Skocz do zawartości

MateuszK.

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    35
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez MateuszK.

  1. Witam wszystkich po małej przerwie Przerwa była tylko w relacji, w warsztacie natomiast w tym czasie wrzało. Po skończeniu prac nad bryłą modelu przyszedł czas na zamknięcie kokpitu. Warunek był jeden- musiałem zrobić fotele. Jako, że tego elementu zawsze się boję to chodziłem koło tego niczym przysłowiowy pies koło jeża. W tak zwanym międzyczasie "okołofotelowym" powycinałem i przygotowałem do malowania wszystko inne co się dało.... uzbrojenie, oszklenie, antenki, podwozie i inne duperele. Gdy na wypraskach nie zostało nic co mógłbym wyciąć, a wszystko co wycięte dostało stelaż z wykałaczki to nie miałem wyjścia- fotele czekały. Fotele z żywicy miałem w rękach pierwszy raz i muszę przyznać, że są rewelacyjne! (tym większy był strach, że je spartolę ). F-4J wyposażony jest w 2 fotele Martin Baker Mk.7. Eduard daje ich piękne miniaturki z dokładną (na cała stronę a4!) intrukcją do nich. Trzeba było poskładać całość do kupy, dodać kilka przewodów hydraulicznych i można było malować. Główny kolor to XF-1 Tamki, siedzisko i pojemnik ze spadochronem to natomiast XF-62, kolory kilku detali dobrałem na oko na podstawie zdjęć. Stelaż został przetarty suchym pędzlem z jakiegoś ciemnoszarego Humbrola a trochę odrapań to C8 gunze. Na to gloss, kolorowe blaszki i mat. Niby proste, łatwe i przyjemne, ale jednak ciężko uplastycznić tę czerń i przykleić taką ilość pasów, aby wyglądała w miarę realistycznie Tradycyjnie miałem problem ze zdjęciami i nie oddają tego co jest w rzeczywistości (na żywo jest dużo lepiej ) Teraz pozostaje już tylko zamykać całość
  2. Dziękuję za miłe słowa- motywacja na pewno się przyda! Kadłub pozamykany, wloty i nos wklejone. Muszę jeszcze dokleic kilka elementów w części ogonowej i biorę się za to czego najbardziej nie lubię- szpachlowanie i szlifowanie. Na szczęście nie będzie tego dużo bo model spasowany jest kapitalnie i wystarczy jedynie zamaskowac miejsca klejenia, ale więcej na ten temat w kolejnym poście bo na dziś praca zakończona Wszelkie uwagi i porady zawsze mile widziane! Dopiero raczkuje z modelarstwem, a ostatnio pojawiło się tu tyle genialnych prac, że wstyd byłoby się nie przyłożyć i nie skorzystać z Waszych uwag. Miłego weekendu!
  3. Jako, że dzisiaj wolne to w nocy podziałałem coś przy silnikach Chciałem uzyskać efekt jak na zdjęciu widocznym u Jolesa, jednakże technika nieco inna od jego Rzeczone zdjęcie: A to efekty pracy do 3... może skończyłbym szybciej, ale pod koniec pracy dodałem zbyt dużo środka matującego X-21 do lakieru i cały misterny efekt poszedł w... długą . Za drugim razem byłem już bogatszy o dwa worki pod oczami i jeden worek doświadczeń, toteż poprawiłem to co mi nie wyszło za pierwszym razem, a lakier zrobiłem już o wiele ostrożniej w strzykawce Ciężko było oddać na zdjęciach efekt, który uzyskałem, ale pierwsze w miarę dobrze oddaje kolory na ściankach, a drugie z kolei to co jest na turbinie Pracy było przy tym co nie miara, ale jest to jak do tej pory najlepiej wykonany przeze mnie element w tym modelu Najpierw kilka słów o samej komorze. Całość pomalowałem na czarno, potem chciałem dać ciemny metalizer, niestety Gunzowy Dark Iron nie chciał ze mną wczoraj współpracować, toteż zastąpiłem go pigmentem Dark Steel od AK (AK 086). Po zamaskowaniu tego co trzeba naniosłem zielony C6. Efekt zaśniedzenia uzyskałem rozpylając na całość lekką mgiełkę z mieszanki Smoke Tamiya i biały gunze (X-19+C62) w proporcjach ok 4:1. Nakładałem to ostrożnie i stopniowo aby nie przesadzić. Całość zabezpieczyłem glossem i nałożyłem Wash do turbin (AK 2033), a na to poszło jeszcze trochę "śniedzi" i delikatny matowy lakier. Z kolei elementy turbiny i dopalacza dostały jako bazę metalizer steel (MC 213), po wypolerowaniu na "nos" turbiny poszła mgiełka z w.w. "śniedzi", brąz to również wcześniej użyty wash do turbin. Dopalacz to z kolei 3 pierścienie w 3 różnych metalizerach (steel+dark iron+aluminium)
