Witam,
ostatnio kombinowałem trochę z washem na Panzer III w 1/72. I według mnie efekt jest całkiem niezły. W sumie technika całkiem podobna do techniki k. Artura.
Po pomalowaniu modelu (łącznie z pre i postshadingiem) model maluję sido. Sido nanoszę aerografem, przy większym ciśnieniu (ponad 2 bary), większej odległości i spuście odsuniętym maksymalnie do tyłu. Nakładamy kilka (kilkanaście) cienkich warstw, dając minutkę lub dwie na przeschnięcie warstwie poprzedniej. W zależności od ilości warstw można otrzymać półmat lub piękny równy błysk.
Do samego washa używam farb olejnych dla plastyków, konkretnie brązu Van Dyka. Jest to moim zdaniem najbardziej uniwersalny kolor do washu. Sieny palonej nie używam do washa prawie w ogóle. Rozcieńczam ją rozcieńczalnikiem Wamodu, do konsystencji pokazanej przez k. Artura. Wash nakładam średnim pędzlem tylko w miejsca gdzie wash ma się znaleźć (jak próbowałem nakładać jak k. Artur to miałem bardzo duże problemy z usunięciem farby z większych powierzchni). Po chwili bierzemy patyczki do uszu i ścieramy nadmiar zostawiając farbę tylko w zagłębieniach.
Na koniec model psikam matem. Jeśli wykończenie ma mieć głęboki mat to używam lakieru matowego Pactry. Jeśli np. powierzchnia ma być półmatowa, to stosuję Flat Clear z MM.
Aha, i często jest tak, że wash po zmatowieniu staje się bardziej wyraźny niż przed.