Jump to content

Czesio

Members
  • Content Count

    788
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Czesio last won the day on March 26

Czesio had the most liked content!

Community Reputation

49 Excellent

Personal Information

  • Location
    Częstochowa

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. M.A.V - w moim zestawie nie ma kapsuły, dorobiłem sobie sam Model kapsuły stworzyłem w komputerze na podstawie skanu 3D z instytutu Smithsonian. Skany 3D nie nadają się do druku i wykorzystania w programach CAD i należy je poddać tzw. inżynierii odwrotnej. Zacząłem od pobrania modelu i przeskalowania do 1:72. Następnie model ten posłużył mi jako "dokumentacja 3D" w której mogłem sobie zmierzyć dowolny wymiar i kąt, a następnie narysować swoją kapsułę. Ponieważ kapsuła jest spora dorysowałem jej moje własne podpory zamiast generowanych automatycznie i całość poleciała na drukarkę. Wydrukowałem też ponton (ten już na automatycznych, pręcikowych podporach) i kilka detali które będę wklejał na górę kapsuły tj. system odcinania spadochronów i ich wyrzutnie oraz silniczki RCS. Kapsuła ma 53mm średnicy, dla skali postawiłem słoiczek Tamiya 10ml. Kapsuła jest pusta w środku, ma ścianki grubości +- 2.5mm a na jej dnie znajduje się otwór fi10mm.
  2. Moses tak, w 90% przypadków używam Extra Thina, czasem wspomagam się Contactą z Revella. Elementy klejone Thinem pękały wiele razy, contacta wytrzymała najdłużej ale w końcu i ona puściła. Bardzo dziwny plastik to jest, nie dość że się kleić nie chce to pieruńsko twardy. Rylec trumpetera nie dawał rady, musiałem linie poprawiać czeską żyletką. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło. Przypuszczam że w fabryce przesadzili z jakimś dodatkiem do polistyrenu i stąd taki efekt. Z modelu po raz drugi zmyłem farbę i "kołkuję" kadłub. CA trzyma się tego wynalazku najlepiej, więc nawierciłem proxxonem otwory 0.8mm na całej długości krawędzi natarcia i na kadłubie i zalewam je superglutem. W ten sposób tworzę takie "kołki" które mają stosunkowo dużą powierzchnię i powinny trzymać model w kupie. Na weekend powinien być gotowy do 3 podejścia z malowaniem 😉
  3. Krew mnie już zalewa, ten model się rozpada od samego patrzenia. W czwartek zadowolony odpaliłem sobie piwko, muzyczka gra biorę się za maskowanie spodu, nagle *KLIK*..... Lewe skrzydło znów jest dwoma połówkami. Następne 2 dni spędziłem na składaniu. Wyryłem spory rów na krawędzi natarcia, zalałem wszystko cyjanoakrylem i zdaje się to jakoś trzymać. Dziś zamaskowałem spód, położyłem sobie niebieską bazę aerografem, i gdy niosłem model do zdjęcia zauważyłem że rozkleił się kadłub między kokpitem a statecznikiem pionowym... Jak widać na poniższym zdjęciu kolor już jest. Teraz muszę zorać po raz chyba dziesiąty plecy za kokpitem i odmalować znowu....
