Jump to content

ZzB

Members
  • Content Count

    315
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

4 Neutral

Personal Information

  • Location
    Reda /k.Gdyni

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Będą, będą... Tak samo jak to dziwne kółko obok drzwiczek, koło zapasowe i inne różności... Na tym etapie pominąłem wszystkie mocno odstające elementy coby nie mieć problemów z maskowaniem. W sumie drzwiczki mógłbym dokleić, ale wolę to zrobić PO zamontowaniu układu wydechowego. A ten dopiero się rodzi... W bólach... BTW Można gdzieś znaleźć fotkę "gołego" wieszaka do koła zapasowego ? Bo wszędzie trafiam na wieszak z kołem. To w sumie model eksperymentalny, z masą uproszczeń. Ale mimo wszystko nie chciałbym za bardzo fantazjować Pozdrowionka ZzB
  2. Hej. No i nadszedł czas na wieżę. Jak widać na fotkach wytrawiłem zarówno szkielet jak i poszycie. Najwięcej zabawy było z lufą. Próbowałem wytrawić otwory chłodnicy ale bezskutecznie. Całość się po prostu rozpadła. Dlatego ostatecznie otwory są tylko podtrawione. Zresztą widać je tylko na zdjęciach. W realu są tak małe, że gołym okiem praktycznie niedostrzegalne. W międzyczasie podgoniłem kadłub, który doczekał się pierwszej warstwy podkładu. Teraz czas na najgorsze – dobranie kolorów. Bo to co widać ma fotkach oryginału nijak nie pasuje do malowania regulaminowego.... Pozdrowionka ZzB
  3. Hej. Jako że poprzednim razem BRDM zyskał zawieszenie, nadszedł czas na „kapciuszki”. Gotowe koła można oczywiście dokupić, ale skoro model jest eksperymentem to dróg na skróty być nie mogło :D. Na załączonych zdjęciach widać moją „tokarkę” i kolejne etapy powstawania felgi z oponą. Sam bieżnik to wytrawiony pasek blaszki naklejony po obwodzie. Zielone „cosie” prześwitujące przez odlew to zatopione w żywicy krążki blaszki. Felga ma w tym miejscu 0.4 mm grubości i mimo że model jest wielkości paczki papierosów, tak cienka ścianka mogłaby nie wytrzymać obciążenia. Niech Wam jesień lekką będzie. Pozdrowionka ZzB P.S. Plan ZAISTE szatański... ale nie wszystko naraz...
  4. Hej. Sezon urlopowy ma to do siebie, że spędza się zauważalnie mniej czasu na warsztacie. Ale jakoś udało mi się „zamknąć” kadłub od spodu. Było z tym trochę zabawy, bo modyfikacja BRDM-a do wersji M96i polegała m.in. na zaślepieniu wnęk kół pomocniczych. Przy okazji postanowiłem nieco uplastycznić płytę podłogową. Najpierw z przyzwyczajenia zaprojektowałem wszystkie drobne elementy osobno, jak do skali 1/35. Ale po chwili zdałem sobie sprawę, że przy dwa razy mniejszym modelu dużo lepszym rozwiązaniem może okazać się odpowiednie podtrawienie głównych paneli. Był tylko jeden sposób żeby się przekonać I ostatecznie „podtrawienie” wygrało. W międzyczasie zacząłem montować oba mosty napędowe. Główne części korpusów oraz resory powstały z blachy. Ale osłony kół zębatych efektywniej było wytoczyć z polistyrenowej kanapki. Na poniższej fotce mosty są tylko położone na płycie podłogowej. Przed ostatecznym montażem trzeba będzie pomalować chociażby wnęki, inaczej późniejsze dotarcie z farbą do niektórych miejsc może się okazać … co najmniej problematyczne. I to by było na tyle w pierwszy dzień szkoły. Pozdrowionka ZzB
  5. Hej. Pompę próżniową najtaniej zastąpić "pompą odśrodkową" Czyli bierzesz kawałek grubej blachy ( ja używam resztek blachodachówki ale wystarczy taka z piwa Faxe) i wyginasz z tego "koszyczek z uchwytami". W uchwytach robisz otwory przez które można przełożyć karabińczyk od psiej smyczy. Ale od PSA a nie "poduszkowca" typu ratlerek :D. Do koszyczka wkładasz usztywnioną formę z żywicą, Jako usztywnienie sugeruję stelaż z klocków LEGO (nota bene silikonowe formy odlewam własnie w stelażach z klocków LEGO). Zapinasz smycz I zaczynasz kręcić. Półtora metra smyczy daje wystarczającą siłę odśrodkową żeby odpowietrzyć prawie każdy odlew (w modelarskiej skali rzecz jasna). Oczywiste ostrzeżenie - CAŁA KONSTRUKCJA MUSI BYĆ WYTRZYMAŁA. Od smyczy, przez karabińczyk po metalowy koszyczek. Bo jak któraś z tych rzeczy się podda to "cały misterny plan w p..." (i zapewne przednia szyba w najdroższym samochodzie na parkingu :D) Pozdrowionka ZzB
  6. ZzB

