Skocz do zawartości

Beecker

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    235
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Beecker

  1. Witam Brak porządnego aparatu mnie dobija. Ale nie można mieć wszystkiego. Wykańczam pomału podstawkę. Pewnie i tak kiepsko to wygląda, ale zamysł jest taki: Pozdrawiam Cris
  2. Mewa będzie na podstawce z nowa galerią Pozdrowionka
  3. Dzięki stary Wrzucam jeszcze kilka fotek całości bo wyedytować się już nie da niestety. pozdrawiam
  4. Witam A napisałem że będzie jeszcze galeria Musze podstawkę dokończyć. Pozdrowionka Beeck
  5. Witam Zapraszam do galerii viewtopic.php?f=64&t=42715 Krzychu
  6. Tytułem wstępu. Lee on the Solent. Miasto leżące 32 km na południowy wschód od Winchester i na południowy wschód od Londynu zyskało już swoją nazwę w 19 wieku. W czasie prób o rozwój obszaru na nadmorski kurort Charles Edmund Robinson, który przekonał swojego ojca (kuratora sztuki i kolektora) na sfinansowanie zakupu gruntów pod budowę. W latach 1884-1894 Miasto miało charakter Out of Marine Parade, molo, połączenie kolejowe wraz z szeregiem imponujących willi z czerwonej cegły Le on Solent do dziś jest bardzo związane z lotnictwem. Próby z hydroplanami odbyły się już tam w roku 1915, natomiast baza dla wodno samolotów powstała w roku 1917. Miejsce to było jednym z głównych lotnisk na lądzie należącym do Fleet Air Arm. Mniej więcej w tym samym roku stała się głównym ośrodkiem szkolenia i centrum administracyjnym. RNAS ( Royal Naval Air Service) Pierwszym komendantem szkoły był dowódca eskadry Douglas Evill. 1 kwietnia 1918 roku została połączona z RNA w celu utworzenia RAF. Szkolenia kontynuowane były już przez RAF na samolotach Fairey IIID. W roku 1931 na zachód od miasta wybudowano lotnisko trawiaste, a główna przebudowa nastąpiła w roku 1936. W 1939 roku dowództwo RAF Costal Command przeniosło się do Nortwood, a Le on Solent otrzymało nazwę HMS Daedalus. Le on Solent zasługuje na pamięć nie tylko z tego. Należy pamiętać iż 29 września 1931 roku porucznik GH Stainforth ustanowił nowy światowy rekord prędkości 407,5 mph na samolocie Supermarine S6B. Fairey Swordfish stacjonowały w Lee on Solent w latach 1938-1940. Szkolono na nich pilotów którzy docelowo mieli trafić do jednostek zwalczających okręty podwodne, oraz jako załogi mające trafić na lotniskowce. 765 dywizjon został wyposażony także w samoloty Seafox I, Walrus itd. Model Model to jak wiecie Tamiya. Jak na pierwszy latający szmatolot wyszło mi nawet całkiem całkiem. Chyba, bo to zostawiam waszej ocenie. Generalnie kalkomanie tragedia ! Mimo reklamacji i drugiego kompletu w dalszym ciągu rozpadały się już w wodzie. Sam model wytłoczony chyba dziesiątki tysięcy razy, bo w swoim miałem lekkie przesunięcia form. A za krótkie elementy to standard. Malowany głównie Gunze a w mniejszej ilości innymi farbami. Jako dodatki poleciał zestaw Eduarda, oraz naciągi Tamiya. Na pewno spartoliłem kilka elementów i się z tym nie kryję. Galeria na szybko, aby was już nie trzymać. Gdy skończę podstawkę (to już niedługo) zrobię profesjonalną sesję. Pracę zostawiam waszej ocenie. Pozdrawiam Krzysiu
  7. Witam Po kilku dniach zmagań i reanimacji udało mi się złożyć w komplet prawy płatowiec. Pozostała jeszcze lewa strona do zrobienia, jednak do finału już całkiem blisko . Na swoje miejsce trafiły także wózki i drobne pierdoły jak hak itd. Efekt mych zmagań poniżej. Ps. Skrzydeł nie wklejam. Ładnie się wsuwają i ułatwią mi demontaż do ewentualnego transportu modelu. Tutaj muszę troszkę zróżnicować kolor na górnym płacie. Chociaż może niekoniecznie bo centralna część skrzydeł to chyba była blacha ?? Pozdrawiam Krzychu
  8. To jest rozumiem 1:48?, bo nigdzie nie widu
  9. Witam Toś panie powojował Zapamietaj. Zmywacz do akryli Wamodu. Schodzi wszystko, łacznie z humbrolami ..... hehe i nie niszczy powierzchni.... Pozdrawiam
  10. Witam Dolne powierzchnie skrzydeł gotowe. pozdrawiam
  11. Witam Wyciagnąłem sobie powierzchnie skrzydeł. Wstepne pierdołki z blach doklejone. Robie jeszcze pylony pod bomby. Skoro jest torpeda to trzeba było coś zrobic z pylonami bombowymi. Tamiya zrobiła to jako listki (zaznaczone czerwonym kolorem) trzeba było wziąść pilnik i wypiłować. Ponawiercałem otworki i porobiłem szpilki w pylonach oraz ponawiercałem oczka. Pozdrawiam
