Panzerart
Użytkownicy-
Liczba zawartości
48 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Panzerart
-
Witam ponownie Panowie - rozumiem doskonale, że w dawnych odległych czasach modelarz który posiadał dwa-trzy numery z serii "in Action" był przedmiotem westchnień i zazdrości całych tabunów innych, mniej szczęśliwych modelarzy Obecnie mamy wręcz wysyp książęk/publikacji/magazynów opisujących pojazdy niemalże do ostatniej śrubki, że nie wspomnę o dziesiatkach stron www z których mozna czerpać wiedzę pełnymi garściami. Dlatego proponuję po raz kolejny - zanim zaczniecie sklejać jakikolwiek pojazd, zadajcie sobie trud choćby pobieżnego prześledzenia jego konstrukcji, obejrzyjcie troche fotek.....choćby tych w sieci, bez ruszania tyłka z domu. Jak sie domyslam, kilku z kolegów miało niewątpliwą satysfakcję mogąc wykazać że niestety - nie miałem racji i spawy jednak rdzewieją. Apologetów broniacych witruozerii Jagi musze niestety rozczarować....To co piszecie jest jaskrawym przykładem waszego braku wiedzy i ignorancji. Widoczny na zdjęciach egzemplarz Jagi pochodzi z tzw "Bułgarskich wykopków" Sęk w tym, że w pokazanych przez was miejscach oryginalne Jagdpanzery spawów nie posiadały. Maska jarzma miała mocowanie wewnętrzne, a kołpak osłaniający post strzelecki (producji najpewniej kwiecieć/maj 44) był zaspawany bądz to w warunkach polowych, bądz to przez bułgarskich uzytkowników. Tak czy siak, mówimy tutaj o doraźnych, polowych modyfikacjach a nie o spawach wykonanych w warunkach fabrycznych. Na tej samej zasadzie przepięknie rdzewiały spawy wszelkiego typu improwizowanych osłon, czy to na niemieckich StuG-ach czy tez Shermanach. Pozdrawiam Andrzej
-
A powiedz mi jaki sens miałoby oddziaływanie pilnikiem na fakturę drewna w dobrym produkcie żywicznym? Bo ja nie mam pojęcia..
-
Obecny stan, zrobiony wash :
-
Witam ponownie Templess - proponuje jeszcze raz przeczytac mojego posta ze zrozumieniem W żadnym wypadku nie zarzucam ci braku wiedzy merytorycznej, więc bardzo proszę, nie konfabuluj. Napisałem że w wykonanie jest słabe merytorycznie, co absolutnie nie jest jednoznaczne ze stwierdzenieme, że takowej wiedzy ci brakuje. Co do aspiracji, to jeżeli publicznie deklarujesz chęć rywalizowania na zawodach modelarskich i to na dodatek miedzynarodowych, to mam chyba prawo przypuszczać, że nie uważasz sie za nowicjusza. Proponuje poswięcic nieco czasu i prześledzić warsztaty kilku zagranicznych modelarzy, którzy maja aspiracje do startów na arenie miedzynarodowej - wspomnę chociazby Volkera Bemmbenka, Gunnara Janssona, czy Mario Eensa. Model budowany z mysla o zawodach powstaje właśnie według z góry przyjetych założeń: jaki efekt ma byc osiagniety i jak po zakończeniu prac miniatura ma sie prezentować. Tej konsekwencji w przypadku twojego wraku mi zabrakło - dodam do wcześniejszych uwag nienaturalny wygląd wkładek przyrządów optycznych (przemalowane granatem/tyrkusem i pokryte clearem stanowiłyby ciekawy akcent kolorystyczny) Inrygujący jest równiez brak jakichklowiek uchwytów na narządzia...nawet przy założeniu, że jakich krzepki Białoruski lub Ukraiński kołchoźnik kierowany chciwościa i spirytusem wyrwał narządzia razem z uchwytami, to jakis ślad powinien zostać. W taj sytuacji nieco enigmatyczne wydaje sie pozostawienie klocka podnośnika. Pojazd w całości sprawia wrażenie bardzo monotonnego - jeżeli mogę cokolwiek zasugerowac na przyszłość: Wyjdż od mocnej modulacji kontrastując kolory na poszczególnych płaszczyznach, to raz. Po zakonczeniu rdzewienia zaakcentuj mocnym washem detale - w przypadku twojej Jagi brakuje mi na przykład światłocieni w zawiasach/klapach płyt przeniej transmisji, wokół włazów i prowadnic osłony celownika. Wspomniałem wcześniej - wielkie brawa za podjecie wyzwania wykonania opuszczonego wraku, ale (moim zdaniem) poszedłes z praca nad modelem zbyt na żywioł. Pozdrawiam Andrzej PS W razie wątpliwosci warsztatowych zawsze chętnie służe pomocą