  4. Powrót jak najbardziej udany. Bardzo ładny model i genialny pomysł na zdjęcia !
  5. Zarzuciłem kolorki na spód. Najpierw bazowy Hataka C050 Light Grey, potem rozjaśnienia z białym, i postshading C050 + Hataka Night Black.
  6. Z okazji konkursu na sąsiednim, niebieskim forum ruszam z kolejnym warsztatem. Tło Misja Apollo 9 wystartowała 3 Marca 1969 roku ze słynnej platformy startowej LC39A. Była to druga misja załogowa programu Apollo, a jej celem było sprawdzenie poprawności działania systemów lądownika księżycowego. Podczas pobytu na orbicie sprawdzano m.in. poprawność działania silników lądownika, systemu podtrzymywania życia, nawigacji i dokowania. Po 10 dniach, 1 godzinie i 54 sekundach trwania misji, kapsuła wylądowała w Oceanie Atlantyckim, 300km na wschód od Bahamów. Do momentu testu SpaceX Dragon w 2019 roku, kapsuła misji Apollo 9 była ostatnim załogowym statkiem kosmicznym który lądował w tym oceanie. Ciekawostką jest iż start rakiety SpaceX odbył się z tej samej platformy startowej, a lądowanie odbyło się dokładnie w 50-tą rocznicę misji Apollo 9. Członkowie misji, od lewej : - James A. McDvitt - Dowódca - David R. Scott - Pilot modułu dowodzenia CSM - Russell L. Schweickart - Pilot modułu księżycowego LM Model Śmigłowiec chcę wykonać w zawisie podczas akcji wydobywania kapsuły misji Apollo 9. Po wylądowaniu kapsuły śmigłowiec podlatywał w pobliże kapsuły i zrzucał ekipę nurków wraz z pontonami i sprzętem. Nurkowie zabezpieczali kapsułę przypinając na jej obwodzie dmuchany pływak oraz ponton na który mogli wyjść astronauci. Kapsuła miała co prawda swoje pływaki, okrągłe, dmuchane, wyglądające jak piłka i umieszczone na górze, ale służyły one tylko i wyłącznie do tego by obrócić kapsułę jeśli wylądowałaby na plecach. Astronauci po ubraniu się w szczelne kombinezony z maskami, wychodzili na ponton i byli następie wciągani w koszu na pokład śmigłowca, jeden po drugim. Śmigło zawoziło ich następnie na lotniskowiec gdzie byli poddawani kwarantannie - stąd te kombinezony. (choć w przypadku tej misji kwarantanny nie było, bo nie było lądowania na księżycu) Ja chcę zrobić dioramę gdy śmigłowiec jest w trakcie zrzucania pakunków. Kapsuła miałaby się unosić na wodzie a do niej przypięty byłby ponton z obsługą która jest w trakcie jej zabezpieczania. Będzie małe odstępstwo od realizmu, mianowicie ze śmigłowca spuszczona zostanie lina wyciągarki ponieważ jeszcze nie wymyśliłem jak robić lewitujące modele Model będzie waloryzowany następującymi dodatkami : - Kalkomanie Starfighter decals, numer boczny 54 - Figurki PJ productions 721126 - SAR HELICOPTER CREW - Figurki PJ productions 721134 - GROUND CREW - Maski oszklenia od Edka Figurki z zestawu Ground Crew chcę przerobić na nurków, co biorąc pod uwagę że śmigają w obcisłych, gładkich piankach nie powinno stanowić większego problemu. Wnętrza nie będę waloryzował bo kokpit jest wystarczająco ładny, a kabiny cargo nie będzie praktycznie widać bo w wejściu będą stać dwie figurki i wnętrze będzie zawalone gratami.
