Jakies 1,5-2 lata temu popelnilem takie cudo.
Byl tylko sklejony i pomalowany, swiecil sie jak psu jaja i wygladal tak:
w owym czasie byl to szczyt mojego warsztatu, ktory w zasadzie ograniczal sie do rownego polozenia farby
po przeprowadzce model zostal u rodzicow i spokojnie sie kurzyl, dopiero miesiac temu dostalem alternatywe -> albo zabierasz graty do siebie, albo ida do koszalina.
no wiec wzialem kilka modeli i postanowilem ze Teciaka troche "podrasuje".
teraz wyglada tak:
Dolozylem washa, pigmenty, blotko i przecierke metalizerem w paru miejscach. Oczywiscie widze troche niedorobek, srebrza sie kalki, etc, ale IMHO wyglada jako-tako.
Oceniajcie!