Agusta
Użytkownicy-
Liczba zawartości
35 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Reputacja
0 NeutralInformacje
-
Zainteresowania
Modelarstwo!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
-
Może nie jest to super zdjęcie, ale antena GPS to ten biały element.
-
To jeszcze dorób antenę GPS, którą w tym czasie montowano na szczycie głowicy wirnika
-
Właśnie tak, opcje: 1. bez zbiorników 2. dwa zbiorniki 3. jeden, ale tylko prawy W przypadku zamontowania zbiornika z lewej strony drzwi przesuwne pilota miały ograniczoną możliwość ruchu. Na zbiorniku była specjalna gumowa nakładka, pełniąca rolę zderzaka, a w dolej części drzwi przykręcało się metalowy ogranicznik, który z czasem, kiedy nie był potrzebny, zazwyczaj ginął w czeluściach hangarów Dla tych co nie wiedzą, informacja, te drzwi nie były do wsiadania. Pełniły wyłącznie rolę otwieranego, dużego okna, dla poprawy widoczności na zewnątrz. Świetnie sprawdzało się to latem. Znalazłem w swoim archiwum fotografię zamieszczoną w dawno temu internecie, egzemplarza, którego model został zrobiony. Jak widać, to nie lusterko, ale właśnie wskaźnik oblodzenia Mi-2 ze zbiornikiem z lewej (po 2000 wielka rzadkość) Daje się zauważyć, że Midwójki były dość mocno okopcone, zwłaszcza zimą, kiedy był problem z myciem. Czasem oczyszczało się tylko znaki rejestracyjne...
-
Ponieważ przy okazji rozwinął się temat zbiorników i stron, po której wsuwa się nosze z pacjentem to kilka zdań edukacyjnie, dla zainteresowanych. W Mi-2 drzwi do kabiny medycznej (pasażerskiej) znajdują się z lewej strony, co wymusza sposób zajmowania miejsca w środku / załadunku noszy. Obecność zbiornika paliwa nie ma na to wpływu, nie jest on elementem uniemożliwiającym otwarcie drzwi kabiny na całą szerokość. Mi-2 posiada zbiornik główny w kadłubie o pojemności 600 litrów. Minimalna ilość paliwa, przy której był możliwy lot to 100 litrów (z uwagi na specyfikę układu paliwowego lot przy ilości paliwa poniżej 100 litrów był zabroniony).W celach operacyjnych przyjmowało się zużycie paliwa na poziomie 300 litów na godzinę lotu. W normalnej sytuacji przyjmowało się rezerwę nie mniej niż 100 litrów. To wszytko powodowało, że przy zatankowaniu do pełna mieliśmy 400 litrów paliwa do dyspozycji. 400 litrów to 1:20 latania. W przypadku konieczności wykonania lotu na większą odległość stosowało się zbiorniki dodatkowe, o pojemności 238 litrów każdy. W czasach kiedy nie przejmowano się każdym kilogramem śmigłowce miały zwykle zamontowane dwa zbiorniki (choć bardzo często widywało się tylko jeden, jako, że ten drugi rzadko się wykorzystywało), a napełniało się je w razie potrzeby, w kolejności (ze względu na właściwe rozłożenie masy), najpierw prawy, potem lewy. W Zakopanem śmigłowce latały bez zbiorników dodatkowych, ponieważ w Tatry i tak nie zabierało się więcej niż 300 litrów paliwa. Potem nadeszły zmiany i ze względu na przyrost masy wyposażenia poszukiwano sposobu odciążenia śmigłowców. Śmigłowce latały bez zbiorników, a ich promień operacyjny ograniczono do 100 km. Potem koncepcje się zmieniały i w razie potrzeby montowano jeden zbiornik, z prawej strony, jeżeli zachodziła taka potrzeba. W końcu zbiornik pozostał na stałe, bo zniknęli mechanicy i nie miał ich kto zakładać, gdyby taka potrzeba zaistniała. Zwłaszcza, że pojawiły się "Plusy", które znacznie lepiej latały i masa zbiornika dodatkowego już tak nie przeszkadzała. Przy okazji, jest jakieś potwierdzone źródło, że na drzwiach przesuwnych tego egzemplarza było lusterko? Lusterko stosowano w śmigłowcach sanitarnych rzadko. Nie było montowane na drzwiach bo te z reguły do startu i lądowania się odsuwało, podobnie przy operacjach w zawisie, nie spełniło by więc swej roli. Na drzwiach był za to montowany wskaźnik oblodzenia. Ten czasem jednak usuwano, bo jego ostry szpikulec był groźny dla otoczenia.
