Żapcia
Użytkownicy-
Liczba zawartości
25 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Żapcia
-
Witam po dłuższej przerwie ;) Niby wakacje w pełni, a jakoś ciężej było mi się zmobilizować, abym wreszcie zamaskowała do końca kadłub. Po prostu nie za bardzo polubiłam oklejanie modelu tymi wałeczkami blutacka. Ale zebrałam się w sobie i udało mi się zakończyć ten etap pracy nad modelem. Zgrzałam też gumowe gąski - może nie udało mi się to do końca ale na szczęście dużo można ukryć pod bocznymi osłonami Stan, tego co zrobiłam do dziś poniżej. Muszę teraz dokleić parę drobnych elementów takich jak lusterko itp. Pozdrawiam!
-
Nakładałam pigmenty MIGa - Beach Sand i Industrial City Dirt i pigment CMK Sandy Dust, które potem rozcierałam wilgotnym pedzelkiem zamoczonym w Fixererze Miga. Pesymista. Optymista. Pomysł ciekawy, ale nie chce się narażać na urazę męskiej dumy Jeszcze nie będę mogła z warsztatu korzystać
-
"Nadejszła wiekopomna chwila", gdyż oto z dumą przedstawiam moją pierwszą galerię Miejmy nadzieję, że nie ostatnią Pierwszy raz pamięta się do końca życia, tak i ja zapamiętam, jak to w gąszczach dywanu szukałam zagubionych części, jak moje paznokcie robiły sabotaż w klejeniu małych elementów, jak spoglądałam na instrukcję, jak cielę na malowane wrota Jednak godziny pracy manualnej i wykładów Piotrka nie poszły na marne i mogę rzec, że promyczek wiedzy modelarskiej zaświtał Kaganek oświaty realizuje się teraz na Leosiu i zobaczymy z jakimi efektami Dziękuję również za wszystkie pochlebne komentarze, które jeszcze bardziej motywowały mnie do pracy.. PS. Reggy chciał, abym wspomniała, że zdjęcia zostały zrobione dzięki jego kunsztowi fotograficznemu Dziękuję Tato
-
Dziękuję bardzo Pawle za linka, niezwykle ciekawy Co do reszty to chyba pozostawię bez komentarza Nawet naszej klasy nie mam, a co dopiero jakieś sesje na forum Ok, teraz na serio Temat nazywa się Leopard 2A6EX---> pamietać
-
Tak, oboje jesteśmy nienormalni
-
Mogę nadmienić, że pojazd prezentuje się o wiele lepiej na żywo niż na zdjęciach Nie to co na biednym uniwerku
-
Próby naprawy, naciągnięcia itp. Mam nadzieję, że choć odrobinkę jest lepiej... A tu już cała wieża w kamo. Na chwilę obecną tylko to, bo terminy egzaminów się nie ubłagalnie zbliżają (ach ciężkie życie studenta..) Kawałek maskowania został na boku, ponieważ jakoś ominęłam to miejsce przy malowaniu. jednak co się odwlecze to nie uciecze i poprawię przy robieniu kadłuba. Fotki jakieś blade wyszły, więc zapewniam, że kolory są bardziej nasycone w rzeczywistości.
-
No cóż.. Są przyklejone, bo naiwnie myślałam, że tak jest prawidłowo.. Widziałam zdjęcia w skali 1:1 to jakieś małe odchylenia były No trudno może uda się jakoś poprawić.. Pozwolę sobie zacytować: "Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom nie śniło"
-
Malowanko poszło i to nawet doznałam zaszczytu obsługi nowego aerka Reggiego Nawiasem mówiąc, nie wyobrażam sobie malowania pędzelkiem Nowa sprężarka jednak chyba mnie nie lubi, bo jak tylko usiadłam z zamiarem brania się do pracy coś się odłączyło i bęc... Jednak Piotrek Złota Rączka szybko naprawił i dlatego można spojrzeć na te oto rezultaty:
-
Prace idą żółwim tempem, bo teraz jest trochę nieprzychylny czas dla studentów... Piotrek mówiąc, że modele nie mają daty ważności też mnie zbytnio nie popędza Jednak w przerwach na zaliczenia starałam się coś podłubać, by iść choć odrobinę do przodu. Z ramek wszystko już wykorzystane, gdzieniegdzie poszpachlowane i w zasadzie gotowe by kłaść podkład. Za radą Reggiego dorobiłam drzwiczki celownika.