  4. Kokpit się zrobił Malowany jak wszystko- gunziakami, a dokładniej C317. Na to potem suchy pędzel z C8, gloss i wash. Przy okazji świąt nabyłem trochę siuwaksów z AK z lini Air. Fajne specyfiki do latadeł, tutaj zastosowałem AK 2033. Kabinka będzie zamknięta toteż nie dawałem tam nic od siebie Teraz kolej na silniki i można zamykać
  5. Nad zestawem się zastanawiałem, bo świetny jest ale to jednak 70zl do i tak wypasionego zestawu Najdłużej zajęły mi próby bo mialem pustkę w głowie i nie wiedziałem jak to zrobić. Jak zobaczyłem to w warsztacie flachentego to mnie olsnilo wykonanie to max 10 minut na jedną wneke z wklejeniem. Szkoda, że nie pokazałeś tych zdjęć w warsztacie, to może bym te nity lepiej ułożył bo odstepy i ułożenie dawałem "na oko" :P
  6. Witam w Nowym Roku! Życzę Wam aby ten rok przyniósł Wam dużo sukcesów modelarskich no i zdrowia, aby zawsze mieć siłę do pracy w warsztatach! Czas najwyższy skończyć świąteczną labę i zabrać się do pracy nad Phantomem. Końcówkę ubiegłego roku wypełniły mi prace nad wypukłymi nitami we wnękach podwozia głównego. Jakoś mi tak tam było pusto, a w rzeczywistości te nity to chyba jedyna rzecz na tej sporej powierzchni. Prób było wiele, ale wszystko było nierówne, krzywe i brzydkie. Rozwiązanie przyniósł mi nowy rok i warsztat Flachentego z tą różnicą, że to co on zrobił na blaszce, ja zrobiłem na HIPSie 0.25mm. Wyszlifowanym prętem mosiężnym wybiłem nity na wewnętrznej stronie płytki, po czym całość spasowałem i przykleiłem do górnej części płata. Po podkładzie, w końcu uzyskałem to co chciałem i mogę przejść dalej. P.S.1 Święta przyniosły również sporo zakupów modelarskich, zatem zaopatrzony w nową chemię mam nadzieję nieco zwiększyć żółwie tempo prac P.S.2 Przejrzałem ustawienia aparatu i mam nadzieję, że od teraz zdjęcia będą lepsze, choć to nadal będą zdjęcia telefonem.
  7. Premiera tego zestawu była w 1997 roku, czyli niepotrzebnie tyle czekałeś Producentem jest Eduard, ale sprzed 20 lat, więc nie spodziewałbym się spasowania na poziomie jego dzisiejszych modeli. Twój zestaw to tylko reedycja z dodatkami, które wymieniłeś. W każdym bądź razie będę podglądał bo temat mało popularny
  8. Cześć, ostatnio mi nie po drodze do modelarskiego, więc z powodu braku farb do kokpitu zacząłem trochę dłubać w innym miejscu Jako, że o wlotach powietrza w tym modelu (a w zasadzie o ich złym spasowaniu) było sporo, to między wszystkimi innymi pracami spokojnie przy nich dłubałem. Nie wygląda to na razie źle, zobaczymy jak wyjdzie po podkładzie Mój strach przed nimi był większy niż to było tego warte, najważniejsze jest prowadzić prace nad nimi równolegle z pozostałymi etapami, aby wszystko idealnie wyschło. Całość u mnie powstawała następująco: -na połówki wlotów dałem ścisk, po czym łączenia obficie zalałem Extra Thin od Tamiyi, zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz. Dzięki temu plastik został mocno nadtopiony i w większości usunęło to schodki wewnątrz wlotu. Zostawiłem tak do następnego dnia -nadmiar plastiku wyszlifowałem i łączenia zalałem Surfacerem 1200 (lepszy pewnie byłby 500, ale nie posiadam), dałem temu wyschnąć -następnego dnia przeszlifowałem to grubym ziarnem i ponownie zalałem, proces ten musiałem wykonać 4 razy zanim surfacer wypełnił idealnie dziurę :( -przy pomocy niżej pokazanych narzędzi usunąłem nadmiar i wygładziłem powierzchnię, obłe kształty przywróciła gąbka ścierna zamocowana na pensecie samozaciskowej (też widoczna na zdjęciu) -tak wykonane wloty wkleiłem na swoje miejsce (bez turbiny na końcu- tą można zamontować już po pomalowaniu) -łączenie z dolnym płatem obicie co kilka godzin zalewałem CA, aż wypełniła się cała ogromna dziura, szlifowanie tego to była już tylko minuta Efekt widoczny niżej składałem już na sucho całość i efekt jest dla mnie w zupełności wystarczający i narzędzia To może powiem też słów kilka o tym co wydłubałem podczas oczekiwania na wloty Zabrałem się za podwozie, skleiłem wszystkie wnęki i golenie, przymierzyłem też koła. Trochę tego się nazbierało więc może po kolei Wnęka przednia ma ładnie odtworzone kształty i nity, niestety nie ma tam praktycznie żadnego detalu ;/ jest blaszka Edka, którą można to naprawić, ale