Tez myślałem o sprężynie ale...,wyczytałem gdzieś ,że odwadniacz powinien być otwierany za każdym razem gdy spuszczamy powietrze do "0"(u mnie to wychodzi zawsze po skończonym użytkowaniu).Zostawiłem jak jest (bez spreżyny),na początku ten raz przytrzymuje.Pózniej,podczas dobijania nie ma takiej potrzeby.Za to przy spuszczaniu odpada kłopotliwe trzymanie grzybka i czekanie az wszystko zejdzie.Po prostu gdy ciśnienie osiąga odpowiednio niska wartość,zawór automatycznie otwiera się i nadmiar wilgoci,zanieczyszczeń jest wypychany na zewnątrz(przynajmniej w teori).Pomysł z dwoma manometrami b.d.b.Też tak mam,i 20L zbiornik(2x10L).Jak budda da to wstawie dzisiaj zdj.swojego sprzętu ku ocenie kolegów.