    test linków

    tekst
  7. Witam wszystkich Z różnych powodów przyszło mi odłożyć modele na półkę na długie pięć wiosen. I jak widać półce dobrze z tym było. Ale z modelarstwem to trochę jak gorzałą – alkoholik zostanie alkoholikiem, choćby i niepijącym. Jednak będzie musiało upłynąć jeszcze trochę czasu zanim odważę się dokończyć rozgrzebane modele. Dlatego postanowiłem dla treningu wyrzeźbić coś małego i prostego. A przy okazji popracować trochę nad warsztatem. Ci , którzy śledzili moją relację z budowy krążownika SMS Novara pewnie pamiętają, że udało mi się opanować trawienie blachy z puszek po piwie za pomocą prądu. Technologia dawała całkiem przyzwoite efekty. Jak się jednak później okazało miała kilka poważnych wad. Po pierwsze – efektywność trawienia zależała od przepływu prądu przez materiał. A tego w trakcie trawienia ubywało. W efekcie nie mogłem wytrawiać elementów bardzo cienkich, a czasami również i wewnętrznych otworów. Po drugie – blacha w puszkach wbrew pozorom nie jest czystym aluminium a jakimś stopem i to różnym w różnych puszkach. W efekcie zdarzało się, że wytrawiony element dostawał „osteoporozy” - domieszki wytrawiały się szybciej niż aluminium a na dodatek czasami również w tym fragmencie, który powinien zostać nienaruszony i cały element potrafił się pokruszyć.. Przyszło więc pogadać z wujkiem Google'm i znaleźć inne rozwiązanie. Okazał się nim wodorotlenek sodowy. Trawienie wodorotlenkiem nie ma wspomnianych powyżej wad a dodatkowo sam czynnik można bezproblemowo kupić w każdym sklepie z chemią gospodarczą. Jedynym minusem jest czas – wytrawienie blaszki trwa około 3-4 godzin. Ale w końcu modelarstwo jest zajęciem dla cierpliwych Za decyzję, że na warsztat trafił BRDM (a nie jakieś pływadło) i to do tego w małej skali główną odpowiedzialność ponosi mój kolega Przemek (niniejszym pozdrawiam serdecznie Jego Kusicielską Mość), który właśnie zaczął rzeźbić coś takiego w polistyrenie. Ponieważ chciałem tylko przetestować swój warsztat, wybrałem drogę na skróty i przeskalowałem wycinankę GPM-u. Droga na skróty ma oczywiście swoje wady – trzeba najpierw posiedzieć trochę przy komputerze coby przygotować maski, potem odczekać swoje aż blaszka się wytrawi. Ale uzyskane w ten sposób części składają się jak klocki Lego. No dobra – dość gadania. Czas na fotki. Jak widać, dzisiejszy odcinek sponsorował Cydr Lubelski i Harnaś Pozdrowionka ZzB
  8. Hej. - kupujesz puszkę piwa - odzyskujesz blachę (nie pozwól zmarnować się zawartości ) - zaginasz kawałek o odpowiedniej długości w kątownik (nie ważne, że ramiona są zbyt szerokie, ale lepiej by nie przekraczać 5 mm szerokości) - przykładasz do ramiona kątownika wzornik o takiej grubości, jakiej szerokości chcesz mieć pasek blaszki (właściwie wzornik powinien być "nieco" cieńszy - czytając dalej zobaczysz dlaczego). Jako wzornik można wykorzystać cokolwiek, co ma stałą grubość i ostrą krawędź - np ostrze skalpela albo płytkę szczelinomierza. Nie ważne, że jest krótszy od paska który chcemy uzyskać, wystarczy ze będzie miał ze 2 cm długości. - ścinasz skalpelem wszystko co wystaje ponad wzornik - musisz uzyskać taki sam efekt mechaniczny jak przy nożyczkach, tyle że zamiast ostrzy nożyczek masz krawędź wzornika i ostrze skalpela. Ścinasz