Witam wszystkich marynistów hobbystów,
od ładnych paru lat jestem zadeklarowanym sklejaczem okrętów i statków. Podobają mi się inne kategorie, na wielu wystawach widziałem naprawdę Dzieła i Cuda pancerne, lotnicze i dioramowe, ale morze zawsze miało i ma dla mnie znaczenie szczególne.
Kleję głównie skalę 1:700 i głównie II WŚ "na wodzie" bo wtedy ładnie się prezentuje, i co ważne, można model bezpiecznie trzymać i oglądać ze wszystkich stron. Jak mówią zwolennicy tej skali, po jej wzbogaceniu blaszkami i olinowaniem czasem można coś przez nieuwagę uszkodzić samym patrzeniem. Poza tym zajmuje mało miejsca w domowym muzeum.
Ale do rzeczy - nie zabierałem się nigdy do okrętów współczesnych, a w moich zbiorach leżą od kilku lat pudła z 3-ma lotniskowcami USN: America, Saratoga i Roosevelt. W tym roku odłożyłem na dalszy plan zakusy na Yamashiro i Repulse (ten ma być w dioramie z dwoma destrojerami i Liberciakiem) zdecydowałem się na podjęcie tematu i wystartowałem z "Ameryką". Stocznia została wyposażona w blaszki i kalki GMM do amerykańskiego supercarriera, Nimitza i wzbogacenia samolotów oraz pokaźną dokumentację fotograficzną z internetu. Postanowiłem także lotnictwo pokładowe wzbogacić Hornetami i Tomcatami z zestawów Trumpetera, bo samolotów w zestawie macierzystym jest tylko kilka i są mało piękne.
I tak ruszyło...
Mam nadzieję, że może jeszcze dziś, a na pewno w najblliższych dniach dam zdjęcia z początków budowy (kadłub będzie pełny, nie waterline) i samolotów. Moja Idiotenkamera nie wydoliła (np. samoloty są za małe na ostre zdjęcia) i muszę skorzystać z pomocy "młodzieży domowej" która ma dobry (lepszy) aparat i lepiej się na tym zna.
Bedę czekał na wasze uwagi, a przede wszystkim pomoc w uniknięciu błędów, które mogą być nie do naprawy.
No to na razie, do ponownego wejścia na forum ze zdjęciami...