-
O każdym można tak powiedzieć. Śmigłowce nie są przypisane do miejsca. HXY był już zapewne w niejednej bazie.
-
Zerkałem na bieżąco ale znaki pojawiły się w ostatnim momencie. Nie trzeba zmieniać struktury modelu. Można rozwiązać problem różnie: 1. nie przejmować się realizmem w 100%, bo to i tak trudne. Sądzę, że 99 osób na 100 nie ma pojęcia o niuansach EC135 (wliczając w to pilotów, którzy nim latają!), zwłaszcza, że śmigłowce są po modyfikacji i ludzie pomyślą, że wloty zniknęły przy okazji zabudowy filtrów. 2. zmienić znaki z Y na B, C, D, E, F lub G Model śliczny i osoby, które mają okazję pracować w "oryginale" mówią: "Ale czad", "Oooooo", "Ohhhhh, ahhhh", "Zaje....", itp. Gdybym był kimś ważnym w LPR to bym Ci nagrodę specjalną ufundował. Muszę powiercić w brzuchu Pani Rzecznik.
-
HXY nie ma wlotów powietrza (tych do wentylacji kabiny) w dolnej, przedniej części kadłuba. Jedyne co Ci pozostaje to zmienić na HXB, C, D, E, F lub G HXB do HXG HXI do XHZ
-
Prawa pokrywa przekładni zamocowana właściwie. Lewą, nie wiem dlaczego, oparłeś o chłodnicę oleju. Jak wspomniałem kiedyś, takiego egzemplarza już nie spotkasz. Wszystkie śmigłowce zostały zmodyfikowane do wersji z filtrami IBF. Jeśli ktoś będzie miał ochotę wykonać podobny to uwaga, od XHI śmigłowce mają zmodyfikowaną instalację wentylacji i nie ma przednich, trójkątnych, wlotów powietrza. Od HXB do HXG wloty sa jak na zdjęciu. Następne już nie mają, w ich miejsce jest jeden, duży chwyt pod kadłubem.
-
Interesująco wyglądałoby to na tle śmigłowca w skali 1:1
-
Twój model jest bardzo realistycznie wykonany Modelarstwo jest czymś w rodzaju tworzenia iluzji, bo przecież nie zawsze da się odwzorować "fotograficznie" dany element. Małe pomniejszenie i otwieranie prowadzi jednak do sytuacji, w której każdy szczególik zwraca na siebie uwagę. Osoby postronne oczywiście nie dostrzegą braków, uproszczeń (no ale uproszczenia są nieuniknione). Osobiście w swoich modelach otwieram co najwyżej kabinę, nie będę się więc mądrzył. Nie jestem też ekspertem w kwestii możliwości wykonania danej części w modelu. Dlatego moje uwagi tutaj są tylko podpowiedzią jak jest w rzeczywistości, mobilizacją do dążenia do doskonałości. Skoro jednak w modelu umieszczasz Instrukcje to sam sobie jesteś winien (uważaj, konsekwentnie teraz MUSISZ 'wsadzić" mapy, latarki i inne szpargałki) Hmmmm, pedały są moim zdaniem w złą stronę, wystają do przodu, może tak wyszło ale są raczej nachylone do przodu a nie do tyłu, nawet jeśli są cofnięte maksymalnie (do regulacji są trzy pozycje do blokowania). Co do bagażnika, zawartość jest dość ściśle określona w Instrukcji firmowej. Na przestrzeni paru lat zmieniało się to i owo, będzie więc trudno dzisiaj fotografować to co było kilka lat temu. Wykonałeś śmigłowiec w wersji, która zniknęła dwa lata temu. Mam stare zdjęcie, niewiele widać (zwróć uwagę, że stosowane są paski do zabezpieczenia ładunku, tu akurat niebieskie ale są też pomarańczowe). Do bagażnika "dotrę" za parę dni, wtedy zrobię "modelarskie" zdjęcie. Myślę, że w 90% się pokrywa