapasowe, wszystkie załogi szczęśliwie wróciły do bazy. Pierwszą nagrodę jaką otrzymali lotnicy była skrzynka z butelką koniaku i konserwami. Do czasu wyeliminowania lotniska Kagul przez Niemców (co nastąpiło we wrześniu 1941) lotnicy 1 MTAP wraz z załogami wydzielonymi z Lotnictwa Dalekiego Zasięgu (40 BAD i 200 BAD) wykonały 86 lotów w 10 misjach. Zrzucono 311 bomb o wadze 30 ton. Niestety w lotach utracono 9 załóg i 20 samolotów. Straty mogły by być mniejsze, gdyby loty planowali lotnicy pułku a nie „czynniki” z Moskwy. Stalin zażądał aby samoloty zabierały bomby 500 kg (dwie) lub jedną 1000 kg. Gdy adm. Kuźniecow próbował to wyperswadować do rozmowy wtrącił się pilot doświadczalny W. Kokkinaki stwierdzając, że DB-3F (IŁ-4) na pewno potrafi taki ładunek dostarczyć nad Berlin. W wyniku tego do Żawaronkowa dotarł rozkaz „rekomendujący” stosowanie takiego ładunku. Przed siódmym nalotem do bazy Kagul na I-16 przyleciał Kokkinaki udzielić odpowiedniego „instruktażu” załogom 1 MTAP. Weterani Wojny Zimowej i kilkutygodniowych walk z Niemcami w pogardzie i milczeniu wysłuchali wykładu, zakończonego przez prowadzącego bardzo budującym stwierdzeniem: „nie zapominajcie, że to nie mój kaprys tylko żądanie rządu i ludu sowieckiego”. Zaraz po starcie do nalotu na Berlin dwie, objuczone 1000 kg bombami maszyny spadły na skraju lotniska – obie załogi zginęły. Kokkinaki unikając pozostałych załóg pospiesznie wsiadł do swojego samolotu i natychmiast odleciał... Budowa modelu Model wykonałem w oparciu o zestaw ostatnio wypuszczony na rynek przez Zwiezdę. Powiem tak – dawno już nie sklejałem takiego gniota. Już w ramkach model nie prezentował się nazbyt dobrze, ale jego jakość sprawiała wrażenie nie specjalnie gorszej od zestawu VEB Plasykard / Revell. Na korzyść Zwezdy przemawiał bardziej rozsądny podział technologiczny modelu oraz lepszy materiał (zwłaszcza szkiełko). Niestety po rozpoczęciu bodowy z każdą chwilą robiło się coraz gorzej. Kadłub był tak zwichrowany i skrzywiony, że aby uzyskać kąt 90 stopni pomiędzy płaszczyzną skrzydła a statecznikiem pionowym musiałem z lewej strony pomiędzy kadłub a skrzydło wkleić 3 mm pasek plastiku – w przeciwnym wypadku „odchyłka” wynosiła by na oko jakieś 15 stopni… Spasowanie wszystkich elementów skrzydła (centropłat, dwie sekcje silników i dwie końcówki) wymagało kilku arkuszy papieru ściernego, wiaderka szpachli oraz bogatego zestawu noży i zdzieraków (o tonie cierpliwości, samozaparcia i morzu przekleństw nawet nie wspominam). Po zamontowaniu stateczników okazało się, że część kadłubowa jest „chudsza” o jakiś 1 mm z każdej strony – więc znowu szpachla, szpachla, szpachla… O dziwo nie było żadnych problemów z równym wklejeniem podwozia. Generalnie z wyniku pracy nie jestem zadowolony – już od dawna (kilku dobrych lat) nie byłem tak bliski wywalenia modelu na śmietnik. Pod koniec całkiem straciłem do niego chęć i zapał i kończyłem go po jak najmniejszej linii oporu co niestety przełożyło się na pewien „babol” merytoryczny, ale o tym sza (jak ktoś się połapie to niech da znać). Model malowany aerografem (tak, dalej się wprawiam) lakierami akrylowymi Agamy. Wash zrobiony przy pomocy gotowych mikstur MIG’a (dark wash i neurtal wash). Okopcenia to pędzel i olej RAW UMBER van Gogha. Drobne ryski i odrapania to Humbrol 11. Kalki pochodzą z zapasów i tradycyjnie zostały wsparte Mr. Mark Softer.