-
Witam Hmmmmm...mówiąc szczerze, wykonanie modelu takie sobie. Przykro mi że to piszę, ale forum ma słuzyć w tym samym stopniu studzeniu głów, jak i poklepywaniu po ramieniu. Każdy model opowiada historię. Truizm, ale po głebszej analizie mozna dojść do wniosku, że gdyby modelarze starali sie trzymac tej maksymy, pieknie wykonanych modeli byłoby znacznie więcej. Autor wyszedł z ambitnego załozenia - zrobie sobie wrak. Założenie ze wszech miar ambitne i godne pochwały. Ale w parze z tym założeniem nie poszło nic więcej - ani wiedza merytoryczna, ani warsztat, ani też - wspomniana powyżej historia która model ma do opowiedzenia....Robimy wrak - OK, ale co dalej???? Przez wątek przewija się mnóstwo koncepcji, dopasowanych do przeróznych pomysłów podsuwanych przez kolegów w trakcie dyskusji. W efekcie tak do końca nie mam pewności, co rzeczony wrak ma przedstawić???? Pojazd spalony? Poderwany na minie i opuszczony przez załogę? Uchwycony przez autora jako smutny relikt w lat kilka-kilkanaście(?) po wojnie???? Oczywiscie spotkam sie z zarzutem, że rdzewienie jest zjawiskiem tak unikalnym i nieprzewidywalnym w swojej naturze, że model MÓGŁ tak wyglądać. Otóż nie do końca - i tutaj wkracza na scene historia którą model miał opowiedzieć....Zakładając, że Jaga wiechał na minę - zdarza się...ale w tej konkretnej sytuacji bojowej przyklejenie obok modelu nianaruszonego koła napedowego jest, że pozwole sobie użyć eufemizmu - przegięciem. Jak rozumiem, błotnik tez cudem uniknął deformacji Jeżeli więc mamy do czynienia z pojazdem porzuconym, rdzewiejącym sobie smutno w szczerym polu, dlaczego bandaże są wyciapkane na rdzawo??? Żeby nie sięgac zbyt daleko po przykład, to zwróc uwagę na zdjecie japońca które sam wstawiłes - pomimo wieloletniego pobytu pod chmurką bandaże są nadal czarne, bez śladów nalotów a sama faktura płyt pancernych jest w dalszym ciagu w miarę gładka. Jeżeli pojazd spłonął(?) to dlaczego bandaże kół są niespalone? Dlaczego ocalał całości klocek pod podnosnik (drewno raczej nie rdzewieje, tak na marginesie) Oczywiście, żawsze można siegnąć po koronny argument, że pożar pożarowi nierówny, i Jaga się zapalił, ale zaraz zgasł i dlatego bandaże nie spłonęły, i tak dalej i tak dalej....Podsumowując - pomysł bardzo fajny, ale oprócz braku konsekwencji w wykonaiu, brakuje mi równiez chożby minimalnej ingerencji w sam zestaw. Założenie, że pojazd sobie stoi i rdzewieje jest bardzo wygodne, bo rdza, bo upływ czasu, detal sie zatarł i ukrył pod warstwami rdzawych nalotów.... Próbowano co zwrócic uwagę na kilka kwestii - gubośc błotników i ich nienaturalna wręcz symetria...nie namawiam w żadnym wypadku do wymiany na blaszane, ale lekkie sfazowanie krawędzi od wewnętrznej strony dodałoby im realizmu. Kolejna sprawa - jeżeli juz pokusiłes się o wyrwanie koła napedowego, to mogłes przynajmniej w jakims tam stopniu odtworzyć wygląd piasty mocującej a nie zostawiać element jak go fabryka dała. No i na koniec - spawy NIGDY nie rdzewieją. Dodatki metali uszlachetniających powoduja, że linie spawów zawsze pozostają w kolorze metalu. Ja wiem, że twoja interpretacja zardzewiałego pojazdu to swego rodzaju "licentia peetica" ale jeżeli aspirujesz do modelarskiej "wyższej półki" to niestety - noblesse oblige Pozdrawiam Andrzej
-
Witam! Tamat arcyciekawy, ale fotek nijak otworzyć sie nie da :( Pozdrawiam Andrzej
-
T-34 /85 nr 240 2 Batalion Motocyklowy 1 K.Pancernego
Panzerart odpowiedział Robert Ostrowski → na temat → [M]Warsztat
