Pomijając już samą samą kwestę kasty towarzyszy z nomenklatury, to wizja prywaciarzy i bogatych rolników (kułaków ) zaopatrujących się masowo we wszelkie luksusy w Pewex-ach jest zdecydowanie przesadzona. Poza tym prywaciarz prywaciarzowi nierówny. Był nim zarówno właściciel jakiegoś małego warsztatu szewskiego, który mógł wyciągać tylko nieco więcej niż dobrze zarabiający robotnik, jak i gość zatrudniający kilku pracowników i tłukący jakieś poszukiwane elementy z plastiku, faktycznie mający spore jak na tamte czasy dochody. W każdym razie nawet jak ktoś był szczęściarzem i zarabiał 10 razy więcej niż robotnik to po przeliczeniu po czarnorynkowym kursie dawało to coś koło 200 DM. Pewexy były tylko w większych miastach, a możliwość kupna gdzieś zachodnich modeli z "prywatnego" importu praktycznie tylko w tych największych. Zaś wyjazd za żelazną granicę na zakupy dla ogromnej większości Polaków pozostawał jedynie w sferze marzeń.
O ile pamiętam to prenumeraty można było wykupić tylko w końcu poprzedniego roku i tylko na niektórych pocztach, które też miały swoje limity ilościowe. No i było ryzyko, że ktoś jednak zechce go wepchnąć "na chama" do skrzynki pocztowej.
MM w latach 80-tych złapał duże opóźnienie, zdaje się, że w pewnym momencie było to ponad pół roku.