  10. Witam, Aby zachować równowagę do kolekcji koreańskiej dołącza przeciwnik ostatnio prezentowanego Jaka-9: F-51D Mustang w barwach 18 FBG / 12 FBS, pilot: Lt. J. L. Glessner; Teagu, Korea, listopad 1950. Rys historyczny F-51D Mustang jako jeden z nielicznych typów był w użyciu przez całą Wojnę Koreańska. Pierwsze „klasyczne” Mustangi weszły do akcji cztery dni po ataku Północnej Korei na południowego sąsiada – 29.06.1950 roku. Już pierwszego dnia stoczyły kilka zwycięskich pojedynków z północnokoreańskimi Jakami i Iłami (zestrzelone zostały dwa Jaki-9 i dwa Iły-10). Kilka dni później do Mustangów USAF dołączyły Mustangi RAAF (77 dywizjon w dniu 02.07.1950). Pierwszy Mustang zostaje utracony w boju w dniu 07.07.1950 - ogółem w Korei straty bojowe Mustangów wyniosą 294 samoloty: 18 RAFF, 12 ROKAF, 56 SAAF i 208 USAF. Piloci F-51 w czasie całej wojny zgłosili zestrzelenie 14 samolotów północnokoreańskich: 29-Jun-1950 - 80 FBS, 8 FBW - Orrin R. Fox - Ił-10 29-Jun-1950 - 80 FBS, 8 FBW - Orrin R. Fox - Ił-10 29-Jun-1950 - 80 FBS, 8 FBW - Harry T. Sandlin - Jak-9 29-Jun-1950 - 35 FBS, 8 FBW - Richard J. Burns - Jak-9 1-Nov-1950 - 67 FBS, 18 FBW - Alma R. Flake / R.Thresher - Jak-9 2-Nov-1950 - 67 FBS, 18 FBW - Alma R. Flake - Jak-9 2-Nov-1950 - 12 FBS, 18 FBW - James L. Glessner - Jak-9 6-Nov-1950 - 67 FBS, 18 FBW - Howard I. Price - Jak-9 6-Nov-1950 - 67 FBS, 18 FBW - H. Price / H. Reynolds - Jak-9 7-Nov-1950 - 36 FBS, 8 FBW - Howard Tanner - MiG-15 5-Feb-1951 - 67 FBS, 18 FBW - Arnold Mullins - Jak-9 20-Jun-1951 - 18th Group - Ralph H. Saltsman - Ił-10 20-Jun-1951 - 18th Group - John B. Harrison - Jak-9 20-Jun-1951 - 18th Group - John Coleman - Ił-10 Jednym z najbardziej znanych epizodów z udziałem pilotów F-51D jest heroiczna walka maj. Louisa J. Sebillla w dniu 05.08.1950. Na początku bitwy o Worek Pusański w nocy 04.08.1950 wojska KRLD uchwyciły przyczółek nad rzeką Naktong - skąd mieli wyprowadzić główne uderzenie na Teagu gdzie mieściło się dowództwo VIII Armii ONZ. Nad ranem T-6 Texan (Mosqiuto) kontroli powietrznej wykrył duże zgrupowanie pancerne przeprawiające się brodem w rejonie wsi Hamchang. Na pomoc został wezwany maj. Sebillle. Do ataku na kolumnę wroga poprowadził klucz trzech F-51D uzbrojonych w rakiety i bomby (skrzydłowi: kapitan Martin Johnson i porucznik Charles Morehouse). Mustangi nadleciały nad cel na wysokości 1500m. W pierwszym podejściu Sebillle postanowił zaatakować z lotu nurkowego. Nurkowanie wykonał do wysokości 700m, po przekroczeniu której zwolnił bomby – niestety z zamka wyszła tylko jedna bomba. Zachwiany nierównym wyważeniem Mustang nie wykonał prawidłowo wyjścia z nurkowania . W momencie, kiedy Sebillle zmagał się z samolotem został trafiony pociskiem artylerii przeciwlotniczej. Uszkodzenia okazały się poważne i co gorsze sam pilot został ciężko ranny. Sebillle przekazał tą nowinę swoim skrzydłowym, na sugestię Jonsona dotyczącą awaryjnego lądowania w Teagu, Sebillle odpowiedział: „No, I’ll never make it. I’m going back and get that bastard”. Zawrócił i zaatakował kolumnę północnych Koreańczyków. Jego Mustang (BuNo 44-74394) bardzo silnie dymił, a pilot miał poważne trudności w utrzymaniu maszyny. Podczas tego ataku w pierwszej kolejności wystrzelił całą salwę rakiet, ale zamiast poderwać samolot kontynuował nurkowanie ostrzeliwując wroga z kaemów. Z wciąż podwieszoną jedną bombą wbił się w kolumnę niszcząc wiele pojazdów. Pośmiertnie jako pierwszy żołnierz walczący w Korei został odznaczony Kongresowym Medalem Honoru (tylko cztery osoby w trakcie tego konfliktu