Skocz do zawartości

GrzegorzM

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    94
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez GrzegorzM

  1. MODEL Airfix zrobił dobry model samolotu o dość trudnej z modelarskiego punktu widzenia konstrukcji. Trzeba dokładnie przyłożyć się do malowania wnętrza, ja trochę odpuściłem bo przecież to w środku to mało widać. A tu w tej szklarni WSZYSTKO jest widoczne, nawet fragmenty, które normalnie znikają pod dolną ramką oszklenia. Sporo uwagi wymaga montaż "dachu'' oraz górnych paneli gondoli silników, są spasowane bardzo ciasno i łatwo tutaj o błąd. Mimo tych zagadnień model składa się dobrze, tylko trzeba unikać "chaosu ". Malowanie to pomarańczowa Hataka z zestawu dla RAF. HISTORIA 1 czerwca 1940 r. trzy Ansony z 500 dywizjonu Royal Auxiliary Air Force wyleciały z lotniska Detling na patrol pomiędzy Dunkierką a Ostendą. Zadaniem klucza było poszukiwanie kutrów torpedowych i ścigaczy, które mogły zagrozić flocie ewakuacyjnej. Ansony zaatakowane zostały przez dziewięć niemieckich myśliwców Bf-109E z I/JG 20. Dwa brytyjskie samoloty zostały ciężko uszkodzone i zawróciły. Jak wspominał jeden z radiooperatorów: " Przez dwie minuty wciąż nadawałem SOS, pewny że zaraz wpadniemy w zimne wody Kanału La Manche. Dopiero gdy pilot kazał mi sprawdzić co ze strzelcami zauważyłem, że mój kolega leży ranny, a obok niego zobaczyłem na podłodze karabin, który jakoś wypadł z uchwytu w oknie. Chciałem go podnieść, ale samolot gwałtownie skręcił i poleciałem na burtę. Wieżyczka też była zablokowana zwisającym bezwładnie ciałem rannego strzelca. Nie mogłem go wydostać. Samolot pełen był przestrzelin, mieliśmy wyciek paliwa i ledwo dolecieliśmy do Manston, najbliższej bazy. O powrocie do Detling nie było mowy. Podwozie na szczęście się wysunęło, ale lądowanie było twarde, bo opony były bardzo postrzelane(...). Niestety jeden z naszych strzelców umarł. Być może wszyscy byśmy zginęli, gdyby nie nasz dowódca, który gwałtownie zawrócił w stronę Niemców (...)". Rzeczywiście sytuację uratował P/O Philip Peters, który gwałtownie zawrócił w stronę atakujących myśliwców i dał ognia z jednego karabinu jaki był zabudowany w kadłubie. Pomieszało to na tyle szyki Bf-109, że dwa uszkodzone Ansony mogły uciec. Teraz przyszła kolej na "tajną broń " Petersa. Ansony z 500 dywizonu były nieco dozbrojone, w bocznych oknach miały dwa dodatkowe karabiny maszynowe. Nie czyniło to może z Ansona jakiejś "latającej fortecy", ale cztery lufy to zawsze lepiej niż dwie. Co ciekawe - w kronice dywizjonu odnotowano, że lokalna firma, która wykonała robotę na zlecenie lotników zdecydowanie odmówiła przyjęcia zapłaty. Peters tak manewrował swoim samolotem, by atakujące myśliwce znajdowały się jednocześnie w ogniu wieżyczki i strzelca z okna. Taktyka ta przyniosła zaskakująco dobre rezultaty. Do morza wpadły dwa Bf-109, kolejne dwa widziano odlatujące z kłębami dymu. Ostatecznie RAF zaliczył załodze Petersa dwa pewne, zestrzelone samoloty i jeden uszkodzony. Najważniejsze było jednak to, że myśliwce w końcu zostawiły samotnego Ansona, którego pilot postanowił... dokończyć patrol. Przez dwie kolejne godziny schnellbooty nie miały czego szukać w patrolowanym sektorze. Próbowałem dotrzeć w internecie do niemieckich relacji, ale z raportów I./JG20 wynikać by miało, że nie walczono tego dnia z Ansonami. Niemcy wspominają za to, że w tym rejonie i czasie doszło do starcia "z formacją bombowców Blenheim". W jej wyniku jeden z Bf-109 miał zaliczyć kraksę podczas przymusowego lądowania na plaży. Mogło dojść do pomyłki w rozpoznaniu typu samolotu przeciwnika, Anson i Blenheim nie są bardzo podobne "na spokojnie", ale mają podobny układ konstrukcyjny - to dwusilnikowe samoloty z wieżyczką na grzbiecie. W walce nie takie pomyłki już się zdarzały. Bez względu na to, czy przyjąć niemiecką czy brytyjską wersję wydarzeń - Peters i jego załoga wygrali ten dzień.
