-
Liczba zawartości
93 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez GrzegorzM
-
Trochę trzeba było przy nim popracować, ale warto. Niszowy model, samolot wyprodukowany w 32 egzemplarzach. Ten mój, to wersja przebudowana na powietrzny ambulans dla US Marines. Wnętrze kabiny dla chorych wykonałem od podstaw, zestaw zawiera tylko fotele dla pasażerów, które w tym samolocie były zastąpione noszami. Największa trudność to było zaszpachlowanie ostatnich okienek na bokach kadłuba. Bardzo użyteczne okazały się tutaj gąbki ścierne Dsiape, podobno Mirage też świetnie się sprawdza. Model pomalowany farbami Gunze C8 i C329 oraz Aluminium od Vallejo Model Air. Smutny finał i trochę prywaty w przemyśleniach: model wykonałem dla jednego z brytyjskich kolekcjonerów, z jego zestawu. Wysłałem dotąd pocztą Royal Mail i innymi ''kurierami'' ok. 40 samolotów. Tylko raz doszło do pomniejszych uszkodzeń, sądziłem więc, że znam dobry sposób na bezpieczną wysyłkę modeli. Royal Mail postanowił pokazać mi, że się mylę i rozwalili model. Rzemieślnicza solidność wymaga zrobienia kolejnego, modyfikacje w pakowaniu się też wprowadzi. Niemniej mam dość uroków budowy modeli na zlecenie, a już zwłaszcza ich pakowania i wysyłki... To jak odwieczna walka pancerza z pociskiem. Ołowiany kurier zawsze w końcu wygrywa. Po zakończeniu dwóch już zaczętych modeli wracam do modelarstwa jako hobby i tylko hobby. Amen.
- 2 odpowiedzi
-
- 14
-
-
Fajne zestawy, podziwiam zdolność trzymania się tematu;-)
-
Wyjątkowo długo mi zeszło na tej budowie i właściwie nie wiem dlaczego...ale do rzeczy. Kilka osób pytało o spasowanie. Ja zwykle odpowiadam, że to typowe Italeri, idealnie nie jest, ale poprawnie. Tylko ostatnio jedna rozmowa uświadomiła mi, że szybko zapominam, jeśli miałem problemy z modelem. Taka jakaś natura moja. Do tego to, co dla mnie jest małym problemem - dla kogoś może być większym. Zrobiłem więc rachunek sumienia: były trudne momenty. Wewnętrzny wiatrochron nie chciał wpasować się w zamknięte oszklenie, łatwiej zrobić otwarte. Kołki montażowe pylonów i zawiasów dla klap mają inny rozstaw niż przeznaczone dla nich otwory montażowe. Największe wyzwanie to było podwozie i za krótkie siłowniki, które ściągają golenie do osi symetrii samolotu. Wszystkie te problemy można rozwiązać, gdzieś przyciąć, gdzieś przykleić inaczej niż instrukcja przewiduje. Taki model dla kreatywnych;) Są też zalety: bardzo podobają mi się uchwyty montażowe, jakie znalazłem na zbiornikach paliwa. Te ich obłe kształty utrudniają zwykle czyste sklejenie elementów, uchwyty bardzo usprawniają pracę. Do jednego z trudniejszych malowań znajdziecie w instrukcji szablony. I tradycyjnie dla ITALERI kalkomanie są na wysokim poziomie. Malowanie farbami Gunze H12 z dodatkiem H54. Wykończenie w połysku, lakier Vallejo Gloss Poliurethane. Długo zastanawiałem się, czy w tym wypadku nie zrezygnować w ogóle z wash'a. W końcu zrobiłem tylko w miejscach, które wydawały mi się newralgiczne. To już wiem, że następnym razem przy czarnym i błyszczącym samolocie lepiej odpuścić.