otrzymały to odznaczenie). -------------///\\\--------------- Pierwsze zwycięstwo dla „czerwonych” w walce powietrznej z Mustangiem odniósł najprawdopodobniej przyszły as północnokoreański Kim Gi Ok. W dniu 28.08.1950 pilotując Jaka-9 miał zestrzelić Mustanga BuNo 525, problem tylko w tym, że w wykazie strat F-51 o takim numerze figuruje pod datą 17.07.1951. Możliwe, że w opracowaniu jest błąd – w tym dniu utracony został BuNo 559 oraz jeden niezidentyfikowany. Piloci WWS, PLAAF i KPAFAC zgłosili zestrzelenie 17 Mustangów (14 Rosjanie, 1 Koreańczyk i 2 Chińczycy). 28-Sep-1950 - KPAFAC - Jak-9 Kim Gi Ok (?) - F-51D BuNo 525 01-Nov-1950 - 72 GIAP, 151 IAD - MiG-15 Chizh - F-51D A. Abercrombie - KIA 06-Nov-1950 - 72 GIAP, 151 IAD - MiG-15 N. Kuznetsov - F-51D BuNo 44-73570 08-Nov-1950 - 67 IAP, 28 IAD - MiG-15 Schegolov - F-51D 10-Nov-1950 - 67 IAP, 28 IAD - MiG-15 - F-51D BuNo 45-11534 10-Nov-1950 - 67 IAP, 28 IAD - MiG-15 - F-51D 01-Jun-1951 - 18 GIAP, 303 IAD - MiG-15 Lev K. Shchukin - F-51D Harry Moore - MIA 20-Jun-1951 - 176 GIAP, 324 IAD - MiG-15 Grigorii I. Ges - F-51D John Coleman - MIA 30-Apr-1951 - PLAAF - MiG-15 - F-51D BuNo 44-74509 13-Sep-1951 - 176 GIAP, 324 IAD - MiG-15 A. F. Plitkin - F-51D WIłliam Jackman - KIA 13-Sep-1951 - 176 GIAP, 324 IAD - MiG-15 V. Verduish - F-51D Leland Wolf – KIA 01-Oct-1952 - PLAAF - MiG-15 F-51D -------------///\\\--------------- Mój model przedstawia maszynę pilotowaną przez por. Jamesa L. Glessnera z 18th BG, 12th FBS. W dniu 02 listopada Glessner zestrzelił północnokoreańskiego Jaka-9. 12 FBS trafił do Korei na początku lipca 1950 z bazy Clark na Filipinach. Do walki jednostka weszła w połowie lipca intensywnie włączając się do wali w obronie tzw. Worka Pusańskiego. Pierwszą bazą na terenie Korei było lotnisko Teagu. O intensywności walk najlepiej świadczą liczby: do końca sierpnia 1950 roku sama tylko 12 FBS (posiadająca na stanie średnio 20 sprawnych samolotów) wykonała 1438 lotów bojowych niszcząc (w nawiasie uszkodzone) około 80 (110) czołgów, 270(210) ciężarówek, 230 (220) innych pojazdów, 25(31) lokomotyw, 80(210) wagonów, 30(40) łodzi, 50(40) stanowisk artylerii, 40 składów paliw, 70(60) magazynów i 7(30) mostów. Wiele wskazuje na to, że Mustang BuNo 736 nie przetrwał wojny – prawdopodobnie został utracony 13 kwietnia 1952 roku. Sam Glessner wojnę przeżył i kontynuował karierę w USAF (w 1969 roku w stopniu pułkownika objął dowodzenie 524 TFS latającym na F-100). Budowa modelu Model zbudowałem z zestawu oferowanego przez ICM ( http://www.modelersalliance.com/kitreviews/34-others/714-p-51d-mustang-iv-raf-service ). Generalnie model kleiło mi się przyjemnie, choć było kilka momentów dobijających mój próg cierpliwości prawie pod jego górne wartości. Nie wiem czy to norma dla ICM’u (do tej pory skleiłem trzy modele z tej firmy) ale najwięcej problemów miałem ze spasowaniem rejonu łączenia skrzydła i kadłuba :-/ . Tam było najwięcej piłowania i szlifowania. Malowanie wykonałem aerografem z zastosowaniem lakierów i akryli Agamy, ale tym razem kolor główny (srebrny) to Humbrol 11. Maluje się tym fajnie, ale późniejsze mycie aerografu doprowadzało mnie do szewskiej pasji – zdecydowanie wolę akryle Agamy. Wash wykonany miksturą firmy MiG – Neutral Wash. Brudzenie to olej VanGogha naniesiony pędzlem (w realu brudzenie jest zdecydowanie bardziej łagodne). Kalki (Academy) otrzymałem od kolegi Radka, za co serdecznie dziękuję. Pas przeciwodblaskowy i łopaty śmigła zostały zmatowione Spitonową ściereczką – uzyskany efekt jak dla mnie jest bardzo fajny.
