Witam was po długiej przerwie niestety czasu na modele mało tylko praca praca praca, do tej pory udało mi sie zrobić parę rzeczy kadłub juz prawie gotowy do malowania, zostały jeszcze tylko ostatnie szlify szpachli, co do trasowania linii podziału blachy to wyszło mi to dramatycznie ale wiem już co źle zrobiłem :P ogólnie w tym modelu zrezygnowałem z nich wszystko już zaszpachlowane i wyszlifowane. Płyta lotniskowca psiknięta podkładem i pomalowana, no i tutaj zaczyna się horror.... gdzieś na forum widziałem jak ktoś zamiast kalkomani po prostu ładnie okleił linie startowe i pomalował więc postanowiłem zrobić to samo w nadziei że wyjdzie ładniej... niestety nie wiem co mogło być przyczyną wydawało mi się że taśma jest dobrze przyklejona, ogólnie zauważyłem że ta buteleczka farby była bardzo rzadka i strasznie gówniano kryła więc pomalowałem chyba z 5-6 warstw co wyszło sami zobaczcie na zdjeciach....
totalny dramat, nie mam pojęcia co teraz robić szlifować cały pokład?
Po dotychczasowych doświadczeniach wiem na pewno że muszę kupić areograf (niestety trochę kosztuje razem z kompresorem), wiem również że linii podziału blachy lepiej nie robić skalpelem i taśmą izolacyjną :P i że nie jestem stworzony do malowania pędzelkiem :P