-
- 9
-
-
Rzecz w tym, że na moich urządzeniach one są prawidłowo zorientowane. Ale faktycznie jakbym odwrócił to będą tu jak należy. Ale jak już naprawiłeś to nie ruszam, Thanks:)
-
Model...starszy od Modelarza:)? Podobno po raz pierwszy ukazał się w sprzedaży w 1966. Wydanie, które zrobiłem to ma być rok 1990. Budowało się nieźle, choć taki rocznik ma swoje prawa i nie należy oczekiwać, że wszystko będzie jak w klockach LEGO. Za to frajda pierwsza klasa, jak już jest zrobiony
-
Samolot , na którym dwoch.pilotów uzyskało zwycięstwa nad Me-262 . John C. Fahringer i George Bostwick, obaj latali w 63 dywizjonie USAAF. Modelik Revella dobrze składalny, tylko trochę trzeba obrobić części z nadlewek. I pylony do zbiorników/bomb pod skrzydłami nie bardzo pasują do profilu skrzydła, ja w ogóle z nich zrezygnowałem, ale jak by komuś zależało, to trzeba popracować nad nimi. Reszta pasuje, choć słyszałem, że zdarzają się spore różnice jakości pomiędzy poszczególnymi zestawami. I nie mam pojęcia dlaczego niektórych zdjęć nie mogę dodać do galerii inaczej niż odwrócone "do góry kołami" Także sorry za ewentualny wytrzeszcz oczu,.
-
Hasegawa, która niemal przez całą budowę robiła na mnie dobre wrażenie. Humor zważył mi się, gdy wziąłem do ręki kalkomanie, część popękana, reszta wyglądała jak ''idź stąd i nie wracaj ''. Co mogłem - wymieniłem, co nie mogłem wymienić - ratowałem. Nałożyć dało się ostatecznie wszystko. Jednak po dwóch dniach linie na skrzydłach zaczęły się srebrzyć jak włosy Wiedźmina, a godła jednostki postrzepiły się na krawędziach. Na szczęście te ostatnie udało się jeszcze zdobyć i wymienić. Lepiej z nimi już nie będzie, lekcja przed kolejnym takim modelem. Użycie oryginalnych kalkomanii w kiepskim stanie to ostateczność, nawet jeśli wszytkie te płyny, lakiery pomogą, to gwarancji sukcesu nie ma. Zaskakująco (w końcu to Hasegawa)dużo problemów nastręczył montaż podwozia, po części dlatego, że ustalenie prawidłowego kąta zaklinowania podwozia w tym samolocie jest dość trudne, jednocześnie jeszcze trzeba się starać utrzymać symetrię. Ciepło wspominam pod tym względem model Eduarda, tam to rozwiązano doskonale. Ale teraz miałem w ręku trzydziestoletnią Hasegawę, do tego z wrażeniem , że golenie są za długie. Jakoś w końcu to ustawiłem. Malowanie zrobiłem farbami RLM74/75/76 Mr Hobby (Aquos).
-
[G] Messerschmitt Me 262 A-1a (Hobby Boss, 1/48)
GrzegorzM odpowiedział Thalgonis → na temat → [L]Galerie
Podoba się model -
Mój ulubiony dwupłat:)Fajnie zagrałeś kolorami i cieniami.
-
Bo pudełko ma zainstalowane niezłe oświetlenie ledowe:). Tylko rzeczywiście przydałoby się większe i nowe. Kupiłem ten "namiot bezcieniowy '' gdy pracowałem głównie w skali 1/72, teraz mi modele zaczynają z niego wyrastać.