  11. Witam, Sekcja "czerwona" kolekcji koreańskiej wzbogaciła się o kolejny model - Jakowlew Jak-9M w barwach lotnictwa północnokoreańskiego (KPAFAC), okolice rzeki Yalu, Korea 1952. Rys historyczny Pierwsze spotkanie północnokoreańskich pilotów z samolotami Jakowlewa miało miejsce już 1946 roku. W połowie roku Rosjanie dostarczyli pierwszą partię Jaków-7W/9W do jednostek szkolnych a bojowe Jaki-9U/P do mieszanej dywizji lotniczej (KPAFAC). Formowanie lotnictwa północnokoreańskiego realizowane było w oparciu o aerokluby gdzie stacjonowały jednostki sowieckie (Pyongyang, Sinuiju, Hamhung, Chonjin and Huer Ne). Jest wysoce prawdopodobne, że cześć sprzętu latającego Rosjanie pozostawili nowym właścicielom – może to tłumaczyć informacje o Jakach-3 i wcześniejszych wersjach „dziewiątek” będących na stanie lotnictwa północnokoreańskiego. Według różnych źródeł w chwili ataku na Koreę Południową na stanie DPRK AF (KPAFAC) znajdowało się od 70 do 120 Jaków-9 (w zdecydowanej większości w wersji U i P). Od samego początku „dziewiątki” były intensywnie wykorzystywane w lotach bojowych: głównie jako eskorta Iłów-10, choć równie często kierowano je do ataków naziemnych, głównie na lotniska. Już pierwszego dnia Jaki odnotowują spory sukces – podczas porannego ataku na lotnisko w Seulu niszczą C-54 należący do USAF i 7 z 16 południowokoreańskich samolotów szkolno-treningowych (głównie T-6). Dwa dni później (27.06.1950) ponoszą pierwsze straty: do niedawna pierwsze zestrzelenie uzyskane przez pilotów USAF (Hudson/Fraser – F-82) wiązane było z Jakiem-9 (ale obecnie panuje przeświadczenie że był to Jak-18) to wątpliwości nie ma co do zestrzelenia dwóch „dziewiątek” eskortujących Iły-10 (Little i Moran na F-82). Już następnego dnia piloci Jaków biorą „rewanż” na Twin Mustangach niszcząc jednego z nich na lotnisku. 29 czerwca pierwszy raz dochodzi do walki pomiędzy Jakami a B-29 (jeden Jak zostaje uszkodzony ogniem strzelców pokładowych). W tym samym dniu pierwsze Jaki wpisują na listę zwycięstw piloci F-80 (Norris) i F-51 (Burns i Sandlin). Także piloci B-26 meldują o zniszczeniu Jaka-9 w ogólnej liczbie 25 samolotów DPRK AF zniszczonych w tym dniu na ziemi. Północni Koreańczycy zapisują na konto Jaków jednego C-54 zniszczonego na ziemi. Lipiec 1950 to najbardziej intensywny okres w walkach Jaków. 03 lipca ma miejsce pierwsza walka pomiędzy Jakami a USN – w jej wyniku „otwarcie” uzyskuje Polg i Brown na F9F-3 niszcząc po jednym Jaku na ziemi i w powietrzu. Kilka dni później piloci Jaków mają powody do zadowolenia – 12 lipca udaje im się zestrzelić B-29 i L-4 oraz uszkodzić B-26, a 20 lipca uszkodzić B-29. Jednak w tym miesiącu ponoszą poważne straty w walkach z pilotami USAF – łącznie 5 w powietrzu i 16 na ziemi. Sierpień przynosi bardzo rzadki sukces pilotom północnokoreańskim – w wyniku ataku Jaków-9 poważnie zostaje uszkodzony brytyjski niszczyciel (23.08.1950). 