  12. Witam. Troszkę mało czasu przez ostatnie 3 dni. Jednak nie siedzę bezczynnie. Zabrałem sie za skrzydła. Dorobiłem mały reflektor na lewym skrzydle. Nie mam pojęcia dlaczego Tamka nie dała żadnego. Przecież wersje morskie także posiadały reflektory. Były i bez owszem. Jednak skoro brat mojego miał to i mój także W przeciagu dwóch dni zamierzam mieć przygotowane skrzydła do malowania. Czy sie uda zobaczymy. Jest trochę blachowania trawionkami , zwłaszcza u dołu. Pozdrawiam
  13. Witam. Pomalutku do przodu. Sekcja główna prawie gotowa. Km juz na pozycji wyjściowej. Zrobiona antena radia. Zamocowany centropłat i pierwsze naciagi.... I widok odgórny Pozdrowiona Idę walczyc dalej.....
  14. Witam Parazo. Owszem Tamka daję taką możliwość. Można zrobic złozone lub nie. Ja jednak zostawia w pozycji rozłozonej. Dlatego że jak zlepie taka bryłę ze złozonymi skrzydłami to nawet do kokpitu nie zagladniesz.... Mikołaj. Ja wiem co Ci chodzi po głowie. Jednak musisz uwzglednić kilka spraw. Po pierwsze fota która pokazywałem to jedno, ale... Nawet gdy by jej nie było, to trzeba wziąść pod uwagę: -aktualne zaglonienie wody w konkretnym momencie. -stan samolotu ( jak widać na masie zdjęć jedne mieczniki byly czysciutkie, inne dojechane tak jak by z kopalni wyszły) Wybrałem wariant z linią wodno-glonową, bo jest fajny. Natomiast podejżewam że akurat 9YF był poprostu umyty Tymbardziej że te samoloty w jednostkach szkoleniowych nie były 1szej młodośći.Nie pamietam czy to było opisane w książce " Swordfish Story " czy "Crowood Aviation Series - Fairey Swordfish & Albacore" Pozdrawiam Krzychu
  15. Oh yea. widziałem. Ale.... Mam naciągi z Tamiyi dedykowane. Na tylnik skrzydle juz są. Zwróć uwage na fotke kilka postów wyzej jak jest zamontowany naciąg... Tam nie ma oczek. Pozdrawiam
  16. Witam. Korzystając z poranka przy kawie ulepiłem karabin. Anglicy widać lubią uprzykrzać życie modelarzom. Wszystko co Herbaciarzy musi być inne. Nawet końcówka lufy stożkowo ścięta.... No ale że igła lekarska była pod ręką i pilnik to nawet wyszło... Poniżej ciekawostka Jedno z kilku zdjęć. Le On Solent 1940 rok. Wyciąganie Stringbaga z 765 dywizjonu (tego samego co mój) o numerach Y9F Ile to się trzeba było namęczyć żeby tego wora z wody wyciągnąć.... Pozdrawiam
  17. Witam Tymczasem co do okopceń trochę to wytarłem. Dlatego że pójdzie tam jeszcze olej. To nie koniec dłubania przy przodzie. Zaczęła się także walka ze skrzydłami. Po przeglądnięciu dokumentacji i fotek, zdecydowałem że zostanie tak: Walka trwa. Pozdrawiam
  18. A widzisz? Da się ;D jak się chce hehehe. Pierwsza krew? I dobrze. Szachownice malowane własną krwią. To jest patriotyczne podejście Brawo bo jest cudnie .... Pozdrawiam
  19. A słuchaj? A gdyby je zdjąć? i kupić nowe i położyć? Trochę by było szkoda modelu zepsutego przez kalki... A Karaluch naprawdę mi się podoba. Sporo pracy weń włożyłeś. I nie jest to ujdzie w tłumie. Pozdrawiam
  20. Skoti Spoko. jeszcze nie skończyłem. A zdjęcie o którym mówisz jest mi znane. Tylko weź pod uwagę że to samolot na pływakach. Sporą część spłukuje woda. Pozdrawiam Krzychu
  21. Bardzo fajnie jak na razie, a konstrukcja mi znana bo gości u mnie w domu Pozdrawiam Krzychu
  22. Siema. Co do kalek. Pisałem w innym poście. Moje tamiyowskie to także pancerne zło. generalnie mam sposób. Przed nałożeniem Micro set pod spód, kładę kalke na sido. Potem micro set i sol. czekam. Biorę wacik taki do uszu, maczam w plynach i dociskam. Potem jak przylegnie to od razu sido i po 10 min lakier mat także z Microscale. Z Wamodem by uważał bo to ścierwo rozpuszcza nawet humbrole generalnie przepiekny Karas. Gratuluję Krzychu
  23. Witam serdecznie. Dzisiejszy wieczór to walka z pierdołami. Coś się ruszyło, inne jeszcze stoi. Pomalutku wyciągam sobie bazę. Stan na chwilę obecną: Jak to wszystko jakoś podeschnie, Będę mazał dalej. Pozdrawiam Krzysztof Ps. W bonusie Najpiękniejszy widok jaki widziałem.
  24. A proszę. Fotka rok 1940. Mało? Zwraca uwagę stan samolotu jak i torpedy. Jest jeszcze zdjecie 3 marynarzy wypychających torpedę z hangaru amunicyjnego. jest w gorszym stanie. Poza tym jak widać Angole wcale nie dbali do końca jak piszesz.... Mój model pochodzi z jednostki treningowej. tak naprawdę mogli z tą torpedą robic co chcieli. Pozdrawiam
  25. Oto efekt mojej walki kilkudniowej z tym badziewiem. 5 przemalowanek. Za każdym razem coś mi nie grało. W końcu chyba wyszło, ale do końca zadowolony nie jestem. Myślę jeszcze nad jakimś napisem propagandowym, lecz nie mam pomysłu. może ktoś cos podsunie. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.