kawałkami po mniej więcej centymetrze, jak trzeba - przesuwasz wzornik. Odcinany nadmiar blaszki będzie się zwijał w spiralkę - niech się zwija, bo to odpad. Nas interesuje nas to, CO ZOSTANIE. - po tej operacji mamy kątownik nierównoramienny. Jedno ramie jest szerokie, drugie ma taką szerokość jak interesujący nas pasek blaszki - korzystając z właściwości blaszki z puszki po piwie - zaginamy kątownik mocniej a następnie prostujemy. Kątownik zaczyna pękać po linii zgięcia. I po chwili zamiast kątownika mamy dwa paszki blaszki - jeden szeroki (odpad) i drugi wąski (jakiego potrzebujemy) Dobrej zabawy ZzB
  9. Hej Remont dużymi krokami zbliża się do końca, więc w coby nie zwariować ze szczętem odgruzowałem kawałek biurka i spróbowałem pobawić się w podtrawianie. Najwdzięczniejszym tematem wydawała się ryflowana podstawa armaty. Efekt finalny widać na zdjęciu – jakość na powiększeniach jest zauważalnie niższa niż klasycznych fototrawionek, ale nieuzbrojone oko można oszukać. Mając podstawę spróbowałem „dokręcić” resztę. Ale mimo że fotek 100mm armaty Skody znalazłem w sieci sporo, to tej konkretnej wersji, zarówno samej armaty jak i podstawy, nie było. W efekcie powstało SF oparte na planach i doprawione do smaku szczególikami z różnych zdjęć. Chociaż zważywszy rozmiary detalu – tych szczególików pewnie nikt poza mną nie zauważy :P A'ha - na ostatnim zdjęciu maska działa jest tylko nałożona. No... to jedno jest. Jeszcze osiem... Pozdrowionka ZzB
  10. Hej. Poszedłbym tym tropem. Wygrzebałem w swoich archiwach takie dwie plansze - niestety tylko oficerów. Pozdrowionka ZzB
  11. Hej. Sezon urlopowy – przynajmniej dla mnie – przemknął o wiele za szybko. I nagle stanął przede mną co-wrześniowy problem przestawienia Syna z biegu jałowego na „całą naprzód”. I jak co wrzesień – było … ciężko Jak wspomniałem w poprzednim odcinku – „duże” się skończyło. Tyle, że „małego” jest więcej niż początkowo szacowałem. Niżej dołączam kilka migawek z pola walki. Najwięcej zdrowia napsuł mi „kosz” platformy obserwacyjnej z przedniego masztu (3 fotka). Gdyby ktoś mnie wtedy nagrał, wyrok za obrazę moralności miałbym jak w banku Tyle na dziś. Następne spotkanie pewnie dopiero w listopadzie, sztab generalny zarządził remont. A ze sztabem generalnym się nie negocjuje ZzB
  12. Hej. Niniejszym uroczyście zakończyłem budowę ostatnich dużych elementów modelu – czyli całych dwóch mikrych nadbudówek. Co nie zmienia faktu, że przednia nadbudówka dała mi nieźle popalić. Ale od tego momentu zostały mi same drobiazgi, chociaż w obłędnej ilości. Jakimś cudem udało mi się wepchnąć do sterówki duże koło sterowe, małe koło steru elektrycznego i telegraf maszynowy. Postanowiłem dać duże zbliżenie żeby to pokazać, mimo że w takim powiększeniu całość wygląda jakby lepił je pięciolatek i to dwiema lewymi rękami. Z ciekawostek – głowica kompasu ma 1 mm średnicy. Wśród swoich szpargałów nie znalazłem kulek o takiej średnicy musiałem więc improwizować – kulistym frezem dentystycznym wywierciłem w polistyrenie półczaszę, następnie wycinakiem szewskim 2mm wyciąłem krążek ze złotka z jogurtu a na koniec tym samym frezem wcisnąłem krążek w wywiercony otwór. Otrzymałem nieomal idealną półczaszę. Dwie takie półczasze po sklejeniu dały