-
Nie jestem pewna, czy to by wiele dało.. Nie, to tylko matrix Oto nieprzenikniony i niezbadany świat matrixa Podążajcie za króliczkiem
-
Pora zacząć nowy wątek, tym razem z Leopardem w tle... Ochocza postawa twórcza doprowadziła do tego, że bite siedem godzin siedziałam przy warsztacie, nie odczuwając żadnych potrzeb życiowych poza żądzą składania Leosia Postępy, jak na jedno popołudnie, mam nadzieję, że spore Oprócz źle odlanych niektórych części, które wymagały szpachli, obyło się bez większych problemów. No może lufy nie chciało mi się do końca wygładzać, co zostawiłam na inne popołudnie;p Miło też zauważyć, że póki co nic mi nie spadło i nie zginęło w ciemnych odmętach dywanu pod biurkiem (odpukać w niemalowane ) Aż duma rozpiera, bo Leoś w porównaniu do Beemdzia prezentuje się okazale, dumnie i inne achy i ochy Ponadto miałam możliwość pierwszy raz wmontowałać blaszkę
-
Zatem, żeby nie było wątpliwości ja się też wypowiem Wszystkie rzeczy robiłam sama po dokładnym instruktażu lub poleceniu przeczytania kilku materiałów. Sam pomysł spróbowania był inicjatywą Piotrka, którą ja ochoczo wsparłam, gdyż zawsze chwaliłam jego pasję i podziwiałam zdolności. Jednak kiedy Piotrek chciał choć trochę fizycznie ingerować w mojego beemdziaka był wielki krzyk typu: "zostaw MÓj model!". Chciałam by w 100% był to efekt mojej pracy i zaangażowania, żeby w miarę postępów czuć dumę z siebie, a nie zawdzięczać to doświadczeniu Narzeczonego.. Zresztą Piotrek dawał mi wolną rękę i przeważnie kiedy ja byłam pochłonięta ulepszaniem mego dzieła, on wertował te oto forum bądź siedział obok mnie przy jednej lampce i malował swój modelik (iście rodzinna atmosfera ;p). Ja ostatnio powoli snułam plany, co kolejnego wezmę na warsztat, a on się tylko jeszcze bardziej cieszył, że mi się to naprawdę podoba i możemy kolejną rzecz robić wspólnie.. Naprawdę cieszę się, że zabrałam się za ten model.. Wsparcie Piotrka dało mi na pewno dużo, zapewne bez Niego beemdziak nie wyglądałby tak, jak wygląda.. Dziękuję:* Co do postu powyżej, małe sprostowanie: nie mieszkam w akademiku, a tym bardziej z Piotrkiem w akademiku ;p
-
Witajcie! Na początku weekendu udało mi się wygospodarować trochę czasu, żeby popracować nad obiciami. Dodałam trochę białego koloru do bazowego piaskowego i zabrałam się za finiszowanie tej żmudnej roboty... Chyba wkrótce koniec ;)
-
Wiem, że prace nad beemdziakiem chwilowo (to chwila z kategorii tych dłuższych chwil) stanęły w miejscu, ale kto miał „szczęście” zdawać sesję, ten zna wytłumaczenie. Jednak, gdy wszystkie przeszkody minęły, ochoczo można było kontynuować relację. Zatem pierwszą czynnością, nie licząc starcia warstwy kurzu z modelu, była wariacja na temat farb olejnych. Stawiałam pędzelkiem kropki koloru bądź białego, bądź żółtego, bądź umbry ziemnej, bądź ochry bądź nawet sienny palonej po to tylko, by ze ścierania w dół i mazania został kolor niewiadomego pochodzenia. Po tej pracy postanowiłam zrobić odpryski. Ażeby mieć jakieś wyobrażenie o ich umiejscowieniu, poszukałam ładnie skancerowanego przykładu (w sumie podobnego bardziej już do rzeczy ze złomowiska niż do współczesnego czołgu). Mimo dobrego naocznego przykładu rdzy i zadrapań, długo zajęło mi jakiekolwiek pojęcie, gdzie to można nałożyć na beemdziaka… Niektóre miejsca bez wątpienia wyglądają sztucznie, ale mam nadzieję jeszcze to zniwelować, bo czeka jeszcze drugi odcień zadrapań, jaśniejszy niż bazowy piaskowy. Muszę jeszcze pomalować trzonek łopaty i lekko "zmetalizować" gąsienice. Potem tylko pigmenty i gotowe
-
Dziękuję Rafale za konstruktywne komentarze, mam nadzieję, że kiedyś ich zrozumienie będzie dla mnie rzeczą łatwiejszą niż w obecnym stadium początkowym Zatem ochoczo zabrałam się za washa, gdyż widok szkliście święcącego modelu spowodował kompletną dezaprobatę myśli oceniającej moją ciężką pracę... Ale teraz się przekonałam, że ów zabieg daje naprawdę dużo i Beemdziak nie wygląda jak polakierowana zabawka dla dzieci Mianowicie, wyraz realizmu skądinąd pojawił się też u mnie no może w małej części, ale jakieś drobne postępy są Przy powyższej czynności odkryłam również moje ukryte upodobania. Ciężko się przyznać, ale pobrudzony czołg dopiero pobudza zmysły i wpływa na wyobraźnię Moje dalsze plany wszakże sprowadzą się do udoskonalenia "efektu brudu". Przy okazji może uda się zakryć niedoskonałości Stąd moje małe pytanie.. Jak uzyskać odwzorowanie zaschniętego spływającego kurzu?