  2. Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję. Jak na Fly Model to naprawdę nieźle spasowany samolot, miałem wcześniej ich Łosia i to jest niebo a ziemia. Fiat G. 50 już dużo lepszy. Z iłem to najważniejsze uważać przy sklejaniu komór podwozia ze skrzydłami, trzeba je dobrze przymierzyć i ewentualnie zeszlifować wysokość, bo mogą przeszkadzać w prawidłowym ''siadaniu'' skrzydeł względem kadłuba. Poza tym było całkiem dobrze.
  3. Samolot, który zaczął się od myśliwca oznaczonego Ił-1. To miał być ciężko opancerzony myśliwiec, potwór, któremu nie straszny ogień uformowanych w obronne szyki bombowców. Rosjanie jednak zrezygnowali z tego pomysłu, bo samolot taki w razie napotkania innego myśliwca sam potrzebował eskorty, co wykazały walki II wojny światowej od Defianta po Sturmbocki. Iljuszyn przerobił więc projekt na następcę słynnego "szturmowika". Pod koniec wojny Ił-10 pokazał pazury, dobrze wspierając wojska lądowe, a w czasie wojny ZSRR z Japonią w 1945 podobno zatopił statek. Jednak w kolejnym konflikcie maszyna już się "zestarzała", dwa dni po wybuchu wojny w Korei, 27.07.1950 r. z 8 Iłów atakujących lotnisko w Suwon , skąd Amerykanie ewakuowali swoich cywilów, myśliwce P-80 zestrzeliły cztery. Rzeczywistość była daleka od bajek z propagandowych obrazków...Iły miały przestać latać już po pierwszym miesiącu wojny, gdy Amerykanie wywalczyli panowanie w powietrzu. Mimo to znane jest zdjęcie z kamery F-86, na którym widać zestrzelenie Ił-10 z Maja 1952 r. To oznaczałoby, że samoloty wciąż wykonywały zadania. Zapewne z dużymi stratami. Model samolotu Ił-10 z Fly wykonany jest w malowaniu z wojny w Korei, jako "biały" 54. Znane jest zdjęcie wraku, który wygląda na stratę bojową, jakby rozbity przy lądowaniu. Może właśnie z Suwon...
  4. Podwozie zaklinowane o jakieś 2 stopnie za bardzo do przodu. Poza tym to merytorycznie jakoś nie gryzie w oczy:)
  5. Dobrze Panowie widzą te światła. Mają eleganckie ramki z nitami, których nie pomalowałem, dlatego są za duże. Mam taki zwyczaj, że szkła świateł wklejam na końcu no i wszystko miałem pomalowane, gdy zauważyłem ten szczegół. Chyba pierwszy raz trafiłem światła z "okuciami", cóż ten już taki zostanie. Ale fajnie, że modelarstwo tak się rozwinęło w detalu:)
  6. Samolot z 806 Naval Air Squadron z lotniskowca HMS Illustrious, na którym William "Bill" Barnes otworzył na początku września 1940 r. konto zestrzeleń od 2 bombowców SM.79 i trzeciego zestrzelonego wspólnie z innym myśliwcem. Później już na Fulmarach z innymi oznaczeniami przyszły kolejne zwycięstwa: trzy Z.501 oraz Ju-87 i Ju-88. Łącznie dziewięciu pilotów z tego dywizjonu osiągnęło tytuł asa myśliwskiego, najbardziej znanymi oprócz Barnesa są Stanley Orr oraz Jackie Sewell. Sam samolot nie miał, mimo mocnego silnika (Merlin) jakichś nadzwyczajnych osiągów, był jak na myśliwiec duży i ciężki. Jednak dzięki taktyce opartej na wykorzystaniu solidnej długotrwałości lotu, udało się podczas walk na Morzu Śródziemnym w 1940/41 r. osiągnąć dobre wyniki. Późniejsze walki w Norwegii już takie udane nie były, nie miał również Fulmar szans wobec przewagi myśliwców Japońskich na Dalekim Wschodzie. Ostatecznie został zastąpiony maszynami zakupionymi w USA oraz wersją rozwojową Fairey Firefly. Model Trumpetera składa się dobrze, większość części jest prawidłowo dopasowana. Problem miałem jedynie z ruchomą częścią oszklenia kabiny pilota. W wersji zamkniętej trzeba nieco przeszlifować kadłub albo szkiełko, które jest minimalnie za długie. Gorzej jest z wersją otwartą, ze względu na grubość elementu nie da się go prawidłowo umieścić na prowadnicy. Można dość łatwo wykonać zamiennik z kawałka blistra, ta część ma akurat mało skomplikowane kształty, nawet taką wykonałem, ale ostatecznie sylwetka samolotu tak mi wpadła w oko, że zrobiłem zamknięte. Model pomalowany farbami Vallejo Model Air 71.110, 71.309 oraz 71.40 7.