  7. Nie nie wiem jak odlewać, i po przeczytaniu tego poradnika dalej nie wiem. Robiłem jednak trochę laminatów z żywicy, zalewałem też to i owo i wiem że jak ktoś takie rzeczy miesza na oko to nie ma pojęcia co robi. Jeśli umiejętność obsługi strzykawki, linijki i kalkulatora Cię przerasta to ostatnią rzeczą jaką powinieneś się zająć jest pisanie poradników, szczególnie że temat do prostych i tanich nie należy. Wisienką na torcie jest fakt że "poradnik" jest umieszczony na zewnętrznej stronie, a Tobie nie chciało się nawet kupić brystolu za 2zł żeby zrobić jakieś normalne tło tylko robiłeś foty na meblach...
  8. Model złożony i pierwsze warstwy farb położone. Model był pomalowany ale spieprzyłem sprawę i musiałem wszystko zmywać. Dobre 2 tygodnie poświęciłem na szpachlowanie i poprawianie linii podziału. Generalnie model jest spasowany bardzo ładnie, ale zastosowali jakiś dziwny, twardy plastik i znacznie skomplikowało to sprawę. Tworzywo na pierwszy rzut oka świetnie kleiło się Extra Thinem, plastik się topił i elementy ładnie się łączyły, ale wystarczyło mocniej skrzydło palcem ścisnąć i pękało w miejscu klejenia. Statecznik poziomy odpadł i miejsce klejenia wyglądało jakby klej nadtopił oba elementy, plastik w spoinie się zdeformował ale elementy się nie połączyły. Szpachla Tamiya też niezbyt się trzyma i niektóre elementy musiałem poprawiać po kilka razy bo w drobnych ubytkach odpryskiwało lub zostawały malutkie dziurki. MIejsca klejone Contactą z Revella natomiast sklejone perfekcyjnie i nie do ruszenia. Nitowanie sobie odpuściłem. Robiłem próby i nie wychodziło mi to zbyt dobrze. Spróbuję innym razem. Jedyne modyfikacje jakich się dopuściłem to dorobienie rurki pitota pod skrzydłem (niewidoczna na zdjęciu) i nawiercenie klap oraz otworów pod KMy na silniku. (lufy zrobię z igły lekarskiej) Zewnętrznych blaszek praktycznie nie używałem bo nie było sensu - zestaw jest naprawdę bardzo ładny. Wkleiłem tylko nowe pylony pod skrzydłami i chwyt powietrza do chłodnicy oleju.(choć był tak spasowany że następnym razem zostawię plastik...) Użyję jeszcze na pewno kołpaków do kół i osłon podwozia. Zestawową bombę i koła zastąpię wydrukiem 3D bo nie chce mi się rzeźbić zestawowej materii. W oponie są dwie dziury po wypychaczach a bomba to najgorszy element zestawu. Model pomalowałem Surfacerem 1500, położyłem aluminium z AK Extreme metal i na to żółty z Tamki. Jak wszystko porządnie wyschnie to może już jutro zacznę kłaść kolory. W międzyczasie popełniłem jeszcze podstawkę ale zapomniałem ofocić
  9. Świetny poradnik jak nie kopiować elementów.
  10. Czesio

