Skocz do zawartości

DKfan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    33
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez DKfan

  1. Spawy rzeczywiście za grube, trzeba było próbować z jakiejś masy a następnie je pokarbować skalpelem. Ostatnio robiłem swoje pierwsze w skali 1:35 i co nieco tematu liznąłem, w skali 1:72 na pewno byłyby trudniejsze bo aby oddać prawidłowo skalę musiałby mieć 0,3mm szerokości, ale myślę że nieco poniżej 1mm też byłyby akceptowalne. Jednak tutaj chyba wyladowały jakieś gotowce z blaszek prawda?
  2. No pięknie, poniżyłeś i wyśmiałeś mój projekcik wkładając go pomiędzy krasnoludki a hobbitów, a to całkiem poważny political fiction. No ale moderator wolał też widzieć go w SF i temat ubił.
  3. jak od 1936 37 lub japoński "W latach 1932-1936 na polskich czołgach i samochodach pancernych używany był starszy wzór kamuflażu, potocznie nazywany "kamuflażem japońskim". Jak dotąd, prawdopodobnie nie odnaleziono oficjalnej instrukcji określającej ten kamuflaż, dlatego istnieją wątpliwości co do stosowanych kolorów. Według najnowszej publikacji, bazującej na badaniach muzealnych płyt pancernych, składał się z dużych nieregularnych łat w trzech kolorach: żółtym, oliwkowozielonym i szaroniebieskim (najjaśniejszy odcień), rozdzielonych cienkimi czarnymi liniami szerokości ok. 1,5 cm[7] (w tradycyjnych publikacjach podawano kolory: jasny żółtopiaskowy, ciemozielony i ciemnobrązowy, przy czym najjaśniejszy miał być żółtopiaskowy, co wydaje się lepiej odpowiadać fotografiom[1,3,10])" http://derela.republika.pl/tk_conpl.htm#paint No niestety nie dam rady. Przyznaje się do indolencji w kwestii malowania. Dodatkowym utrudnieniem jest linia podziału. Wydaje mi się że mógłbym się pokusić o malowanie nowszego typu bez linii podziału choć i tego nie jestem pewien. Przy jednolitym czułbym się pewniej
  4. Jeżeli chodzi o układ wahaczy to wzorowałem sie na T-34 i przeniosłem go bez zmian.Miałeś na myśli wahacz pchany a nie ciągniony? Jeżeli chodziło ilość miejsca w kadłubie to wydawało mi się że przy tak znacznym powiększeniu kadłuba miejsca pracy kierowcy na długość i na wysokość zawieszenie nie będzie mu przeszkadzało, chociaż rzeczywiście mogłem go przesunąć na środek, no ale musztarda po obiedzie. Kwestia silnika wydaje się nie być kłopotliwa, 9TP miało otrzymać znacznie mocniejszy silnik benzynowy.W mojej alternatywnej wersji historii może dostałby silnik maybacha którego odmawiano 7TP gdy Niemcy nie byli pewni naszej postawy wobec ich umizgów. Jak widać zresztą słusznie. Jeszcze pytanie w sprawie koła/gąski. Myślałem o zestawie kół T-34 i gąski od pz.IV.Powstaje pytanie czy koło napędowe od T-34 pociągnie gąsienice Pz.IV czy konieczne jest koło zębate. Polskie ciapki...tzn taki jak na 7TP i TKS?
  5. Sam właśnie się nad tym zastanawiałem i do do końca nie ogarnąłem koncepcji, w t-34 nie było konieczne koło zębate ale napęd był przenoszony od zaplecza, tytaj mamy transmisję z przodu i powstaje pytanie. Czy w takim układzie potrzebne jest koło zebate? Zawsze może dostać napędówkę z pzIV, jestem na to przygotowany, zestawik mam. Byłby z tym mini problem, ale może się uda bez destrukcji tego co już zrobiłem (koło napędowe z PzIV ma nieco większą średnice niż napinające z T -34) bo niestety konieczne będzie uniesienie przedniej części błotników, ale może po podgrzaniu się uda.
  6. Dioramki nieco się boję, nigdy nie próbowałem więc efekty mogą być dramatyczne. Zresztą to problem "na później". Bo wymagałby nieco interakcji z jakimś radzieckim pojazdem lub żołnierzami. Może rozjeżdżający radzieckie stanowisko ppanc....pomyślę. W tej chwili zaprząta moje myśli problem z malowaniem. Waham się pomiędzy użyciem zdobycznej radzieckiej zieleni, a zdobycznego amerykańskiego Olive Drab. Malowanie będzie raczej jednolie bo nie czuję sie mocny w kamuflarzach
  7. Taka mała historyjka obrazkowa z budowy....no właśnie czego i z czego. Ta niewielka zmotka zbliża się ku ukończeniu. Pozostało ponowne tryśnięcie podkładem i może dolepienie kilku szczegółów, jak narzędzia, szmatki itd chociaż te zapewne pomaluję osobno.
  8. Ja używam dorobienia spawów Poxiliny, daje się je robić ale nie jestem z tego całkowicie zadowolony. Główne niedogodności to: - pewne trudności z przyklejaniem się do modelu, czasem bardziej uparcie trzyma się narzędzia którym ja dociskam - gdy rozwałkuje ja na cieniutki wałeczek i powstaje cienka warstwa bywa że się kruszy. Czy z Miliputem są podobne problemy?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.