-
Dziękuję za miłe komentarze... Aż chce się malować Tak jak mówiłam, zabrałam się za malowanie detali. Koła pomalowałam czarną Vallejo, a gąsienice czarną z domieszką brązu. Poprawiłam też szkła... Ogólnie było gorzej, niż się spodziewałam. Po pomalowaniu czarnym robiłam poprawki piaskowym, a po tych poprawkach musiałam znowu poprawiać czarnym . Ale po nitce do kłębka: Znalazłam w domu sławny sidolux i prysnęłam nim model. O ile przy malowaniu Vallejo aerograf mi się nie zapychał, to tu parę razy mu się zdarzyło. Może pora go już wyczyścić? Zostawię go teraz na jakiś czas i spróbuję powalczyć z kalkami. P.S. Jakby co, wieża dobrze pasuje - po prostu włożyła mi się krzywo i zobaczyłam to dopiero na fotkach... W sklepie dla plastyków przy Grunwaldzkiej na wysokości Politechniki zaopatrzyłam się już w dwie farby Van Gogh - brąz van dycke i siennę paloną. Mam nadzieję, że uda mi się ten osławiony "wash". Pozdrawiam!
-
Witam! Rzeczywiście z tymi wizjerami trochę namieszałam, ale nie wiem jak miałabym je wkleić po pomalowaniu... Chyba pomaluje na na kolor i zalakieruje na błyszcząco... W święta trochę malowałam dalej - tak jak napisałam, maskowałam Blu-Tack i taśmą. Wyszło jak wyszło... Postaram się dziś wieczorem podziałać na malowaniu obwódek kół, gąsienic i detali...
-
Przeszlifowałam jeszcze 1200... Potem umyłam model w wodzie z mydłem, osuszyłam i zabrałam się za kładzenie podkładu. Zdecydowałam się na podkład z farbki Revell. Rozcieńczyłam ją "Rozcieńczalnikiem Wamodu". Smród nie do zniesienia... Postawiłam model na noc na kaloryferze, a dzisiaj położyłam pierwszy kolor, użyłam farbek Vallejo. Bardzo miło się kładły i przynajmniej nie pachniały tak nieprzyjemnie... Ciężko mi było wyczuć gęstość farby i raz za razem aerograf mi się zapychał lub wystrzelał potężną ilością rzadkiej farby. Ale jakoś wytrwałam, teraz zostawię do wyschnięcia i albo jeszcze wieczorem, albo już rano zamaskuję. Zakupiłam masę Blutack w sklepie papierniczym i rolkę taśmy modelarskiej, mam nadzieję, że mi się uda.
-
Mam nadzieję, że mi się udało to dobrze zrobić - widać niżej na fociach . Wyszlifowałam papierem ściernym przód (urywając przy okazji jeden z zaczepów z przodu prawej strony nad błotnikiem). Przy wycinaniu małych kółek zgubiłam jedno z nich i nie udało mi się go odszukać. Z kawałka białego plastiku wycięłam więc coś co kształtem choć przypominało zgubę. Drugie kółko z tej samej strony udało mi się zalać klejem, przez co upodobniło się do tego dorobionego, po pomalowaniu nie będzie teraz widać różnicy . Po licznych próbach i szarpaniach udało mi się założyć gąsienice. Cóż, chyba z grubsza już go skleiłam Teraz pora na malowanie... Popatrzę sobie po warsztatach kto jak maluje i może wybiorę jakąś metodę dla siebie... P.S. Wszystko szlifowałam papierem nr. 400. Czy po pomalowaniu nie będzie widać rys? Czy powinnam poszukać drobniejszego?