    Walki powietrzne

    Owszem, ale gość działał na własną rękę. Kupował manuale od prywatnych osób w stanach a potem sprzedawał w Europie i Japonii. Ponoć miał też papiery do F-35, F-22 i A-10 ale w dwa pierwsze szczerze wątpię. Zresztą nie wiem po co to robił skoro instrukcja którą wywoził jest do ściągnięcia na internecie i sam ją zresztą miałem okazję przeczytać. Tego się nie da odtworzyć wiernie bo PCty by zapłonęły. Za dużo rzeczy do symulacji, kąty odbicia fal radarowych, termika itp. Rakiety na pewno są uproszczone i latają według jakiegoś prostego modelu matematycznego. To w końcu tylko gra, dopracowana i dość realistyczna ale wciąż gra. A kiedy ostatni raz doszło do wojny gdzie obie strony dysponowały sprzętem na podobnym poziomie technologicznym i ilościowym ? Wietnam ? Bo później to już było tylko amerykańskie strzelanie do kaczek. Już w Wietnamie amerykanie zbytnio oprali się na rakietach i nie wyszło im to na dobre. Owszem, strzelanie do celi z daleka ma sens gdy patrzymy na obecną taktykę USA która za cel bierze sobie jakieś biedne państewko z ropą dysponujące samolotami które ledwo utrzymują się w powietrzu. Taki F-35 sobie startuje bezpiecznie z lotniskowca 100-200km od celu, podlatuje niewykryty, zabija z odległości i wraca. Taki scenariusz sprawdza się idealnie w obecnej sytuacji gdzie USA posiada całkowitą dominację w powietrzu. Kraj mają dwa razy większy od całej Europy i dodatkowo otoczony oceanem to też nie ma problemu by w razie ataku poderwać maszyny zanim wróg zdąży się zbliżyć. Dlatego nie rozumiem kompletnie zakupu F-35 przez Polskę. Jeśli wrogie samoloty zostaną wykryte przy naszej granicy to 35tki nie zdążą nawet wystartować a tamci już nad nimi przelecą.... i po co wtedy te świetne AMRAAMY jak będą się gonić w klasycznej walce manewrowej ? Warto też wziąć pod uwagę to że wraz z rozwojem technologii stealth wrogi cel będzie trudniej namierzyć. AMRAAMem możesz sobie walić do Migów-21 z odległości 70 kilometrów, ale wydaje mi się że w przypadku Su-57 czy tych nowych chińskich wynalazków już nie byłoby tak kolorowo. Gdyby bazowali tylko i wyłącznie na trzymaniu wroga na dystans to nie produkowali by nowych serii F-18 i F-15. No i warto pamiętać że prace nad F-35 zaczęto 25 lat temu....
  11. Walki z kalkami ciąg dalszy, ale dobra wiadomość jest taka że zaczynam wygrywać Dziś rano na grupie facebookowej wywiązała się ciekawa dyskusja. Ktoś udostępnił post z grupy anglojęzycznej gdzie pewien modelarz potraktował niezabezpieczoną kalkę Eduarda white spiritem. Okazało się że White Spirit usunął z kalki wierzchnią warstwę folii i została sama farba. Wynikiem dyskusji jest stwierdzenie że na 99% mamy tutaj do czynienia z kalkami które są produkowane w podobnej technologii co nity HGW. Kalkę należy nałożyć na model, odczekać kilka godzin aż nadruk przyklei się do modelu, a następnie zerwać warstwę folii transferowej. W ten sposób na modelu zostaje sama, bardzo cienka warstwa farby i kalki wyglądają jak namalowane co potwierdza moje obserwacje. Eduard nie raczył o tym poinformować nikogo ani w instrukcji, ani na swojej stronie internetowej mimo że na arkusiku jest data 2018 ! Do tego doszedł też fakt że napisy eksploatacyjne na osobnym arkuszu były wydrukowane w standardowej technice więc drugi arkusz z oznaczeniami również traktowałem jak standardowe kalki wylewając wiadro płynu zmiękczającego i bluzgów myśląc że kalki są po prostu grube i słabej jakości. Jako że potraktowałem moje kalki ogromną ilością płynu zmiękczającego folia nie odchodziła tak jakby producent tego chciał i doszło do uszkodzenia kalek które próbowałem ratować "szpachlując" dziury wycinkami rondli z innego malowania. Wyglądało to źle i nie dawało mi spokoju, ale na szczęście udało mi się uszkodzone kalki usunąć całkowicie. Zeszły bez najmniejszego problemu z pomocą drewnianej wykałaczki Także model raczej można uznać za uratowany, nałożę kalki z drugiego modelu który miał iść na UB i mogę działać dalej.
