Dops01
Użytkownicy-
Liczba zawartości
43 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Dops01
-
Bywały też okrągłe ale to bardziej na wczesnych wersjach. Pozdrawiam. Dops01
-
Konstrukcyjnie te spadochrony, które ładowane były do zasobników pod statecznikiem pionowym były inne niż te ładowane do wnęk w tylnej dolnej części kadłuba (wersje PF i F-13). Zasadniczo w samolotach z systemem SPS nie było potrzeby używania spadochronów hamujących, chyba że pas był śliski, krótki lub lądowanie z przelotem. Jeśli chodzi o kształt czaszy to głównie takie jak na zamieszczonych zdjęciach. Pozdrawiam, Dops01
-
Piękny model. Świetna robota. Pozdrowienia dla Argentyny.
-
Witam. Myślę, że każdy samolot pomalowany farbami, które zmniejszają jego widzialność w środowisku w którym operuje posiada kamuflaż. Dla myśliwca przechwytującego jakim był 21-y jasne farby znakomicie ukrywały go na tle chmur i zmętnienia atmosfery. Dlatego wszystkie MiG-i pomalowane kolorami szarymi i szaro-niebieskimi można uznać za kamuflowane. W Łasku oprócz pomalowanych na jednolity kolor używane były też MiG-i w kamuflażu dwu i trój-kolorowym(choć niestety przez krótki okres czasu). Pozdrawiam. Dops01
-
Ostatnio przyglądałem się automatyce fotela ACES II i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że fotel KM-1M nie jest od niego gorszy choć dziś wydaje sie archaiczny, a co ciekawe w niektórych sytuacjach bezpieczniejszy(dzięki zainstalowanym ogranicznikom rozrzutu rąk i chwytaczom nóg zabezpiecza ciało pilota przed działaniem strug powietrza podczas katapultowania przy bardzo dużych prędkościach lotu) Pozdrawiam. Dops01.
-
Mogę mylić się w szczegółach bo już wiele lat minęło od czasu kiedy miałem z tym do czynienia ale możliwość katapultowania się przez osłonę kabiny była choć należy ją traktować raczej w kategoriach rozważań teoretycznych niż praktycznych. System ratowniczy KM-1 był bardzo dobrze przemyślany i niezawodny. Gwarantował uratowanie życia pilota w bardzo trudnych sytuacjach choć miał też swoje ograniczenia (np. katapultowanie w pozycji samolotu kabiną w dół - ograniczenie minimalnej dopuszczalnej wysokości) We wszystkich znanych mi przypadkach użycia tego fotela wszystko poszło "po automatach" a piloci wrócili do służby. Pozdrawiam. Dops01
-
Chyba raczej mechanizm strzałowy, bowiem blacha osłony kabiny znajdowała sie tuż nad zagłówkiem fotela a żerdź pierwszego spadochronu stabilizującego wysuwana była dopiero gdy fotel przemiścił się po szynach 400-600 mm (te dane mogą nie być dokładne bo w tej chwili nie mam dostępu do moich notatek.). Choć obrażenia całego ciała były wysoce możliwe, to jednak najbardziej narażna była głowa jśli pilot ustawił fotel wysoko. Pierwszy spadochron stabilizujący odstrzeliwany był po czsie zależnym od wysokości lotu ( na małych wysokościach natychmiast) uruchamiając drugi spadochron stabilizujący. Pozdrawiam. Dops01
-
Jest. Na samolotach z fotelem KM-1M na (bodajże) lewym ograniczniku rozrzuty rąk był uchwyt awaryjnego usunięcia zabezpieczenia "lotnego". Mały, czerwony, chyba gumowy w kształcie litery "T", trzeba było go wyciągnąć z ogranicznika.Wtedy można było katapultować się przez osłonę kabiny. Osłona zrywana była przez górną część mechanizmu strzałowego. Nie znany jest mi jednak przypadek takiego katapultowania w Polsce. Kabinę MiG-a można było opuścić tradycyjnie, bez fotela. Taka możliwość była opisana w instrukcji choć chciałbym zobaczyś śmiałka, który tego dokonał.. Awaryjny zrzut osłony kabiny (o ile dobrze pamiętam) był potrójny: (pironaboje, sprężyna, układ dźwigniowy) Pozdrawiam. Dops01
-
Ten wskaźnik wypuszczenia przedniej goleni był także na PF-ach. Popzdrawiam. Dops01
-