-
Hasegawa zrobiła wciąż broniący się przed upływem czasu model. Wnętrze kabiny i inne elementy fototrawione są z blaszki Eduard Zoom. Są bardzo fajne i pasują do zestawu, szczerze polecam. Powierzchnie sterowe wymienione na żywiczne zamienniki z CMK. Wymagają sporo obróbki, więc też polecam - zaawansowanym modelarzom:). Sztuka pozytywnego myślenia i języka . Malowanie farbkami Vallejo Model Air 71.016 (USAF Olive Drab) i 71.051 (Neutral Gray). Merytorycznie: pomiędzy siłownikami podwozia znajdują się poprzeczki, których nie powinno być. Rzecz w tym, że bardzo ułatwiły mi one montaż siłowników parami. Miałem przez chwilę myśl, by potem je usunąć, ale model czeka dość długa podróż w paczce, co kazało mi ostatecznie zostawić te małe elementy, jakoś tam usztywniają podwozie, co zwiększa szansę samolotu na dotarcie do celu w jednym kawałku. Celownik i muszkę chyba zamontowałem za bardzo na środku, zdaję się po głębszej analizie, że one tylko wspierały bardziej złożony celownik w kabinie, stanowiąc awaryjny system i z jakiegoś powodu były przesunięte w prawo. Stało się. Do tego jak już zrobiłem zdjęcia to połapałem się, że nie dokleiłem łukowatego zawiasu po lewej stronie statecznika pionowego oraz szkiełka do reflektora pod skrzydłem. Elementy już zamontowane, ale zdjęć nie powtarzałem. Na deser lusterko wsteczne podczas montażu odleciało w siną dal. Nie znalazłem go, więc dzielnie wykonałem nowe. A po montażu połapałem się, że chyba ten zdobyty przez Japończyków samolot akurat go nie miał . Resztę zabawy w znajdowanie detali nie z tej parafii pozostawiam dla Was;) Trochę historii: już miałem jeden samolot (ex-Holenderski Buffalo) z takim godłem na usterzeniu. Orzeł Tachikawa, znak jednostki badawczej testującej zdobyczne samoloty na lotnisku Tachikawa pod Tokio. Dotarły do mnie takie informacje, że ten samolot także był przeznaczony dla Holandii, Amerykanie mieli odstąpić Niderlandom swoje zamówienie i posłać maszyny w skrzyniach do Indii Holenderskich. W takim boxie miał być zdobyty Warhawk, którego model zrobiłem, następnie poskładany i przebadany przez Japończyków. Słyszałem już wcześniej o podobnej zdobyczy samolotów CW.21 Demon. Zdaję się, że niektóre z tych samolotów ponownie zostały zdobyte po paru latach przez odzyskujących teren Amerykanów.
-
Pokryty satyną
-
O żesz...nie te wydechy użyłem
-
Ten inny Zero:) Zatrzymuje oko:)
-
Bardzo mi się podoba, chodzi za mną od dawna ten model, podobno dobry.
-
Bardzo dobrze budowało się ten model, tak naprawdę w niczym nie ustępuje on najnowszemu zestawowi Eduarda, jedynie nie ma dodatków fototrawionych, więc trzeba trochę samemu popracować, np. malując tablicę przyrządów. Model pomalowałem farbami Gunze C/Mr. Colour: C8/C104/C113. Kalkomanie Art Scale - Captured Birds. Polecam, dawno nie miałem takiego luzu przy nakładaniu kalkomanii. "Jerry" (litery kodowe QP-G)należał do 334 dywizjonu myśliwskiego USAAF. 6 czerwca 1944 popadł w niemiecką niewolę, gdzie otrzymał oznaczenia T9+HK i służył do testów i zapoznania pilotów Luftwaffe z Mustangiem w jednostce specjalnej zwanej Zirkus Rosarius.
