Cześć!
Ten odcinek nosi tytuł: "Nie testuj Vallejo.Po tym nic już nie będzie takie samo" Zniechęcony ciągłym krzywieniem się rodziny i sąsiadów na zapach rozpuszczalnika (maluję w piwnicy ale niesie się na klatkę niestety) zakupiłem dwie farby vallejo:zieloną (wersja AIR,odpowiednik Hu117) i piaskową (zwykła,odpowiednik Hu94). Zniesmaczony i wściekły na zapas że zaraz mi się ten AB-1001 zapcha i polecą "krzywe" zanim wyczyszczę i naleję Humbrola nalałem na próbę zielonej, odpaliłem sprężarkę i jazda...
Cóż...potem właściwie nic nie mówiłem bo szczena mi opadła...nie dość że się nie zapchał to pomalował jak marzenie a powłoka farby była obłędna. Zachęcony sukcesem zacząłem czyścić aerka i kolejne zdziwienie...woda starczyła w zupełności. Zadowolony jak nie wiem co nalałem piaskowej (bez retardera) i z pewną nieśmiałością pociągnąłem za spust Zdębiałem po raz wtóry...mimo braku opóźniacza aerek się znów nie zapchał i dał z siebie wszystko. Wniosek? Zmieniam farby...kij z tym że będę musiał kłaść podkład Nie śmierdzi , maluje jak złoto więc nie ma co kombinować A teraz fotki mecha i ulicy (po washu). Zostało jeszcze kilka poprawek, sidol i wash na mecha oraz mat na ulicę i kurczaka