z tym co było jak śmigłowce latały bez filtrów. Myślę jednak, że cokolwiek tam umieścisz to i tak powali na kolana. Jeśli chodzi o szczególiki... Widzę, że umieściłeś w szafce za fotelem pilota "FLM-y". Tak naprawdę są tylko dwa tomy, na trzeciej półce woziło się Instrukcję Operacyjną (ma inny kolor, jest granatowa, dużo ciemniejsza od FLM), rzadko, bo większość się tam nie mieściła. Zależało to od segregatora, były dwie wielkości, jeden się udawało włożyć drugi był za duży i wystawał, nie dało się zamknąć blokady. Zwykle więc spotykało się pustą półkę. Instrukcja Operacyjna latała więc w innym miejscu (jest taka spora skrzynka w kabinie medycznej). Dzisiaj wersji papierowej Instrukcji Operacyjnej już się w ogóle nie zabiera bo używa się certyfikowanych tabletów, zastępują one większość papierowej biblioteki. Póki co jedynym dokumentem w wersji papierowej jest wspomniana Instrukcja Użytkowania w Locie (FLM), ale i ona wkrótce zniknie. Jako osobny dodatek stosuje się "Listę kontrolną czynności", to są takie dwa małe niebieskie segregatory (jeden ma pilot, drugi ratownik/drugi pilot) umieszczone przeważnie w bocznych kieszeniach drzwi (u innych użytkowników widywałem te czeklisty na osłonie tablicy przyrządów, u nas na tej osłonie teraz wozi się tablety). Dość charakterystyczne w tym śmigłowcu rozpraszacze ładunków elektrostatycznych, warto w modelu je umieścić. Na fotografii poniżej pewnie ledwo co widać ale tam właśnie są. EC135 należy też do nielicznych śmigłowców z rozpraszaczami na łopatach. Nie mam nic pod ręką, żeby pokazać (a może w modelu to jest? pokazany jest warsztat więc jeśli nie ma na forum to nie znaczy, że nie ma tego model). Lecimy dalej, na rozkładanym stopniu jest otwór, w modelu brak. Na pokrywie gniazda zasilania zewnętrznego jest srebrny przycisk. tu w ogóle chyba tylko zarys stopnia jest, w tej fazie nie do naprawienia raczej, ale info dla innych, co jeszcze nie zaczęli. Poza tym LPR-owska wersja ma oświetlenie awaryjne, między innymi widoczne na zewnątrz lampki oświetlające stopień na płozie (symetrycznie po obydwu stronach). Prócz tych lampek są dwa podświetlone napisy "EXIT", nad drzwiami przesuwnymi. Oświetlenie włącza się w przypadku wyłączenia zasilania albo jak pilot zapomni przełączyć na ziemi z ARM na OFF Inne szczególiki to np. gniazdo złącza do podłączenia urządzenia do torowania łopat, gniazdo do podłączenia wciągarki (wszystkie posiadają tzw. prowizję do instalacji wciągarki). Czy warto odwzorować w modelu? Sam oceń. Ponieważ rzadko można obejrzeć elementy ukryte pod pokrywami to poniżej przekładnia ogonowa i wzmacniacz SEMA autopilota. Tak wygląda ogołocona kabina od tyłu A tak wyglądał ogon SP-HXB w czasie lotu dostawczego (śmigłowce leciały z fabryki w Donauworth do Polski na niemieckich znakach), to dla amatorów wyjątkowych, okolicznościowych malowań. Znaki i flaga były zaklejone niemieckimi odpowiednikami. O, widać rozpraszacz na szczycie statecznika. Chyba rzeczywiście kiedyś zrobię galerię "modelarskim okiem", ale muszę wpierw się nauczyć wstawiać miniaturki z linkiem do rozmiaru właściwego