kulkę 1 mm. Od teraz – właściwie już do końca budowy modelu – będę się bawił najróżniejszymi drobiazgami. Przy okazji chyba znalazłem sposób na dwa elementy które sprawiały mi dotąd najwięcej problemów – szlupy i żurawiki. Te ostatnie sklejam jako kanapkę z kilku wytrawionych elementów a następnie opiłowuję je na okrągło. Mimo niewielkich rozmiarów zachowują dużą wytrzymałość. Z szalupami miałem inny problem – zachowanie symetrii przy ręcznym rzeźbieniu w polistyrenie było praktycznie niewykonalne. Spróbowałem więc wytrawić pełny szkielet jak dla dużego okrętu a następnie „czymś” go wypełnić. Ciąg dalszy był dziełem przypadku – kiedy próbowałem wyszpachlować dziób okazało się, że szpachlówka (akrylowa szpachlówka budowlana z Leroy'a za kilka złotych) ma tak duże napięcie powierzchniowe, że pokrywa szkielet cieniutką błoną. Poszedłem więc za ciosem Zaczynam wierzyć, że się wyrobię do listopada ... Szczególnie że upalna pogoda ułatwia zdobywanie materiału na trawionki... Udanych urlopów/wakacji ZzB P.S. Wynajęty przeze mnie sztab naukowców po wielotygodniowych badaniach odkrył, że nie trzeba kupować kremu - wystarczy opakowanie po lodach. Ale musi być na tyle solidne żeby wytrzymało gorącą wodę. Bo w gorącej wodzie lepiej się trawi
  13. Lekko nie będzie. Ale zobaczę, co się da wygrzebać z mojego śmietnika. To na gorąco... Mówisz i masz Pozdrowionka ZzB
  14. Widzę że dewiacja Kolegi rozwija się w jedynym słusznym kierunku Umysłowo sprawne inaczej pozdrowionka ZzB
  15. Witam przedwakacyjnie W ostatnim miesiącu większość czasu poświęciłem synowi, który uznał że ma konstytucyjnie zagwarantowane prawo do powtarzania klasy. Mam tylko nadzieję, że w przyszłości nie wytoczy mi procesu za „terror psychiczny”. Mimo to kilka chwil dla siebie znalazłem. Z tym, że spędziłem je głównie na eksperymentach z „fototrawionkami" pomału odkrywając plusy dodatnie i plusy ujemne. Zaletą trawienia prądem jest możliwość maskowania powierzchni zwykłym wodoodpornym tuszem (lub pisakiem do płyt CD), co nie byłoby możliwe przy trawieniu chemicznym. Na upartego zamiast naprasowywać maskę mogę ją … narysować... Wadą – konieczność nadzoru przy trawieniu bo proces nie jest równomierny (albo po prostu jeszcze czegoś nie wiem) i jedne miejsca trawią się szybciej a inne wolniej. Oprócz tego kłopotliwe jest wytrawianie wewnętrznych otworów. Najpewniej wiąże się to z naturą samego procesu - żeby się trawiło musi płynąć prąd. A gdy zaczynam wytrawiać cały element – do jego wewnętrznych obszarów prądu dopływa coraz mniej i trawi się słabiej. W każdym razie – wytrawianie relingów na chwilę obecną przekracza moje możliwości (1), ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wytrawić sobie szablon (2) i reling pod wymiar wykonać z drutu. Analogicznie jestem wstanie wytrawić schody ale schodów razem z poręczą już nie (3). Podejrzewam, że „jakoś” da się to obejść, bo zaparłem się i po kilku próbach wytrawiłem drabinkę z poręczą (4). Wracając do modelu … To, co wcześniej stanowiło dla mnie problem – czyli otwory o ostrych krawędziach - mogę obecnie bezproblemowo wytrawić (5). Podobnie elementy o skomplikowanych kształtach (6) Mój modelarski świat już nie będzie taki sam... ZzB
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.