Jump to content

Żapcia

Members
  • Content Count

    25
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

Personal Information

  • Location
    Gdańsk
  1. Witam po dłuższej przerwie ;) Niby wakacje w pełni, a jakoś ciężej było mi się zmobilizować, abym wreszcie zamaskowała do końca kadłub. Po prostu nie za bardzo polubiłam oklejanie modelu tymi wałeczkami blutacka. Ale zebrałam się w sobie i udało mi się zakończyć ten etap pracy nad modelem. Zgrzałam też gumowe gąski - może nie udało mi się to do końca ale na szczęście dużo można ukryć pod bocznymi osłonami Stan, tego co zrobiłam do dziś poniżej. Muszę teraz dokleić parę drobnych elementów takich jak lusterko itp. Pozdrawiam!
  2. Nakładałam pigmenty MIGa - Beach Sand i Industrial City Dirt i pigment CMK Sandy Dust, które potem rozcierałam wilgotnym pedzelkiem zamoczonym w Fixererze Miga. Pesymista. Optymista. Pomysł ciekawy, ale nie chce się narażać na urazę męskiej dumy Jeszcze nie będę mogła z warsztatu korzystać
  3. "Nadejszła wiekopomna chwila", gdyż oto z dumą przedstawiam moją pierwszą galerię Miejmy nadzieję, że nie ostatnią Pierwszy raz pamięta się do końca życia, tak i ja zapamiętam, jak to w gąszczach dywanu szukałam zagubionych części, jak moje paznokcie robiły sabotaż w klejeniu małych elementów, jak spoglądałam na instrukcję, jak cielę na malowane wrota Jednak godziny pracy manualnej i wykładów Piotrka nie poszły na marne i mogę rzec, że promyczek wiedzy modelarskiej zaświtał Kaganek oświaty realizuje się teraz na Leosiu i zobaczymy z jakimi efektami Dziękuję również za wszystkie pochlebne komentarze, które jeszcze bardziej motywowały mnie do pracy.. PS. Reggy chciał, abym wspomniała, że zdjęcia zostały zrobione dzięki jego kunsztowi fotograficznemu Dziękuję Tato
  4. Dziękuję bardzo Pawle za linka, niezwykle ciekawy Co do reszty to chyba pozostawię bez komentarza Nawet naszej klasy nie mam, a co dopiero jakieś sesje na forum Ok, teraz na serio Temat nazywa się Leopard 2A6EX---> pamietać
  5. Tak, oboje jesteśmy nienormalni
  6. Mogę nadmienić, że pojazd prezentuje się o wiele lepiej na żywo niż na zdjęciach Nie to co na biednym uniwerku
  7. Próby naprawy, naciągnięcia itp. Mam nadzieję, że choć odrobinkę jest lepiej... A tu już cała wieża w kamo. Na chwilę obecną tylko to, bo terminy egzaminów się nie ubłagalnie zbliżają (ach ciężkie życie studenta..) Kawałek maskowania został na boku, ponieważ jakoś ominęłam to miejsce przy malowaniu. jednak co się odwlecze to nie uciecze i poprawię przy robieniu kadłuba. Fotki jakieś blade wyszły, więc zapewniam, że kolory są bardziej nasycone w rzeczywistości.
  8. No cóż.. Są przyklejone, bo naiwnie myślałam, że tak jest prawidłowo.. Widziałam zdjęcia w skali 1:1 to jakieś małe odchylenia były No trudno może uda się jakoś poprawić.. Pozwolę sobie zacytować: "Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom nie śniło"
  9. Malowanko poszło i to nawet doznałam zaszczytu obsługi nowego aerka Reggiego Nawiasem mówiąc, nie wyobrażam sobie malowania pędzelkiem Nowa sprężarka jednak chyba mnie nie lubi, bo jak tylko usiadłam z zamiarem brania się do pracy coś się odłączyło i bęc... Jednak Piotrek Złota Rączka szybko naprawił i dlatego można spojrzeć na te oto rezultaty:
  10. Prace idą żółwim tempem, bo teraz jest trochę nieprzychylny czas dla studentów... Piotrek mówiąc, że modele nie mają daty ważności też mnie zbytnio nie popędza Jednak w przerwach na zaliczenia starałam się coś podłubać, by iść choć odrobinę do przodu. Z ramek wszystko już wykorzystane, gdzieniegdzie poszpachlowane i w zasadzie gotowe by kłaść podkład. Za radą Reggiego dorobiłam drzwiczki celownika.
