Owszem, 7urgen ma rację, ale nie wziął (a może i wziął, ale o tym nie napisał) jeszcze czegoś. Otóż my zaczynaliśmy w innych czasach, bez aż tak powszechnego dostępu do wiedzy, do zdjęć i for. Ograniczony dostęp, albo całkowity brak telewizji edukacyjnej, internetu, książki drogie, często po prostu nieosiągalne, a nasz światopogląd modelarski kształtuje "Stawka", "4 pancerni", "tylko dla orłów" albo "zloto dla zuchwalych". Robiliśmy jak robiliśmy, bez możliwości pochwalenia się swoimi wypocinami całemu światu, ale jednocześnie z większym szacunkiem do naszej pracy, i świadomością, że na efekty trzeba zapracować. Dziś w erze dostępu do tej całej technologicznej otoczki każdy kto zobaczy coś "w internetach" i mu się spodoba - zaczyna chcieć robić tak samo. Pojawia się słomiany zapał, który wobec mizernych efektów, w porównaniu do prac starych forumowych wyjadaczy, wygasa bardzo szybko. Bo łatwiej ćwiczyć rozwijanie kciuków przy obsłudze kolejnego ajfona, palma czy tableta.
Tu nie chodzi o krytykę tego co zaprezentował nowy na forum modelarz - raczej o to jakie obecne pokolenie ma oczekiwania, jak podchodzi do jakiegokolwiek zadania oraz jakie są tego efekty. Przyzwyczajenie do ułatwień, otrzymywania na tacy gotowych rozwiązań czy łatwości wyszukania w google potrzebnych informacji powoduje, że kolejne pokolenia "jarają się" każdym wygasającym zawodem związanym z rękodziełem, myśląc, że potrzebne do tego są bóg wie jakie umiejętności. Uważa się, że ktoś coś potrafi bo ma szczęscie, wylosował lepszą pulę genów, jest "artystą" od urodzenia, a zapomina o tym, że do osiągnięcia efektów wystarczy odpowiednia ilość poświęconego czasu i pracy.
Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz podglądać warsztaty innych - powodzenia Korku20019