Witaj Robert Wiem że to 48-ka, i na wiele spraw można przymknąć oko, ale.....Pierwsza kwestia- to kołpaki zabezpieczające piastę/łozyska kół jezdnych. Jakos tak niewiele maja wspólnego z tymi z oryginalnego Teciaka. Druga sprawa - jeżeli pobawiłes sie juz w usunięcie przednich błotników, mogłeś sie pokusić w odtworzenie faktycznego wyglądu przedniej płyty pancernej. A poza tym - czysto i przyjemnie Pozdrawiam Andrzej -
Witam! Tak jak słusznie zauważył Markuz - kwestia regulacji koła napinającego. Problem związany w głównej mierze z zuzywaniem sie stworzni łączących poszczególne ogniwa gąsienicy, wyrabianiem sie samych gniazd w ogniwach - co przy ilości rzędu 80-100 sztuk na stronę (pomijam tutaj celowo kwestie KW, czy tez inny czołg) powodowało taki efekt. Tak jak napisano - kwestia regulacji leżała w gestii d-cy kompanii/batalionu. Jeżeli dowódca rozumiał wagę problemu i jego ewentualne konsekwencje, to załogi pilnowały by koło napinające było właściwie ustawione. Pozdrawiam Andrzej
-
Jakie prześwity szarego? Te czołgi były malowane fabrycznie kolorami DAK. Figurki to royal model. Gotowy do washa : pzdr Piotrek
-
Panzer pomalowany :
-
Witam Kurcze....tak sie przymierzałem kilka razy - pisać, czy nie pisać... Pomijam kwestię doboru kamuflażu, bo modelarz ma obecnie wiekszą swobodę wyrazu, licentia poetica, SF Rules i te sprawy. Moim zdaniem - i tutaj zastrzegam sie, że nie jest moim zamiarem kreowanie jakichkolwiek aksjomatów czy przekonywanie kogokolwiek do moich racji. Ot - taka subiektywna impresja. Dumo, uważam że chyba zabrnąłeś w swoich zbiegach malarskich jeżeli nie w ślepą uliczkę, to przynajmniej na manowce Porównując oba zdjęcia - to znaczy to w pierwotnej wersji malowania i wygląd aktualny, to pierwsze skojarzenie jakie mi sie nieodparcie nasuwa, to wrażenie że oglądam maskotkę spod logo "Hello Kitty" Przesłodziłeś z tym rózem, nooo tak przynajmniej to wygląda na moim monitorze. Ale czekam na ciąg dalszy. Może jak dostanie obuwie to wizerunek ulegnie zmianie. Pozdrawiam Andrzej
-
Witaj Zdjęcie w zasadzie w niczym ci nie pomoże, bo optycznie kopułki niczym sie miedzy soba nie rózniły. Zwróc uwagę na zdjęciach na położenie klapy dowódcy - we wczsnych i środkowych seriach produkcyjnych dekiel, z uwagi na dość wysoko położony gumowy odbojnik pozostawał w położeniu mniej więcej 10 stopni w stosunku do poziomu. W późniejszych wozach pokrywa spoczywała horyzontalnie. Ale nie ma jasnej zależności między systemem montażu odbojników a rezygnacją z obrotowej kopułki. Pozdrawiam Andrzej
-
Witam Dzięki Kamil! Ten planik mam - sądzę, że faktycznie jest to wczesna odmiana gaśnicy, tzw. "zbijakowa" No to sie zabieram za robotę.... Pozdrawiam Andrzej
-
Witam Mam pytanie - czy któryś z kolegów posiada może wymiary oryginalnej gaśnicy tetrowej montowanej na niemieckich pojazdach pancernych? Teoretycznie, plany gaśnicy wraz ze stelażem sa w Panzer Track-ach, i to dokładnie rozrysowane w skali 1:10, ale po bliższej analizie doszedłem do wniosku, że z planikami jest cos nieteges - porównując proporcje gaśnicy z Panzer Track-a ze zdjęciami oryginałów widac wyraźnie, ze korpus ma zupełnie inne proporcje. Może ktos poratować? Pozdrawiam Andrzej
-
Witaj Jak juz masz wene na poprawianie niedoróbek, to przyszpachluj osłone mechanizmu napinającego. W zestawach Dragona zieje tam dość pokażna szpara, a w rzeczywistości był to jednolity odlew. Pozdrawiam Andrzej
-
Witaj Tak - to ten "region" Pozdrawiam Andrzej
-
Witaj! Zestawowy wydech jest bardziej poprawny - w rzeczywistości dekle wydechu były dopasowane pod wymiar głównego cylindra i obspawane po krawędzi - przynajmniej tak to wygląda na większości fotek archiwalnych. Ten muzealny wydech to moim zdaniem juz rekonstrukcja Pozdrawiam Andrzej
-
