Odniosę się jeszcze do He-162 od AZmodel.
Szczególnie wariantów B i S. Tak się składa, że mam i jeden i drugi. I wbrew pozorom nie są one tragiczne jak się sugeruje. To są modele z nowych tegorocznych form, żadne odgrzewane kotlety. Owszem są tu widoczne rozwiązania bardzo kojarzone z shortrunami oraz instrukcja jest lekko chaotyczna.
Tak model wymaga trochę więcej nakładu pracy niż samosklejalne Army czy też Tamiye.
Jednak uważam, że to nie jest taki dramat jak się go rysuje. Wersję, które mam stoją na przyzwoitym poziomie. Zresztą czytałem opinie w IMPS Deutchland i były one pozytywne.
Co innego taki Beech D-17...to faktycznie jest dramat.
Mnie osobiście nie chce się przerabiać SH na inny wariant czy to z innymi skrzydłami czy silnikami Argus-a. Nie mam za bardzo czasu. Plus raczej nie chce mi się drugi raz go robić.
Tak stare modele w nowych szatach to paszkwil, jednak nowy model z nowych form to inna bajka.
Zaznaczam, że to tylko moja opinia.
Sam planuje zbudować od AZmodel trzy He-162: dwa w wersji B (w barwach Luftwaffe i w barwach Japonii) z pojedynczym i podwójnym Argusem oraz jeden S.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
A praca autora podoba mi się.