  11. Nie jestem pewna, czy to by wiele dało.. Nie, to tylko matrix Oto nieprzenikniony i niezbadany świat matrixa Podążajcie za króliczkiem
  12. Pora zacząć nowy wątek, tym razem z Leopardem w tle... Ochocza postawa twórcza doprowadziła do tego, że bite siedem godzin siedziałam przy warsztacie, nie odczuwając żadnych potrzeb życiowych poza żądzą składania Leosia Postępy, jak na jedno popołudnie, mam nadzieję, że spore Oprócz źle odlanych niektórych części, które wymagały szpachli, obyło się bez większych problemów. No może lufy nie chciało mi się do końca wygładzać, co zostawiłam na inne popołudnie;p Miło też zauważyć, że póki co nic mi nie spadło i nie zginęło w ciemnych odmętach dywanu pod biurkiem (odpukać w niemalowane ) Aż duma rozpiera, bo Leoś w porównaniu do Beemdzia prezentuje się okazale, dumnie i inne achy i ochy Ponadto miałam możliwość pierwszy raz wmontowałać blaszkę
  13. Zatem, żeby nie było wątpliwości ja się też wypowiem Wszystkie rzeczy robiłam sama po dokładnym instruktażu lub poleceniu przeczytania kilku materiałów. Sam pomysł spróbowania był inicjatywą Piotrka, którą ja ochoczo wsparłam, gdyż zawsze chwaliłam jego pasję i podziwiałam zdolności. Jednak kiedy Piotrek chciał choć trochę fizycznie ingerować w mojego beemdziaka był wielki krzyk typu: "zostaw MÓj model!". Chciałam by w 100% był to efekt mojej pracy i zaangażowania, żeby w miarę postępów czuć dumę z siebie, a nie zawdzięczać to doświadczeniu Narzeczonego.. Zresztą Piotrek dawał mi wolną rękę i przeważnie kiedy ja byłam pochłonięta ulepszaniem mego dzieła, on wertował te oto forum bądź siedział obok mnie przy jednej lampce i malował swój modelik (iście rodzinna atmosfera ;p). Ja ostatnio powoli snułam plany, co kolejnego wezmę na warsztat, a on się tylko jeszcze bardziej cieszył, że mi się to naprawdę podoba i możemy kolejną rzecz robić wspólnie.. Naprawdę cieszę się, że zabrałam się za ten model.. Wsparcie Piotrka dało mi na pewno dużo, zapewne bez Niego beemdziak nie wyglądałby tak, jak wygląda.. Dziękuję:* Co do postu powyżej, małe sprostowanie: nie mieszkam w akademiku, a tym bardziej z Piotrkiem w akademiku ;p
  14. Witajcie! Na początku weekendu udało mi się wygospodarować trochę czasu, żeby popracować nad obiciami. Dodałam trochę białego koloru do bazowego piaskowego i zabrałam się za finiszowanie tej żmudnej roboty... Chyba wkrótce koniec ;)
  15. Wiem, że prace nad beemdziakiem chwilowo (to chwila z kategorii tych dłuższych chwil) stanęły w miejscu, ale kto miał „szczęście” zdawać sesję, ten zna wytłumaczenie. Jednak, gdy wszystkie przeszkody minęły, ochoczo można było kontynuować relację. Zatem pierwszą czynnością, nie licząc starcia warstwy kurzu z modelu, była wariacja na temat farb olejnych. Stawiałam pędzelkiem kropki koloru bądź białego, bądź żółtego, bądź umbry ziemnej, bądź ochry bądź nawet sienny palonej po to tylko, by ze ścierania w dół i mazania został kolor niewiadomego pochodzenia. Po tej pracy postanowiłam zrobić odpryski. Ażeby mieć jakieś wyobrażenie o ich umiejscowieniu, poszukałam ładnie skancerowanego przykładu (w sumie podobnego bardziej już do rzeczy ze złomowiska niż do współczesnego czołgu). Mimo dobrego naocznego przykładu rdzy i zadrapań, długo zajęło mi jakiekolwiek pojęcie, gdzie to można nałożyć na beemdziaka… Niektóre miejsca bez wątpienia wyglądają sztucznie, ale mam nadzieję jeszcze to zniwelować, bo czeka jeszcze drugi odcień zadrapań, jaśniejszy niż bazowy piaskowy. Muszę jeszcze pomalować trzonek łopaty i lekko "zmetalizować" gąsienice. Potem tylko pigmenty i gotowe
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.