nie chciałem wydawać kolejnych 70zł, na szczęście natomiast jest to świetna powierzchnia do okablowania. Dużo miejsca, prosty kształt no i dużo zdjęć na jej temat. Wprawy w drutowaniu jeszcze dużej nie mam, ale po tym modelu przybyło doświadczenia Moja pracę pozostawiam jednak do oceny Wam. Starałem się aby ułożenie poszczególnych przewodów odpowiadało temu co miałem na zdjęciach, jednak z oczywistych przyczyn wielu instalacji tam brakuje :P Do tego celu użyłem: drut miedziany (chyba 0.1- wyciągnąłem go z kabla od lampki więc pewności nie mam), drut ołowiany 0.5 i 0.9, pręt mosiężny 0.7. Aby uprzedzić pytania- to niebieskie "coś" z tyłu to jest jakiś siłownik, albo butla z płynem hydraulicznym- pewności nie mam. Wykonałem to z patyczka kosmetycznego i odciętych główek z ramek. Nie posiadam profili polisterynowych więc użyłem tego co miałem, średnica trochę zbyt duża niż w oryginale, ale przynajmniej tam jest, bo koreańczycy uznali, że takiej potrzeby nie ma... Tymi samymi materiałami (tj. druty i patyczek kosmetyczny-tym razem wyciągnięty) "zwaloryzowałem" też golenie. W oryginale nie ma tam zbyt dużo przewodów, ale to co było to względnie odtworzyłem. Podwozie główne i przednie . Sprawdziłem też jak wygląda kwestia mocowania goleni głównych do zamkniętej bryły i (co bardzo mi ulżyło) jest to możliwe . Jedynym problemem jest element widoczny na zdjęciu, aby nic nie połamać i nie popsuć pomalowanego modelu polecam odciąć za wczasu "dzyndzel mocujący" Po prawej z "dzyndzlem", po lewej już po operacji Rhino do najmniejszych ssaków nie należy więc, aby nie siedział cały czas na dup... nafaszerowałem mu nos ołowiem i zalałem to wikolem, przed wklejeniem nosa do całości dodam jeszcze denko z HIPSu aby ten ołów za lat kilka nie wypadł (o ile nie zapomnę...). Już na sam koniec dodam podziękowania dla joles`a, za informację o kieszonce! (została już przyszyta na swoim właściwym miejscu) Co do kwestii malowania to będzie albo żółty, albo pomarańczowy. Poszukam jeszcze informacje na temat tych egzemplarzy i wtedy zdecyduję
  9. Witam wszystkich, forum odwiedzam regularnie i będąc pod ogromnym wrażeniem wielu tutejszych prac w mojej ulubionej tematyce, postanowiłem otworzyć warsztat z budowy mojego najnowszego modelu. Jego głównym celem jest wysłuchanie Waszych opinii, na temat mojej pracy, postępów jak i oczywiście błędów, które popełnię Także po cichu liczę na małą pomoc ze strony bardziej doświadczonych i zagrzewanie do walki z tym cudownym myśliwcem. Warsztat postaram się prowadzić jak najdokładniej, tj. wymieniać kolory i produkty jakich używałem w trakcie, przedstawiać problemy jakie napotkam i rozwiązania, które zastosuję Oczywiście nie oznacza to, że aktualizacje będą po przyklejeniu jednej blaszki, jednakże gdy zaczynałem przygodę z modelarstwem, (a było to całkiem niedawno) przy wielu świetnych relacjach brakowało mi przede wszystkim użytych materiałów, kolorów i produktów jakie zostały użyte. Teraz trochę o samym modelu- jest to zestaw "Rockin` Rhino" od Eduarda, czyli przepak modelu Academy z dodatkiem masek, kalkomanii, 2 sporych blaszek i żywicznych: foteli, kół oraz silników. In-box zestawu można znaleźć tutaj: http://www.hyperscale.com/2016/reviews/kits/eduard1143reviewbg_1.htm Zarówno konkretny egzemplarz jak i uzbrojenie nie zostały jeszcze wybrane (prowadzony jest jeszcze jeden warsztat tego samego modelu, także nie chciałbym skończyć z tym samym egzemplarzem ) Pudło atrakcyjne, więc nie przewiduję kolejnych dodatków do modelu poza tymi, które sam wykonam. (a przynajmniej się postaram) Maluję farbami Mr.Color, kolorów będę używał podanych przez Eduarda. A teraz aby nie być gołosłownym prezentacja tego co do tej pory zrobiłem. Przygotowałem pod malowanie i blaszki większość elementów kokpitu. Same blaszki zostały już odpowiednio powyginane, a te które trzeba pomalować są wklejone na swoje miejsce. Muszę jeszcze przygotować elementy kokpitu, które są klejone do kadłuba i zabieram się za malowanie wszystkiego Swoją drogą nie rozumiem czemu dodane zostały tylko jedne blaszane pedały... Akurat ten element aż prosi się o wymianę na coś lepszego.