15 września Marines zdobywają jednego Jaka-9 i 2 Iły-10 na opuszczonym lotnisku (chyba Kimpo). Z końcem roku zdecydowana większość samolotów północnokoreańskich zostaje zniszczona, a resztki wycofane na terytorium Chin. Ostatnie zestrzelenie Jaka-9 zostało zgłoszone przez pilota USMC w dniu 07 czerwca 1952 (zestrzelenie w nocy na F4U-5NL uzyskał Andre). Ogółem podczas wojny Koreańskiej piloci ONZ zgłosili 29 zestrzeleń Jaków-9. Nie jest to liczba potwierdzona, ponieważ zdarzało się, że piloci dokonywali błędnej identyfikacji (kilka razy zgłaszano zestrzelenie Jaka-3, Jaka-17??? oraz mylono go z Ła-9/11). Najlepszy pilot północnokoreański - Kim Gi Ok pierwsze sukcesy odniósł pilotując Jaka-9. W literaturze najczęściej przypisuje mu się 9 zwycięstw, choć podobno po częściowym udostępnieniu archiwów chińskich i koreańskich udało się zweryfikować niektóre zgłoszenia i ostatecznie ich liczba wzrosła do 17. Za zasługi i sukcesy w walce z imperializmem w dniu 15.01.1951 otrzymał tytuł Bohatera DPRK. Jak-9 w zgłoszeniach pilotów ONZ 27-Jun-1950: USAF 68 FIS, 8 FBW - F-82G - William Hudson - Carl Fraser 27-Jun-1950: USAF 68 FIS, 8 FBW - F-82G - Charles Moran - Fred Larkins 29-Jun-1950: USAF 80 FBS, 8 FBW - F-51D - Harry T. Sandlin 29-Jun-1950: USAF 35 FBS, 8 FBW - F-51D - Richard J. Burns 30-Jun-1950: USAF 36 FBS, 8 FBW - F-80C - Charles A. Wurster 30-Jun-1950: USAF 36 FBS, 8 FBW - F-80C - John B. Thomas 3-Jul-1950 : USN VF-51 - F9F-3 - Leonard H. Plog 3-Jul-1950 : USN VF-51 - F9F-3 - Eldon W. Brown 15-Jul-1950: USAF 39 FIS, 51 FIW - F-80C - Robert A. Coffin 17-Jul-1950: USAF 35 FBS, 8 FBW - F-80C - Francis B. Clark 19-Jul-1950: USAF 36 FBS, 8 FBW - F-80C - Elwood A. Kees 19-Jul-1950: USAF 36 FBS, 8 FBW - F-80C - Robert D. McKee 19-Jul-1950: USAF 36 FBS, 8 FBW - F-80C - Charles A. Wurster 20-Jul-1950: USAF 35 FBS, 8 FBW - F-80C - Robert L. Lee 20-Jul-1950: USAF 35 FBS, 8 FBW - F-80C - David H. Goodnought 1-Nov-1950: USAF 67 FBS, 18 FBW - F-51D - Alma Flake / R.Thresher 2-Nov-1950: USAF 67 FBS, 18 FBW - F-51D - Alma R. Flake 2-Nov-1950: USAF 12 FBS, 18 FBW - F-51D - James L. Glessner 6-Nov-1950: USAF 67 FBS, 18 FBW - F-51D - Howard I. Price 6-Nov-1950: USAF 67 FBS, 18 FBW - F-51D - H. Price / H. Reynolds 26-Jan-1951: USAF 523 FES, 27 FEG - F-84E - Jacob Kratt Jr. 5-Feb-1951: USAF 67 FBS, 18 FBW - F-51D - Arnold Mullins 21-Apr-1951: USMC VMF-312 - F4U-4 - Harold D. Daigh 21-Apr-1951: USMC VMF-312 - F4U-4 - Philip C. DeLong 21-Apr-1951: USMC VMF-312 - F4U-4 - Philip C. DeLong 20-Jun-1951: USAF 18th Group - F-51D - John B. Harrison 4-May-1952: USAF 16 FIS, 51 FIW - F-86E - James A. McCulley 7-Jun-1952: USMC VMF(N)-513 - F4U-5NL - John W. Andre 3-Nov-1952: USMC VMF(N)-513 - F3D-2 - William Stratton/Hans Hoglind 29.06.1950: USAF B-26 1 x Jak-9 zniszczony na ziemi 03.07.1950: Plog USN F9F-3 1 x Jak-9 zniszczony na ziemi 03.07.1950: Brown USN F9F-3 1 x Jak-9 zniszczony na ziemi 04.07.1950: USN F9F-3 1 x Jak-9 uszkodzony na ziemi 15.07.1950: USAF F-80 2 x Jak-9 zniszczony na ziemi 19.07.1950: USAF F-80C 14 x Jak-9 zniszczony na ziemi 22.04.1952: Kincheloe USAF F-86 1 x Jak-9 zniszczony/uszkodzony na ziemi (nie zaliczony/zgłoszony) 22.04.1952: Harris USAF F-86 1 x Jak-9 zniszczony/uszkodzony na ziemi (nie zaliczony/zgłoszony) 24.04.1952: Kincheloe USAF F-86 3 x Jak-9 zniszczony/uszkodzony na ziemi (nie zaliczony/zgłoszony) 24.04.1952: Harris USAF F-86 2 x Jak-9 zniszczony/uszkodzony na ziemi (nie zaliczony/zgłoszony) Sukcesy Jaków-9 12-Jul-1950: zestrzelony - B-29A BuNo 44-69866 12-Jul-1950: zestrzelony - L-4 19-Jul-1950: zestrzelony - F-80C Howard E. Odell - MIA 28-Sep-1950: zestrzelony - F-51D BuNo 525 26.06.1950: 1 x C-54 i 7 x ROKAF (T-6?) zniszczone na ziemi 28.06.1950: 1 x F-82 1 x B-26 1 x C-54 zniszczone na ziemi 29.06.1950: 1 x C-54 zniszczony na ziemi 12.07.1950: 1 x B-26 uszkodzony 15.07.1950: 1 x B-26 uszkodzony 20.07.1950: 1x B-29 uszkodzony 23.08.1950: uszkodzony brytyjski niszczyciel 15.01.1951: atak na B-26s; wynik niepotwierdzony Mój model nie przedstawia typowej dla DPRK AF wersji U/P lecz wersję M, która pojawiła się z niewielkich ilościach (dane niepotwierdzone) w Korei w 1951 i w 1952. Pierwsza naprędce zrealizowana dostawa związana była z pilną potrzebą odbudowania lotnictwa północnokoreańskiego po pogromie z końca 1950. Podobno w tej partii znalazła się pewna ilość emek ponieważ nie udało się w krótkim czasie pozyskać dostatecznej ilości Jaków w wersji P. Emki zostały skierowane do ośrodków szkoleniowych jako samoloty szkolenia zaawansowanego, zaś Jaki-9P i Ła-9/11 do odbudowywanych jednostek bojowych. Wzmianki o dostawie Emek znalazłem w materiałach chińskich i rosyjskich. Nie znalazłem żadnych w miarę pewnych informacji dotyczących bojowego zastosowania Emek, ale kilka razy piloci ONZ meldowali o walkach i zestrzeleniach Jaków-9D – jednym z takich spotkań była walka stoczona 21 kwietnia 1951 przez parę F4U-5 z VMF-312 z czwórką Jaków. W wyniku starcia samolot kapt. Phillipa DeLonga został poważnie uszkodzony, ale Amerykanie zgłosili trzy zestrzelenia i jedno uszkodzenie. Schemat malowania jest typowy dla samolotów stosowanych w szkołach lotniczych ZSRR, CHRL i KRLD. Jedyną barwną sylwetkę / schemat znalazłem na WINGS PLAETTE. Budowa modelu Model wykonałem z zestawu Jak-9D/K/T/M w skali 1/48 firmy SIGNUM, który dostępny jest jeszcze w ofercie Chematica. Malowany aerografem i lakierami oraz akrylami Agamy. Brudzenie to mix Dark i Natural Wash’a firmy MIG. Okopcenia wykonane pędzlem i olejem van Gogha (RAW UMBER). Kalki pochodzą z nieznanego mi bardzo starego modelu Iła-28 (gwiazdy), numer to jakieś resztówki Techmodu. W tym modelu nowością warsztatową było dla mnie zastosowanie preparatu LIQUID DECAL FILM firmy MICROSCALE do zabezpieczenia starych kalkomanii – bardzo przypadł mi do gustu ten wynalazek. Przetarcia i miejscowe zmatowienia wykonałem za pomocą ściereczki matującej – to kolejny specyfik z wprowadzenia którego jestem zadowolony. Budowa tego modelu była dla mnie czystą przyjemnością – montaż był praktycznie bezproblemowy, a materiał bardzo wdzięczny w obróbce. Model wymagał tylko niewielkich przeszlifowań w obrębie mocowania skrzydła do kadłuba. Szpachlowanie kosmetyczne. Nie wiem czy na potrzeby frontu północnego nie nabędę sobie jeszcze jednego Jaka-9 tego producenta…
  12. Nie wiem co jest grane - nie minęły jeszcze 24h od umieszczenia pierwszego wpisu a ja nie mam już możliwości edycji... Mocno dziwne... Trudno, w takim razie poprawione zdjęcia poniżej: I kilka zbliżeń:
  13. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi z tymi ciemnymi fotografiami do czasu aż je zobaczyłem na innym PC... Już wiem w czym tkwi problem - mój starowieńki laptop (Dell Latitiude D610) widać ma coś nie tak z matrycą. Zdjęcia oglądane na nim wyglądają prawidłowo. Na szczęście mam zgrane oryginalne fotki, to je jeszcze raz "obrobię" i w wolnej chwili podmienię.