-
Przepraszam za posta pod postem, ale że dorzucam trochę nowych fotek, to chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe Poprawiłam przedni lewy karabin tak jak zasugerował Jakub. Wkleiłam do otworu po nim zrzynki plastikowe i zalałam klejem, a potem zaszpachlowałam. Jak widać na zdjęciach trochę szpachli musiałam użyć, bo okazało się, że te elementy kiepsko pasują. Zatarły mi się więc detale spawów Da się coś z tym zrobić? Błotników jednak nie poprawiałam. Poprzyklejałam multum drobnicy na kadłub i wieżę. Zmontowałam też większość kół. Zostały mi tylko te zębate i przednie. Wyrzutnia na górze wieży jest przyklejona tylko na plastelinę - doszłam do wniosku że chyba łatwiej mi będzie malować bez niej. Chyba powoli dochodzę do momentu gdy muszę się zastanowić jakie farby użyć. Mam dużo podstawowych kolorów Humbroli i Revelli, ale chyba nie chciałabym nimi dużo malować ze względu na zapach i efekty. Moglibyście zasugerować jakieś dobre farby akrylowe? (Przypominam że mam po bracie aerograf...)
-
Dziękuje za komentarze, a szczególnie za rady i fotkę! Postaram się to zrobić! A z tym nie wiem czy sobie poradzę... Rozejrzę się może jak to inni robili i pomyślę... Od rana zrobiłam trochę wieży i zawieszenia. Traumatycznym przeżyciem było dla mnie wycinanie kół i skrobanie tych "szwów". Straszną siłę musiałam przykładać aby odciąć je od ramki. Ale z czasem jakoś się uporałam. Skleiłam też dwa zbiorniki, ale troszkę krzywo wyszło i po raz pierwszy musiałam użyć szpachli. Zaopatrzyłam się w Tamiya Putty White - pokażę efekty jak wyschnie i zeskrobię jej nadmiar. Udało mi się też zgubić część B8, która powinna być przyklejona z przodu wieży... Problem w tym, że popatrzyłam na parę fotek z google grafika i raczej w tym miejscu widzę dziurę niż coś wystającego... Wieczorem dorzucę trochę fotek - niestety na klejenie mam czas tylko weekendami :(.
-
Jeżeli chodzi o kamuflaż to, nie mając dużego doświadczenia, posłużyłam się drogą eliminacji. Na instrukcji było pokazanych pięć możliwych opcji: aż trzy jednobarwne, jedna dwubarwna oraz jedna trójbarwna. Uważam, że jeden kolor byłby rozwiązaniem zbytnio kompromisowym. Z kolei trzy kolory to chyba jeszcze nie te progi dla mnie Zatem pozostał kamuflaż piaskowo-brązowy, jak to oto forum Ponadto wiadomo, że kobiety lubią brąz
-
Dziękuję za komentarze. Rzeczywiście, z prawie wszystkich dziur na szkiełka musiałam usunąć cienką błonkę, ale parę ruchów skalpela i już było okej. Obecnie przygotowuję koła i wycinanie ich z ramek było dla mnie prawdziwą mordęgą, miały bardzo dużo grubych łączników.
-
Witajcie, Tak jak napisałam w wątku z powitaniem, dołączam do konkursu ze swoim pierwszym modelem... Rzut oka na części: Rozpoczęłam, zgodnie z instrukcją, od złożenia kadłuba... Największym problemem okazały się... moje paznokcie... :( Teraz stoję przed najtrudniejszym wyborem - czy ważniejszy jest dla mnie komfort pracy, czy długość i piękny lakier jaki położyłam na nie dziś rano (a pochwalę się, bo malowałam je z od maski naklejonej z taśmy - forma wprawki przed oklejaniem modelu )... Ale przejdźmy do tematu: Na razie wycięłam i skleiłam części kadłuba. Wszystko wydaje się okej... W każdym razie mi się tak wydaje, ale lepiej oceńcie Wy... Jeżeli chodzi o narzędzia do składania modelu, mam chyba wszystkie potrzebne podstawowe po tacie (skalpele, pilniki, szpachla nawet jakaś się znajdzie prawie nie ruszana), aerograf od brata - ale brak mi farb do malowania poza kilkunastoma Revell i Humbrol taty. A o tych farbach wyczytałam parę niepochlebnych opinii. Póki co porozglądam się po tematach co kto poleca...