  12. Po ponad miesiącu walki z kalkami w końcu koniec bitwy, powiedzmy że jest remis... Napisów eksploatacyjnych położyć się nie da bo mają biały poddruk który jest przesunięty względem koloru głównego i zamiast ładnego czerwonego napisu jest biało-czerwona plama. Godło i numery wziąłem z modelu firmy Park Hobby i siadły perfekcyjnie, 15 minut i temat zamknięty a kalki wyglądają jak namalowane. Postanowiłem jednak wykorzystać rondle z Eduarda bo PH miał jakieś dziwne odbarwienia na krawędzi.. Jak się okazało Eduardowe kalki wydrukowane są na folii z betonu i nie ma opcji żeby je zmiękczyć. Nie dość że nie chciały wejść w linie podziału to były bardzo grube i rzucały się w oczy. Przez miesiąc zamawiałem i testowałem różne płyny : - Mr. hobby - bez reakcji - Microscale - coś tam delikatnie oklapło w linie podziału po pół godziny moczenia ale dałem sobie spokój - Agama - zeżarła farbę (na szczęście na spodzie skrzydła) a kalka nieruszona - Tamiya Mark Fit Strong - tutaj w końcu się udało... no prawie. Płyn wszedł w jakąś reakcję z kalką i udało mi się za pomocą pęsety zdjąć z wierzchu kalki jakąś bezbarwną, grubą błonę. Po jej usunięciu to co zostało na modelu perfekcyjnie ułożyło się we wszystkich liniach i nitach. Kalki oczywiście w kilku miejscach uszkodziłem ale dosztukowałem z tego co zostało... Przejrzałem inne wątki i mój przypadek nie jest jedyny bo migi które oglądałem miały kalki położone nad liniami podziału jak naklejki, żadnego zmiękczenia. Model zostawiam do wyschnięcia, może jutro dostanie bezbarwny i zaprawki na dolnej powierzchni skrzydeł a za resztę wezmę się jak poziom wku... zdenerwowania opadnie....
  13. Kokpit pomalowany, odpuściłem sobie robienie przewodów bo w tej skali nie ma to sensu bo nie będzie tego w ogóle widać. Kabinę pomalowałem Pactrą Interior Green i wymalowałem przejaśnienia oraz detale farbami Vallejo. Rozjaśnienia mogą się wydawać zbyt jasne ale na żywo jest to jedyny sposób aby w ciemnym kokpicie było cokolwiek widać i po złożeniu wygląda to dobrze. W tylnej części kabiny brakuje jeszcze siedzenia strzelca i całej ramki na której montowany jest karabin ale to będzie wklejane już po złożeniu modelu. Przy okazji zapytam, jaki podkład kładziecie na blaszki ? Ja używam Surfacera i w ogóle się to trzymać nie chce, farba się zdrapuje od samego patrzenia czego efekty zresztą widać zresztą na zdjęciach. (na szczęście w miejscach niewidocznych po złożeniu) Grosik dla skali : I jeszcze zdjęcie z zewnątrz :
  14. Nie planuję, przy tak zużytym kamuflażu jaki chcę zrobić i tak by z nich nic nie zostało. Zastanawiam się tylko nad tym czy nie wyciąć masek i nie namalować gwiazd bo wyglądałoby to na pewno lepiej niż kalki. Dla mnie też Mam parę pomysłów jak je wykonać ale musi to jeszcze dojrzeć. Na pewno będę torturować jakiś stary złom zanim pomaluję Dauntlessa. Dziś odebrałem z paczkomatu bardzo fajne rzeczy, mianowicie żywiczny silnik Quickboosta, farbki Hataki i najważniejsze - brakujące zębatki do nitowania (RB Productions) Kolor bazowy wziąłem w ilości sztuk dwóch - z serii Blue i Orange Line. Plan mam taki coby wyblakniętą bazę położyć z aerografu Orangem a serią Blue porobić wszelkie zaprawki, plamy itp. bo jest dobra do pędzla. Mam sporą paletę specyfików Vallejo i będę próbował też iść w tym kierunku a posiadanie gotowej bazy znacznie ułatwia zadanie.
  15. @filipsg Zgadam się, piękna maszyna a modeli o dziwo brak. Jeśli chodzi o wnętrze to polecam obie opcje, Part + własne rękodzieło. Blaszkom daleko do ideału jednak wielu elementów ręcznie po prostu nie da się zrobić i mimo że jest przy nich kupa roboty to efekt końcowy jest super. Malowanie wczesne, jednokolorowe, dość mocno zużyte, a przynajmniej taki jest plan, zobaczymy co z tego zużycia wyjdzie 😉Jak cierpliwości starczy to i deskowana podstawka się znajdzie. Jeśli uda mi się kupić model to w przyszłości chciałbym wyskrobać jeszcze drugiego w chyba najpopularniejszym malowaniu dwukolorowym ale tamten byłby już w stanie jak z fabryki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.