  14. Witam, Chciałbym Wam zaprezentować ostatno ukończony na forum model samolotu, który powstał w ramach serii Malta 1940-43. Jest to także pierwszy model w kolekcji reprezentujący lotnictwo FAA - Fairey Fulmar Mk.I z 806 dywizjonu FAA operującego z pokładu HMS Illustrious w okresie sierpień 1940 - styczeń 1941. W barwach FAA kolekcję uzupełnią jeszcze (oczywiście w nieco późniejszym terminie): SeaGladiator, SeaHurricane i Swordfish. Rys historyczny Służba Fulmara na śródziemnomorskim teatrze działań rozpoczęła się w sierpniu 1940 wraz z włączeniem do Force „H” admirała Cunninghama lotniskowca HMS Illustrious, na pokładzie którego stacjonował 806 dywizjon FAA. Nie dziwi zatem fakt, że wyposażony w najnowocześniejszy samolot FAA dywizjon został natychmiast włączony do ochrony cennych konwoi płynących z zaopatrzeniem na Maltę i Kretę. Do pierwszego starcia z samolotami Regia Aeronautica doszło już 2 września w pobliżu Rodos - klucz Fulmarów zestrzelił wykonującego lot patrolowy Canta Z.501, tego samego dnia inna sekcja przechwyciła i zestrzeliła trzy torpedowe SM.79 i uszkodziła kolejną, która wkrótce została „dobita” przez okrętową altylerię. Dwa dni później piloci 806 Sqn FAA powiększyli swoje konto o SM.81 i SM.79 oraz uszkodzili kolejne pięć SM.79. We wrześniu wykaz zwycięstw został powiększony jeszcze o dwa Canty Z.1007 zestrzelone podczas próby wykonania horyzontalnego bombardowania konwoju płynącego z Aleksandrii na Maltę oraz wykonujące patrole Canta Z.501 i Z.506B. Kolejne sukcesy w zwalczaniu włoskiego lotnictwa piloci Fulmarów odnotowali w październiku podczas osłony kolejnych konwoii (Z.506B, Z.501 i 2x SM.79). Listopad okazał się bardzo pracowity dla pilotów 806 dywizjonu – rozpoczęli go od osłony Swordfishy podczas słynnego ataku na bazę włoskiej marynarki w Terencie (operacja „Judgement”). W wyniku walk jakie wywiązały się w trakcie kilku kolejnych dni konto zestrzeleń dywizjonu powiększyło się o 10 bombowców (SM.79, Z.1007, Z.506B i Z.501) oraz 6 myśliwców (Fiat CR.32). Od stycznia 1941 Fulmary FAA musiały zmierzyć się z nowym przeciwnikiem – Luftwaffe. W na początku miesiąca wyruszył z Giblartalu na Maltę konwój (operacja „Excess”). Pierwsze pojawiły się włoskie SM.79 próbujące zaskoczyć Brytyjczyków atakiem torpedowym z niskiego pułapu, pilotom FAA udało się w tym przeszkodzić - Włosi nie uzyskali trafienia. Niestety niemal w tym samym czasie pojawiła się formacja 43 Sztukasów z 1/StG I i 2/StG 2, które skoncentrowały swój atak na lotniskowcu. Niemcy wykazali się zabójczą celnością – w pokładzie ulokowali sześć ważących po 1000kg każda bomb. Atak nie był jednak bezkarny dla Niemców – Brytyjczykom udało się zestrzelić cztery Ju-87. Eskortujące formację Bf-110 zgłosiły trzy zestrzelenia, choć w rzeczywistości utracony został tylko jeden Fulmar. W wyniku ataku samoloty 806 dywizjonu musiały lądować na Malcie i dalsze loty osłonowe piloci prowadzili już z bazy Hal Far. W trakcie tych lotów zestrzelili jeszcze jedną SM.79, a drugą zmusili do lądowania / wodowania oraz uszkodzili dwa Ju-87. Po dotarciu na Maltę HMS Illustrious został poddany niezbędnym naprawom, które trwały tydzień – w tym czasie Niemcy i Włosi wielokrotnie ponawiali ataki na port i lotniskowiec, ale szczęśliwie dla Brytyjczyków nie udało im się go zatopić – w literaturze ten okres nazwany został „Illustrious blitz”. Po zakończeniu prowizorycznych napraw lotniskowiec został skierowany do USA na trwający pół roku