Kiedyś słyszałem, że wczesne serie silnika R-11 miały taką instalację w celu ułatwienia rozruchu silnika w powietrzu. Mogły być instalowane na naszych F-13. W późniejszych seriach do silnika był wtym celu podawany tlen. Pozdrawiam. Dops01
-
Dla odpalenia R-3S praca radaru nie była potrzebna, ale podczas wykonywania szkolnych przechwyceń ocenę wystawiano na podstawie analizy zdjęć ekranu RP-21. Ważne było aby znaczniki odległści do celu były w strefie zezwolonych odpaleń, minimalna odległość odpalenia ok. 1000 m, maksymalna w zależności od wysokości lotu i prędkości zbliżania. Na dodatek przeż 2 sekundy po naciśnięciu przycisku bojowego znacznik celu nie powinien być w odległości większej niż (bodajże) 17,5 tysięcznuch od środka ekranu stacji. P.S. Podczas atakowania celu powietrznego odległość do celu była podawana na ASP dla: R-3S, działka i rakiet S-5 w zależności od sposobu ustawienia przełączników sterowania uzbrojeniem. Pozdrawiam. Dops01
-
Można dodać, że odległość do celu wprowadzana była ze stacji radiolokacyjnej pracującej w modzie "przechwycenie". Pozdrawiam. Dops01
-
Witam. Zachęcam do pomalowania w barwach 1 plm. Będzie ładniejszy niż NRD-owski.Trzeba tylko pamiętać, że wczasie gdy na samolotach malowano Syrenki kabiny były w kolorze zielonym, a samolot pomalowany był "srebrzanką". P.S. W powszechnych opiniach o systemie katapultowania SK jest sporo przesady. Nie wiem czy w Polskim Lotnictwie był przypadek śmierci pilota spowodowany nieoddzieleniem się osłony kabiny od fotela. Oczywiście fotel KM-1 był o niebo lepszy. Pozdrawiam. Dops01.
-
Na pewno nie przyhamowal za mocno. MiG-i mialy bardzo sprawnie działający system ABS, po wylądowaniu i opuszczeniu przedniego koła można było zacisnąć dźwignię hamowania do końca i nic złego z oponami się nie działo. Na dodatek to lądowanie odbyło się na mokrym pasie. Jeśli pilot postanowił wypuścić spadochron to zasadniczo nie używal hamulców. Takie pęknięcie opony na dobiegu to prawdziwy przypadek. Czasami opona miała wadę fabryczną, a czasami pękała w wyniku najechania na okruch betonu. Bardzo ciekawe jest to zdjęcie PF-a nr 703 (prawdopodobnie z 1 plm). Wyraźnie widać sposób malowania szachownicy na kadłubie oraz to, że samolot jest pozostawiony w naturalnym kolorze aluminium zabezpieczonym bezbarwnym błyszczącym lakierem. Pozdrawiam. Dops01
-
Jeśli mnie pamięć nie myli to żółte syrenki zaczęto malować w Mińsku na MiG-29. W każdym razie ostatni M odebrany z Mińska do Łasku (2005) miał syrenkę żółtą, a chyba raczej należał do 2 eskadry. Pozdrawiam. Dops01.
-
Stawiam na tytan (lub jakąś jego kompozycję). Wszystkie PF-y w Mińsku miały syrenki czerwone (przynajmniej do 1987 roku). Pozdrawiam Dops01
-
To jest właśnie tak jak opisał to Patyk. Podanie dodatkowego tlenu do maski pilota powodowało wypełnienie tej poduszki i mocniejsze dociśnięcie maski do twarzy. To umożliwiało wytworzenie nadciśnienia oddechowego w masce. Oczywiście pod warunkiem, że maska była założona prawidłowo i "nie dyndała". Na wysokościach lotu powyżej 12000 m to nadciśnienie było tak duże, że aby nie rozerwało płuc pilota koniczna była jego kompensacja poprzez WUK. Pozdrawiam. Dops
-
Aha. Przypomniałem sobie. Nadciśnienie oddechowe mogło być wytwarzane także gdy pilot nie miał założonego WUK-a (poniżej 12000 m). Aby zrealizować to zadanie w tylnej części kasku pilota była założona specjalna poduszka (też wypełniana tlenem), która umożliwiała dociągnięcie maski do twarzy pilota. Poprzez specjalny przewód łączyło się ją z maską (z lewej strony maski była taka krótka cienka rurka ze złączem).Tak na marginesie piloci chyba tego nie robili (nie łączyli tej poduszki z maską). Pozdrawiam. Dops.
