Helmut Napisano 26 Kwietnia Share Napisano 26 Kwietnia Gdy skończyłem kolejny model dla mojej Pani, uświadomiłem sobie, że robienie za każdym razem nowej galerii zaczyna tracić sens, zwłaszcza w sytuacji, kiedy założenia są takie, że co roku moja Pani będzie dostawała nowy model Jej Imienia. Postanowiłem więc skomasować to i prowadzić odtąd jedną galerię, dla porządku wrzucając tu wstęp i galerie poprzednie, o numerach 1, 2, 3 i 4. Najpierw trochę historii. Niezwykłość mojej Pani zawiera w sobie również tę fantastyczną cechę, że moje modelarzenie lubi i uważa za coś wartościowego, ba, wręcz coś, bez czego nie byłbym sobą. Na wszelki wypadek nie próbuję zgłębiać meandrów kobiecej duszy, choćby i najukochańszej i stoję na stanowisku, że lepiej nie dociekać, tylko cieszyć taką sytuacją (i co najwyżej modlić się do Instancji Wyższych, by to się nie zmieniło). No, ale skoro ona lubi te moje modele, no to czemu jej nie uszczęśliwić podwójnie i uwielbić ją nie tylko słownie i czynami wszelakiemi, ale także i modelem na jej cześć wykonanym. Oczywiście, modelem samolotu, który rzeczywiście istniał. Nr 5. Hawker Typhoon Mk.Ib, 181 FSq, ćwiczenia "Spartan", wiosna 1943 r (Airfix, 1:72 +dodatki) Tym razem padło na model, który chodził mi po głowie od dawna, tzn. taki, gdzie RAF-owskie litery kodowe układają się w imię EL-A. Tu wybór był naprawdę ograniczony, bo kod EL miał Dywizjon 181, który latał praktycznie wyłącznie na Typhoonach. A de facto był ograniczony jeszcze bardziej z przyczyn czysto osobistych, bo ja za prawdziwe Typhoony uznaję tylko te typu "car door". Po prostu do tej aury potęgi i siły, jaką dla mnie roztacza Typhoon (ten olbrzymi wlot chłodnicy, ta grubość skrzydła...) nie pasuje mi subtelna i delikatna kroplowa limuzyna. Więc byłem siłą rzeczy skazany na jeden pierwowzór; ten brak wyboru lekko kompensował fakt, że ta maszyna brała udział w ćwiczeniach "Spartan" (wiosna 1943 r.) i z tego powodu została oznaczona na silniku białymi pasami, a lewe skrzydło pomalowane od dołu na czarno. Postanowiłem to wykorzystać do pewnego urozmaicenia i spróbować oddać polowy charakter tego przemalowania, zwłaszcza skrzydła, poprzez niezbyt dokładne pokrycie kolorem i zasymulowanie pociągnięć pędzlem, zarówno kolorem, jak i satynowym lakierem. Wyszło, jak wyszło. Poległem natomiast przy tych białych pasach, nie umiejąc wypośrodkować pomiędzy pożądaną cienkością warstwy a dobrym kryciem - wygrało to drugie, raczej chyba ze szkodą dla modelu. (przy okazji: czy ktoś może polecić jakąś dobrze kryjącą akrylową białą?) Bazą był model Airfixa, więc koniecznością stał się zakup szklarni do wersji car door (Brengun), dodatkowo doszły jeszcze blaszki Parta (wykorzystane częściowo). I jak zwykle, w trakcie produkcji okazywało się, że roboty jest dużo więcej, niż człowiek się spodziewał. Nie mam na myśli przebudowy kokpitu, bo to było oczywiste (większość zrobiłem ze scratcha), ale najbardziej wytrasowanie poprawnych linii podziału na kadłubie i górnej powierzchni skrzydeł. Ze szklarni od Brenguna wykorzystałem ostatecznie tylko tylną część, resztę musiałem zrobić ze scratcha. Wiatrochron był nie dość że za gruby, to jeszcze miał kompletnie od czapy zaznaczone ramki, a szyby w drzwiach postanowiłem ambitnie zrobić do połowy opuszczone, skończyło się więc na pracowitej konstrukcji z szybek 0,1 mm bodajże Plastructu i płytek 0,25. I brązowego drutu 0,2 dla wzmocnienia konstrukcji otwartych drzwi (bo się były łaskawe rozwalić w tracie przyczepiania i trzeba było robić od nowa. Plus oczywistości typu wręgi i kable w lukach podwozia, golenie główne podwozia (od zera) i wewnętrzne strony pokryw podwozia (z zewnątrz poszły blaszki Parta). Aha, i jeszcze lufy od Mastera. Malowałem (wszystko akryle) Hataką, brudziłem PLW od Ammo i pyłem z roztartych suchych pasteli. Do okopceń użyłem po raz pierwszy Shaderów od Ammo - nawet fajnie pracują. Lakier mat był pewnym problem, najpierw poszedł Ultra Mat od Ammo, ale był tak nietrwały, że ścierał się niemal sam, więc mi pomogłem i położyłem Flat Clear od Gunze. Od razu lepiej. Z zauważonych błędów: poniewczasie zorientowałem się, że przesunęły mi się czarno-białe pasy na dolnej powierzchni skrzydeł, poza tym mam, jak widzę permanentny problem z utrzymaniem sterylnej bezkurzowości podczas prac malarskich. Pewnie jest jeszcze parę innych rzeczy, w końcu makro wrogiem modelarza, prawda? Mojej Pani oczywiście wszystko podoba się bezwarunkowo. I tego się trzymam. 9 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.