remont. Resztki 806 dywizjonu FAA zostały przeniesione na Kretę jako wzmocnienie sił tam stacjonujących. Do końca 1942 Fulmar był podstawowym myśliwcem FAA operującym nad wodami Morza Śródziemnego. Mój model przedstawia maszynę "R" N1886 pilotowaną przez SubLt Ivana L.F. Lowe. Pilot ten zapisał się na kartach historii jako pierwszy, który uzyskał zestrzelenie pilotując Fulmara - miało to miejsce niedaleko wyspy Rodos w dniu 2 września 1940 roku. Ofiarą Lowa była włoska łódź latająca Cant Z.501 wykonująca lot patrolowy. W/g niektórych źródeł udział w tym zestrzeleniu mieli jeszcze Cdr Evans i Lt Cdr Kilroy. Do wycofania z M.Śródziemnego lotniskowca HMS Illustrious Lowe uczestniczył praktycznie w większości starć do jakich dochodziło pomiędzy lotnikami 806 Sqn FAA a samolotami włoskimi i niemieckimi - w trakcie tychże walk uzyskał kolejne 5 zwycięstw zespołowych (tytuł asa zdobył w dniu 11 października po zestrzeleniu Canta Z.501). W tym czasie dwa razy przekonał się osobiście o celności i skuteczności strzelców pokładowych państw osi. Pierwszy raz miało to miejsce 29 września 1940 - podczas ataku na wykonujące bombardowanie horyzontalne Canty Z.1007 Fulmar Lowa został celnie uszkodzony przez jednego ze strzelców - Lowe szczęśliwie wodował i wraz z obserwatorem (Kensett) zostali uratowani przez HMAS Stuart. Drugi raz pilotowany przez niego Fulmar został uszkodzony ogniem strzelców Ju-87 chwilę po tym jak Lowe zgłosił zestrzelenie jednego z nich. Niestety tym razem od ognia strzelców zginął obserwator. Lowe został wyłowiony z morza przez HMS Jaguar. Wyróżniającymi się pilotami 806 dywizjonu FAA latającymi na Fulmarach (Malta1940-41, Kreta 1941) byli: Pilot / Zestrzelenia [indywidualne + zespołowe] / zestrzelenia potwierdzone - LtCdr Alfred Jack 'Jackie' SEWELL / 13[6+7] / 9,5 - SubLt Graham Angus HOGG / 12[4+8] / 7,5 - LtCdr Stanley Gordon ORR / 12[6+6] / 9 - Cdr Charles L. G. 'Crash' EVANS / 10[2+8] / 5 - Lt William Lawrence LeCoq BARNES / 8[6+2] / 7 - LtCdr Robert 'Sam' MACDONALD-HALL / 7[1+6] / 4 - SubLt Ivan Lawrence Firth LOWE / 6[1+5] / 2,83 - Lt Philip Donald Julian SPARKE / 6[4+2] / 5 - Lt Robert Stephen HENLEY / 5[2+3] / ? Budowa modelu Model wykonałem w oparciu o zestaw Airfixa. Proces budowy dostępny jest w wątku warsztatowym viewtopic.php?t=25698 . Model składało mi się bardzo przyjemnie - Fulmar to w/g mnie jeden z najbardziej wdzięcznych modeli tej firmy. Szpachlowanie i szlifowanie było kosmetyczne - spasowanie elementów jest bardzo dobre. Malowanie wykonałem (tak, muszę się do tego przyznać) aerografem z zastosowaniem farb i lakierów akrylowych Agamy. Pędzel w tym przypadku pełnił rolę wyłącznie wspomagającą (malowanie wszelkiej drobnicy) i retuszerską. Kalki kładły się doskonale przy niewielkim wsparciu ze strony Mr. Mark Softer. Modyfikację numeru seryjnego wykonałem pędzlem 00 i akrylem Model Mastera. Wash wykonałem przy pomocy „Neurtal Wash’a” firmy MIG. Ślady eksploatacyjne (okopcenia i zabrudzenia) wykonałem suchymi pastelami przetartymi patyczkami do uszu, obicia na skrzydłach i kadłubie oraz okopcenia od kaemów to wynik zastosowania kredek pastelowych. Przetarcia na skrzydłach przy kadłubie to eksperymentalne zastosowanie do tego celu gąbki. A tutaj kilka zbliżeń dla tych co się chcą bardziej popastwić ;o) ...
  15. Fulmar ukończony - teraz muszę tylko tradycyjnie przygotować "rys historyczny" i będę mógł przedstawić model w galerii
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.