Witam Robert - "Świetlik" całkiem całkiem...Tak jak wspominał VIS13, wyprofiluj szpachlą ten pistol port, żeby nie wyglądał jak doklejony. Druga sprawa, to osłona transmisji. Masz zostawioną szczelinę pomiedzy tą śrubowana listwą a osłoną. W rzeczywistości był to jednolity odlew Pozdrawiam Andrzej
-
Witam Jak na razie - konwersje. Jak wspominałem, w trakcie prac wyszło na jaw, że leciwy model ZVIEZDY ma, uzywając eufemizmu, niewiele wspólnego z BT-5, ale zdaję sobie sprawę z faktu, że istnieje spora rzesza szczęśliwych (?) posiadaczy tego modelu, to raz. Druga sprawa, to brak jak na razie wierygodnego w 100% planu w skali 1/35. A po trzecie...obawiam się nieco, że zgodnie z "Prawem Murphiegio" na finiszu prac z modelem żywicznym Hobby Boss lub inny Trumpeter pochwali sie że wypuszcza BT-5-kę w wersji wtryskowej Pozdrawiam Andrzej
-
Witam ponownie Podpisuje sie obiema rękami, nogami i czym tam jeszcze sie da pod postem Pawła Wbrew pozorom, na wyposażeniu oddziałów pancernych RKKA było podczas Wielkiej Ojczyźnianej tak dużo przeróbek/modyfikacji i prototypów, że jest to temat na opasłą knigę (A podobno w Związku Radzieckim za inicjatywe karano...) Fakt...mozna oczywiście popełnić wcześno/srednio/przejściową wersje PzIV produkcji połowa stycznia - 2 tydzień marca 43, ale...po co? Robert - na fotkach jest juz gotowy, żywiczny odlew, czyli produkt w takiej formie jaka trafi do rąk modelarzy. Celowo nie wrzucałem renderów 3D, gdyż na renderach z reguły wszystko wygląda ślicznie, ale z jakościa samych odlewów bywa już róznie.... Pozdrawiam Andrzej
-
Witam! Jak na razie czyściutko Czekam na ciąg dalszy. Jakie malowanko przewidujesz? Pozdrawiam Andrzej
-
Ojej Panowie...nie widze powodów, by merytoryczna dyskusja stoczyła sie do rynsztoka i osiągneła poziom dyskusji bywalców "budki z piwem" Tak w skrócie: Objekt 3D jest tworem wirtualnym, isteniącym jedynie w trzewiach komputera, a ścisle w pamięci programu do grafiki 3D. Kopia, wzorzec - zwał jak zwał to produkt realny, namacalny dający sie ocenić organoleptycznie. Tworzenie w grafice 3D ma ten niezaprzeczlny, w stosunku do tradycyjnej metody strugania "z ręki" atut, że podglądając w programie graficznym rezultat pracy mozemy dowolnie modyfikować/dodawać/usuwać poszczególne elementy nie tworząc przy okazji tumanu pyłu i ścinków plastiku (znamy to z autopsji - prawda, Kamil?) Pan_Cerny, masz rację. W tym konkretnym przypadku bazowałem na wymiarach wieży Tamiji, która (poza kilkoma drobnymi niuansami) jest po prostu The Best! Oczywiście, poprawilismy kilka drobiazgów, ale wydruk stworzylismy głównie z tego powodu, że w planach jest kilka wariantów wiez ekranowanych i mijałoby się z celem każdorazowe "rasowanie" wieży Tamiji. Robert - sorry że to piszę, ale nasza działalność, choć z jednej strony jest naszym hobby, to z drugiej ma komercyjna naturę. Know-How jest obecnie jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic firmowych, wiec szczerze mówiąc nie widze powodów by na forum - było nie było publicznym "spowiadać się" na jakich materiałach bazuję. Jak do tej pory nie spotkałem sie na żadnym forum z pytaniem na jakiej podstawie niektórzy producenci kreują niekiedy wręcz kuriozalne projekty Pozdrawiam Andrzej
-
Witam! Pan_Cerny..wygrałeś.... nagrodę pocieszenia! Wymiarówkę ściągnęliśmy z wieży Tamijowskiej, więc siłą rzeczy musi byc prawie identyczna. Pewnych detali, a zwłaszcza odmiennych linii wspawów na fotkach nie widać....Tak jak pisał Koperek - wieży będziemy potrzebować kilka sztuk, więc warto było sie pomęczyć i stworzyc objekt 3D. Paweł - przyznam z niejakim wstydem, że nie dokonywałem żadnych korekt bryły kadłuba. Detale, jak najbardziej. Trudno mi sie ustosunkować do Twojej uwagi odnosnie długości kadłuba, ale może odnosisz takie wrażene gdyż nie jest doklejona przednia część. Pozdrawiam Andrzej