  10. Jako, że powoli zbliżam się do zakończenia pierwszego roku z modelarstwem, postanowiłem od dzisiaj dzielić się moimi ulepkami z innymi na tym zacnym forum. Tematem przewodnim będzie lotnictwo powojenne i współczesne w skali 1:48. Na ten moment nie przewiduję zbytnich odskoczni od tematu i skali, ale kto wie Zanim jednak mój gust został jasno określony, popełniłem kilka zbrodni na mysliwcach nieco starszych i w nieco mniejszej skali. Ot tak dla nauki podstawowych technik i obsługi aerografu (wypusty Airfixa po 20zł świetnie się do tego nadały ) Z góry przepraszam za zdjęcia- niestety są robione telefonem, a i oświetlenia nie mam rewelacyjnego (to dzienne ostatnio całkowicie zanikło). Z czasem na pewno to poprawię, do tego czasu proszę o wyrozumiałość 1. Messerschmitt Bf-109 E4 (Airfix 1:72) Jest to mój pierwszy model i skromnie mówiąc został spartolony po całości, ale jak pokazywać wszystko to wszystko 2. Hawker Hurricane Mk.I (Airfix 1:72) Znacząco udało mi się tu zmniejszyć ilość błędów jakie popełniłem w poprzednim modelu. Przy okazji był to mój pierwszy kamuflaż z gładkim przejściem kolorów. 3. Mustang Mk.III (Revell 1:72) Przy trzecim modelu ambicje przerosły umiejętności i po popełnieniu wielu błędów model kończyłem już z niechęcią. Głównym problemem było moje malowanie, które pozostawiło wiele chropowatych miejsc (np. na łączeniu skrzydeł). Powierzchnia wyszła mi tu najgorzej. 4. Defiant Mk.I (Airfix 1:72) Był kamuflaż ostry, był rozmyty, czas na nocny Przy czwartym modelu najwięcej uwagi poświęciłem pracom malarskim- wiele nierównomiernie nakładanych mieszanek czarnego, aby modeł nie był jednolity, wtedy byłem z tego zadowolony Widać również moją pierwszą i ostatnią przygodę z maskowaniem solą! 5. FW-190 A8 (Eduard 1:72) Przy piątym modelu pomyślałem- w 1:48 blaszki to będzie codzienność, zatem pora zapoznać się z tą drobnicą! Nowa znajomość nie wypadła najlepiej, ale na plus zaliczam tu malowanie, z którego przez długi czas byłem bardzo zadowolony. 6. Messerschmitt BF-109 E7-Trop (Eduard 1:48) Przyszła pora na przesiadkę na coś większego Nowością poza skalą było tu również kamo z ręki. To na tym modelu zrobiłem swój pierwszy priszejding i tyle różnych efektów eksploatacji (pigmenty, zacieki itp.) 7. MiG-21PFM (Eduard 1:48) Mówią, że 7 to szczęśliwa liczba, również i u mnie się tak stało To tutaj przestały mi się podobać "śmigła", a zakochałem się w rurach. Najbardziej skomplikowany jak do tej pory, pierwsze użyte metalizery na całej powierzchni, pierwsze dodatki własne. Mój ulubiony i wciąż najlepszy model. 8. AMX A-11 (Hobby Boss 1:48) Model szkoleniowy bo i było tutaj co szkolić Mnóstwo zanikających linii podziału i nitów, które musiałem odtworzyć lub wyryć na nowo, sporo dodatków własnych, miejscami kłopotliwe pasowanie. Cel był prosty- nauczyć się na tym modelu jak najwięcej, nawet kosztem efektu końcowego
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.