  7. Moja pierwsza figurka z wydruku 3D, zakupiona na giełdzie przy konkursie modelarskim od producenta. Tak właściwie to ja od samolotów jestem...ale czasem dla "zmiany klimatu'' maluję figurki.
  8. Możliwe
  9. Moje się kręcą za pomocą palców, w dowolne strony
  10. Bardzo dobry model, Airfix wskoczył nim na kolejny etap rozwoju zestawów w skali 1/48. Jedyne na co musiałem uważać przy budowie to...moje stare przyzwyczajenia z prostszych modeli . Może jeszcze trochę zaskoczyć masa całego samolotu i związana z nią konieczność obciążenia jego przedniej części, by model nie "siadał" na ogonie. Instrukcja i podział technologiczny uczciwie pomagają w tej kwestii przewidując miejsca, gdzie można umieścić ciężarki. Sam samolot wygląda może nieco niezwykle, ale jednocześnie bardzo ładnie wpisuje się w charakterystyczny rys brytyjskiego lotnictwa z l.50/60-tych. W tamtym czasie brytyjskie samoloty trudno było pomylić z konstrukcjami z innych krajów. Poza tym to maszyna do walki z okrętami podwodnymi i jednocześnie przystosowana do używania na lotniskowcach, te sprawy w jakiś sposób determinowały konstrukcję, podobnie jak nowe, nietypowe rozwiązania w układzie napędowym. Model pomalowany farbami Vallejo Model Air 71.110 i 71.302
  11. Fajny ten kangur, naprawdę się podoba no i w naturalnym otoczeniu. Właśnie bujam się z moim. Jaki dałeś lakier na wykończenie? Bo mam wątpliwości mat czy satyna.
  12. Kolega przysłał mi razem z blaszką Parta, naprawdę nie wiem skąd to zdobył, to zdaję się tzw. wydruk 3D, z żywicy. Karabin robiony tą samą metodą, ten kupiłem w sklepie internetowym Syndikate Co Baldachim/centropłat też zmieniłem, ale to już pocięte i szpachlowane przeze mnie.
  13. Bardzo znany i lubiany model, prawdziwy "EASY KIT'' dzieciństwa dzisiejszych 40-50 latków Zawsze składał się jak klocki LEGO. Dobra wystarczy, bo jeszcze ktoś padnie ze śmiechu Pewnie większość z nas go zna i pamięta walki ze skrzydłami zawieszonymi w układzie parasol, wiecznie rujnującymi symetrię w trzech (przynajmniej ) płaszczyznach. A ręce człowiek ma dwie, więc lekko nie jest...Ale moim zdaniem warto. Chętnie zrobiłbym model w nowym wydaniu, taki samoskładak ale...nie ma...a to ciekawa i ładna maszyna, taki nasz polski Storch. Tylko czarna legenda zestawu z Plastyka za nim się ciągnie. Model malowany pomarańczową Hataką, wzbogacony o blaszki Part (nie wszystkie )i żywiczny silnik oraz km Vickers F. Oznakowanie Eskadry Treningowej z 2 PL to moja fantazja.
  14. Samolot, który zawsze budził kontrowersje. Czego by o nim nie myśleć - ładna maszyna, godna swoich czasów. Lata 50 w lotnictwie...szybciej i wyżej...:) Budowało się przyzwoicie, jakieś tam niedociągnięcia się zdarzały, ale nic co by trwale miało popsuć zabawę.
  15. Farby to MiG Ammo zestaw pt. "French WWII Colors". Postaram się potem podmienić zdjęcia, były zbliżenia, ale dodały się tylko niektóre zdjęcia, chyba za dużo ich miałem.
  16. Nie najłatwiejszy w budowie model. Ale też nie tragiczny. Za to bardzo satysfakcjonujące jest wykonanie takiego samolotu:)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.