Czołem modelarskiej Braci.
Temat trochę przyschnął niekoniecznie z przyczyn zależnych ode mnie (Awaria komputera, kupno nowego, odtwarzanie ~16TB danych z rozjechanego RAIDa) - taka walka z rzeczywistością niekoniecznie modelarską. Ale żeby nie offtopować za bardzo to delikatnie zacząłem dalsze grzebanie w Henschlu. Priorytem jest zakończenie prac nad kabiną:
Chciałbym przedstawić proces malowania kalkomanii - jak już pisałem we wcześniejszym poście korzystam z dwóch pędzli, winsor 01 do faktycznego nakładania koloru oraz drugi jako mokry pędzel do zmywania niedoróbek w momencie gdy farba nie zdążyła wyschnąć. Korzystam z mokrej palety btw (przyzwyczajenie z figurek bitewniakowych). Na tym zdjęciu dobrze widać różnicę w kolorze pomiędzy kalką Quinty a farbą z aero. Jak widać nie udało mi się uniknąć problemów z malowaniem części kadłubowej i włoski które dostały się pod farbę zostały usunięte.
A tu już po wstępnym malowaniu (specjalnie zostawiłem kawałek między zegarami aby można było dokładnie zobaczyć różnicę w odcieniach, Kalki 3d mają sporą zaletę że łatwo prowadzi się po nich włosie dlatego proces był raczej bezbolesny, zretuszowałem też część kadłubkową.
A tu już prawie, prawie gotowy produkt - pozostało zabezpieczenie lakierem, położenie kalki "Signal Patronen" na skrzyneczkę po prawej stronie oraz washe i filtry olejowe.
Prac nad kabiną ciąg dalszy, blaszane gałki i dźwigienki oraz krzesłotron trafiają na swoje miejsce. Nie polubię się z dźwigienkami chyba.
A tutaj wstępnie spasowałem sobie i patrzę jak niewiele z tego wszystkiego będzie widać jak dojdą drzwi burtowe.
W tak zwanym międzyczasie wydłubałem taki oto motor z Bayerische Motorwerke służący aktualnie jako foremka dla klejących się modułów osłony silnika. Obok klei sie też garb za kabinę pilota.
Do następnego mam nadzieję że niedługo tym razem.