-
Mały model, dużo świetnej zabawy:). Typhoon z założenia był myśliwcem, ale o wiele bardziej sprawdził się jako maszyna szturmowa. Na tym egzemplarzu nie odniesiono zwycięstw w walkach powietrznych, ale może "kupię" Was jego historią Samolot wykonany w barwach 245 dywizjonu RAF, najczęściej latał nim Harrison Taylor Mossip, specjalista od ataków na cele naziemne. Pilot, który według wspomnień jego kolegów latał i walczył bardzo odważnie, agresywnie. Wiele pociągów, konwojów z ciężarówkami czy magazynów przestawało istnieć już po...rozpoznaniu dokonywanym przez Mossipa (nie był to foto rekonesans, więc walka była dopuszczalna). Podczas takiego właśnie "rozpoznania walką" Harrison Mossip zginął od ognia obrony przeciwlotniczej 7 marca 1945 r. Co ciekawe nie leciał tego dnia swoim "rekinem", ale innym samolotem. Takim, który kilka dni wcześniej wrócił postrzelany i z ciężko rannym pilotem. Pilota nie udało się uratować, samolot naprawiono i feralnego dnia poleciał nim Mossip. Rekin został po jego śmierci osobistą maszyną dowódcy dywizjonu. Model pomalowany Hataką Orange, przed tym modelem malowałem nią tylko nasze "puławszczaki". Ogólnie maluje się dobrze, tylko zimno trochę przy otwartym oknie w lutym( ten zapach, fuj). Ja sam trochę musiałem zmienić zwyczaje, bo farba zachowuje się inaczej niż akryle wodne, których wcześniej używałem. Zadrapań w ogóle nie robiłem, bo z podkładem trzyma się tak dobrze, że moje metody były nieskuteczne. Przy kolejnych modelach ogarnąłem już chipping fluid. Za to malowanie antenek czy "schodka" do wsiadania pędzelkiem, po przyklejeniu, bez podkładu sprawia, że nawet z tak małych elementów lakier potrafi sobie gdzieś odpłynąć. Po tym modelu profilaktycznie zacząłem podkładować całe ramki z częściami, jeśli zamierzam użyć lakierów. Wg niektórych grafik paszcza była czerwona, nie jest to wykluczone, ale ja zdecydowałem się na wersję "przezroczystą".
- 4 odpowiedzi
-
- 12
-
-
Nie na co dzień dzieje się tak, że najważniejsza przy budowie modelu jest... szybkość jego wykonania . Ale też nie co dzień "odbioru" dokonuje siedmiolatek. Młody ( mój siostrzeniec ) wygrał go na loterii, na konkursie modelarskim w Dundee, podobnie jak moja córcia Falco w zeszłym roku. Z początku budowaliśmy razem, ale troszkę mu cierpliwości jeszcze brak...no i dostałem "zlecenie ekspresowe";). Sam pamiętam, że przy pierwszych moich modelach najważniejsze było, aby sylwetka samolotu wyłoniła się jak najprędzej podczas budowy. Pamiętam też co w tym wieku robiłem z moimi modelami, więc samolot można zdjąć z podstawki i zrobić "wruuum"!. Śmigło też się kręci . Podwozie schowałem, to już jedna rzecz mniej do złamania:). Odpuściłem washa, weathering, chipping. Oraz wszelkie anteny, stopnie, rurkę Pitot'a. Tu nie o takie, strasznie poważne modelarstwo na te chwile chodzi. Jednocześnie chciałem, żeby zabawka miała jednak chociaż krótki, modelarski "pazur", dlatego spróbowałem zrobić coś, co będzie sprawiać wrażenie dynamiczniej sytuacji.
- 1 odpowiedź
-
- 10
-
-
Tygrysi Starfighter F-104G Revell Monogram 1/48
GrzegorzM odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → [L]Galerie
Zdaję się, że mam ulubiony model w Twoim wykonaniu:) Ten 104 ma jakiś pazur...- 12 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- starfighter
- f-104g
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Podoba się, w skali 1 72 to z pewnością nie było łatwe
-
Są dość głębokie, ale jednak nie aż takie jak w przypadku tych starter kitów z Airfixa,. Tam pomyślano to dla osób, które stawiają w modelarstwie pierwsze kroki i mogą pomalować model za grubą warstwą farby. Zwłaszcza dzieci.
-
Małe uzupełnienie tej galerii . 02.08.2025 model zajął pierwsze miejsce w klasie 1/72 na konkursie modelarskim w Dundee, Szkocja.
-
Fajny, lubię te delty
-
Wygląda bardzo, bardzo dobrze. Mój rekord to dwa zmywania, trzecie malowanie w końcu było do przyjęcia...
-
Zatrzymuje oko:)
