Jump to content

Helmut

Members
  • Content Count

    12
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

14 Good

Recent Profile Visitors

219 profile views
  1. Wasze komentarze sprawiają, że zaczynam się stresować, że się będę starał za bardzo i spartaczę . Chłe chłe. Przyszła kolej na siłowniki składające podwozie główne. Te w zestawie (na pierwszym zdjęciu u góry, na drugim po lewej) po porównaniu ich ze zdjęciami, nie spełniają żadnych standardów. Najpierw myślałem, że wystarczy, jak odrobię te trójkątne uchwyty, a resztę, zwłaszcza tę część zamontowaną w podłodze (suficie??) luków będzie można zostawić. Było z tym trochę zabawy, ale takiej dość przyjemnej w gruncie rzeczy. Przeciąłem te zestawowe w tych miejscach, gdzie zmieniały się g
  2. Yyych... No tego czegoś, co zawiasem spina górną i dolną część goleni podwozia, a pomiędzy nimi jest kolumna amortyzatora (no właśnie, amortyzatora, a nie resora!!!), na zdjęciach z walkaroundu zabezpieczona czerwoną blokadą. Uf. Uznałem, że skoro jest takie coś, jak "lorneta nożycowa" (w armii Berlinga nazywana elegancko ścierwotrąbą), a ma podobny zawias, to i tutaj nogą to być nożyce... Jak się toto fachowo nazywa? Ogranicznik? ?
  3. No i w zasadzie "Kronika" zmienia się w "Aktualności" Praca nad zespołem podwozia głównego dobiegła końca. Ostatecznie zdecydowałem się na wywalenie eduardowej wersji nożyc resora i szczotki do kół - była z blaszki, więc była cienka, a ze zdjęć wynika, że oryginał swoją grubość posiadał. Przewody hydrauliczne do hamulców robiłem z dwóch grubości drutu ołowianego (0,25 i 0,4), dodatkowo dorzucając opaski przytrzymujące. Doszedł jeszcze uchwyt do siłownika składającego podwozie. Ponieważ w zestawie Airfixa zrobiono osobno felgę i oponę, można było najpierw zamontować i obrobić
  4. (19 III) Poprzyglądanie się zdjęciom goleni podwozia zaowocowało decyzją o ich poprawie. Najpierw poszedł w diabły miedziany drucik na goleni głównej. Potem wziąłem się za uchwyty zamontowane na podpórce (jak to się fachowo nazywa???) goleni głównej, a trzymające górną część pokrywy podwozia, a co się dumnie prezentuje na samym środku pierwszego zdjęcia poniżej. Niestety ten element nie przyciągnął jakiejś szczególnej uwagi wszystkich, którzy fotografowali podwozie, więc nieźle się nakombinowałem, usiłując go zrekonstruować. Najpierw kombinowałem, czy w ogóle nie przeciąć
  5. Najpierw uznałem, że chyba przesadzasz. Tem silnik ma 2 cm długości! Ale jak zobaczyłem Twoje szaleństwa przy P.11 w 1:72 - no nie, cholera, gość ma rację. DA SIĘ!
  6. To jest raczej poblask. Zwróć uwagę, że taki sam jest na krawędzi blachy owiewki wywiniętej na kadłub. A z kolei na górnym fragmencie owiewki - znów ciemny, jak na kadłubie...
  7. (24 maja) Tym razem na warsztat poszło podwozie i okolice. Trwała fascynacja fototrawionymi blaszkami, zwłaszcza, że boki luków podwozia to całe olbrzymie blaszyska, a nie ten drobiazg z kabiny. Brudzing wyszedł chyba w miarę, ale widzę, że będę musiał dopracować jeszcze techniki malowania. Ambitnie dorzuciłem jeszcze kilka kabelków (wciąż drut miedziany), podpatrzonych w warsztacie u konkurencji ? (https://www.pwm.org.pl/viewtopic.php?f=12&t=5494&hilit=Defiant). Ale jak się teraz na to patrzę, to chyba jeszcze parę detali tam dorzucę... Na następny ogień poszły gol
  8. Bardzo proszę: część pierwsza, z konieczności okraszona licznymi zastrzeżeniami i usprawiedliwieniami
  9. Najpierw trochę historii O istnieniu Defianta dowiedziałem się baaaardzo dawno temu z zeszytu TBU (nr 87) i od razu się w nim zakochałem. A już szczególnie zafascynował mnie egzemplarz N1671 - "the sole survivor", jak to mówią Anglosasi. Marzyłem o tym modelu. Jak widać po książeczce, sfatygowana mocno... Z przyczyn obiektywnych a oczywistych moje uczucie musiało pozostać platoniczne przynajmniej do 1990 roku, a jak już możliwość skonsumowania tegoż uczucia stała się realna, to jakoś tak wyszło, że a to okazji nie było, a to przerzuciłem się na Japończyków... I tak zost
  10. Ło rrrany!!! No jakbym sam pisał! Spitfire Ucziebno-Trienirownyj Istriebitiel! Ten Hurricane, o którym wspominałem, też tu jest... No i kolekcja Mikro 1:144, w której był Łoś o okrągłym przekroju kadłuba... Dzięki, Baas!
  11. Po pobieżnym przejrzeniu niniejszego działu widzę, że jestem w typowej grupie użytkowników: starszy (40+) pan, który po dłuuuugich latach przerwy wraca do hobby z młodości. Różnice zasadniczo są dwie, ale za to kluczowe: nieporównanie większy wybór modeli, akcesoriów, etc. i nieporównanie inne (no, bez przesady...) możliwości finansowe. No nie, przepraszam, jest jeszcze trzecia różnica: technologie. Zanim w ogóle zacząłem się ponownie w modelarstwo bawić, długo obwąchiwałem wszystkie techniki brudzingów, żywic, fototrawień, metalizerów... Apetyczne to bardzo, ale i lekka obawa jest, bo i oczy
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.