-
Antena bezprzewodowego systemu łączności "Polycon" jest zdecydowanie za gruba. Tak naprawdę wygląda tak: Chyba, że będzie jeszcze "pręcik", ale wtedy obsada krótsza. Zawartość bagażnika to też trochę fantazja Uwaga przyszli wykonawcy, jest tu jeden szczególik, który teraz chyba już do pozostawienia. Dźwignie do regulacji fotela medycznego mają różny kształt. Prostokątny do przesuwania przód - tył, zaokrąglona do obracania. Kształt jest różny, żeby było bez spoglądania czuć w dłoni. Oznakowania "czuciowe" są też w innych miejscach, tak jak np. radełkowanie dźwigni skoku ogólnego. Dla silnika lewego "twist grip" ma inny wzorek niż dla silnika prawego. To takie smaczki, ale w skali 1:32 pewnie widać.
-
Poglądowo, na szybko: Wózek rozruchowy Urządzenie do mycia sprężarek Do tego ostatniego podłącza się jeszcze sprężarkę powietrza, ale to obejrzeć można w sklepach na C albo L, albo O. Urządzenie podłącza się do instalacji upustu powietrza silnika, tą drogą tłoczy się środek myjący do sprężarki. Włącza się rozrusznik na 15 sekund (bez zapłonu i podania paliwa) i zespół sprężarki oczyszcza się z brudu.
-
Hmm, gdybyś dorobił wózek rozruchowy i urządzenie do mycia sprężarek... wtedy taka scenka byłaby prawie prawdopodobna.
-
Prezent dla Mr. Mitrandir Góra noszy wygląda tak Żółtym kółkiem zaznaczony jest przycisk do odblokowania oparcia, które może być ustawione pod zmiennym kątem. Materac jest dzielony na trzy części. Zagłówek po zdjęciu wygląda tak Kółka pokazują blokadę oparcia. Materac mocowany jest na rzepach. Tu widać, że jeden już swoje przeżył i się odkleił od podbieraków. Po podniesieniu oparcie wygląda jak na zdjęciu. Widać sposób mocowania pasów w przedniej części (inny od pozostałych). Mechanizm blokady podnoszonego oparcia: Materac jest wyprofilowany tak, że po włożeniu stanowi płaską powierzchnię, na zdjęciu profil materaca (widok od przodu w tył). Tył noszy: Sposób mocowania pasów w środkowej i tylnej części ("na pentelkę"). Zaznaczony liniami podział materaca na trzy części, zagłówek, część środkowa (wydzielona w celu możliwości podniesienia oparcia) i część tylna, największa: Podniesiona tylna część materaca ukazująca sposób jego umieszczenia (zaznaczone kółkiem mocowanie pasów): No i wysunięte (tym razem w tył) nosze w całej okazałości: Może załączone fotografie pomogą. Z przyczyn oczywistych nie mogłem rozłożyć tych noszy na czynniki pierwsze Śmigłowiec fotografowany w trakcie dyżuru.
-
Żeby wysunąć nosze koniecznie trzeba otworzyć drzwi przednie (praktycznie blokuje się je w pozycji 180 stopni do przodu, na specjalnej blokadzie, która znajduje się na obudowie rurki Pitota). Na dodatek przedni fotel musi być przesunięty do przodu, niemal w skrajne położenie. Skoro w modelu są nosze w konfiguracji, która nie jest wykorzystywana przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (nosze bez materaca, jako zbieraki) to takim drobiazgiem jak pozycja drzwi nie ma się co przejmować. Zawsze można uznać, że nosze zostały wysunięte a potem drzwi zamknięto.