-
Instalacja tlenowa pilota odpowiadała za dostarczenie tlenu do maski lub GSZa oraz za dostarczenie tlenu do komór naciągowych WUK. WUK oczywiście miał komorę przeciwprzeciążeniową (brzuszną) i ta zasilana była powietrzem z instalacji p-przeciąż. Nadciśnienie oddechowe było wytwarzane w masce (lub GSZa) w zależności od wysokości lotu w sposób regulawany płynnie. W przypadku rozchermetyzowania się kabiny lub jej spadnięcia (pow. 12000 m) podawane było maksymalne nadciśnienie oddechowe i maksymalne ciśnienie do komór naciągowych WUK (nie pamiętam wartości). Za pracę całej instalacji KKO-5 odpowiedzialny byl automat KP-52 (dobra radziecka robota). Silnik R-11 nie bał sie takich takich drobnostek jak "śmieci" z PRP-15. Obowiązek włączania "100% O2" związany byl raczej z możliwością przedostania się igiełek do kabiny pilota i w konsekwencji do jego płuc. Do wysokości lotu 2000 m pilot oddychał powietrzem z kabiny a do wysokości 8000 m mieszanką tegoż powietrza i tlenu. P.S. Pulpit sterowania KKO-5: trzy przełączniki dwupołożeniwe: -czerwony: tlen awaryjny -nibieski:100%O2 -czarny: wentylacja GSza Wesołych Świąt. Dops
-
Wszystko się zgadza. "em" musi mieć sporą wiedzę na temat samolotu. Instalacja tlenowa była tak skonstruowana, że do wysokości 2000 m "w kabinie" do maski pilota podawane było powietrze atmosferyczne (w rzeczy samej powietrze z kabiny), od 2000 m do 4000m "wysokości w kabinie" podawana była mieszanka powietrzno-tlenowa o proporcji zależnej od wysokości lotu, Powyżej 4000 m "w kabinie" (ok 8000 m MSL) podawany był czysty tlen. W miare wzrostu wysokości do 8000 m "w kabinie" (pułap praktyczny) tlen podawany był w tzw. nadciśnieniu oddechowym co oznaczalo automatyczne podawanie tlenu do komór naciągowych WUK. Pozdrawiam milośników "szybkich" Dops
-
Z naboju PRP-15 wystrzeliwana była jego zawartość. Faktycznie były to "śmieci". Po rozebraniu naboju można było z niego wyjąć coś co z grubsza przypominało metalizowaną wełnę mineralną. Technicy twierdzą, że były to żeliwne igiełki. Sporo tego nad Polską wystrzelono. Piloci wykonujący przechwycenie na "śmieciarkę" musieli mieć założone maski tlenowe z instalacją obowiązkowo przełączoną na "100% O2" Pozdrawiam. Dops01
-
Witam. Nie dawała mi spokoju sprawa zakłóceń pasywnych wyrzucanych z zasobników UB-16. Zapytałem więc starego technika uzbrojenia. Według niego naboje PRP-15 wsuwane do wkładki UZP-1 ładowane były do wyrzutni od tyu i w trakcie lotu wystrzeliwane były do tyłu. Ze względu na właściwości stosowanie ich do treningu pilotów w okrasie letnim było zabronione (zanieczyszczenie środowiska). Pozdrawiam. Dops01
-
"Gruba" to potoczna nazwa RS-2US (czsami też "dzika świnia") Pozdrawiam Dops01.
-
Funkcja "zablokowana wiązka" występowala na wszystkich stacjach CD-30 (RP-21M) i służyła do strzelania z rakiet RS-2US w-g celownika optycznego. Nie było ograniczenia czasu włączenia. W szkoleniu używano tej funkcji do odpalania "grubych" na poligonie morskim. (z RS-2US nie strzelano do CP-100). Rakietę prowadziło się w wiązce do momentu samolikwidacji (coś ok. 20 sek.) W pułkach lotniczych OPK nie prowadzono ani strzelania, ani szkolenia w odpalaniu RS-2US i H-66 do celów naziemnych. Pozdrawiam. Dops01.
-
W czasie kiedy samolot służył w 10 plm nazwiska pilotów nie byly pisane na samolotach. Kpt. Śliwiński był lotnikiem, który odprowadził samolot lotem do Krakowa. Na pamiątkę tego lotu napisano jego nazwisko. Nazwiska techników też nie były pisane na samolotach. Pozdrawiam. Dops01.
